Dodaj do ulubionych

Jestes wiki czy gugle?

06.02.06, 10:31
czyli w jaki sposób szukacie informacji?
Bo tak mi wyszło, z obserwacji swoich i nieswoich obyczajów szukaczych, że są
dwie szkoły (conajmniej:)
Pierwsza, 'model Wiki', czyli szukamy jednej, konkretnej, pasujacej
definicji, jednego, konkretnego i kompetentnego w naszych oczach źródła
informacji. Szkoła z dużą tradycją, a jej użytkownicy charakteryzują się np
tym, ze posiadaja w domu encyklopedie w wersji papierzakowej i korzystają z
tychże.
Druga, 'model Google', czyli wrzucamy zapytajkę do szukarki i na podstawie
wyników, w oparciu o wiele stron, staramy sie poskładać jakis obraz
interesujacego nas zjawiska. Nie szukamy definicji, raczej staramy się ją
samemu tworzyć w oparciu o zdywersyfikowane (jakie piękne słowo:) źródła
danych.
I tak sie zastanawiam, która z metod jest wam bliższa? Autorytatywne
definiowanie, podparte autorytetem encyklopedii, czy własnoręczne składanie
elementów?
Ja osobiście skłaniam sie ku wersji drugiej, zresztą z encyklopediami w
wersji dla moli nigdy nie udało mi sie zaprzyjaźnić, (mam w posiadaniu 4
tomowa starą PWNkę i nader rzadko sie z nia konsultuję), bo wydaje mi się ona
po prostu skuteczniejsza. Zamiast być skazanym na jedno źródło informacji,
której najczęsciej nie ma jak potwierdzić, wole korzystać z wielu źródeł i
próbować rozumieć po swojemu (nawet jeśli błędnie).

taki sobie watek pourlopowy na rozruch:)

P:)
--
"Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
Wolna Kultura
Edytor zaawansowany
  • noida 06.02.06, 10:44
    Zdecydowanie model google. Z jednego prostego powodu- często tego, co bym
    chciała znaleźć, nie ma w polskich encyklopediach.
    A jeśli chodzi o takie drobiazgi jak fakty historyczne, ortografia i znaczenie
    niektórych słów, to internetowe odpowiedniki encyklopedii i słowników ;-)


    --
    A wizard is never late. Nor is he early. He arrives precisely when he means to.
  • braineater 06.02.06, 10:49
    heh - słowniki to juz jest zupełnie inna bajka jak dla mnie, bo akurat sa to
    teksty, które zdarza mi sie czytać ot tak sobie, for fun. Natomiast w pracy
    korzystam oczywiscie głównie z słowników na CDkach i za każdym razem wzmaga to
    mój podziw dla tłumaczy z przedPCetowej epoki - jak oni musieli się naszukac po
    tych tomiszczach, ile czasu tracic na mozolne wertowanie stron. Pełny szacunek,
    bo ja juz łapię się na tym, że zaczynam nienawidzic mojego ukochanego słownika
    slangu Greena, który jest genialny, tyle, ze właśnie bez cd...Zboczenie to
    jakies juz chyba:)

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • mamarcela 06.02.06, 11:09
    Czytając dla przyjemniości coś w necie, albo tłumacząc cos dla własnych potrzeb
    korzystam zze słowników internetowym i na cd. Jeśli natomiast robie to "na
    poważnie" to zawsze papierzaki są niezbędne. Wbrew pozorom często są po
    prostu "szybsze"
    Zresztą
    www.serwistlumacza.com/
    P:)
    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • braineater 06.02.06, 11:17
    to pytanie obok zupełnie:
    ulubiony słownik?
    Bo u mnie z dwujęzycznych Kościuszko (oczywiście z wersją full wypas na cd:)
    wspomniany Slang z Casselsa
    no i Webster, niestety bez cd:(

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • mamarcela 06.02.06, 10:56
    Pierwsza odpowiedź(która się liczy)to zdecydowanie gugle.
    Druga odpowiedź (która uzupełnia) gugle, ale definicja z wikipedii często
    czytana jako jedna z pierwszych
    Trzecia odpowiedź (żeby coś szybko, natychmiast i bez przekłamań) wiki plus
    papierzaki (ze cztery się po domu pętają) plus różne płytkowe plus gugle jako
    rozszerzenie ewentualne (jeśli temat tego wart)
    Czwarta odpowiedź (króciutko) żółcąca się na pasku ikonka programiku definicje
    PWN - tam tylko jedno zdanie, ale czasami to wystarcza
    Piąta odpowiedź (zawodowo) wszystko plus jeszcze więcej plus założenie, że
    warto jednak sprawdzać papierowo, bo w necie czasami dywersje są
    pozdrawiam
    mamarcela poszukująca
    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • ydorius 06.02.06, 11:13

    Mam odobnie jak Mamarcela.
    Najpierw w google i przeglądam dziesięć pierwszych wyników. Otwieram te, które
    zdają mi się być sensowne (tak z sześć na dobry początek). Jeśli w wynikach
    wyszła wiki - wrzucam wiki i czytam, zestawiając z resztą.
    Jeśli odpowiedź jest niewystarczająca to udaję się do wydań papierowych (rzadko,
    bo zazwycaj szukam czegoś w pracy, a nie jestem na tyle zboczony, by wozić
    encyklopedię do pracy) albo wrzucam pwna (ewentualnie szukam kopalińskiego
    wyrazów obcych, który jest na sieci). Jeśli to wszystko zawiedzie sięgam po broń
    masowego rażenia, czyli moją mamę, redagującą zawodowo książki. W wyjątkowych
    przypadkach* zdarza się, że nawet ona nie jest w stanie znaleźć odpowiedzi, no i
    wówczas żyję w niewiedzy...

    m,
    .y.

    * takich jak pytania o naturę Boga, istnienie wolnej duszy ect.

    ----------------------------------
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    wypielęgnowany harmider w duszy
  • ben-oni 06.02.06, 11:14
    Stanowczy gugiel ze mnie. Uprawiam syntezę myśli i poglądów, mozaikę i kolaż.
    Żadnej informacji nie odrzucam a priori. Czasochłonne to ale inspirujące. To
    jak "chodzenie" po "Mitach i tradycjach kultury..." Kopalińskiego za
    odsyłaczami. Można tak trzy dni bez przerwy.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • jottka 06.02.06, 11:32
    powiedziała, że taki podział nie bardzo ma sens:) wszystko zależy od tego, czego
    i po co siem szuka - jeśli np. poszukujemy jakichś twardych danych, rzeczą
    podstawową jest ocena wiarygodności źródła, pierwszych dziesięć wrzutek gugla
    ani artykuły w wikipedii nie są w tym momencie miarodajne z definicji. podobnie
    zresztą jak dowolny buch na papierze, najpierw trzeba wiedzieć, do kogo sie
    zwrócić w danej sprawie:)

    a jeśli z kolei szukamy np. ekwiwalentu popularnego zwrotu w obcym narzeczu, to
    wrzucamy różne koncepcje w gugla i patrzymy, w co trafi najwięcej

    no a znowu jeśli szukamy wyjaśnień określeń specjalistycznych to tylko gugiel,
    bo a/ wikipedia nie zawsze nadąży, b/ definicje mogą być mniej lub bardziej
    rozbudowane albo znajdować sie tylko na wysoce specjalistycznych stronach

    poza tym na końcu i tak trzeba sie udać do żywego fachowca i zamiauczeć z
    rozpaczą, co to jest ten 'węgiel podrysowany na biało':( to z ostatniego opisu
    obrazka, błe
  • quarantine 06.02.06, 12:25
    Dokładnie. Zależy jakich informacji.
    Korzystam z gugli na prędko, podobnie z wiki. Jeśli chcę dogłębnie coś zbadać
    stosuję stare metody. Biorę do łapy podstawową publikację z danego zakresu,
    badam bibliografię. Z tej bibliografii zdobywam wszystko co się da zdobyć. W
    każdej następnej książce jest bibliografia, tworzy się reakcja łańcuchowa.
    Korzystam też z baz bibliograficznych różnego typu, przede wszystkim z
    zawartością czasopism. Takie bazy dostępne są teraz w większości bibliotek
    uniw. Nie mówiąc o czasopismach online.
    Co do tłumaczeń, zwłaszcza specjalistycznych, zgadzam się z jottą.
    Generalnie: grzebanie w książkach, wspomagane kompem.
  • ben-oni 07.02.06, 11:29
    "Twardych" danych nie szukam w interze, bo to jak szukanie w śmietniku.
    Zaufanie mam w tym względzie tylko do źródeł papierowych. Taki niewierny Tomasz
    ze mnie.
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • pinos 06.02.06, 11:37
    gugiel

    --
    x==x dla Kaiserki
  • ydorius 06.02.06, 13:42

    Wychodzi na to, że mamy dwa podstawowe podziały:
    1. Szukacze analogowi
    2. Szukacze wirtualni

    Typ 1 dzieli się na
    1.1. Szukaczy podmiotowych
    1.2.1. Szukaczy przedmiotowych prostych
    1.2.1. Szukaczy przedmiotowych złożonych

    Typ 2. dzieli się na
    2.1. Wikidajłów
    2.2. Googlowców
    2.3. Mieszańców

    Przykłady:
    1.1. 'Słuchaj, stary, nie pamiętasz gdzie to było?'
    1.2.1. 'To będzie w tej książce'
    1.2.2. 'To będzie w tej ksiażce w przypisach, dzięki czemu będę wiedział gdzie
    tego szukać'
    2.1. 'Wrzucę w google, na pewno się dowiem'
    2.2. 'Wrzucę w Wiki, na pewno się dowiem'
    2.3. 'Chuj wie, gdzie to znajdę, wrzucę we wszystkie znane wyszukiwarki i
    zobaczę co wyjdzie'

    A Ty? Do którego należysz typu? :-)

    m,
    .y.

    P.S. Można też przygotować drugą segmentację w oparciu o poszukiwane treści :-)
    P.P.S. W razie, gdyby nadgorliwy automat wykropkował: w punkcie 2.3. w
    przykładzie pojawia się brzydkie słowo, którym niekiedy, kolokwialnie, określa
    się męski narząd płciowy. por.: prącie, członek, penis.

    ----------------------------------
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    wypielęgnowany harmider w duszy
  • blue.berry 06.02.06, 13:45
    a typ mieszany?
    taki typ 3 - szukacz nieufny:))
    poprosze o opracowanie dla takich co szukaja w necie a potem informacje tam
    znalezione sprawdzaja ze lowem pisanym wydrukowanym bo jak wiadomo w necie
    mozna znalezc mase bzdur:))



    --
    "pilnie poszukuję książki do czytania"
  • mamarcela 06.02.06, 13:49
    Właśnie wlazłam tu, żeby dokładnie to samo, co Jagódka napisać.
    Bo rzeczy ważnych szukam analogowo i wirtualnie, albo raczej w odwrotnej
    kolejności. Z czego sie zreszta uczciwie w poprzednim poscie wyspowiadałam. :)
    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • braineater 06.02.06, 13:51
    piekne mersi, za tak fachowe rozwiniecie.
    Wychodzi na to, zem typ 1.1 z mutacją 'To na pewno było gdzieś w tej książce'
    <sprawdzamy metodą wertujaca, bazując na tym, ze nigdy nie pamietamy która to
    była strona, ale zawsze (i to nie jest przechwałka, tylko jakies zboczenie
    genetyczne) pamietamy czy było to w górnej czy dolnej partii strony, i czy była
    to kartka po lewej, czy po prawej>
    Jesli nie znajdujemy, metoda gugla - czyli cytat w szukarke i dawaj sprawdzać.
    Jesli i to zawodzi, przypominamy sobie, ze cytat brzmial całkiem inaczej, i był
    w całkiem innej ksiązce, nie tej ze stosu 3 kroki na lewo od sciany, tylko w
    tej z podsufitowego regału.

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • ydorius 06.02.06, 14:01

    Heh.
    Też zawsze pamiętam w którym miejscu coś było (prawa czy lewa strona, góra czy
    dół) natomiast nigdy nie pamiętam (choć czasem mnemotechnicznie próbuję
    spamiętać) numeru strony. Co gorsza, nie mogę się też zazwyczaj zorientować
    śledząc akcję, bo ni cholery nie potrafię rozkładać książek na szeregi
    przyczynowo skutkowe (i nie dociera do mnie, ze ktoś czegoś nie mógł powiedzieć,
    bo jeszcze tego nie wiedział. Miało być po lewej stronie na górze!) :-)

    Co się tyczy prośby:
    To jest przeca tylko typologia, jak każda typologia sztywna i bezduszna,
    Jagódki, Mamarcele i etcetery mogą co najwyżej próbować określić się na osi X
    (lub Y) do którego typu jest im najbliżej, conie?
    I jeszcze jedno: typologia jest dyskretna, szukanie jest ciągłe. To chyba
    oczywiste, że nie pokryją się w 100%? :-))

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    wypielęgnowany harmider w duszy
  • ash3 06.02.06, 14:13
    Jestem blisko typu 1.2.1. Tu od razu napisze (ponieważ tym razem przeczytałam
    cały wątek przed odp.), że też tak mam, że pamietam miejsce gdzie np. dane
    słowo/cytat padło, natomaist strony nie. I wtedy robię tak: jesli ksiązka ma
    indeks, szukam cieprliwie po indeksie. Jeśli nie ma (bo to np. powieść) -
    wertuję cierpliwie aż znajdę.
    Ale bardzo lubię metodę 1.2.2.
    Szukanie tylko po googlach czy innych wyszukiwarkach bywa zawodne, bo można
    natrafić naprawdę na niemal wszystko co się chce a nie rozstrzygnąć...

    A jaka jest najbardziej niewiarygodna rzecz jaką znaleźliście juz bez nadziei,
    że znajdziecie albo była najtrudniejsza do znalezienia a jednak udało się
    uchwycić to coś, co błąkało się powidokiem tylko w pamięci? Mam kilka takich
    znalezisk (trudno je w sumie tak nazwać), które sprawiły mi olbrzymią frajdę.
    Zawsze zapamiętuję je na długo.
    --
    Pracowity truteń
  • ben-oni 07.02.06, 11:33
    Z małą modyfikacją:
    2.2 "Wrzucę w gugla, może coś wyskoczy.." :))
    --
    ...Centrala nas ocali...
  • kwiecienka1 06.02.06, 17:37
    zdecydowanie typ 2.2
    Google mam nawet jako stronę startową i guglam ile wlezie
    z Wikipedii korzystam sporadycznie
    mam jeszcze jeden sposób zdybywania informacji (ale przyznam dość
    specyficznych, np.: przepisów) - fora internetowe :-)))
    pozdrawiam
    Guglająca Kwiecienka
  • braineater 06.02.06, 20:51
    tez mam google jako startówkę:)
    I nie pisze tego by rozweselic wątekkillerkę, tylko ot tak sobie:)
    A zupełnie przy okazji pytanko doKwiecieńkowe - czy Ty Najmilejsza odebrałaś
    ksiązki z księgarni? Bo bęcwał który tam pracuje jest ze mna na permanentnej
    wojennej ścieżce (tzn on sie denerwuje, że mam go gdzieś, a ja mam go gdzieś:)
    i nawet się go nie spytałem.

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • kwiecienka1 06.02.06, 21:05
    :-)))
    tak, odebrałam, przeczytałam i teraz się zbieram żeby tam znowu dotrzeć i Ci je
    oddać...
    myślę, że nie długo się jakoś zbiorę
    dam jeszcze znać
    pozdrawiam
    Kwiecienka i Książki do Zwrotu
  • braineater 06.02.06, 21:12
    z oddajką się zupełnie nie spieszy. ale jakbyś machnęła w wolnym chwilu
    impresyjkę z Jelinkowej to byłbym szczęsliw:)

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura
  • broch 06.02.06, 21:55
    1) encyklopedia zostala w Polsce
    +
    2) w dzisiejszych czasach szybko sie deaktualizuje i staje sie niepelna
    = google/wiki/encyklopedia bez preferencji

    wiki czesto zawiera infrmacje ktore "ktos sobie wprowadzil"
    google zajmuje duzo czasu (czasem)
    mam zabookmarkowane:
    British Encyclopedia, pare slownikow amerykanskich, wiki, google, Larouse itp.

    A w ogole to chyba zamykam komputer na klucz: 6 lat temu wywalilem windowsy bo
    problem z prywatnoscia, teraz okazuje sie ze bardzo latwo jest zmusic (w swietle
    prawa) google, lycos itp do podania pelnej informacji co, gdzie i jak szukasz (z
    adresem IP uzytkownika). Mozna uzywac anonimowych proxy ale jak dlugo (no i
    internet wolny).

    Nie abym mial sekrety, ale nie znosze gdy ktos (w imie wyzszego dobra) grzebie
    mi w szyszynce bez mojej zgody.
  • beatanu 07.02.06, 10:29
    Ha! teraz ja mam szansę (?) na "zakończenie" wątku, bo trochę późno tutaj
    wdeptuję ;)

    Wg. klasyfikacji Ydoriusa: zdecydowanie 2.2 aczkolwiek uwielbiam grzebać w
    naszej domowej dwudziestodwutomowej Nationelencyklopedin i raczej rzadko
    korzystam z jej cyfrowej odpowiedniczki, którą sprzedawca komputera wcisnął ją
    nam jako bonus:(

    Z ulubionych słowników - Słownik frazeologiczny Skorupki.

    Ale praca detyktywistyczna, jaką w porywach jest praca nad przekładem zmusza
    mnie czasami do wyszukiwania "analogowego", i z rozmowy z moimi autorytetami w
    dziedzinach różnych są najprzyjemniejszą częścią tego wyszukiwania :-)

  • stella25b 07.02.06, 10:44
    A mnie sie wydaje, ze to ja przez dlugi czas zamykalam watki.

    No to tradycyjnie.... czesciej zagladam w google niz w wiki ale nie pogardzam
    tez tradycyjna bibula wiec encyklopedia czy slownik wpadaja mi w rece czesto.
  • eeela 07.02.06, 18:04
    Gugle. Strona startowa.
    Bynajmniej jednak wiki nie gardze; czesto sreszta zdarza sie tak, ze poszukiwana
    w googlach wiedza wyskakuje mi na pierwszych stronach jako haslo w wiki - bardzo
    mnie to wowczas cieszy, bo jest szybko i wygodnie :-)
    Czasem nawet myslalam o przylozeniu reki do tego chwalebnego przedsiewziecia,
    ale nigdy nie stalo mi zapalu i cierpliwosci...

    --
    Przyslowie o gustach zostalo wymyslone przez glupcow, ktorzy bali sie
    krytyki wlasnych opinii.
  • mamarcela 09.02.06, 09:39
    że się sama zacytuję z powyżej
    i znowu wpadnę w samozachwyt i samouwielbienie
    " Piąta odpowiedź (zawodowo) wszystko plus jeszcze więcej plus założenie, że
    warto jednak sprawdzać papierowo, bo w necie czasami dywersje są"
    Pozdrawiam wszystkim młodych i troche mniej młodych erudytów
    mamarcela - prorok (świnty łobrazecek)

    --
    "Jeśli bycie przystojniakiem jest złe to ja nie chcę być dobry" by Johnny Bravo
  • ydorius 09.02.06, 14:01

    Jak to dobrze pojawić się czasem we właściwym miejscu i na hasło "może byśmy mu
    dodali jakiś rys literacki" rzucić 'to może >komu bije dzwon<?' :-)

    m,
    .y.

    ----------------------------------
    What is home without Pinezka's Potted Meat?
    Incomplete.
    wypielęgnowany harmider w duszy
  • broch 09.02.06, 14:31
    no nieee, ja sie cytowal nie bede :))
    wikipedia jest pisana przez ludzi, sa wiec informacje dokladne, wyssane z palca
    oraz te najgorsze: nie do konca "profesjonalne". Poniewaz nikt niczego nie
    gwarantuje...

    W kuzdym razie nieco dziwie sie Twojemu zaskoczeniu braineaterze :)))
  • braineater 09.02.06, 15:31
    nie nie nie
    to żadne zaskoczenie, bo juz parę takich wtop z Wiki miałem.
    Raczej krotochwilny element w szanujacym się poważnym watku:)

    P:)
    --
    "Ostatecznie, wszystko co żyje, ma w środku jakąś kiszkę"
    Wolna Kultura

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka