Dodaj do ulubionych

toksyczni teściowie

06.05.08, 16:50
moi teściowie od dup mnie ostatnio wyzwali a teściowa powiedziała mojemu
dziecku"nie bądź taki jak mama". nie zamierzam ich odwiedzać. nie byłam 2 tyg.
i mam spokój.
Edytor zaawansowany
  • anna_loyse 11.05.08, 11:37
    Te 2 tygodnie to dopiero początek. Nie dawaj się przekonywać mężowi.
    Dbaj o higienę własnej psychiki.
    Nie dawaj się przekonywać, że już się uspokoili i że to wypada, bo
    to tak nieładnie jak mąż(w moim przypadku narzeczony) sam chodzi
    (akurat nieładnie;P), i tam nie idź po miesiącu. Ja, niestety naiwna
    baba, dałam się namówić(po 6 tyg) gadką tego typu i znowu nadziałam
    się na zły humor teściowej. Tym razem usłyszałam że mieszkam w
    norze, w której ubrania trzymam pewnie w kartonowych pudłach.
    Cóż...wyobraźcie sobie nawet że narzeczony nie może zabrać resztek
    swoich rzeczy od mamusi z domu. Oj w sumie niech sobie patrzy na te
    rzeczy-wg mnie to może jeszcze ołtarzyk ustawić w starym pokoju
    mojego narzeczonego.
    Przeraża mnie ta kobieta i wkurza. Ta baba będzie kiedyś babcią
    mojego dziecka:( (horror- a już na pewno nie wyobrażam sobie żeby
    mówiła tak do niego jak napisała matylda)Ale postaram się żeby była
    nią tylko z nazwy - dała dziecku cukierka, kupiła soczek itp. ale
    moje dziecko z nią sam na sam ... nie ma mowy!
    Zaproszę ją kiedyś na obiad i zapomnę że umiem gotować. Może nawet
    dodam przyprawek (lub proszku) które dobrze jej zrobią na trawienie;)
    ...................................
    Aj.................................rozmarzyłam się;)
  • kasiula214 21.05.08, 13:45
    Brawo! Masz rację nie daj się bo Ci na głowę wejdą!Bez teściów naprawdę da się żyć:)
  • real-kapucynka 03.07.08, 10:41
    Gdyby mnie tak żle traktowali teściowie, to wogóle urwałabym
    kontakty.To są obcy ludzie dla mnie, więc NIE MUSZĘ ich widywać i
    utrzymywac jakichkolwiek kontaktów.Mam wrednego teścia, teściowa za
    nim obstaje, świata poza nim nie widzi pomimo tego że zwracałam jej
    uwagęnie raz, że nie chcę żeby nas tak traktował.Nie
    poskutkowało.Więc mam spokój, bo nie odwiedzam, nie utrzymuję
    żadnych kontaktów, zero! Tak jakbym ich nie znała, bo i po co mi
    taki balast na głowę? Mało to człowiek ma problemów? I jeszcze żeby
    użerać się z idiotami? Po co?
  • edzia7891 24.03.09, 13:53
    ten pomysł z gotowaniem genialny - tajna broń ziółka :D
    ja swoich teściów nie cierpię, wręcz nie nienawidzę są nadopiekuńczy i fałszywi wszystko rozgadują i wszystko pod publiczkę robią a jak publiczność wychodzi to ściągają maski iw wychodzi ich prawdziwy fałsz
    w dodatku te docinki teścia - wypominki jak w kościele :P
    najgorsze jest to ze będziemy z nimi mieszkać jak zakończymy remont, będę go przeciągać jak długo się da, a jak tam zamieszkam to drzwi zarygluje i mogą klamkę całować
    kto w ogóle wymyślił ze do teściów należy mówić mamo tato - wie któraś może bo dla mnie to chore , ani mi życia nie dali ani mnie nie wychowywali ani nie ułatwiają startu w małżeństwie robią wszystko żeby uprzykrzyć człowiekowi życie - nawet na tytuł teściowie nie zasługują !!
  • barbasia017 25.03.09, 19:17
    To dlaczego mieszkacie u tych teściów? Dlaczego pakujecie z mężem kasę w nie
    swój dom,z każdym rokiem będzie gorzej-zero prywatności nawet przy osobnym
    wejściu.Na co liczycie -na cud? To jest ich dom i to oni są na swoim nie
    WY.Nawet jeśli są wredni to WY jesteście na przegranej pozycji i Wasze skargi
    czy wkurzanie się nic nie zmienią ,wyjdziecie na niewdzięczników ,bo to oni Was
    przyjęli pod swój dach.My mamy swój dom ale nieopodal teściów i też nie
    uniknęliśmy wtrącania się i to codziennego w każdą sprawę.Mamy jednak ten
    komfort ,że to nasz dom i możemy nie wpuścić ich za ogrodzenie.Jestem mężatką od
    21 lat i wiem jak wtrącanie się rodziców w życie dzieci może destrukcyjnie
    wpływać na związek.Nasze kłótnie tylko i wyłącznie dotyczyły teściów a wlaściwie
    teścia.Gdybyśmy po ślubie musieli z nimi mieszkać to nie mogłabym się pochwalić
    takim stażem.Pozdrowienia.
  • wika001 25.03.09, 22:50
    Ja już wysiadam moje nerwy do tych ludzi sie skonczyły. Mieszkam z
    nimi 8 lat nawiasem mówiac budujemy dom we wrześniu mamy się
    wyprowadzic juz niemogę się doczekać. Oglądają TV od godz 15-23
    widzą w tym pudle te seriale i wiadomości jak by sie coś zmieniło w
    ciągu min i niemożna im zakłócac spokoju bo anuż im jakaś scena
    przepadnie a dziś to tesciu do mojego syna (8 lat) powiedział coś tu
    chciał jak wszedł do pokoju juz niemówie o tesciowej która jak widzi
    córkę to zaczyna fuczeć (rok) siedzimy w pokoju i wychodzimy z
    pokoju tylko jak trzeba coś zjeśc a ilez można wytrzymać roczne
    dziecko w pokoju niech ta zima sie w koncu skonczy istna paranoja
    ale jak dzieci ich córeczek przyjeżdzaja to są idealni ratujciee!!!!
    Co za fałszywi ludzie wszystkie córeczki narzekają jakich to mają
    tesciów a ja złego słowa niemoge powiedzieć bo bym była Ta najgorsza
    już niemoge .... Przedtem jak pracowałam to tego niezauwazałam
    (teraz urlop wych)ale oni też sie postarzeli i z dziwaczeli
  • fioletowyfiolek 26.03.09, 11:39
    Moi teściowie też cały czas "warczą" na dzieci.Najlepiej by było gdyby w
    obecności dziadków nie oddychały i stały na baczność.Dziadkowie córce (10,5 LAT)
    cały czas mówią, że oni swoje dzieci inaczej wychowywali(czyt.reżim), a mama(ja)
    jest niewychowana to i dzieci nie umie wychować.Jesteś szczęściarą, że będziecie
    sami mieszkać, niech ta myśl dodaje CI odwagi, wrzesień już niedługo.
  • barbasia017 26.03.09, 20:32
    Och Fiołku gdyby każde młode małżeństwo mogło osobno mieszkać i to zaraz po
    ślubie o ileż mniej byłoby kłótni i rozwodów.Często młodzi myślą,że rodzice
    pomogą przy dziecku,a rodzice liczą na opiekę na starość.Tylko każdy inaczej to
    widzi,starsi zachowują się jakby wszystkie rozumy pozjadali,mlodsi maja dość
    pouczania i na własnych błedach chcą się uczyć.Wszystko jednak rozbija się o
    finanse,bo nie mając perspektyw na godne zarobki dzieci godza się zamieszkać z
    rodzicami i czasami pakuja kupę kasy w coś co do końca nie jest ich i gdzie nie
    czują się u siebie.Sama wysilam mózgownicę jak to zrobić by moje diablątka jeśli
    założa rodziny jak najszybciej zaczęły samodzielne gospodarowanie.Pozdrawiam.
  • barbasia017 26.03.09, 20:08
    Wiko001 jak ulał pasuje tu ten kawał:Spotykają sie dwie koleżanki po
    latach,panie po 50-tce i zaczynają sie przechwalać.Pierwsza mówi-ja to mam
    wspaniałego zięcia.Utrzymuje całą rodzinę,żeby córka mogła zajmować się
    dziećmi.Po pracy pomaga w domu,gotuje sprząta i jeszcze dziećmi się zajmie gdy
    córka idzie na plotki i kawę z koleżankami.Druga z pań się pyta a co u syna
    słychać?Na co pierwsza odpowiada:oj synowi tak się nie poszczęściło.Musi sam
    utrzymać całą rodzinę,bo synowa nie pracuje tylko dziećmi się zajmuje.Syn musi
    pomagać w domu,sprzątać ,gotować,dziecmi też się musi zająć jak synowa na kawę i
    plotki z koleżankami wychodzi.
  • wika001 27.03.09, 08:53
    Do barbasia017 mąż pracuje na wyjezdzie. Na plotki rzadko jeżdze a
    jak co to z dziećmi. Wole ksiązki poczytać lub iśc na spacer a
    tesciowe to wredne baby .... i tak jak mówicie pokoleń chyba sie
    nieda pogodzić zawsze będą spory i niedomówienia
  • fioletowyfiolek 26.03.09, 22:22
    Jak życie pokazuje najlepiej kochać się z teściami na odległość, nie zawsze
    jednak jest to możliwe.Przeczytałam dziś wypowiedz Beaty Tyszkiewicz, listę
    podstawowych cnót teściowej idealnej:"zaakceptuj synową swoją, bo wybrał ją twój
    syn-pierwsza i najważniejsza zasada, nie pouczaj i nie dominuj, w sprzeczkach
    między młodymi, nie wolno wypowiedzieć ani jednego złego słowa o synowej, , nie
    narzucać się.Sama chciałabym kiedyś stosować się do tych zasad, przeraża mnie
    myśl , że mogłabym powielić zachowanie mojej teściowej.
  • barbasia017 27.03.09, 13:26
    Beata Tyszkiewicz ma klasę,kiedyś czytałam bodajże jej pamiętnik.Życie dało jej
    w kość ,jednak zawsze zachowywała się jak prawdziwa dama.Jej rady są ponad
    czasowe ,staram się z całych sił tak wlaśnie postępować.Też mam wiele obaw
    związanych z dziećmi,martwię się czy dobrze je wychowałam,czy będą dobrymi
    partnerami,czy sama sprostam zadaniu bycia teściową.Choć to teść jest
    problemem,on dominuje a teściowa się nie wychyla lub lawiruje między nami i
    próbuje uczynić cud zjednoczenia rodziny wobec zbliżających się rodzinnych
    przyjęć[wesele,komunia].Żeby wilk był syty, a owca cała trzeba by ustępstw z obu
    stron, teść jak pamiętam nigdy nie poszedł na kompromis.Jego MUSI być na
    wierzchu,czasami nawet mówimy o nim inspektor wielepek,Mussolini,her dyktator
    itp.Nie przypominam sobie by istniał dzień bez pouczeń,kazań ,wlasciwie nie ma
    takiej rzeczy ,na ktorej by się nie znał[w jego mniemaniu].Teraz już nie
    patroluje okolicy codziennie,bo chyba sprawność nie ta,ale gdy zrobi się ciepło
    to przyjdzie i trzeba jaśnie pana odwozić,bo go nogi bolą,tylko buźka od gadania
    go jakoś nie boli.Nie wiem też jak to się stało,ale mój mąż jest tak małomowny i
    tak niepodobny do rodziców,że czasami żartem wspominamy o podmianie w
    szpitalu.Zawsze to my musieliśmy ustępować,mało tego prosić aby nie dokonywał
    zmian w projektach naszych domów ,bo dyrygował u każdego z nas.Teściowa nie
    chce przyjąc do wiadomości ,że nie było dnia bez ścinki,tatuś za cholerę się nie
    przyzna jak każdy chciał się go pozbyć z posesji.Mało tego -opowiada wszem i
    wobec jak to dzieci,sąsiedzi oraz nawet obcy ludzie radzą się go ,bo on taki
    doświadczony przecież.Jednym słowem mitoman,jak by się przyjrzeć bliżej to co
    piąty rodzic taki jest.My mamy mniejsze szanse tacy być ,bo na emeryturę
    przejdziemy w takim wieku ,że nie będzie się chciało chcieć[a może się mylę
    ?],czas pokaże.Tak na marginesie czy znacie kogoś kto przebywa na emeryturze
    ponad 30 lat?
