Dodaj do ulubionych

Czy zawsze mozna zacząć od nowa...

  • esmeralda_2 05.05.09, 07:04
    Jak masz siły to walcz.
    --
    " Spraw, aby każdy dzień miał szansę stać się najpiękniejszym dniem twojego życia."
  • ginger43 05.05.09, 09:13
    Zaczynać od nowa, czy brać co się ma... ja mam tak, że jeśli czegoś
    naprawdę bardzo, bardzo chcę, to będę drążyła do skutku, wtedy nawet
    sprawy z pozoru niemożliwe do załatwienia idą pomyślnie. Kiedy
    indziej czegoś chcę, mała porażka i odpuszczam, godzę się z tym co
    mam - czyli wszystko zależy od siły pragnienia, żeby się spełniło.
    Oczywiście trzeba pamiętać o tym "ale", jednak niektóre sprawy są
    poza nami i nie mamy na nie żadnego wpływu. Takie zaczynanie od nowa
    straszliwe wyczerpuje, ale satysfakcja ze zwycięstwa jest spora.
    Wiosna, to chyba dobra pora do zaczynania od nowa, wszystko aż kipi
    życiem i nowymi siłami, na godzenie z losem lepsza jest jesień wink
    ................................................................
    "Jeśli nie zbierzemy plonów na czas, owoce zgniją. Problemy zaś
    odłożone na później nie przestaną rosnąć" (Piąta Góra)
  • alex-0_0 05.05.09, 09:37
    Jeśli "godząc się" musisz zrezygnować z "Ja"
    to zaczynaj od nowa
    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • ginger43 05.05.09, 16:27
    alex-0_0 napisała:

    > Jeśli "godząc się" musisz zrezygnować z "Ja"
    > to zaczynaj od nowa

    I tym stwierdzeniem Alex, uświadomiłaś mi, że właśnie te
    najtrudniejsze życiowe wygrane, gdzie trzeba było zaczynać od nowa,
    ściśle wiązały się z "ja", a nie jakimś dobrem materialnym - czyli w
    sobie, w tym co dla nas ważne, tkwi największa siła do zmagań!
    ................................................................
    "Jeśli nie zbierzemy plonów na czas, owoce zgniją. Problemy zaś
    odłożone na później nie przestaną rosnąć" (Piąta Góra)
  • ginger43 05.05.09, 20:03
    Da się żyć, jeżeli to JA nie szkodzi innym, nie myślę tu o dążeniu
    do czegoś po tzw. trupach, cudzym kosztem - raczej własną
    wytrwałością, pracą. To ja nie miało znaczyć "pępek świata" i nic
    innego się nie liczy, nic z tych rzeczy.
    ................................................................
    "Jeśli nie zbierzemy plonów na czas, owoce zgniją. Problemy zaś
    odłożone na później nie przestaną rosnąć" (Piąta Góra)
  • andreas.007 05.05.09, 20:16
    ale jakże często nasze decyzję dotyczące nas
    dotyczą także innych i co wtedy?
    Pamietaj, że każda decyzja zaczecia od nowa
    zarówno ta zawodowa, życiowa czy uczuciowa
    zawsze dotyczy także osób innych... partnerów.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • alex-0_0 05.05.09, 21:00
    andreas.007 napisał:

    > ale jakże często nasze decyzję dotyczące nas
    > dotyczą także innych i co wtedy?
    > Pamietaj, że każda decyzja zaczecia od nowa
    > zarówno ta zawodowa, życiowa czy uczuciowa
    > zawsze dotyczy także osób innych... partnerów.
    >



    no wybacz Adek ....
    wynika z tego co napisałeś że powinnam np. być z facetem którego nie kocham
    bo ranię Jego uczucia ..
    a moje uczucia? a mój komfort? a moje potrzeby?

    w imię czego Braciszku mam się męczyć?

    i nie mów mi o dzieciach ...
    bo zawsze przychodzi taki moment że dzieci z domu wychodzą ....
    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • andreas.007 06.05.09, 10:51
    Ale z drugiej strony gdybysmy tak zmieniali partnerów,
    jak tylko przestajemy ich kochac...

    Masz racje zgadzam sie - zreszta moje zycie o tym swiadczy,
    ze - jak mnie przekonywał bardzo mi bliski czlowiek,
    ze kazda minuta, chwila mojego zycia jest moim zyciem,
    a wiec poswiecam je tylko tym ktorym chce ja poswiecic...

    a co dopiero mówic o odcinku czasowym dluzszym nic chwila...

