Dodaj do ulubionych

Rzecz Czarnoleska

17.01.10, 14:47

Rzecz Czarnoleska - przypływa, otacza,
Nawiedzonego niepokoi dziwem.
Słowo się z wolna w brzmieniu przeistacza,
Staje się tem prawdziwem.

Z chaosu ład się tworzy. Ład, konieczność,
Jedyność chwili, gdy bezmiar tworzywa
Sam się układa w swoją ostateczność
I woła, jak się nazywa.

Głuchy nierozum, ciemny sens człowieczy
Ostrym promieniem na wskroś prześwietlony,
Oddechem wielkiej Czarnoleskiej Rzeczy
Zbudzony i wyzwolony.
/Julian Tuwim/
Edytor zaawansowany
  • exman 18.01.10, 22:23
    Powiem tak: Chamstwo się tu zjeżdża z całego świata. Kasza niedogotowana.
    Jedziemy do redakcji.
    --
    I doszło w krasnojarskim ratuszu do spotkania przedstawicieli władz lokalnych z
    przedstawicielami gotów i emo.
  • piernicyna 19.01.10, 00:17

    Zostanie po mnie tu mój ród
    i parę słów, i parę snów,
    miłości dreszcz i szczęścia głód,
    z których się zrodzi pisarz znów...

    Zostanie po mnie ponad szczyt
    starych topoli - nieba błam,
    zostanie po mnie - słuchaj, cyt! -
    dźwięk, który ja tylko znam.
    /Jarosław Iwaszkiewicz/
  • esmeralda_2 19.01.10, 18:52
    Treny, ale nie będę cytować..
    --
    " „kiedy jesteś całkowicie sparaliżowany i nie możesz nawet poruszyć powieką,
    brak czasu nie jest twoim głównym zmartwieniem”. "
  • piernicyna 19.01.10, 22:00

    Gdzie jesteś, drzewo mocne i dumne,
    Rozgałęzione, liściami szumne,
    Węzłem korzeni zarosłe w ziemi,
    Drzewo, z którego będę miał trumnę?...

    Może na tratwach po sinej fali
    Przypłyniesz do mnie z ogromnej dali,
    I wstyd nam będzie, wieczny sąsiedzie,
    Żeśmy do śmierci się nie poznali!...

    Długo, serdecznie gadałbym z tobą,
    Wzruszyłbym wierszem, wymógł żałobą,
    Żebyś rozparło tę ziemię czarną
    I znów zakwitło, na dziwo grobom...

    Nieznane drzewo (Poświęcam najświętszej pamięci Stefana Żeromskiego - Julian Tuwim)
  • bella1 19.01.10, 22:13
    ...'Cos moze zlaczy nerw jakis.....
    Z klaczem'.............
    Rozciagajac te "pamiec"
    smile
  • piernicyna 21.01.10, 19:24

    O, staroświecka młoda pani z Krakowa!
    Strzeż się! Biskup pieni się i krzyczy: horrendum!
    Na łąkę wychodzisz nocą po kwitnące słowa,
    Tajne czynisz praktyki, aby pachniały ambrą i lawendą...

    Ćmy czartowskie, powiernice twoje,
    Znoszą miód, kwiatom wyczarowany,
    A potem barwią się, szumią, pachną trujące miłosne napoje
    W wierszach, jak w retortach szklanych.
    /Julian Tuwim - Do Marii Pawlikowskiej/


  • piernicyna 27.01.10, 23:09

    Dziurawiąc niebo wściekłym wzrokiem,
    Nogami kopiąc pijany glob,
    Zataczam się olbrzymim krokiem,
    Żeglując pod wydęty strop.

    Przypłyną do mnie wielkie wody,
    Porwą mnie w podróż, w straszny bieg,
    W zielone gody i przygody
    Korytem rozjuszonych rzek.

    Wicher mi borem w oczy śmignie
    I wleje w gardło złoty śpiew!
    Zdrowie się we mnie z krzykiem dźwignie,
    Zagalopuje ciemna krew!

    Świat mi pod ciało się położy,
    Jako pod topór kawał pnia,
    I sen mój będzie jak sen boży
    w wigilię pierwotnego dnia.

    /Dziurawiąc niebo... Leopoldowi Staffowi w dowód serdecznej i zawsze żywej przyjaźni Julian Tuwim/
  • exman 28.01.10, 18:43
    Gdy mnie kochać przestaniesz
    Gdy mnie kochać przestaniesz to powiedz
    powiedz kiedy mnie kochać przestaniesz
    to się człowiek wypłacze jak człowiek
    w białym łóżku nad ranem
    Nie przysyłaj mi listów ostatnich
    nie owijaj w bawełnę stów poru
    lepiej siądźmy do cieplej kolacji
    pod okapem wieczoru
    Na talerzach świecy blask
    dymi waza pełna gwiazd
    a pod stołem kot się łasi
    coś stuknęło na tarasie może wiatr
    Piętro wyżej ćwiczą Lista
    a zawiane towarzystwo
    gdzieś przed bramą wykrzykuje
    stróż im tego nie daruje
    stróż artysta
    Posiedzimy tak sobie we dwoje
    pośród spraw których nigdy nie było
    potem w starym zacisznym pokoju
    znowu wyznasz mi miłość
    Gdy mnie kochać przestaniesz bez racji
    powiedz o tym od razu kochany
    wtedy zjemy kolejną kolację
    na wieczoru dywanie Gdy mnie kochać przestaniesz to powiedz powiedz kiedy mnie
    kochać przestaniesz to się człowiek wypłacze jak człowiek w białym łóżku nad ranem
    Nie przysyłaj mi listów ostatnich nie owijaj w bawełnę stów poru lepiej siądźmy
    do cieplej kolacji pod okapem wieczoru
    Na talerzach świecy blask dymi waza pełna gwiazd a pod stołem kot się łasi coś
    stuknęło na tarasie może wiatr Piętro wyżej ćwiczą Lista a zawiane towarzystwo
    gdzieś przed bramą wykrzykuje stróż im tego nie daruje stróż artysta
    Posiedzimy tak sobie we dwoje pośród spraw których nigdy nie było potem w starym
    zacisznym pokoju znowu wyznasz mi miłość
    Gdy mnie kochać przestaniesz bez racji powiedz o tym od razu kochany wtedy zjemy
    kolejną kolację na wieczoru dywanie
    (A.Sikorowski)
    --
    I doszło w krasnojarskim ratuszu do spotkania przedstawicieli władz lokalnych z
    przedstawicielami gotów i emo.
  • piernicyna 30.01.10, 15:05

    "Sen złotowłosej dziewczynki"
    /Julian Tuwim - Jarosławowi Iwaszkiewiczowi/

    Pani pachnie jak tuberozy.
    To nastraja i to podnieca.
    A ja lubię tuman narkozy,
    A najbardziej - gdy jest kobieca.

    Mówię ładnie? I melodyjnie?
    Zdania perlę jak z pereł kolię?
    Pani patrzy - melancholijnie...
    Skąd ma pani tę melancholię?

    Sen? Doprawdy? Jak dymu kółka?
    Sen zmysłowy bladej dziewczynki?
    Hebanowa lśniąca szkatułka;
    Pomarańcze i mandarynki.

    Pani usta wtula w swe futro...
    Pewno... miękkie jest to futerko...
    Przeczulenie? Cóż będzie jutro?
    Ach, cóż powie srebrne lusterko?

    Podkrążone po balu oczy
    I matowość pachnącej twarzy,
    I sen zwiewny panią omroczy,
    I o wczoraj pani zamarzy.

