Dodaj do ulubionych

Wyprowadzanie sie od rodzicow

01.12.03, 13:55
Jak to przezyliscie? Oraz jak to rodzice przezyli?
Edytor zaawansowany
  • azja.pl 01.12.03, 14:22
    Ja to mam jeszcze przed soba, ale planuje wyprowadzic sie w roku 2004. Duzo
    zalezy od pieniedzy. Niestety.
  • k.mmilka 01.12.03, 14:32
    Wyprowadziłam się po maturze i ilość zajęć na studiach przytłoczyła mnie do
    tego stopnia, że mnie miałam czasu przeżywać... Rodzice nawet, jeżeli
    przeżywali, to nie dawali tego po sobie poznać, a wręcz sami mnie zachęcali do
    wyfrunięcia "na swoje" bo uważali, że im wcześniej się usamodzielnię, tym
    lepiej. Dla mnie też od zawsze było oczywiste, że na studiach się wyprowadzę,
    nigdy nie wyobrażałam sobie innej możliwości. Może dlatego, że rodzice nigdy z
    tego powodu nie dramatyzowali, tak bardzo lubię wracać do Nich na Święta i
    czasami weekendy?
  • malen_a 01.12.03, 14:36
    bezproblemowo, tzn nie wiem jak rodzice,ale widze, ze moja mlodsza siostra
    sprawila, iz nie maja syndromu "pustego gniazda";
    wyprowadzilam sie zaraz po maturze do akademika i chyba nawet nie tesknilam za
    rodzicami...moze bardziej za domem, ale szybko minelo :)
    powodzenia
    --
    Ja jestem bardzo konsekwentna,
    nigdy niczego nie koncze...
  • ann.k 01.12.03, 14:37
    Ja miałam odwrotnie, bo rodzice wyprowadzili się ode mnie :) Ale czasami
    przyjeżdżają w tygodniu. Poza tym ten proces trwał około pięć lat, więc było
    bezboleśnie.


    --
    "Zabieram Cię do baru, będzie osiem zero dla mnie"
  • kasienka80 01.12.03, 21:01
    Na mnie wyprowadzenie sie od rodzicow spadlo jak grom. Stalo sie tak szybko i
    tak...nie wiem jak to nazwac, chyba trudno, bo nie dosc, ze nie mieszkam z
    nimi, to jeszcze mieszkam daleko!!!
    Mi osobiscie latwo nie jest. Musialam sie nauczyc rzeczy, ktorych do tej pory
    nie robilam: pranie, gotowanie, planowanie itd
    No i jeszcze to, ze widze ich raz na 2 m-ce....
    Dla nich tez jest to trudne, bo jestesmy naprawde super blisko. Dobrze, ze
    siostra jeszcze jest w domu, ale juz mama kiedys w zartach mowila do taty,
    ze "szkoda, ze jakies 5 lat temu nie sprawilismy sobie dzidziusia, teraz by
    bylo mniej pusto w domu" :-))
    to nie jest latwe dla zadnej ze stron
  • labeg 01.12.03, 21:28
    U mnie tez sie odbylo wlasciwie bez wielkich dramatow. "Odchodzilam" z domu
    naraty, stopniowo. W szkole sredniej dojezdzalam do wroclawia : wychodzilam o
    6, wracalam po 4. w domu sie uczylam i spalam. Studia podjelam tez we
    wroclawiu ale powiedzialalm rodzicom ze absolutnie nie mam ochoty dojezdzac
    kolejne 4 lata i zapewnili mi mieszkanie w akademiku ... u siostr urszulanek,
    gdzie konczlam szkole srednia. Wytrzymalam 2 lata i wyfrunelam - moja siostra
    akurat zrobila mature i dostala sie na studia. Od 6 lat mieszkamy razem. Teraz
    juz nie biore z dou pienidzym sisotra cigle tak. Mam dosc mieszkania z nia ale
    NIE MA INNEGO WYJSCIA. Na dodatek siostra ma bardzo dobry kontakt z rodzicami -
    potrafia dzwonic do siebie z mama codziennie na 20 minut rozmowy co najmniej.
    ona jeszcze potrzebuje rodzicow ja juz nie az tak bardzo. Lubie do nich
    jezdzic, lubie z nimi spedzac czas ale nie musze przeciez tego robic co
    tydzien, tym bardziej ze wiedza (dzieki mojej siostrze) ze zyje i ciezko
    pracuje .. oraz .. szaleje za takim jednym:) Przez to ze mieszkam akurat z
    sisotra czuje bez przerwy oddech rodziny na karku - sama juz nie wiem czy nie
    lepsze mieszkanie z rodzicami. Ale od tak dawna ich nie ma na codzien przy
    mnie ze sie juz dawno przyzywczailam i jak wyjezdzam bardziej tesknie za
    facetem aktualnym niz za rodzicami heh. Ostatnio mam nawet izje ze moj facet
    sie do nas wprowadza .. i czuje.. ze to marzenie scietej glowy, bo siostra sie
    nie zgodzi i bede musiala dla zdrowia psychicznego wyprowadzic sie z mojego
    mieszkania, za ktore lada dzien zaplace notariuszowi kupe forsy. Chce juz
    odpoczac od siostry. Czuje ze sobie szkodzimy a nie dzialamy na korzysc, z
    kazdym dniem jest to coraz wiekszy kompromis. Dzis rano o 7 zrobila mi
    awanture ze chodze butami po chodniczku w przedpokoju! Wrrr
    ariel sorki ze wykorzystalam twoj watek, ale dzis ta sprawa we mnie sziedzi i
    musialam sie wypisac,, zreszta watek czesciowo jest na temat :) Na szczescie w
    piatek jade do mojego R i sedze z nim cale 3 dni i 2 noce:)))
  • malen_a 01.12.03, 21:54
    skoro to Twoje mieszkanie to dlaczego siostra nie moze sie wyprowadzic np do
    akademika? wiem, ze to nielatwe, ale przeciez to dla Was obojga lepsze niz
    kiszenie sie razem...poza tym skoro masz juz kogos bardziej " na stale" to
    zrozumiale, ze chcee z nim mieszkac a nie z siostra
    --
    Ja jestem bardzo konsekwentna,
    nigdy niczego nie koncze...
  • aniel 02.12.03, 08:53
    Mysle, ze rodzicom latwiej piogodzic sie z wyprowadzka, gdy idziesz na studia
    do inne go miasta. Ale co, gdy chcesz sie przeprowadzic w tym samym miescie,
    najczesciej uslyszysz odpowiedz: "Po co?, zle Ci z nami?"
  • ann.k 02.12.03, 09:57
    Jak ja chciałam na studia do innego miasta, to też tak słyszałam :)
    A teraz jak chcę do męża na drugi koniec kraju, to jakoś rodzicom lepiej. Może
    dlatego, że już nie mieszkamy razem na stałe. Ale wtedy to oboje prawie się
    popłakali.


    --
    "Zabieram Cię do baru, będzie osiem zero dla mnie"
  • ariel23 02.12.03, 13:04
    aniel napisała:

    > Mysle, ze rodzicom latwiej piogodzic sie z wyprowadzka, gdy idziesz na studia
    > do inne go miasta. Ale co, gdy chcesz sie przeprowadzic w tym samym miescie,
    > najczesciej uslyszysz odpowiedz: "Po co?, zle Ci z nami?"

    No wlasnie coraz bardziej dojrzewam do mysli o tym, zeby sie wyprowadzic z domu
    i mysle, ze nie obedzie sie bez zgrzytow.
    Zastanawiam sie tez czy ja tez taka bede jako rodzic....
  • ann.k 02.12.03, 13:39
    Obawiam się, że tak. Ja walczyłam z pewnymi nawykami mojej mamy, a potem jak
    mieszkałam za swoim (trafiło mi się mieć dwa lata własny kąt w Krakowie),
    czasami łapałam się na tym, że coś tan robię tak jak ona, albo na pewne sprawy
    reaguję jak ona. Dokładnie tak, jak mnie w to w jej domu wkurza(ło).


    --
    "Zabieram Cię do baru, będzie osiem zero dla mnie"
  • malen_a 02.12.03, 14:38
    ann.k napisała:

    > Obawiam się, że tak. Ja walczyłam z pewnymi nawykami mojej mamy, a potem jak
    > mieszkałam za swoim (trafiło mi się mieć dwa lata własny kąt w Krakowie),
    > czasami łapałam się na tym, że coś tan robię tak jak ona, albo na pewne
    sprawy
    > reaguję jak ona. Dokładnie tak, jak mnie w to w jej domu wkurza(ło).
    >
    hehe, dokladnie tez tak mam!! wkurzaja mnie buty rozrzucone po przedpokoju i
    warcze na nie tak samo jak moja mama - czasem jak uslysze sama siebie to az sie
    dziwie, jakie to podobne :-))) eh,a tak sie zarzekalam, ze bede zupelnie inna...


    --
    Ja jestem bardzo konsekwentna,
    nigdy niczego nie koncze...
  • ariel23 02.12.03, 15:27
    Ja tez sie lapie na tym, ze zaczynamsie zachowywac jak ona, szczegolnie to
    widze w relacji z moim facetem. A ona nie jest przykladem godnym nasladowania,
    wiec musze bardzo uwazac, zeby sie nie stac taka jak ona. I tez zeby nie
    przegiac w druga strone.
  • kasienka80 02.12.03, 15:29
    wy tez tak macie????? wszyscy ludzie sa tacy sami :-))))
    Ja sie zloscilam jak mama kazala mi wieszac nienoszone kurtki do szafy a nie
    zostawiac w przedpokoju, jak kazala chowac buty do szafki, a ja lubilam je
    rozstawiac w przedpokoju, jak sie zloscila, ze mam "szafe" na krzesle.....a
    teraz? ja sie tak samo zloszcze na Sebka :-))))
  • anetchen 02.12.03, 15:32
    Ja niestety robię dokładnie tak samo, to się chyba dostaje w genach od
    rodziców.
  • abere8 02.12.03, 20:53
    Nie mowie, ze Twoja siostra ma sie wyprowadzic, bo pewnie taniej jest dla niej
    (a wlasciwie dla rodzicow) mieszkac z siostra, a nie w wynajetym mieszkaniu. No
    ale jesli nie wynajmujecie go wspolnie, tylko ono ma byc Twoje, to sorry, ale
    ona nie ma prawa zwracac Ci uwagi o chodzenie w butach (Twoja podloga - mozesz
    ja niszczyc, chyba ze dywanik byl jej), a juz na pewno nie moze zabronic Ci
    mieszkania z chlopakiem. Moze stweirdzic, ze sie bedzie niezrecznie czula, ale
    to wtedy niech zdecyduje, co wazniejsze - pieniadze czy dobre samopoczucie.
    --
    Uczmy sie na cudzych bledach, bo sami wszystkich popelnic nie zdazymy!
  • conqistador 02.12.03, 17:55

    > Jak to przezyliscie? Oraz jak to rodzice przezyli?

    Ja dopiero planuje sie wyprowadzic, ale jeszcze nie teraz, moze za jakis czas.
    Nie jest to latwa decyzja, bo jak sie wyprowadze to odrazu na drugi koniec
    Polski, ale nie dlatego, ze mam ich tak dosyc, tylko chce byc blisko swojej
    ukochanej :)

    --
    Pozdrawiam
    Conqistador

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka