Dodaj do ulubionych

Adrenalina

20.10.08, 19:39
Pewnie większość ze "starych wyjadaczek" (przepraszam za to
określenie) zna to uczucie. A przychodzi, kiedy wjeżdzisz się już w
swój motocykl i czujesz go. Wtedy właśnie się pojawia-to takie
trochę szaleństwo i chęć ryzyka. Wiem drogie Kobiety-my staramy się
być ostrożniejsze, bardziej przewidujące. Ale mnie właśnie dopadło
wczoraj coś takiego...
Wybrałam się na małą wycieczkę (ok. 30km). Jechało się super.
Flejka była wypucowana, lśniąca, po prostu śliczna. To potęgowało
wrażenie szybszej i lepszej jazdy(czy Wy też macie takie wrażenie,
gdy jeździcie wypucowanymi motocyklami?).
No i wtedy mnie wzięło...gnałam na łeb na szyję, przeskakując z
pasa na pas. W pewnym momencie dojeżdżając do skrzyżowania coś mnie
podkusiło(złe licho czy jakiś diabełek), że wjadę na pas do
lewoskrętu (a miałam zamiar jechać prosto) i szybciutko wpakuję się
przed dwa jadące auta na skrzyżowaniu. Ale o mały włos
przekombinowałam. Gdy już byłam na pasie do lewoskrętu, źle
obliczyłam sobie swoją prędkość i prędkość jadących obok samochodów
i nagle wyłonił się jakby spod ziemi krawężnik :O na wprost mnie!!!
(kończyło się skrzyżowanie). Nie muszę wam chyba mówić, że aż mnie
ścisnęło w środku jak to zobaczyłam. Na szczęście hamowanie
awaryjne mnie uratowało i udało mi się wcisnąc między te dwa auta.

Musiałam to z siebie wypluć. Długo o tym myślałam i analizowałam
swój błąd. Oby podobny już się nie przytrafił. Na szczęście wyszłam
z tej opresji bez szwanku, choć z duszą na ramieniu. Uff.

Chciałam Was zapytać drogie Kobitki-czy Wy też miałyście podobne
akcje? Czy jednak potraficie panować nad swoimi małymi diabełkami
pod skórą ukrytymi;)?
Obserwuj wątek
    • badboy1001 Re: Adrenalina 20.10.08, 20:10
      Wypowiem się jako pierwsza kobitka :-)

      Ten podskórny diabełek to dopiero pierwsze potencjalne zagrożenie
      (niemniej jesli się uda to jeju! frajda jak się masz :-) ) Czycha na
      Ciebie jeszcze dekoncentracja a kiedyś rutyna.
      Fajnie jest zaszaleć, śmignąć energicznie, złożyć się pięknie w
      zakręcie, odjechać ze skrzyżowania z dynamiką torpedy... Wszystkich
      nas kusi ale uważaj na siebie. Możesz przekombinowac (jak ja... ) a
      przecież tyle jeszcze pięknych przejażdżek przed nami.

      W każdym razie brawo za udane hamowanie awaryjne! :-)
      --
      Darek_Gixer (BS)
      GSX-R600, czarny jak mój charakter :-)
    • riders123 Re: Adrenalina 20.10.08, 20:58
      Brawo za hamowanie!!! Mnie się ta sztuka nie udała i kiedy tak bosko
      mi się jechało i nawet przelatywały mi myśli, że na 2oo jeżdżę
      lepiej niż na 4oo (różnica w stażu prawie 20 lat na korzyść puszki),
      to wtedy gościu mnie zawadził i wylądowałam na asfalcie.
      Uważaj na siebie, ale poszaleć kiedyś też trzeba.
      Pozdróweczka, Aga ZX-6R
    • motograss Re: Adrenalina 21.10.08, 10:22

      Im więcej km, tym więcej będzie sytuacji "adrenalinogennych" i oby się nie
      zdarzył taki, co nie wpuści....Ładne wyjście:)) pozdrawiam
      -------
      ===R6===
    • qgel600 Re: Adrenalina 21.10.08, 13:44
      podobno diabełek kusi najbardziej w 2 roku jeżdżenia, bo się nam
      wydaje, że już jesteśmy superkierowcami :) chociaż mnie najbardziej
      w 3 roku jeźdżenia kusiło do odkręcania :) chyba nie ma reguły ;) ot
      i napisałem mądrąści, że sam nie wiem o co chodziło :/
      --
      nie znasz dnia ani godziny kresu swojej ziemskiej drogi,
      żyj tak, jakby każdy dzień był ostatnim...
      LS650->GSR600K7
    • winnix Re: Adrenalina 22.10.08, 09:43
      Ja wiedziałam, że mnie się coś takiego przytrafi, kwestia była tylko
      kiedy. Oczywiście dość szybko:) Zjeżdżałam z ronda i się
      zorientowałam, że jakiś pacan chce się ścigać. A że podkurw...a
      byłam, bo mi jakiś babsztyl w Punto prawie pierwszeństwo wymusił, to
      przystałam na propozycję ścigania, a właściwie coś mi we łbie
      przeskoczyło "No nie ze mną te numery". Za rondem jest długa prosta,
      a potem wjeżdżam w pas do skrętu w lewo, na którym często jest
      korek. No i się rozpędziłam kontrolując w lusterku czy wyprzedziłam
      gościa czy nie, patrzę przed siebie, a tam korek znacznie wcześniej
      niż zwykle. W ułamku sekundy do mnie dotarło, że nie zdążę
      wyhamować, szybki rzut oka na prawy pas, a tam mój "przeciwnik", ale
      oceniłam, że się zmieszczę. No i się zmieściłam, koleś mnie obtrąbił
      z góry na dół i miał całkowitą rację. Do końca dnia jeździłam
      potulnie jak baranek..:)

      --
      "1,000 more fools are being born every fucking day" - Bad Religion
      • sarawi Adrenalina 22.10.08, 11:59
        Znam to uczucie. Majac jeszcze swojego gs500, nie moglam sie nim
        wrecz nacieszyc - pierwszy motocykl, wolnosc! jezdzilam wiec
        wszedzie i kiedy tylko sie dalo :) i dopiero teraz, z perspektywy
        czasu widze, ze jezdzilam odwazniej - nie wiem dlaczego, moze nie
        zdawalam sobie sprawy z niebezpieczenstw wynikajacych z jazdy na
        motocyklu, moze ich wcale nie dostrzegalam, bylam tylko ja i moj
        motocykl i "predkosc" :))) a teraz - motocykl mam duzo lepszy,
        umiejetnosci duzo wieksze, a jezdze - wolniej i ostrozniej i tylko
        wtedy, kiedy naprawde mam na to ochote i zapowiada sie dluga
        przejazdzka, a nie jak wczesniej - byleby wsiasc i gdzies pojechac.
        Po prostu mysle, ze na samym poczatku jestes tak zafascynowana swoim
        nowym motocyklem, ze zapominasz o wielu rzeczach, po prostu gnasz
        przed siebie, po jakims czasie zaczyna Ci sie wydawac, ze jestes
        mistrzem kierownicy, a na koniec - jesli nic Ci sie w miedzyczasie
        nie stanie ;) wpadasz w rutyne i zaczynasz sie okreslac do czego
        wlasciwie ma Ci ten motocykl sluzyc? do podrozy? do jezdzenia raz w
        tygodniu do pubu? do pakowania go na lawete i hop! na tor w
        Poznaniu ... ja sie juz okreslilam - nie wyciagam motocykla z
        garazu "zeby sobie pojezdzic" - jade wtedy, kiedy mam plan i wiem,
        ze czeka mnie przygoda, zdecydowanie preferuje podroze na motocyklu,
        predkosc i popisywanie sie juz mnie nie bawi :)
        --
        sarawi
        • winnix Re: Adrenalina 22.10.08, 12:22
          > jade wtedy, kiedy mam plan i wiem,
          > ze czeka mnie przygoda, zdecydowanie preferuje podroze na
          motocyklu,
          > predkosc i popisywanie sie juz mnie nie bawi :)

          Czekam z utęsknieniem na ten moment i mam nadzieję, że się nie
          zabiję do tego czasu :)

          Chociaż w sumie dla samego pojeżdżenia też już praktycznie nie
          jeżdżę, ceny benzyny mocno zweryfikowały moją frajdę z jazdy bez
          celu...

          --
          "1,000 more fools are being born every fucking day" - Bad Religion
        • goha66 Re: Adrenalina 22.10.08, 12:38
          sarawi napisała:
          dopiero teraz, z perspektywy czasu widze, ze jezdzilam odwazniej

          ... a ja zaczynam rozumieć dlaczego tak goniłaś z Kryspinowa na
          nocleg ( i nie dałaś szans na "zwiedzenie" miasta przy prędkości
          spacerowej) :)

          P.S.
          jeśli chodzi o mnie to od dawna mnie nie ponosi,a na namawianie
          gestami do szybkiego startu reguję pełnym politowania
          spojrzeniem ... wydaje mi się, że w tym przypadku jazdę na
          motocyklu można porównać do jedzenia - im kto ma krótszy staż tym
          bardziej jest głodny i połyka wszystko szybko byle się nasycić ...
          stary driver smakuje powoli rozkoszując sie każdym kęsem. pozdr.
          głodnych i sytych :)
      • vs2 Re: Adrenalina 24.10.08, 20:51
        Nigdy nie śmigam bez celu,bo celem jest jazda sama w sobie(uwielbiam
        to),a jazda "skrótami" najczęściej wydłuża moją drogę o jakieś 2/3
        trasy.Ściganie się mam już za sobą,ale manetkę gazu czasem sobie
        odkręcę(dla podniesienia adrenaliny)-kierowcom puszek nie muszę
        udowadniać tego,że zostaną zawsze z tyłu-wiedzą o tym doskonale.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka