Dodaj do ulubionych

...a ja mam trudności z zostaniem mamą... :(

07.08.07, 12:28
... a bardzo chcę... za bardzo? w ostanim "Zwierciadle", czytam, że
mam nauczyć sie przyjmować to z pokorą, a przede wszystkim
zaakcpetować... a to najtrudniejsze...
pozdrawiam
A
Edytor zaawansowany
  • 07.08.07, 15:05
    Jeżeli jutro uda mi się zeskanować jedną rzecz, to prześlę Ci na
    priv. Jeżeli nie, to opiszę. Jedna z moich bardzo bliskich znajomych
    przez parę lat była leczona na bezpłodność, niestety, bez efektów.
    Ale już ma ukochanego Pwełka.
    Znam niejedną kobietę, która pomimo leczenia nie mogła zajść w
    ciążę. A teraz są szczęśliwymi mamami.
  • 08.08.07, 16:34
    Podobno:
    1) powinnaś przebywać z dziećmi, opiekować się malutkimi dziećmi. To
    może rozruszać hormony, jajniki.
    2) powinnaś przestac się starać, przestać wyliczać owulacje, tylko
    zacząć bzykac wyłącznie dla przyjemności. Wydaje mi się, że
    wszystkie historie o tym, jak to ktos sie staral, staral, az w końcu
    adoptował, i miesiac potem zachodził w ciążę są potwierdzeniem, że
    najważniejsze jest, żeby sie nie starać o dziecko, tylko kochać się
    z miłością i radością.
    Mam znajomą, która przez wielu dobrych lekarzy (mieszka na
    Zachodzie) była określona jako bezpłodna. Teraz ma 40 lat, i już
    dawno przestała się starać, leczyć itd... po pijaku kochała się na
    luzie ze swoim facetem i nieoczekiwanie zaszła w ciążę! Zorientowała
    się w 3, 4 miesiącu. Czuje się znakomicie i dziecko tez zdrowe.
    --
    będę mamą
  • 08.08.07, 19:19
    Mądre są moje przedmówczynie, o tym samym chciałam pisać, baaardzo często najlepiej sobie odpuścić, zrelaksować się, pozwolić sobie np. na kilkumiesięczną przerwę w "staraniach", ale nie przerwę w kochaniu się ze swoim partnerem smile po prostu odpuścić na jakiś czas, pzowolić swojemu ciało na zupełne odprężenie, na niewyczekiwanie, na myślenie nareszcie o czymś innym niż dziecko.

    Jeśli jesteś z Wrocławia, możesz zgłosić się do szkoły ginekolożki Preeti Agrawal:
    www.preetigin.republika.pl/
    polecam też jej książki, ot tak, do zagłębiania się w swoją kobiecość. Jeśli miałabyś kłopot z ich dostaniem, to mogę Ci skserować i wysłać.
    Częstą przyczyną trudności z zajściem w ciążę, jakoś pomijaną przez skrajnie tradycyjnych lekarzy, jest sposób odżywiania się, też mam o tym książeczkę, choć akurat odżywiam się dośc zdrowo, taki mój "fiś" wink - ale ponieważ przygotowuję się już do zostania mamą, a może nawet od wczoraj nią jestem smile to chciałam sporo wiedzieć o czynnikach wpływających na płodność. Nadmierna koncentracja i rozpaczliwe "starania" oraz zła dieta to ważny czynnik płodności, także u mężczyzny!!!
    Pozdrawiam Cię najserdeczniej

