Dodaj do ulubionych

-- -- -- Płacz i złość 1,5 roczn. nadal Pomocy!!!!

16.01.05, 23:33
Pomocy,
pisałam już o mojej Kamisi na ogólnym forum ale chyba powinnam tutaj,
ponieważ tu jest większe skupisko dzieciaczków w podobnym wieku ;)
Moja prawie 1,5 roczna Kamisia zadziwiła mnie ostatnio. Jest pogodnym
dzieckiem. Ale dziś o 5ej rano złościła się. Nie spała /wcześniej miała
ataki płaczu koło północy ale wtedy spała i po przebudzeniu spała dalej -
podobno tak bywa/. Tym razem jendnak zobaczyliśmy ile w niej złości, siły do
kopania i machania rączkami. Np. pokazywała że bardzo chce jakis przedmiot z
komody, apotem zaraz jak tylko dostała - z całą siłą rzucała nim o podłogę.
Sama wiła się czy to w łóżeczku czy na rękach. Po pół godzinie złość minęła,
ale jeszcze przez następne pól głaskałam ją gdy starała się usnać już na
leżąco w ciszy i ze smoczkiem w buzi. Owszem, wyszły ostatnio dwa nowe ząbki
i jadła przez ostatnie dwa dni mniej, ale czy złość się z tego bierze? Może
przestała się złościć bo podałam Nurofen. Nie wiem.
A wieczorem znów to samo przed pójściem spać. Pokłady złości uwolnione ;(
Dodam, że Kamisia ostatnio dziwnie się zachowuje. Na przykład pokazuje, że
chce do krzesełka gdzie jest karmiona, a gdy już siedzi to natychmiast chce
wyjść. Po drugiej próbie już jej nie wsadzam, rezygnuję zabawiając czymś
innym. Tak samo z wchodzeniem do łóżeczka w ciągu dnia i z piciem mleka na
spacerze / przez to mniej spożywa i może być głodna co ją rozdrażnia?/.
Co ja mam robić? Iść z nią do neurologa, psychologa? Jej zachowania
najbardziej kwalifikują się jednak do odprawiania egzorcyzmów ;)
Pozdrawiam i czekam na pomoc.
Mama złośniczki - Gretka
Edytor zaawansowany
  • a.chudziak 17.01.05, 09:27
    Co do tych egzorcyzmów, to bez żartów, mojakuzynka bardzo płakała jako maluszek
    i faktycznie jakaś babka ją nosiła po domu , póżniej kropila wodą święconą...i
    dziecko przestało płakać, podobno było zauroczone...w razie pytań podaję mój nr
    gg4443396, mogę zapytać cioci o szczegóły.

    Jeżeli chodzi o metody bardziej konwencjonalne to mogą być ząbki, Kubuś nie
    chciał jeść i łatwo się denerwował, nie było widac ząbków, bo widocznie
    przechodziły jakieś gorsze etapy po skóra i nie było ich widać a bolały.
    na uspokojenie możesz podac herbatkę z melisy, ograniczyć oglądanie telewizji,
    wyciszyć córeczkę, może ma za dużo wrazeń i poznaje zbyt wielu nowych ludzi i
    rzeczy.
    Mam nadzieję, ze na coś się przydałam...pozdrawiam
    --
    Ania i Irek z Kalisza, rodzice Kubusia(22.08.2003)

    Kubuś
  • aolka 17.01.05, 20:57
    nie martw sie gretko. zacisnij zeby i przeczekaj.
    paszczurek na dzien dobry wali tate po twarzy. tylko i wylacznie jego. do mnie
    sie przytula ajego, pac.... i nie ma sily. nie pomaga nic. psa uzarl w ucho,
    ciagnie za siersc pod okiem i sie cieszy jak pies piszczy z bolu, a na dworzu
    jak nie idziemy tam gdzie on chce to kladzie sie na ziemie i wrzeszczy :))ja
    juz sie smieje bo nic innego nie pozostaje. to sa takie fazy. czasami jest jak
    aniolek, czyta ksiazeczki, przytula sie, bawi i nagle, jakby diabel w niego
    wstapil.
    ale wyczytalam, ze teraz ludzkosc idzie na przod, dzieci szybciej dojrzewaja i
    bunt dwulatka zaczyna sie tez szybciej, wiec moze to to????
    ale przetrwamy. nie mamy przeciez innego wyjscia.
    pozdrowionka, uzbrojona w wielkie poklady cierpliwosci ola
  • merenre 19.01.05, 01:15
    Jędrula budzi mnie wyjmując mi oko, ewentualnie celnie w nie uderzając (boli
    cholernie), ewentualnie wyrywa włosy czy rozdrapuje nos. Gdy zmywam, wciska się
    między mnie i szafkę, wrzeszcząc i rycząc. Z miną anioła robi rzeczy, których
    nie może(np. bieganie po kanapie, rozsypywanie płatków, ściąganie rzeczy z
    półek), patrzy na mnie tymi niebieskimi niewinnymi oczami, kiedy ja wychodzę ze
    skóry i spokojnie mówi "nu, nu" robiąc swoje:) Człowiek - demolka. Ostatnio
    chciałam żeby miał jakąś rozrywkę i poszliśmy pieszo na spacer. Efekt? Ja po
    godzinie spocona jak ruda mysz, dziecko brudne jak święta ziemia - każde koło
    stojącego auta było obmacane, na każdy niedopałek radosna reakcja (fu, fu!!! -
    bo jego tata pali:), większe skupiska kamieni potraktowane jak trudniejsza
    piaskownica. Z trudem mu wytłumaczyłam, że drogą to tylko auta jeżdżą, bo
    według niego auta owszem jeżdżą, ale dzieci spacerują też. Prężenie się,
    wściekłe ucieczki z rykiem do drugiego pokoju są na porządku dziennym. Czasem
    mam wrażenie, że urodziłam demona... Ale kiesy zasypia, albo w spokoju ogląda
    książeczki lub bawi się klockami puchnę z dumy jaki on śliczny, mądry i
    spokojny. A najdziwniejszą w tym wszystkim rzeczą jest to, że to wszystko, ta
    zmienność jest najzupełniej normalna i spotyka KAZDEGO rodzica:) Dodam tylko,
    że wczoraj w nocy J o 4 nad ranem zapragnął poczytać sobie książeczkę, ale
    niestety nie miał ochoty robić tego w ciszy, samotności i skupieniu:)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę cierpliwości nam wszystkim.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka