Dodaj do ulubionych

nadgorliwa mamuska!!!!!!!!!!!!!111

18.06.07, 15:04
Witam serdecznie. Mam ogromny problem z przyszłą teściową.
Od ponad roku(tak chcial los)mieszkam z moim chlopakiem oraz jego rodzicami.
z powodu moich osobistych problemow nie stac mnie na wynajecie mieszkania . No
cóż. I powinno byc okej, bo pod swoj dach przyjeli mnie obcy ludzie, ale
niestety nie jest.
Otoz mamusia mojego chlopaka to najgorliwsza kobieta na swiecie. Do swojego
syna (36lat)mowi jak do dziecka, podaje sparzone pomidorki, pokroji wedlinke,
upierze majteczki, wyczysci buciki,itp.A mnie trafia szlag bo 1000 razy
prosilam ja by mnie pozowlila "przejac "te obowiazki gdyz planujemy kiedys
zalozyc rodzine i chcialabym poczus sie potrzebna. Gadka szmatka a ona i tak
swoje.Powiedzcie mi prosze jak pokonac tego "hitlera" . Nie chce sie z nia
klocic ale ona przekracza swoje granice.
Kiedy prosze chlopaka zeby z nia porozmawial, on tlumaczy to tym ze nie chce
zeby mamusia sie na niego gniewała.A mnie zamydli oczy , zapominam i po 2
dniach znowu to samo.
Co mam zrobic, bo mam chore serce i chyba mamuska mnie wykonczy(niechcacy).
Edytor zaawansowany
  • karolinka123 19.06.07, 22:28
    hmmm... i tak zle i tak niedobrze
    1. wszystko podstawi synkowi pod nos i to zle bo robi z niego pierdole i maminsynka
    2. ale z drugiej strony troche sie ciesz , bo poki mozesz korzystaj i polez
    troche bykiem, bo kiedys odechce Ci sie prania,gotowania itd dla meza :P
    --
    Płakac?
    Jak najwięcej... Byle ze szczęścia!
  • hanka20074 20.06.07, 10:28
    Tak,moze masz racje. Ale chcialabym aby jej nadgorliwosc dotyczyla tylko i
    ewentualnie jej syna a nie mnie bo nie dosc ze przekracza granice mojej
    prywatnosci, twierdzac ze jest u siebie(choc ja tez juz jestem tam
    zameldowana)to na dodatek przeglada nasze rzeczy pod nasza nieobecnosc.Kiedy jej
    tez grzecznie dziekuje za pomoc i mowie ze dam sobie rade sama (tak mnie
    wychowali rodzice)ona zaraz wybucha gniewem i zaczyna sie wojna.
    Jak mam rozmawiac z tak trudnym czlowiekiem???Chce z nia zyc w zgodzie ale nie
    moge pozwolic na wiele. Prosze o pomoc? Mam dopiero 25 lat i moze jestem
    niedoswiadczona?
  • burza4 05.07.07, 15:45
    Nie tylko "nie pokonasz" - ale też nigdy nie sprostasz zadaniu bycia
    odpowiednią żoną. Ona po prostu sens życia widzi w służeniu swojemu potomkowi,
    jedynie w tym się realizuje, i po prostu musi czuć się niezastąpiona. Takie
    zaburzenia są opisane w literaturze fachowej, a tobie się wydaje że twoje
    gadanie coś zmieni? że odda ci swoje poletko, które dla niej stanowi sens
    trwania na tym świecie?

    niepojęte dla mnie jest to, że dorosły facet w takim układzie tkwi. Ja
    rozumiem, że TY masz problemy osobiste, ale on??? 36 lat i nie jeszcze nie
    poszedł na swoje, nie zarobił na mieszkanie, czy choćby na wynajem? pozwala
    żeby mamunia mu gacie składała w kosteczkę? przecież to dzidziuś, i ty z kimś
    takim widzisz swoją przyszłość? to gratuluję optymizmu.

    pamiętaj - że dokładnie takiej samej obslugi będzie oczekiwał od ciebie, po
    drugie - sam palcem nigdy nie kiwnie, po trzecie - zawsze będzie leciał pożalić
    się do mamusi, że żona go nie rozumie i czegokolwiek wymaga... on nigdy w życiu
    nie stanie po twojej stronie, zawsze będzie przede wszystkim synkiem, potem
    długo, długo nic, a na końcu mężem i ojcem.