    Pani pyta, czy walca tańczę?
    Ach, zatańczę... jak sen dziewczynki!
    Mandarynki i pomarańcze,
    pomarańcze i mandarynki.

    O, dziewczynko! O, złotowłosa!
    O, zmysłowa dziewczynko blada!
    Sen się iskrzy jak z papierosa
    Dym, gdy w słońca złocistość wpada.

    A tymczasem - po pustej sali
    Pierrot szuka zgubionej róży,
    Z Leonelią tańczy Allali,
    Leonelia oczęta mruży.

    Gdy się bajka roztopi w mroku,
    Przyjdą cudne, smutne dziewczynki:
    Na odciętym położą loku
    Pomarańcze i mandarynki.


  • piernicyna 01.02.10, 14:53

    "Zbliż się do mnie, Urszulo! Poglądasz jak żywa...
    Zrobię dla cię, co zechcesz, byś była szczęśliwa".
    Bolesław Leśmian/
  • piernicyna 03.02.10, 19:16

    Małe dziewczynki
    chude i bez wiary,
    że piegi znikną z policzków,

    nie zwracające niczyjej uwagi,
    chodzące po powiekach świata,

    podobne do tatusia albo do mamusi,
    szczerze tym przerażone,

    znad talerza,
    znad książki,
    sprzed lustra
    porywane bywają do Troi.

    W wielkich szatniach okamgnienia
    przeobrażają się w piękne Heleny.

    Wstępują po królewskich schodach
    w szumie podziwu i długiego trenu.

    Czują się lekkie. Wiedzą, że
    piękność to wypoczynek,
    że mowa sensu ust nabiera,
    a gesty rzeźbią się same
    w odniechceniu natchnionym.

    Twarzyczki ich
    warte odprawy posłów
    dumnie sterczą na szyjach
    godnych oblężenia.

    Bruneci z filmów,
    bracia koleżanek,
    nauczyciel rysunków,
    ach, polegną wszyscy.

    Małe dziewczynki
    z wieży uśmiechu
    patrzą na katastrofę.

    Małe dziewczynki
    ręce załamują
    w upajającym obrzędzie obłudy.

    Małe dziewczynki
    na tle spustoszenia
    w diademie płonącego miasta,
    z kolczykami lamentu powszechnego w uszach.

    Blade i bez jednej łzy.
    Syte widoku. Tryumfalne.
    Zasmucone tym tylko,
    że trzeba powrócić.

    Małe dziewczynki
    powracające.
    /Wisława Szymborska/

  • piernicyna 04.02.10, 21:34

    Wonna lipa czarnoleska
    Gęsto niebem przetykana,
    Pyszna w gwarze i królewska -
    Oto lutnia mistrza Jana,
    Lira, której miodu siła
    Na trzy wieki Polską spiła.

    Z drzewa prostego ciosana,
    Jak drzewo ssała u szczytu
    Z bożego pełnego dzbana
    Wyniosłą mądrość błękitu -
    By między życiem a śpiewem
    Nie rozdzielać ziemi z niebem.

    Dzisiaj przed zgiełkiem i gwarem
    Pozwól skryć się, o lutnisto,
    Pod owej pieśni konarem,
    Jak pod lipą rozłożystą,
    Gdzie ptak dzwoni w nocnym chłodzie,
    Księżyc rogiem chmury bodzie.

    Tu pod niebo rosną wieńce,
    Ponad wielką pustkę miasta,
    Struna sama idzie w ręce,
    A serce w serce nam wrasta -
    Tu cień daje laur z drzewa,
    A laur w cieniu dojrzewa.
    Jerzy Liebert/
  • piernicyna 05.02.10, 22:29

    Janowi Kochanowskiemu
    Meldują posłusznie poeci:
    - Praojcze! Składamy raport
    Z czterech pośmiertnych stuleci.

    Przybyło babilonu
    I ksiąg, i chytrych maszyn,
    A my z uśmiechem trwamy
    W nieziemskim obłędzie naszym.

    Wciąż między niebem i ziemią
    Rozruch trwa nieustanny
    I judzą nas uwodne
    Apollinowe panny.

    Słońcu mówimy: słońce!
    Wiatrowi wzdychamy: wietrze!
    W podgwiezdnych samolotach
    Składamy słowa odwieczne.
    /Julian Tuwim/

  • exman 05.02.10, 22:50
    Przeczytałem,idę na piwo.
    --
    Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
  • piernicyna 06.02.10, 19:43

    Kamień zaledwie podniesiony w sztukę
    z powrotem wraca w gruzowisko.

    Człowiek zaledwie wydobyty z gliny
    na powrót w ziemię zawstydzony wraca.

    Słowo zaledwie na wiatr wymówione
    po chwili wielkim nadchodzi milczeniem.

    Naród, gdy z szumu puszcz wykołysany,
    uparcie ciosa byt z kamienia, słowa, z ludzkiej gliny.

    By trwać.

    /Anna Kamieńska/
  • piernicyna 21.02.10, 19:07

    "Ze słów, najbardziej lubię moje słuszne a l e
    I gorzki protest, na jaki mnie stać.
    Uszanowanie słowu należy się stale
    Choć milczenie też ważne - i trzeba je znać.

    Czym nasze życie byłoby bez mowy.
    Milczeniem bytu. Szumem drzewa.
    Kwiat też ma własny język, bardziej kolorowy
    Ptak - gdy chce mówić - śpiewa."
  • piernicyna 08.03.10, 22:20

    Gdy wiatr powieje,mienią się ogrody
    Jak wielkie ciche i łagodne morza.
    Piana po liściach przebiegnie, a potem
    Znowu ogrody i zielone morza.

    Góry zielone schodzące ku rzekom,
    Gdzie tylko tańczy flecik pastuszka.
    Kwiaty różowe ze złotą powieką,
    Które tak cieszą dziecinne serduszka.

    Ogrody, piękne moje ogrody!
    Takich ogrodów nie znajdziesz na świecie.
    Ani tak czystej, wiecznie żywej wody,
    Ni takiej wiosny, zatopionej w lecie.

    Tu trawa bujna do kolan się kłoni,
    A kiedy jabłko w trawę się potoczy,
    To musisz całą twarz przyłożyć do niej,
    Kiedy za jabłkiem gonią twoje oczy.

    Ogrody, piękne moje ogrody,
    Takich ogrodów nie znajdziesz na świecie.
    Ni takiej czystej, wiecznie żywej wody,
    Ni takiej wiosny, zatopionej w lecie.
    /Czesław Miłosz - Piosenka pasterska/


  • bubikon 09.03.10, 20:52
    "Prawda"

    Kocham was -idealizm i realizm -
    jak woda i kamień,
    jesteście
    częścią świata,
    światłem i korzeniem drzewa życia.

    Nie zamykajcie mi oczu
    nawet po śmierci,
    będą mi potrzebne jeszcze, bym się nauczył,
    bym zobaczył i zrozumiał moją śmierć.

    Potrzebne mi moje usta,
    aby śpiewać potem, kiedy mnie nie będzie.
    I moja dusza, i moje ręce, i moje ciało,
    aby nadal cię kochać, kochana moja.

    Wiem, że to niemożliwe, ale tak chciałem.

    Kocham to, co tylko w snach ma swoje imię.

    Mam ogród kwiatów, które nie isnieją.

    Jestem zdecydowanie trójkątny.

    Jeszcze mi żal moich uszu,
    ale zwinąłem je, żeby zostawić
    w pewnym porcie rzecznym
    Republiki Malaguety.

    Już nie wytrzymuję z rozumem na ramieniu.

    Chcę wynaleźć morze codzienne.

    Odwiedził mnie pewnego razu
    wielki malarz malujący żołnierzy.
    Wszyscy byli bohaterscy i poczciwina
    malował ich na polu walki
    umierających z przyjemnością.

    Malował także realistyczne krowy
    i były tak przesadnie krowami,
    że człowiek stawał się melancholijny
    i gotów przeżuć całą wieczność.

    Koszmar i potworność! Czytałem powieści
    pełne nieskończonej dobroci
    i tyle wierszy o Pierwszym Maju,
    że teraz piszę tylko o drugim dniu tego
    miesiąca.

    Zdaje się, że człowiek
    tratuje krajobraz
    i droga, która kiedyś miała niebo,
    teraz nas przygniata
    swoim handlowym asfaltem.

    Tak się zwykle dzieje z pięknością,
    jakbyśmy nie chcieli jej kupić,
    i opakowują nam ją na swój gust i sposób.

    Trzeba pozwolić, aby piękność tańczyła
    z amantami najbardziej nieprawdopodobnymi,
    między dniem a nocą:
    nie zmuszajmy jej do zażycia
    pigułki prawdy jak lekarstwa.

    A rzeczywistość? Również, bez wątpienia,
    ale niech nas powiększy,
    niech nas podźwignie, niech wstrząśnie nami,
    niech nam wytyczy,
    taki porządek chleba, jak i duszy.

    Szeptajcie! Rozkazuję
    najczystszemu lasowi,
    niech powie w tajemnicy swoją tajemnicę,
    a prawdzie: Nie zatrzymuj się tak bardzo,
    bo stwardniejesz w kłamstwo.

    Nie jestem rektorem, nie kieruję,
    i dlatego zbieram
    pomyłki mojej pieśni.

    Pablo Neruda

    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
  • exman 09.03.10, 20:59
    ma chłopinka czas, niech pisze jeszcze, może go wydrukują gdzieś ...
    --
    Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
  • bubikon 10.03.10, 19:09
    Kto? Neruda? Wiesz, to doprawdy zaskakująca odpowiedź. smile
    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?
  • exman 10.03.10, 20:15
    nigdy nie udzielam niezaskakujących odpowiedzi. Pozdra. Ex.
    --
    Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
  • piernicyna 11.03.10, 21:02

    "Był w zaświatach - sen i wicher i zaklętej burzy rozgruch!
    Boże, snów spełnionych już mi dziś nie ujmuj!
    Jam te drzewa powcielał! To - mój zamysł i odruch...
    Moje dziwy... Moje rosy... Dreszcz i znój mój!

    Przebacz smutkom i widziadłom, nie znającym rodowodu
    I opacznym kwiatom, com je snuł z niczego...
    Moja wina! O, Boże, wejdź do mego ogrodu!
    Do ogrodu!... Do - mojego!... Do - mojego!...

    Wyznam Tobie całą zwiewność, całą gęstwę mojej wiary
    W życie zagrobowe kwiatów i motyli
    Wejdź do mego ogrodu! I cóż z tego, że czary!...
    I cóż z tego, że ułuda nikłej chwili!...

    Ogród pana Błyszczyńskiego zielenieje na wymroczu,
    Gdzie się cud rozrasta w zgrozę i bezprawie.
    Sam go wywiódł z nicości błyszczydłamiswych oczu
    I utrwalił na podśnionej drzewom trawie.

    /Pan Leśmian/
  • exman 11.03.10, 21:17
    Jaki tam z niego Pan, to był agent. Bolek.
    --
    Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
  • piernicyna 20.03.10, 11:36

    Z rzeczy świata tego
    zostaną tylko dwie,
    Dwie tylko:
    poezja i dobroć...
    i więcej nic...
    /C.K.Norwid/
  • exman 20.03.10, 12:56
    ... i waniliowy budyń.
    (exman)
    --
    Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
  • 0kto 21.03.10, 17:24
    blee
  • piernicyna 23.03.10, 20:10

    Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
    Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
    Dla d a r ó w Nieba...
    Tęskno mi, Panie...
    /Norwid/
  • exman 23.03.10, 20:34
    Dzisiaj wieczorem, na niebie zobaczyłem ślad po odrzutowcu, wiecie taką smugę
    pary wodnej i pomyślałem sobie ... Pan Bóg puścił mi strzałę.
    --
    Mleko na gazie tylko czeka, aż się odwrócisz.
  • piernicyna 17.04.10, 22:29

    Uczony gościu! Jeśli sprawą mego cienia
    uchodzisz gorącego letnich dni promienia,
    jeślić lutnia na łonie i dzban w zimnej wodzie
    tym wdzięczniejszy, że siedzisz i sam przy nim w chłodzie:
    ani mię za to winem, ani pój oliwą,
    bujne drzewa nalepiej dżdżem niebieskim żywą;
    ale mię raczej daruj rymem pochwalonym,
    co by zazdrość uczynić mógł nie tylko płonym
    ale i płodnym drzewom; a nie mów: "Co lipie
    do wirszów?" - skaczą lasy, gdy Orfeus skrzypie"
    /Jan Kochanowski/
  • exman 18.04.10, 09:10
    Ciekawe co mistrz Jan wciągał oprócz naparu z lipy.
    --
    Drapacze chmur to gotyk bez Boga. ( F.Lombardi )
  • piernicyna 18.04.10, 22:57

    Odkąd dla Muz i własnej poważnej igraszki,
    W chłodnym cieniu ochronnej lipy czarnoleskiej,
    Wyśpiewałeś na lutni swej pieśni i fraszki,
    Pogodną sztuką z rymem wiążąc rym królewski:

    Od czterech wdzięcznych wieków i dla wiecznej chwały,
    Złotej jak miód natchniony w twym pisanym dzbanie,
    Wszystkie kwitnące słodko lipy w Polsce całej
    Pachną imieniem twoim, Kochanowski Janie!
    /Leopold Staff - Lipy/
  • piernicyna 03.05.10, 23:06

    Jeżeli kiedy w tej mojej krainie,
    Gdzie po dolinach moja Ikwa płynie,
    Gdzie góry moje błękitnieją mrokiem,
    A miasto dzwoni nad szmernym potokiem,
    Gdzie konwaliją woniące lewady
    Biegną na skały, pod chaty i sady -

    Jeśli tam będziesz, duszo mego łona,
    Choćby z promieni do ciała wrócona:
    To nie zapomnisz tej mojej tęsknoty,
    Która tam stoi jak archanioł złoty,
    A czasem miasto jak orzeł obleci
    I znów na skałach spoczywa i świeci.
    /Juliusz Słowacki/


  • piernicyna 12.05.10, 23:58

    Karolowi Szymanowskiemu

    A gdzie pod lasem podlasina,
    Tam gęsta wiklina - szeleścina.

    Na prawo bór, na lewo trawy,
    Oj da i te szerokie, śpiewne morawy.

    Iści woda, uści woda na murawie,
    Szumni - strumni dunajewo po niekławie.

    Na prawo bór czarnolas dąbrowiany.
    Na lewo ziel jasnoziel liści wodziany.

    A po szepcinie wiją, a na murawie dzwonie,
    A i tam rżą wesoło te morawiańskie konie.
    /Julian Tuwim/
  • piernicyna 15.05.10, 21:46

    Do młodej lipy

    O jakże szybko,
    Maleńka lipko
    Ogromnym staniesz się drzewem.

    I jak przed laty
    Pień twój skrzydlaty
    Zaszumi poecie śpiewem.

    Dołem woń miodna
    Spłynie łagodna,
    A piosnka szmerliwa - górą.

    Pod twoim cieniem
    Znowu wspomnieniem
    Stół będzie, lutnia i pióro.

    Wzorzysty listek
    Dziergany wszystek
    Nad nową pochyli się głową.

