Dodaj do ulubionych

Swięta bez teściów to jest to!

26.12.08, 10:58
Już drugi rok z rzędu nie byliśmy u rodziców męża na wigilii czy świętach i
zauważyłam,że jesteśmy spokojni i uśmiechnięci,nie warczymy na siebie.Wizyty u
nich zawsze zaczynały się od wypominania,że za rzadko przychodzimy[kazała
teściowa posypywać mi głowę popiołem na znak pokuty],że się nie liczymy z
nimi,że się nie zwierzamy.Przestaliśmy o czymkolwiek z nimi rozmawiać gdy
usłyszałam rozmowę na pobliskim przystanku o nas,wygląda na to,że teściowie
nie mają tajemnic przed obcymi ludzmi.Teść się chwali,że wszystkim dzieciom
bardzo pomagał,że bez jego dobrych rad to byśmy marnie skończyli a nasze domy
to by się zawaliły bez jego nadzoru nad nami i ekipami budowlanymi.Mimo
bliskiego zamieszkiwania na świeta dobrze widziany jest przyjazd samochodami
kto tam ile ich ma ma się pokazać.Teść chodzi ogląda je,żeby sąsiedzi widzieli
jakie dzieci podorabiane,ale nie zapomni dodać,że dzięki niemu.Swięta to
pokazowka dla innych"patrzcie jak nas szanują i doceniają wszyscy
przyjeżdżają,żeby wysłuchać moich życzeń",które są raczej litanią pretensji i
zjadliwe są jak diabli.Teść porównuje osiągnięcia swoich synów i żeby
"zmotywować" tego,który zrobił nie tak jak chciał "tatuś" mówi,a czego nie tak
jak u Marka czy Michała ja im tak doradziłem i jest lepiej a wy co?chcieliście
być mądrzejsi się zaczyna- wyliczanie grzechów delikwenta popełnionych według
teścia oczywiście.Teściowa siedzi cicho popiera wszystko co jej mąż mówi, bo
lepiej niech pojeździ po dzieciach i synowych niż po niej.Nastepna bolączka to
wnuki,ten jest dobry co często odwiedza dziadków słucha o ich problemach
godzinami i kształci się w takim kierunku,który pasuje dziadkom czytaj byłby
im przydatny.Nie mają też synowej w zawodzie pielęgniarka,bo teraz na starość
by sie przydała.No i głowny powód naszych tarć to częste inspekcje naszych
domów i krytyka non stop każdej inwestycji.Odwiedziny nigdy nie zapowiadane bo
oni mają prawo swoje dzieci odwiedzać kiedy im się podoba.Fajni są
prawda?Dziwią się jeszcze,że sie buntujemy i chcemy żyć po swojemu,a nie
według ich widzimisię.Reszta rodziny jest na nas zła,bo oni boją się powidziec
otwarcie że tak nie chcą a jednocześnie chcą być chwaleni przez rodziców,że są
dobrymi dziećmi podtrzymującymi więzi rodzinne i tradycję.Tylko ile lat tak można.
Edytor zaawansowany
  • serduszko90 28.12.08, 14:29
    Zgadzam się z Tobą, że lepiej ochłodzić stosunki z teściami i być szczęśliwszą
    osobą, niż udawać i żyć ciągłymi nerwami.Ja sama również mam bardzo ciężką
    sytuację.OD początku(12 LAT) jestem nieakceptowana, mąż jest nastawiany
    przeciwko mnie, a dzieci wysłuchiwały jaka to mama jest niedobra.Mieszkamy razem
    i jesteśmy na wspólnej kuchni, ale ja postanowiłam właśnie od tych świąt
    całkowicie uwolnić się od nich psychicznie.Już się nie boję, choć jestem, bez
    wsparcia męża.Nie będę się"spowiadać" z każdego kroku, pokazywać wszystkich
    zakupów(jak do tej pory) i jak najwięcej czasu spędzać bez nich.Naprawdę
    teściowie potrafią zatruć życie, uważając przy tym, że synowa jest zła , bo ma
    inne zdanie na wiele tematów.pozdrawiam serdecznie
  • barbasia017 29.12.08, 08:58
    Witam w gronie nieakceptowanych synowych.Mąż też był przeciwko mnie,ale gdy
    koledzy zaczęli mu przebąkiwać,że on sam bez tatusia pomocy i doradztwa domu by
    nie zbudował,to cos w nim pękło.Dowiedział się ile to poświęcenia i wyrzeczeń
    kosztowało wychowanie go i braci[makabra].Tak naprawdę mąż samodzielny był od
    lat 16 kiedy zaczął w różny sposób dorabiać,rodzice na ślub i przyjęcie nie
    wyłożyli grosza,a dom jest za nasze i tylko nasze pieniądze zbudowany.Gdy zbliża
    się starość to zauważyłam,że większość rodziców wypomina różne bzdury,wymyśla
    zasługi,bo opieka będzie wkrótce potrzebna.Moja teściowa nawet na ręce dzieci
    nie wzięła,a sąsiadkom teraz opowida jak to o wnuka się martwiła jak jeździłam z
    nim po całej Polsce od kliniki do kliniki.Teraz teściowie chcieliby żeby się
    nimi zająć,ale my nie chcemy i jest mnóstwo pretensji i obgadywania.My jesteśmy
    20 lat po ślubie,a mąż przejrzał na oczy dopiero 5lat temu więc życzę tobie tego
    samego.Nigdy nie mieszkałam z teściami, bo pewnie bylibyśmy już po
    rozwodzie[teściowie by do tego doprowadzili].Moje dzieci natomiast od lat nie
    chodzą do dziadków,bo orzekły,że dziadkowie shizy odstawiają.Mój starszy syn
    potrafi prawdę wygarnąć nie tylko mnie,ale dziadkom też.Zobaczysz jak dzieci
    podrosną nie dadzą się manipulować no chyba,że będą ich przekupywać.Moje dzieci
    nigdy nie dostały np.Mikołaja,ojciec Rydzyk zapewne tak.Współczuje serdecznie
    mieszkania z teściami,bo takie grzebanie w zakupach i wtrącanie się do
    wszystkiego każdego irytuje.Wielki Brat dobry jest,ale do oglądania w
    telewizji.Szczęśliwego Nowego Roku,oby przyniósł zmiany,ale tylko te dobre.
  • czerwonymuchomor 30.12.08, 13:08
    cała prawda-bez teściowj w święta było super!!a tak się bałam jej
    wizytacji,ale pojechała do córki wiele km.stąd i było cudownie:)
    --
    Łatwiej dobre zepsuć,niż złe naprawić.
  • uwielbiamzelki 04.05.09, 07:59
    Jka ja Cię rozumiem!!! I serce mi się kraja na myśl, ze to trwało 12 lat...Czemu młode małżeństwa nie moga pozwolić sobie na oddzielne mieszkania? Nigdy tego nie zrozumiem. Współczuję Tobie z całych sił i solidaryzuje sie całą sobą!
  • uwielbiamzelki 04.05.09, 08:03
    My spedziliśmy swoje 2 pierwsze święta be nich i w końcu atmosfera świąt była taka piekna...ale niestety ona zadzwoniła!!!!!! mąż złożył jej życzenia i powiedział, ze właśnie skończylismy kolację, na co ona się oburzyła i powiedziała, ze ona jeszcze nie zaczęa, bo nie ma pierwszej gwiazdki!!!!!!!(a niebo było całe usłane gwiazdami....). Popsuła nam humory, przez godzinę nie moglismy dojść o siebie. BYła obrażona i okazywała w tej rozmowie pogardę dla nas, bo nie spedziliśmy świąt z nią...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka