Nie dziwi mnie to. Ileż można w końcu kopać się z koniem?
Tu w końcu bedzie dyskutować sam ze sobą tylko całkowicie
samowystarczalny PhD you-know-who, jedynie na temat własnej krzywdy
i swoich koncepcji urządzenia świata tak, aby tej krzywdzie kres
połoźyć.
Nie wynajmowałem się Agorze na dozorcę klatki z Kaganem,
odpowiedzialnym za to, żeby mu się nie nudziło. A na dbałość o jego
wrażliwą psyche w charakterze wolontariusza-filantropa nie mam
ochoty.
Mam co czytać i mam gdzie pisać bez potrzeby przekopywania się przez
zwały substancji miękkiej i podatnej. Te same mechanizmy, co tutaj,
rozbiły swego czasu ściepę, czyli grupę usenetową soc.culture.polish
(której istnienie nota bene Agora do dziś utajnia, z tylko sobie
znanych powodów - na ściepę trzeba wchodzić bezpośrednio przez
Google Groups)
Bawcie sie dobrze. Wpadnę tu jeszcze czasem, ale orka na ugorze to
nie moja specjalność. W GW zapewne stopniowo przeniosę się głównie
na forum Luizy 'Australia'.
wtemaciemaci.salon24.pl
staryw.blogspot.com/