    Wieczne wrzeciono!
    Kądziel zieloną
    Wić będziesz jak nitkę - słowo. (...)

    Trelem miłości
    Żarem wieczności
    Ostatni niech śpiewa jak pierwszy.

    Nic się nie zmieni
    W twojej zieleni,
    Urośnie z wiosną płaszcz boski -

    Cennymi słowy
    Przemówi nowy
    Poeta, jak Kochanowski.
    /J. Iwaszkiewicz/
  • piernicyna 16.05.10, 21:54

    Do czytelnika


    Chciałbym napisać, jak pies biegnie,
    Wóz cały w słońcu jedzie laskiem,
    Baba rowerem skręca jezdnią
    I bańki lśnią blaszanym blaskiem.

    Czerwony pociąg mija domy,
    A z elektrowni czarne dymy,
    Spłoszony kasztan szarpie brony,
    Topola składa liść jak rymy.

    Żeby to wszystko w słońcu błysło
    I żeby było tak jak żywe -
    I żebyś ty to widział wszystko,
    I żebyś był, jak ja - szczęśliwy.
    /J.Iwaszkiewicz/
  • piernicyna 26.06.10, 11:20

    Chodzi mi o to, aby język giętki
    Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
    A czasem był jak piorun jasny, prędki,
    A czasem smutny jako pieśń stepowa,
    A czasem jako skarga nimfy miętki,
    A czasem piękny jak aniołów mowa...
    Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem.
    Strofa winna być taktem, nie wędzidłem.
    /Juliusz Słowacki/
  • piernicyna 07.07.10, 18:47

    Tu pierwszy zginę, jeśli niebo się zawali.
    /Juliusz Słowacki/
  • exman 07.07.10, 18:50
    snajper ?
    --
    zeżarli nasze święte jabłuszka
  • piernicyna 31.07.10, 21:13

    ... jest u nas kolumna w Warszawie,
    Na której usiadają podróżne żurawie,
    Spotkawszy jej liściane czoło śród obłoka;
    Taka zda się odludna i taka wysoka!

    Za tą kolumną we mgły tęczowe ubrana,
    Stoi trójca świecących wież Świętego Jana;
    Dalej ciemna ulica, a w niej jakieś szare
    Wygląda w perspektywie sinej Miasto Stare.
    /Juliusz Słowacki/
  • jootro2010 31.07.10, 21:50
    Musi być późno.Świeca dogasa na stole.
    Pokój jest pełen dymu i myśl w nim usycha.
    Trzeba okno otworzyć.Ogród pachnie w dole.
    Paruje świeża rosa.Deszcz ustał.Jak cicho.

    Jeszcze na wonnych drzewach szklane liście mokną,
    Jeszcze chmury nie pierzchły,a już razem ze mną
    Ktoś na niebo otwiera wolne drugie okno
    I gwiazdy w nim zapala nad ziemią,nade mną.

    Woda na ścieżkach drgnęła jak w srebrzystej febrze,
    Na drzewach balladowych cień z lekka się kładzie
    I woń lipcowych kwiatów wspina się po srebrze,
    I muska nas po ustach,i po oczach gładzi.

    Tak nas spotyka znowu wierna noc lipcowa,
    W otwarte płynąc okno jak na skraj wspomnienia,
    I posuwa nam drzewa i gwiazdy jak słowa,
    Na które słów już nie ma innych,prócz milczenia.

    Czytelniku przygodny,jeśli będziesz czytał
    Te wiersze-odłóż książkę,zmruż na chwilę oczy,
    I wetchnij razem ze mną ciszę letniej nocy...
    Czy słyszysz?Jakiś ptak zaświergotał.Już świta.

    Stanisław Baliński
  • piernicyna 11.08.10, 22:26

    Bo każda chmura inna: na przykład jesienna
    Pełźnie jak żółw leniwa, ulewą brzemienna,
    I z nieba aż do ziemi spuszcza długie smugi
    Jak rozwite warkocze, to są deszczu strugi;
    Chmura z gradem, jak balon, szybko z wiatrem leci,
    Krągła, ciemnobłękitna, w środku żółto świeci,
    Szum wielki słychać wkoło; nawet te codzienne,
    Patrzcie Państwo, te białe chmurki, jak odmienne!
    Zrazu jak stada dzikich gęsi lub łabędzi,

    A z tyłu wiatr jak sokoł do kupy je pędzi:
    Ściskają się, grubieją, rosną, nowe dziwy!
    Dostają krzywych karków, rozpuszczają grzywy,
    Wysuwają nóg rzędy i po niebios sklepie
    Przelatują jak tabun rumaków po stepie:
    Wszystkie białe jak srebro, zmieszały się - nagle
    Z ich karków rosną maszty, z grzyw szerokie żagle,
    Tabun zmienia się w okręt i wspaniale płynie
    Cicho, z wolna, po niebios błękitnej równinie!
    /AMickiewicz/
  • jootro2010 11.08.10, 23:27
    Gdyby-jak drzewa,kwiaty,zwierzęta,ptaki i kamienie
    -posiadać wolę prawdy,pojęcie kłamstwa pozostawałoby
    w zbiorze pojęć nie istniejących.


    Było to wysokim,sierpniowym południem,oślepiającym jak dar łaski.
    Niosłem spieczoną niemiłosiernie twarz,a cień sunął się
    przede mną.Uwierzyłem naraz,że ta złocista tarcza odpierająca
    wszelkie ciemności jest tylko złudzeniem,owocem mojej wyobraźni
    i bliski byłem nawet pogardy dla jej kruchości.
    Nie było to jednak pomyłką;istotnie moje ociężałe nogi
    wlokły całe ciało na poweozie cienia.
    Owo dziwne zjawisko nie dawało mi spokoju nocą i dniem:
    podczsa pracy,obierania szklistych pestek słonecznika,
    przypominających mleczne zęby dziecka,podczas klektury ulubionej
    rubryki "nowości",nawet w czasie rozmowy i gdy uśmiech
    kojł moją-zazwyczaj o szarej szlachetności popiołu-twarzy.Wszędzie.
    Namalowałem więc rzeczone zjawisko wylewając na płótno
    wiele ugru i karminu,znacząc smugę mojego kształtu pokutnym trenem.
    Pytano wtedy o pomyłkę,węszono błąd,lekceważono moje milczenie.
    Dziś znam już tajemnicę tego zdarzenia: to po prostu słońce,
    oświetlało moją twarz,gdy szedłem naprzeciwsłońcu,
    a przede mną zdążał mój cień.Jak każdy inny starannie
    utrzymany cień.

    Jan Tulik
    (z tomika ocalone drzewo_)
  • piernicyna 01.09.10, 22:33

    Tu wszędzie jest moja ojczyzna - piosenka

    Gdzie w niebie lśni gwiazda,
    Gdzie ptaki żyją w gniazdach,
    Gdzie słońce zachodzi i wschodzi,
    Gdzie kwiaty na łące,
    Gdzie sady kwitnące,
    Samotna ławeczka w ogrodzie.

    Tu wszędzie jest moja Ojczyzna
    Tu każdy kwiat do niej się przyzna,
    Źdźbło trawy najmniejsze
    Podszepnie mi wiersze.

    Tu wszędzie jest moja Ojczyzna...

    Gdzie Wisła z księżycem,
    W Bałtyku kotwice,
    Gdzie wieża i dzwon Zygmuntowski,
    Gdzie kamień, murawa,
    Gdzie rośnie Warszawa,
    Gdzie miłość i radość i troski.

    Tu wszędzie jest moja Ojczyzna...

