Dodaj do ulubionych

ostry dyżur w chuście

13.02.08, 00:13
tym razem niestety tytuł postu odpowiada rzeczywistosci - wczoraj
Matylda biegajac po kuchni potknęła się i uderzyła głowką w
drewniany taborecik rozcinajac łuk brwiowy. Dziecko mam święte wiec
płakala tylko troche ale rana była głeboka i trzeba było jechac na
pogotowie. Skonczyło się na 5 szwach i wielkim opatrunku nad czołem.
Chuste oczywiscie zabrałam ze sobą (o jedzeniu i piciu zapomniałąm,
ale Koira była z nami ;-) i przed oraz po zabiegu nosilam Matylde
zeby choc troche wynagrodzic jej to co musiala wycierpiec. I
stwierdzam, ze w takim miejscu chusta wydaje sie jeszcze bardziej
potrzebna niz w domu czy na wakacjach. Niestety spedza sie czas na
czekaniu i to nerwowym, nerwy sie udzielaja i zawsze jakies dziecko
placze, chce sie przytulic , byc noszone. Widzialam umeczonych
rodzicow spacerujacych bez konca korytarzem z małymi ale tez
starszymi dziecmi w ramionach i czułam, o ile mnie jest lżej dzięki
chuscie. Kolejna proba na + dla szmaty. I chyba dalam do myslenia
wielu osobom i to nie tylko wsrod pacjentów - nie bylo zadnych
komentarzy negatywnych ze strony personelu medycznego, nie domagali
sie wyciagania dziecka z chusty do oględzin rany, na dobra sprawe
wyjelam ją tylko do szycia i zaraz potem wskoczyla z powrotem w
bezpieczne poły podwójnego X. Wiec można.
I tu jeszcze skorzystam z okazji i napiszę coś specjalnego:
niechetnie odkrywałam uroki ostrego dyżuru w prokocimskiem szpitalu -
22:00 a tam praca nie ustaje. Ale jestem mile zaskoczona: lekarze
mimo młodego wieku bardzo sprawni - chirurg, który szył okolice oka
wrzeszczącego i wijacego sie roczniaka ciagle do niego mówiąc
pokrzepiajacym tonem był fenomenalny, lekarz kontrolujący przed
wyjsciem tez swietny - jasno wyraznie, informacje o jakie mi
chodzilo i jak trzeba było zmienic opatrunek, to nie wolal
pielegniarki tylko sam sie za to zabrał - a to robi wrazenie !
Mam nadzieje, ze poza zdjeciem szwowo juz tam nie bede musiala
zagladac, ale z mojej strony ida w kierunku tego miejsca bardzo
cieple mysli.


---------------------
www.zamotana.pl
czyli Vatanai, Ellaroo i Zolowear w Polsce
Matylda
Edytor zaawansowany
  • annq27 13.02.08, 00:57
    uuu... musialo bolec i Mame i Matylde, a luk brwiowy to krwawi przeokrutnie :(
    szczerze Wam wspolczuje i dobrze ze przytomna Mama wziela chuste. oby szybko sie
    goilo!
    --
    Mamusia Kubusia (ur.13.09.2005) i Patuni (ur.07.12.2007)
    qncusiowo.blox.pl/html
  • lidkamamakuby 13.02.08, 09:00
    Współczuję, ale musiałaś miec stracha. A Matyldzia taki stres i ból:(
    Życzę szybkiego powrotu do formy:)
    --
    Lidka mama
    Kuby (02.08.2000) i
    Bartka (28.11.2006)
  • ithilhin 13.02.08, 09:30
    Michal zaliczyl kant stolika przedwczoraj ale obylo sie bez koniecznosci szycia.

    wspolczuje Matyldce przezyc.
    --
    Gosia
    Maja: 26.03.99; Maciek: 14.02.05; Michał: 27.02.07
  • lucy_cu 13.02.08, 10:45
    Auć! :-(
    Ale choć dobrze, że personel w porządku- mój dziewięcioletni syn do
    dziś pamięta szycie rozwalonej o kaloryfer głowy, w Żeromskim; miał
    wtedy dwa latka. Ja też pamiętam- tak "uroczych" pań pielęgniarek
    nie sposób zapomnieć.:-/
    Buziaki dla Małej!
    --
    Zenon Witek Emilka
    Tereska
  • sabciass 13.02.08, 10:45
    O kurcze! to dużo zdrówka dla Matyldy, oby się ładnie zagoiło. Zuzia
    ma dopiero 7 miesięcy, ale już dawno mamy z meżem wyszukaną
    najkrótszą trasę na pogotowie;)
    --
    "Jesteśmy normalni, czyli dla wielu inni.."
  • monika-onuf 13.02.08, 12:09
    To szczęście w nieszczęściu że chustę miałaś ze sobą. Pewnie krwią sie
    zabrudziła. Jestem ciekawa czy odpierze się bez śladu?
  • mayetschka 13.02.08, 12:19
    Dzielne dziewczyny: lola dla Ciebie za trzeźwość umysłu (że chustę wzięłaś) i
    dla Matyldy bo w tak młodym wieku 5 szwów to nielada gratka... Żeby się szybko
    zagoiło :)
    --
    mamą być :) Tobiasz (05.08.06)
    Majowa Pestka :) (2008)
  • anax2 13.02.08, 12:43
    dużo zdrówka dla matyldy.

    znam te kolejki w prokocimiu i jak szymka nosiłam pół dnia na rękach
    albo goniłam za nim po korytarzu.Oj wysiedziałam sie tam nie raz.
    Bardzo fajnie że chusta się sprawdziła.dzięki że to napisałaś bo mi
    pewnie by do głowy nie przyszło żeby chustę zabrać ze sobą :)
  • mal_art 13.02.08, 13:13
    Przesyłam całe stado pozytywnych fluidków! Mogę sobie wyobrazic, co czułaś, bo 2
    miesiące temu też wylądowałam na ostrym dyżurze i też z łukiem brwiowym mojej
    czterolatki... Potknęła się o własną nogę w piekarni. Wyprawa do szpitala w
    składzie: poszkodowana, starszy braciszek, mama i młodsza siostrzyczka w chuście
    plus wywołany z pracy tatuś - było trudno, ale daliśmy radę, również dzięki
    chuście - nie wyobrażam sobie latania tam i powrotem z wózkiem... Żałowałam
    tylko że nie mam drugiej szmaty, żeby moją obolałą czteroszwową nieść.
    Życzę Wam, żeby się pięknie zagoiło! Nam po zdjęciu szwów kazali smarować
    linomagiem, póki blizna nie zblednie (wtedy będzie można używać maści na blizny)
    - i widzę pewną poprawę. Może Tobie ta rada też się przyda.
  • jowitaiczterykoty 13.02.08, 13:10
    i życzymy szybkiego gojenia :)
  • althea35 13.02.08, 14:30
    Zgadza sie. Moja Panama mial taka premiere... tego samego dnia kiedy
    przyszla chusta mala spadla man z lozka i spedzilismy 5 godzin w
    szpistalu na obserwacji, chusta bardzo sie przydala.

    Buzka dla malenstwa i niech wszystko dobrze sie goi i po szwach nie
    bedzie sladu.
    --
    Althea i Marysieńka
  • mamuk1 13.02.08, 15:20
    Oj, biedna Matylda. Na szczęście u dzieci zranienia szybko się goją.
    A kolor chusty to akurat odpowiedni do okoliczności był. Nie ma obaw, że zostaną
    plamy;)
    Oby się Matyldzie jak najszybciej udało o tym zapomnieć.
    --
    - Jasiu, grzanki nie pasują do zupy mlecznej, już prędzej makaron.
    - A wolniej?
  • agatka_1979 13.02.08, 22:13
    oj oj... to przeżycie dla Was obu! No ale córa przynajmniej cały
    czas blisko Mamy w całym tym swoim "nieszczęściu"...pozdrawiam i
    zdrówka życzę!
    --
    MARLENKA
  • lynette 15.02.08, 11:03
    My właśnie wróciliśmy po tygodniowym pobycie w Żeromskim i nie
    wyobrażam sobie, jak dałabym radę bez chusty. Naprawdę żal mi było
    mam przemierzających szpitalne korytarze z niemało ważącymi
    maluchami na rękach. Szczególnie pielęgniarkom bardzo się nasze
    noszenie podobało i pytały: co to, z czego, kupione czy szyte? W
    końcu stwierdziły, że taka chusta im by bardzo ułatwiła pracę.
    --
    Mikołaj
    Wojtuś
    Adaś

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.