    Staram sie nie urazic nikogo,
    no chyba ze zostane zaatakowany, ale w zyciu trzeba
    powiedziec czasami NIE...


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • alex-0_0 06.05.09, 15:31
    myślę że brak miłośi między dwojgiem ludzi
    to wystarczający powód do tego by odejść ....

    oszukujesz i siebie i partnera ...

    lepiej się rozstać, pocierpieć chwilę,
    ale dać sobie i tej drugiej osobie
    szansę na spotkanie kogoś z tym jasnym punktem nad ramieniem ....
    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • beatrix13 06.05.09, 17:05
    alex-0_0 napisała:

    > myślę że brak miłośi między dwojgiem ludzi
    > to wystarczający powód do tego by odejść ....
    ........................
    jest jednym z wystarczających,bo nawet gdy się kochaja mogą bardzo
    ranić się wzajemnie i taki toksyczny układ choćby dla 1 ze stron
    jest stratą czasu i życia


    --
    Doświadczenie nigdy nie myli. To jedynie twój osąd błądzi,
    spodziewając się rezultatów, które nie są bezpośrednim wynikiem
    twoich eksperymentów
  • alex-0_0 06.05.09, 17:21
    beatrix13 napisała:
    >
    > bo nawet gdy się kochaja mogą bardzo
    > ranić się wzajemnie i taki toksyczny układ choćby dla 1 ze stron
    > jest stratą czasu i życia
    >

    to już nie jest wybór
    to ratowanie własnego życia ....
    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • e-okto 05.05.09, 09:50
    Czasem można, czasem nie można. Zależy. Na pewno można zmienić
    pracę, przebranżowić się, można zmienić miejsce zamieszkania, itp...
    Trudniej chyba z ludźmi, bo na to musi być zgoda obu stron, ale gdy
    jest to też można.
    A jak się dobrze zastanowić to i pogodzenie z istniejacą sytuacją
    również może stanowić jakąś nową jakość.
  • exman 05.05.09, 10:05
    Myślę, że on chce zmienić płeć.
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • e-okto 05.05.09, 11:29
    Na to nie wpadłam! smile Ależ ja mam ciasne horyzonty, buuuuuu! tongue_out
  • iwona.ana1 05.05.09, 11:21
    zawsze można smile
    nawet trzeba smile
  • beatrix13 05.05.09, 12:39
    umiec zacząć od nowa, bo to rozwiajające,
    ale człek ze swej natury leniwy jest i woli w utartych schematach
    tkwić trzymając się reguły,że lepszy swój wróg, bo oswojony



    --
    Doświadczenie nigdy nie myli. To jedynie twój osąd błądzi,
    spodziewając się rezultatów, które nie są bezpośrednim wynikiem
    twoich eksperymentów
  • piernicyna 05.05.09, 21:23

    andreas.007 napisał:

    > Czy zawsze mozna zacząć od nowa...
    > czy lepiej pogodzić sie z tym co mamy?
    >
    >
    "Niech ten, kto szuka, nie przestaje, dopóki nie znajdzie. A kiedy znajdzie, zadrży. A kiedy zadrży, będzie zadziwiony i będzie rządził Pełnią." frag. Ew. wg św. Tomasza
  • gosia.43 06.05.09, 07:25

    > andreas.007 napisał:
    >
    > > Czy zawsze mozna zacząć od nowa...
    > > czy lepiej pogodzić sie z tym co mamy?


    Od nowa ? Tak , żeby wszystko co dotychczas przekreślić , wymazać -
    to sie chyba nie da , ale podejmować kolejne próby i nastepne
    wyzwania korzystając z bagażu doświadczeń - to nawet się powinno..
    gosia


    --
    trudną choć wielką sztuką jest umieć cieszyć się tym , co człowiek
    posiada...

    <*>
  • andreas.007 06.05.09, 10:54
    Tak zmiany i poszukiwania sa twórcze i zazwyczaj
    doprowadzaja nas do nieznanych nam miejsc, a cudownych...

    Ale przeciez, gdy podróznik rusza na 7 letnia wyprawe,
    to zostawia sobie bliskich... czy ich krzywdzi?



