Dodaj do ulubionych

Ostre obcasy, czyli...

20.12.08, 09:26
...interesujący fragment rzeczywistości.

Miłej lektury życzę i kłaniam się nisko.

***************

Wśród ofiar domowego terroru jest zadziwiająco wielu mężczyzn.

Ryszarda Socha

Z policyjnych statystyk wynika, że jeszcze kilka lat temu jeden krzywdzony pan
przypadał na 13 krzywdzonych pań. Dziś są to proporcje jeden do dziewięciu.
Ale policyjne statystyki pokazują zaledwie wierzchołek góry lodowej. Według
badań TNS OBOP przeprowadzonych rok temu na zlecenie Ministerstwa Pracy i
Polityki Społecznej przemocy w rodzinie tylko nieco częściej doświadczały
kobiety (39 proc.) niż mężczyźni (32 proc.). Wśród osób wielokrotnie
krzywdzonych było dwa razy więcej kobiet (14 proc.) niż mężczyzn (7 proc.).

– Który mężczyzna chce się przyznać, że żona szaleje? – pyta retorycznie
Sylwia Ressel, rzeczniczka prasowa Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w
Gdańsku. – Niewielu skarży się wprost. Nasza wiedza wynika bardziej z pracy w
terenie, kiedy wchodzimy w środowisko, słuchamy, co mówią sąsiedzi, szkoła.
Czasem do takiej rodziny wkracza pedagog, czasem psycholog. A na policję
trafiają przypadki ekstremalne. Duży wpływ na wzrost przemocy w damskim
wydaniu ma alkohol. Bo coraz więcej kobiet pije. – Tam, gdzie jest alkohol i
inne używki, jest też przemoc – awantury, inwektywy, odreagowanie – stwierdza
Ressel.

Żona mnie bije

Pojęcia „syndrom bitego męża” jako pierwsza użyła pod koniec lat 70. Susane
Steinmetz, amerykańska badaczka przemocy w rodzinie. Mariusz Wilk,
psychoterapeuta z Centrum Interwencji Kryzysowej w Gdańsku, ma wątpliwości,
czy taki syndrom w ogóle istnieje. Uważa, że mechanizmy przemocy i jej skutki
u obu płci są takie same, a jedyna różnica dotyczy gotowości do szukania pomocy.

Kobieta szybciej się po nią zwraca, mężczyźni robią to ze wstydem i obawą, że
zostaną wyśmiani. Bo krzywdzona kobieta budzi współczucie i chęć pomocy, a
krzywdzony mężczyzna – politowanie albo drwinę. One znajdą zwykle zrozumienie
u koleżanek, oni u kolegów niekoniecznie.

– Panowie ci, podobnie jak krzywdzone panie, mają zaniżoną samoocenę, brakuje
im wiary w siebie i asertywności – konstatuje Wilk. – Zarówno u kobiet jak i
mężczyzn długotrwała przemoc prowadzi do utrwalonego stresu pourazowego. Ale
mężczyźnie łatwiej się przyznać, że doświadcza przemocy psychicznej, niż do
tego, że jest bity. Jeśli wzywa policję, wie, że prawdopodobnie przyjadą
faceci. I to raczej nie mięczaki. Więc jak się przyznać przed takimi, że żona
bije.

Ci dotknięci przemocą rzadko szukają wsparcia na zewnątrz również z obawy, jak
mówią, że ich skargi na żony zostaną uznane za mało wiarygodne. Według
terapeutów, zwracając się o pomoc, najczęściej zaczynają od zdania: pewnie mi
pan nie uwierzy…

Pan B., 32-latek z wyższym wykształceniem, zaradny, nijak nie pasuje do
wyobrażenia życiowego niezguły. W 2001 r. ożenił się z kobietą wybuchową i
silnie uzależnioną od matki. Żona zdominowała rodzinę. Na każdą uwagę ze
strony pana B. reagowała krzykiem i złością. Z czasem doszły rękoczyny,
głównie kiedy próbował wyjść z domu, by uniknąć awantury. Pani B. kopała i
drapała.

Najtrudniej przyszło mu wezwać policję pierwszy raz. Już sama myśl, że
radiowóz przyjedzie pod blok, była straszna. Ale szukał dla żony jakiegoś
hamulca. Łatwiej poszło z lekarzem, bo to spotkanie w cztery oczy. Na nogach
pan B. miał rozległe obrzęki, a na szyi 10-centymetrowe zadrapania. Lekarz
podszedł ze zrozumieniem. Nawet nie był specjalnie zdziwiony. Ale gdy potem,
przy innych okazjach, pytał, czy wszystko w porządku, pan B. udawał, że się
unormowało.

Analizował, czy nie robi czegoś, co prowokuje jej agresję. Ale źle było i
wtedy, gdy się wdawał w kłótnię, i wtedy, gdy schodził żonie z drogi. –
Uderzała w czułe punkty. Mówiła, na przykład, że moja mama ukradła jej złoty
łańcuszek, że zadaję się z pierwszymi lepszymi na rogu. Kiedyś nagrałem te
nasze kłótnie na dyktafon, bo chciałem, żebyśmy posłuchali tego na spokojnie.
Przy następnej awanturze żona rozbiła dyktafon, bo myślała, że znów nagrywam.

Cięcie męża

Specjaliści są zgodni, że dręczonemu mężczyźnie trudniej przychodzi
wyartykułować problem. I że kobiety stosują częściej przemoc psychiczną niż
fizyczną. Przemoc psychiczna nie pozostawia siniaków. Krzywdzeni mężczyźni
twierdzą, że również dlatego policja niezbyt ochoczo przyjmuje ich zgłoszenia.
Aspirant Zbigniew Kowalczyk z sekcji prewencji Komendy Miejskiej Policji w
Gdańsku przyznaje, że niełatwo jest zebrać dowody przemocy w tej formie.
Wspomina historię sprzed kilku lat, gdy mocno wystraszony mężczyzna zgłosił,
że żona obudziła go o trzeciej w nocy. Stała nad nim ze skalpelem w ręku i
pytała: – Kroimy? Ta scena się powtarzała. Wreszcie mąż sprytnie ukrył
dzielnicowego w domu, żeby był świadkiem. Sprawa trafiła do sądu, ale winy i
tak nie udało się dowieść.

Czy przemoc psychiczna w damskim wydaniu ma swoją specyfikę? Jedni uważają, że
jest taka sama jak męska, inni, że bardziej wyrafinowana, podszyta
manipulacją, częściej zaprawiona emocjonalnym szantażem.

Psychoterapeuta Mariusz Wilk przywołuje przykład pana dręczonego przez żonę,
który pewnego dnia nie wytrzymał i zaatakował. Pani, korzystając z okazji,
wezwała policję. Ale trafiło na świadomych stróżów prawa, którzy prawidłowo
wyczuli, kto w tym układzie naprawdę jest ofiarą. Wysłali nie panią, lecz pana
po pomoc do Centrum Interwencji Kryzysowej. Była w tym związku nierównowaga
sił – kobieta miała osobowość dominującą, mężczyznę zdiagnozowano jako
osobowość zależną. Wersja żony była podobna do tych, jakie zazwyczaj
przedstawiają mężczyźni używający przemocy: on jest złym człowiekiem, nie
potrafi zadbać o dom. Kontrolowała wszystkie jego dochody. Postarała się, by
wpływały na jej konto. Dwaj dorośli synowie nie garnęli się do pracy, ale
tolerowała ich zachowanie, mężowi zaś wyliczyła, ile powinien zarobić na
wszystkie opłaty i godne życie. Wyszło jej, że jego zobowiązania znacznie
przewyższają dochody. Na tej podstawie naliczała mu dług, a czasem w
przypływie łaskawości udzielała rabatów.

Terapia w CIK wzmocniła mężczyznę psychicznie, uwolnił się od kurateli żony.
Polska opinia publiczna dopiero niedawno i nie bez oporów przyjęła do
wiadomości istnienie zjawiska przemocy w rodzinie. Stało się to w ramach
batalii o przestrzeganie równych praw kobiet, więc skoncentrowano się na
krzywdzie jednej płci, bardziej poszkodowanej ze względu na nierównowagę sił
fizycznych i społeczną dominantę modelu patriarchalnego. Synonimem ofiary
przemocy domowej stała się posiniaczona kobieta z dzieckiem z billboardu „Bo
zupa była za słona”.

cdn...
Edytor zaawansowany
  • diabollo 20.12.08, 09:27
    Mąż zgnębiony

    Wizerunek pobitego i zastraszonego mężczyzny nie zaistniał przy tamtej okazji w
    świadomości społecznej, chociaż na przykład na internetowych forach panie często
    przyznają się do różnych form gnębienia partnerów. Często traktują to jako
    atrybut równouprawnienia: „Dość życia w cieniu, dość spychania do kuchni, dość
    stałego udowadniania, że jesteśmy debilkami i robotami kuchenno-erotycznymi.
    Walić tych palantów z plaskacza, aż iskry pójdą!”. Inne, zaniepokojone własnym
    postępowaniem, szukają rady: „Kiedyś sama byłam ofiarą przemocy w związku, więc
    teraz, gdy ochłonę, nie mogę zrozumieć, dlaczego krzywdzę ukochaną osobę.
    Proszę, pomóżcie”.

    Louis Alarcon, szef Stowarzyszenia na rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie
    Niebieska Linia, miał niedawno w grupie terapeutycznej dla sprawców przemocy
    kilka kobiet. Zgłosiły się, bo mężowie zagrozili rozwodem lub założyli sprawy o
    znęcanie się. W ostatnim półroczu zetknął się też z trzema przypadkami, gdy
    kobiety oskarżały mężów o przemoc i molestowanie dzieci. A w rzeczywistości
    chodziło im o korzystny podział majątku w trakcie rozwodu. Panowie byli tak
    zastraszeni, że ledwie potrafili się bronić.

    Louis Alarcon uważa, że wraz z wdrażaniem równouprawnienia wyrównają się
    proporcje płci wśród osób stosujących przemoc. Wskazuje, że stało się tak już w
    Finlandii i Szwecji.

    Poza statystyką

    Panowie postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce i zaczynają się zbierać pod
    sztandarem równych praw. – Potrzebna jest kampania społeczna skierowana do
    mężczyzn, która uświadomiłaby, że nie powinni się wstydzić przemocy doznawanej
    od kobiet, że powinni o tym mówić – uważa Sławomir Mielnik, szef Stowarzyszenia
    na rzecz Równouprawnienia i Poszanowania Prawa. – Należy przygotować policję i
    prokuraturę do reagowania na zjawisko przemocy domowej wykraczające poza
    stereotyp: przemoc domowa równa się mężczyzna.

    Stowarzyszenie zaprzyjaźnione z pokrewnymi męskimi organizacjami stereotyp ten
    oprotestowuje. Śle pisma do policji, ministra sprawiedliwości, pełnomocnika
    rządu do spraw równego traktowania, do rzecznika praw obywatelskich, stacji
    telewizyjnych, pogotowia Niebieska Linia. Do wicepremiera Schetyny zwróciło się
    w związku z rządową kampanią „Przełam przemoc”, bo obok napisu: „przemoc domowa
    to przestępstwo”, pokazano mężczyznę z zaciśniętą pięścią i z pasem w drugiej
    ręce. – Takie podejście – ocenia Mielnik – w sposób jawny dyskryminuje mężczyzn.

    Może Susane Steinmetz przed laty przesadziła ze swoim „syndromem bitego męża”,
    ale zwróciła uwagę na to, że zachowania agresywne i przemoc nie są przypisane
    jednej płci. Terapeuci, psychiatrzy, policjanci podkreślają, że brakuje w Polsce
    badań, które wykraczałyby poza proste statystyki. Jednocześnie zabierają głos na
    ten temat nad wyraz ostrożnie. Zwłaszcza gdy są mężczyznami.

    www.polityka.pl/ostre-obcasy/Lead33,1137,276631,18/

    ************************
  • grzespelc 20.12.08, 12:19
    > ...interesujący fragment rzeczywistości.

    Jaki???

    Bo krzywdzona kobieta budzi współczucie i chęć pomocy, a
    > krzywdzony mężczyzna – politowanie albo drwinę.

    Zgadza się.

    > Pan B., 32-latek z wyższym wykształceniem, zaradny, nijak nie pasuje do
    > wyobrażenia życiowego niezguły.

    Bo to fałszywe wyobrażenie.

    Z czasem doszły rękoczyny,
    > głównie kiedy próbował wyjść z domu, by uniknąć awantury. Pani B. kopała i
    drapała.

    To i tak jeszcze nie tak najgorzej...

    > Wspomina historię sprzed kilku lat, gdy mocno wystraszony mężczyzna zgłosił,
    > że żona obudziła go o trzeciej w nocy. Stała nad nim ze skalpelem w ręku i
    pytała: – Kroimy?

    Mocne.

    Sprawa trafiła do sądu, ale winy i
    > tak nie udało się dowieść.

    ??????????????????????????????????????????

    >
    > Czy przemoc psychiczna w damskim wydaniu ma swoją specyfikę? Jedni uważają, że
    > jest taka sama jak męska, inni, że bardziej wyrafinowana, podszyta
    > manipulacją, częściej zaprawiona emocjonalnym szantażem.

    Nie jest taka sama. Facet ma cuże szanse, żeby się obronić przed zwykłym biciem,
    zle z kolei jeszcz większe, że jak się będzie bronił zbyt zdecydowanie, to jego
    oskarża, bo jaki to problem nabić kobiecie sińca w jakiejś szamotaninie...

    > Analizował, czy nie robi czegoś, co prowokuje jej agresję.

    Błąd. Agresji nic nie prowokuje. Ale chyba częsty u ofiar...

    > Psychoterapeuta Mariusz Wilk przywołuje przykład pana dręczonego przez żonę,
    > który pewnego dnia nie wytrzymał i zaatakował. Pani, korzystając z okazji,
    > wezwała policję. Ale trafiło na świadomych stróżów prawa, którzy prawidłowo
    > wyczuli, kto w tym układzie naprawdę jest ofiarą.

    Miał facet szczęscie.
  • a000000 20.12.08, 19:28
    jak słaba kobieta może bić silnego chłopa???? pacnie co najwyżej, ale krzywdy
    nie zrobi...

    Maksiu!!! kobieta mnie bije!!!
  • grzespelc 21.12.08, 16:56
    Tak się może wydawać. Rzeczywistość potrafi zaskakiwać.
  • stephen_s 22.12.08, 11:03
    Azerko, nie spodziewałem się, że tak stereotypowo myślisz... :\\

    Zapewniam Cię, że kobiety też potrafią być niezwykle brutalne.

    --
    Bazgroły na poddaszu - mój blog
    (aktualnie w zawieszeniu)
  • maria421 22.12.08, 15:39
    Azerko, slaba kobieta tez moze bic mezczyzne, moze nie z takim efektem jak
    mezczyzna bije kobiete, ale zawsze...
    Moze w niego rzucac przedmiotami, moze drapac, kopac.

    Kobiety potrafia byc nawet bardziej brutalne niz mezczyzni. Gangi nastolatek sa
    nie mniej brutalne niz gangi ich meskich rowiesnikow.
  • grzespelc 22.12.08, 22:03
    Otóż to. Pamiętajmy o jednym: zgresor zawsze ma przewage, druga strona może
    tylko reagować. A jeżeli jeszcze do tego dochodzi zaskoczenie, to bez problemu
    można pobić silniejszego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.