Dodaj do ulubionych

Jak i gdzie...

16.07.15, 21:51
poznać wolną kobietę w prowincjonalnym, małym miasteczku? Jakieś nowe pomysły?
Edytor zaawansowany
  • czarny.onyks 16.07.15, 21:56
    już kiedyś pisałam..otwórz się na swoją pasję....

    poszukaj forów dyskusyjnych o ptactwie;)
    wyjedź obserwować ptaki ....o np. tu...www.horyzonty.pl/oferta/przyroda/wycieczka_przyrodnicza_polska_spotkania_z_przyroda

    spotkasz pasjonatów jak Ty...a może i pasjonatkę;)


    --
    once in a lifetime...
  • czarny.onyks 16.07.15, 21:59
    A teraz poczekam, jakie znajdziesz przeciwwskazania:P


    --
    once in a lifetime...
  • witrood 16.07.15, 22:28
    Przypadkiem byłem na podobnej (w części) wyprawie na biebrzańskich bagnach. Z największym prawdopodobieństwem poznać tam można emerytów z Zachodniej Europy (Belgia, Holandia). :D

    --
    People are stranger, people in danger...
  • silencjariusz 16.07.15, 22:29
    No i weź to niektórym wytłumacz...;)
  • witrood 16.07.15, 22:32
    Teoretycy. ;)

    --
    People are stranger, people in danger...
  • czarny.onyks 16.07.15, 22:48
    jak to szło.....


    aa..Jedni szukają sposobów, inni powodów...by...nie jechać..nie poznawać...
    Byłeś na takim wyjeździe?


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 16.07.15, 22:52
    Odbiegasz od tematu.:>
  • czarny.onyks 16.07.15, 23:02
    mam wrażenie, że cokolwiek byśmy ie napisali....nie będziesz ukontentowany;)


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 16.07.15, 23:07
    Trzymajmy się choć raz tematu. Jak? Gdzie? Nowe pomysły. Będę bardzo zadowolony jeśli tak się stanie..;)
  • czarny.onyks 16.07.15, 23:25
    nie Silu.....bo zawsze będziesz miał jakieś ale...:D
    nie przetestowałeś poprzednich, nie poddam więc następnego pomysłu:)
    ..i tak byś zaraz grymasił, wybrzydzał....

    a zbaczać będę :P...bo lubię...podobnie jak Ty :P



    Silu a poszedłbyś na jakiś kompromis?


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 17.07.15, 17:11
    Oczywiście, że bym poszedł.
  • czarny.onyks 16.07.15, 22:49
    nie pomagasz:>


    a może emeryt ma wnuczkę?:>

    --
    once in a lifetime...
  • lounger 30.07.15, 11:30
    Twego postu i powieliłam odp. Cieszę się, że nie jestem jedyna tak myśląca :) W dodatku w gronie zawsze może być jakaś przypadkowa (młodsza) osoba ;)
    --
    Dzikie wino

    Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba...
    J.S.
  • czarny.onyks 30.07.15, 11:38
    no coś Ty....za co przepraszać...

    im więcej nas myślących podobnie...powinno dać do myślenia innym;)

    --
    once in a lifetime...
  • lounger 30.07.15, 11:43
    Chyba powinnam najpierw wszystkie wątki przeczytać żeby nie powtarzać tego co inni napisali ;)
    --
    Dzikie wino

    Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba...
    J.S.
  • lounger 30.07.15, 11:29
    Ci emeryci mają znajomych, córki, wnuczki itp. Grono znajomych się powiększa a tym samym, być może szanse.
    --
    Dzikie wino

    Niewiele do szczęścia potrzeba: trochę piasku, morza, nieba...
    J.S.
  • silencjariusz 16.07.15, 22:33
    Pomysły miały być nowe. ;)
    A na takim wyjeździe nie poznam kogoś z mojej okolicy tylko (o ile już) kogoś, kto mieszka gdzieś dalej. A nie o to mi chodzi.
  • czarny.onyks 16.07.15, 22:49
    skoro stare nie sprawdzone, to po co nowe?

    --
    once in a lifetime...
  • maruda2 16.07.15, 23:19
    Jak ktoś już zaproponował, trza przeprowadzić wywiad środowiskowy :-> O ile dobrze kiedyś zrozumiałam to pracujesz z samymi facetami. Oni mogą mieć siostry, a te koleżanki itp. Może powinieneś zacząć się udzielać w lokalnej społeczności ? Biblioteka, sklep itp.
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • silencjariusz 16.07.15, 23:24
    Ok, ok. Zacznę się udzielać. Jutro po robocie zajdę do sklepu, kupię bełta albo dwa i będę się socjalizował z obszczymurami.;)
  • czarny.onyks 16.07.15, 23:29
    ??

    widzisz...i kpisz....
    a wbrew pozorom zupełnie poważnie podchodzimy do problemu...
    nie widzisz, czy nie chcesz widzieć?

    szkoda...
    --
    once in a lifetime...
  • maruda2 16.07.15, 23:33
    Po co pytasz o radę, skoro każdą wyśmiewasz ? Może coś śmiesznego o bibliotece napiszesz ? :-> Sądzisz, że proponowałbym Ci socjalizację z menelami ?

    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • lilith70 16.07.15, 23:35
    Bo Sil to by chciał żeby sama przyszła i mu na kolana usiadła :P
    I jeszcze żeby księżniczką była - czystej krwi :>

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • czarny.onyks 16.07.15, 23:38
    i z warkoczem.........
    i hołdująca tradycjom..konserwatystka....

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 16.07.15, 23:57
    Normalnej kobiety chcę. I tyle.
  • lilith70 17.07.15, 00:04
    a co to jest normalna? czyli jaka? czego od niej oczekujesz? ma ci pierogi lepić i do kościoła z tobą chodzić a wieczorami skarpety cerować czy jak?

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • silencjariusz 17.07.15, 17:20
    Skarpety sam sobie poceruję, do kościoła nie chodzę. Więc co najwyżej pierogi mogłaby czasem ulepić.
  • silencjariusz 17.07.15, 17:18
    Warkocz nie jest konieczny. A tak a propos... Co się stało, że z maleńkiego Onyksika z długimi, kręconymi włosami związanymi kokardką zrobił się Onyks ostrzyżony na chłopaka?;)
  • czarny.onyks 18.07.15, 15:36
    :>

    a co ma piernik do wiatraka? rozważamy Twój problem, a nie mój wygląd;/
    i ładnie to tak podglądać z ukrycia....?

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 18.07.15, 21:01
    Udostępniona fotka to ją oglądam. Co w tym złego?
  • czarny.onyks 18.07.15, 21:39
    ale nie udostępniam tutaj Silu...

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 18.07.15, 21:42
    Czyli nie powinienem był o nie pytać? W takim razie przepraszam.
  • czarny.onyks 18.07.15, 22:09
    gdybym chciała komentarzy i dyskusji na ten temat..wrzuciłabym tu fotkę;)
    a jeśli do tej pory nie zauważyłeś..to nie, nie lubię mówić o sobie ;)

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 18.07.15, 22:12
    Więc już o Tobie nie mówię.;)
  • silencjariusz 17.07.15, 17:12
    A tak... Chciałbym. Żeby mi na kolana usiadła. Przynajmniej na randki nie trzeba by było chodzić.
  • silencjariusz 16.07.15, 23:56
    Ależ nie wyśmiewam. Zwracam jedynie uwagę na realia małego, prowincjonalnego miasteczka.
  • witrood 16.07.15, 22:22
    Chyba jedynie przez wywiad środowiskowy, bo raczej polowanie się nie uda z racji małej liczby zwierzyny. ;)

    --
    People are stranger, people in danger...
  • lilith70 16.07.15, 22:32
    są strony dla singli

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • silencjariusz 16.07.15, 22:36
    Dla wielkomiejskich chyba... Stary kawaler ze wsi i do tego w moim wieku raczej już nie ma szans na poznanie kogoś.
  • witrood 16.07.15, 22:38
    Tego bym z kolei nie powiedział. Na tych singlowych wyjazdach z reguły dominują panie starsze od Ciebie. Nie byłem, ale oglądałem fotorelacje. :P
    --
    People are stranger, people in danger...
  • silencjariusz 16.07.15, 22:43
    No to pozamiatane.
  • witrood 16.07.15, 22:45
    Nie gadaj. Jakieś tam się zdarzają, co chłopa szukają (niekiedy pilnie). Nie desperuj i czekaj spokojnie.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • lilith70 16.07.15, 22:48
    hahahaha witrood Ty chyba nie chcesz kolegi wyswatać, kiedys na taką stronę zaglądałam to na zdjęciach z wycieczek byli też tacy po 30-stce...;)
    a mój kolega ostatnio poznał kobietę na e-darling czy jakoś tak i miłość kwitnie :P

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • witamina_b12 16.07.15, 22:48
    A moze biuro matrymonialne? Tam przynajmniej sa osoby zainteresowane stalym zwiazkiem. Na portalach to sporo takich co sie nudza albo sami nie wiedza czego chca... vide ja ;)
  • witrood 16.07.15, 22:50
    Portal to to samo co biuro, tylko w nowoczesnym wydaniu.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • czarny.onyks 16.07.15, 22:51
    nie zgodzę się..
    --
    once in a lifetime...
  • witrood 16.07.15, 22:53
    Cel ten sam. Problem jedynie z prawdziwością tożsamości.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • witamina_b12 16.07.15, 22:56
    Nie, w portalu 3 klikniecia i masz profil.
    Do biura musisz sie udac, zaplacic itp itd. Imho odsiewa to tych niezainteresowanych zwiazkiem. Dodatkowo Sil chyba szuka takiej kobiety troche z poprzedniej epoki (bez urazy Sil) to moze taka latwiej tam znalezc.
  • czarny.onyks 16.07.15, 22:59
    dokładnie tak.....

    komuś kto chce się zabawić nie będzie chciało się aż tak starać....

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 16.07.15, 23:01
    Z poprzedniej epoki??? Czyli jakiej?:>
  • witrood 16.07.15, 23:02
    IV RP pewnie :D

    --
    People are stranger, people in danger...
  • witrood 16.07.15, 23:04
    albo empetrójek. :D

    --
    People are stranger, people in danger...
  • witrood 16.07.15, 23:01
    Mielibyście odwagę do takiego biura iść? :O

    --
    People are stranger, people in danger...
  • witamina_b12 16.07.15, 23:07
    Ja meza juz mialam ;)
    Ale sadze ze kogos zorientowanego na staly zwiazek, slub, rodzine itp. Hołdujacego konserwatywnym wartoscia latwiej tam znalezc.
  • witrood 16.07.15, 23:09
    Miałaś, czy nie miałaś - ważne, czy odwagę byś miała tam pójść. To jest pytanie. ;)

    --
    People are stranger, people in danger...
  • witamina_b12 16.07.15, 23:14
    Ale to Sil musi mieć odwagę. Ja bym miała jakbym szukała, zwłaszcza, ze uważam, że to skuteczniejsze.
    Mam profil na portalu ze zdjęciem, nie wiem co wymaga większej odwagi w sumie?
  • silencjariusz 16.07.15, 23:10
    Z poprzedniej epoki??? Czyli jakiej?
  • witamina_b12 16.07.15, 23:12
    No nie "buddystke_feministkę" tylko taką hołdującą konserwatywnym poglądom domatorkę ;)
  • silencjariusz 16.07.15, 23:19
    Nie rozumiem tego co napisałaś. Feministce przeszkadzałoby np. darzenie jej szacunkiem, liczenie się z jej zdaniem, stabilność emocjonalna, oddanie czy wierność?
  • silencjariusz 16.07.15, 23:22
    Jeżeli to o czym napisałem jest przejawem konserwatyzmu (a nie normalności) to w jakim Wy świecie żyjecie???
  • witamina_b12 16.07.15, 23:26
    nie...

    ale może by była bardziej otwarta na świat, chciała podróżować, nie zamykać się w jednym mieście, jeść na śniadanie codziennie co innego... itp itd.

    A ponadto Tobie by mogło przeszkadzać jej podejście do wielu spraw.
    Tu nie chodzi o krytykę Sil tylko o inne potrzeby. Takie kobiety (bardziej konserwatywne) są pewnie i na portalach ale imho jest ich mniej i trudniej je znaleźć
  • czarny.onyks 16.07.15, 23:26
    a ja rozumiem...tylko zmieniłabym pytanie...

    w jakim Ty świecie żyjesz....

    --
    once in a lifetime...
  • jovian 17.07.15, 00:07
    Przestań usilnie szukać.

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • witamina_b12 17.07.15, 09:09

    > Przestań usilnie szukać.

    Takiego podejścia nie rozumiem. Chcąc osiągnąć jakiś cel zawsze podejmuje się starania, działania itp. W życiu mało co przychodzi samo z siebie. Oczywiście nie chodzi tu o jakąś obsesje ale jednak zwiększenie szans poznania wolnych osób zwiększa szanse wejścia w związek.
  • kama265 17.07.15, 09:14
    bo to jest podejście pt siedź w kącie a znajdą Cię ;)


    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • witamina_b12 17.07.15, 09:19
    chyba pająki ;)
  • kama265 17.07.15, 09:20
    i komary :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • facet699 17.07.15, 10:19
    albo i facet, bo to powiedzenie jest aktualne tylko dla was
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • kama265 17.07.15, 10:26
    wydaje Ci się :D
    wiesz, u sąsiada trawa jest zawsze zieleńsza ;)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • margott70 17.07.15, 10:28
    No tak to działa. Siedzimy cichutko w kąciku, z wy nas odnajdujecie, uprzednio się o nas zaczepiwszy.
  • facet699 17.07.15, 11:16
    i która odpowiedź prawdziwa, Twoja czy Kamy? :P
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • kama265 17.07.15, 11:40
    moja. Margott to sarkazm jest :-P

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • facet699 17.07.15, 12:28
    sarkazm ale realny ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • margott70 17.07.15, 12:34
    Równie realny jak komunizm. Założenia były dobre, tylko ludzie nie sprostali;)
  • facet699 17.07.15, 13:02
    jednostki miały dobrze :D
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • kama265 17.07.15, 13:22
    zawsze są wyjątki od reguły :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • facet699 17.07.15, 13:39
    a w komunizmie tych wyjątków było całkiem sporo

    ale fakt faktem z kąta należy czasami wychodzić ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • kama265 17.07.15, 13:43
    w kącie tylko koty Cię znajdą :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • czarny.onyks 17.07.15, 13:49
    a jak się nie ma kotów?

    nic tylko zwłoki zostaną...
    --
    once in a lifetime...
  • kama265 17.07.15, 13:55
    koty z kurzu no :D te zawsze Cię znajdą ;)
    ....
    ech ale temat zwłok dzisiaj się przewija :D :D :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • jovian 17.07.15, 10:13
    Pragnę zauważyć że użyłem słowa 'usilnie' - to nie jest synonim słowa 'wcale'. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • kama265 17.07.15, 10:26
    :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • witamina_b12 17.07.15, 10:34
    ale użyłeś tez słowa "przestań", a mi nie wydaje się by Sil szukał "usilnie"...
    Usilnie to tylko jojczy i szuka dziury w podanych rozwiązaniach ;)
    Jak zmniejszy intensywność działań (poszukiwań) to będzie już tylko "wcale" ;)
  • kama265 17.07.15, 10:37
    a mi się wydaje, że już jest to wcale :D
    następnym krokiem będzie zaprzestanie jojczenia <chyba> ;)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 17.07.15, 17:22
    Wcale nie jojczę.:> Zapytałem grzecznie z nadzieją, że może ktoś z podobnego do mojego chutoru napisze jak sobie radzi z nawiązywaniem nowych znajomości.
  • facet699 17.07.15, 21:02
    gdzie są ludzie tam są możliwości :)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • carol-jordan 17.07.15, 21:04
    Ktoś tu tryska humorem..... :P
  • facet699 17.07.15, 21:32
    :D
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • carol-jordan 17.07.15, 21:38
    A co w tym śmiesznego? He? :>
  • facet699 17.07.15, 21:41
    toż śmieję się i tyle :) nie wolno ?
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • carol-jordan 17.07.15, 21:44
    Wolno. A jakże. Jeśli Onyks pozwoli........ :P
  • facet699 17.07.15, 21:47
    a czekaj... jakaś żałoba jest czy co? Czegoś nie wiem ?
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • carol-jordan 17.07.15, 21:49
    A ja na bieżąco też raczej nie jestem.... chodziło mi o to, że Onyks ma władzę to i może na coś pozwolić lub tego zabronić. Taka luźna myśl..... Dla mnie za gorąco jak na pisanie zdań rozwiniętych.... ale Ty zdaje się mógłbyś i poemat jaki skreślić..... :P
  • facet699 17.07.15, 22:26
    ale ona nie ma potrzeby niczego regulować do momentu kiedy nie ma tu rozróby jakiejś ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • czarny.onyks 18.07.15, 21:31
    a od kiedy to ja ja jestem przeciwko śmichom :P

    chamstwo mnie tylko lekko złości:>

    --
    once in a lifetime...
  • marisella 17.07.15, 22:43
    silencjariusz napisał:

    > Wcale nie jojczę.:> Zapytałem grzecznie z nadzieją, że może ktoś z podobneg
    > o do mojego chutoru napisze jak sobie radzi z nawiązywaniem nowych znajomości.

    To ja Ci powiem, choć mój chutor od Twojego nieporównanie mniejszy (306 mieszkańców... w porównaniu do 19 tysięcy [TYSIĘCY!!!] u Ciebie) - nie zamykam się na ludzi, lubię z nimi gadać, otwieram się, próbuję nowego. I poznaje ludzi non stop, facetów też, choć niekoniecznie może takich, jakich bym chciała na swoją drugą połówkę, gdybym jej szukała :)

    Idę na łyżwy i zawsze na kogoś z koleżankami wpadniemy, jadę na pocztę i zawsze z kimś zagadam. Stoję czekając na busa i 5 minut później toczę dialog o sensowności wysiewania poziomek późną jesienią. Komuś pomożesz ze skleu zanieść siatki do auta, innemu drzwi otworzysz i już się jakoś toczy :)
    Ba! Rok temu poszłam do sadu zj***ć jednego faceta za to, że mi maliny z rozmachu opryskał roundupem i zaprosił mnie na kawę (nigdzie z nim nie poszłam, ale).
    Że już nie wspomnę o tym, że człowiek się z domu nie ruszy to i tak go nie minie, bo się zawsze jakiś kurier napatoczy ;)

    Tylko że ja nie gadam i nie chichram się tylko z tymi, którzy mi się wydają idealnym kandydatami na męża i nie zamykam się na innych, bo przecież z nimi i tak nie pobiegnę przed ołtarz. Bo w ogóle nie o to w tym wszystkim chodzi. Ale jak bez spinki poznajesz ludzi ot tak, bo lubisz, to poznasz w końcu i tego kogoś, najpewniej przypadkiem, jak i ja :)

    Czego Ci zresztą bardzo życzę :)


    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • silencjariusz 18.07.15, 00:07
    A to jest przyznam jedna z wielu moich słabych stron. Kompletny brak chęci do prowadzenia tak zwanego życia towarzyskiego. Nie mam pojęcia jak to zmienić.
    Za życzenia dziękuję.:)
  • marisella 20.07.15, 12:49
    silencjariusz napisał:

    > A to jest przyznam jedna z wielu moich słabych stron. Kompletny brak chęci do p
    > rowadzenia tak zwanego życia towarzyskiego. Nie mam pojęcia jak to zmienić.

    No chyba zmienić to się da jedynie chęcią, a jak chęci nie masz, to pewnie tego... się nic nie zdziała. Ale nie lubisz gadać z ludźmi czy nie interesuje Cię co mają do powiedzenia i nudzą czy coś jeszcze innego?


    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • silencjariusz 20.07.15, 17:36
    Nie mam tak mocno rozbudowanej potrzeby prowadzenia życia towarzyskiego jak niektórzy mają. Bez konkretnej przyczyny.
  • jovian 18.07.15, 16:30
    No pacz pani, ja mimo bycia osobnikiem zazwyczaj w miarę przyjaznym otoczeniu, jakoś nie doświadczam takich ekscesów towarzysko-społecznych, nie mówiąc już o tym że nigdy żadna kobieta nie podeszła do mnie na ulicy i nie chciała numeru telefonu (patrz sąsiednie forum). :)
    A przy okazji opierdalania też jakoś mnie na kawę nikt nie ciągnął. Prawdopodobnie jednak jestem wybrakowany. :D

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • czarny.onyks 18.07.15, 16:50
    łżesz:P


    ..a kto Cię na spotkanie forumowe wyciągał?:>
    :D

    --
    once in a lifetime...
  • jovian 18.07.15, 17:11
    A to kogoś opierdalałem wcześniej? No to i jeszcze alzheimer do tego wszystkiego... :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • marisella 20.07.15, 13:02
    jovian napisał:

    > No pacz pani, ja mimo bycia osobnikiem zazwyczaj w miarę przyjaznym otoczeniu,
    > jakoś nie doświadczam takich ekscesów towarzysko-społecznych, nie mówiąc już o
    > tym że nigdy żadna kobieta nie podeszła do mnie na ulicy i nie chciała numeru t
    > elefonu (patrz sąsiednie forum). :)
    > A przy okazji opierdalania też jakoś mnie na kawę nikt nie ciągnął. Prawdopodob
    > nie jednak jestem wybrakowany. :D

    Ale to, że sobie z kimś pod byle pretekstem na przystanku albo w busiku do domu (nie mając nic lepszego do roboty) pogadasz to są takie ekscesy? :D :D :D
    Bosz... to jest ze mną gorzej niż myślałam :D

    Generalnie to wiesz... może to wynika z tego, że chłopy jakieś bardziej śmiałe som, prędzej uważają, że im wypada. A na wsi to już w ogóle (co ma swoje dobre i złe strony, tych drugich chyba więcej).

    Chociaż żeby nie było - kuriera to akurat ja napastowałam, nie na odwrót ;)

    No i jak mówię - to, że sobie z ludźmi gadam, to nie znaczy, że to sami kandydaci na kandydatów, i że tak do mnie lgną, bo to czasem kobitki, czasem jacyś emeryci, czasem ktoś zupełnie nie z mojej bajki, że już nie wspomnę o moim największym wiejskim wielbicielu-amancie, Panu Stasiu, który 4 razy dziennie przechodzi koło mojego domu (zmierzając na stację benzynową po piwo :D) i przynajmniej co drugi dzień zostawia mi w furtce kwiaty (oberwane sąsiadowi u góry, po drodze ze stacji :D), a jak się spotkamy, od trzech lat niezmiennie pyta mnie o imię, po czym zawsze tak samo komentuje, że jego wnuczka też jest Edytka, i nawet w moim wieku, a w ogóle to czy mąż dziś w domu, bo on by do mnie wpadł na noc [i tu zalotnie mruga oczkiem] ;) :D.
    Także ten. Takie to czasem pogaduchy :D Ale że nic mnie to nie kosztuje, to kwiatki z furtki zdejmuję, przedstawiam się ciągle od nowa i potakuję, że niestety, niestety, Panie Stasiu, ale mąż by się wściekł, więc mowy nie ma o żadnych takich ;)


    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • jovian 20.07.15, 18:36
    marisella napisała:
    > Ale to, że sobie z kimś pod byle pretekstem na przystanku albo w busiku do domu
    > (nie mając nic lepszego do roboty) pogadasz to są takie ekscesy? :D :D :D

    Eeeee... tak? ;) O czym mam gadać na tym przykładowym przystanku? Jak wiem że człowieki czasem tak mają, że wymieniają dźwięki bez zbytniego znaczenia w celu socjalizacji czy czego tam, ale niestety mi chyba religia zabrania czy cóś. :D

    > Bosz... to jest ze mną gorzej niż myślałam :D

    Nie to ze mną jest gorzej niż myślałem. :P

    > Generalnie to wiesz... może to wynika z tego, że chłopy jakieś bardziej śmiałe
    > som, prędzej uważają, że im wypada. A na wsi to już w ogóle (co ma swoje dobre
    > i złe strony, tych drugich chyba więcej).

    Śmiałe? Ależ nie, wpasowują się w role społeczne mniej lub bardziej udanie. Tak samo jak i płeć przeciwna która en masse oczekuje bycia zdobywaną. Ale żeby w dobie równouprawnienia, feminizmu i dżender pozwalać na takie rzeczy to skandal jest. :D

    > Także ten. Takie to czasem pogaduchy :D Ale że nic mnie to nie kosztuje, to kwi
    > atki z furtki zdejmuję, przedstawiam się ciągle od nowa i potakuję, że niestety
    > , niestety, Panie Stasiu, ale mąż by się wściekł, więc mowy nie ma o żadnych ta
    > kich ;)

    No i widzisz, od panów Don Ju...Stanisławów musisz się opędzać kijem, wiec jak to Sil ładnie ujął: wystarczy być i przebierać jak w ulęgałkach. ;)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • marisella 20.07.15, 18:58
    jovian napisał:

    > Eeeee... tak? ;) O czym mam gadać na tym przykładowym przystanku?

    Bo ja wiem? No o tym, o czym się zgada akurat :D Przecież nie zachodzę na przystanek z całym scenariuszem rozmowy i ustaloną sylwetką dyskutanta, którego sobie muszę przysposobić na tę okoliczność :D

    > Śmiałe? Ależ nie, wpasowują się w role społeczne mniej lub bardziej udanie. Tak
    > samo jak i płeć przeciwna która en masse oczekuje bycia zdobywaną. Ale żeby w
    > dobie równouprawnienia, feminizmu i dżender pozwalać na takie rzeczy to skandal
    > jest. :D

    E nie, nie wiem. Ja tam już mam takie etapy za sobą, a teraz, jak odczuwam pociąg ku komuś, to nie mam oporów, żeby wziąć sprawy w swoje ręce :D Minęły czasy, kiedy to od pierwszej do ósmej klasy wzdychałam skrycie do Maćka z klasy C, tylko po to, żeby się w klasie maturalnej dowiedzieć, że zaręczył się z Anią z klasy D, bo osiem lat nie odpowiadałam na jego milczące wyrazy sympatii i nie zaczepiłam pierwsza, choć patrzyłam na niego na każdej matmie, gdy ścierał tablicę ;)

    Już mi jakoś żal czasu - staram jest, to trza brać sprawy w swoje ręce, na ile się da, i heja, a nie czekać na zbawienie :) I jeśli chłop mi się podoba, to może być w 100% pewien tego, że się o tym dowie. Ode mnie, nie z plotek. I eksplicytnie, nie z domysłów :)

    Inna rzecz, czy dobrze na tym wychodzę ;)

    > No i widzisz, od panów Don Ju...Stanisławów musisz się opędzać kijem, wiec jak
    > to Sil ładnie ujął: wystarczy być i przebierać jak w ulęgałkach. ;)

    A bo ja to akurat taka wybredna i rozwydrzona jestem, rozgryzłeś mnie ;)

    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • jovian 21.07.15, 10:20
    marisella napisała:

    > Bo ja wiem? No o tym, o czym się zgada akurat :D Przecież nie zachodzę na przys
    > tanek z całym scenariuszem rozmowy i ustaloną sylwetką dyskutanta, którego sobi
    > e muszę przysposobić na tę okoliczność :D

    Nie przypuszczam żeby ktoś miał plan. Ale i tak nie grokuję. :D

    > Już mi jakoś żal czasu - staram jest, to trza brać sprawy w swoje ręce, na ile
    > się da, i heja, a nie czekać na zbawienie :) I jeśli chłop mi się podoba, to mo
    > że być w 100% pewien tego, że się o tym dowie. Ode mnie, nie z plotek. I ekspli
    > cytnie, nie z domysłów :)

    No tak, ale ja mówiłem o milczącej większości której to cały czas jakoś "nie wypada". :)

    > A bo ja to akurat taka wybredna i rozwydrzona jestem, rozgryzłeś mnie ;)

    Tego to nie wiem, ale warunki sprzyjają byciu rozwydrzoną i wybredną. ;)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • facet699 17.07.15, 07:59
    spójrz trochę dalej. Jest trudniej ale jak zaiskrzy to nie będzie trudności. Nie chcesz się ruszać z chutoru ale może ona nie będzie przywiązana do swojego miejsca zamieszkania. Życie ucieka.
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • kama265 17.07.15, 08:00
    może, skoro jesteś takim stabilnym, hołdującym wiadomym wartościom konserwatystą, spróbuj na portalu dla chrześcijan:
    Oddajemy w Wasze ręce serwis, dzięki któremu możecie zawierać nowe znajomości z ludźmi, którym bliskie są chrześcijańskie wartości. Być może właśnie tutaj uda się wam znaleźć zapisaną sobie osobę i dzięki temu powiększy się grono szczęśliwych, chrześcijańskich małżeństw. W kontaktach z innymi ludźmi rozważ mądre słowa kardynała Stefana Wyszyńskiego: ?Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi?
    link: zapisanisobie.pl/

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 17.07.15, 17:27
    Tak, tak... Bo szacunek, oddanie, wierność to konserwatywne wartości.:> Aż mnie ciekawi na jakich wartościach feministki swoje związki budują. Bo że nie są to wartości "konserwatywne" to przecież jasne...
  • kama265 20.07.15, 07:52
    no dla mnie słanie łóżka (zawsze), jedzenie żółtego sera na śniadanie (zawsze) oraz niechęć do życia towarzyskiego i wyjazdów (zawsze), koszula niebieska do pracy (zawsze) - to taka stabilność na którą mnie nie stać Silu, sorry ;)
    poza tym, mam takie nieodparte wrażenie, ze jesteś konserwatystą, mimo, że się tego tak zapierasz. Chciałbyś kobietę domową i brand new - prawda?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 17:13
    I znowu wraca rozbabrane wyrko w dyskusji...:> Przypuszczam, że gdybyś odczuwała dyskomfort psychiczny mając w domu rozkopany barłóg to byś też wyrko zawsze słała. To nie moja wina, że nie lubisz porządku. Żółty ser kocham miłością wielką. Czemu miałbym rezygnować z tego co lubię? Tym bardziej, że rano nie dam rady nic innego w siebie wmusić. Koszul niebieskich zawsze nie noszę. Coś Ci się poplątało.:P
    Kobieta domowa czyli jaka? Brand new? Pisz proszę po polsku.
    Nie zapieram się. Gdyż albowiem zaparć nie miewam.:P
    Szacunek, wierność, oddanie, przyjaźn - czy nie tego szukasz w związku?
  • kama265 20.07.15, 17:42
    a widzisz, jesteś niesprawiedliwy Silu ;) to, że nie uważam posłanego wyrka za świętość i absolutna konieczność nie oznacza, że nie lubię porządku. Dlaego mam sypialnię, nie muszę się z wersalką bawić, tylko ładnie wygładzę i włala :D
    domowa, czyli będąca domatorką, nie przepadająca za życiem towarzyskim, wyjazdami, spotkaniami ze znajomymi. Brand new czyli że tak powiem - nietknięta. Dziewica czyli.

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 17:48
    Fakt, że masz sypialnię nie zmienia niczego. Bo i tak masz bałagan. Tyle, że w sypialni.
  • kama265 20.07.15, 17:50
    wygładzone łóżko z ładną pościelą i narzutą - to bałagan??? OMG :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 17:58
    Wygładzone wyrko to porządek??? OMG
  • kama265 20.07.15, 18:34
    a takie łóżko sypialniane, kojarzysz Silu - to jak inaczej byś zasłał, żeby nie było bałąganu wg Ciebie?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 18:45
    Nie kojarzę. W chutorze są tylko płócienne worki wypchane grochowiną.
  • kama265 20.07.15, 18:52
    no widzisz, ładnie się wykręcasz od odpowiedzi :-P

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 19:01
    Trzeba kupować wyrko, które ma szufladę na pościel. Ot i cała filozofia.
  • marisella 20.07.15, 19:07
    I ten materac 160x200 będzie się tak cały dzień brudził i kurz zbierał? Toć pościel łatwiej uprać. Albo narzutkę, jeśli się ją ma. Nie za łóżkiem ;)


    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • kama265 20.07.15, 19:10
    właśnie, i poza tym, jak wygląda taki materac goły? bezsensu :D :D :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 19:10
    Nie mam nic przeciwko narzutom. Mnie drażni pościel na wyrku. Nawet jeśli jest pod narzutą.
  • kama265 20.07.15, 19:13
    well, tak na zdrowy rozum - to po to jest narzuta, żeby pod nią była pościel ... czy nie? ;)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 19:16
    Nie. Narzuta jest po to by materac się nie brudził/kurzył. Pościel się chowa. Nie zostawia się jej na wyrku.
  • kama265 20.07.15, 19:21
    no błagam, ale po co?????? bo łóżko sypialniane to nie wersalka, nie siedzisz na nim no.

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 20:30
    W kącie też nie stoisz a jednak podłogę zmywasz i koty z kurzu ganiasz.... Choć Ty może tego i nie robisz.... Wyrko rozkopane, narzuta pewnie miesiącami leży za wyrkiem, w pościeli sierść... Jaka fleja...:P
  • kama265 20.07.15, 20:49
    nie, facet gania i zmywa itd :-P
    pasuje? :-P

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 20:52
    Czyli facet dba o porządek w Twoim domu? No ładnie... To tylko potwierdza, że nie dbasz o porządek.
  • kama265 20.07.15, 21:06
    no raczej w NASZYM domu...
    a co? on do większych rzeczy stworzony? uspokoję Cię, nie czuje się poszkodowany. To tylko potwierdza, że zajmuje się tym ten, kto ma więcej czasu akurat i ochoty i sił. :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 21:13
    A to ok. Myślałem, że to pan dochodzący jest. Gdybym miał dochodzącą panią to bym jej nie pozwolił sprzątać moich brudów. Bo byłoby mi głupio.
  • czarny.onyks 20.07.15, 21:06
    a w czym problem, żeby mężczyzna dbał?
    obiad ugotował?
    pranie zrobił?

    ...Ty Silu nie robisz tego teraz?...lub...nie robiłbyś tego w związku?

    --
    once in a lifetime...
  • kama265 20.07.15, 21:10
    no nie wiem w czym problem, ja tego problemu nie mam ;)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 21:11
    Robię.
  • kama265 20.07.15, 21:14
    no to co się dziwisz?

    aaaa, robisz, bo nie masz kobiety? jakbyś miał, to ona by to robiła, bo to kobiece obowiązki? tak?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 21:16
    Weź Ty już przestań szukać dziury w całym. Całe życie jadę na szmacie. I nie mam z tym najmniejszego problemu.
  • kama265 20.07.15, 21:25
    no to co się dziwiłeś?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 21:27
    Temu. Ten Twój wojujący feminizm to coś okropnego.
  • kama265 20.07.15, 21:31
    mój wojujący feminizm? nie rozśmieszaj mnie Silu :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • czarny.onyks 20.07.15, 21:31
    no to wygląda, że wojujących ,,feministek'' tu więcej....

    ..ale już im się nie chce udowadniać, że nie są wielbłądami...:(

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 20.07.15, 21:33
    "..ale już im się nie chce udowadniać, że nie są wielbłądami..."

    Nic nie rozumiem. Proszę jaśniej.
  • witamina_b12 20.07.15, 21:12
    Uważaj Sil bo granica między zamiłowaniem do czystości a chorobliwym pedantyzmem jest cienka...
  • silencjariusz 20.07.15, 21:31
    Znam umiar.
  • jovian 21.07.15, 10:27
    silencjariusz napisał:

    > Nie. Narzuta jest po to by materac się nie brudził/kurzył. Pościel się chowa. N
    > ie zostawia się jej na wyrku.

    Dość kategoryczne stwierdzenie, jakby co najmniej było to zapisane w KK. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • silencjariusz 21.07.15, 16:43
    Chyba będzie lepiej jeśli nie pociągnę dalej tematu. Nie chcę drażnić wielbicieli rozkopanych barłogów.;):P
  • facet699 21.07.15, 17:31
    i dobrze bo jesteś w mniejszości :P
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • silencjariusz 21.07.15, 17:39
    Ty też masz rozbabrane wyrko???
  • apersona 21.07.15, 21:42
    Dla mnie osiągnięciem życiowym było dorobić się sypialni z wygodnym łóżkiem a nie spać na jakimś rozkładanym tapczaniku z szufladą na pościel.
    Wierzaj mi Silu, w życiu nie ma jak dobry materac i pościel zawsze gotowa przyjąć strudzone członki.
  • silencjariusz 21.07.15, 21:55
    To jest jedna z tych chwil w moim życiu, kiedy czuję, że nikt mnie nie rozumie... To jest doznanie wstrząsające i do głębi przeszywające, wywołujące niemal fizyczny ból... Znaczy mówiąc wprost to czuję się okropnie samotny... w tej mojej niechęci do rozbabranych barłogów.;):P
  • maruda2 21.07.15, 22:07
    Silu jestem z Tobą;-) Pamiętasz chyba, że ja też mam niechęć do rozbabranych barłogów :-)
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • silencjariusz 21.07.15, 22:09
    Już mi lepiej.:*
  • maruda2 21.07.15, 22:11
    :-D
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • jovian 22.07.15, 00:28
    Dzizas faking krajst Sil, to już normalne łóżko takie na nóżkach i z materacem, przykryte narzutą jest rozbabranym barłogiem? Zaprawdę powiadam Ci, masz problem, bo wygląda że co najmniej trzy czwarte ludzkości ma rozbabrane barłogi. :D

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • witamina_b12 22.07.15, 07:31
    Przez wrodzona delikatnosc nie wspomne, ze takie "barlogi" to w hotelach sa... nawet w tych 5 gwiazdkowych, apartamentach itp. Nie wiem czy nie obraziles pokojowek porownujac efekt ich pracy do rozbabranego barlogu ;)
  • witamina_b12 22.07.15, 07:32
    Odnosnie pokojowek bylo do Sila ;)
  • jovian 22.07.15, 10:47
    To nie był dobry przykład, przecież w takim hotelowym barłogu co chwila jakiś inny osobnik śpi.
    A czasem nawet jakiś pies czy kot się zdarzy. Obleśność. :D

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • kama265 22.07.15, 11:22
    ooo może dlatego Sil nie lubi podróżować! :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 22.07.15, 16:49
    "normalne łóżko takie na nóżkach i z materacem, przykryte narzutą jest rozbabranym barłogiem?"

    Łóżko z materacem, który przykryty jest narzutą barłogiem nie jest.
    Problemu żadnego nie mam. To raczej 3/4 ludzkości ma problem.:P
  • facet699 21.07.15, 21:58
    oczywiście. Po co marnować niepotrzebnie energię ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • silencjariusz 21.07.15, 22:01
    A miałem Cię za przyzwoitego, dobrze zorganizowanego faceta...;)
  • facet699 21.07.15, 22:17
    jak to pozory mylą ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • szarlotka_ja 22.07.15, 22:54
    Sil... a w temacie łóżko to w ogóle można z Tobą negocjować? :P
  • silencjariusz 22.07.15, 22:57
    Oczywiście. Na drugie mam Kompromis.;)
  • szarlotka_ja 22.07.15, 23:00
    A, no to nie jest tak źle :P
  • silencjariusz 22.07.15, 23:02
    A co dokładnie Szarlotta w łóżku chciałaby negocjować?
  • szarlotka_ja 22.07.15, 23:11
    A takie tam drobnostki :P
  • silencjariusz 22.07.15, 23:42
    Jakie? Szarlotta poda przykłady.
  • witamina_b12 22.07.15, 23:43
    Kota :D
  • silencjariusz 22.07.15, 23:46
    Wystarczy jeden kocur w wyrku.:>
  • marisella 20.07.15, 18:22
    kama265 napisała:

    > wygładzone łóżko z ładną pościelą i narzutą - to bałagan??? OMG :D

    Porządeczek (=pościelone łózko):

    https://scontent-arn2-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/s720x720/11188309_799822303459328_4023629258786809049_n.png?oh=c2c82767d5425ea60db3fa28f8b1c765&oe=56483418

    Bajzel (=pościel na wierzchu):

    http://i.deccoria.strefa.com.pl/files/38601/41480/dzga0195d9aaf4111fe1662c1b217c9b7f5.jpg

    ;) :D

    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • kama265 20.07.15, 18:36
    YKWIM :D :D :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • marisella 20.07.15, 18:46
    kama265 napisała:

    > YKWIM :D :D :D

    Always! ;)

    Nie no, tak w ogóle to ja się tu podśmiechuję i miotam, bo ja też z frakcji z bałaganem w sypialni ;) Tylko z gorszego jeszcze sortu niż Ty, bo na dodatek ja mam w sypialni wielkie lustro i niestety to niepościelone łóżko widać razy dwa, gdy tylko się w drzwiach stanie. A do tego nie mam narzuty. Ani drzwi, w sumie. Także skandal razy milion. :D :D :D


    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • kama265 20.07.15, 18:52
    ja mam narzutę, leży ZA ŁÓŻKIEM ;) <kot jej nienawidzi z niezzrozumiałych dla mnie względów> ale ciiii ;)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 18:55
    O bogowie olimpijscy... Nie dość, że wyro rozbabrane, to jeszcze pełne kociej i psiej sierści...
  • kama265 20.07.15, 18:58
    psiej nie! psica jest księżniczką i posiada włosy, nie sierść. Więc nie lnieje :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 19:00
    Tak, tak... Jasne... Fuj.:P
  • kama265 20.07.15, 19:12
    no naprawdę nie lnieje :D a kocią sierść cóż - no znajdziesz w moim łóżku. I moje włosy też ;) i włosy mojego faceta ;) i ... no dobra, już Cię nie obrzydzam :D :D :D
    poza tym, ja naprawdę uważam, że zwierzaki (zadbane, domowe - moje!) :D są bardziej higieniczne od niektóych ludzi :D :D :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • jovian 21.07.15, 10:25
    Akurat niektóre razy mają włosy a nie sierść i w związku z tym trza je strzyc bo nie linieją i nie strzyżone zarastają i wyglądają jak mopy. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • kama265 22.07.15, 08:01
    potwierdzam. Moja psica aktualnie wygląda jak mop :D i to zielony, bo wczoraj coś ze sobą w trawie zrobiła :-/

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • jovian 22.07.15, 10:52
    Taa, i jeszcze co jakiś czas ten szok poznawczy jak z małego niedźwiedzia po strzyżeniu zostaje takie mikre chucherko - co za bandyta podmienił mi psa? :D
    A zielone się wypierze. ;)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • maruda2 22.07.15, 11:06
    jovian napisał:


    > A zielone się wypierze. ;)
    >
    albo wytrze w pościel ;-)
    ale żeby nie było - moja kota też śpi ze mną w łóżku ;-)

    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • jovian 22.07.15, 22:11
    maruda2 napisała:
    > albo wytrze w pościel ;-)

    Ehmmm, pisząc że się wypierze miałem na myśli że się wypierze z pościeli. :)

    > ale żeby nie było - moja kota też śpi ze mną w łóżku ;-)

    A gdzie ma spać? Na podłodze jak jakieś zwierze? :D
    Jasnym jest że sierściuchy śpią we wyrku, jak to mówią: 90% właścicieli pozwala zwierzakom spać w łóżku, pozostałe 10% się do tego nie przyznaje. A żeby było mało, to często gęsto sierściuch śpi wygodniej, kto nie obudził się rano z przykurczem karku zepchnięty przez zwierzaka z poduszki niech pierwszy rzuci kamieniem. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • maruda2 22.07.15, 22:28
    :-D
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • witamina_b12 22.07.15, 23:45
    Mój nie śpi... i nie jestem w 10 % :) jest za duży i nie był przyzwyczajony do tego to nie dopomina sie.
  • kama265 22.07.15, 11:19
    nooo... a przy kąpieli? co to nagle za szczurek patrzy wyłupiastymi oczętami zajmującymi 3/4 czaszki??? :D :D :D
    zielone było wytarte nieco przed pójściem w pielesze ale serio się zastanawiam co ona takiego zrobiła? :D :D :D pachniało trawą ale wyglądała dziwnie ... pysk mokry i zielony :D

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • jovian 22.07.15, 22:20
    Szczurek bardzo trafny i zwykle jeszcze ciężko obrażony :D
    A skąd zielone pewnie i tak się nie dojdzie, trzeba po prostu wziąć na klatę. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • z-e-u-s 21.07.15, 00:17
    No sory, ale ja nic tutaj nie poradzę:P
  • silencjariusz 20.07.15, 17:52
    Domatorkę zamiast latawicy jak najbardziej. Dziewice wymarły razem ze Smokiem Wawelskim więc bez przesady.
  • kama265 20.07.15, 17:56
    to są tylko takie dwie możliwości -skrajności? domatorka albo latawica? Silu Silu....

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 18:00
    Pytałaś o domatorkę to Ci odpowiedziałem.
  • facet699 17.07.15, 08:26
    albo to co pisze anka na sąsiednim forum. Podejść i zapytać o nr telefonu. Jak widać w jej przypadku mogłoby zadziałać w określonym czasie. Ja bym tak nie potrafił ale może Ty Silu śmielszy jesteś . Kto wie, może za 30 razem się uda ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • silencjariusz 17.07.15, 17:38
    Ja też tak nie potrafię.
  • czarny.onyks 17.07.15, 09:32
    a ile wiadomości z zaproszeniem na rozmowę..kawę..herbatę wysłałeś z pewnego portalu?

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 17.07.15, 17:33
    70% użytkowników takich portali to mężczyźni. Więc przebić się przez ten tłum jest rzeczą niemożliwą. Tym bardziej, że te pozostałe 30% użytkowników będących kobietami to w większości panie, które tak jak Witamina są na takich portalach z powodów nieznanych dla nich samych... Kogo mam więc zapraszać na kawę czy herbatę?
  • robert.83 17.07.15, 10:32

    W internecie bym próbował:).
    Normalnie tak... portale randkowe czy fora tematyczne.

    Druga sprawa to np. kurs tańca dla osób bez pary.

    --
    No hidden catch, no strings attached
  • green.amber 17.07.15, 15:47
    rozumiem, że to wątek tylko dla sprawienia przyjemności Szarlottcie, bo po pierwsze primo wiadomo, że wolną kobietę w prowincjonalnym, małym miasteczku takie nie istnieją, kobiety - nie miasteczka, po drugie primo, że wolna to za mało
    więc konkludując czy jakoś tak, nie ma się co szarpać, można się jedynie poddać, nie było i nie będzie, koniecfinitoend
    ;)
    --
    jako rzecze tedeusz z ósemkami swemi czema:
    > znam życie...
    > z forów :P
  • czarny.onyks 17.07.15, 16:27
    :D

    no, ale może z tej rozpaczy ktoś kupi bilet...i pojedzie na spotkanie...;)

    --
    once in a lifetime...
  • green.amber 17.07.15, 18:31
    ale z czyjej rozpaczy kto ma jechać??;)
    z rozpaczy Onyksie, to się skacze z mostu albo sznur szykuje a nie kupuje bilety, to po pierwsze wiadomoco ;) a po drugie, jeśli masz na myśli, że jakaś ona wolna nawet z warkoczem by się miała pakować i jechać, to po kolejne pierwsze tak szybko to ona nie będzie z chutoru, bo to wiesz lokum kupić jakoś się zorganizować, zanim ludzie przywykną, że jest tutejsza a nie przyjezdna, z którymi to wiadomo, że nigdy nie wiadomo ktotoico a po drugie pierwsze niucham, że to jednak taka pierwsza nawet lepsza i z warkoczem to jeszcze się może nie okazać właściwa do siadania na kolanach ;)
    jakby kto miał wątpliwości w kwestii numeracji, to jak tam sobie chce niech liczy ;)
    --
    Nie można mieć w życiu wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Rzecz w tym, by wiedzieć, co jest nam do tego szczęścia potrzebne.
  • silencjariusz 17.07.15, 17:35
    Czemuż tylko? Ciekaw byłem nowych pomysłów.
  • green.amber 17.07.15, 18:33
    no tak jakoś mi wyszło a nie?? ;)
    a stare przetestowane i nieskuteczne to jakie się okazały?? bo się nie będę wygłupiać myśląc, że piszę coś nowego, kiedy to już dawno sprawdzone i wiadomo, że po śliwkach...
    --
    Mądrość polega na tym, by wiedzieć, co zrobić dalej. Cnotą jest zrobić to.
    Jakie życie taki siew, jaki siew taki plon,
    jaki plon taka śmierć, jaka śmierć takie życie.
  • carol-jordan 17.07.15, 19:14
    Jak po śliwkach? :> Dopiero sezon się zaczyna..... :D
  • silencjariusz 20.07.15, 17:25
    Nieskuteczne z definicji, bez konieczności sprawdzania są:
    - czatowanie przy wyjściu budynku, w którym kobiety mają zajęcia z zumby, czaczy, aerobiku itp.,
    - łażenie na imprezy typu wieczorki poetyckie (bo na takich spotkaniach są wyłącznie emeryci i gimnazjaliści),
    - kursy tańca, których w chutorze nie ma (a nawet jeśli są to i tak kobiety na nie przychodzą z partnerami).
  • kama265 20.07.15, 17:44
    na wieczorki poetyckie przychodzą GIMNAZJALIŚCI??? gdzie niby? :D :D :D
    no to chodź na czerwcowe, majowe, jakieś inne nabożeństwa na pewno teraz też są.

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 17:45
    No to licealiści.
    Nie jestem religijny więc Twoje propozycje są jak kulą w płot.:P
  • kama265 20.07.15, 17:50
    o matko, ale przeszkadzałoby Ci, jakby Ona była religijna? nie masz chodzić się modlić tylko poznać jakąś spokojną, dobrą dziewczynę. Tak czy nie?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 17:56
    Otóż mi by nie przeszkadzało. Jakiś czas temu nawet spotykałem się z głęboko wierzącą dziewczyną. I na początku było całkiem fajnie. Potem to jej zaczęła przeszkadzać moja heretycka natura.
  • kama265 20.07.15, 17:58
    no więc właśnie. moim zdaniem to jest miejsce, gdzie masz największe szanse spotkać kogoś, kto choć ociera się o Twoje wysokie standardy. go for it! :) (bez szydery radzę)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • carol-jordan 17.07.15, 17:45
    O matko.... to Oni się jeszcze nie spotkali???? A ja myślałam, że mam takie zaszłości forumowe a tu bez zmian panie, bez zmian....... :P
  • green.amber 17.07.15, 18:36
    wnioskując, że wniosek o niespotkaniu się podmną Carolcia umieściła, to się zapytowywuję czy to znaczy, że spotkanie się wyeliminowuje potencjalną możliwość próbowania sprawienia spotkanemu przyjemności?? ;)
    a inna sprawa, że wydaje nam się, że są na tym świecie rzeczy stałe i niezmienne, które pozwalają nam żyć spokojnym złudzeniem, że ten rzeczony oswojony jest, podlega jakim regułom, w związku z czym przewidywalny i czasami bezpieczny się wydaje... a to tylko złudzenia... ;)
    --
    Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
  • carol-jordan 17.07.15, 19:10
    :D Amen.
    Jako że Żuraw i Czapla wciąż tylko chodzą, żadnej przyjemności być nie może.... no chyba że przyjemność z chodzenia czerpana.... ale to wspólne byłoby chyba bardziej przyjemne... ;)
  • witrood 17.07.15, 20:02
    Jak ma być, to będzie. A jak nie, to żaden kurs tańca w parze czy bez pary czy forum tematyczne nie pomoże. Trzeba po prostu zwracać uwagę na to, czy ktoś ciekawy nie pojawi się w otoczeniu i ewentualnie rozszerzać krąg znajomych. Bez spinki. Sam to stosuję. Co prawda sukcesu matrymonialnego nie odniosłem (cokolwiek nim jest). Ale przyczyna jest taka, że chyba na tym sukcesie mi niespecjalnie zależy.Też jestem w po części konserwa (nie mylić z jakąś drętwą niemotą ;) ), ale na samym żółtym kółku na palcu to mi nie zależy (pewnie trudne to by nie było). Obawiam się, że chyba nie znajdę tego, czego naprawdę szukam. Póki ciało jeszcze niestare a umysł niezramolały, nie jest źle. ;)

    --
    People are stranger, people in danger...
  • margott70 17.07.15, 21:56
    A ja myślę Sil,że problemem nie jest ani małe miasteczko ani osławione odległości. Problem tkwi w Twojej głowie. Nie ma w Tobie aktywnej zaczepności, zaciekawienia, wyjścia do drugiego człowieka. Nie będziesz się narzucał, masz swój honor i takie tam. Zasady,zadania i cele. Ma być taka i owaka, nie ma mieć ...itd. Jesteś emocjonalnie niedostępny, bo jesteś skoncentrowany na cel( ma być żoną, dzieci urodzić ) a nie na konkretną kobietę. Jakąkolwiek.
  • silencjariusz 17.07.15, 22:09
    Ciebie jak rozumiem jakikolwiek mężczyzna zadowoli...
    Nie jestem emocjonalnie niedostępny. Jestem rozsądny. A z koncentracją mam problemy.:P
  • margott70 17.07.15, 22:18
    silencjariusz napisał:

    > Ciebie jak rozumiem jakikolwiek mężczyzna zadowoli...
    Niestety. Tylko wybrana baaardzo wąska grupa. Tylko w moim przypadku to z rozsądkiem nie ma za wiele wspólnego.
  • silencjariusz 17.07.15, 22:22
    To może Twoje uwagi wyżej dotyczą bardziej Ciebie niż mnie?:P
  • margott70 17.07.15, 22:32
    Wątpię, bo ja akurat dość łatwo wchodzę w związki. Jestem emocjonalnie dostępna, a czy to są dobre związki to już zupełnie inna sprawa.
  • silencjariusz 17.07.15, 22:35
    Ale ja nie mam problemu z emocjonalnym angażowani się w znajomość z odpowiednią kobietą.
  • silencjariusz 17.07.15, 22:36
    *angażowaniem się
  • kama265 20.07.15, 07:54
    a skąd wiesz Silu? skąd to wiesz?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • kama265 20.07.15, 07:55
    ach prawie bym przeoczyła. Słowo klucz - z ODPOWIEDNIĄ. no oczywiście ;)

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 17:15
    Rozumiem, że Ty angażujesz się emocjonalnie w znajomość z KAŻDYM poznanym mężczyzną...
  • kama265 20.07.15, 17:48
    nieno. ale daję słowo SIlu, naprawdę nie rozumiesz???? chodzi o to, że jednak daję szansę więc mam z pewnością dużo większe doświadczenie związkowe niż Ty Sil. A Ty - cóż. grymasisz. to nie tamto nie. jak małe dziecko. bo nie lubię rozmawiać z ludźmi, to się przełamywać nie będę. Nigdzie nie wyjdę bo to bez sensu.
    no to siedź na tym posłanym wyrku, jedz knapki z żółym serem i przestań liczyć na to, że na tym wyrku jakaś chutorzanka Cię znajdzie. Tyle.

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 20.07.15, 18:06
    Nie grymaszę, nigdzie też nie pisałem, że nie lubię rozmawiać z ludźmi, czy że nie będę się przełamywać. Trzymaj się proszę faktów.:)
  • mayenna 25.07.15, 11:14
    Sil, moim zdaniem nie poznasz nikogo i raczej pozostaniesz samotny, chyba że jakaś pani się na ciebie uprze. Tylko ta z twojego profilu: tradycyjna i bez przeszłości związkowej, raczej się nie zdobędzie na taki wysiłek by cię oswoić. To ona będzie chciała 'latania' za nią i starań.
    Na zumbę i wieczorki poetyckie w moim mieście chodzą głownie kobiety, w przeróżnym wieku. Bywam to wiem.
    27.07 masz spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki w Filii Biblioteki nr 1. Może sprawdź osobiście kto tam bywa?
    Masz tez festyn: najprościej poznać wybraną kobietę prosząc ją do tańca...Wielkich umiejętności tanecznych to nie wymaga..
    Gdybyś choć na spotkania forumowe przyjeżdżał to łatwiej było by ci pomóc kogoś poznacz, a tak..

  • silencjariusz 25.07.15, 20:48
    Co do Twojej diagnozy to się zgadzam. Jakbym miał poznać to już bym dawno poznał.
  • czarny.onyks 26.07.15, 12:36
    Sil...ja bardzo poważnie i bez żadnych złośliwości...zaznaczam od razu, żebyś się nie dąsał:>

    skoro nie poznałeś....to może czas na zmiany..małe zmiany?

    popatrz...podrzucamy różne pomysły.......wszystkie odrzucasz, krytykujesz...
    wielu nie sprawdziłeś osobiście...tylko ..mniemam, że wnioskujesz a priori:>:>
    ...a może warto jednak jeszcze raz przemyśleć...sprawdzić...raz nie wyszło...iść kolejny raz...
    a może zmienić coś w sobie?
    może sprawdzić u zaprzyjaźnionych pań, jak jesteś odbierany..co przyciąga, a co odrzuca?
    może pewnych rzeczy jesteś nieświadomy?


    nie każdemu fajne znajomości zdarzają się ot tak na wyciągniecie ręki...czasem trzeba się ,,nachodzić'';)


    a może to wszystko to tylko takie na pokaz...bo niby chcesz, ale tak naprawdę nie chcesz nikogo poznać....


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 26.07.15, 12:52
    Ponownie przypominam, że wątek jest o tym jak i gdzie. Nie o tym czy mi się chce czy nie.
  • czarny.onyks 26.07.15, 12:56
    no tak...jak zwykle....

    odpuszczam....
    Ty nie szukasz sposobu, jak porzucić samotność....
    ...Ty szukasz powodu....by być sam...


    jak i gdzie padało wiele razy..ale to nie w tym problem....


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 26.07.15, 12:58
    W końcu. Dziękuję.:)
  • czarny.onyks 26.07.15, 13:19
    podziękowania zbyteczne..:/



    następnym razem napisz, że chcesz po prostu, by Cię pocieszyć..powiedzieć..nie ma takich kobiet, takich możliwości, i pocieszać...
    że nie szukasz sposobów....że nie rozważasz, by popatrzeć na te mniej ,,idealne'' kobiety...


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 26.07.15, 13:32
    "następnym razem napisz, że chcesz po prostu, by Cię pocieszyć..powiedzieć..nie ma takich kobiet, takich możliwości, i pocieszać"

    Wcale tego nie chcę. Skąd Ci to przyszło do głowy?
  • mayenna 26.07.15, 13:18
    silencjariusz napisał:

    > Co do Twojej diagnozy to się zgadzam. Jakbym miał poznać to już bym dawno pozna
    > ł.
    Ależ poznajesz kobiety i to takie, które są tobą zainteresowane, tylko nic z tym nie robisz. Podejrzewam, że istota tkwi w twoich oczekiwaniach: ma byc panna, bezdzietna i z najbliższej okolicy. Ile takich czterdziestolatek jest w twoim miescie? Na pewno mało. A będzie co raz mniej.
    Masz jednak inna drogę: zobaczyć kto chce ciebie i jakoś tej kobiecie wyjść na przeciw, nawet jak nie do końca pasuje do twojego schematu. Przecież nic nie masz do stracenia, a wszystko do zyskania.
    Na forum jest kilka pań, które sa pannami, bezdzietnymi, w stosownym wieku, tylko nie z chutoru. Zamiast pisać na Sympatii to spróbuj tutaj. Za,óż watek, że szukasz kogos i zobaczysz co sie stanie...
    Sil, trzymam kciuki, żebyś się zakochał bez pamięci i z wzajemnością:)
  • silencjariusz 26.07.15, 13:39
    Jeszcze raz to napiszę. Bezdzietne, wolne panny w wieku zbliżonym do mojego są. Tyle, że nie są mną zainteresowane. Zainteresowane są natomiast samotne matki. I w głowę zachodzę czemu tak jest, że dla pierwszej grupy moich rówieśniczek nie jestem interesujący, a dla drugiej już tak. Przecież to ten sam przedział wiekowy kobiet, ta sama okolica...
  • kama265 26.07.15, 14:59
    może dla tego, że bezdzietne panny w Twoim wieku mają niewiadomo dlaczego bóg_wie_jakie oczekiwania? a samotne matki nieco spusciły z tonu i nie sądzą że są księżniczkami, więc nie szukają księcia....

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 26.07.15, 15:31
    No to nie rozumiem czemu Onyks mnie się czepia za to, że moje rówieśniczki szukają księcia a nie mnie...:P
  • kama265 26.07.15, 15:35
    bo szukasz księżniczki a księciem niestety nie jesteś?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • silencjariusz 26.07.15, 15:40
    Bezdzietna, mieszkająca w mojej okolicy, w wieku zbliżonym do mego - to jest księżniczka? No to masz rację, szukam księżniczki.
  • czarny.onyks 26.07.15, 15:42


    no bez wad...bez wad ..ideał...

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 26.07.15, 15:52
    No mówię przecież, że się mnie czepiasz bez powodu.:P
  • witamina_b12 26.07.15, 18:15
    Bezdzietna - tak
    Panna- tak
    Domatorka - tak
    bez obsesji religijnej - tak
    W zblizonym wieku - tak
    Lubiaca czytac - tak
    Nie przepadajaca za tv - tak
    Nie lubiaca jesc w lozku - tak

    Ktoz to taki.... Szarlotka :p
    I teraz Sil masz wybor sprobowac cos z tym zrobic i nie miec do siebie pretensji bo wyjdzie badz nie.... tego nikt nie wie...
    Albo za x lat pluć sobie w brode że dales ciala i nic z tym nie zrobiles :p
  • silencjariusz 26.07.15, 18:23
    Umknął Ci jeden z warunków koniecznych.
  • witamina_b12 26.07.15, 18:36
    A Tobie byc moze umyka szczescie...

    Nie sprawdzisz nie dowiesz sie...
    Czy nie warto zaryzykowac i sprawdzic?
  • silencjariusz 26.07.15, 21:53
    Oczywiście masz rację. Należy sprawdzić. I zapewniam Cię, że to zrobię... gdy tylko Szarlotta pojawi się na Podlasiu.
  • witamina_b12 26.07.15, 22:13
    A Ty masz ustanowiony dozor policyjny w obrebie tego wojewodztwa?

    Swoja droga jak jestes rownie "czarujacy" wobec panien z Podlasia to juz zupelnie przestaje sie dziwic Twemu starokawalerstwu.... a te dzieciate to jakies skrajne desperatki musza byc....
  • silencjariusz 26.07.15, 22:37
    Też tak myślę. Że to jakieś desperatki muszą być. Biorąc pod uwagę jak bardzo zgryźliwym tetrykiem jestem.
  • facet699 27.07.15, 07:51
    nie widzisz tego, że gadasz niedorzecznie?
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • czarny.onyks 27.07.15, 08:43
    a dlaczego to kobieta ma przyjechać?

    ..............dlaczego sam nie ruszysz tyłeczka?:>


    --
    once in a lifetime...
  • green.amber 27.07.15, 10:23
    Onyksia podobno pięć pytań dlaczego zadanych na kolejne odpowiedzi prowadzi do sedna ;) ale czy sedno nie było już wyjęte na światło dzienne?? Sil nie lubi zmian, a kobieta nawet z chutoru będzie zmianą, więc ekhem rozmowa w tym wątku wydaje się być tylko w celu rozmowy ;) coś też było o logice, więc możliwe, że logicznie związany z kimś Sil nie będzie mógł się forumować... a to też zmiana... heh no widać od razu, że kobiety są bez sensu, nawet z chutoru i odpowiednie... ;)

    a tak z innej mańki, jakby kto założył wątek i wyłożył mię łopatologicznie, co to jest to tajemnicze i porywające "uczucie"... będę wdzięczna ;)
    --
    Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
  • jovian 27.07.15, 10:58
    > a tak z innej mańki, jakby kto założył wątek i wyłożył mię łopatologicznie, co
    > to jest to tajemnicze i porywające "uczucie"... będę wdzięczna ;)

    Nic z tego. :) Ja się próbowałem dowiedzieć co to jest i jak się zapewnia powszechnie deklarowane jako niezbędne 'poczucie bezpieczeństwa' - i jestem tak samo ciemny jak i byłem. ;)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • green.amber 27.07.15, 11:36
    eee no nie nie nie plisss jak to tak "niż z tego"??? buuu (tu sobie chlipię w kąciku - podobno to czasem działa, zobaczymy ;))

    bo co do "poczucia bezpieczeństwa" to to prościzna jest, w znaczeniu, że jako mężczyzna masz damie zapewnić, tak??
    no więc ;) poczucie, czyli wrażenie, czyli może to być poniekąd złudzenie, wywołane osobiście Twoim zachowaniem (a raczej jego odbiorem) prezentującym Cię jako człowieka stabilnego (przewidywalnego pewnie też, może więc się tu przydać znajomość przeszłości damy, dzieciństwa, rodziny, bo co znane wydaje się bezpieczniejsze, chociaż wcale takie nie musi być) pod względami ważnymi dla damy, w rozciągłości może być tak jakoś od emocjonalnej do finansowej albo odwrotnie, które to pewnie też się ze sobą łączą nierozerwalnie, ale może czasami wprost proporcjonalnie odwrotnie ;)
    o i już, przynajmniej do czasu aż ewentualnie dama uświadomi sobie, że swoje własne poczucia może generować tylko sama, wszystko co z zewnątrz… hymmm nie jest istotne za bardzo głównie ze względu na swoją nietrwałość ;)
    ale taka społeczne hipnoza wielką ma moc ;)

    --
    jako rzecze tedeusz z ósemkami swemi czema:
    > znam życie...
    > z forów :P
  • mayenna 27.07.15, 11:47
    green.amber napisała:


    > a tak z innej mańki, jakby kto założył wątek i wyłożył mię łopatologicznie, co
    > to jest to tajemnicze i porywające "uczucie"... będę wdzięczna ;)

    Tego się nie da opowiedzieć, bo kazdy chyba ma inaczej, choć tak samo:) To jak opowiadać niewidomemu od zawsze o kolorach lub głuchemu o muzyce. Doświadczysz to zobaczysz co to jest. Jak przyjdzie to nie będziesz miała watpliwości, że to jest to.
    A jak się okaże, że on nie z chutoru *, z tabunem dzieci* i młodszy o dekadę* to dopiero będzie zabawa:)
    ( *wszystkie przytoczone okoliczności można dowolnie wymieniać)

  • green.amber 27.07.15, 12:58
    no dziękuję Ci za tego ślepego i głuchego ;):P nie poddawaj się tak łatwo, jakoś im tłumaczą... najlepiej zawsze najprościej
    no i ja nie chcę od każdego, ja chcę się dowiedzieć od osób, które używają pojęcia „uczucie” co, że tak to ujmę, pod nim rozumieją, z czego się składa ono w ich wyobrażeniu, bo domniemywam, że może chodzić o synonim miłości albo jakieś jej elementy, ale jakie??
    nominalnie to temu uczuciu najbliżej mi do emocji, ale wśród nich to i smutek można znaleźć… no i generalnie jakoś mi się to nie klei a bym chciała zrozumieć o czym mowa o! bo nie powiecie, że nie wiecie o czym mówicie (że się nie da opowiedzieć… nie da się chyba tylko o czymś, co nie istnieje… a wszystko inne jeśli się z czegoś składa, znaczy można to rozłożyć na elementy bardziej pierwsze), mówiąc „uczucie” zwłaszcza w kontekście, że uczucie się pojawi… jakby się mogło pojawić na zewnątrz człowieka…
    i chciałam w nowym wątku, bo tu czuję, że Silowi jego psuję ;)


    --
    Mądrość polega na tym, by wiedzieć, co zrobić dalej. Cnotą jest zrobić to.
    Jakie życie taki siew, jaki siew taki plon,
    jaki plon taka śmierć, jaka śmierć takie życie.
  • jovian 27.07.15, 10:59
    Czyli jednak książę i to na włościach. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • abyss7 27.07.15, 00:50
    > Bezdzietna - tak
    > Panna- tak
    > Domatorka - tak
    > bez obsesji religijnej - tak
    > W zblizonym wieku - tak
    > Lubiaca czytac - tak
    > Nie przepadajaca za tv - tak
    > Nie lubiaca jesc w lozku - tak

    silencjariusz napisał:
    > Umknął Ci jeden z warunków koniecznych.

    Ma mieć warkocze, ma być z chutoru, ma być taka i owaka, ma nie być siaka… Co Ty, kurwa, samochód kupujesz??? Na Otomoto możesz sobie odhaczać pola wyboru:
    - ma być metallic / perła
    - ma być kombi / sedan
    - ma być diesel / benzyna
    - ma mieć przebieg nie większy niż…
    - ma być nie starszy niż…
    A nie w uczuciach!

    Skąd takie uprzedmiotowienie? Czy naprawdę najważniejsze nie powinno być, co Ci serce powie? Czy bardziej nie liczy się to, że zamykając oczy będziesz widział ją, że bez niej nie znajdziesz sobie miejsca we własnym domu, że tyle spokoju da Ci dotyk jej dłoni, że obsypiesz ją słodką wonią łąki, ponury świat stanie się taki piękny, a Ty będziesz chciał wykrzyczeć to wszystkim ludziom?

    I skąd pomysł, że nawet jeśli któregoś dnia zapuka do Twych drzwi ta wyidealizowana z warkoczem, cokolwiek poczujesz? Serce nie sługa – powiedzenie pewnie tak stare jak uczucia…
  • facet699 27.07.15, 07:52
    amen ;)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • mayenna 27.07.15, 08:23
    Nie kupuje samochodu i zakocha się, tylko do uczuć potrzebuje realnych przesłanek, że nie wyniknie z tego katastrofa. Przecież prościej żyć z kims ,kto ma podobna przeszłość i doświadczenie życiowe niż utrudniać sobie już na starcie zakochując się nieodpowiedzialnie w np. rozwódce z dzieckiem.z drugiego końca Polski. Każdy ma jakies preferencje odnosnie tej wymarzonej osoby i jego prawo tez je mieć.
    Abyss, ty też jakies masz, ja mam, kazdy ma taki próg, ale mamy je rózne. Nie zakochałabym sie w kims kto pije wg mnie za dużo, a moje ' za dużo' jest chyba nieco mniejsze niż większości ludzi.
    Co więcej: sama jestem przypadkiem trudnym do zakochania się we mnie bo jak tu rodzinie przedstawić rozwódkę z tabunem dzieci, nie za piękną, niebogatą i na dokładkę jedno z tych dzieci kocha inaczej. Nie widzę rodzinnych obiadków w niedzielę u teściowej. Poza tym mało interesuje mnie wicie gniazda i wole rozmawiać z ukochanym o czyms wiecej niż zasłonki w salonie ( a takie rozmowy o pierdołach prowadzi większośc małżeństw) i facet przy mnie zmuszony jest do wysiłku. Musi nadążać, nie usiądzie w kapciach z piwkiem przed tv i to tez od razu widać. A po co mu to wszystko jak może mieć prościej i wygodniej? I ja to rozumiem, chociaz nie popieram bo bliższe mi jest It's better to burn out than fade away Cobaina, ale tak to jest jak się człowiek za młodu naczyta Tristana i Izoldy albo innych głupot:)
  • czarny.onyks 26.07.15, 15:41
    ...ni nie wiem...ziarnko grochu, by wyczuł pod kilkoma pierzynami....skoro czuje okruchy...nie mając ich w łóżku...

    ale wtedy oznaczałoby to, że jest...księżniczką;)

    --
    once in a lifetime...
  • czarny.onyks 26.07.15, 15:37
    :>:>
    zaraz, zaraz..........ja?:>



    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 26.07.15, 15:40
    Pomyliłem się? No to przepraszam.
  • mayenna 26.07.15, 16:09
    Poznałeś którąś z tych panien bliżej, czy sa to profile na portalu randkowym? Mam teorie na ten temat: panna z małego miasteczka chce ślubu kościelnego, a ty jako ateista się nie zgodzisz., Rozwódka juz go nie weźmie więc jestes dla niej interesujący.
  • abyss7 26.07.15, 17:20
    silencjariusz napisał:

    > Jeszcze raz to napiszę. Bezdzietne, wolne panny w wieku zbliżonym do mojego są.
    > Tyle, że nie są mną zainteresowane. Zainteresowane są natomiast samotne matki.

    Silu, jeśli można, to dopytam - Tobie chodzi o kobietę bezdzietną, czy tak jak pisze Mayenna - w ogóle bez przeszłości związkowej?
  • silencjariusz 26.07.15, 18:05
    Nie wiem skąd to "bez przeszłości związkowej" wzięło.
  • kama265 26.07.15, 19:30
    a dorosłe dziecko też nie wchodzi w grę?

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • maruda2 26.07.15, 20:57
    niestety podejrzewam, że mamusia od dorosłego dziecka może być, wg. niektórych standardów za stara ... :-P
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • kama265 26.07.15, 21:00
    aha dziękuję Marudko :>

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • maruda2 26.07.15, 21:10
    Kamuś pozwoliłam sobie tylko dlatego, że też mogłabym być mamusią dorosłego dziecka ;-)
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • kama265 26.07.15, 21:19
    nosz przecież się nie gniewam, ale .... no może faktycznie, jesli Sil planuje własne dzieci ....

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • maruda2 26.07.15, 20:55
    a dlaczego ta bezdzietność jest warunkiem koniecznym ? :->
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • silencjariusz 26.07.15, 21:51
    Ot tak sobie wymyśliłem.
  • maruda2 26.07.15, 21:59
    aha
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • silencjariusz 27.07.15, 17:28
    facet699
    „nie widzisz tego, że gadasz niedorzecznie?”

    Nie widzę. Mam spójną wizję tego, czego nie chcę i staram się tego unikać.

    czarny.onyks
    „a dlaczego to kobieta ma przyjechać?
    ..............dlaczego sam nie ruszysz tyłeczka?”

    A dlaczego nie kobieta? Ciekawi mnie Onyksowa argumentacja.

    green.amber
    „Sil nie lubi zmian, a kobieta nawet z chutoru będzie zmianą”

    Nie lubię, to prawda. Ale nie mówię nie zmianom. Zmianom rozsądnym dodam. Kobieta z chutoru będzie zmianą. Rozsądną. Natomiast wikłanie się w znajomość na odległość rozsądne nie jest. I takich zmian unikam.

    „że kobiety są bez sensu, nawet z chutoru i odpowiednie...”

    Teza fałszywa.

    abyss
    „Skąd takie uprzedmiotowienie? Czy naprawdę najważniejsze nie powinno być, co Ci serce powie?”

    Uprzedmiotowienie? Może się mylę, ale wydaje mi się, że większość ludzi myśląc o założeniu rodziny wchodzi w relacje z osobami samotnymi, bezdzietnymi, mieszkającymi w tej samej miejscowości lub miejscowości pobliskiej. Bo to jest naturalne miejsce poszukiwań i poznawania ewentualnych partnerów.
    Lista cech, czy też warunków koniecznych, która tu została stworzona nie jest moja. Stworzyła ją Witamina i tylko częściowo pokrywa się z moimi oczekiwaniami.
    Majenna nie napisała tego wprost, więc ja to napiszę. Jesteś hipokrytą. Każdy ma jakieś kryteria doboru partnera. Ty też. Więc jeśli ja kupuję samochód, to Ty robisz dokładnie to samo co ja, tyle że w oparciu o własne, zdefiniowane potrzeby.

    „Czy bardziej nie liczy się to, że zamykając oczy będziesz widział ją, że bez niej nie znajdziesz sobie miejsca we własnym domu, że tyle spokoju da Ci dotyk jej dłoni, że obsypiesz ją słodką wonią łąki, ponury świat stanie się taki piękny, a Ty będziesz chciał wykrzyczeć to wszystkim ludziom?”

    Gdybyś miał lat 15 to bym się z Tobą zgodził. Że to bardzo piękne jest i dobrze, że miłością samą chcesz żyć, bo przecież amor vincit omnia. Bo gdy ma się lat 15 to takie naiwne myślenie jest jak najbardziej prawidłowe. Mając lat 40 i spory bagaż życiowego doświadczenia, to się chyba jednak już wie, że miłość wszystkiego nie przezwycięży, że kierować się trzeba również rozsądkiem. Nie tylko uczuciami.

    „I skąd pomysł, że nawet jeśli któregoś dnia zapuka do Twych drzwi ta wyidealizowana z warkoczem, cokolwiek poczujesz?”

    To nie jest mój pomysł. To jest Twój pomysł.

    mayenna
    „Nie kupuje samochodu i zakocha się, tylko do uczuć potrzebuje realnych przesłanek, że nie wyniknie z tego katastrofa. Przecież prościej żyć z kims ,kto ma podobna przeszłość i doświadczenie życiowe niż utrudniać sobie już na starcie zakochując się nieodpowiedzialnie w np. rozwódce z dzieckiem.z drugiego końca Polski. Każdy ma jakies preferencje odnosnie tej wymarzonej osoby i jego prawo tez je mieć.”

    Krótko i na temat. Dziwię się, że niektórzy tu pisujący nie potrafią pojąć czegoś tak oczywistego...
  • facet699 27.07.15, 19:35
    jak się zrobiło w życiu jakieś "kółeczko" i było się w paru miejscach to rozsądek nie jest już taki istotny. Prawda, że miłością nie da się nakarmić ani zapłacić rachunków tylko to rozsądkowe jednostajne życie z jednolitym rytmem wg pracy, dni tygodni i zmieniających się pór roku odbiera esencję tego życia. Pracuje się po to aby żyć a nie żyje się po to by pracować, podobnie żyje się by cieszyć się tym życiem a nie by rozsądnie je przeżyć. Po co? Sztuka dla sztuki?
    Też kiedyś rozsądnie myślałem, że wszystko jest poukładane i chociaż dużo brakowało to tak miało być..... zmieniło się i teraz uważam, że to wtedy to było moje błędne myślenie.
    Może jestem w błędzie i idealizuję coś z czego nie ma nic materialnego i to jest bez sensu bo nieuchwytne? Trochę realizmu jest potrzebne ale po to by osiągnąć to czego się chce a nie uparcie się go trzymać.
    Pewnie się mylę ale cóż.....
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • mayenna 27.07.15, 20:31
    Dla mnie uczucia sa istotniejsze niż rozsądek i nie wychodzę na tym życiowo najlepiej. Nie każdy ma takie priorytety jak ty czy ja. Nie ma nic złego w kierowaniu się w życiu rozsądkiem - unika się sponiewierania przez nie, czego przeciez doświadczyliśmy :)
    Wolę spadać z konia pod tytułem "uczucia", a Sil wybiera tego z napisem " rozsądek". Jego wybór.
  • silencjariusz 27.07.15, 17:29
    facet699
    „nie widzisz tego, że gadasz niedorzecznie?”

    Nie widzę. Mam spójną wizję tego, czego nie chcę i staram się tego unikać.

    czarny.onyks
    „a dlaczego to kobieta ma przyjechać?
    ..............dlaczego sam nie ruszysz tyłeczka?”

    A dlaczego nie kobieta? Ciekawi mnie Onyksowa argumentacja.

    green.amber
    „Sil nie lubi zmian, a kobieta nawet z chutoru będzie zmianą”

    Nie lubię, to prawda. Ale nie mówię nie zmianom. Zmianom rozsądnym dodam. Kobieta z chutoru będzie zmianą. Rozsądną. Natomiast wikłanie się w znajomość na odległość rozsądne nie jest. I takich zmian unikam.

    „że kobiety są bez sensu, nawet z chutoru i odpowiednie...”

    Teza fałszywa.

    abyss
    „Skąd takie uprzedmiotowienie? Czy naprawdę najważniejsze nie powinno być, co Ci serce powie?”

    Uprzedmiotowienie? Może się mylę, ale wydaje mi się, że większość ludzi myśląc o założeniu rodziny wchodzi w relacje z osobami samotnymi, bezdzietnymi, mieszkającymi w tej samej miejscowości lub miejscowości pobliskiej. Bo to jest naturalne miejsce poszukiwań i poznawania ewentualnych partnerów.
    Lista cech, czy też warunków koniecznych, która tu została stworzona nie jest moja. Stworzyła ją Witamina i tylko częściowo pokrywa się z moimi oczekiwaniami.
    Majenna nie napisała tego wprost, więc ja to napiszę. Jesteś hipokrytą. Każdy ma jakieś kryteria doboru partnera. Ty też. Więc jeśli ja kupuję samochód, to Ty robisz dokładnie to samo co ja, tyle że w oparciu o własne, zdefiniowane potrzeby.

    „Czy bardziej nie liczy się to, że zamykając oczy będziesz widział ją, że bez niej nie znajdziesz sobie miejsca we własnym domu, że tyle spokoju da Ci dotyk jej dłoni, że obsypiesz ją słodką wonią łąki, ponury świat stanie się taki piękny, a Ty będziesz chciał wykrzyczeć to wszystkim ludziom?”

    Gdybyś miał lat 15 to bym się z Tobą zgodził. Że to bardzo piękne jest i dobrze, że miłością samą chcesz żyć, bo przecież amor vincit omnia. Bo gdy ma się lat 15 to takie naiwne myślenie jest jak najbardziej prawidłowe. Mając lat 40 i spory bagaż życiowego doświadczenia, to się chyba jednak już wie, że miłość wszystkiego nie przezwycięży, że kierować się trzeba również rozsądkiem. Nie tylko uczuciami.

    „I skąd pomysł, że nawet jeśli któregoś dnia zapuka do Twych drzwi ta wyidealizowana z warkoczem, cokolwiek poczujesz?”

    To nie jest mój pomysł. To jest Twój pomysł.

    mayenna
    „Nie kupuje samochodu i zakocha się, tylko do uczuć potrzebuje realnych przesłanek, że nie wyniknie z tego katastrofa. Przecież prościej żyć z kims ,kto ma podobna przeszłość i doświadczenie życiowe niż utrudniać sobie już na starcie zakochując się nieodpowiedzialnie w np. rozwódce z dzieckiem.z drugiego końca Polski. Każdy ma jakies preferencje odnosnie tej wymarzonej osoby i jego prawo tez je mieć.”

    Krótko i na temat. Dziwię się, że niektórzy tu pisujący nie potrafią pojąć czegoś tak oczywistego...
  • mayenna 27.07.15, 20:40
    Sil, w sumie w czasach równouprawnienia, to i kobieta może przyjechać, ale ją zaprosić trzeba. Przynajmniej tyle mus zrobić. A jeszcze trzeba, jak się zaprasza, ugościć i jak gość z daleka to i nocleg wypada dać...

  • silencjariusz 28.07.15, 18:12
    Wiem, wiem...
  • abyss7 27.07.15, 21:51
    silencjariusz napisał:

    > Może się mylę, ale wydaje mi się, że większość ludzi myśląc
    > o założeniu rodziny wchodzi w relacje z osobami samotnymi, bezdzietnymi, mieszk
    > ającymi w tej samej miejscowości lub miejscowości pobliskiej.

    To wszystko prawda! Dokładnie takie podejście ma większość osób myśląc o założeniu rodziny. Doprecyzowałbym, że kiedy wchodzi w dorosłe życie i zaczyna myśleć o swojej przyszłości. Zauważyłeś jednak, że od czasu, kiedy powyższe podejście było oczywistością, minęło DWADZIEŚCIA LAT? Może warto rozważyć przewartościowanie priorytetów i postanowić na to, żeby po prostu być szczęśliwym? Na to nie jest jeszcze zbyt późno.


    > Majenna nie napisała tego wprost, więc ja to napiszę. Jesteś hipokrytą. Każdy m
    > a jakieś kryteria doboru partnera. Ty też. Więc jeśli ja kupuję samochód, to Ty
    > robisz dokładnie to samo co ja, tyle że w oparciu o własne, zdefiniowane potrz
    > eby.

    Wskaż mi, proszę, gdzie napisałem, żeby nie mieć oczekiwań??? Wręcz przeciwnie, mam przeogromne wymagania, co do partnerki - chcę się z nią dobrze czuć, rozumieć bez słów, chcę widzieć uśmiech w kącikach jej oczu itd. itp. - forum by nie starczyło, żeby wszystko wymienić :) Czujesz różnicę?


    > Gdybyś miał lat 15 to bym się z Tobą zgodził. Że to bardzo piękne jest i dobrze
    > , że miłością samą chcesz żyć, bo przecież amor vincit omnia. Bo gdy ma się lat
    > 15 to takie naiwne myślenie jest jak najbardziej prawidłowe. Mając lat 40 i sp
    > ory bagaż życiowego doświadczenia, to się chyba jednak już wie, że miłość wszys
    > tkiego nie przezwycięży, że kierować się trzeba również rozsądkiem. Nie tylko u
    > czuciami.

    Nie sądziłem, że dożyję tej chwili, a jednak dum spiro - spero!!! Od tylu lat słyszę zarzuty, że jestem zbyt pragmatyczny, zbyt roztropny, zbyt odpowiedzialny, że miodem na moje uszy jest słyszeć, że żyję jak infantylny gówniarz :D :D :D


    > że kierować się trzeba również rozsądkiem

    No właśnie Silu, i tu Twój pies pogrzebany - należy kierować się "również rozsądkiem", a nie wyłącznie rozsądkiem... :/

  • czarny.onyks 30.07.15, 11:18
    silencjariusz napisał:

    > czarny.onyks
    > „a dlaczego to kobieta ma przyjechać?
    > ..............dlaczego sam nie ruszysz tyłeczka?”
    >
    > A dlaczego nie kobieta? Ciekawi mnie Onyksowa argumentacja.

    a dlaczego nie mężczyzna....?mnie ciekawi Twoja argumentacja...

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 30.07.15, 21:18
    To może Ty zacznij, bo ja okrutnie nieśmiały jestem.
  • maruda2 30.07.15, 21:37
    Bo wiesz - w dawnych czasach, a pewnie nawet i teraz w konserwatywnych środowiskach nie wypadało pannie do kawalera jechać :-P
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • czarny.onyks 30.07.15, 21:44
    dziękuję Marudko..chciałam, by napisał to ktoś inny niż ja:)

    ...bo widzisz Silu....dla mnie nie jest problemem jechać...jeśli kogoś chcę poznać...chcę z nim porozmawiać, pośmiać się, pobyć...i nie, nie muszę wskakiwać od razu do łózka:>
    poznawanie ludzi jest fascynujące:);)
    ...to jestem w stanie ruszyć 4 litery i pojechać....


    a Ty?..........bo już wielokrotnie czytałam tutaj na forum Twoje...przyjedź.....

    ...czyli kobieta może i powinna tłuc się przez Polskę do Ciebie..ale w drugą stronę to już nie działa?
    bo?.

    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 30.07.15, 21:52
    Chyba Ci umknął drobny szczegół. Nie tylko w drugą stronę nie działa, ale i w pierwszą.
  • silencjariusz 30.07.15, 21:48
    Ale ja jestem bardzo postępowy. Więc konserwatywne kręgi średnio mnie obchodzą.
  • czarny.onyks 30.07.15, 11:13
    a ja mam inne pytanie.....
    a co Silu, gdy takiej kobiety u Ciebie nie ma?

    będziesz szukał innych pomysłów? otworzysz się na nowe doświadczenia? zmienisz zakres? i inne obwarowania...?
    i nie traktuj tego pytania, jako złośliwości...bo nie ma ich tutaj...raczej troska i zaduma....


    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 30.07.15, 21:22
    Jestem chyba na 90% pogodzony z tym, że nie znajdę. Więc tak sobie myślę, że będę żył tak, jak teraz żyję. No a co z Tobą? Ty jesteś otwarta na nowe doświadczenia, nie masz zapewne żadnych obwarowań... Jaki masz pomysł na znalezienie partnera? No chyba, że już go masz...
  • czarny.onyks 30.07.15, 21:51
    szkoda, że jesteś pogodzony...
    az tak bardzo boisz się zmian? czy aż tak mało wierzysz w siebie, że warto Cię poznać?

    i ważniejsze jest by zostało jak jest, bez wysiłku..nowych doświadczeń, porażek....??
    czasem naprawdę warto zaryzykować...zresztą pisałam to już kiedyś, i czuję, że się powtarzam....

    no co ze mną? każdy ma jakieś obwarowania....i nie boję się samotności aż tak, by być desperatką i brać zainteresowanych jak leci...:/
    pomysłów mnóstwo, ale wychodzi różnie;)



    --
    once in a lifetime...
  • silencjariusz 30.07.15, 21:54
    Czyli podsumowując: czy się nic nie robi (ja), czy się coś robi (Ty), to i tak efekt jest ten sam.
  • czarny.onyks 30.07.15, 21:57
    wiedziałam, że to napiszesz....


    nie, Silu to nie to samo...ja mam wspomnienia ...mam świadomość, że próbowałam, próbuję....
    mam wiedzę, z kim mogłabym żyć...czego nie toleruję, a co mogę zaakceptować....

    mam wrażenie, że mnie ograniczają zewnętrzne przyczyny...a Ciebie.....Ty sam...
    szkoda....

    --
    once in a lifetime...
  • facet699 30.07.15, 22:16
    też powiem, że to bzdura :)
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • czarny.onyks 30.07.15, 22:21
    ?
    --
    once in a lifetime...
  • facet699 30.07.15, 22:48
    lepiej próbować i się na nich rozbijać niż nic nie robić
    --
    ---------------
    "Sukces jest zdolnością do przejścia od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu."
    Winston Churchill
  • abyss7 01.08.15, 13:07
    silencjariusz napisał:

    > Czyli podsumowując: czy się nic nie robi (ja), czy się coś robi (Ty), to i tak
    > efekt jest ten sam.

    Dzięki takiemu rozumowaniu i zaangażowaniu zawsze byłeś, jesteś i pozostaniesz sam :(
    A nawet jeśli ta wymarzona stanie na Twej drodze, to szybko ją stracisz...

    Wracając do pytania głównego "jak i gdzie", najlepszej odpowiedzi udzieliła Ci Marisella - ruszając tyłek! Posłuchaj jej, bo dobrze prawi: "nie zamykam się na ludzi, lubię z nimi gadać, otwieram się, próbuję nowego. I poznaje ludzi non stop". To jest właśnie klucz! Musi Ci się zacząć chcieć chcieć!

    Błędnie upraszczasz spostrzeżenia innych, że szukając nie znajduje się, a znajduje się nie szukając - usprawiedliwiając swoją bierność i lenistwo. Postaram się wytłumaczyć to na swoich przykładach:

    1. Spotkałem na imprezie dziewczynę, która natychmiast mnie zafascynowała. Niestety, zanim podjąłem próbę umówienia się wyszła. Długo nie mogłem jej namierzyć, bo ona przyszła na imprezę ze znajomym znajomego. Kiedy to się udało i dodzwoniłem się (wtedy nie było komórek, więc na domowy), matka powiedziała, że E. pojechała z koleżanką na Półwysep Helski, ale nie wie gdzie się zatrzymała, bo jeszcze nie dała znać. Niewiele myśląc zabrałem ze sobą kumpla i wyruszyliśmy na poszukiwania (kumpel miał zająć się koleżanką). Myśmy przez dwa tygodnie jej szukali, przeczesaliśmy wszystko od Władka do Helu, ale jej nie znaleźliśmy. Mimo to, był to jeden z najfajniejszych wyjazdów w moim życiu, przeżyliśmy wiele, poznaliśmy masę fantastycznych ludzi, a że z kasą było bardzo krucho spaliśmy na wydmach, jedliśmy z innymi koczownikami kradzione kury robione na ognisku i poruszaliśmy się po półwyspie wyłącznie na stopa :)

    W drodze powrotnej na stacji we Władku poznaliśmy grupę dziewczyn czekających na ten sam pociąg do Wwy. Dogadaliśmy się w ten sposób, że one przypilnują tobołów, a my zdobędziemy przedział dla wszystkich (w tamtych czasach, żeby zając miejsca, trzeba było wskoczyć w biegu i mocno używać łokci). Wśród poznanych była ta, która sprawiła, że zapomniałem o E :)

    Szukając E. nie znalazłem jej, a nie szukając A, znalazłem ją.
    Ale gdybym nie szukał E., nie znalazłbym A.


    2. Firma w której pracowałem robiła dostawę do innej firmy, gdzie kontaktowałem się z bardzo sympatyczną dziewczyną. W któryś letni piątek dostawa przeciągnęła się i pełna żalu dziewczyna zadzwoniła przy mnie do matki, że niestety przez tę dostawę nie zdąży na autobus do Giżycka, więc pewnie przyjedzie dopiero w sobotę. W 3 sekundy podjąłem decyzję, że zawiozę ją :) Wymyśliłem ściemę, że mamy nieprawdopodobny zbieg okoliczności, bo znajomi są w Węgorzewie i właśnie dzisiaj jadę do nich i mogę ją zabrać, bo przecież to po drodze :)

    I zrobiłem 500km w piątkową noc obracając w tę i z powrotem. I drugie 500km w niedzielę, bo przecież wracałem z Węgorzewa ;) :D

    Czy coś z tego wyszło? Nie, nie złapaliśmy chemii, ale dzięki temu, że poznałem ją, poznałem później też jej siostrę, a dzięki temu, że poznałem jej siostrę, poznałem jej koleżankę, z którą na jakiś czas się związałem. Więc znowu - podjąłem intensywne działania, żeby być z jedną i nic z tego nie wyszło, ale dzięki temu poznałem tę, której nie planowałem poznać :)


    3. Zorganizowałem studencką imprezę w klubie z myślą o zaciśnięciu relacji z K. Chciałem dograć szczegóły z kumplem - współorganizatorem, ale zostawiłem komórę w domu, a że nie pamiętałem numeru jego komóry, atakowałem tel domowy. Odebrała młodsza siostra, którą wcześniej poznałem, ale jakoś nie za blisko. Ponieważ kumpel w ostatnim czasie wiele razy się chwalił, że sister zrobiła prawko i teraz mu dupę wozi, jak popije, wpadłem na pomysł, że zaproszę ją - niech nas zawiezie i przywiezie, bo chciałem ostro się zdoić :)

    Tak, bezczelnie chciałem wykorzystać małolatę jako drivera, no a okazało się że to właśnie była ONA i przez następne >10lat tworzyliśmy dość szczęśliwe małżeństwo :)

    Więc znowu, gdybym nie podjął działań, żeby zdobyć K, nie poznałbym dziewczyny, z którą spędziłem najmniej 10 bardzo szczęśliwych lat.


    Więc Silu RUSZ DUPSKO, wsiądź do pociągu, pojedź na weekend do Szarloty, pojedź na jakiś zlot forumowy, pojedź na inne wydarzenie, a jeśli tam nie spotkasz tej, na którą czekasz, to poznasz ją w chwili, w której się najmniej spodziewasz.


  • marisella 01.08.15, 13:34
    abyss7 napisał:
    > I zrobiłem 500km w piątkową noc obracając w tę i z powrotem. I drugie 500km w n
    > iedzielę, bo przecież wracałem z Węgorzewa ;) :D


    Ahahahahahahaha... Uśmiałam się jak norka :D
    You made my day!
    Doskonałe :D

    (jak to dobrze, że zamordowałam Cię ze szczególnym okrucieństwem jednak tylko we śnie, bo z czego bym teraz miała ubaw... ;))

    Ale... bez kitu... znam takie akcje i z własnego doświadczenia :D
    Noooo <tu sobie wracają wspomnienia>, hehe... :)))))

    > Więc Silu RUSZ DUPSKO, wsiądź do pociągu, pojedź na weekend do Szarloty, pojedź
    > na jakiś zlot forumowy, pojedź na inne wydarzenie, a jeśli tam nie spotkasz te
    > j, na którą czekasz, to poznasz ją w chwili, w której się najmniej spodziewasz.

    Amen.
    A nie, dodam jeszcze, że tą NIĄ może być ta, o której w pierwszej chwili nie przyszłoby Ci do głowy - że to ONA.
    Ja w poważniejsze relacje to jakoś zawsze wdawałam (i wdaję ;)) się z facetami, o których w pierwszej chwili w ogóle nie myślałam w tych kategoriach i jak ktoś by mi zasugerował, że będę z nimi dłużej, kazałabym się w głowę puknąć ;)
    Czasem nie ma co się usilnie trzymań obranego celu i kursu, ale warto się puścić z prądem i zobaczyć, co to będzie :)


    --
    Co na kobitce, to na kobitce... ;)
    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP :)
    Ja i druga ja :)
  • lilith70 01.08.15, 14:03
    no właśnie, przeciez to nie musi być kobieta z Twojej miejscowości Sil. ludzie zmieniają miejsca zamieszkania, zmieniają pracę, nie trzeba być od razu nastawionym na NIE. Niekiedy a nawet często udaje się.A nawet gdyby to miałby byc związek weekendowo urlopowy, to czyż nie warto? Lepiej mieć namiastkę, czuć sie kochanym i kochać niż nie mieć nic :)

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • abyss7 02.08.15, 08:34
    lilith70 napisała:

    > .A nawet gdyby to miałby byc związek weekendowo urlopowy,
    > to czyż nie warto? Lepiej mieć namiastkę, czuć sie koc
    > hanym i kochać niż nie mieć nic :)

    Zwłaszcza, że Sil nie mieszka w Tarnawie Niżnej, gdzie jak śnieg zasypie to i przez kilka dni do cywilizacji się nie dostanie, ale ZALEDWIE ok PÓŁ GODZINY POCIĄGIEM DO 300 TYS. MIASTA! Trzeba bardzo nie chcieć chcieć, żeby w tych okolicznościach w ogóle myśleć o odległości.
  • z-e-u-s 01.08.15, 19:34
    Niczego nie rozumiecie. Porównujecie Wasze osobowości – ekstrawertyczne, otwarte na przygody i nowe doznania i zmiany z osobowością introwertyka lubiącego spokój o to, co dobrze znane. Każda z tych osób lubi coś innego i działa inaczej. I osobowości pod tym kątem nie da się zmienić. Introwertyk może się zmusić do poznawania nowych osób, jeździć dużo, chodzić na imprezy. Ale będzie się czuł z tym sztucznie i źle i to będzie po nim widać. Będzie próbował zagadywać i być towarzyski, ale nie będzie to autentyczna ciekawość drugiego człowieka, a przemyślany plan zgodnie z zasadą: próbuj, bo co ci pozostało? Ale nie pójdą za tym emocje z żadnej ze stron, bo zabraknie autentyczności. Każdy działa inaczej. Introwertycy ostrożnie, w swoim, dobrze znanym otoczeniu, poznają się ostrożnie i oswajają drugiego człowieka, by zrobić dla niego miejsce. To nie typy pociągowych podrywaczy. Każdy typ osobowości potrzebuje kogoś bliskiego, ale w inny sposób działa. Niestety zbyt długie zwlekanie z działaniem w przypadku introwertyków powoduje ograniczenie możliwości poznania kogoś wolnego i coraz mniejszą otwartość na zmiany.
  • silencjariusz 01.08.15, 21:00
    10/10
  • abyss7 02.08.15, 08:50
    silencjariusz napisał:

    > 10/10

    Szukasz odpowiedzi, czy usprawiedliwienia?
  • czarny.onyks 01.08.15, 22:26
    nic?
    żebyś się nie zdziwił:>

    jak ktoś nie chce szuka powodów...ale gdy chce...szuka sposobu:>;)

    introwertyzm to dobra wymówka na wszyztsko...wiem...przerabiałam to....
    można z tym zyć...zmienić to i owo....i polubic poznawanie ludzi..i otworzyć się na nich...

    --
    once in a lifetime...
  • maruda2 01.08.15, 23:54
    Potwierdzam - można z tym trochę walczyć i nawet czasem wygrywać. Ale trzeba ćwiczyć, próbować. Jeśli się odpuszcza to wiadomo, że nic z tego nie wyjdzie.
    --
    Nie jest źle, zawsze może być gorzej :-)
  • jovian 02.08.15, 00:59
    Taaa, jak to mówią syty głodnego nie zrozumie. :>
    To nie jest żadna wymówka tylko tak się ma, dany osobnik tak właśnie funkcjonuje. Potrzebuje dużo czasu, potrzebuje przestrzeni, potrzebuje się przyzwyczaić. Jest ostrożny. Owszem czasem za bardzo i z punktu widzenia otoczenia wygląda to chujowo. Któż normalny będzie czekał pół roku albo i więcej aż pacjent się zacznie otwierać i wykazywać jakieś społecznie uznane za przydatne związkowo cechy? W czasach kiedy informacja z wczoraj jest już prehistorią? No kaman, bądźmy poważni. :)
    Przełamywać się, polubić i wogle? Jasssne. Jakby to było takie proste to psychy nie zarabiałyby tyle kasy. :>

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • abyss7 02.08.15, 09:04
    jovian napisał:

    > Jakby to było takie proste to psychy nie zarabiałyby tyle kasy. :>

    W naturze ludzkiej jest szukanie dróg na skróty. Zamiast podjąć ogromny wysiłek, lepiej zapłacić i oczekiwać, że ktoś / coś za nas rozwiąże problem. I tak jest ze wszystkim, już prawie na wszystko mamy suplementy diety...
  • jovian 02.08.15, 11:28
    abyss7 napisał:

    > W naturze ludzkiej jest szukanie dróg na skróty. Zamiast podjąć ogromny wysiłek
    > , lepiej zapłacić i oczekiwać, że ktoś / coś za nas rozwiąże problem. I tak jes
    > t ze wszystkim, już prawie na wszystko mamy suplementy diety...

    Ale ze niby chodzenie do psycha to droga na skróty i że płacę i wymagam podania rozwiązania? Dość popularny w społeczeństwie pogląd i kompletnie nieprawdziwy. :)

    --
    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
  • lilith70 02.08.15, 12:16
    Niekiedy potrzebny psycholog aby w ogóle uświadomił problem, bo osoba mająca jakikolwiek problem nie wie z czego on wynika, a skoro nie wie z czego to choćby chciała to sama sobie nie pomoże. Dopiero uświadomienie przyczyn może nas nakierować, a nie jesteśmy wszechwiedzącymi żeby ze wszystkiego sobie zdawać sprawę. |Dlatego psycholog niekiedy jest bardzo potrzebny, bo sami możemy powędrować na manowce. Często bowiem mamy inne mniemanie o sobie niż otoczenie.

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • abyss7 02.08.15, 15:10
    lilith70 napisała:

    > Niekiedy potrzebny psycholog aby w ogóle uświadomił problem,

    Absolutnie nie kwestionuję tego, to Jovian wypaczył moją wypowiedź, co właśnie wyjaśniłem pod jego wpisem.


    > Często bowiem mamy inne mniemanie o sobie niż otoczenie.

    Zgadza się. Wiedzę o sobie można wpisać w czteropolową macierz - na jednej osi jest to, co wiemy o nas samych, a na drugiej, co wiedzą o nas inni. W ten sposób jest obszar, o którym wszyscy wiedzą, w opozycji do niego są strefy o których ani dana osoba nie wie, ani inni, ale też jest pole pod tytułem - inni wiedzą, a my tego u siebie nie dostrzegamy. Dotyczy to każdego.
  • lilith70 02.08.15, 15:57
    Zgadza się :)

    --
    Nie próbuj na­wet być nor­malna, bo nor­malność to pier­wszy sym­ptom śmier­telnie groźnej cho­roby. Jak tyl­ko poczu­jesz, że nad­chodzi nor­malność, za­raz poszu­kaj antidotum - J.Carroll
  • abyss7 02.08.15, 15:00
    jovian napisał:

    > Ale ze niby chodzenie do psycha to droga na skróty i że płacę i wymagam podania
    > rozwiązania? Dość popularny w społeczeństwie pogląd i kompletnie nieprawdziwy.

    Dokonujesz ogromnej nadinterpretacji moich słów i rażąco próbujesz zmienić sens mojej wypowiedzi.

    Dla wyjaśnienia:

    1. Jestem zwolennikiem korzystania ze specjalistycznej pomocy, jeśli ktoś nie potrafi rozwiązać swoich problemów i wielokrotnie - powtarzam: WIELOKROTNIE - na łamach forum zalecałem korzystanie z usług psychologów.

    2. Mówiąc o skrócie odniosłem się do Twojego stwierdzenia, że zmiana nie jest taka prosta, bo inaczej psychologowie nie mieliby tyle pracy. Otóż terapie nie są proste głównie z tego powodu, iż ludzie oczekują, że psycholog będzie Harrym Potterem, który zrobi jakieś czary-mary i będzie cacy. Właśnie osoby, z którymi kiedyś dyskutowałem na ten temat na równoległym forum, narzekały na nieskuteczność konsultacji. Tymczasem, żeby dokonać zmian, trzeba naprawdę ich chcieć i włożyć ogromny wysiłek w ich wcielenie, a psych Cię jedynie do tego zachęci.

    Psycholog też nie powie - ósmego dnia po pełni księżyca wstań nim kur trzy razy zapieje, dokładnie o szóstej minut trzydzieści trzy wsiądź do tramwaju nr 13, usiądź na miejscu trzecim za motorniczym, a nim miną dwa przystanki ujrzysz ją. Ale uważaj, bo Annuszka już kupiła olej słonecznikowy, i nie dość, że kupiła, ale już go nawet rozlała! ;)

  • abyss7 02.08.15, 08:50
    z-e-u-s napisał:

    > Niczego nie rozumiecie.

    Zeusie, Ameryki nie odkryłeś. Naprawdę myślisz, że nikt poza Tobą nie jest w stanie zrozumieć zachowania Sila? Namalowałeś jego obraz, ale co to wnosi do tematu? Gdzie jest odpowiedź na pytanie? Skoro uświadamiasz wszystkich, w jak bardzo niekorzystnym położeniu jest Sil, to ja się Ciebie pytam – i co dalej? No co ma zrobić w tej sytuacji? Odpuścić sobie, wykopać dołek, położyć się w trumnie i czekać na śmierć, bo ma problem???

    Czy ja go namawiam żeby był duszą towarzystwa, rozkręcał imprezy i wyrywał małolaty po dyskotekach? Bynajmniej! Jak sam zauważasz taka sztuczna metamorfoza byłaby żałosna. Powinien pozostać sobą, bo ma ogrom zalet - bardzo inteligentny, kulturalny, opanowany, sympatyczny itd. (nawet na forum widać, że kobiety za nim przepadają), ale chcąc coś zmienić MUSI bywać wśród ludzi, ot co! Nawet jeśli będzie trochę z boku, ale zachowa pogodę ducha, trochę się uśmiechnie, to wcześniej czy później włączy się w jakieś rozmowy, pokaże się jako interesujący gość, a rozwijając znajomości w końcu pozna właściwą dziewczynę.

  • z-e-u-s 02.08.15, 20:44
    Pytanie jest trudne i sytuacja Sila również, dlatego nie podjąłem się odpowiedzi. Wydaje mi się, że dość trafnie on sam diagnozuje swoje szanse jako jakieś 10%. Przy swoim podejściu, wymaganiach, wieku i miejscu zamieszkania jest to realne. Nie wiem, co trzyma Sila w chutorze, może hektary ziemi przekazywane z ojca na syna i gospodarstwo, może rodzina (może w dodatku wymagająca opieki) a może tylko przyzwyczajenie i niechęć do zmian.
    Wydaje mi się, że nie będąc przystojnym, imprezowym lub bogatym w wiejskim środowisku około 40-tki facet nie ma już dużych szans na miłość. Dziewczyny w okolicach 20-tki szukające męża nie będą się nim interesowały. Pozostają "stare panny" i rozwódki i związek często z rozsądku. I tutaj bym szukał, zależnie od priorytetów i własnych możliwości. Na jakichś lokalnych festynach, koncertach chodząc tam z kolegami. Koledzy to zresztą dobra sieć kontaktów w małych miejscowościach. Internet tam się praktycznie nie przydaje.
  • silencjariusz 02.08.15, 22:54
    Co trzyma? Przywiązanie do miejsca, w którym się urodziłem i żyję. Hektarów nie mam.
  • apersona 03.08.15, 11:48
    Taaa i szefcio którego rekomendowałeś do odstrzelenia
  • silencjariusz 03.08.15, 21:21
    I rekomendacji nie cofam.:P
    Praca to zło konieczne. Można pomarudzić, że ogłupiająca i wodzu działa na nerwy, ale w ogólnym rozrachunku człek się cieszy z zatrudnienia. Bo bezrobocia to się okrutnie boję, tym bardziej, że nie mam żadnych znajomych, którzy by mi pomogli w znalezieniu nowej. Nie wiem jak to wygląda w innych rejonach Polski, ale w chutorze (i okolicy) nie ma szans na znalezienie pracy nie będąc pociotkiem czy znajomym królika.
  • apersona 04.08.15, 12:57
    Może powinieneś się korzystnie ożenić, z koligacjami lub firmą teścia ;)