Przyznam, że jestem raczej samotną wilczycą i idea babskich zgromadzeń nie do
końca do mnie przemawia, ale... może faktycznie i ja ich od czasu do czasu
potrzebuję, więc będę tu wtrącać swoje trzy grosze.
Książkę przeczytałam w ostatnie wakacje (późno, bo słyszałam o niej dużo
wcześniej). Byłam bardzo sceptyczna, jeśli chodzi o możliwość uzdrawiania za
pomocą opowieści, tymczasem z zaskoczeniem stwierdziłam, że to prawda -
opowieści faktycznie uzdrawiają! Archetyp La Que Sabe jest mi wyjątkowo bliski.
Cieszę się, że jest miejsce, gdzie można podyskutować o tej książce i pokrewnych
jej tematach.