  • exman 02.09.10, 07:24
    Mocny tekst. Brzmi jak hymn jakiejś bojówki. Czyżby zbliżała się
    rocznica Kryształowej Nocy ?
    --
    I can't get no science fiction.
  • piernicyna 19.09.10, 21:42

    Fale
    Na morza wzdętej toni
    Wciąż fala falę goni,
    Wzbierając z szumem pędzi,
    Srebrzystą pianą wrząca,
    W podskokach się roztrąca
    Na ostrej skał krawędzi;

    Lub tocząc na brzeg płaski
    Błyszczące, mokre piaski,
    Kamyczki i muszelki,
    Zamiera z wdzięcznym echem,
    Zanim ją swym oddechem
    Ocean wciągnie wielki.

    I żadna z nich nic nie wie
    W bezsilnym swoim gniewie,
    Do jakich celów służy,
    Lecz powracając ginie
    W bezdennei wód głębinie
    Po krótkiej swej podróży.

    Jednak ich ciągła praca
    Skalisty brzeg wywraca,
    Zmienia koryta prądów,
    Pochłania ziem przestworza
    I nowe wznosi morza,
    I rzeźbi postać lądów.

    Pokoleń smutna fala
    Podobnie się użala
    Na marność swych zabiegów,
    Że tak bez śladu tonie
    W wielkiej całości łonie
    Odbita z ziemi brzegów...

    Widocznych śladów mało
    Po każdej pozostało,
    I dumne jej zamysły,
    Odparte w swoim pędzie
    Przez ostre skał krawędzie,
    Jak piana nagle prysły.

    A przecież siła żywa,
    Wiążąca ich ogniwa
    Przez długie lat koleje,
    Z pokoleń w pokolenia
    Ludzkości postać zmienia
    I rzeźbi świata dzieje.
    /A.Asnyk/




  • piernicyna 28.09.10, 16:22

    Widzę z góry, z bezchmurnego nieba,
    jak mrowiska świateł zapalają się nocą.
    A wystarczy przymknąć powieki:
    wschodzi znajome światło łubinów
    i lipy stają w złotym cieniu pszczół.
    Pszczoły zaprowadzą cię do Czarnolasu.

    Samolot się przechylił.
    I świecą z dwu stron konstelacje.
    Po jednej spokojna cierpliwa;
    w drugiej wyścig, połykanie czasu.

    Wszystkie drogi w pośpiechu uciekają nagle.
    Ziemia.
    Jakże mnie boleśnie mało
    dla tych wszystkich dróg.
    /Jan Zych - Spojrzenie/
  • piernicyna 17.11.10, 19:22

    Kto mi dał skrzydła, kto mię odział pióry
    I tak wysoko postawił, że z góry
    Wszystek świat widzę, a sam, jako trzeba,
    Tykam się nieba?

    To li jest ogień nieugaszony
    Złotego słońca, które, nieskończony
    Bieg bieżąc, wrotne od początku świata
    Prowadzi lata?

    To li jest on krąg odmiennej światłości,
    Wódz gwiazd roźlicznych i sprawca żyzności?
    Słyszę głos wdzięczny: prze Bóg, a na jawi,
    Czy mię sen bawi?

    Tu, widzę, ani ciemne mgły dochodzą,
    Ani śnieg, ani zimne grady szkodzą;
    Wieczna pogoda, dzień na wszystki strony
    Trwa nieskończony.

    Godne pałace Twojej wielmożności,
    Panie, a jakiej cnota dostojności,
    Widzę na oko, bowiem wedle Ciebie
    Ma miejsce w niebie [...]
    /Jan Kochanowski/
  • piernicyna 26.01.11, 20:26

    Heraklicie - przyjacielu nauczyłeś mnie kochać
    ogień
    I umierać w każdej chwili.
    Odkąd ujrzałam twoje pisma - a trawił je
    ogień, ten sam,
    który otwiera wnętrza zalakowanych kopert
    i pochłania
    miasta, wiedziałam, że jesteś jedynym
    prorokiem.
    /Halina Poświatowska/
  • piernicyna 06.02.11, 19:41

    Moja wierna mowo,
    może to jednak ja muszę ciebie ratować.
    Więc będę dalej stawiać przed tobą miseczki z kolorami
    jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe,
    bo w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.
    /Czesław Miłosz/

  • piernicyna 21.02.11, 21:23

    Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
    Nie będę powalonym drzewem.
    Codziennie mocniej w ciebie wrastam
    Radością, smutkiem, dumą, gniewem.
    /Wisława Szymborska, Gawęda o miłości ziemi ojczystej/
  • piernicyna 18.04.11, 22:21
    Woda wanda wiślana
    głaź głębica srebliwa
    po ciemnurzu pazurem
    wodzi jaskro księżawiec

    sino płynie dno śpiewa
    woda wanda ruślana
    czesze włosy świetłodzie
    topiel dziewny kniaziewny.
    /Julian Tuwim/
  • piernicyna 20.04.11, 15:47

    Ptakowie kwiatkowie
    łanie weseli
    alleluja lelija
    ewangieli.

    Ewangieli angieli
    światu wołali:
    niewierno! chwalemo!
    płakali.

    Niebianie polanie
    słodkiej światłości
    Jezusie gołąbku
    miłości!
    /Tuwim/
  • piernicyna 03.05.11, 20:03

    Żadnej krainie Bóg nie błogosławił
    Tak jako Polszcze, bo choć ją postawił
    Wśród nieprzyjaciół krzyża zbawiennego,
    W całości dotąd jest z obrony jego:
    Stąd ma i sławę, bo postronni wiedzą,
    Że za jej strażą w bezpieczeństwie siedzą,
    Do sąsiadów też chleba nie biegamy
    Prosić, owszem im swego udzielamy.
    Czegóż chce więcej ta kraina z nieba,
    Mając dość sławy, obrony i chleba?
    - Rządu potrzeba!
    /Jan Andrzej Morsztyn/
  • swarozyc 04.05.11, 16:49
    popiernicylas cos przez swieta?..


    --
    "Państwo i Kościół katolicki są to instytucje skazane na walkę ze sobą zawsze i wszędzie." Józef Grabiec-Dąbrowski
    Historyk, Sekretarz Ligi Państwowości Polskiej w roku 1917
    Whisky, moja zono, tys najlepsza z dam, juz mnie nie opuscisz, juz nie bede sam.
  • piernicyna 04.05.11, 18:24

    nosmile żeby nie wypaść z formy
  • swarozyc 04.05.11, 18:37
    to dobrze, bom byl niespokojny...


    --
    "Państwo i Kościół katolicki są to instytucje skazane na walkę ze sobą zawsze i wszędzie." Józef Grabiec-Dąbrowski
    Historyk, Sekretarz Ligi Państwowości Polskiej w roku 1917
    Whisky, moja zono, tys najlepsza z dam, juz mnie nie opuscisz, juz nie bede sam.
  • piernicyna 15.06.11, 19:44

    ... strzeliło siedem ulic z placu,
    Rozbiegło się wesoło i przed siebie pędzi:
    Jedna do wysmukłego wpłynęła pałacu,
    Na wylot go przeszyła i na most się rzuca,
    Rozpiera zwinne przęsła i hardość krawędzi,
    Druga - gestem szerokim, szeroką krzywizną,
    Zawadiackim zakrętem opasała kościół,
    A trzecią na zygzaki połamane rozciął
    Swawolny spad nad rzeką: na chwilę przykuca
    I - hop! na wał się rzuca! A czwarta, a piąta
    Nie spotkają się nigdy i myśl ich nie spląta,
    Szósta w ślepy zaułek w rozpędzie się wryła
    I mur chce przebić, krzyczy i chce się przedostać,
    I po wieczność już będzie rozpaczą weń chłostać!

    Miasto wre we mnie symfonią,
    Szaleje! Zamykam oczy!
    /Tuwim W Warszawie/
  • piernicyna 14.08.11, 16:01

    Nie jesteś jednak tak bezwolny,
    A choćbyś był jak kamień polny,
    Lawina bieg od tego zmienia,
    Po jakich toczy się kamieniach.

    A chociaż nowoczesne państwo
    Na służbę grzmi samarytańską,
    Zbyt wieleśmy widzieli zbrodni,
    Byśmy się dobra wyrzec mogli
    /Miłosz/

    ----
    'nie wszystek umarł'
  • piernicyna 06.10.11, 21:22

    kamyk jest stworzeniem
    doskonałym

    równy samemu sobie
    pilnujący swych granic

    wypełniony dokładnie
    kamiennym sensem

    o zapachu który niczego nie przypomina
    niczego nie płoszy nie budzi pożądania

    jego zapał i chłód
    są słuszne i pełne godności

    czuję ciężki wyrzut
    kiedy go trzymam w dłoni
    i ciało jego szlachetne
    przenika fałszywe ciepło

    - Kamyki nie dają się oswoić
    do końca będą na nas patrzeć
    okiem spokojnym bardzo jasnym
    /herbert/
  • piernicyna 30.10.11, 17:51

    Już odbił się, już płynie! Boską równowagą.
    Rozpina się na drzewcu i wije jak flagą,
    Dolata do poprzeczki, i z nagłym trzepotem
    Przerzuca się, jak gdyby był ptakiem i kotem.

    Zatrzymajcie go w locie, niech w górze zastygnie,
    Niech w tył odrzuci tyczkę, niepotrzebną dźwignię,
    Niech tak trwa, niech tak wisi, owinięty chmurą,
    Rozpylony w powietrzu, leciutki, jak pióro.

    Nie opadnie na siłach, nie osłabnie w pędzie,
    Jeszcze wyżej się wzniesie, nad wszystkie krawędzie,
    Odpowie nam z wysoka, odkrzyknie się echem,
    Że leci prosto w niebo, jest naszym oddechem.
    /wierzyński/

    P.s.
    Ten Wierzyński
    smile
  • piernicyna 04.11.11, 21:39

    "Piękna nasza Polska cała,
    Piękna, żyzna i niemała!
    Wiele krain, wiele ludów,
    Wiele stolic, wiele cudów;
    Lecz najmilsze i najzdrowsze
    Przecież człeku jest Mazowsze!

    Bo gdzie takie cudne stroje
    I śpiewanki, i dziewoje?
    Kto w podkówki tak wykrzesze?
    Komu miłe tak pielesze
    Jak ojczyste Mazurowi?
    Niechaj cała Polska powie."
    /Mazur/
    smile
  • swarozyc 04.11.11, 23:38
    ciebie dawno ktos nie wyruchal, bo wierszem mowisz jak zapierdolona wyziewami ziol Pytia..
    Chyba ze jestes juz tak stara jak moja whisky, to w takim razie zrob pierogi wnukom a nie pierdol.

    --
    Najwłaściwszym sposobem pojmowania polityki jest uznanie jej za skromne, cierpliwe i ofiarne dążenie do dobra wspólnego. Najgorzej, gdy polityka staje się narzędziem ambicji ludzi miernych. Wtedy przedmiotem zabiegów nie są już dobra polityczne
    jak władza i prestiż, lecz czysto materialne, a życie polityczne przybiera postać handlu państwem.
  • piernicyna 11.11.11, 21:59

    Pałac mam wypełniony wierszami. Ten jest dla Swarozyca smile

    Wiernie stanąć u przeszłości
    Jak krew ze krwi, jak kość z kości,
    I sumiennie poczuć dzieje,
    A w świat przyszły siać miłości,
    Ziemię z niebem związać społem,
    Serce z Bogiem - myśl z narodem,
    Słowem, wzorem iść mu przodem
    I przymierza opleść kołem;
    Nie poranić, nie podwoić,
    Lecz miłością bóle koić,
    Pracą ducha uszlachetnić
    I uwiecznić i uświetnić:
    To zadanie zacnej młodzi -
    I ojczyźnie to się godzi...
    To zadanie sztuki śpiewu,
    Mężów prawdy i posiewu
    Dobrego w ojczyźnie.
    /Godło życia/
  • piernicyna 31.01.12, 22:15

    Pokoju i przyjaźni świątnica

    W tej świątyni niezmiennie mają
    Pokój z przyjaźnią przymierze,
    Twarz, serce, usta tu się zgadzają,
    Nikt na się maski nie bierze.

    Dom ten, choć złotem, srebrem nie błyska,
    Większe sprawuje tu dziwy,
    Indziej pokojów liczne nazwiska,
    A tu jest pokój prawdziwy.

    Poczciwym tu się przebywać godzi,
    Bez dumy, nie z tytułami:
    Prostym człowiekiem każdy tu wchodzi,
    Tytuł zostaje za drzwiami.

    Kto gospodarza spomiędzy gości
    W domu tym poznać chcieć raczy,
    Niech przyjaciela szuka ludzkości,
    A gospodarza zobaczy.
    /Stanisław Trembecki/

  • piernicyna 20.11.11, 14:40

    Ozdobo ziemi! Drzewo wspaniałe!
    Jakich wyrazów i z jakiej miary
    Wdzięczen użyję na Twą pochwałę?
    Czy ja sam tylko czuję twe dary?

    Ach! niejednemu w drodze przygody
    służył twój owoc do pożywienia,
    Niejeden słodkiej napił się wody
    I spoczął w chłodzie twojego cienia!

    O dobroczynne! cóż ci zanocę?
    Usta wdzięczności co życzyć mają?...
    Czy, żebyś niosło piękne owoce? -
    Któreż piękności twojej zrównają?

    Czy, żeby liść twój gęsto-zielony
    Odbijał żarkie słońca promienie?
    Którejże milsza gęstość zasłony,
    Jak ta, co twoje podają cienie?

    Czy, żeby świeżość wody rzęsista
    Grunt ożywiła, który cę wznosi? -
    Jestże obfitsza i bardziej czysta
    Nad tę, co stopę pnia twego rosi?

    Jedno mi tylko zostaje życzyć,
    Oby te pionki, twoje to plemię,
    Mogły twym darom podobne liczyć
    I równie jak ty ozdabiać ziemię!
    /Kniaźnin/
  • piernicyna 24.11.11, 19:36

    "Wspina się wytrwale po wysokim drzewie,
    gdzie koniec wędrówki, tego nawet nie wie!
    Gdy wyrośnie drzewo - bluszcz także wyrośnie,
    aby na wierzchołek nie patrzeć zazdrośnie."
    /Bluszcz/
  • piernicyna 13.12.11, 23:44

    kolędo czarujesz a łowisz jak niewód
    a rośniesz jedlicznyś żywiczny bór
    tak radziśmy cackom i świeczkom i drzewu
    co z gęstwin przybyło w zieleni piór
    lulajże Jezuniu lulajże lulaj
    a ty go Matuniu w płaczu utulaj
    królowie i święci w kamiennych portalach
    czuwają noc każe natężyć słuch
    muzyką sypnęło z wysoka i z dala
    zachrzęścił jak perły pierwszy ruch
    lulajże Jezuniu
    widziadło śnieżycy wyszydza to świszcze
    dłoń trędowatą raniące o głóg
    wiesz w łunie wigilii śpiewają chórmistrze
    krzewino zaiste zrodził się bóg
    lulajże Jezuniu lulajże lulaj
    ty nigdy nie będziesz chodził o kulach

    ach ślepi ach głodni nakryci gazetą
    po bramach śpią ludzie centurie chór
    im sianem stajenki jest asfalt i beton
    z ciał można ułożyć piękny wzór
    lulajże człowieku lulajże lulaj
    ulubione pieścidełko samotności
    /Józef Czechowicz/

  • piernicyna 20.12.11, 20:54

    Gdy wieczorna spływa chwila złota
    I różowi dawnych domów ściany,
    Ludzkie serca ogarnia tęsknota
    I żal jakiś niewypowiedziany.

    Myśl haftuje ledwo znacznym ściegiem
    Dni istnienia chmurne i jaskrawe -
    Wtedy, siadłszy nad wiślanym brzegiem,
    Lubię patrzeć na starą Warszawę.

    Naprzeciwko, wprost twojego wzroku,
    Cud się wznosi, co stworzyły lata,
    Dołem ginie w gęstwiejącym mroku,
    Górą skrawa gra na nim poświata.

    Purpurowe, jak krwi czerwień, plamy
    Kolorują mury starożytne -
    A to wszystko zachód ujął w ramy
    Od zórz - złote, od niebios - błękitne.

    Noc wylewa zapomnienia czarę
    Na Starego Miasta obraz śliczny -
    I usypia cicho Miasto Stare
    W księżycowej poświacie magicznej.

    Patrzę w okno, w zapaloną świecę,
    Gdzie ktoś może łzy wstrzymuje krwawe...
    Chryste z Fary! miej w swojej opiece
    I tę starą - i nową Warszawę...
    /Artur Oppman/

  • piernicyna 09.06.12, 17:55

    " Bogów potężne ramię
    Gdy się w zemście zżyma,
    Zapory morza łamie,
    Wojn ognie rozdyma,
    Burzy państwa i pany
    Okuwa w kajdany

    Z granitu skały? skruszyły ich gromy;
    Z wyniosłych dębów - rozproch i łomy...
    Czegoż jednakże zburzyć nie dosięgły?
    Przyjaźni! co sobie dwa serca przysięgły
    /Józef Wybicki/

  • piernicyna 19.06.12, 21:00

    Wszego dobrego Dawca i Szafarzu wieczny,
    Tobie ziemia, spalona przez ogień słoneczny,
    Modli się dżdża i smętne zioła pochylone,
    I nadzieja oraczów, zboża upragnione.

    Ściśni wilgotne chmury świętą ręką swoją,
    A ony suchą ziemię i drzewa napoją
    Ogniem zjęte; o, który z suchej skały zdroje
    Niesłychane pobudzasz, okaż dary swoje!

    Ty nocną rossę spuszczasz, Ty dostatkiem hojnym
    Żywej wody dodawasz rzekom niespokojnym.
    Ty przepaści nasycasz i łakome morze,
    Stąd gwiazdy żywność mają i ogniste zorze.

    Kiedy Ty chcesz, wszytek świat powodzią zatonie,
    A kiedy chcesz, od ognia jako pióro wspłonie.
    /Jan Kochanowski/
  • exman 20.06.12, 21:06
    Ty, kiedy chcesz ... polej ...
    --
    Kiss me, Hardy.
  • piernicyna 22.06.12, 23:26

    Oby nam się...
  • joasi.a 24.06.12, 00:57
    no to zdrówko
  • sylwe.ster2009 17.07.12, 22:23
    "Słońce głęboko weszło
    W wodę, we mnie i w ziemię,
    Wiatr nam oczy przymyka.
    Ciepłem przejęty drzemię"
  • piernicyna 30.07.12, 20:58

    Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
    Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
    Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
    I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.

    Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszytko Twoje,
    Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
    Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
    Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.

    Tyś pan wszytkiego świata, Tyś niebo zbudował
    I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował;
    Tyś fundament założył nieobeszłej ziemi
    I przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.

    Za Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi,
    A zamierzonych granic przeskoczyć się boi;
    Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają.
    Biały dzień, a noc ciemna swoje czasy znają.

    Tobie k'woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
    Tobie k'woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi.
    Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
    Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.

    Z Twej łaski nocna rosa na mdle zioła padnie,
    A zgorzałe zboża deszcz ożywia snadnie;
    Z Twoich rąk wszelkie źwierzę patrza swej żywności,
    A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.

    Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
    Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
    Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi;
    Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!
    /Jan Kochanowski/

  • piernicyna 11.12.12, 00:54

    Twoja księga fraszek ciągle się otwiera
    dla szaraczka rymopisa tak dawniej jak teraz.
    Co mnie w Twych fraszkach trzymało i ciągle mnie trzyma
    - staranność, z jaką stawiasz wiersze i dzban pełen wina.
    Gotów do naśladowania nauk, nie idąc w zapasy
    gotów chodzić jestem do szkoły, uczeń pierwszej klasy,
    gotów jestem szukać wszędy ciepłego wesela,
    dobrych rządców, uczonych - zawsze przyjaciela.
    Gotów jestem pod lipą tak jak szczeniak siedzieć
    zapomniawszy świata lub jego nie wiedzieć.
    Brzęczą czarnoleskie pszczoły w lipach - w ich kwitnieniu
    Jego Ekscelencjo - czasem do mnie przemów.
    /Leszek Aleksander Moczulski/
  • piernicyna 21.08.13, 22:57
    "Poezjo - wiecznież cię po sprzętach szukać trzeba,
    wśród zwiędłych kwiatów,
    gdy wesół wczoraj kwiat opada i omdlewa;
    czyliś ty tylko jest w tych głosach z oddalenia,
    w echach z innych światów,
    urokiem snów i czarem chwil omdlenia;
    czy nie ma ciebie tam, gdzie czas rozkwitu,
    gdzie walka i gdzie walki przesilenia;
    czyliś posągiem tylko śmierci bytu;
    tym przeto duszy panująca,
    że pokonanym dajesz promień słońca,
    a wszystkie duchy zwycięstw uskrzydlone
    wtedy twe siostry, gdy padną zwalone;
    czyliś jest chwilą, czyli jesteś wieczna,
    czyliś jest - choćby chwilę władnąca i żywa,
    czyliś jest słowo - nazwa niedorzeczna,
    więc twoja siła i moc, co porywa,
    ani jest chwilą, ni wiekiem,
    lecz sercem, czuciem, wolą - jest człowiekiem!


  • piernicyna 01.12.13, 22:16

    Moja rzecz - przetwarzanie,
    Fermentować w przemianie,
    Żebym się spalał, w ogniu wyzwalał,
    Żebym się w kroplę światła zespalał,
    W umiłowanie.

    Moja rzecz - rzecz w zenicie,
    Ani śmierć, ani życie.
    Ostatnia, czysta, rzecz macierzysta,
    Przez wieki wieków trwa przeźroczysta
    Punktem na szczycie.
    /Tuwim/
  • piernicyna 06.01.14, 19:35

    "Tobie bądź chwała, Panie wszego świata,
    Żeś nam doczekać dał nowego lata.
    Daj, byśmy się sami odnowili,
    Grzech porzuciwszy, w niewinności żyli"
  • piernicyna 24.04.14, 22:33

    Dante
    Tu nic nie ma
    Przecież tu pusto
    Wycieczka zielone okulary
    czerwone oczy niebieskie wargi
    pomarańczowe włosy
    głowy na miękko
    w głowach piękno
    Chodźmy dalej
    Proszę kolejno
    Tam nic nie ma
    Zaglądają przez dziurkę
    Dantis poetae sepulcrum
    Inwalida bez nogi
    który siedzi w kąciku
    mówi zawstydzony
    To wszystko
    tu nic więcej nie ma
    Stalowe łańcuchy
    Spiżowy wieniec
    Virtuti et Honori

    /ocalony/

  • piernicyna 25.05.14, 21:54

    "jeśli komu droga otwarta do nieba, tym, co służą ojczyźnie, wątpić nie potrzeba"
  • piernicyna 12.07.14, 00:12

    Boże! Z Twoich rąk żyjemy, choć naszemi pracujemy! Z Ciebie plenność miewa rola. My zbieramy z Twego pola.(...) Ty nam daj urodzaj złoty, My Ci dajem trud i poty. /Franciszek Karpiński/
  • swarozyc 06.05.11, 18:49
    Przypadek Siostry Starszej Opowiedziany Siostrom Młodszym

    Miłość się w każdym odzywa człowieku
    I mnie rozkosznym zajęła powabem.
    Uważcie siostry, jak w młodym wieku
    Cnota dziewczyny jest naczyniem słabem.

