Piękne miasto. Duże miasto.
Ale nijak nie mam szczęścia by spotkać na swej drodze mężczyznę,
z którym spędzę resztę życia.
Mam za sobą długoletni związek, który miał być jak dla mnie tym ostatnim. Nie stał się nim, a podejmowane potem próby znów...bez happy end'u.
Mam 33 lata. Wyższe wykształcenie. Jestem panną. Smutne.
Może za wysoka? Zbyt ładna? Za dużo potrafię, za dużo wiem?
Czy to tak po prostu życiowy pech?
Nie chcę być z kimś tylko po to by nie być sama. Nie idę na to.
Chcę kochać, troszczyć się, wspólnie budować, dzielić każdy dzień.
Wciąż mam nadzieję, że jeszcze będę szczęśliwa.
Ludzie mówią, że mężczyźni w moim wieku, którzy byli tego warci już od dawna zajęci.
A może jednak są tacy jak ja; po bolesnym rozczarowaniu lecz z wiarą?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.