  • toja-4 27.03.09, 15:14
    Barbasiu .Masz dzieci ,chcesz je dobrze wychować ,kochasz je nad
    życie i one Ciebie też .Potem będzie tak -syn się żeni i wszustko
    się zmienia .To Ty będziesz -ta stara ,niedobra -jeśli nie będzisz
    się wtrącać ,będzisz pomagać to i tak będziesz niedobra .Dobra
    będzie mamusia synowej ,jeśli nawet nie będzie interesować się
    tym ,czy córka ma co do gara wstawić i gdzie mieszkać .Takie jest
    życie Barbasiu .------ Dziewczyny ,jest już wiosna .Myślę ,że jak
    zaświeci słoneczko ,to innym okiem spojrzycie na swoich teściów .
    Najlepszego .
  • barbasia017 27.03.09, 18:28
    Oj czasami też tak może być.Co czlowiek to inny charakter i wymagania,każdemu
    nie dogodzi.Cóż do tej pory myślałam,że jak nie będę komuś się wtrącać i
    dyktować jak ma żyć to doczekam się wzajemności.Pomyliłam się srodze,nigdy u
    teściow nie mieszkałam ,nie musieli nawet przez minutę zajmować się dziećmi,sami
    do wszystkiego doszliśmy,ale to i tak źle.Ta piekielna mania rządzenia jest
    straszna,też nie chciałabym żeby synowa czy zięć mowili nam co mamy robić u
    siebie w domu,jak mamy spędzać czas i na co wydawać pieniądze.Co do mam to
    faktycznie córki idealizują swoje rodzicielki.Moja też niestety popelniła
    bląd,bo gdy dzieci brata rozrabialy jak szalone powiedziała,że moje były
    grzeczniejsze.Bratowa się obraziła i miala rację,bo moje są starsze i kiedy one
    rozrabiały to mama była młodsza i miała wiecej cierpliwości.Parę miesięcy trwalo
    łagodzenie sytacji, w końcu przeprosiła bratową i od tej pory pilnuje się i nie
    wyskakuje z pochopnymi osądami.Swoją drogą mama bratowej jest super babcią,w
    kalendarzu zaznaczone urodziny wszystkich wnukow,czas jaki spędzają na wakacjach
    u niej taki sam co do dnia,na lodówce wisi spis co któremu wnukowi podawać nie
    wolno ,bo uczulony-rewelacja.Tak powinno być,a nie przepychanki .
  • fioletowyfiolek 28.03.09, 09:27
    Basiu!!!! chciałabym, żeby mój mąż miał taką siostrę jak Ty.Twoja mama jak
    popełni jakąś gafę, to ty zapewne zawsze jej to uświadomisz, męża siostra jest
    wierną kopią teściowej i jej wspólniczką w spiskowaniu przeciwko mnie, choć ,
    gdy mnie widzi jest słodka, aż mdli.
  • barbasia017 28.03.09, 11:31
    Nie od razu tak bylo dobrze,szczere rozmowy i dystans są podstawą.Mama acz
    niechetnie przyznała ,że delikatnie nawet uwaga wypowiedziana przez synowa
    bardziej ją wkurzała niż mój ostry opieprz.Taka jest prawda więc ja to
    zrozumiałam i staram się być obiektywna.Na to samo liczyłam ze strony tesciów
    czy braci męża i ich żon.Jedni zrozumieli inni są bardziej
    zacietrzewieni.Właściwie u nas odbywa się to tak:chodzi teść i ocenia nasze
    inwestycje.Jesli jemu jest to przydatne to pochwali i tak np.altana to dobra
    rzecz ,bo może w niej siedzieć i podglądać nas i sąsiadów,tuje zły pomysł bo
    zaslonią widoczność [jemu].Duży telewizor też pochwalony ,bo lepiej na nim
    widzi,kominek fajny -bo lubi ciepełko.Nasza instalacja solarna to idiotyczny
    pomysł i pieniądze wyrzucone w błoto[jemu nie posłuży],a to że wszyscy się
    ogrodzili to tragedia bo od ludzi [czyli niego] nie można sie odgradzać.Mogłabym
    tak wymieniać bez końca,na zwróconą uwagę,że my tacie nie dyktujemy co ma
    robić,padła odpowiedź "jeszcze tego by brakowało".Wychodzi na to ,że co można
    wojewodzie to nie tobie smrodzie[ulubione powiedzenie teścia.Dlatego zerwaliśmy
    kontakty ,bo jest niereformowalny.
  • martuska1983 30.08.09, 14:44
    oto moja historia: po slubie jestesmy 3 piekne lata dopoki nie wprowadzilismy
    sie do nowego domu (100 m do tesciow)bylismy wzorcowym malzenstwem. od dwoch
    miesiecy mamy corke i mieszkamy w nowym domu w ktorym robilismy chrzciny na
    ktore nie zaprosilam mojego ojca poniewaz bylam z nim poklocona(chce mi zabrac
    moje wlasne mieszkanie). tesciowie jak tylko sie dowiedzieli wzieli mojego meza
    na osobnosci zrobili mu awanture dlaczego nie zaprosilismy ojca maz wrocil
    zrobil mi awanture ze jestem glupia nierob i rozne epitety padly z jego ust.
    musze dodac ze wczesniej nie byl to dla niego problem. poklocilismy sie
    spakowalam rzeczy dziecka i poszlam spac do mamy na nastepny dzien tesciowa
    zrobila awanture wrociwszy do domu zostalam przez nia spoliczkowana bo nie
    przeprosilam jej tylko chcialam porozmawiac z mezem zaczela drzec sie na mnie
    ublizac i nabuntowala meza ze musialam prawie klekac przed nim na kolanach.
    oczywiscie maz sobie zazyczyl spisanie intercyzy i podzielenie wkładów
    budowlanych poniesionych przez nas i naszych rodziców.tesciowa wymyslila sobie
    ze moja mama ma na mnie zly wplyw i zakazala mi sie z nia spotykac dzwonic
    pisac...zarzadzila ze oni moga wszystko i mnie bedzie kontrolowac (zaglada do
    szafek czy nie ma kurzu, smakuje obiady ktore robie,mowi co mam robic
    itp)ostatnio wylala mi wode z wazonu na kafle bo stwierdzila ze woda jest
    brudna,wyzywa mnie, obraza sie gdy sie odezwe i mowi ze nie mam szacunku a moj
    maz przytakuje mamusi ....zakazuje jezdzic do babci mojej na niedzielny obiad,
    mamy robic tak jak ona robila...ja nigdzie bez meza wyjsc nie moge a on wszedzie
    moze a ze nie ma go calymi dniami w domu rowniez w weekendy siedze tylko w
    domu z dzieckiem odcieta od ludzi... pomocy jak wytlumaczyc mezowi ze to jest
    nasze zycie
  • sapalka1 21.11.09, 12:21
    Powiedz (napisz) mężowi co czujesz, porównaj jak wyglądały wasze realcje przed
    przeporwadzką i po niej, zaproponuj rozwiązanie (druga przeprowadzka). Wyjaśniej
    konsekwencje braku zmian w zaistniałej sytuacji i czekaj na jego odpowiedź.
    Jeśli jest szansa by zmieniło się postępowanie teściowej - warto porozmawiać,
    jeśli nie - uciekaj.
    Bez względu na decyzję męża wyprowadziłabym się (z mężem lub nie).
    Im dalej od roziców/teściów w takim wypadku - tym lepiej.
    --
    floproject.wordpress.com/about/maria/
    - E-kobiety: macochy, żony, kochanki, matki.
    - Nie w parze: nowa praca, mieszkanie, mąż i...
  • jedenn 24.07.10, 20:47
    moja teściow kazała swojemu synowi wybierać między mną i naszymi
    dziećmi a nią motywując ze żon może mieć 10 z każdą dziecko ale
    matkę ma tylko jedną
  • ewikom 26.11.09, 10:00
    Ja jestem w małżeństwie 5 lat i nie moge teściowej zapomnieć tego
    jak mnie i moich rodziców oceniła,kiedy wychodziłam za mąż. Żałuję,
    że wyprawialiśmy wesele i że tyle przykrych słów musiałam usłyszeć z
    jej słów. Moi rodzice nie chcą się z teściami gościć, więc nie wiem
    czy nie zostanę kiedyś wydziedziczona bo już mi to raz powiedziała,
    i do mojej mamy że to na mnie się odbije. Mąż ma dosyć sojej mamy,
    ale to matka co ma zrobić. Najgorsze jest to, że na razie mieszkamy
    z dala, ale ona chce się blisko nas przeprowadzić. Dodam że
    charakter mojej teściowej jest dla mnie szokujący bo w mojej
    rodzinie nikt mnie źle nigdy nie potraktował. Jestem spokojna, miła
    grzeczna, tylko może za mało zarabiam, więc to też przeszkadza mojej
    teściowej. Mąż jest za mną, ale ona ciągle do mnie gada różne rzeczy
    bo jemu nie jest w stanie nic powiedzieć i mam tego dosyć. Nie będe
    ciągle łagodziła sprawy, w końcu kiedyś wybuchne. Spala mnie to od
    wewnątrz bardzo, przeżywam każde słowa jej, nie wiem jak mam się od
    tego uwolnić. Wszystko przez to, że mam dużo innych stresów
    związanych z pracą i codziennymi obowiązkami. Mamy 4-letnia
    córeczkę, odbija się to bardzo na naszym małżeństwie, bo przez to
    wszytko nie mam ochoty na seks. Mam wrażenie, że ona nigdy się nie
    pogodzi z tym że jej dwóch synów ma już soją rodzinę, bo kupuje im
    do tejk pory majtki i skarpetki. Dla mnie jest to syndrom pustego
    gniazda, ale ile lat to może trwać, przecież ona nas zamęczy. Gdyby
    miała więcej czułości dla mnie, a nie tylko pouczała i wymagała, a
    wręcz nakazywała to życie byłoby spokojniejsze, milsze i byłoby
    bardzo rodzinnie. Pozdrawiam wszytkie synowe, które męczą się tak
    jak ja ( wszystkiego nie jestem w stanie opisać jaka jest moja
    teściowa}. Polecam kawał, oraz książkę po tytułem "toksyczni
    teściowie"

    Kawał: :Spotykają sie dwie koleżanki po
    latach,panie po 50-tce i zaczynają sie przechwalać.Pierwsza mówi-ja
    to mam
    wspaniałego zięcia.Utrzymuje całą rodzinę,żeby córka mogła zajmować
    się
    dziećmi.Po pracy pomaga w domu,gotuje sprząta i jeszcze dziećmi się
    zajmie gdy
    córka idzie na plotki i kawę z koleżankami.Druga z pań się pyta a co
    u syna
    słychać?Na co pierwsza odpowiada:oj synowi tak się nie
    poszczęściło.Musi sam
    utrzymać całą rodzinę,bo synowa nie pracuje tylko dziećmi się
    zajmuje.Syn musi
    pomagać w domu,sprzątać ,gotować,dziecmi też się musi zająć jak
    synowa na kawę i
    plotki z koleżankami wychodzi.

  • natalia232323 06.12.09, 13:04
    zazdroszcze ci wiesz? choć mam piekny dom wspaniałego kochającego męża i
    niestety teściów, którzy chyba myślą że ja mam ciagle ich zadowalać obsługiwać i
    zyc jak oni chcą bo "co ludzie powiedzą". Doszło do tego że nie mogłam wyjśc z
    domu bo ona musiała coś szybko załatwić (zajęło jej to 6 h choć wiedziała że mi
    sie śpieszy). Gdy zobaczyła złość na mojej twarzy spowodowaną tym, że wydzwania
    do moich rodziców i skarży głupoty jakieś że sukienka od wesela wisi w szafie
    nie wyprana itp to kazała mi sie wyprowadzić a jak mąż poszedł za mną to złapała
    go w drzwiach płacząc żeby sie zastaniowił bo życie mu zmarnuje bo juz mu
    zmarnowałam. Najwiekszy zarzut ma do mnie taki że wygodna jestem (dziecka nie
    mama) czym mnie rani bo staramy sie juz rok i nic z tego nie wychodzi... Teśc
    jest taki sam ostatnio nie umyłam po nim talerzy co skończyło sie awanturą i
    "zakazem wchodzenia do kuchni" dla nas.. i co ty na to? zamienisz się?
  • aggirre 08.12.09, 12:29
    To macie szczęście, że możecie poprostu zerwać kontakty - co ja bym
    za to dała; a tu teściowie (w bloku) drzwi w drzwi
    mieszkają,przychodzą kiedy się im (gł.teściowej podoba) i żadne
    subtelne aluzje, przytyki, że kąpiel dziecka,do spania- nic nie
    pomaga. Teściowa musi wygłosić codzienną porcję swych mądrości (jaki
    lek najlepiej,a to niby coś -uwaga!-mężowi do jedzenia przyniesie,że
    synek (jej a mój mąż)zmęczony (czyli za dużo w domu robi etc.)- ja
    już mam chyba jakiś rozstrój nerwowy,ale mój mąż ją zawsze wpuszcza
    (bo jej będzie przykro!), a często przychodzi ze swoją córką(jeszcze
    lepsza!) - ja już przestaję być kulturalna i zaczynam mówić
    wprost,że wizyta to nie dziś lub jej nie wpuszczam,gdy jestem
    sama,ale na bezczelność nie ma rady (wyrzucą drzwiami to wejdzie
    oknem) o przeprowadzce nie ma mowy (finanse, dzieci ) i co
    radzicie???????
  • wikusia_0 05.03.10, 01:13
    noo moi tesciowie potrafii mnie od prostytutek nawyzywac (przy mężu) bo
    dowiedzieli sie ze sie zabezpieczamy. A mąż nie reagowal. Niestety maminsynek
    nie potrafil odciac pepowiny, wyprowadzilam sie a on zostal z tatusiem i
    mamusia, minal juz rok jak sie wyprowadzilam, zlozylam pozew o rozwod, dostalam
    go na 1 rozprawie. Nie chodzi juz o mnie ale jego mi zal, bo robia mu straszna
    krzywde. Nie dość że ich utrzymuje, jest parobkiem moim zdaniem w ich domu to
    jeszcze nie ma wlasnego zycia. To straszne. Na szczescie w pore naprawilam swoj
    zyciowy blad i odeszlam. Znioslabym wszystko dla niego, gdybym wiedziala ze on
    jest za mna. Ale coz, bylo minelo.
    Nie dajcie sie tesciom. :P pozdrawiam.

    ~Wiki.
  • moriq 22.03.10, 09:39
    Teściową polubiłam zanim stała się moją teściową. Jak już się nią stała, to było
    gorzej, irytowało mnie jej zachowanie, mimo że była miła, to robiła mi za
    plecami. Na przykład pożyczała pieniądze od męża, a potem nie oddawała... tak
    samo teść, zamiast pomóc synowi bezinteresownie, jak to robią moi rodzice, to on
    za każdą pomoc każe sobie płacić!!! najgorsze jest to że tą kase przepija i
    przepala. Poza tym teściowa trzyma stronę teścia, który jest jakąś porażką. Raz
    przyjechał przypilnować nam 2-miesięcznego malucha, i sobie otworzył wódę.
    Zrobiłam mu awanturę, a teściowa zamiast wziąć moją stronę, to postanowiła się
    nie odzywać dla swojego dobra, mimo że wcześniej mi powiedziała że jest na niego
    zła o to. Najgorzej ma się sytuacja z babcią męża. Dostaliśmy od niej
    mieszkanie, sama się wyprowadziła, ale zostawiła nam sporo swoich rzeczy, w
    dodatku przyjeżdża co jakiś czas (co najmniej raz w miesiącu) żeby odebrać
    emeryture. Robi mi wtedy burdel w domu, krzyczy na mnie i krytykuje, że ona nie
    może znaleźć swoich rzeczy a przyjechała np. po firanki. Jak już znajdzie, to ma
    pretensje że nie wiem gdzie co mam w domu. Czyli czy ruszam jej rzeczy, czy nie
    - nigdy nie pasuje. Potem wrzeszczy że nie umiem przemówić do rozsądku mężowi i
    nie zabronię mu tego, tego i tego.. głównie chodzi jej o to że mąż skleja modele
    i zapycha JEJ szuflade tekturami ;] Kiedy już wyjdzie z domu, idzie się pożalić
    sąsiadkom, swoim byłym, a teraz moim sąsiadkom oczywiście na mój temat jaka to
    jestem niedobra. Skutkuje to tym, że czuje się nieswojo wychodząc z domu bo
    sąsiedzi patrzą na mnie jak na najgorszą, mimo że na początku jak się
    wprowadziliśmy byli bardzo mili i pomocni. ... no wkurza mnie to że ktoś mi tak
    psuje opinie bezpodstawnie. chyba mam prawo posprzątać sobie w mieszkaniu, a to
    że ona czegoś nie może znaleźć to sorry ale nie jestem w stanie wszystkiego
    ogarnąć, jak za każdym razem kiedy przyjeżdża zabiera sobie coś innego, mimo że
    wcześniej mówiła że to nasze i możemy używać, to ja już nie wiem co i gdzie mam.
    No jakaś masakra z nią.. ta na mnie swoje nerwy wyładowuje, dziecko mi płacze na
    rękach bo nie wie co sie dzieje.. no najchętniej bym taką piznęła w pałę i niech
    się ogarnie!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka