Dodaj do ulubionych

Archetyp Dobrego Ojca

28.03.07, 11:32
Dziewczyny, pisz etekst o archetypach i brakuje mi danych!!
Kiedy się przyglądam mitologii, literaturze i kulturze, jakoś mi ci dobrzy
ojcowie nie przychodzą do głowy. Wielki Mędrzec - tak, ale to zwykle ktoś
obcy, z zewnątrz, a jeśli pojawiają się dobrzy ojcowie, zwykle są słabi, na
takiej zasadzie, ze dobrym ojcem jest obcy biologicznie Yoda, a pradziwy
ojciec, Dark Vader jets oczywiscie zły i nie wychowywał Luke'a ani Lei.

Jak na razie po konsultacjach z Dori, która z wykształcenia zajmuje się
terorią literatury, znalazłyśmy jako dobrego, silnego ojca Gilbertha Blythe'a,
męża Ani Shirley.

Czy kojarzycie innych bohaterów, którzy są dobrymi, silnymi ojcami?






--
Alchemia Astrologia Huna
Edytor zaawansowany
  • 28.03.07, 12:17
    Sprostowanie: historia literatury, nie teoria suspicious

    Przegadalysmy godzine przez telefon, rozpaczliwie poszukujac dobrego ojca.
    Okazalo sie, ze najlepsze, co mozna znalezc, to ojciec kochajacy, ale mimo to
    slaby! Ojcow silnych, wspierajacych, madrych i obecnych po prostu nie ma sad(


    --
    O Tarocie
  • 28.03.07, 12:50
    Ej no , chyba ojcem nie-biologicznym Luke'a jest bardziej Obi Wan Kenobi niż Yoda?

  • 28.03.07, 13:20
    Ale chodzi właśnie o biologicznego!

    Archetyp Wielkiego Ojca jest w naszej kulturze sprowdzony do roli Wielkiego
    Medrca. I Obi, a także Yoda i masa innych ojców przybranych/mentorów/nauczycieli
    świetnie się w to wpisuje. Niestety, taki wzorzec sprawia, że faceci nie mają
    dobrych swoich ojców, jedynie ojców zastępczych. Popatrz na Józefa z mitologii
    chrześcijańskiej, jemu też odebrano ojcostwo, rodzina Jezusa jest także z ojcem
    nieobecnym i ojcem zastępczym.

    I Jezus dla tego nieobecnego ojca idzie na śmierć, tak jak wielu młodych
    męzczyzn idzie na wojny posyłana przez starych "ojców". Albo szuka sobie ojców
    duchowych - w zależności od klasy i wychowania człowieka są to takie postacie
    jak bracia Kaczyńscy, "ojciec" Rydzyk, "ojciec" JP2, czy inne osoby rodzaju
    męskiego, które robią wrazenie autorytetów.

    Piszę "ojciec" w cudzysłowie, ponieważ mam tylko jednego ojca i nikogo innego
    nie będę tak tytułować, uważam używanie tych słów za znaczace zawłaszczenie.
    Jestem w stanie zaakceptować modlenie się "ojcze" czy "matko", ale mówienie tak
    do innych osób poza rodzicami jest imho wyrazem braku i włąśnie zawłaszczenia
    funkcji rodzicielskich.

    Dlatego pytam o biologicznych Dobrych Ojców znanych Wam z przekazu kulturowego.
    Dobrych Matek, wcielen archetypowej Wielkiej Matki jest na pęczki.

    A ojców jakoś nie.



    --
    Biegnąca z wilkami
  • 28.03.07, 13:30
    No jakoś nie.
    I jakoś mnie to nie dziwi.

    A jak w waszych rozważaniach wypadł sam Gilbert Blythe? Jako nieobecny?

  • 31.03.07, 14:07
    iokepine napisała:

    > tak jak wielu młodych męzczyzn idzie na wojny posyłana przez
    > starych "ojców".

    Google: "Emmeline Pankhurst" white feather

    --
    BASTA
  • 01.04.07, 00:41
    Takete, to jest forum dla kobiet. Idź sobie na inne forum, albo na przykład
    załóż własne, męskie.



    --
    Biegnąca z wilkami
  • 28.03.07, 16:02
    W kolejnosci przychodzenia do glowy, ale tylko pierwsze trafienie wydaje mi sie
    100procentowe:

    * Atticus Finch z 'Zabic drozda', beletryzowanych wspomnien jednej pani
    * Prospero, jako jedyny z gaszczu ojcow u Szekspira (ale byc moze jest on
    raczej Wielkim Medrcem, bo Miranda jest taka bladawa)
    * Gepetto, ojciec Pinokia
    * Priam z Iliady
    * Uranos, Chronos i Zeus jako ewolucja postaci (Posejdon/Hades - raczej Cienie)
    * ojciec Ronji z 'Ronji, corki zbojnika' - ksiazka skupia sie na konflikcie
    miedzy dorastajaca corka, a ojcem, ktory ma z tym problem, ale Zbojnik jest i
    silny, i dobry (tyle, ze wiecej mi nic w temacie u Lindgren do glowy nie
    przychodzi - albo nie pamietam, albo przedstawiala postaci skandalicznie
    niefajne, jak ojciec Pippi)
    * Kochanowski, ze swoja dziwna jak na tamte czasy rozpacza po smierci dziecka
    * Herbert - fajnie opisal swojego tate, wiersz 'Ojciec' albo 'Moj ojciec',
    jakos tak
    * pewnie cos by sie znalazlo w polskiej literaturze 'szkolnej', szczegolnie
    pozytywistycznej albo romantycznej moze, ale ja lektur nie czytalam, wiec nie
    pamietam
    *pewnie tez cos by sie znalazlo w serialach animowanych dla dzieci, ale nie
    jestem na biezaco
    * i - na deser - kultura bardzo masowa: Hulk Hogan z kuriozalnego reality show
    w MTV 'Hogan knows best', kreowany na superdobrego ojca, ale wg mnie glupek i
    despota (moze tez ogladalas podobna rzecz o rodzinie Ozzbornow)

    --
    Na łopatce zawsze nosi plamę na kształt księżyca, która z miesiąca kwadrami to
    mniejsza, to większa.
  • 28.03.07, 16:04
    Wrzuc pytanie na forum Ksiazki, na Film i Telewizje, moze cos wyskoczy.
    --
    Tak jest frantowaty zwierz i ostrożny, że w Tracji przez lód mając przechodzić,
    wprzód uszy do niego przykłada, grubości jego i stałości próbując;
  • 28.03.07, 17:27
    illiterate napisała:

    > W kolejnosci przychodzenia do glowy, ale tylko pierwsze trafienie wydaje mi sie
    >
    > 100procentowe:
    >
    > * Atticus Finch z 'Zabic drozda', beletryzowanych wspomnien jednej pani
    > * Prospero, jako jedyny z gaszczu ojcow u Szekspira (ale byc moze jest on
    > raczej Wielkim Medrcem, bo Miranda jest taka bladawa)
    > * Gepetto, ojciec Pinokia
    > * Priam z Iliady
    > * Uranos, Chronos i Zeus jako ewolucja postaci (Posejdon/Hades - raczej Cienie)
    > * ojciec Ronji z 'Ronji, corki zbojnika' - ksiazka skupia sie na konflikcie
    > miedzy dorastajaca corka, a ojcem, ktory ma z tym problem, ale Zbojnik jest i
    > silny, i dobry

    Oooosmile)) Faktycznie


    (tyle, ze wiecej mi nic w temacie u Lindgren do glowy nie
    > przychodzi - albo nie pamietam, albo przedstawiala postaci skandalicznie
    > niefajne, jak ojciec Pippi)
    > * Kochanowski, ze swoja dziwna jak na tamte czasy rozpacza po smierci dziecka
    > * Herbert - fajnie opisal swojego tate, wiersz 'Ojciec' albo 'Moj ojciec',
    > jakos tak

    > * pewnie cos by sie znalazlo w polskiej literaturze 'szkolnej', szczegolnie
    > pozytywistycznej albo romantycznej moze, ale ja lektur nie czytalam, wiec nie
    > pamietam
    > *pewnie tez cos by sie znalazlo w serialach animowanych dla dzieci, ale nie
    > jestem na biezaco
    > * i - na deser - kultura bardzo masowa: Hulk Hogan z kuriozalnego reality show
    > w MTV 'Hogan knows best', kreowany na superdobrego ojca, ale wg mnie glupek i
    > despota (moze tez ogladalas podobna rzecz o rodzinie Ozzbornow)
    >

    Oglądam TV okazjonalnie, nic mi to nie mówi.

    Dzięki za całośćsmile

    --
    Zapiski alchemiczne
  • 28.03.07, 19:52
    I, zesz i o jezu, pan Kramer (cudowny, ultraprzystojny i z wielkim nosem Dustin
    H.) ze 'Sprawy Kramerow'.
    --
    Tak jest frantowaty zwierz i ostrożny, że w Tracji przez lód mając przechodzić,
    wprzód uszy do niego przykłada, grubości jego i stałości próbując;
  • 28.03.07, 20:26
    *Dedal
    *i ten pan z Nedznikow, ktory zajal sie Kozetą, Jan Jakistam, chociaz jest
    ojcem przybranym
    --
    Tak jest frantowaty zwierz i ostrożny, że w Tracji przez lód mając przechodzić,
    wprzód uszy do niego przykłada, grubości jego i stałości próbując;
  • 29.03.07, 08:03
    illiterate napisała:

    > *Dedal

    Dedal odpada, był mordercą - zabił swojego zdolniejszego od siebie ucznia, we
    wcześniejszych przekazach to był jego starszy syn. Pozstawił sobie tego syna,
    który mu nie zagrażał talentem.


    > *i ten pan z Nedznikow, ktory zajal sie Kozetą, Jan Jakistam, chociaz jest
    > ojcem przybranym

    Jan Valjean był świetny, fakt, ale biologiczny ojciec Kozety w ogóle olewa i jej
    matkę i jąindifferent



    --
    Biegnąca z wilkami
  • 06.04.07, 09:52
    Piękny wiersz!
    Ale jak widać Hebert również miał ojca często nieobecnego. uncertain

    --
    przyjemne
    oczekiwanie
  • 29.03.07, 22:26
    Mattis , ojciec Ronji, nasunął mi się od razu jako dobry tata. Ale on NIE był
    dobrym ojcem - był maksymalnie infantylnym narcyzem, pełnym uroku co prawda
    ale...To chyba nie wystarcza.
    Natomiast Borka, ojciec Birka - tu już mogłabym się zastanowić. Przede wszystkim
    - potrafił w czas "przeciąć pępowinę". Po drugie - nie wszystko kręci się okół
    niego, uczy dzieciaka dystansu. I nie podpiera się żoną, która jest duuużo
    gorszą i bardziej nerwową matką niż matka Ronji.
    Ale w ogóle u Astrid Lindgren najlepszymi ojcami są ojcowie Dzieci z Bullerbyn.
  • 29.03.07, 22:29

    > Ale w ogóle u Astrid Lindgren najlepszymi ojcami są ojcowie Dzieci z Bullerbyn.

    tez to mialam napisac! ale mi sie przypomnialo jak bylam poza domem i potem mi
    wylecialo z glowy.
    i Dziadzius jest wpyte archetypiczny tam - tak se siedzi i opowiada jak bylo
    dawno temu a dzieci go uwiellbiaja. Dziadzius tez ojciec, nie?

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 29.03.07, 22:32
    Jasne, ze Dziadziuś też ojciec. I to podwójnie - wychował dzieci na dobrych
    rodziców i wspomaga dobre wychowanie wnuczek i ich przyjaciół. Dziadziuś więc
    rules.
    Swoją drogą dobrych dziadków też w literaturze niewiele, ale chyba więcej niż ojców.
  • 30.03.07, 08:23
    Wspaniałm dziadkiem, wprawdzie przyszywanym, jest Mateusz z "Braci Lwie Serce"
    Zawsze takiego chciałam miećsmile


    --
    Biegnąca z wilkami
  • 30.03.07, 19:47
    Dopbrym dziadkie jest też gość z "Zaginionych" - jako ojciec się nie popisał,
    jako dziadek jest w porzo.



    --
    Biegnąca z wilkami
  • 30.03.07, 15:15
    A mi sie wydaje, ze ten facet przechodzi w ksiazce ewolucje. Zaczyna jako
    narcyz, glupek, z prostym swiatem, w ktorym rzadzi ON. Konczy jako wrazliwy,
    wybaczajacy, kochajacy madrze, a nie egotycznie. Pod koniec ksiazki jest
    swietnym ojcem smile

    Zauwaz, ze 'przecina pepowine' ojciec chlopca.
    No wiesz - chlopiec w ktoryms momencie _ma_ byc samodzielny i _musi_ isc na
    swoje (zasady stada, przeciez kiedys moglby byc konkurencja dla swojego ojca).
    Calkiem mozliwe, ze Borka zachowywalby sie tak samo glupio, gdyby byl
    rodzicielem corki.
    --
    Na łopatce zawsze nosi plamę na kształt księżyca, która z miesiąca kwadrami to
    mniejsza, to większa.
  • 30.03.07, 19:42
    No właśnie. Jestem z atym, zeby Mattiasa uznać za dobrego ojca, on ewoluuje.

    Nie chodzi o archetyp "idealnego ojca". Ojciec wystarczajaco dobry wystarczysmile



    --
    Zapiski alchemiczne
  • 28.03.07, 18:44
    Jeśli Gilbert Blythe, to może i inny bohater tej samej autorki może być? Jest
    taka książka Lucy Maud Montgomery, "Jana ze Wzgórza Latarni", która cała jest
    o relacji córki z tatą. Gilbert to faktycznie pojawiał się przy dzieciach
    trochę z doskoku, natomiast Andrew Stuart kompletnie odmienia życie Jane. smile

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 28.03.07, 19:36
    Ale ojciec Jany jest kompletnie beznadziejny - nieobecny przede wszystkim.
  • 28.03.07, 20:25
    Ojciec z 'Na wschod...' byl przeciez podly i niedobry, a Lear jest slaby, bo
    glupi.
    --
    Mysz, choć podły zwierz i mały, ale wielkiej szkody czynicielka.
  • 29.03.07, 20:48
    illiterate napisała:

    > Ojciec z 'Na wschod...' byl przeciez podly i niedobry, a Lear jest slaby, bo
    > glupi.


    ...jak i Goriot,ale ta słabośc jest dyskusyjna.A co do "Na wschodu',to dawno
    czytałam i pamiętam,że dla mnie był okropnym bucem,ale miałam wrażenie,że wbrew
    intencjom autora.
    --
    sygnaturki chwilowo brak
  • 30.03.07, 15:18
    Najlepszym ojcem w powiesci to byl Lee (przy okazji byl jedyna fajna postacia
    enyłej), ale znowu: przybrany.
    --
    Tak jest frantowaty zwierz i ostrożny, że w Tracji przez lód mając przechodzić,
    wprzód uszy do niego przykłada, grubości jego i stałości próbując;
  • 28.03.07, 20:33
    sir.vimes napisała:
    > Ale ojciec Jany jest kompletnie beznadziejny - nieobecny przede wszystkim.

    Czemu beznadziejny? Owszem, przez długi czas się nią nie interesuje, ale kiedy
    się w końcu pojawia, w ciągu kilku tygodni Jane z zahukanej, nieśmiałej
    dziewczynki staje się pewna siebie i szczęśliwa. Uczy ją czytać Biblię,
    pomaga w lekcjach, z którymi miała wcześniej kłopoty. Owszem, ma sporo wad,
    ale tak ma być - najlepsze jest w nim to, że nie jest idealny. To że nie umie
    gotować i Jane musi się nim opiekować? Ależ w tamtych realiach to zupełnie
    normalne (zauważ, że w książkach Mongomery wszyscy mężczyźni, którzy prowadzili
    dom, co do jednego byli uważani za dziwaków!) Dzięki temu Jane może zrealizować
    swoje marzenie i poczuć się dorosła. To matka Jane jest kompletnie bezradna i
    słaba, ojciec przeciwnie - jest tylko zbyt dumny, żeby odzyskać żonę, która go
    opuściła.

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 28.03.07, 20:49
    Hmm, czy ja wiem... ojciec Jany jest pod wpływem swojej siostry, matka Jany pod
    wpływem matki. Są siebie warci i tyle. Przyjemne wakacje to nie to samo co
    ojcostwo- a do "happyendu" doprowadza sama Jana, i w sumie bardziej jej matka
    jest pod koniec aktywna.
    Właściwie to jest jedna z niewielu książek Montgomery którą oceniam naprawdę
    bardzo nisko, jako fatalna po prostu.
  • 29.03.07, 09:08
    tak przeczytałam i co widzę! czyżby potwierdzało sie też w bajkach, że dawcami
    spermy są chuciowaci pozbawieni skrupułów macho, a wychowują i opiekują sie
    potem uczuciowi i kobiecy mężczyźni?
  • 29.03.07, 10:01
    jasne
    i dobrze

    przynajmniej mamy urozmaicenie wink
  • 29.03.07, 16:54
    iokepine napisała:

    > Wychodzi na to, ze Bóg Ojciec jest samcem alfa,a Józef frajerem, który cudze
    > geny hodujeindifferent

    a masz tu dwa artykuliki na ten temat, drugi, ktory wynika z pierwszego, jest
    calkiem rzeczowym materialem, co prawda absoultnie sie nei zgadzam z postawiona
    w nim teza, ze jozefologia jest coraz popularniejsza i trafia pod strzechy, ale
    poza tym mozesz tam pare rzeczy dla siebie wartosciowych znalezc:

    www.pinezka.pl/content/view/2359/205/
    www.pinezka.pl/content/view/2412/107/
    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 29.03.07, 16:58
    No i moj faworyt:
    Abraham. Ojciec, kudre, numero uno.
    IMO Bog doskonale wiedzial co robi, zwracajac sie do mezczyzny. Normalna matka
    (z wyjatkiem mitycznej matki Meleagera, ale ta to na pewno jest postacia
    wymyslona przez mezczyzne) by powiedziala ze skoro mi Panie dales syna to dales
    mi obowiazek dbania o niego i jesli taki rozkaz slysze to najpewniej ja
    zwariowalam, a nie Ty mi kazesz.

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 29.03.07, 22:29
    O Abrahamie świetną bajkę napisał Kołakowski - nie pamiętam dokładnie , ale było
    tam cudne sformułowanie, że nic to, że syn później miał na widok A. lekkie mdłości.
  • 30.03.07, 11:46
    Lawrans z "Krystyny córki Lawransa"
    I witam się, bo to mój pierwszy post na tym forum smile do tej pory tylko
    podczytywałam
    --
    W każdym wieku można klapnąć,
    na chwilę - żeby odsapnąć (la.felina)
  • 30.03.07, 14:18
    A poza tym neibiologiczny niby, ale lepszy niz niejeden prawdziwy, Mateusz Cuthbert?

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 30.03.07, 19:37
    Pół dnia mnie dziś męczyło że jest gdzieś w literaturze postać ojca z
    poświeceniem i narażeniem życia szukającego zaginionego dziecka i nie mogłam
    skojarzyć smile
    I jeszcze mi się nasuwa ojciec Scarlett z Przemineło z wiatrem, może mało go w
    książce, ale doskonale wyczuwa psychikę córki gdy próbuje jej wybic z głowy
    miłość do Ashleya i dostrzegając podobnieństwo między sobą a córką obiecuje
    jej, że zostawi jej Tarę. Czego Scarlett początkowo nie docenia
    --
    W każdym wieku można klapnąć,
    na chwilę - żeby odsapnąć (la.felina)
  • 30.03.07, 15:20
    Io,
    czy moglabym wrzucic podobny watek na ff? Zafascynowal mnie temat nieobecnosci
    ojcow w kulturze. Wielka dziura.
    I zlinkowac te dyskusje ew., zeby pokazac, co juz mamy.
    --
    Na łopatce zawsze nosi plamę na kształt księżyca, która z miesiąca kwadrami to
    mniejsza, to większa.
  • 31.03.07, 13:54
    Ignacy Borejko z "Jeżycjady" (najlepszy, jakiego znam), Lawrans ojciec Krystyny, Tatuś Muminka smile
    (pozdrawiam, wlazłam tu przypadkiem po linku) smile
    --
    Bubu

    Siła nieczysta to iloczyn masy nieczystej i prędkości nieczystej.
  • 31.03.07, 14:14
    verte34 napisała:
    > Ignacy Borejko z "Jeżycjady" (najlepszy, jakiego znam), Lawrans ojciec
    > Krystyny , Tatuś Muminka smile

    Ignacy Borejko? Ten, który nic by nie zauważył, gdyby którejś z córek wyrosły
    ośle uszy? (patrz Kwiat Kalafiora) Tatuś Muminka podobnie - zapatrzony głównie
    w siebie. Lawransa za to popieram jak najbardziej.

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 31.03.07, 15:00
    Ignacy Borejko to fatalny ojciec.
    Mój ojciec czasem wykazywał borejkowskie cechy (olewanie wszystkiego, czytanie
    książek podczas katastrof domowych itp) i wtedy oceniałam go bardzo nisko...
    Na szczęście miał tak tylko chwilami.
  • 31.03.07, 15:03
    Pozostając przy Jeżycjadzie: a jak oceniacie Robrojka? On sam siebie uważał za
    nieudacznika, ale córkę, jak dla mnie, wychowywał bardzo rozsądnie...

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 31.03.07, 15:09
    Tak. Robrojek jest OK. Przede wszystkim nauczył córkę radzenia sobie w różnych
    sytuacjach i nie wpadania w apatię.
  • 31.03.07, 15:01
    Ignacy Borejko byl w istocie dla mnie fajnym ojcem na dobre czasy, a na zle to
    tak sobie, bo ciagle jakby duchem nieobecny, ale bylo tak kilku super ojcow:
    ojciec (i dziadek) Cesi Zak, Robrojek, drugi maz Gabrysi (Grzegorz?)

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
    www.pinezka.org/
  • 31.03.07, 15:10
    Ignacy Borejko jest szokująco złym ojcem szczególnie dla Pulpecji. Jego reakcja
    na jej okołomaturalne problemy i wielkie zdziwienie , że oblała maturę jest
    żenujące.
  • 31.03.07, 18:23
    > Ignacy Borejko jest szokująco złym ojcem
    Wszystko jest względne. Myślałam o niektórych znanych mi ojcach - na ich tle to ideał. I w sumie fajny człowieczek, pomimo tej maniery patriarchalnej wink
    --
    Bubu

    Siła nieczysta to iloczyn masy nieczystej i prędkości nieczystej.
  • 31.03.07, 21:51
    A, no jeżeli tak to rzeczywiście - dość zabawny człowieczek i fajniejszy ojciec
    od większości beznadziejnych.
    Ale mi to nie wystarcza.
  • 01.04.07, 09:59
    verte34 napisała:

    > > Ignacy Borejko jest szokująco złym ojcem
    > Wszystko jest względne. Myślałam o niektórych znanych mi ojcach - na ich tle to
    > ideał. I w sumie fajny człowieczek, pomimo tej maniery patriarchalnej wink


    On nie jest dobrym ojcem, a i dziadkiem nie najlepszym. Należy do ojców
    nieobecnych, i to od momentu, kiedy się pojawia.

    To, ze nie pije, nie bije i nie znęca się to trochę za mało, zeby go uznać za
    dobrego. Po prostu nie jest zły, ale to nie czyni go dobrym ojcem.

    --
    Biegnąca z wilkami
  • 02.04.07, 00:41
    Ignacy Borejko jest beznadziejnym ojcem. Nie potrafi zaopiekowac sie corkami pod
    nieobecnosc zony ("Kwiat Kalafiora"), nie dostrzega problemow dorastajacej Pulpy
    ("Pulpecja"), a w ostatnich tomach jest juz do bolu zebow napuszony i nadety.
    Potarfi tylko teoretyzowac, a konkretow ***zero***. Zabawny i budzacy sympatie
    moze i jest, ale wylacznie jako postac literacka, w prawdziwym zyciu bylby
    chodzacym koszmaem.


    --
    Magiczny kuferek
  • 31.03.07, 14:36
    a ojciec z "Dumy i uprzedzenia"?
    czytałam jakiś czas temu, ale wydaje mi się, że nadałby się.


    --
    "wszystko jest jedynie syfilisem." j.k. huysmans
  • 02.04.07, 00:52
    kawa_malinowa napisała:

    > a ojciec z "Dumy i uprzedzenia"?
    > czytałam jakiś czas temu, ale wydaje mi się, że nadałby się.

    Mom zdaniem - w zadnym wypadku sad(
    Z pieciu corek interesuje sie tylko dwoma najstarszymi, tymi udanymi, ladnymi i
    inteligentnymi, a reszte ignoruje, nawet nie probujac ich wychowywac, co konczy
    sie dla calej rodziny tragiczna afera z ucieczka Lydii, ktora kompromitujac cala
    rodzine pogrzebala nadzieje na ulozenie sobie zycia przez pozostale siostry.
    Mogl zreszta nie zezwolic na jej niebezpieczny wyjazd bez dostatecznej opieki,
    ale dla swietego spokoju ustapil naleganiom. Bo pan Bennet najbardziej na
    swiecie cenil sobie swiety spokoj, ot co.

    --
    Tarot * Magia * Astrologia
  • 02.04.07, 01:10
    dori7 napisała:

    > Bo pan Bennet najbardziej na
    > swiecie cenil sobie swiety spokoj, ot co.

    Mnie pan Bennet zawsze nieodparcie kojarzył się z panem Dulskim. Dwa
    identyczne typy. smile

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 06.04.07, 09:48
    Skoro już jesteśmy przy Jane Austen: może ojciec Emmy byłby lepszy? Jest stary
    i niemrawy, ale ma też zalety. Nie tylko nie wypycha córki za mąż, a wręcz
    przeciwnie - próbuje odwieźć ją od pomysłu bycia żoną. smile Jest taka scena, w
    ktorej Emma mowi kolezance, ze nigdy nie wyjdzie za maż, tylko cale zycie
    bedzie robila interesujace rzeczy. Myślę, że to dzięki tacie miala takie plany
    życiowe (wbrew otaczajacej ją kulturze).

    --
    przyjemne
    oczekiwanie
  • 31.03.07, 14:44
    tak sobie myślę, że w Sadze o Ludziach Lodu by się kilku takich znalazło -
    Tengel na przykład. smile


    --
    "wszystko jest jedynie syfilisem." j.k. huysmans
  • 01.04.07, 04:20
    Zyczliwy (i przystojny wink sufler podpowiedzial mi, ze bardzo fajnie opisany
    jest biologiczny ojciec w jednym z opowiadan Huellego - 'Winniczki, kałuże,
    deszcz'.
    --
    Tak jest frantowaty zwierz i ostrożny, że w Tracji przez lód mając przechodzić,
    wprzód uszy do niego przykłada, grubości jego i stałości próbując;
  • 01.04.07, 15:55
    Trudne zadanie ....niemniej uważam ,że nie mozna zapomnieć ,że innym ojcem ,
    będzie dla syna a innym dla córki .
    Chyba z tego powodu jest taka trudność w znalezieniu właściwego archetypu . Co
    jest dobre dla dziewczynki <księżniczki> absolutnie nie może być powielane w
    relacjach ojcowskich z synami <prawa ręka tatusia>.
    Dużo na ten temata można znależć czytając Freuda i coś też napisał
    Cyrulik /zapomniałam imienia/.
    Pozdrawiamsmile
  • 02.04.07, 00:47
    Ojciec Tomka z serii ksiazek Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego.
    Zreszta tam wszyscy trzej opiekunowie Tomka - ojciec, bosman Nowicki i podroznik
    Smuga - sa pozytywnymi postaciami meskimi. Chyba czas odswiezyc po latach
    lekture i upewnic sie, czy cos nie umknelo wink ale zdaje mi sie, ze to pod tym
    wzgledem wyjatkowa lektura z polki mlodziezowej.


    --
    Tarot * Magia * Astrologia
  • 02.04.07, 10:12
    wszystkie przygody czytalam, jakoś mi te postacie umknęły, chyba moglam ich nie
    zauwazyc bo moj tata byl zupelnie inny
  • 02.04.07, 10:10
    ale z kobietami tez jest jakoś tak, ze jedne są matkami i karmicielkami... a
    cześć jest niezależnymi, heterowatymi i wiedźmowatymi zołzami, taki mit... jakby
    gdzieś w społecznej świadomości drzemał taki stereotyp

    kobieta matka, ciepła, nieobojętna wobec czyjejś troski i bólu, często niezbyt
    samodzielnie myśląca, a za co oddana ... a w kontraście - niezależna,
    rozwijająca się, ambitna, inteligentna, będąca wyzwaniem kobieta chętnie
    traktowana jako zagrożenie dla męskiego rodu .. tu gubi sie gdzieś przypisywana
    kobietom cecha - zdolność okazywania czułości i współczucia.. nawet jeśli
    istnieje, kobieta niezalezna to kobieta wyzwolona i zarazem nie-kobieta

    coś takiego dudni mi po głowie, ale nie jestem badaczem i socjologiem, ani
    psychologiem, tylko tak sobie dywaguje, jaka leciwa dama po przejściach, której
    marzenie o domu pełnym dzieci, rodzinie i cieple domowego ogniska zderzyło sie
    realna rzeczywistością - z koniecznością wzięcia na swoje barki
    odpowiedzialności, samodzielności, i takiej agresywności która by pomogła
    przetrwać....
  • 02.04.07, 22:17
    Z serii książek Jan Karon pastor Tim, też coprawda ojczym i to przyszywany, ale
    potrafił się usunąć i matce chłopca pomógł szukać pozostałych pogubionych dzieci.
  • 02.04.07, 22:20
    Jeszcze z serialowej wersji " Pogody dla bogaczy" obaj główni bohaterowie
  • 03.04.07, 09:33
    W tym wątku chodzi o biologicznych dobrych ojców, przyszywanych jest z metra.
    Przeczytaj jesczze raz pierwsze posty.



    --
    Zapiski alchemiczne
  • 05.04.07, 10:27
    Widzialam, ze mi cos umknelo.

    Groszek z 'Pozyczalskich'; mimo ze u Pozyczalskich nie bylo tradycji brania
    corek 'na pozyczanie', uczyl Ariette fachu solennie i z pasja oraz w ogole byl
    bardzo, bardzo ok.

    I ksiaze Leto Atryda, ojciec Paula i Alii, z "Diuny".
    --
    Tak jest frantowaty zwierz i ostrożny, że w Tracji przez lód mając przechodzić,
    wprzód uszy do niego przykłada, grubości jego i stałości próbując;
  • 20.08.14, 21:49
    Bo nosi ona znamię dzisiejszych czasów, a postaci z książki Lindgren są w niedozwolony sposób oceniane według dzisiejszych kryteriów. Gdyby więc Mattis miał zostać tym "dobrym ojcem", to nigdy nie byłby zbójnikiem. Zbójnik Mattis nie mógł inaczej zachowywać się. Musiał zachowywać sie tak jak opisuje to Lindgren. Ocenianie go w kategorii "dobry ojciec" jest pozbawione sensu.

    Takie stawianie sprawy przypomina stalinowskie czasy, gdy pod adresem wielu postaci historycznych wysuwano prymitywne, kretyńskie zarzuty, że nie zwalczały one wyzysku ludu pracującego. Na przykład że Juliusz Cezar nie zwalczał niewolnictwa.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.