Dodaj do ulubionych

Kolejny samotnik :/

16.05.08, 13:03
No i ja tu trafiłem. Samotność w którą ostatnio wpadłem totalnie mnie już
rozbraja, niby mam przyjaciół, znajomych tyle, że jak wiadomo oni mają swoje
własne życie i problemy a poza tym wszyscy w tym kręgu są już dawno
pozajmowani i ich znajomi także :/, zdarza mi się oczywiście gdzieś z nimi
wyskoczyć (nawet wyjeżdżam na urlop ze znajomymi) ale czuję się zawsze jak te
5 koło u wozu, każdy z kimś a ja jak zwykle... I niby wmawiam sobie, że
nikogo nie szukam to jednak ta pustka ostro daje mi się we znaki. Ani
wieczorem z kim pogadać nie ma, ani wyjść gdzieś, masakra. Wydawało by się, że
jak mam do Warszawy praktycznie kilkanaście minut to łatwiej kogoś tam poznać,
guzik prawda, jak, gdzie, z kim, paranoja.
Problem może jest z tym, że jestem dość spokojną osobą i zbyt poważnie
podchodzącym do życia.
Edytor zaawansowany
  • moniqa_83 18.05.08, 09:36
    widze ze mamy podobna sytuacje, ja sie odcielam od "znajomych" nie chce
    przeszkadzac im w tworzeniu ich szczescia , a laski ich tez nie potrzebuje.
    Jesli chcesz prozmawiac zapraszam na gg 10419358
  • trin25 18.05.08, 21:47
    Hej! Przygotowałam dla ciebie ładną odpowiedź. Pech chciał, że jeden nieostrożny ruch na klawiaturze skasował wszystko, co pisałam od 10 min. A zatem podsumuję- nie wyczerpuj się, pamietaj, że są ludzie którym tez cieżko. Wierz mi- Wszystko odmieni się zanim zdążysz powiedzieć " palecek z jagodami" :)
    Pozdrawiam, Trin
  • white-sail 18.05.08, 22:17
    :)
  • kingusia2208 30.05.08, 11:39
    Witaj, mam dla ciebie fajna propozycje zamiast sie zamartwiać
    korzystaj z różnych sposobów spędzania wolnego czasu dla singli.
    Wejdź na stony;www.aktywnisingle.pl;www.singlerelax.pl;
    www.wyjsc.pl; www.nowe-horyzonty.com.pl
    Również zamierzam w najblizszym czasie z tego skorzystac. nie chce
    tracic czasu na zamartwianie się. a moze zaczniesz szukac kogoś na
    jakims dobrym portalu randkowo-matrymonialnym? to tez chyba niezły
    pomysł. pozdrawiam
  • absolwencina 31.07.09, 18:53
    witam , jestem singlem z 3 miasta, myslę, że podobnie jak ty nie mam
    szczęścia w miłości, miewam dni lepsze i gorsze, dziś jestem w
    doskonałym nastroju, w przeciwnym wypadku dołączyłbym do ciebie w
    użalaniu się nad sobą ( he he he);

    wiem, że łatwo się pisze, wiem, że to może brzmi banalnie, ale po
    protu korzystaj z życia - zacznij dbać o siebie - chodź regularnie
    na basen, siłownię, pobiegaj, w piątkowy wieczór, czyli dzisiaj, idź
    sobie potańczyć, na pewno masz jakieś hobby - realizuj tą swoją
    pasję razem z innymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach, w
    Warszawie, do której masz podobno kilkanaście minut, jest na pewno
    multum organizacji hobbistycznych, studenckich, kółek
    zainteresowań, może tam poznasz tą drugą połówkę, przedewszystkim
    przestań się nad sobą użalać i wyjdź z domu, zacznij korzystać z
    życia, a druga połówka na pewno się znajdzie;
  • juna24 30.05.08, 19:13
    Witaj white-sail. Dobrze Cię rozumiem, bo mam bardzo podobną sytuacje. Znajomi
    układają sobie życie, a ja no cóż.. Czasem jest ciężko ale grunt to się nie
    załamywać, ciągle mam nadzieje że i mi się ułoży. Pozdrawiam.
    --
    "Najlepsze wciąż musi przyjść..."
  • absolwencina 31.07.09, 18:55
    "ciągle mam nadzieje że i mi się ułoży" nadzieja to nie wszystko,
    trzeba wziąść los w swoje ręce, pozdrawiam;
  • klara661 10.06.08, 10:47
    Nie jesteś sam, z takimi myślami. Ja też jestem już zmęczona i nawet
    już mi się nie chce analizować powodów tego zmęczenia. Szukam dla
    siebie nowych wyzwań i celów, ale one i tak nie mają nic wspólnego z
    poczuciem satysfakcji i przynależności.
  • poprostuanka 15.06.08, 16:12
    Witaj w gronie...
    mam te same objawy, do tego dochodzi jeszcze ochota na...
  • mma_ramotswe 09.07.08, 11:58
    A jesteś Młodym Samotnikiem czy już trochę Starszym?
  • shopgirl_72 16.01.09, 11:49
    A jak się jest jeszcze w obcym państwie i nawet nie ma gdzie i z kim
    wyjść, to dopiero jest męka.... A samemu... jakoś tak nijako...
  • wiolinek_32 19.01.09, 17:06
    mam dokładnie ten sma problem co Ty. Znajomych w sumie sporo, ale
    jak przychodzi co do czego to człowiek jest sma jak palec. Do domu
    rwacać sie nie kce do pustych 4 scian, wiec sprawiłam sobie kota,
    ale o nie to samo. Znajomi sie dziwia jak taka dziewczyna jest sama
    (tak jakbym chciała rzeczywiscie taka być). Ale gdzie, jak kogos
    poznać? Przerabiałm randki internetowe- masakra, odechciało mi się
    po kilku niewypałach. Ze sparowanymi znajomymi czuje sie własnie jak
    napiętnowana. Co jest ze mną nie tak?!
  • ryganta 28.01.09, 17:02
    A dlaczego mówisz :" kolejny samotnik? Czy uważasz, ze jest to
    pokora i ponizenie byc samotnikiem? Bo ja mam inne zdanie w tej
    dziedzinie.
  • leito170 02.05.09, 22:45
    Jeśli tak wygląda u Ciebie sytuacja to myślę, że jednym z lepszych sposobów
    będzie skorzystanie z pomocy biura matrymonialnego. Ja polecam internetowe iDuo
    iduo.pl
  • mmagdalena_wawa 10.05.09, 20:51
    Każdy/a z nas wie co to samotność i jak potrafi być bolesna. Ale wydaj mi się że
    nie można się poddawać i nawet jak brak sił to zmusić się do brnięcia do przodu.
    Ja też jestem w podobnej sytuacji. Zaczynam życie od nowa. Zerwała z dawnymi
    znajomościami i jestem w Wawie zupełnie sama. Teraz siedzę i kombinuję gdzie i
    jak poznawać nowych ludzi - może macie jakieś fajne propozycje. Tylko błagam
    dajcie spokój z tymi agencjami matrymonialnymi!
  • ith 11.05.09, 00:03
    Brnąć dalej? Samotność to nie chwilowy stan ale rodzaj choroby, której nigdy do końca nie da się wyleczyć. Poznajesz kogoś, potem się rozstajecie. Potrzebujesz czasu by dojść do siebie, znów kogoś poznajesz ale tym razem jesteś bardziej ostrożny/a. Nie angażujesz się już tak bardzo, co tylko przybliża następną klęskę. Albo zaciskasz zęby i wybierasz samotność we dwoje wiążąc się z "pierwszą" napotkaną osobą albo szukasz dalej z coraz gwałtowniejszą nadzieją i rosnącą ostrożnością. Tymczasem kończysz studia, krąg przyjaciół topnieje, poznajesz coraz mniej nowych osób...
    Ktoś napisał o klęsce randek internetowych. Nie polecam, nie dlatego, że ludzie których w ten sposób się poznaje są beznadziejni. To nasze oczekiwania są zbyt rozbudzone by w sposób naturalny poznać tą drugą osobę. Działa ten sam mechanizm co w przypadku hazardu... Samotność sprawia, że coraz trudniej rodzą się więzi z innymi. Kolejne wpadki, coraz niższa samoocena. I szukanie wybawienia wśród takich samych samotnych osób jak my... I mnie osobiście irytująca wiara w przeznaczenie, która tłumaczy bierność i utrwala samotność.
    Moim zdaniem z samotności nie można się wyleczyć poprzez znalezienie miłości czy jak to nazwiemy. Takie nastawienie tylko ją pogłębia. Samotność najczęściej wynika z tego w jaki sposób żyjemy. Nie jest ona romantyczna ale odstrasza innych. Dlatego chyba trzeba zacząć od przebudowy własnego życia. Zacząć się uczyć nowego języka, zapisać na kurs capoeiry, kupić aparat by mieć powód do chodzenia na publiczne imprezy czy choćby wdać się od czasu do czasu w pogawędkę z sąsiadami. Przynajmniej tak radzą psychologowie. Ale co po takich radach jak czasem się nie chce nawet wstać z łóżka...
    --
    enklawa24.blogspot.com/
  • mmagdalena_wawa 12.05.09, 23:09
    Wiem po sobie że to co mówią ma sens. Masz rację że walka z samotnością to tak
    na prawdę praca nad sobą. Gorączkowe szukanie kogoś kto wtpełni pustkę zazwyczaj
    źle się kończy i na dłuższą metę pogarsza nasz stan.
    To trudne, ale ktoś mi kiedyś powiedział że samotność paradoksalnie może
    wzmocnić. Jeśli człowiek zmusi się do pracy nad sobą, do popatrzenia na siebie
    szczerze, będzie mógł jak piszesz przebudować swoje życie. To wymaga olbrzymiej
    siły i jest niezmiernie trudne...ale wydaje mi się że warto. Wtedy przestaje się
    być tym smutnym przygnębiającym człowiekiem. Wtedy znajduję się energię na nowe
    pasje - capoeira czy cokolwiek innego. I wtedy też zaczyna się człowiek otwierać
    na innych, poznawać nowych ludzi. A kto wie, może i wtedy też daje się sobie
    szansę na prawdziwe budowanie prawdziwych związków...
    ith napisał:

    > Brnąć dalej? Samotność to nie chwilowy stan ale rodzaj choroby, której nigdy do
    > końca nie da się wyleczyć. Poznajesz kogoś, potem się rozstajecie. Potrzebujes
    > z czasu by dojść do siebie, znów kogoś poznajesz ale tym razem jesteś bardziej
    > ostrożny/a. Nie angażujesz się już tak bardzo, co tylko przybliża następną klęs
    > kę. Albo zaciskasz zęby i wybierasz samotność we dwoje wiążąc się z "pierwszą"
    > napotkaną osobą albo szukasz dalej z coraz gwałtowniejszą nadzieją i rosnącą os
    > trożnością. Tymczasem kończysz studia, krąg przyjaciół topnieje, poznajesz cora
    > z mniej nowych osób...
    > Ktoś napisał o klęsce randek internetowych. Nie polecam, nie dlatego, że ludzie
    > których w ten sposób się poznaje są beznadziejni. To nasze oczekiwania są zbyt
    > rozbudzone by w sposób naturalny poznać tą drugą osobę. Działa ten sam mechani
    > zm co w przypadku hazardu... Samotność sprawia, że coraz trudniej rodzą się wię
    > zi z innymi. Kolejne wpadki, coraz niższa samoocena. I szukanie wybawienia wśró
    > d takich samych samotnych osób jak my... I mnie osobiście irytująca wiara w prz
    > eznaczenie, która tłumaczy bierność i utrwala samotność.
    > Moim zdaniem z samotności nie można się wyleczyć poprzez znalezienie miłości cz
    > y jak to nazwiemy. Takie nastawienie tylko ją pogłębia. Samotność najczęściej w
    > ynika z tego w jaki sposób żyjemy. Nie jest ona romantyczna ale odstrasza innyc
    > h. Dlatego chyba trzeba zacząć od przebudowy własnego życia. Zacząć się uczyć n
    > owego języka, zapisać na kurs capoeiry, kupić aparat by mieć powód do chodzenia
    > na publiczne imprezy czy choćby wdać się od czasu do czasu w pogawędkę z sąsia
    > dami. Przynajmniej tak radzą psychologowie. Ale co po takich radach jak czasem
    > się nie chce nawet wstać z łóżka...
  • ith 13.05.09, 14:53
    Również uważam, że mają rację:). Ale właśnie ten brak siły czy też motywacji do przeprowadzenia zmian jest największym problemem. Samotność nie zawsze wzmacnia, znacznie częściej prowadzi do rezygnacji. Tak jak jest napisane w temacie - wyczerpuje. A wtedy zaczyna być już wszystko jedno... Pojawiają się agencje matrymonialne i ulatuje wiara w to, że jeszcze można coś sensownego zrobić ze swoim życiem. Zresztą tak po prawdzie samotność jest wygodna, nie wymaga wysiłku i nie rodzi niebezpieczeństwa odrzucenia...
    Ale zgadzam się z Tobą, nie ma lekko i nikt nie obiecywał, że tak będzie:). Troche inaczej ustawiłbym kolejność. Może najpierw warto zacząć właśnie od spraw, które potrafią wyzwolić w człowieku pasję. W każdym razie zacząć robić to równocześnie z przemyśleniem na nowo swojego życia. Takie pasje znacznie ułatwiają zdefiniowania życia na nowo. Otwierają oczy na innych. Siedząć i myśląc o sobie i tym co należy zrobić by coś w swoim życiu zmienić łatwo wybudowac wokół siebie mur, wypaczyć perspektywę... By nie czuć samotności trzeba uczyć swoje życie wielowymiarowym a to trudne gdy myśli sie głownie o sobie i swoich problemach.
  • jaknajlepiej 20.05.09, 03:07
    A teraz słowo wprowadźmy w czyn :)
  • jaknajlepiej 08.06.09, 15:04
    p.s. Strasznie krytykujecie biura matrymonialne i portale
    internetowe, ale przecież one powstały z potrzeby ludzi. Jeśli ktoś
    nie ma czasu poznawać ludzi albo jest wymagający, to dla niego takie
    opcje są dobre. Chyba się zgodzicie…
  • poison.me 10.09.09, 11:59
    ładnie napisane. zapisałam sie na niemiecki, raczej ze względów
    zawodowych, ale przynajmniej wyjde z domu. bo w domu pustka, sterta
    brudnych naczyń, których nie chce się myć i kusząca kanapa, na
    której tylko bym spała i spała .... a jak podnieść samoocene, skoro
    wszyscy dookola pytaja czy kogac masz? a mi tak strasznie brakuje
    milosci. a musze przed nimi udawac, ze jest ok.
  • absolwencina 31.07.09, 19:03
    "Teraz siedzę i kombinuję gdzie ijak poznawać nowych ludzi - może
    macie jakieś fajne propozycje " najlepiej tam, gdzie wspólna
    interakcja jest wymuszona - kurs tańca, albo turystyczne
    organizacje studenckie - podczas turystycznego włóczenia się - np.
    po górach z ciężkim plecakiem, można poznać naprawdę ciekawe
    osoby,takie, z którymi konie się kradnie,albo je się przysłowiową
    beczkę soli;
  • krecikowy_swiat 04.06.10, 12:18
    Zgadzam się z absolwenciną, trzeba wyjść do ludzi tam, gdzie możesz
    równocześnie rozwijać pasje. Będzie z tego podwójna korzyść :)
    -----------------------------------------
    Kto do Ciebie pasuje? Zrób Test Doboru Partnerskiego MyDwoje i
    dowiedz się jaki jest Twój Profil Partnerski.
  • mtorek 13.06.13, 11:06
    Chcesz zmienić swoje nastawienie do ludzi? jeśli jesteś z Krakowa to jest tam w lipcu organizowany kurs na przełamywanie wszelkich oporów do innych ludzi :)
  • raxi29 06.06.10, 22:17
    Dołączają i kolejni do twojego grona, i co z tym zrobić ja już też tak długo myślę sobie nie pociągnę ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.