    --
    zdjęcia
    forum wegerodzin
  • 09.08.07, 18:06

    zajmuj sie jak najwiecej dziecmi swoich znajomych lub rodzinnymi,
    niańcz je i tul ile wlezie, wręcz zostan przyszywaną mamą, ale z
    sercem, bez udawania, przelej swoją nie zrealizowana potrzebe
    kochania na jakies malenstwo... to zobaczysz, jakie cuda sie
    zadzieją...
  • 09.08.07, 18:09
    ani sie obejrzysz a bedziesz miala swoje pzryszywane i nowe -
    wlasne, a oba bedziesz kochala jednakowo....
    w sprawie bzykania, o ktorym pisaly moje przedmowczynie, tylko
    szalej, zadnego fifty-fifty...
  • 10.08.07, 23:20
    Witam,
    spróbuj tej metody, bo nic nie kosztuje i jest proste w użyciu:
    www.astroportal.pl/techniki/tranzyty_jonas.php
    podaj mi datę i najlepiej jeszcze godzinę urodzenia, to Ci policzę kiedy TO robić smile
    Ja metodę stosuję aby raczej nie, ale w druga stronę, aby tak mam świadków, że
    to działa. Mi na nie w każdym razie działa. Przekonała mnie do tej metody
    historia koleżanki, która przespała się z panem w trakcie okresu, a więc nie
    powinna oficjalnie zajść w ciążę wcale. Ale zaszła! Ponieważ spędziłyśmy z
    nieboraczką na wakacjach miesiąc cały, a więc wiemy, że nie miała drugiej szansy
    i też była to dla nas szokująca zagadka. Lekarze oczywiście pokiwali głowami i
    uznali, że panna coś kręci. Synek cudny po prostu, pan tata dowiedziawszy się o
    tym, co zdziałał przybiegł z wózkiem i obrączkami, bo dobrze wyczuł, że to
    najlepsze, co mogło go spotkać i mimo upływu wielu lat wszyscy mają się dobrze smile


    Pozdrawiam serdecznie, Mii

    --
    Astroportal.pl - serwis dla
    astrologów
    SklepMagiczny.pl
    Czary.pl
  • 11.08.07, 11:12
    A ja zdecydowanie głosuję przeciwko wyliczaniu jakichkolwiek
    owulacji!

    --
    będę mamą
  • 13.08.07, 10:37
    Dziekuję Dziewczyny za Wasze pomysły... ponoć wszysko czego
    potrzebujemy, mamy w sobie, tylko sztuką jest po to sięgnąć, ja
    właśnie nie potrafię sięgnąć po siłę do tego, żeby zmierzyć się z
    niepłodnością, czuję się gorsza, niepełna... a to zatruwa mi krew,
    kiedy czytam coś wartościowego, choćby "Biegnącą..." czuję, że mogę
    wiele, mija czas i powietrze ze mnie schodzi i znowu pielęgnuje w
    sobie ten smutny głód... hmmm, a miało byc optymistycznie smile
  • 13.08.07, 12:29
    jak się ma głód na dziecko, to ono pewnie nie chce przyjść do takiej mamy, bo za
    bardzo się boi, że zostanie "zjedzone" sad

    mądre rady już były: wyluzować, zająć się czymś innym
    dodam swoją: pokochać siebie, wtedy przyjdzie wszystko, co potrzebne
  • 13.08.07, 13:09
    Ajajaj, z tą matką zjadającą dziecko to już przesada, aż się
    przestraszyłam wink
    Nie każda niepłodność ma podłoże psychiczne, czasem jest to problem
    medyczny wymagający leczenia. Pod 2 latach bezowocnych starań należy
    się jednak przebadać (się i partnera, może być przecież i tak, że
    problem leży po obu stronach albo wręcz tylko po stronie partnera, a
    automatycznie się go przeważnie szuka u kobiety).
    Jeszcze napiszę parę słów o zajściu w ciążę w czasie miesiączki -
    jest to możliwe, jeśli kobiecie zdarzają się cykle krótsze niż 28
    dni i jeśli mężczyzna ma dobrej jakości plemniki. Owulacja następuje
    po miesiączce, ale plemniki sobie na nią czekają. Żadne czary-mary.
    --
    I smok biedny od tej pory,
    by oczyścić krew i pory
    jadał marchew, jadał pory... (Jan Brzechwa)
  • 13.08.07, 15:23
    jagandra napisała:

    > Ajajaj, z tą matką zjadającą dziecko to już przesada, aż się
    > przestraszyłam wink

    pl.wikipedia.org/wiki/Metafora
  • 13.08.07, 22:03
    > pl.wikipedia.org/wiki/Metafora

    <rotfl>
    --
    I smok biedny od tej pory,
    by oczyścić krew i pory
    jadał marchew, jadał pory... (Jan Brzechwa)
  • 14.08.07, 22:25
    jagandra napisała:

    > Ajajaj, z tą matką zjadającą dziecko to już przesada, aż się
    > przestraszyłam wink
    > Nie każda niepłodność ma podłoże psychiczne, czasem jest to problem
    > medyczny wymagający leczenia. Pod 2 latach bezowocnych starań należy
    > się jednak przebadać

    Zgadzam się.

    --
    2007 - rok Strzelca
  • 13.08.07, 22:51
    miauka napisała:

    > jak się ma głód na dziecko, to ono pewnie nie chce przyjść do
    takiej mamy, bo z
    > a
    > bardzo się boi, że zostanie "zjedzone" sad

    Sądzę, że należy być ostrożnym w szukaniu tego typu uzasadnień, bo
    ani nie daje to wsparcia, ani samo wsparcia żadnego nie ma. To są
    jedynie domniemania, które są równie prawdopodobne jak każda inna
    utkana z przemyśleń i gazetowych artykułów teoria, a które w żaden
    sposób nie sprawią, że dziewczyna przestanie mniej chcieć.
    Sama miałam bardzo silne parcie na dzieci, zawsze wiedziałam, ze
    będę mieć dzieci, a determinacja pozwoliła mi donosić ostatnią ciążę.
    Mało tego - w czasie poczęcia (że tak się wyrażęwink) myślałam również
    właśnie o tym, że zachodzę w ciążę. Można powiedzieć, że w
    zachodzeniu się specjalizujęwink
    Jak napisała Jagandra - zajście w czasie menstruacji jest proste,
    jeśli z jakiegoś powodu skraca się cykl. Przy czym może to być ten
    pierwszy i ostatni raz, kiedy się skraca.
    Jeśli chodzi o cykl Jonasa czy jak mu tam - w przypadku mojej
    ostatniej ciąży w ogóle się nie sprawdza. Innych nie chciało mi się
    sprawdzać.

    Jeśli chodzi o psychiczne aspekty, to najlepiej gdybyś poszukała
    specjalisty. Być może masz w sobie blokadę przed urodzeniem dziecka.
    Być może opowieści o porodach, być może lęk przed byciem
    wystarczająco dobrą matką, przed skrzywdzeniem dziecka, a może obawa
    o to, czy Twój partner będzie dobrym ojcem - nie wiadomo.
    I warto, jak pisały dziewczyny, zadbać o dietę. Osobiście polecam
    jajka przepiórcze i orzechysmile
    --
    Wielki ojciec wcale nie zamierzał obrazić prezydentowej. Chciał
    jedynie zwrócić uwagę na potrzebę powołania Ministerstwa ds
    Egzorcyzmów i Inkwizycji.
  • 14.08.07, 11:15

    > Sądzę, że należy być ostrożnym w szukaniu tego typu uzasadnień

    Moja wypowiedź nie była uzasadnieniem, tylko przypuszczeniem - logika się kłania.

    , bo
    > ani nie daje to wsparcia, ani samo wsparcia żadnego nie ma.

    Ale może daje myślenie! Czy tylko i wyłącznie wsparcie jest ważne? Nawet durne
    wsparcie?

    To są
    > jedynie domniemania, które są równie prawdopodobne jak każda inna
    > utkana z przemyśleń i gazetowych artykułów teoria, a które w żaden
    > sposób nie sprawią, że dziewczyna przestanie mniej chcieć.

    Utkana z przemyśleń i doświadczenia życiowego, także macierzyńskiego! Pokaż mi
    artykuł w gazecie, który mówiłby tak jak ja na ten temat!

    Nie mówię, że nie trzeba walczyć, ale trzeba się zapytać o cenę i o to, do czego
    nam i światu coś jest potrzebne. Jeśli w tym przypadku dziecko jest potrzebne,
    bo ma się na niego "parcie" to jest to najbardziej egoistyczna motywacja z
    możliwych!

