Nie ma sprawy, 200 Zlotych sie nalezy;). Skoro o tych mniej dennych...Jeden z
moich znajomych wychowal sie w malym miasteczku w Oklahomie. Dziura okropna.
Pewnego dnia odkryl Dostojewskiego. Jego szkolni koledzy nie mogli zrozumiec co
on takiego specjalnego w owym Dostogjefkee widzial. "Janko Muzykant" wyrwal sie
z dziury czym predzej i koniec koncow wyladowal w Bostonie. Miasto nie
najwieksze, ale kulturalne. Pewnego dnia poznalismy sie.....w monopolowym. Jego
dziewczyna wyslala go po nietuzinkowe wino, ja szukalem amontillado. Zadal mi
pytanie: "Have you read 'The Cask of Amontillado' ?".
Po kilku latach porozumiewania sie tylko po angielsku napotkalem Polke, obecnie
absolwentke Harvard/MIT. Byla zaskoczona moja bieglosca Polskiego. Wyjasnilem
ze chodze do biblioteki i pozyczam polska literature itp. Od czasu do czasu
zaginam ja na czyms. Oczywiscie nie jestesmy sztywni, gdy trzeba "publicznem
slowem rzucic mogiem", jak Wiech by powiedzial.
promo.net/pg/index.html
Na razie, pora na lunch.