    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • exman 06.05.09, 11:02
    Jak jest skurwysynem to ich krzywdzi, jak nie krzywdzi to też jest
    skurwysynem smile
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • andreas.007 06.05.09, 11:06
    Musze powiedziec, ze holduje troche zasadzie
    dzialania przez niedzialanie...
    a wiec poniekad czekam i doprowadzam do sytuacji,
    gdy to druga strona mowi zrób coś i wtedy robie!
    Szybko i sprawnie.

    Wtedy jestem czysty, bo mowie przeciez była wola...

    Nie lubie nikomu nic na sile...
    ale zapewne i tak wielu uwaza mnie za skurwysyna.


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • ginger43 06.05.09, 11:19
    Takie działanie pachnie tchórzostwem i wygodnictwem wink Przerzucanie
    odpowiedzialności na drugą stronę, umywanie rąk - takie niby białe
    rękawiczki - czyż nie?
    ................................................................
    "Jeśli nie zbierzemy plonów na czas, owoce zgniją. Problemy zaś
    odłożone na później nie przestaną rosnąć" (Piąta Góra)
  • andreas.007 06.05.09, 11:33
    Tchórzostwo?
    Strus, ale pedziwiatr!

    Tak, nie lubie klamac i obiecywac bez pokrycia,
    by potem miec poczucie, ze ktos na mnie sie zawiódł,
    stad czekam na taki moment, by sprawa dojrzala,
    a druga strona takze doszla do wniosku, ktory ja juz dawno
    podjalem, ale nie realizowałem - czasami koszty sa wieksze!

    To nie przerzucanie na inna strone,
    ale czekanie by RAZEM podjac taka decyzje!

    Mialem firme i wiedzialem, ze podaza w zlym kierunku,
    ale partner tego nie widzial - czekałem wiec az zobaczy,
    wtedy przyszedł i mowi: Zrób z tym coś!
    Przedstawił swoje oczekiwania, a ja zrobilem tak,
    by jego oczekiwania byly spelnione...

    Koszty byly wieksze niz gdybym zrobil to wczesniej,
    ale wtedy on nie widzial problemu -
    wtedy ja byłbym tym, ktory urzadzil sie...
    a tak, to stracilem, ale mial swiadomosc tego,
    ze nalezy podjac takie decyzje!
    Zreszta dla mnie korzystne w efekcie koncowym!

    To samo dotyczy przeciez wszystkiego...
    jezeli partnerowi powiesz, ze to koniec, a ten tego tak nie widzi,
    to przypnie nam metke osoby, ktora wykorzystała i porzuciła...
    ale oczywiscie pytanie jest - na ile mozemy sie poswiecac?

    Bo jak slusznie zauwaza Exman i tak i tak dostanie nam sie
    metka skurwysyna...




    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • ginger43 06.05.09, 11:10
    andreas.007 napisał:
    > Ale przeciez, gdy podróznik rusza na 7 letnia wyprawe,
    > to zostawia sobie bliskich... czy ich krzywdzi?

    I własnie to jest niezły przykład. W pewnym sensie ich krzywdzi, bo
    naraża na rozłąkę, z którą wiążą się różne niedogodności itp. na
    którą druga strona być może wcale nie ma ochoty. Z drugiej strony
    każda bliska relacja wymaga umiejętności bycia razem, ale też
    jednocześnie ocalenia jakiejś własnej i tylko własnej przestrzeni -
    taki pewnien kompromis: razem/osobno. Inaczej człowiek czułby się
    jak w pułapce, udusił po jakimś czasie. Wiążąc się z podróżnikiem,
    druga strona miała świadomość co się z tym wiąże.
    ................................................................
    "Jeśli nie zbierzemy plonów na czas, owoce zgniją. Problemy zaś
    odłożone na później nie przestaną rosnąć" (Piąta Góra)
  • exman 06.05.09, 11:27
    Niekoniecznie, czasami podróżnikiem zostaje się w podeszłym wieku
    dopiero. Tzn. po 30-tce. Dzieci małe, żona/mąż zostają fanami "z
    przymusu" tego skurwysyna.
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • ginger43 06.05.09, 11:38
    Z drugiej strony, jeśli go przytrzyma na sznurku, to on i tak
    odejdzie... nie koniecznie w siną dal, ale to chyba nawet gorsze.
    Poza tym nic nie dzieje się z dnia na dzień - jeśli dwie osoby są ze
    sobą naprawdę blisko, to nie wierzę w taką sytuację, że mąż z dnia
    na dzień porzuca żonę z maleństwami. Nie wolno zapominać o własnym
    JA, ale nie można przepłacić trzeba wybrać moment, żeby gra była
    warta świeczki, wyczekać odpowiedni moment, nie można realizować się
    czyimś kosztem.

    ................................................................
    "Jeśli nie zbierzemy plonów na czas, owoce zgniją. Problemy zaś
    odłożone na później nie przestaną rosnąć" (Piąta Góra)
  • exman 06.05.09, 11:42
    Oczywiście, że nie należy zapominać o naszych marzeniach, nawet
    jeśli zakwitły ciut późno. Kwestia by realizawac je tak, aby nie
    były utrapieniem dla najbliższych, jak już, to trzeba mieć jaja i
    godnie się pożegnać/rozstać gdy nie jest jeszcze za późno. Niestety
    etos podróżnika, żeglarza czy innego długodystansowca wytrzymało
    niewiele związków. Byłem tu. Tony Halik smile
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • andreas.007 06.05.09, 11:39
    Dokladnie jest taka ksiazka o podróznikach -
    tytuł zdaje sie "Apocalyptica - spełnianie marzeń",
    ktorzy wczesniej byli urzednikami, ale sami zrobili sobie żaglówke,
    ktora postanowili we dwóch oplynac dookola swiat...
    zajeło to im 7 lat!


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • exman 06.05.09, 11:46
    Ci co w marzeniach to nie żadni podróżnicy a zwykli onaniści smile
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • andreas.007 06.05.09, 12:21
    mnie sie rozchodzi, ze poznajesz kogos,
    a to urzednik, ktory marzy sobie w marzeniach,
    a dnia pewnego mowi, ze wyjzdza na 7 lat...

    Mozna powiedziec, ze nie znasz dnia ni godziny,
    kiedy czlowieka najdzie - trzeba zawsze byc gotowym!


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • ziege77 06.05.09, 12:39
    exman napisał:

    > Niekoniecznie, czasami podróżnikiem zostaje się w podeszłym wieku
    > dopiero. Tzn. po 30-tce.
    nie ,, to abym sie czepiała Ex ale po 30 jest sie w tzw ,, kwiecie wieku
    "podeszły wiek to raczej po 70 no po 80 ale w tym wieku o podróżach większość
    polskich emerytów faktycznie może tylko pomarzyćsmile


    --
    A jeśli nie wyrażasz zgody na to, co masz – zacznij szukać swojego miejsca na ziemi!
  • chanel.pl 06.05.09, 20:55
    a po cóż męczyć się i dręczyć?
    moją najlepszą decyzją życiową był rozwód i rozpoczęcie życia od
    nowa,nowa jakość, świeże powietrze i brak okowów
  • gosia.43 06.05.09, 21:28
    Ty , chanel - to masz życie , widzę - przebierasz niczym w
    zapachach..... ale słodkie i ciężkie też długo nie wytrzymują...wink
    gosia
    --
    trudną choć wielką sztuką jest umieć cieszyć się tym , co człowiek
    posiada...

    <*>
  • andreas.007 08.05.09, 10:46
    Tak, decyzje sa najlepsze PO PODJECIU ICH,
    ale przed to trauma...

    Jezeli jest zdecydowanie zle, to łatwo jest podjac decyzje.

    Bo jak firma nie przynosi strat, ale podaza w zlym kierunku,
    raczej stagnacja i nie ma wizji, to niby moze sie kulac...
    trudno podjac decyzje o likwidacji!

    Po podjeciu okazało sie, ze była to sluszna decyzja,
    bo na jej gruzach powstalo cos lepszego.

    Z byciem w malzenstwie podobnie, jak sie jakos kula,
    bez jakis szczególnych wstrzasnień i zamieszań...
    trudno powiedziec - dosc, chce czegos innego!
    Potem byc moze rzeczywiscie kazda ze stron
    ogłosi sukces i zadowolenie, ale najtrudniej jest przed...

    Zazdroszczs osobom, ktore takie wlasnie decyzje potrafia
    podejmowac... szczegolnie wobec partnerow,
    ktorzy przeciez tez maja swoje wizje.
    A teraz trzeba im powiedziec, ze dalej plyniemy sami...


    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=44789

    Dezyderata - przekaz prawdziwy...
    www.fuw.edu.pl/~jziel/dezyderata.html
  • alex-0_0 08.05.09, 12:14
    no proszę ....
    niby taki wygadany
    a asetrywności zero wink

    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • alex-0_0 08.05.09, 20:00
    mogę polecić dobrą książkę wink
    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • alex-0_0 08.05.09, 21:33
    Robert Alberti, Michael Emmons "Asertywność. Sięgaj po to, czego chcesz, nie raniąc innych"

    wink


    --
    Na posterunku.
    Pod dziurką od klucza

    Whybrow I. "Mały Wilczek. Strasznoleski detektyw"
  • andreas077 25.05.09, 04:17
    Każda odnowa jest nowa, chyba że w polityce "od nowa" coś zupełnie innego
    oznacza, ale też czy bierność jest dobrym wyjściem w życiu, choć dla leniwych
    może? Idę spać, miłych snów
    zatem wink

    --
    "Lepiej jedno słowo przed niż dwa po"
    http://download1.klimacik.pl/e-gify.com/598.gif
  • maracja 19.06.09, 17:12
    andreas.007 napisał:

    > Czy zawsze mozna zacząć od nowa...
    > czy lepiej pogodzić sie z tym co mamy?
    >
    >
    >
    ---------------

    Nie czytam całego wątku ale ten tytuł to coś co mnie dręczy.
    NIGDY !! nie można zacząć od nowa.

    nie zapomnisz co było wcześniej sad
  • bella1 19.06.09, 19:06
    I znow cos do 'pomyslenia'wink
    Mialam rabatke:roza,roza,roza,roza,cos niebieskiego,rumianek...
    Trzecia roza nie kwitla od posadzenia,ale jakos sie trzymala ...Az do tego
    roku....Zastalam ja wyschnieta na wior,lodyga omszala...
    Zalosnie wygladala,nie sluzyla celowi....Slowem - byla 'niezywa' wink
    Wykopalam biedulke,wywalilam na kompost / w pewnym sensie przedluzajac jej
    istnienie/,a w miejsce rozy - posadzilam mojzeszowe drzewko......
    wink

  • maracja 19.06.09, 19:12
    Jeśli dobrze zrozumiałam... z roślinami zawsze można zacząć od nowa.
    Z ludzkimi uczuciami "od nowa" nie istnieje.
  • bella1 19.06.09, 20:52
    A po co komu 'suche uczucia"?....
    Z roza nie udalo mi sie -...mam nadzieje,ze uda sie z drzewkiem mojzeszowym.....
    Dodam,ze wymiana rozy byla dla mnie dosc bolesna - dopatruje sie w nich cech
    ludzkich wink
  • ginger43 19.06.09, 21:37
    bella1 napisała:

    > Zastalam ja wyschnieta na wior,lodyga omszala...
    > Zalosnie wygladala,nie sluzyla celowi....Slowem - byla 'niezywa' wink
    > Wykopalam biedulke,wywalilam na kompost / w pewnym sensie
    przedluzajac jej istnienie

    No i w tym momencie już widziałam w mojej wyobraźni (czasami
    opytmistycznej) jak ten zeschnięty badyl wyrósł Ci na tym
    kompoście winkA tu dupa blada - jakiś inny badyl wsadziłaś, zawiodłam
    się sad
    ................................................................
    Nic się nie dzieje przypadkowo, zawsze jest jakaś przyczyna i
    konieczność. Platon
  • exman 19.06.09, 21:55
    > > Zastalam ja wyschnieta na wior,lodyga omszala...
    > > Zalosnie wygladala,nie sluzyla celowi....Slowem - byla 'niezywa' wink

    kurwa ...ale nie w tym sensie ... ale kurwa
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • bella1 19.06.09, 22:57
    A co ja mam powiedziec?I to ...w tym sensie....wink
    Zaplacilam wszak pare zlociszow wink
    /Rozumiem,ze mowiles o rozy,bo jak nie - to sie bede bronic wink/
  • beatrix13 20.06.09, 13:58
    słuszna zasada niewchodzenia drugi raz do tej samej rzeki, bo przy
    związku na bis przy pierwszej lepszej scysji punktowane są przeszłe
    sprawki




    --
    Pytania są tendencyjne
  • exman 21.06.09, 08:57
    Tobie w tym wypadku bym wierzył smile
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos
  • beatrix13 21.06.09, 13:01
    sobie tym bardziej powinieneś, co byś wrzodów się nie dorobił





    --
    Pytania są tendencyjne
  • exman 21.06.09, 13:25
    bea, rośniesz nam na cycatą rozgwiazdę.
    --
    Señores y señoras
    Nosotros tenemos mas influencia
    Con sus hijos, que tu tienes
    Pero los queremos

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka