Gazeta.pl   Forum   Specjalne   Polonia   Re: cos chyba jest na rzeczy...

Re: cos chyba jest na rzeczy...

Autor: kan_z_oz 11.02.09, 13:31
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
senin1 napisała:

> zgodnie z tym, co sugeruje stary pie...
>
> bo ja i w 1993 (czy 94) ogladajac dzienniki telewizyjne z pozarow
w
> ok Sydney tez sie zastanawialam nad faktem, ze niewiele widac tam
> bylo gaszenia "z gory" - jeden czy dwa samoloty, jakis jeden
> helikopter, a reszta to chlopaki z wezami ;)))
>
>
> co do tego podpalania, to chyba wiecej tu o rozladowanie zlosci
> chodzi niz o prawdziwe podejrzenia o podpalenia 'on purpose'=
> przeciez wiadomo, ze w takich warunkach wystarczy zjechac
samochodem
> na trawiaste pobocze drogi i pozar w zanadrzu ...
>
> niemniej jednak tragedia wielka dla wielu rodzin, jak wszedzie i
> zawsze, gdzie gina ludzie i domodtwa ida w ruine

ODP: Australijski bush ma sie palic. Zawsze sie palil. Czesc roslin
nie jest w stanie nawet sie rozmnazac bez pozaru...Drzewa sa
dostosowne. Gladka ich powierzchnia, liscie oraz sok zapobiegaja
spaleniu. Po normalnym pozarze w 3 miesiace wszystko prawie wraca do
normny.
W takim ukladzie tylko ludzie i ich domostwa sa intruzami.

Kwestia tym razem nie jest wiec, ze w Australii sie pali...bo pali
sie tutaj zawsze. Kwestia wiec jest JAK sie pali...i tym razem jest
nieco inaczej niz zawsze.
I prosze sosny nie porywnywac z bushem...bush pali sie szybko i bez
wiekszych strat...a tym razem spalilo sie wszystko.

Obszary objete pozarem, sa wyjalowione latami suszy. Drzewa, ktore
normalnie nie obumieraja w trakcie pozarow, tym razem stanowily
paliwo, podnoszace temperature do poziomu gdzie nic nie jest w
stanie przetrwac.
Nie mam odpowiedzi co robic w pazarach, gdzie plonie pol miliona
hektarow w przeciagu 2 -ch dni. Ani ile helikopterow powinno je
gasic.
Polowanie na winnych - jak zawsze 'witch hunt'...

Nie jest to tez najwiekszy pozar w tych reginianach. Jest
najbardziej krwawy oraz zagrazajacy obecnie dostwy wody i gazu do
Melbourne...
Najwiekszy strawil 1 mil hektarow w ciagu dnia...powodujac tornada i
sztormy przy spotakaniu sie pozarow z roznych stron. I takowe nie sa
znane innym nacjom. Odbylo sie chyba 2004, wlasnie na granicy Vic i
NSW.

Kagan - Australia jest Ok, bo rozmiar jej i urodzajnosc jest
niebywala. Pytanie, jest tylko czy ludzie sie przemieszcza - i byc
moze beda musieli...I maja gdzie...w przeciwienstwie do innych
obszarow swiata.

Dla mnie jest to oznaka, ze zachodza powazne zmiany klimatyczne.
Obszary do tej pory uwazane za zdatne do zamieszkania - przestaja
byc takowymi...pomimo zapewnien naukowych, ze stanie sie za 10-50
lat.

I prosze nie mowic mi o sprawnosci, przy europejskiej czkawce gdy w
Paryzu spada 10cm sniegu a Londyn nagle oglada biale ulice...polscy
drogowcy dziwia sie, tez nieustannie...

Anomalia pogodowe moga oznaczac rowniez, ze obszary australijskie
zamieniaja sie w pustynie lub bagna w ciagu jednego sezonu, wroza
polnocnej polkoli podobne niespodzianki.
45C nie jest rzecza normalna - nie jest nawet w poblizu normalnosci.
Prosze to porownac do polnocnej polkuli w objecia 40-to stopniowych
mrozow czy upalow, aby dostac skale porownawcza...

Nie zycze takowych...ale, hej jestesmy na jednej planecie, jakby nie
patrzyl..Jak wiec reszta jest przygotowana np; na 45+ tego lata???

Kan







Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.