Kancelaria Premiera rżnie głupa, utrzymując, że projekt nowej ustawy o obywatelstwie polskim jest
świetny między innymi dlatego, że znosi zakaz posiadania podwójnego obywatelstwa.
Website ?Premier dla Polonii?
polonia.premier.gov.pl/
15.09.2006 PREMIER PRZEDSTAWIŁ PAKIET PROJEKTÓW USTAW POLONIJNYCH
(?)Projekt ustawy o obywatelstwie polskim znosi zakaz posiadania podwójnego obywatelstwa. (?)
Otóż projekt niczego takiego nie znosi - z tego prostego powodu, że takiego zakazu w starej ustawie
nie ma. Stara (obowiązująca obecnie) ustawa o obywatelstwie z 1962 roku NIE ZAKAZUJE posiadania
podwójnego obywatelstwa. Fakt, że stara ustawa pozwala na podwójne obywatelstwo, Radek Sikorski ,
Wówczas wiceminister sprawa zagranicznych, publicznie zachwalał pod niebiosa w Warszawie jeszcze w
czerwcu 2000 roku. Sama Kancelaria Premiera też to przyznaje, tyle że zagrzebała przyznanie się do
propagandowego klamstwa głęboko w tekście uzasadnienia do projektu ustawy, w nadziei, że nikt go w
całości nie przeczyta.
Na opublikowanie tego uzasadnienia tchórzliwy establishment RP dotąd się nie zdobył.
Na szczęście SW zdobył tekst - patrz dalsze posty w tym wątku.
UZASADNIENIE (str.2):
(...)" Tym samym projekt ustawy zrywa z dotychczasowym stanem prawnym, zgodnie z którym
przyjmuje się wyłączność obywatelstwa polskiego przy milczącym tolerowaniu wielości
obywatelstw."(...)
Nawet w Disneylandzie IV RP gdzie, jak wiadomo, "żadne placze ani krzyki nie przekonają nas, że białe
jest białe a czarne jest czarne" [J. Kaczyński, Prezes Rady Ministrów, expose sejmowe] pojęcie "milczące
tolerowanie wielości obywatelstw" to zdecydowanie nie to samo, co "zakaz posiadania podwójnego
obywatelstwa", n'est ce pas? No więc, jak to właściwie jest w starej ustawie, moje załgane do gruntu
misiaczki z KPRM? Zakaz, czy milczące tolerowanie?
Poza tym, w jaki sposób wasz super-projekt ma 'zezwalać' na posiadanie podwójnego obywatelstwa,
skoro takiego zezwolenia nigdzie w proponowanym tekście ustawy nie ma? Tekst projektu i jego
uzasadnienie plączą się w niuansach, żeby tylko za wszelką cenę nie wykrztusić prostego zdania:
"obywatel polski moze jednocześnie posiadać obywatelstwo innego państwa".
W artykule 3 projektu ustawy są wyłącznie mętne dywagacje na temat, że jak ktoś ma podwójne
obywatelstwo, to ma nic z tego nie mieć, i że wy na głowie staniecie, żeby nie miał. Ale żadne
miłościwe pozwoleństwo na podwójne obywatelstwo jako takie, w proponowanej ustawie w ogóle nie
istnieje. Jedyne miejsce, gdzie się bardzo niechętnie i półgębkiem ustosunkowaliście do tego, jest też
głęboko zagrzebane w (nieopublikowanym) uzasadnieniu projektu, które jest wszak tylko tekstem
pomocniczym, pozbawionym znaczenia prawnego, i łatwo się go wyprzeć.
UZASADNIENIE (str.2):
(...) "Projekt przyjmuje realistyczną zasadę dopuszczalności wielości obywatelstw przy utrzymaniu
bezwzględnego priorytetu obywatelstwa polskiego. Innymi słowy obywatel polski może posiadać
równocześnie obywatelstwo obcego państwa, ale nawet wówczas posiada wobec Rzeczypospolitej
Polskiej takie same prawa i obowiązki, jak osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie. Nie może
wobec władz polskich powoływać się ze skutkiem prawnym na posiadane równocześnie obywatelstwo
obce lub na wynikające z niego prawa i obowiązki."(...)
"Innymi słowy" moje robaczki? Innymi słowy? Znaczy, cała wasza reforma tej ustawy, to wykrztuszenie z
trudem, przez zaciśnięte zęby, że wreszczie zaświtało wam objawienie faktu, że Polsce nie udałoby się
ukarać obywatela USA za posiadanie obywatelstwa USA tylko dlatego, że go tatuś z mamusią 40 lat
temu zrobili w krzakach nad Wisłą. Zmieniliście "milczące tolerowanie wielości obywatelstw" na
"półgębkiem tolerowanie wielości obywatelstw" w dodatku tylko w nieopublikowanym dokumencie,
poza oficjalnym tekstem ustawy, i to już ma być ten tak przez was zachwalany przełom w stosunkach z
Polonią?
To odstąpienie z ociąganiem od (i tak niemożliwego do zrealizowania) karania Polaków za naturalizację
w innym kraju, to jest właściwie cała merytoryczna treść tak zachwalanego przez premiera w Chicago
rzekomego miłościwego "pozwolenia" Warszawy na posiadanie innego niż polskie obywatelstwa. Po
cichu, miedzy sobą, zdajecie sobie świetnie sprawę, że nie macie tu nic do pozwalania albo nie - o
posiadaniu przez Polaka obywatelstwa innego niż polskie decydują inne państwa niż Polska, a innym
państwom wasze cenne zdanie na ten temat nisko wisi - ale głośno wam to przez usta nie przejdzie.