Dodaj do ulubionych

problem z przyszłymi teściami i z przyszłym mężem

28.12.07, 20:44
Mam problem, który teraz wydaje mi się ogromny, mam nadzieję, że
będę się z tego później śmiać... Znam Piotra od roku, oświadczył mi
się w październiku i ślub planowaliśmy na październik 2008. Jego
rodzice od początku za mną nie przepadali, czułam to przez skórę i w
końcu Piotr również się przyznał, że opowiadaja mu o mnie różne
rzeczy. Niestety sytuacja zmieniła się, zaszłam w ciązę, trzeba było
wszytsko przeorganizować.Rodzice narzeczonego słysząc o szybkim
slubie kazali Piotrowi przepisać mieszkanie, które dostał w spadku
po babci na jego siostrę, nakazali nam, zeby jego siostra była
również świadkiem (my juz swoich świadków mielismy wybranych), a
jesli nie to oni na slub nie przyjeżdżają ani za niego nie zapłacą i
postaraja się żeby nikt z całej rodziny na slub nie przyjechał. Moi
rodzicepodtrzymali nas na duchu mówiąc, ze nam pomoga finansowo,
zeby się nie martwić itp. Nie przystaliśmy na warunki przyszłych
teściów. Wobec tego zażądali, że mamy miec osobno ślub cywilny i
osobno kościelny, ponieważ i tak się rozwiedziemy itp. Ja, widząc,
że mój przyszły mąż zawsze słuchał swoich rodziców we wszytskim i że
oni sa do tego przyzwyczajeni uznałam, ze musimy się postawić, żeby
przez całe zycie nie stawiali nam takich żądań. Postanowiliśmy
zrobić ślub cywilny w styczniu bez wesela. Zaprosiliśmy jego
rodziców, ale odmówili. Dzwoniłam do siostry narzeczonego, zeby z
nia porozmawiać (ona również nie chce przyjechać, żeby nie
przeciwstawiać się rodzicom), udało mi się z nia porozumieć i
zadzwoniłam do matki Piotra. Udało nam się uzyskać "pozwolenie na
przyjazd" do ich domu. Chciałam zgody. Niestety spotkanie w święta
przebiegło fatalnie, gdyż zareagowałam może nieco impulsywnie (ale w
końcu jestem w ciąży... trudno w tak stresowej sytuacji zachowac
spokój), na co rodzice narzeczonego odpowiedzieli gradem zarzutów
pod moim adresem, usłyszałam, ze wyliczam ich majatek, jestem
bezczelna i że gdybym była ich córka to już bym dostała po twarzy...
Piotr podczas całej kłótni nie odezwał się ani słowem (mógłby
chociaz próbować uspokoić mnie lub jakoś inaczej ratowac sytację), a
potem powiedzał mi, ze jest mu za mnie wstyd przed jego rodzicami...
Jestem zdruzgotana, ja chciałam naprawdę pomóc, a on nie robił nic!
Sama nie wiem czy za niego wychodzić, bo on stoi po ich stronie,
mimo, ze mi mówi, ze jest inaczej. Cokolwiek oni by mi powiedzieli
on ich tłumaczy mówiąc, że im się nalezy szacunek, bo są starsi i
nie wolno im nic odpowiadać... Nie wiem co zrobic żeby jakoś
uzdrowic ten zwiazek, wydaje mi się, że ja i moje dziecko przegramy
z mamusia i tatusiem...
Edytor zaawansowany
  • burza4 09.01.08, 19:22
    joanna_kubiak napisała:
    Nie wiem co zrobic żeby jakoś
    > uzdrowic ten zwiazek, wydaje mi się, że ja i moje dziecko
    przegramy > z mamusia i tatusiem...

    sama tego związku nie naprawisz, co więcej - bardzo prawdpodobne
    jest że faktycznie na dłuższą metę przegracie - bo chłopak sprawia
    wrażenie wytresowanego do bezwzględnego posłuszeństwa.

    ślub nie jest w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem, nie możecie po
    prostu razem wychowywać dziecka, aż będziesz pewna tego, że facet
    będzie tworzył związek z tobą a nie ze swoją rodziną?
  • joanna_kubiak 11.01.08, 18:47
    Dzięki za pomoc burza4!

    sama tego związku nie naprawisz, co więcej - bardzo prawdpodobne
    > jest że faktycznie na dłuższą metę przegracie - bo chłopak sprawia
    > wrażenie wytresowanego do bezwzględnego posłuszeństwa.

    Właśnie kilka dni temu zadzwoniłam do poradni małzeńskiej, chciałam
    się umówic na spotkanie, ale nie było terminów w najblizszym czasie,
    a że pani psycholog miała akurat chwilę czasu to porozmawiałyśmy
    przez telefon. I dokladnie to samo powiedziała co Ty, mianowicie, ze
    sama nie dam rady, ze konieczna będzie terapia czyli próba odcięcia
    pępowiny przez psychologa... Że 30 lat wkładania do głowy różnych
    zachowań zrobiło swoje i że terapia może trwać długo, jesli
    oczywiście Piotr będzie tego chciał. Jestem trochę przerażona,
    wspólne życie będziemy rozpoczynac od terapii, ale może rzeczywiście
    to pomoże... Tylko czy ja dam radę, cholera, tego nie wiem.

    ślub nie jest w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem, nie możecie po
    > prostu razem wychowywać dziecka, aż będziesz pewna tego, że facet
    > będzie tworzył związek z tobą a nie ze swoją rodziną?

    Wiem, że to nie jest dobre rozwiazanie, pocieszam się tylko, ze to
    ślub cywilny, a nie kościelny. Jednak mam wrażenie, ze jeśli się nie
    pobierzemy (Piotr mi wyznał, że jego rodzice cały czas na to liczą)
    to będzie tryumf całkowity jego rodziców i ze wtedy rozstaniemy się
    na pewno. Teraz próbuję skupic się na takich rzeczach jak wieczór
    panieński i organizacja przyjęcia, zeby nie mysleć o sednie czyli o
    sensie brania tego slubu...
  • joanna_kubiak 15.01.08, 09:48
    Już w sumie nie mam problemu z teściami, bo niedoszły pzyszły mąż
    zawiadomił mnie telefonicznie na 5 dni przed ślubem, że niestety nie
    przyjedzie, i że na pewno znajdę kogoś kto pomoże mi wychować
    dziecko... Ma wyłączony telefon, jego rodzice mówią, że nie wiedzą,
    gdzie on jest, ale że skoro taką decyzję podjął to jego sprawa...
    więc problemu z teściami nie mam juz żadnego:) trzeba widzieć jakieś
    plusy w sytuacji...! :)
  • anusia29 16.01.08, 12:38
    No cóż, może to lepiej - postaraj się o uznanie dziecka przez ojca,
    a jak nie to o sądowe ustalenia ojcostwa i koniecznie - alimenty!!!
    --
    Miłość to cierpienie - powiedziała żaba tuląc się do jeża.
  • real-kapucynka 22.01.08, 22:51
    Nie radzę na twoim miejscu brać ślubu, bądż z nim bez ślubu,
    poczekaj aż dziecko się urodzi, zobaczysz jak wszystko się potoczy,
    czas wszystko pokaże. Z czasem sama się przekonasz czy warto brać z
    nim ślub.Wziąść ślub to nie jest żadna sztuka, ale póżniej rozwód
    itd. Po co ci to, jak sama widzisz co to za rodzinka, widzisz jasno
    i wyrażnie sytuację i stosunek do ciebie tych ludzi, relacje między
    twoim narzeczonym ,a jego rodzicami też pozostawiają wiele do
    życzenia.Nie pakuj się w żaden ślub dopóki nie poczujesz się
    bezpiecznie przy narzeczonym, bo chyba nie czujesz się w tym
    wszystkim najlepiej, jak zauważyłaś nie masz wsparcia od niego w
    sytuacji gdy jego rodzice cię obrażają itp.Wyobraż więc sobie coraz
    więcej takich i podobnych sytuacji po waszym ślubie.
  • real-kapucynka 22.01.08, 23:01
    Upssss, za póżno ci napisałam :) Sama teraz widzisz ile jest warta
    wasza miłość! Bardzo mi przykro z tego powodu co cię spotkało, ale
    rzeczywiście DUŻO LEPIEJ BĘDZIE JAK ZNAJDZIESZ LEPSZEGO FACETA, bo
    ten jak widać okazał się przestraszonym, niedojrzałym
    gnojkiem.Dziewczyno ciesz się, że teraz przejrzałaś na oczy, bo
    byłby ślub a zaraz rozwód z wiadomych powodów.Ja mam nadzieję, że
    ułozy ci się w życiu i nie będziesz już musiała użerać się z jakimś
    wytresowanym przez mamunię i tatusia gnojkiem.
  • maziala 28.01.08, 08:15
    anusia29 napisała:

    > No cóż, może to lepiej - postaraj się o uznanie dziecka przez
    ojca,
    > a jak nie to o sądowe ustalenia ojcostwa i koniecznie - alimenty!!!


    popieram
  • chicarica 28.01.08, 13:49
    Wypij sobie toast z soczku marchewkowego za to, że za niego nie wyszłaś, a
    następnie pisz pozew o alimenty, uwzględnij też koszty ciąży, badań lekarskich,
    witamin, dobrego jedzenia - bo byle czego jeść nie możesz), ubranek dla dziecka...
    Gościu ewidentnie nie dorósł do bycia mężem i ojcem. Miałam podobny model,
    oddałam na gwarancji jeszcze przed zaręczynami ;)
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • real-kapucynka 28.01.08, 18:20
    Dziewczyna ma szczęście, że zdążył ją "poinformować" o tym przed
    ślubem, przynajmniej oszczędził jej tych wszystkich formalności i
    spraw związanych z szybkim rozwodem :)
  • joanna_kubiak 30.01.08, 20:46
    Hm, powiedzmy, że widzę dobre strony całej zaistniałej sytuacji, ale
    łatwo nie jest... Zwłaszcza, ze juz budowałam sobie w wyobraźni całą
    naszą przyszłość, teraz muszę przeorganizować całe moje plany :)
    Jeszcze miałam przez pewien czas nadzieję, że on do mnie wróci,
    chciałam go namówić, ale... po prostu facet pokazał, ze totalnie nic
    sobą nie reprezentuje i że jest zerem. Calutką winę zrucił na mnie,
    oczywiście na pierwszym miejscu fakt, ze nie szanuję rodziców
    narzeczonego, co jest niewybaczalne!!!!, a potem jeszcze dostałam
    listę zarzutów, ze jestem niemoralna, nieetyczna, bez honoru, moi
    rodzice równiez są nieetyczni, w ogóle jakaś paranoja!!!! A on, taki
    swięty i wspaniały niestety nie może żyć z tak zepsutą kobietą... I
    że juz się skontaktował ze swoim adwokatem, zebym go czasami za
    bardzo nie oskubała... A tak w ogóle to on ma nadzieję, ze moja
    motywacja do ślubu nie jest tylko i wyłącznie finansowa (tutaj nie
    wiem o co biega, bo facet bogaty nie jest wcale, chyba że o czymś
    nie wiem i ma miliony ukryte w skarpetach...;)) Poza tym nie chce
    się ze mną spotkać i porozmawiać, bo jest aktualnie u rodziców, ma 2
    tygodniowe zwolnienie lekarskie i psycholog mu pomaga dojść do
    siebie... Biedaczek... Zwolnienie lekarskie jest oczywiście lewe, bo
    on jest lekarzem tak jak i jego ojciec... Generalnie żenada. Ale i
    tak czasem mam momenty, ze za nim tęsknię, ale wtedy przypominaja mi
    się tylko dobre momenty, te złe już zapomniałam :) Wiem jednak, ze
    ten facet tak naprawdę nie jest facetem, tylko mamisynkiem.

    Mam jedno pytanie co do alimentów za ciążę: macie może doświadczenie
    w tym czy rachunki muszą byc imienne i co rzeczywiście można wliczyć
    w koszty (to znaczy co sad weźmie pod uwagę?)
  • chicarica 30.01.08, 21:08
    O to pytaj tutaj: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
    Swoją drogą, niezłe ziółko z tego Twojego niedoszłego. Już mu widać w główce
    namieszali, a gościu najwyraźniej nie ma jaj i łyka to, czym go rodzice karmią.
    Będziesz ta zła, co go z ostatniego grosza obdziera... on sobie chyba nie zdaje
    sprawy z tego, że mając z Tobą dziecko, będzie ponosił niezłe koszty. Co za chwast.
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka