bo ja i w 1993 (czy 94) ogladajac dzienniki telewizyjne z pozarow w
ok Sydney tez sie zastanawialam nad faktem, ze niewiele widac tam
bylo gaszenia "z gory" - jeden czy dwa samoloty, jakis jeden
helikopter, a reszta to chlopaki z wezami ;)))
co do tego podpalania, to chyba wiecej tu o rozladowanie zlosci
chodzi niz o prawdziwe podejrzenia o podpalenia 'on purpose'=
przeciez wiadomo, ze w takich warunkach wystarczy zjechac samochodem
na trawiaste pobocze drogi i pozar w zanadrzu ...
niemniej jednak tragedia wielka dla wielu rodzin, jak wszedzie i
zawsze, gdzie gina ludzie i domodtwa ida w ruine
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.