    --
    Rób jak uważasz, ale uważaj, jak robisz!
  • 14.08.07, 11:54
    miauka napisała:

    >
    > > Sądzę, że należy być ostrożnym w szukaniu tego typu uzasadnień
    >
    > Moja wypowiedź nie była uzasadnieniem, tylko przypuszczeniem -
    logika się kłani
    > a.

    Tak. Twoja wypowiedź była przypuszczeniem. Przypuszczeniem, że takie
    jest uzasadnienie.

    > Ale może daje myślenie! Czy tylko i wyłącznie wsparcie jest ważne?
    Nawet durne
    > wsparcie?

    Będę się upierać, że jednak lepsze jest durne wsparcie niż sugestie,
    które dopiero mają wywołać jakieś - nie wiadomo jakie (być może
    bardzo szkodliwe) - myślenie. Będę się upierać, że jednak najpierw
    powinno nastąpić myślenie, a dopiero potem sugestia. Przepraszam -
    przypuszczeniewink

    > Nie mówię, że nie trzeba walczyć, ale trzeba się zapytać o cenę i
    o to, do czeg
    > o
    > nam i światu coś jest potrzebne. Jeśli w tym przypadku dziecko
    jest potrzebne,
    > bo ma się na niego "parcie" to jest to najbardziej egoistyczna
    motywacja z
    > możliwych!

    Bardzo egoistyczna. Ale jakże bardzo korzystna dla dziecka. Mam
    nadzieję, że Z_milo nie zdecyduje się na dziecko wtedy, gdy
    przestanie go pragnąć, ale za to będzie się mogła poświęcić dla
    niego i dla świata. To byłby koszmar.

    --
    Sędzia prosił też przekazać, że amerykańscy sędziowie nie podlegają
    polskiej prokuratorze, w związku z tym on sam raczej nie skorzysta z
    jej zaproszenia.
  • 14.08.07, 12:16
    > Tak. Twoja wypowiedź była przypuszczeniem. Przypuszczeniem, że takie
    > jest uzasadnienie.

    Zgadza się, to zasadnicza różnica.

    > Będę się upierać, że jednak lepsze jest durne wsparcie niż sugestie,
    > które dopiero mają wywołać jakieś - nie wiadomo jakie (być może
    > bardzo szkodliwe) - myślenie.

    No jeśli myślenie jest szkodliwe...

    > Będę się upierać, że jednak najpierw
    > powinno nastąpić myślenie, a dopiero potem sugestia. Przepraszam -
    > przypuszczeniewink

    Tej wypowiedzi jako riposty nie rozumiem. Ktoś się przeciwko temu burzył?

    > Bardzo egoistyczna. Ale jakże bardzo korzystna dla dziecka. Mam
    > nadzieję, że Z_milo nie zdecyduje się na dziecko wtedy, gdy
    > przestanie go pragnąć, ale za to będzie się mogła poświęcić dla
    > niego i dla świata. To byłby koszmar.

    Tu się różnimy, ja uważam, że koszmar jest wtedy, jak się ma parcie i się
    poświęca siebie. Biedne, oj biedne takie dziecko jest wtedy! Mamusia się
    poświęciła, mamusia wymaga. I to już nie jest przypuszczenie, to lata praktyki
    terapeutów na całym świecie! Nie daj Bogini takich mamuś!

    --
    Rób jak uważasz, ale uważaj, jak robisz!
  • 14.08.07, 14:13
    miauka napisała:

    > > Tak. Twoja wypowiedź była przypuszczeniem. Przypuszczeniem, że
    takie
    > > jest uzasadnienie.
    >
    > Zgadza się, to zasadnicza różnica.

    Jeśli się zgadza, to nie rozumiem Twojego protestu.
    Różnica między czym a czym? Jeśli znowu napiszesz, że między
    uzasadnieniem a przypuszczeniem, to chyba się obrażę za tak niskie
    mniemanie o mojej inteligencjiwink Nie wiem, dlaczego tak uparcie
    tłumaczysz, że Twoja wypowiedź nie była uzasadnieniem, skoro żadne
    tego typu stwierdzenie spod mojej klawiatury nie wyszło.

    > > Będę się upierać, że jednak lepsze jest durne wsparcie niż
    sugestie,
    > > które dopiero mają wywołać jakieś - nie wiadomo jakie (być może
    > > bardzo szkodliwe) - myślenie.
    >
    > No jeśli myślenie jest szkodliwe...

    Jeśli komuś nie idzie ono najlepiej, to - jak widać - tak. W jaki
    sposób z tego, że pewien sposób myślenia może być szkodliwy, można
    wywnioskować, że myślenie jest szkodliwe?

    > > Będę się upierać, że jednak najpierw
    > > powinno nastąpić myślenie, a dopiero potem sugestia.
    Przepraszam -
    > > przypuszczeniewink
    >
    > Tej wypowiedzi jako riposty nie rozumiem. Ktoś się przeciwko temu
    burzył?

    Burzył? Raczej nie zastosował odpowiedniej kolejności.

    > Tu się różnimy, ja uważam, że koszmar jest wtedy, jak się ma
    parcie i się
    > poświęca siebie.

    Nienienie. Albo się coś robi dla siebie, albo się poświęca.

    --
    Trwają debaty nad tekstem nowego przyrzeczenia lekarskiego. Zgodnie
    z zamiarem pomysłodawców będzie ono zawierało dodatkową frazę: "I
    wyrzekam się szatana."
  • 14.08.07, 15:27
    tyle tu padło logicznych wywodów... aż boję sie pisać... że chcę
    dziecka po prostu, bez poświęceń, ideologii... czuję, że jestem
    gotowa... ale dziecko widać nie jest gotowe na mnie, czy dla mnie i
    mam się nauczyć jakoś z tym żyć smile
  • 15.08.07, 15:46
    > I warto, jak pisały dziewczyny, zadbać o dietę. Osobiście polecam
    > jajka przepiórcze i orzechysmile

    a dla mężczyzny - pestki dyni. smile

    --
    będę mamą
  • 14.08.07, 00:07
    z_milo napisała:

    > czuję się gorsza, niepełna...
    Zupelnie niepotrzebnie.

    I moja zaslyszana historia o wyluzowaniu:

    Moja kolezanka po wielu latach staran, liczenia owulacji, seksu na zawolanie
    ("stary, hop do lozka, bo wlasnie jajeczkuje") postanowila zainwestowac w
    siebie, bo pogodzila sie z bezplodnoscia. Zapisala na mnostwo kursow, w tym
    nauke spiewu u jakiejs slawy operowej. Zrobila to dla siebie, bo kiedys chciala
    spiewac, ale zycie jej sie ulozylo inaczej. Uznala ze diwa nie zostanie, ale
    spiewac moze sie nauczyc tylko i wylacznie dla swojej przyjemnosci.
    Pani profesor od spiewu przecwiczyla ja: nauczyla oddychac, spiewac swobodnie na
    przeponie, wydawac z siebie nie glos, ale radosc spiewania. Byly tam tez
    cwiczenia na rozluznienie miesni, bo zawsze kolezanka miala twardy kark. I nagle
    moja znajoma zaszla w ciaze! Niespodziewanie, zupelnie nieplanowanie. Do dzis
    uwaza, ze gdyby nie pogodzilaby sie z nieplodoscia, nie zrobila czegos dla
    siebie, nigdy nie udaloby sie jej urodzic dziecka. Zajscie w ciaze wiaze z
    ekstaza, w jaka wpadala podczas spiewania i faktem, ze z kazdej lekcji
    wychodzila o cos lzejsza. To "cos" nazywala ciezarem gatunkowym zycia
    wspolczesnej kobiety: obowiazek bycia piekna, inteligentna, gospodarna, zaradna,
    kucharka, kochanka, wzorowy pracownik i jeszcze do tego matka. O cos bylo w tym
    wszystkim za duzo, wiec odrzucila troche aby zrobic miejsce na bycie szczesliwa
    kobieta.
    Dodam, ze dziecko urodzila tuz przed czterdziestka.

    --
    Forum dla astrologow
    * KOLCZYKI * BRANSOLETKI *NASZYJNIKI * zobacz na moim blogu
  • 15.08.07, 09:30
    teorie teoriami a rzeczywistosc jest zawsze taka sama, kazda majca trudnosci z
    zajsciem w ciaze - oficjalnie najczesciej z powodu odbiegajacego od rytmu cyklu,
    tego za duzo, tego za malo, jajniki nie tak pracuja itd slyszala wszystkie
    opowiesci o pozytywnym mysleniu wyluzowaniu i to wie. Tylko od wiedzy do
    realizacji jest dluuuuga droga. Tez moge powiedziec, ze znam, bo znam dwie
    dziecwczyny jedna po 5 latach zaszla w ciaze po dlugim urlopie, wycieczce do
    Australii kiedy zeczywiscie przestala myslec rozpoaczliwie o swojej przewanej
    kuracji hormonalnej, o pragnieniu dziecka... Druga zaszla nieoczekiwanie bo
    wyluzowala po pierwszym dziecku na ktore dlugo czekala i sie leczyla. A tu
    drugie szybciutko w ciagu roku od pierwszego sie pchalo na swiat. Kolezanka
    opowiadala mi o jej znajomej ,u ktorej miedzy dziecimi jest cos 10 miesiacy
    roznicy. Pierwsze adoptowala bo juz stracila nadzieje na zajscie w ciaze a z
    drugim zaszla jak tylko sie wyluzowala, czyli szybko wink
    Nie pozostaje nic innego jak przestac myslec o dziecku, moze ten dlugi urlop,
    zdobyc Mont everest, zrobic cos co kaze nam myslec tylko tu i teraz a nie
    filozofowac, ale gdyby to bylo takie proste...
    --
    On the plus side, death is one of the few things that can be done just as easily
    lying down.

    Woody Allen
  • 17.08.07, 10:58
    Dobra, napiszę coś od siebie. Mamy ten sam problem. Oczywiście leczymy się
    klinicznie. Jest mi czasem przykro, to oczywiste, ale generalnie przestałam się
    koncentrować już tylko na tym. Jeśli się nie uda, trudno, są adopcje, nie mam
    halo, że muszę być w ciąży. Na razie staram się przekierować uwagę na inne
    rzeczy. Realizuję pasje, które, z dzieckiem byłyby raczej niemożliwe. Wyznaczam
    granice, poza które dalej już nie pójdę, np. in vitro. Jeśli się rozważa
    adopcję, to wszystko jest prostsze, bo wiadomo, że kiedyś i tak zostanie się
    rodzicem smile.
    --
    2007 - rok Strzelca
  • 17.08.07, 12:51
    Turbomini, dziękuję za wynurzenie, jakoś tak raźniej mi wink też
    pracuję nad przekierowaniem uwagi na inne tory, także nie wykluczam
    in vitro i adopcji... narazie jednak mam kłopot z odkryciem czegoś,
    w co mogłabym się zaangażować na serio, żeby nie wsłuchiwać się
    bezsensownie w swój organizm, mam syndrom słomianego zapału, coś mi
    zaskoczy, zapalę się i zaraz jest po wszystkim... a tym samym, z
    ogromną łątwością wpadam do mojego tematu nr 1... może kopa mi trza,
    ale takiego solidnego... smile
  • 18.08.07, 22:50
    Ale ja nie pisałam o niczym długofalowym - też mam słomiany zapał smile - z tym, że
    z dzieckiem np. nie pojadę na wakacje do Chorwacji na rowerze smile)), albo nie
    podejmę hobbystycznych studiów podyplomowych (tylko rok smile ). Od razu powiem, że
    ja się nie "wyluzowuję" w ten sposób, bo nie potrafię się wyluzować na siłę, ja
    sobie po prostu rekompensuję braki. I'm sorry, ale hasło "zrelaksuj się" w
    większości działa na odwrót, a o relaksie to mówią te dziewczyny, co właśnie
    zaszły w ciążę albo już urodziły.
    --
    2007 - rok Strzelca
  • 27.09.17, 18:59
    na początku zawsze tak jest ale potem przychodzi pewnego rodzaju objawienie i zdajesz sobie sprawę że to jest najlepsze co Cię w życiu spotkało.


    ____________
    www.horoskop360.pl/horoskop-roczny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.