    to nie z teściową masz problem, a z facetem.
  • hanka20074 06.07.07, 15:42
    Ja wszystko rozumiem i masz 1000% racji.Kazdy mi to mowi zeby stamtad uciekac
    ale ja nie mam gdzie bo z powodu problemow osobistych mam petle na szyji.
    Rodzice zostawili mi dlug w spadku (chociaz zyja) i mam komornika na
    wynagrodzeniu. W ogole szkoda gadac!
    On wie i widzi jaki jest moj stosunek do jego matki i widze ze pomalu kuma ze
    tak dluzej nie pociagniemy.
    Ja mu bije do glowy ze wynajem mieszkania i koniec ale on twierdzi ze nie damy rady.
    Nie wiem ile tak dluzej wytrzymam ale narazie musze tkwic w tym zwiazku z
    mezczyzna i jego "matka".Zobaczymy tylko jak dlugo.
  • burza4 12.07.07, 11:36
    Rozumiem, że z komornika nieprędko się wyplączesz? czy nie możesz tego długu
    który spłacasz za rodziców jakoś od nich odzyskać? albo poszukać lepszej pracy,
    żeby coś jednak z pensji zostawało.

    Brutalna prawda jest taka, że skoro nie dacie rady być samodzielnymi, to po co
    robić plany na przyszłość, której nie będzie? z tego co piszesz, sytuacja nie
    zmieni się ani za rok, ani za parę lat, bo zapewne nie spłacisz długu tak
    prosto. Więc szanse na normalne życie, na dojrzały związek (w sensie
    samodzielności), na dziecko - są marne. A w tym domu nie wytrzymasz, bo
    teściowa nigdy się nie zmieni, to typ osoby, która kota by zagłaskała na
    śmierć, facetowi to nie przeszkadza, tobie - i owszem, tylko nigdy nie uda ci
    się nic z tym zrobić.

    dziwne jest dla mnie to, że dorosły facet nie jest w stanie zarobić nawet na
    własne utrzymanie. Kiepsko rokuje jako partner życiowy.
  • hanka20074 16.07.07, 12:50
    No to mnie pocieszylas.
    Ale co racja to racja, ta kobieta ta dobrocia mnie wykonczy.
    Nie sadzialm ze taka nadgorliwosc potrafi wykonczyc.
    Moze jak mnie szlag trafi to przynajmniej "mamuska" bedzie miala spokoj.
  • nod26 07.08.07, 21:26
    > Moze jak mnie szlag trafi to przynajmniej "mamuska" bedzie miala spokoj.


    Nie truj kruszynko bo to ty i jej synus zasamradzacie mamusce.Jesli widzisz ze
    masz problemy finansowe i długo długo sama z tego nie wyjdziesz to po co sie
    pchasz w zwiazek i jeszcze na kark jego rodzicom.Matka jest jaka jest ale jest u
    siebie a nie u ciebie.Jesli ci nie pasuje a moze nie pasowac to usamodzielnij
    sie a nie dosc ze wisisz im na karku bez cienia nadziei na lepsze to jeszcze
    piszesz denne teksty.Oprocz uczuc trzeba mieć honor a tobie widac go
    brakuje.Podziwiam rodzicow chłopaka ze dali sie wymanewrowac i cie
    zameldowali!Takich głupich sie juz nie spotyka.
  • hanka20074 08.08.07, 15:43
    Oczywiście masz racje.
    Pozdrawiam.
  • nihilistka 08.09.07, 17:25
    z tego co ty czytam to każdy ma trochę racji. Fakt- nie masz zbyt
    ciekawie, długi, komornik, itp. Jednak musisz doecenic to, ze
    przygarneli cie rodzice Twojego chlopaka - który naprawde jest jakis
    dziwny, skoro w wieku 34 lat mieszka z rodzicami! Wydaje mi się, ze
    skoro masz problem z nim i jego rodzicami, to powinnas poszukac
    innego lokum. Moze jakas rodzina, ciotka, babcia czy ktos podobny?
    Zawsze to bedzie jeden problem mniej. A póki co najlepiej zebys
    starala sie móc stac sie samodzielna, bo to dosc istotne. Z takim
    facetem nie wydaje mi sie, zebys miala swietlana przyszlosc.
    Szczerze to zadnej przyszlosci nie widze... zastanów sie nad tym
    jeszcze
    pozdrawiam
  • simone-balbina 10.09.07, 09:25
    ja proponuję znaleźć jakiegoś samodzielnego i odpowiedzialnego
    faceta, najlepiej jeszcze takiego który dobrze zarabia.
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 10.09.07, 11:03
    Szanowne kolezanki. Kazda z Was ma racje i jest to moja wina bo pozwolilam na
    taka sytuacje. MAma mojego chlopaka jest bardzo nadgorliwa, jest to czasem nie
    do zniesienia, ale ona taka jest, ja tego nie zmienie. Dziewczyny, ja od samego
    poczatku walkuje temat wynajmu mieszkania ale moj chlopak zawsze to tlumaczy
    brakiem funduszy. Moze ma troche racji ale ja mu mowie ze to nie rozwiaze
    naszego problemu. Ostatnio nawet doszlo by do rozstania bo jego rodzice traktuje
    mnie jak goscia, nic nie moge zrobic sama bo zaraz "cien"przybiega i juz po robocie.
    Na dodatek bedziemy mieli dziecko. Ja powiedzialam ze slubu nie bedzie dopoki ta
    chora sytuacja sie nie zmieni.
    Moj chlopak mowi do mnie zawsze tak "traktuj moja mame jak powietrze i nie
    przejmuj sie"ale ktora kobieta pozwolila by sobie na to zeby inna baba mowila
    jej jak ma slodzic herbate itp. Dosłownie!!!!!A do swojego syna ktory ma juz 36
    lat mowi "co dzieciatko zje na kolacje"!!!Pozyjemy zobaczymy.
  • simone-balbina 12.09.07, 09:21
    witaj,
    ludzie są tak bardzo różni, więc trudno znaleźć złoty środek. Nie
    mam zamiaru Cię osądzać, ale napiszę co myślę o tej sytuacji.
    Z tego co pisałaś, to masz jakieś problemy finansowe mieszkasz ze
    swoim chłopakiem u jego rodziców, będziecie mieli dziecko; teściowa
    jest skrajnie nadopiekuńcza.
    Myślę, że wszystko zależy od Ciebie i twojego chłopaka, czy naprawdę
    się kochacie, czy tylko żyjecie ze sobą, bo tak wyszło?
    Jeśli chodzi o twoje zobowiązania finansowe, to nie uważam, że
    jesteś stracona, wielu ludzi żyje normalnie, może skromnie spłacając
    wieloletnie kredyty, alimenty.
    Jeśli chodzi o twoją teściową, to wybacz, ale z tego co piszesz to
    dla mnie nie jest to normalne; nazywanie dorosłego
    syna 'dzieciątkiem' i inne o których pisałaś, nie jest nawet
    śmieszne.
    Jeśli chodzi o twojego chłopaka, to tak naprawdę nic o nim nie
    pisałaś poza tym, że nie chce wynająć mieszkania, bo to kosztuje i
    żebyś traktowała jego matkę jak powietrze. Na podstawie tych
    informacji, twojego chłopaka wyobrażam sobie jako dorosłego, ale
    nieodpowiedzialnego faceta, którego matka skrzywdziła swoją
    nadopiekuńczością, robiąc z niego kalekę życiową; nie jest on jednak
    mamin-cycem, bo taki nie zachęcałby nikogo, żeby traktować jego
    matkę jak powietrze, dodałabym, że nawet nie szanuje swojej matki.
    Potępiam wszystkie takie matki, które nie pozwalają swoim synom
    wyjść z pieluch, robią z nich kaleki; potępiam takich dorosłych
    synów, którzy pozwalają swoim matką decydować o swoim życiu,
    tłumacząc, że matka już taka jest. Facet powinien być dojrzały,
    odpowiedzialny za swoją nową rodzinę.
    Zastanów się, czy kochasz swojego chłopaka, a jeśli tak to za co, bo
    człowieka dorosłego kocha się za to kim jest. Zastanów się, czy
    chcesz w takiej atmosferze wychowywać swoje dziecko; jak przyjdzie
    na świat, to niewątpliwie teściowa dopiero da Ci w kość. Może Ty
    powinnaś podjąć jakąś decyzję, bo z tego co piszesz to twój chłopak
    jej nie podejmie, skoro matka całe życie go wyręczała. Zwróć uwagę
    na to, iż twój chłopak nie ma szacunku do swojej matki radząc Ci
    żebyś traktowała ją jak powietrze; zastanów się czy do Ciebie ma
    szacunek. Na koniec napiszę, że moim zdaniem, powinniście zamieszkać
    oddzielnie, przecież możecie starać się o otrzymanie mieszkania od
    miasta, może coś wynająć niewielkiego, a to że to dodatkowe
    pieniądze to żadne tłumaczenie. Życie kosztuje i trzeba wiedzieć
    kiedy należy zacząć żyć na własny rachunek, nawet jeśli kosztem tego
    będzie skromniejsze życie.


    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 12.09.07, 10:44
    Witaj ponownie
    I masz racje.Musze zebrac w sobie sil i zmienic to wszystko.
    szkoda tylko ze w tym wszystkim jestem "sama" bo samemu czasami jest trudno.
    Moja pensja teraz wynosi 620 pln wiec nie mam pola do popisu. Ale zadne
    pieniadze nie dadza mi wolnosci.I zadna obca baba nie bedzie mi mowic co mam robic.
    P.s. Ostatnio mammie mojego chlopaka zwrocilam uwage zeby go tak nie traktowala
    bo to dorosly facet i niedlugo sam bedzie ojcem, a ona na to ze to jest jej
    dziecko i zawsze nim bedzie.Dziewczyny czasami mi glupio jak ona tak mowi do
    niego przy naszych znajomych!!!!Jezu ale sie wpakowalam!!!!
  • simone-balbina 13.09.07, 19:31
    cześć,
    tej babki już nie zmienisz, ale jest szansa, że zmienisz swojego
    chłopaka. Warunek: musicie się oboje kochać i mieszkać z dala od tej
    kobiety. Jeśli nie macie zbyt wysokich dochodów, zawsze możecie się
    zgłosić do opieki społecznej - to też jakaś pomoc, wiele rodzin tak
    żyje. Może Cię to pocieszy, że nie jesteś tylko Ty sama pozostawiona
    sobie samej, bo ja mam siostrę, która ma troje małych dzieci, mąż ją
    zostawił i tak żyje z dziećmi z alimentów i opieki społecznej,
    mieszkają na wynajętym mieszkaniu. Najważniejsze, żeby twój chłopak
    kochał Ciebie i dziecko i Was wspierał.
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • simone-balbina 13.09.07, 19:36
    witaj ponownie,
    tak mi przyszło do głowy, że taka babka to musi się czymś zająć,
    więc może trzeba jej kupić jakiegoś pieska, czy kotka, to miałaby co
    niańczyć,
    pozdrawiam, pa :)
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 14.09.07, 12:33
    Witaj. Ona niestety nie lubi zwierzat bo nawet wpadlam na taki pomysl:-)Ale
    pozniej pomyslalam ze chyba nawet kot by nie dal rady:-)Mama mojego chlopaka ma
    ponad 65 lat a jeszcze dorabia sobie opieka nad dziecmi. Mimo iz przychodzi z
    pracy zmeczona ma sile dla innych. Dzieki za rady, dzieki ze mnie choc troche
    rozumiesz ale jedyne wyjscie to out z domu. Chlopakowi postawilam
    ultimatum-teraz czekam na efekty.
  • simone-balbina 15.09.07, 13:41
    to fakt, jedyne wyjście, to się wynieść; mimo, iż zamieszkacie
    osobno to i tak będzie się wam wtryniać - to taki typ, ale
    przynajmniej będziecie 'na swoim' i zawsze możecie babce drzwi nie
    otworzyć :) Dodam, iż moja teściowa to taki właśnie typ, cały czas
    coś robi, tylko szczerze mówiąc ja nie widzę wielkich efektów, bo
    niby cały czas sprząta, pierze, a to ich mieszkanie wcale nie jest
    takie czyściutkie. Na dodatek pracowała jako przedszkolanka, to jej
    się wydaje, że jest we wszystkich dziedzinach ideał. Obecnie
    zerwałam z nią kontakt, po tym jak poprawiała po mnie kanapki dla
    mojego męża i powiem Ci, że jestem dużo zdrowsza :)
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 18.09.07, 10:56
    Droga kolezanko. Masz racje,swieta racje!Ale ze takie kobiety sie w ogole
    rodza???Ja znow jestem po kolejnej spokojnej wymianie zdan z moja"tesciowa". Ona
    mowi tak"ja jestem u siebie i moge robic i mowic co chce"a ja jej na to ze nie
    jestem niewolnikiem i mam prawo do wolnosci. Nie powiedziala nic. A problem, w
    tym ze ja wszystko robie sama i ja nie prosze o pomoc, No sory "gregory"ale nie
    jestem niepelnosprawna!!!Mieszkanko mamy miec od 03.10.2007. Oby sie udalo.
  • simone-balbina 18.09.07, 19:18
    To już niedługo, trzymam kciuki :) taki typ to chyba raczej się nie
    rodzi, tylko tworzy i chyba mam przepis, żeby wyhodować w sobie
    takiego złośliwego chochlika; należy:
    - po pierwsze wyjść za mąż głównie po to aby spłodzić potomka -
    później partner może pójść w odstawkę,
    - mieć takich rodziców i teściów, którzy niespecjalnie udzielają się
    jeśli chodzi o pomoc, zwłaszcza przy dziecku - wtedy wszystko trza
    robić we własnym zakresie,
    - urodzić dziecko mając minimum 30 lat, albo coś koło tego,
    - najlepiej urodzić chłopca,
    - wyręczać dzieciaka we wszystkim, żeby się nie przemęczał - to
    doprowadzi nas do przekonania, że tylko my wiemy co nasz synek lubi
    i jak lubi,
    - w wolnych od myśli chwilach nalezy wyobrażać sobie naszego synka
    jakoby księcia, dla którego żadna panna nigdy nie będzie
    dostatecznie dobra, no bo przecież nie ona się nim pół życia
    zajmowała i nigdy nie będzie wiedziała (tak jak tylko matula wie) co
    książę lubi,
    - na koniec zapomnieć, że kiedyś też było się młodą dziewczyną,
    żoną, matką, która chciała żyć po swojemu.
    Co ty na to?, może coś dorzucisz?
    Teściowa, której ja nie lubię to właśnie taka baba, jak moja, czy
    twoja - co to jej się wydaje, że ona I TYLKO ONA taka obrotna. Jesli
    chodzi o te teściowe, co to nie udzielają się przy wychowywaniu
    dzieci, to nie mam nic przeciwko, w końcu swoje dzieci wychowały i
    czas na odpoczynek. Chyba na dzis wystarczy, teraz kolej na Ciebie :)
    Pa :)

    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 19.09.07, 16:03
    Witaj kolezanko. I znow masz racje-wyjelas mi to z ust.
    A co do tego sprzatania co pisalas wczesniej to u mnie jest identycznie.Brud,
    syf i wielkie sprzatanie co sobote a i tak jest to samo. Ja wiem, nie mozna tez
    przesadzac z pedanteria ale kobieta ktora z zawodu byla pielegniarka zle daje o
    sobie swiadectwo.
    Moze bym sie tego nie czepiala gdyby mamusia nie powiedziala kiedys przy stole
    ze u niej zawsze w domu jest porzadek.Oki,ale jesli jest to gdzie.
    Nie ta kobieta ma wiecej wad niz zalet!
    Na odleglosc moze bysmy sie "kochaly"ale pod jednym dachem"never"!!!
    Teraz tylko czekam na pomyslne rozwiazanie moich zamierzen.
  • simone-balbina 27.09.07, 19:26
    witaj,
    dawno mnie nie było, ponieważ ostatnio mam więcej zajęć i nawet nie
    mam ochoty włączać komputera. Jeśli chodzi o teściową to nie
    odwiedzam jej pieczary :) i mam święty spokój. Serio, bez przesady,
    jestem spokojniejsza i tego życzę Tobie zwłaszcza, że nosisz
    dzidziusia. Czasem mam ochotę wybrać się do teściów na kawę, ale
    zaraz sobie przypominam to przerzucanie wędliny z kanapek (jak sobie
    pomyślę, to mnie trafia, jaka jędza) i tak sobie myślę, że nie mam
    ochoty na popisy starej baby, która chyba cierpi na brak zajęć.
    A czy twoja teściowa również robi rosół co niedziela i na dodatek
    własnoręcznie makaron, jakby w sklepach nie było? Kiedyś, jak
    powiedziałam, że nie będę kupowała stolnicy, bo ciasto na pierogi to
    i w misce urobię (jak mi się zachce oczywiście), to zaczęła wyliczać
    ile to rzeczy można zrobić na stolnicy: makaron, knedle, pierogi,
    itd.itp. przy czym patrzyła na mojego męża, jakby szukała poparcia,
    że ona ma rację. Ale takie babsztyle, zdaje się, zostały wyhodowane
    w przekonaniu o wyższości samca nad kobietą. Powiedz, czy jest sens
    prawie co niedziela robić makaron skoro tyle różnego w sklepach.
    Często też powtarzała wymownie:...jak wolisz kupić, a nie zrobić...A
    sama często kupuje gotowe kęski piwne, albo coś takiego gotowego i
    tylko podsmaża. Makaron babra, a mięsa nie zrobi.
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • rowinki 28.09.07, 16:00
    Cześć Dziewczyny!
    Ja uwielbiam swojski (robiony przez mamę,bo mojego męża matki
    makaronu bym nie tknęła) makaron,ale robić równiez nie zamierzam,jak
    powiedziałam swojej mamie,że stolnicy nie kupie to zrobiła wielkie
    oczy,ale powiedziała,że to nasz dom i nasza sprawa i jej nic do tego
    i ona sie nie wtrąca,z mojego męża matką nie rozmawiam wcale i
    rozmawiac nie zamierzam,bo to kobieta z piekła rodem
  • lisia312 30.09.07, 10:04
    jeszcze nie jestem teściową, ale dochodzi do mnie coraz częściej że niedługo
    mogę nią zostać.....Tragedia,najgorsze jest to, że wszystkiemu jest winny brak
    komunikacji. To samo może powiedzieć mama, a jak powie to teściowa, to odbiór
    słów jest całkiem inny.

    I Ty możesz zostać teściową...
  • simone-balbina 30.09.07, 18:26
    i nie widzę w tym nic dziwnego, że jest inny, przeca to nie mama i
    mimo, że jest mamą męża, to obca kobieta; więc zanim coś powie pod
    adresem żony swojego syna, winna się dobrze zastanowić. Konflikt
    głównie polega na tym, że teściowa chce narzucić synowej wzorce według
    których sama funkcjonowała, począwszy od tego jak słodzić herbatę, a
    skończywszy na wyborze imienia dla wnuczka/wnuczki. W momencie kiedy
    synowa nie daje sobie narzucić woli teściowej, to jest BE. Ja
    oczywiście piszę o przypadku, kiedy teściowa, to nadopiekuńcza matka,
    która nie może się pogodzić z faktem, że jej syn jest już dorosłym
    mężczyzną i założył już własną rodzinę. Wszystko byłoby fajnie, gdyby
    taka teściowa nie za bardzo brała na siebie roli matki i teściowej,
    ale raczej aby pomyślał o sobie jako o kobiecie i żonie/partnerce;
    wtedy niewątpliwie żyłaby własnym życiem, a nie życiem syna i jego
    żony. Moje spostrzeżenia opieram nie tylko na własnych bolesnych
    doświadczeniach, ale także obserwuję ludzi i ich zachowania; są bardzo
    podobne. Droga lisia312, ja ze swojej strony mogę Ci tylko powiedzieć,
    że jeśli nie chcesz zostać znienawidzoną teściową, to nigdy nie
    narzucaj swojej woli. Moja teściowa zrobiła tak kilka razy za dużo,
    ale byłam wyrozumiała. Niestety, w takim przypadku wyrozumiałość nic
    nie pomaga, teściowa zrozumiała to zdaje się jako przyzwolenie. Gdyby
    była mądrą kobietą doceniłaby jaką ma wspaniałą synową, ale chęć
    postawienia na swoim zaślepiła ją, a i przy okazji obnażyła obłudę.
    Straciła mój szacunek.
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 02.10.07, 13:02
    Witajcie dziewczyny i oczywiscie ty Balbinko.
    A u mnie niestety same problemy. Mieszkania nie udalo mi sie wynajac bo babka
    nie chce miec 3 lokatorow,. Trudno szukam dalej.Na dodatek moja ciaza jest
    zagrozona i na leki wydaje tyle kasy ze jak wychodze z apteki to mnie chce
    trafic szlag. Ale dla mojego malenstwa zrobie wszystko.
    No i w ostatnia niedziele znow mialam starcie z "mamuska". Wpier....mi sie jak
    gotowalam grzyby na marynate. Ja jej grzecznie powiedzialam ze jest mi strasznie
    przykro ze tak sie we wszystko wtraca a ona ze jest u siebie i jej wszystko
    wolno. Rozplakalam sie, nie mam sily z nia polemizowac, i poszlam do pokoju.
    Przyszedl moj chlopak i powiedzial ze znowu robie problem z niczego. Wiec mu
    powiedzialm zeby sie zastanowil co jest dla niego wazne.Do dzisiaj sie do siebie
    malo odzywamy. Ja mam do niego zal ze nie stanal w mojej obrobie i nie
    powiedział "mamo, dziekujemy za pomoc ale narazie jej nie potrzebujemy".
    Powiedzialm mu ze jak tylko stane na nogi finansowo to spierd...z tego piekla a
    on niech wybiera.
    Jedyne co mnie trzyma w tym piekle to dwie rzeczy:moj chlopka bo go mocno kocham
    i brak kasy. Gram w duzego lotka, moze mi sie w koncu uda,. A chlopak musi
    wreszcie dorosnac!!!
  • simone-balbina 11.10.07, 19:50
    witaj,
    na wygraną w totka masz podobne szanse jak na osranie przez gołębia,
    albo inne ptaszysko :) przykro, że nie powiodło Ci się z tym
    mieszkaniem, życze Ci jak najlepszego rozwiązania tej kwestii. Ja
    nie byłam u teściów od ostatniego wybryku teściowej i jestem
    zdrowsza. Kilka dni temu wpadł do Nas teść, chyba żeby zbadać grunt,
    a jakieś dwa dni temu teściowa podała mi przez męża jakąś spadnicę.
    Chyba zdaje se kobieta sprawę, że nie ma czystego sumienia, ale ta
    spadnica nie przekona mnie do niej, zresztą nie jest specjalna. Nie
    wybieram się tam tak czy siak, nie ze mną te numery. A jeśli chodzi
    o twoją wiedźmę to kiedyś może baba pożałuje, że wredna była; teraz
    wie, że masz nieciekawą sytuacje, to sobie używa. Tak sobie myślę,
    że może najlepszym sposobem będzie ją zdominować. Nie pokazuj po
    sobie, że Ci dała w kość, bo to pewnie ją rajcuje. Wybadaj ją,
    dowiedz się czego się boi i wykorzystaj to przeciw niej.
    pozdrowionka :)
    --
    jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
    jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
  • hanka20074 16.10.07, 11:19
    Znalazłam bron na ta kobiete. Ona jest nadgorliwa to ja tez. Ona sie wpier...to
    ja tez. I widze efekty!!!!!!!!!Widze jak ja szlag trafia chociaz nie przyznaje
    sie do tego. A wczoraj zalatwilam ja (mam nadzieje ze skutecznie)w ten oto
    sposob:ledwo co weszlam w dzrwi jak wrocilam z pracy, ta "durna"widze podgrzewa
    mi obiad. Nie mowie nic bo nikogo o to nie prosilam. Nastawila rosól i chyba
    sobie kretynka pomyslala ze go sobie wezme a ja zajelam sie czyms innym .Minela
    godzina cos cuchnie:Garnek sie przypalil bo nikt nie wylaczyl gazu. Przyleciala
    do mnie z lekka pretensja a ja do nie ze jej nie prosilam i to jej
    sprawa.Zebyscie widzialy jej mine:-))))))))))I znow sie przekonala ze
    nadgorliwosc moze ja zgubic!!!!!O losie co za beznadziejny przypadek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka