Dodaj do ulubionych

Męskie wcielenie

27.05.07, 15:09
Czy wiecie albo może podejrzewacie coś o tym, ze w którymś z poprzednich
wcieleń byłyście mężczyzną? Bo za mną chodzi taki wyjątkowo cyniczny
bezwzględny wojownik.
--
Ma
Edytor zaawansowany
  • 27.05.07, 16:21
    Może to Twój animus ?smile
  • 27.05.07, 16:26
    A może, możesmile Chociaż jak na mojego animusa trochę zbyt bezwzględny.
    --
    Ma
  • 27.05.07, 19:15
    No nie mogę. Od razu mi przyszedł na myśl dręczony nadmiarem przemyśleń i zakazów ubogi Żyd, jak z opowiadań Singera...
    --
    And so a secret kiss Brings madness with a bless
    And I will think of this When I'm dead in my grave (Tom Waits)
  • 27.05.07, 22:00
    A jak on za toba chodzi?
    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 28.05.07, 00:00
    Nie sprawdzalam, bo nie widze powodu, zeby obciazac sie bez potrzeby takimi
    sprawami. O ile wiem, seanse regresingu robi sie tylko w wyjatkowej potrzebie, a
    poza tym moje obecne zycie jest nadzwyczaj interesujace smile) ale jesli mialam
    poprzednie wcielenia, to na pewno w wielu bylam facetem. Prawdopodobnie w paru
    ostatnich.

    --
    W Magicznym Kuferku...
  • 28.05.07, 03:38
    Ja mialam kiedys mistyczne przezycie w kuzni. W takiej zwyklej, wiejskiej kuzni,
    gdzie wielki chlop podkuwal konie. Mama zabrala mnie kowalowi spod reki, bo mu
    przeszkadzalam. Szkoda, bo widzialam cos pieknego, i gdy zostalam z tego wyrwana
    bardzo zalowalam. Wiec moze obudzila mi sie pamiec wcielen i kiedys bylam kowalem?

    Dzisiaj; uwielbiam metal. Lubie tez bron. Tylko ze kowalem ani snycerzem nie
    jestem, wiec jakie to ma dla mnie znaczenie?

    Wiedza kim bylam kiedys nie jest mi potrzebna. Nie wierze, ze mogloby to mi
    pomoc w rozwiazaniu moich obecnych problemow. Skoro nie pamietamy ich, to znaczy
    ze nie jest to nam potrzebne.

    --
    Forum dla astrologow
    * KOLCZYKI * BRANSOLETKI *NASZYJNIKI * zobacz na moim blogu
  • 28.05.07, 23:01
    anahella napisała:

    > Wiedza kim bylam kiedys nie jest mi potrzebna. Nie wierze, ze mogloby to mi
    > pomoc w rozwiazaniu moich obecnych problemow. Skoro nie pamietamy ich, to
    >znaczy ze nie jest to nam potrzebne.

    Hmm, będę wrednawink

    To samo można powiedzieć o Tarocie, medycynie technice i wielu innych sztukach
    wyzwolonychsmile

    Chociaż w większości przypadków rzeczywiście nie ma takiej potrzeby.



    --
    Biegnąca z wilkami
  • 28.05.07, 07:37
    za mną chodzi bezwzględna wyniosła rządna wszystkiego władczyni płci żeńskiej z
    duża ilością cech męskich, ofuuu
    wink
  • 28.05.07, 13:52
    Przede wszystkim witam wszystkich, bo jestem tu nowa. Mam nadzieję, że mogę się
    przyłączyć do Waszego forum.
    Wątek ciekawy.... ja jak patrzę na swoje dłonie, to ciągle mam wrażenie, że są
    cholernie męskie, kojarzą mi się od razu z mężczyzną... więc może kiedyś nim
    byłam? Ale nic poza tym za mną nie chodzi smile
    --
    travian.interia.pl/?uc=pl4_22637
  • 28.05.07, 23:08
    maryshaa napisała:

    > Przede wszystkim witam wszystkich, bo jestem tu nowa. Mam nadzieję, że mogę
    > się przyłączyć do Waszego forum.

    Witaj, miło Cię tu widziećsmile Na górze masz przyszpilony wątek, w którym
    wypisujemy, z jakich miejscowości czy miast jesteśmy, zeby móc się łątwiej
    umówić na herbatkę w razie czegosmile


    Swoja drogą trzeba będzie znów zrobić forumowe spotkanie w Wawiesmile



    --
    Ezoteryczny świat
  • 28.05.07, 23:02
    Tak, pamiętam kilkanaście takich wcieleń. Ale ostatnio częściej bywam kobietąsmile


    --
    Biegnąca z wilkami
  • 29.05.07, 08:07
    ja chyba jestem i mężczyzną i kobietą, i podoba mi sie to wink
    i dzieckiem i babcią
    zabawne
  • 30.05.07, 12:50
    tez mam wrazenie, ze bylam kiedys wariatem ganiającym z mieczem.
    ale dawno temu. nie księżniczką, ale rycerzem. nie wiedziec czemu.


    --
    "z metaforami nie należy igrac."
    /milan kundera./
  • 30.05.07, 14:56
    to ja zawsze uwazalam, ze "ostatnio" zginelam w kampanii wrzesniowej, bo jak
    tylko ogladam filmy z tamtego okresu to zawsze placze, no kurcze przy zadnym
    melodramacie lzy nie uronie, a jak jest 1 wrzesnia to rycze jak bobr, nie
    wlaczam juz telewizora w tym czasie w celu ochrony zdrowia psychicznego.
    NO ale nie wiem jako kto bralam udzial, mezczyzna czy kobieta wink??? ale jezeli
    wcielenia istnieja to na pewno nie raz mezczyzna bylam.
  • 01.06.07, 23:35
    O, wiesz, ze mam podobnie? To znaczy nie wiem, kiedy i gdzie zginelam, ale podejrzewam, ze od strzalu z broni palnej podczas wojny. Na dzwiek syren 1 wrzesnia dostaje ataku przerazenia i jesli jestem poza domem, rzucam sie do biegu w blizej nieprzemyslanym kierunku (no, chyba, ze jestem w miescie, wtedy kamienieje, zeby ludzi nie potracac w ferworze zwiewania wink). Tak samo z wystrzalami - nie da rady, zebym sie chociaz nie wzdrygnela z naglego przestrachu.

    I cos jest jeszcze na rzeczy z ostrymi przedmiotami. Kiedy ktos trzyma przy mnie w reku np. noz i nie uzywa go akurat do krojenia, to z okraglymi ze strachu oczami blagam, zeby go odlozyl.

    No, ale to oczywiscie nie musi byc zwiazane z meskimi wcieleniami. Choc nie watpie, ze mam takie za soba. Bardzo rozne. Ale musiałam byc kiedys strasznie niezdecydowanym i biernym facetem (?), bo czuje, ze jedna z moich lekcji jako kobiety jest teraz nauczyc sie aktywnosci, dzialania, ryzykowania.

    --
    Księżyc na drzewie
  • 13.06.07, 14:05
    Pani.jazz mam podobnie z nożami... jak ktoś trzyma nóż ( lub inne ostre
    narzędzie) i nie używa go do krojenia (jak to nazwałaś) dostaję jakiegoś
    wewnętrznego ataku duszności, który zaczyna mnie paraliżować od żółądka po
    krtań i jak ktoś w porę nie zareaguje na moją prośbę o odłożenie noża wpadam w
    histerię i zaczynam krzyczeć. Absolutnie nad tym nie panuję i nie wiem skąd się
    bierze. sama mogę wywijać tasakiem i bawić się nożami, inni mogą też to przy
    mnie robić, ale nie wytrzymuję jak ktoś po prostu trzyma nóż nieruchomo
    skierowany w moją stronę, nawet jak jest daleko...
    I ja dodatkowo boję się głębokiej wody, ale w dosc dziwny sposób... mogę
    pływać, nurkować, ale nie stać w miejscu w łódce, wiedząc że pode mną jest
    głębia ( choć mogłabym wskoczyć z tej łódki w tą głębię i spokojnie popływać) i
    nie mogę nurkować i patrzeć długo wgłąb wody, bo wiem,że na sto procent
    zobaczę tam utopioną osobę.... I też nic nie pamiętam, co by mogło u mnie takie
    irracjonalne lęki wywołać.Wspomnienie, widok tego typu, ksiazka czy film NIC!
  • 30.05.07, 15:21
    Przez większość swojego zycia programowo nie wierzyłam w reinkarnację - chociaż
    idea ta wydawała mi się najrozsądniejszym rozwiązaniem, to przerażała mnie tak,
    że nie chciałam w nią wierzyć. Parę lat temu uwierzyłam, przez zwykły przypadek
    niemalże, i teraz wydaje mi się to naturalne jak oddychanie.

    Gdzieś czytałam ostatnio, że przeciętnie kobieta ma w sobie 70% energii żeńskiej
    i 30% energii męskiej (mężczyzna odwrotnie). Ja swój przydział męskiej energii
    wyczuwam bardzo wyraźnie, być może jest większy niż 30%, ale zdecydowanie czuję
    się kobietą i jest mi z tym dobrze.

    Przeszłych wcieleń nie pamiętam i nie jestem nimi póki co zainteresowana. Na
    pewno byłam kiedyś mężczyzną, bo po to się wcielamy, żeby zebrać różnorodne
    doświadczenia. Wydaje mi się też, że musiałam być kiedyś damą typu Scarlett
    O'Hara (tylko gdzie moja talia 17 cali!), bo uwielbiam długie, rozkloszowane
    spódnice - chyba sobie kiedyś sprawię prawdziwą krynolinę... smile

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 01.06.07, 21:32
    Byłam na regresingu (reinkarnacja jest dla mnie rzeczą oczywistą). Dlaczego? Bo
    nie mogłam sobie poradzić w relacjach z dwiema osobami i chciałam dowiedzieć
    się, co takiego łączyło nas kiedyś (o ile oczywiście łączyło). Poza tym miałam
    dziwne przeżycie w jednym miejscu w Polsce i też intrygowało mnie to, bo nie
    mogłam tego mijak zrozumieć.
    Muszę przyznać, że efekt regresingu przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
    Bardzo wiele rzeczy z tego życia ułożyło mi się w logiczną układankę, bardzo
    dużo zrozumiałam. Moje relacje z tymi dwiema osobami są teraz normalne (jedna z
    tych osób wie o moim regresingu, druga nie).
    Na ten temat dr. Michael Newton napisał cztery książki:
    Wędrówka dusz
    Przeznaczenie dusz tom 1
    Przeznaczenie dusz tom 2
    Tytułu czwartej nie pamietam, jest to bardziej poradnik dla terapeutów, którzy
    stosują regresing.
    Teraz następna sprawa - polecam te książki, czy nie? Zależy komu. Dla
    niektórych mogą być bardzo kontrowersyjne, ale mnie dały dużo.

    Z tyłu książki jest informacja:
    Zapraszamy na www.tuiteraz.com
    Znajdziecie tu wiecej informacji o autorze i jego działalności

    Przyznam, że nie wchodzilam tam, ale zaraz to zrobię.
  • 20.06.13, 09:41
    Warsztaty Regresji Hipnotycznej

    Regresja hipnotyczna jest metodą terapeutyczną polegającą na na wprowadzeniu człowieka w stan hipnozy i cofaniu się pamięcią do czasu, kiedy zaistniało traumatyczne wydarzenie. Regresja może dotyczyć obecnego życia jak i przeszłych wcieleń. Proces ten nazywany jest w psychologii regresją. Regresja polega na powrocie pamięcią do wydarzeń, których negatywne skutki możemy odczuwać do dzisiaj. Regresja umożliwia nam uwolnienie się od zakodowanych w podświadomości blokad.

    Korzyści wynikające z regresji hipnotycznej:

    lepsza zdolność komunikowania się z innymi ludźmi,

    poznanie jak działa hipnoza i jak wpływa na psychikę

    przypomnienie sobie swojej przeszłości

    zrozumienie, że przeszłość to nie zamknięta historia ale wpływająca na nas często negatywnie rzeczywistość

    stwierdzenie, że nasza teraźniejszość i przyszłość są tym lepsze im bardziej potrafimy rozwiązać problemy z przeszłości.

    06,07. 07
    sobota i niedziela, godz. 10.00 – 18.00

    AstroVita
    Kraków, ul. Zacisze 14
    e-mail: kontakt@astrovita.pl
    tel.: 690 069 986

    Prowadzi Lidia Miron
    Cena: 610 zł


    Bardzo prosimy o wcześniejsze zapisy!
  • 12.06.07, 21:01
    No i mi się wysłało przed napisaniem sad

    Przez całą młodość byłam przekonana, że mam męską duszę i męski charakter, a w
    nocy wciąż śniło mi się, że walczę w jakiejś wojnie sprzed 100 lat mniej więcej.
    W dzieciństwie urządzałam parady wojskowe, co strasznie gorszyło moją babcię.
    Poza tym cierpiałam na potworny wprost lęk wysokości, tak straszny, że nawet na
    stołek nie mogłam wejść.
    Kiedyś, trochę przez przypadek, znalazłam się u jasnowidza. On na mnie spojrzał
    i od razu wykrzyknął: "ależ ty masz straszny lęk wysokości, nic dziwnego, bo
    zabiłaś się spadając z wysokości". I faktycznie - przez całe dzieciństwo, aż do
    wieku dojrzewania miałam straszne, przerażające sny o spadaniu z wysokości, brrr.
    Poza tym powiedział, że 100 lat temu brałam udział jako facet w wojnie, ale ją
    przeżyłam. Pewnie stąd moja miłość do koni. Później okazało się, że umiem po
    mistrzowsku strzelać z broni palnej, chociaż w tym życiu nigdy się tego nie
    uczyłam. Po prostu wzięłam pukawkę i bach - 4 razy w 10 i raz w 9. Wszyscy padli
    z wrażenia, a ja najbardziej.
    No i jak ja mam nie wierzyć w reinkarnację?
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    astro.ab.lap.pl/forum/
  • 15.06.07, 11:46
    queenmaya napisała:

    Pewnie stąd moja miłość do koni. Później okazało się, że umiem po
    > mistrzowsku strzelać z broni palnej, chociaż w tym życiu nigdy się tego nie
    > uczyłam. Po prostu wzięłam pukawkę i bach - 4 razy w 10 i raz w 9. Wszyscy
    > padl i z wrażenia, a ja najbardziej.
    > No i jak ja mam nie wierzyć w reinkarnację?

    Niezłesmile


    --
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Józefina Jagodzińska
  • 15.06.07, 14:06
    To, co napiszę, nie jest związane z typowo męskim wcieleniem, ale chyba ma
    jakiś związek z moją "przeszłością". Nie znoszę języka niemieckiego. Gdy słyszę
    ten język, przechodzą przeze mnie ciarki obrzydzenia. Tak było zawsze. Zawsze
    mówiłam, że jest to ostatni język, którego mogłabym się uczyć. Wolałabym chyba
    chiński, czy inny "krzaczasty". Z tego życia nie mam żadnych powodów, żeby tak
    reagować na ten język.
  • 15.06.07, 17:55
    zocha.w napisała:

    > To, co napiszę, nie jest związane z typowo męskim wcieleniem, ale chyba ma
    > jakiś związek z moją "przeszłością". Nie znoszę języka niemieckiego. Gdy słyszę
    >
    > ten język, przechodzą przeze mnie ciarki obrzydzenia. Tak było zawsze. Zawsze
    > mówiłam, że jest to ostatni język, którego mogłabym się uczyć. Wolałabym chyba
    > chiński, czy inny "krzaczasty". Z tego życia nie mam żadnych powodów, żeby tak
    > reagować na ten język.

    Oj, Zocha, uważaj, bo ja chyba w poprzednim życiu szprechałam... W każdym razie
    w Berlinie czułam się jakbym tam całe życie spędziła, po prostu jak w domciu.
    Mam nadzieję, że nie będziesz przede mną uciekać, kiedy się spotkamy smile
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blogspot.com/
    astro.ab.lap.pl/forum/
  • 15.06.07, 19:17
    Nie, nie będę uciekać! Ale będziemy rozmawiały po polsku?
    Natomiast jeżeli chodzi o miasta, to ja w Kathmandu czułam się jak u siebie.
    Miałam tam wyjątkową orientację przestrzenną - znajomy, który był tam już
    któryś raz, ciągle mnie pytał, gdzie skręcić, żeby dojść do jakiegoś miejsca.
    Zawsze wiedziałam, zupełnie nie wiadomo skąd. Jakbym miała w głowie mapę.
  • 16.06.07, 16:44
    zocha.w napisała:

    > Nie, nie będę uciekać! Ale będziemy rozmawiały po polsku?

    Po polsku. W tym życiu nie szprecham. Ale miałam bardzo dziwną i metafizyczną
    przygodę związaną z tym językiem.
    Jak napisałam, nie mówię po niemiecku, ale kiedy byliśmy w Berlinie z naszym
    chórem kameralnym zostaliśmy po występie zaproszeni na przyjęcie. Ludzie
    dobierali się w grupki i gadali, a ja przysiadłam sobie przy stole. W pewnym
    momencie podeszły do mnie dwie starsze, siwowłose panie z wyraźnym zamiarem
    pogadania. Sęk w tym, że one mówiły wyłącznie po niemiecku. Więc im tłumaczę z
    wielkim trudem się wysławiając, że ja niestety nie mówię w ich języku. A one na
    to, wymawiając słowa powoli i wyraźnie, że będą mówić wolno i że na pewno je
    zrozumiem. Machnęłam ręką, bo nie będę się przecież kłócić z takimi kulturalnymi
    damami, ale pomyślałam, że i tak nic z tego nie wyjdzie. Tymczasem... ku mojemu
    zdumieniu naprawdę doskonale rozumiałam, co one mówiły. A powiedziały mi, że
    urodziły się i wychowały w Sopocie. I opowiadały mi o mieście i swoim
    dzieciństwie, a ja miałam otwartą buzię ze zdumienia, że rozumiem. No i jak to
    wyjaśnić?

    > Natomiast jeżeli chodzi o miasta, to ja w Kathmandu czułam się jak u siebie.

    Moja przyjaciółka, kruczoczarna dziewczyna (rodowita Polka z Lublina) o
    egzotycznym typie urody miała podobną przygodę w Bombaju. Od razu wiedziała,
    gdzie co jest i oprowadzała po mieście swoich znajomych.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blogspot.com/
    astro.ab.lap.pl/forum/
  • 16.06.07, 22:42
    No i jak tu nie wierzyć w reinkarnację? Miałam zresztą więcej zdarzeń, które ją
    potwierdzają. No, może nie potwierdzają, ale dają dużo do myślenia.
  • 17.06.07, 00:05
    Bywały chwile, gdy myślałam, że jestem swoim pra-pra dziadkiem po renowacji.
    I ciagnęło mnie do kart i hazardu, i bałam się tego, i chciałam wypić i widziałam skutki tego. Mój przodek przegrał w karty i przepił wielkie połacie ziemi. Nota bene nie cierpię dotykać ziemi.

    a jednak
    popieram teorię, że to raczej animus się odzywa


    p.s.
    Mój dziadek zmarł(na skutek wypadku)gdy byłam w ciąży z młodym...wiele razy wydawało mi się, że szybko wrócił do nas..(tak na marginesie)

  • 17.06.07, 01:52
    Przez cale zycie cierpialam na tajemnicze bole szyi. Tajemnicza dolegliwosc sie
    wyjasnila - jedna dyplomowana wrozka mi powiedziala, ze bylam Maria Antonina.

    Noi jak tu nie wierzyc we wrozki i reinkarnacje?


    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 17.06.07, 16:14
    > wyjasnila - jedna dyplomowana wrozka mi powiedziala, ze bylam Maria Antonina.

    Heh, ciekawe, ile jest na świecie takich byłych Marii Antonin. :-p Jakoś nie
    wydaje mi się wiarygodne, żeby każdy był w poprzednim wcieleniu kimś sławnym -
    stawiam raczej na to, że wróżki pochlebiają klientom. A co do Marii Antoniny, to
    nie ona jedna trafiła na gilotynę, może odziedziczyłaś ból szyi po kimś innym?
    smile

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 18.06.07, 02:54
    mysle, ze zakladajac ze wcielamy sie iles tam razy a za kazdym razem trzeba na
    cos w koncu umrzec, gdyby to akurat mialo byc jakos powiazane, to przeciez
    cierpielibysmy na non stopie na wszystko mozliwe od czego zeszly nasze
    poprzednie wcielenia.
    Ja tam tez mam lek wysokosci jak jasna cholera, ale moja mama tez ma i moj
    dziadek tez mial, wiec raczej to wzielam i odziedziczylam suspicious
    a ja jestem ciekawa ile Kleopatr chodzi po Ziemi smile) mysel, ze jakies miasteczko
    by sie tego uzbieralo smile

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
  • 18.06.07, 08:48
    Hm, sprawilas, ze moj swiat runal. Do tej pory na pocieszenie z powodu bolu
    mialam swiadomosc, ze w glebi duszy jestem arystokratka - ba! koronowana glowa!
    A teraz takie rozczarowanie. W koncu moglam byc np zdrowym, wiejskim
    kurczakiem, ktory skonal, bo mu lepek na pienku obcieli sad((
    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 18.06.07, 18:34
    Zawsze jest prawdopodobne, ze ten kurczak MIAL na imie Maria Antonina - w koncu
    kto komu zabroni tak nazwac kurczaka?

    --
    Oswiadczam, że powyzszy post to moje własne poglądy i Redakcja
    Pinezki nie ponosi za
    nie żadnej odpowiedzialności.
  • 17.06.07, 12:41
    Pisałam wcześniej (1.06) o książkach Michaela Newtona na temat reikarnacji.
    Otóż w jednej z nich przedstawił on swoją, być może kontrowersyjną, ale chyba i
    ciekawą, teorię na temat homoseksualizmu. Według niego być może jest tak, że
    jeżeli dusza wciela się wiele razy pod rząd np. w mężczyznę, a potem nagle w
    kobietę, to ma ona z poprzednich wcieleń niejako zakodowane, że podobają się
    jej kobiety. I teraz, mimo że jest kobietą, pociągają ją też kobiety. Tak samo,
    gdy było się wiele razy kobietą, i nagle jest się mężczyzną. Wydaje mi się to
    sensowne. Co o tym sądzicie?
  • 17.06.07, 19:09
    dusza jest bezplciowa i aseksualna, nie moga sie jej podobac kobiety lub
    mezczyzni, to w swiecie materialnym obowiazuje podzial plciowy i pociag
    seksualny. Dla mnie ta teoria jest zupelnie wymyslona wink
  • 18.06.07, 15:59
    falafala napisała:

    > dusza jest bezplciowa i aseksualna, nie moga sie jej podobac kobiety lub
    > mezczyzni, to w swiecie materialnym obowiazuje podzial plciowy i pociag
    > seksualny. Dla mnie ta teoria jest zupelnie wymyslona wink

    Zgadzam się, dusza nie ma płci, ale jeżeli reinkarnacja istnieje, to może nasza
    podświadomość coś tam przechowuje z przeszłych wcieleń? W tym wątku ja niczego
    nie twierdzę, jedynie przytaczam opinie innych, może prawdziwe, a może nie. W
    tym temacie niczego, niestety, nie da się udowodnić. Można sobie porozmawiać,
    powymieniać spostrzeżenia, wyrobić jakieś własne zdanie. Ale czy prawdziwe?
  • 18.06.07, 20:59
    wiem, ze nie twoje, ja tylko niezgodzilam sie z przytoczonym panem, a z toba
    zgadzam sie : nic nie wiemy smile Ja nawet nie wiem czy ta dusza wogole istnieje.
  • 18.06.07, 08:49
    Ja mysle, ze teorie, ktore probuja tlumaczyc _wszystko_ w gruncie rzeczy
    tlumacza niewiele. Ten pan jakos umiejscawia swoje teorie w praktyce psycho- i
    socjologicznej? Bo jesli nie, to moze szkoda na niego czasu?

    --
    -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
    -It is to be hoped for, dear.
  • 18.06.07, 15:50
    bene_gesserit napisała:

    > Ja mysle, ze teorie, ktore probuja tlumaczyc _wszystko_ w gruncie rzeczy
    > tlumacza niewiele. Ten pan jakos umiejscawia swoje teorie w praktyce psycho-
    i
    > socjologicznej? Bo jesli nie, to moze szkoda na niego czasu?
    >
    O nim i jego książkach możesz poczytać na www.tuiteraz.com
  • 18.06.07, 11:48
    Śniło mi się, że leczyłam dziewczynę nękaną wielokrotnie nawracającymi
    nowotworami. Kładąc na niej ręce zyskałam nagle wgląd w jej przeszłe wcielenia.
    Okazało się, że kilka wcieleń temu była wyjątkowo okropnym przestępcą, mordercą
    itd., który zaczął następnie wybierać kolejne życia pełne cierpienia - nie wiem,
    czy chodziło o wyrzuty sumienia, czy raczej dalsze dręczenie kobiet, choćby były
    nim samym. W poprzednim życiu zmarła na raka jako nastolatka, w tym sytuacja
    powtarzała się...

    Zawsze mnie zdumiewa, co mój mózg potrafi stworzyć, kiedy się resetuje, z
    dostępnego materiału - bowiem na mój sen najwyraźniej wpływ miała przeczytana
    wczoraj pratchettowska "Prawda". smile Dodam, że w rzeczywistości posiadam pewne
    zdolności bioenergoterapeutyczne, ale nie na tyle silne, żeby móc kogokolwiek
    leczyć, oraz nie umiem i nie chcę nawet widzieć przeszłych wcieleń. Poza tym nie
    wierzę w prawo karmy, a przynajmniej uważam ją jedynie za nawyki i przekonania z
    poprzedniego życia, a nie za wielką sprawiedliwość losu - wolę wierzyć, że w
    kwestii wyboru kolejnego zycia mamy zupełnie swobodny wybór. smile

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 18.07.07, 21:26
    A dlaczego w tym wcieleniu jesteście kobietami?
  • 18.07.07, 23:47
    salic napisała:

    > A dlaczego w tym wcieleniu jesteście kobietami?

    Bo tak wybrałyśmy? smile

    --
    Nauthiz a.k.a. n0007
  • 20.07.07, 20:41
    Ale dlaczego akurat kobieta a nie męźczyzna. Czym mół być podyktowany ten
    wybór. Co wam na myśl przychodzi.
  • 20.07.07, 21:46
    Pewne rzeczy lepiej załatwia sie z konkretnym rodzajem ciałasmile


    --
    Dobre wróżby

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.