Dodaj do ulubionych

Scenka rodzajowa

11.08.18, 15:48
He he. Dzisiaj byłem świadkiem zabawnej scenki rodzajowej. Przed południem poszedłem do "Amatorskiej" (drugi raz w tym roku, chyba po 30 latach przerwy) na małe piwo, po tym, jak poprzedni wieczór spędziłem w alkoholowym nastroju (ja piję dla dobrego samopoczucia i inspirującego rozbicia w mózgu) wraz z babolami z internetu i szklaneczką (sztuk 5) whisky, Odpowiednio schłodzone małe jest jaki boski napój w ustach nie do końca świeżych. Deszcz padał równo, i trzeba było się z trudem zdecydować na stolik w malutkim ogródku, gdzie krzesełka prawie wszystkie przemoczone (ale plastikowe), a tu i ówdzie kapało na człowieka. Miałem na sobie nieprzemakalną kurtkę z kapturem, więc nie było tak groźnie, a chłodne piwko, o raz widok, mimo wszystko dość ruchliwej ulicy, to było to, czego pragnąłem. Siedząc i popijając przysłuchiwałem się zwierzeniom jakiegoś byłego pracownika ambasady w Tokio, który opowiadał jakiemuś koledze, jak ściągał, czy tam handlował telewizorami i sprzętem audio (taki japoński sprzęt wywoływał kiedyś zazdrość wielu Polaków w latach 70 i w latach 80). Dopiłem to małe (piwko) i pomyślałem sobie, że należałoby coś odpowiedniego zjeść, coś trochę. Co prawda wcześniej miałem plan pójść do Starbucksa, aby poczytać gazetę, ale nie bardzo miałem ochotę na kawę (dziwne trochę, hm). Kawa w Starbucksie to moja ulubiona (kiedyś była to kawa w Coffee Heaven), gdyż serwują tam kawę z mocno palnych ziaren. Nie wiem, czego oni dodają, ale taki smak, to jest to, czego oczekuję od kawy (Espresso może być trochę bardziej kwaskowe, ale nigdy zdecydowanie kwaskowe, ja jestem gorzko-słodki). Aczkolwiek jak kupuję niezmieloną do domu z Starbucksa, coby potem samemu zmielić w domu, i mieć świeżutką, to jakieś 1/4 zawartości opakowania wyrzucam. te 25%, to jakieś kawałki ziaren, ziarna z widoczną chorobą - okrągłe wgłębienia po jakiejś chorobie, coś jak po pleśni jakiejś, czy coś takiego, i sporo ziaren malutkich, wszystko to wyrzucam. Co prawda wiem, że mocne palenie "uszlachetnia" gorszej jakości ziarna, ale nic nie poradzę na to, że ta kawa ze Starbucksa mi smakuje.
Hm, ale miałem pisać o pewnej scenie, która rozegrała się przed moimi oczami. Mianowicie, jak już zdecydowałem się, że pójdę coś zjeść, to poszedłem trochę dalej na przeciwko do "Zapiecka". Wchodzę do środka, i już w bramie widzę stoliki (chyba 5). Pomyślałem sobie, że fajnie, gdyż jak kiedyś byłem w tej restauracji na dole, w piwnicy, to się o mało co nie udusiłem - duszno tam, gorąco, i w ogóle. Wybrałem więc sobie stolik w drugim rzędzie (w pierwszym było zbyt blisko ulicy, a padało i dość chłodno było). Co prawda w pierwej chwili miałem mały dylemat, gdyż za mną siedziała i jadła pierogi kobieta (dość młoda jeszcze, jakieś 34 lata) i miała widok na ulicę, czego ja też pragnąłem (patrzeć jak pada deszcz i obserwować to, co się na ulicy dzieje, ludzi), ale jednak nie jestem aż takim masochistą, więc usiadłem (zasłaniając jej widok ulicy, i padającego deszczu) i zmówiłem flaki. Flaki przyszły, to znaczy kelnerka podała kokilkę, a potem (po 2 minutach), w takim małym kociołku podgrzewanym małą świeczką od spodu, przyniosła porcję flaków. Falki dobre, tradycyjne, smaczne, chyba z kawałkami jakiegoś żołądka, czy innych podrobów. Do tego chleb - spodziewałem się normalnego białego, albo bułki paryskiej, ale dostałem sitkowy, niezbyt pasujący do flaków, ale świeży. No i wtedy się pojawiła ona - blondyna z jakimś facetem, chyba Anglikiem. Mógł to być jakiś rusek albo jugol jakiś, w każdym razie białas, a ona do niego mówiła po angielsku. No się zaczęło. Ona, blondyna, dość urodziwa. Szczupła, delikatna, nóżki takie kruche w wyglądzie i ruchach, coś jak Michelle Pfeiffer, aczkolwiek twarz już swojska, polska, bardziej czerstwa, co może jest efektem jej hulaszczego trybu życia, tak można było sądzić po jej stanie - z pewnością miała za sobą nockę pełną upojeń wszelakich. No więc, aha, ważny aspekt tej historii, a nawet powód całej akcji - przed Zapieckiem stała kobieta, tak ok, 45 lata (aczkolwiek może miała z 55, w tym przedziale wiekowym trudno określić wiek kobiety). Była ubrana w ortalionową pelerynę w polskich barwach (taką jak Jarosław Kaczyński miał gdzieś tam na urlopie w górach). Deszcza padał (równo, normalnie) a ona rozdawała te ulotki. I ta blondynka, która sama była ubrana tylko w letnią, zwiewną sukienkę, oraz baletki z pomponikami przy pietach, mówi do tego swojego przydupasa (wyglądał jak zwykłe popychadło) coś w tym stylu - what the fuck! Look, it's rainning, and she has to work on the street! What is it? It's rainning! What the fuck! Nagle zobaczyła kelnerkę i pyta się jej: gdzie jest właściciel tej restauracji? Kelnerka opowiedziała, że jest na dole. Więc ta pomaszerowała (jak stara babcie w kapciach po swoim mieszkaniu, gdyż te baletki były mokre i ciężkie, i o zgrabnym poruszaniu się w nich nie było mowy) do tego szefa, do jego biura. Przez chwilę była cisza, a ja jedząc flaki obserwowałem tego fagasa, które wyraźnie tą całą sceną był zmieszany, a nawet wręcz sparaliżowany - stał jak skamieniał w miejscu, w którym go ta blondynka opuściła) alby rozprawić się z szefem tej pracownicy rozdającej przechodniom ulotki na ulicy, w deszczu. Ten chyba Anglik prawie się nie ruszał, a na twarzy miał jakby namalowane: ja nic nie wiem, proszę mnie nie pytać, ta blondynka... ja nie wiedzieć, ja tu tylko przechodzić, itp. Nagle z dołu słychać awanturę - kierownik lokalu krzyczy do tej blondynki: to ja mówię "do widzenia"! Proszę wyjść! Ona, blondynka: tak, dobrze ci tu, a ta kobieta musi dla ciebie pracować w takich warunkach! - Do widzenie! - Do widzenia! Mnie się ta sytuacje nie podobała, bo zakłóciła mój spokój, ale akcja była wyborowa. Jak ta blondyna wychodziła krzycząc coś tam jeszcze, to miałem ochotę (wkurzony trochę) jej powiedzieć, żeby zamknęła mordę i nie robiła tutaj pijackich awantur, bo nie tak należy takie sprawy załatwiać. No, ale ja jestem niespotykanie spokojny człowiek. Po chwili pojawił się szef lokalu z kelnerką. Kelnerka była tą sytuacją dość rozbawiona, a kierownik jakby zaklął: "Co za kobieta...., hm, co za kobieta!". Koniec.
Edytor zaawansowany
  • lapinn 11.08.18, 16:18
    Skróć to do 2 (dwóch) linijek, to może przeczytam (mam dzisiaj dobry humor).

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 16:22
    Dyrygować, ABC,
    to ty możesz, ale swojemu kotu.
  • lapinn 11.08.18, 16:27
    To do 3 (trzech). I nie rób scen (dżizus).

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 16:33
    Skup się.
    Tylko nie tak jak na tym sedesie,
    bo znowu popsujesz sobie przyjemność.
  • lapinn 11.08.18, 16:38
    Dobra. Ale skróć to do 3 linijek. Skupienie garantiiirt.

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 16:40
    Już streściłem, patrz mój poprzedni wpis.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 16:42
    I nie bądź taka zdezorientowana, gdyż czasem przesłanie wydaje się być całkiem inne od treści dłuższego tekstu.
  • lapinn 11.08.18, 16:46
    Skupienie to nie jest twoja mocna strona. 3 (trzy) linijki. (po węgiersku - draj linijkasz).

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 16:50
    Och, widać, że naprawdę masz dziś dobry humor, hm. Chyba nie dam rady cię zdołować, hm.
  • lapinn 11.08.18, 16:53
    Idź do lustra. Może kogoś zdołujesz (enddżastlajkhewen).

    --
    meeee
  • la_chanson 11.08.18, 16:52
    Przesłanie brzmi: jedna kobieta ujęła się za drugą kobietą (zmuszoną do pracy w deszczu) u jej kierownika (ewidentnego chama).
    Dryblas wpierniczający flaki nawet palcem w bucie nie kiwnął, a pseudo-Anglik nie puścił pary z gęby.
    Głupawa kelnereczka natomiast - by nie wylecieć z roboty - robiła dobrą minę do złej gry.
    Kurtyna.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 16:56
    Co ty wiesz o życiu, Lurneta. Wiesz tyle, ile ktoś coś napisze na darmowym, ogólnodostępnym forum. Ha ha ha ha ha ha ha.
  • lapinn 11.08.18, 16:57
    O solidarności babskiej napisała la_chanson. Ech. Ech. (2 ech ).

    --
    meeee
  • la_chanson 11.08.18, 17:15
    ABC solidaryzuje się tylko ze sobą (trzecia płeć) - kobiet się boi, mężczyzn nienawidzi. Trudno by było na nią liczyć. Khe khe.
  • lapinn 11.08.18, 17:21
    Mistrzyni wnioskowania. La_chanson.

    --
    meeee
  • la_chanson 11.08.18, 17:25
    Ku chwale ojczyzny!
  • lapinn 11.08.18, 17:28
    Ku chu.

    --
    meeee
  • la_chanson 11.08.18, 17:08
    Zakonnice, które pod wpływem akcji #metoo odważyły się mówić o wykorzystywaniu, molestowaniu i upokarzaniu przez księży - zostały w Polsce ostro zhejtowane.
    Z taką wrażliwością społeczną - zawsze będziemy w Azji.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 17:13
    Azja jest ciekawa, może kiedyś tam pojadę, hm.
  • lapinn 11.08.18, 17:22
    W necie. Po pracy.

    --
    meeee
  • la_chanson 11.08.18, 17:22
    Bangladesz czeka...
  • wcionszrzywy 11.08.18, 17:29
    #metoo cię dopadło przez kolorowe gazety i nagle ożyłaś, wiesz, że świat jest w ruchu, hm. Interesujące, hm.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 17:33
    Tak więc, Lurneta - strzel se ćwiarteczkę i ruszaj w miasto. Zrób coś w końcu dla kobiet, a nie tylko pierdzisz w kanapę i pouczasz innych jak ksiądz z ambony.
  • la_chanson 11.08.18, 17:42
    Ja wiem, co robię i co mam zrobić. Nie pouczaj mnie, bo nie masz do tego żadnych kompetencji, i to nie twoja rola. Zrelaksuj się. A ja - faktycznie - ruszam w miasto, więc już mnie tu proszę nie wywoływać nadaremno. Howgh! :)
  • lapinn 11.08.18, 17:46
    Pierdzenie zostało.

    --
    meeee
  • la_chanson 11.08.18, 17:54
    Istotnie - tobie zostało już tylko to. Ale odkąd pamiętam było twoim ulubionym zajęciem, więc. Nos do góry! ;D
  • lapinn 11.08.18, 18:04
    La_chanson (mam odwagę, zwracać się do nicka..). Mowa była o tobie. Wiesz o tym. Ale lubisz odwracać kotka ogonem. To twoje logo. Ten ogonek odwrócony.

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 17:49
    Sprawdź, czy klapki na oczach ci się dobrze się trzymają, gdyż inaczej możesz (po moim dzisiejszym felietonie) popsuć sobie radość cotygodniowego wyjścia na świeże powietrze.
  • la_chanson 11.08.18, 17:56
    Pan starszy miał się o moje wyjścia i przyjścia nie martwić - tak się umawialiśmy wczoraj.
    No. To pa! :)
  • wcionszrzywy 11.08.18, 17:26
    Ty Lurneta znasz tak dobrze prawo pracy? Wiesz, jakie są w takiej sytuacji obowiązki pracodawcy? Może wiesz, hm. Uważasz, że nie ma innego (jak choćby porozmawianie z tym kierownikiem, nawet anonimowe podanie problemu do PiP) sposobu na właściwą reakcję, tylko wszczynanie awantury w lokalu przez pijaną babę? Do ciebie trzeba by zdaje się wysłać jakąś kontrolę, coby sprawdzić, czy to, że jarasz szlugi nie może być powodem zapadnięcie twojego współlokatora na chorobę jakąś, np. raka płuc, czy coś takiego. Wyjdź w takim razie z tej nory i czyń coś dobrego dla innych kobiet. Gwarantuję ci, że nie wychodząc z klatki, możesz pomóc swojej płci, np. nosząc zakupy starszym kobietom albo budując dźwiękowe bariery ochronne, które pozwalają na większy komfort życia, a jednocześnie mogą być powodem wstrzymania degradacji organizmu kobiety, gdyż jak wiadomo, permanentny hałas w miejscu zamieszkania szkodzi k o b i e t o m bardzo.
  • la_chanson 11.08.18, 17:36
    Nie polemizuje się z majaczącym człowiekiem, który alkoholem dokonał eutanazji swojej substancji szarej. Pozostaje łagodny, pobłażliwy uśmiech i wzruszenie ramion.
  • lapinn 11.08.18, 17:45
    Substancja szara (istota taka) i synapsy. To ulubione terminy la_chanson. Że seriozno taka naukowaja.

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 17:45
    I git. Widać nie masz wiele do powiedzenia na ten temat, a prośba o podanie argumentów w tej sprawie (czy pracownik może pracować na zewnątrz kiedy pada deszcz? Jak powinien być zabezpieczony? Co mu przysługuje? Jakie są w tym przypadku obowiązki pracodawcy? itd., itp.). Święte oburzenie według własnej emocjonalnej oceny, i to z drugiej ręki, i to mimo podanych pewnych szczegółów (np. to, że kobieta miała ochronę przed deszczem, nie wiadomo, jak długo tam stała, czy mogła zrobić sobie przerwę w trakcie wykonywania tego zajęcie, czy mogła się ogrzać, osuszyć, jak? itd., itp.). Tak tak, dupa, a nie prokobieca z ciebie społecznica, jak tylko siedzisz w domu, jarasz, słuchasz Youtube i wklepujesz wyłącznie dla własnej przyjemności coś tam w klawiaturę.
  • ageofwar 11.08.18, 18:03
    A czy ktos zapytal tej, co stala w deszczu, czy ten deszcz jej przeszkadza? Moze woli stac i moknac niz obslugiwac glupie blondynki? Czym wiecej osob zacheci tym wiecej tipow....
  • lapinn 11.08.18, 18:11
    syty głodnego nie zrozumie. Ot.

    --
    meeee
  • ageofwar 11.08.18, 18:15
    wystarczy miec inteligencje emocjonalna😉
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:19
    A co to jest, ejdżowa?
  • ageofwar 11.08.18, 18:24
    nwm 😉
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:28
    Kobieta pewnie ma z 70 zł za dzień stania i podawania ulotek.
  • ageofwar 11.08.18, 18:30
    nie kradnie tylko uczciwie zarabia
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:35
    A, właśnie. Jak tam twoja dupka? Wciąż taka, jaką ja sobie wyobrażam (ihihihhihihihihih)?
  • ageofwar 11.08.18, 19:19
    widze, ze masz lepsze samopoczucie👍👏👌 super! Nawiazujac do kadr i plac...jest HR twardy i miekki. Poczytaj🙂. Osobiscie preferuje tylko HR twardy🙃
  • ageofwar 11.08.18, 19:25
    Predyspozycje do pracy w twardym HR

    Od kandydata do twardego HR-u oczekuje się:

    dobrze rozwiniętych zdolności analitycznych,
    syntetycznego myślenia,
    dokładności,
    terminowości,
    systematyczności,
    dyskrecji,
    znajomości przepisów prawa pracy i ubezpieczeń społecznych,
    umiejętności obsługi systemu kadrowo-płacowego.

    W tym obszarze stawia się przede wszystkim na twarde kompetencje oraz na chęć pracy z danymi. Jeśli chodzi o wykształcenie to wskazanym będzie finansowo-ekonomiczne. Specyfiką tej pracy jest prowadzenia akt osobowych, ewidencji czasu pracy, przygotowywanie dokumentów związanych z zatrudnianiem i rozwiązywaniem stosunków pracy, m.in. umów o pracę, zaświadczeń o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, świadectw pracy, przygotowywanie danych do systemów premiowych, monitorowanie prawa do wypłaty np. nagród jubileuszowych, kontrolowanie ważności badań lekarskich, zwolnień itd. Czyli generalnie „praca z papierami”, choć nie pozbawiona kontaktów z ludźmi.

    – W twardym HR dobrze będą się czuły osoby, które lubią pracę zgodną z normami czy procedurami, związaną z opracowywaniem tego samego materiału, wymagającą sumienności, dbałości o szczegóły i powtarzalności – mówi Paula Rejmer, Business Manager w Hays Polska Sp. z o.o. – Tutaj ma się do czynienia z procesami, które nie zakładają wielkich innowacji. Natomiast kandydat do pracy w obszarze twardego HR powinien cechować się dyplomacją i dyskrecją. Są mu bowiem powierzane poufne informacje i dokumenty, które nie mogą trafić w niepowołane ręce, np. lista płac, czy akta osobowe.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 20:49
    A to co? Hm. Ktoś tu chce nam zrobić przyspieszony kurs teorii zarządzania? Ha ha ha ha ha ha ha ha.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:21
    Jak będę wiedział co to, to sprawdzę, i będę wiedział czy mam, hm.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:18
    I dlatego głodny jest głodny, a syty jest syty. I stąd ta dynamika. To co w takiej sytuacji proponujesz, ABC? Zabrać temu co ma? Odsunąć go od koryta i dopuścić do koryta tego, który nie ma? Czy też może dać wszystkim po równo, czyli gó...? Jeśli już tak wszystko widzisz skrajnie.
  • ageofwar 11.08.18, 18:23
    ta dziewczyna ma wiecej z tipow niz tej marnej pensji.
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:25
    A skąd ty to wiesz? Jesteś jej menedżerem? Myślisz, że ile zarabiają ci, co stoją na ulicy z ulotkami?
  • ageofwar 11.08.18, 18:29
    domniemywam tylko...wyluzuj to tylko rozkminka
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:34
    Fakty, fakty, fakty. Jak rozmawiamy o ludzkiej niedoli, to bądźmy poważni. O dupie Maryni można truć.
  • lapinn 11.08.18, 18:32
    Dalej mam dobry humor. W głowie.

    --
    meeee
  • wcionszrzywy 11.08.18, 18:36
    Brawo, ABC. Tak hartuje się stal.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.