Osmiokrotnie kolega 'up' podbijal ten watek do gory, choc przeciez wiadomo
bylo, ze dlugi weekend w Polsce zacheca raczej do odpoczynku na swiezym
powietrzu, niz do sleczenia przed ekranem.
Chcialem podziekowac wszystkim dyskutantom na tym watku i krotko podsumowac:
1. wydaje mi sie, ze w jednym temacie jestesmy w zasadzie wszyscy prawie
zgodni, to znaczy, ze procedura zrzekania sie obywatelstwa w Polsce jest
skomplikowana, dluga, zbiurokratyzowana i dobrze byloby, gdyby zostala w
wiekszym lub mniejszym stopniu uproszczona.
2. koncepcja pojedynczego obywatelstwa ma zarowno zwolennikow, jak i
przeciwnikow. Kazdy ma oczywiscie prawo do swojego zdania, a ja pozostane przy
swoim, to znaczy, ze jedno obywatelstwo jest jednak wygodniejsza forma.
Zwlaszcza w dobie obecnych problemow na swiecie czy w Polsce. Oczywiscie nie
neguje faktu, ze wielokrotne obywatelstwo moze byc w wielu przypadkach pomocne,
ze na przyklad przychodza mi na mysl sytuacje ekstremalne - porwanie przez
fanatycznych muzulmanow samolotu czy innego srodka komunikacji; gdy pada haslo -
pierwszych mordujemy Amerykanow i Zydow, wtedy wielokrotny obywatel wyciaga
sobie inny paszport (hmmm, ale jaki, teraz nawet polski nie jest juz tak dobry,
jak kiedys, moze francuski, a najlepiej szwajcarski lub szwedzki). Problem moze
powstac, kiedy pomylimy sie przy wyciaganiu odpowiedniego z harmonijki
paszportow, no coz, w chwili stresu "nobody's perfect" :-)
A tak na powaznie - poza kilkoma wygodnymi dla posiadaczy wielokrotnych
obywatelstw chwilami nadal wydaje mi sie, ze pojedyncze obywatelstwo jest
lepszym rozwiazaniem, nie pozostawia zadnej watpliwosci, jest rozwiazaniem
jasnym, przejrzystym, zrozumialym. I w kierunku takich rozwiazan sie sklaniam.
pozdrawiam serdecznie
--
Tajemniczy Don-Pedro z krainy Dreszczowcow
Carramba!