Polityczne ADHD Jońskiego
Autor: Gość: Janek
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
08.05.11, 19:20
Polska Jest Najważniejsza: Joński ma polityczne ADHD
list Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom
06.05.2011 aktualizacja: 2011-05-06 11:54
"Dla wielu jest już chyba jasne, że mamy do czynienia ze swoistym politycznym ADHD, polegającym na wykorzystywaniu każdej okazji aby tylko wypowiedzieć się do kamer, zostać zauważonym, co ma jak rozumiemy stanowić ukojenie w odwiecznym żalu z powodu przegranej kampanii wyborczej" - pisze o działaniach Daiusza Jońskiego, lidera łódzkiego SLD, Agnieszka Wojciechowska van Heukelom, Dyrektor Biura Poselskiego Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Koordynator struktur PJN w Regionie łódzkim.
W nawiązaniu do wczorajszej konferencji prasowej, pana Dariusza Jońskiego - łódzkiego działacza SLD, radnego Sejmiku Województwa, pragniemy uświadomić opinii publicznej, że zwracanie się dziś przez pana Jońskiego do władz miasta o przystąpienia do wspólnych uzgodnień na temat likwidacji łódzkich placówek oświatowych jest mocno spóźnione. I to co najmniej o kilka tygodni.
Pod koniec marca członkowie i sympatycy PJN w Łodzi wystąpili z otwartym apelem do wszystkich osób i instytucji związanych z oświatą na terenie naszego miasta, o przystąpienie do merytorycznej debaty na ten temat, która miała zakończyć eskalację emocji oraz politycznych gier, których byliśmy świadkami. W efekcie z inicjatywy posłanki PJN Joanny Kluzik-Rostkowskiej 18 kwietnia zorganizowano tzw. okrągły stół w sprawie łódzkiej oświaty, przy którym spotkali się wszyscy, którym zależy na konstruktywnym i merytorycznym rozwiązaniu zaistniałego konfliktu. W debacie uczestniczyli m. in. dyrektorzy likwidowanych placówek, przedstawiciele związków zawodowych, klubów radnych, klubów poselskich, Kuratorium Oświaty i Wychowania , Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, Katedry Demografii UŁ, oraz władze miasta - w tym Wiceprezydent odpowiedzialny za oświatę, dyrektorzy Wydziału Budżetowego, Wydziału Oświaty, Wydziału Prawnego. W tym znakomitym gronie, mimo emocji ,spokojnie dyskutowaliśmy o faktach, przepisach, liczbach. Dla wszystkich było jasne, że prawda nieustająco leży pośrodku i że odpowiedzią na niefortunny sposób restrukturyzacji łódzkich placówek oświatowych nie może być zaniechanie wprowadzania jakichkolwiek zmian. Uczestnicy debaty ustalili, że dialog w tej kwestii będzie kontynuowany. (...)Pan Dariusz Joński odmówił udziału w tej debacie, nie delegował do niej również żadnego reprezentanta. Teraz - po wielu tygodniach podsycania negatywnych emocji, organizowania ulicznych protestów, zakłócania obrad rady Miasta i brylowania przed kamerami pan Joński wreszcie się zreflektował i doszedł do wniosku, że o problemach warto rozmawiać. Mając świadomość ,choćby na podstawie doniesień medialnych , że zostały już wypracowane podstawy przyszłego konsensusu - próbuje teraz zwołać kolejny- niby okrągły stół, ale w mniejszym gronie. Tym samym ignoruje prace wielu osób, by za wszelka cenę kontynuować odwieczną, własną kampanię wyborczej. Przebiega ona nieustająco oczywiście na koszt podatnika. Nie ma praktycznie dnia abyśmy nie byli zasypywani wiadomościami w mediach na temat tego, że pan Joński znowu się zatroskał, pochylił nad jakimś problemem, skrytykował wszystkich za wszystko.
•
Dla wielu jest już chyba jasne, że mamy do czynienia ze swoistym politycznym ADHD, polegającym na wykorzystywaniu każdej okazji aby tylko wypowiedzieć się do kamer, zostać zauważonym, co ma jak rozumiemy stanowić ukojenie w odwiecznym żalu z powodu przegranej kampanii wyborczej. Pora skończyć ten spektakl p.t. "Dariusz Joński-polityk wiecznie zatroskany" ponieważ zbyt wiele nas to kosztuje. Przykładem choćby podjęte przez niego działania w sprawie likwidowanych placówek oświatowych. Wygląda na to , że pan Dariusz Joński świadomie postanowił podnieść koszty oraz przedłużyć czas rozwiązania konfliktu poprzez organizowanie zbiórki podpisów pod projektem uchwały, mimo iż doskonale wiedział, że pojedynczy radny może zgłosić dokładnie taką sama propozycje jak w tym wypadku wielu mieszkańców miasta. Wprawdzie przy tej okazji reklama w mediach samego pana Jońskiego byłaby mniejsza, ale można było sprawnie dążyć do rozwiązania narosłego problemu. Nie trzeba by było, weryfikować każdego jednego podpisu, zgodnie z zasadami, co w sposób oczywisty podnosi koszty i przedłuża czas rozwiązania konfliktu.
Pan Joński świadomie zrezygnował z działań merytorycznych , gdyż woli pozostawać medialny. W dalszym ciągu Łodzianie nie wiedzą jakie konstruktywne wyjście z sytuacji proponuje oprócz nieustającej kreacji własnej osoby. Nadal nie rozumieją co pan Dariusz Joński robił wcześniej jako Radny Miasta Łodzi, a potem jako Wiceprezydent w poprzedniej kadencji aby skutecznie umożliwić sensowną, dobrze zaplanowaną restrukturyzację placówek oświatowych. Czy przypadkiem nie mieliśmy do czynienia z celowym zaniechaniem pewnych działań po to aby kolejna ekipa rządząca była skonfrontowana z zaistniałą sytuacją ? Może miało to być jednym z pretekstów do kolejnego referendum, które również nas Łodzian mnóstwo kosztowało - głównie jako reklama pana Jońskiego - bo przecież nie przyniosło poprawy jakości zarządzania miastem, wręcz przeciwnie.
Naszym zdaniem pora przypomnieć panu Dariuszowi Jońskiemu, że dobry i uczciwy polityk powinien przede wszystkim skutecznie rozwiązywać problemy, a nie jedynie czynić z nich pretekst do lansowania własnej osoby oraz formacji politycznej.