    Już dochodziłam do owej lat pory,
    Gdzie krew burzliwa miesza sen spokojny,
    Już nawet wzniósł się kędziorek dość spory
    Znak niezawodny bliskiej z cnotą wojny.

    Gdy raz po nudnem nocy przepędzeniu
    Wesołym myślom oddaję poranek,
    W samem najczulszem myśli poruszeniu
    w łóżku bez świadków schodzi mnie kochanek.

    Była to właśnie miłości godzina,
    Którą swem drżeniem serce wybijało.
    W ten czas najdziksza widnieje dziewczyna
    Tak, jak się z moją hardš cnotą stało.

    W skromnej na pozór lecz czułej postaci
    Najprzód swe usta do mej posłał ręki,
    Klął się, że na tem cnota nic nie straci,
    Że tylko przyszedł wielbić moje wdzięki.

    Od rąk do piersi śmiałość swą przenosił
    I tem mi jeszcze nie kazał się trwożyć,
    Przysięgał, płakał, mordował i prosił,
    By mógł swe usta do moich przyłożyć.

    Czuły był, hoży, zabawny i młody,
    A co największa, ode mnie kochany,
    Nie mogłam mu tej odmówić nagrody,
    Która się stała hasłem mej przegranej.

    Skoro zuchwalec do mych ust przyskoczył
    I pełne ognia dał pocałowanie,
    Całą mą duszę swym tchem przeistoczył,
    Głos ustał, serce biło nieprzerwanie.

    A gdy bez siły widział mnie być cale,
    Szacunek, względy odrzucił na stronę,
    Pozwolił sobie uchylić zuchwale
    Reszty powabów ostatniš zasłonę.

    Co to za widok, kiedy wszystkie cuda
    Stanęły w oczach chciwego kochanka,
    Z jednego ciała dwie najbielsze uda,
    Dwie pełne piersi, brzuszek i kolanka.

    Ach! Z jak lubieżną chęcią i zapałem
    Z każdym z osobna kawałkiem się pieścił,
    Jakże nad całem zdumiewał się ciałem,
    Jak wszędzie oczy, ręce, usta mieścił.

    Myślałam: biedny! Niech się sobie bawi,
    jeszcze on w niczym cnoty nie obraził,
    Wtem obcy jakiś widok mi się strawi,
    Który mnie nagłym wskroś strachem przeraził.

    Lubo kotara cień wkoło rzucała,
    Dostrzegłam jednak postać jakby ptaka,
    Ale odmienną w dalszym składzie ciała
    Szyję czy ogon na kształt pasternaka.

    Gdy się ciekawie przypatruję z boku,
    Widzę, że stoi zapalczywa sztuka
    śniada, brodata i o jednym oku,
    Tak właśnie, jak nam malują kałmuka.

    W takie narzędzie ów zdrajca przybrany
    Drze się; gdzie? po co? miarkujcie siostry:
    Do raju zerwać owoc zakazany,
    Zepsuć mężowi smak w łożnicy ostry.

    Przystęp do tego rozkoszy ogrodu
    Ciasny był, lecz on zręcznie się zawijał,
    Podważał dršgiem furtkę mojš z przodu,
    Jam rozumiała, że mnie na pal wbija.

    Ciężko wyrazić krzyk, strach i ból srogi,
    Skakało serce, trzęsła się kotara,
    Tu mi zemdlone gdy roztoczył nogi,
    Wetknął i ze łbem wielkiego tatara.

    Jak tylko wkradł się w mój czuły zakątek,
    Ból ustał, lubość zmysły me posiadła,
    Tam to poznałam rozkoszy poczštek,
    Ledwo się dusza z ciała nie wykradła.

    Wtem on junaczek, co to ognie lube
    W mem niecił łonie, co pląsał, co skakał,
    Jakby już swą przewidział zgubę,
    Czułemi łzami nagle się rozpłakał.

    Po tych łzach wraca, patrze ośmielona,
    Wyszedł, lecz byście zdumiały się panny,
    Smutny, pokorny, główka nachylona,
    Słaby, spocony, właśnie jakby z wanny.

    Przez litość, że mi tyle czucia sprawił
    I krótką rozkosz tak srogo przypłacił,
    Chwytam go z lekka, by się ni zadławił
    I reszty życia w mych palcach nie stracił.

    Ledwo w mej dłoni kilka minut pobył,
    Od wdzięcznej ręki pogłaskany mile
    Na dawną postać, moc i wzrost się zdobył,
    A ja bojazni już nie miałam tyle.

    Chłopiec, co umie serca dziewcząt chwytać,
    Wie, że nas tylko krok pierwszy kosztuje,
    Ani o resztę nie potrzeba pytać,
    śmiało tam idzie, gdzie raz przetoruje.

    I ów swawolniś, co w palcach mych ożył,
    Nowych powtórnie dokazywał cudów,
    Wpadał, przebijał, cofał się i srożył,
    Na koniec biedny poległ wpośrzód udów.

    Zdradził mnie psotnik, lecz wdowiec bogaty,
    Chcąc zażyć słodkich pierwiastków dziewicy,
    Kupił mą rękę za znaczne intraty
    I dwa dni głupiec męczył się w łożnicy.
    --
    "Państwo i Kościół katolicki są to instytucje skazane na walkę ze sobą zawsze i wszędzie." Józef Grabiec-Dąbrowski
    Historyk, Sekretarz Ligi Państwowości Polskiej w roku 1917
    Whisky, moja zono, tys najlepsza z dam, juz mnie nie opuscisz, juz nie bede sam.
  • piernicyna 13.05.11, 22:04

    Przyjaciółka

    Taką dziewczynę lubię do zabawy'
    Co mię nie strzeże, nie wgląda w me sprawy.
    Wnet się powadzi, wnet pojedna zasię,
    Czując, że przecię wiemy cosi na się
    Niech mi się nazbyt cnotliwą nie czyni,
    Niech nie na długą namowę uczyni
    Niech będzie gładka, żartem się nie brzydzi,
    Dać się obłapić przy ludziach nie wstydzi;
    Bo jeśli będzie czysta, bojaźliwa,
    Dbała na sławę, zazdrosna, cnotliwa.
    Do tej się serce moje nie przysiędzie -
    Brzydko i wspomnieć - już to żona będzie.
    /Morsztyn/
  • piernicyna 15.05.11, 22:33

    Gdy więc o wszystkich rzeczy namieniamy wątku,
    ten końca mieć nie będzie, jak nie miał początku;
    nigdy go nie przyrasta, nigdy nie ubywa,
    ale się coraz inną postacią okrywa...
    Tak na świecie najwyższej mądrości układem
    nie przypadkiem, porządnym wszystko idzie ładem:
    i zawsze skutki przyczyn, czy większe czy drobne,
    jednakich są jednakie, podobnych podobne,
    (Sofijówka)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka