Dodaj do ulubionych

Marki dzielnicą Warszawy ???

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.03, 22:02
W wielu dokumentach zamieszczanych na stronie www.marki.pl jest jedno zdanie,
które uparcie od paru lat powtarzają władze naszego miasta. Chodzi mi
konkretnie o stwierdzenie, które pojawia się nawet w „Strategii Rozwoju
Miasta Marki do 2015 roku” i mówi, iż mieszkańcy Marek boją się przyłączenia
do Warszawy i stania się jej dzielnicą.
Osobiście jestem za przyłączeniem Marek do Warszawy. Ponadto wszystkie osoby
jakie znam są tego samego zdania. Dlatego chciałbym skonfrontować zdanie
władz miasta z jego mieszkańcami. Proszę o swoje opinie na ten temat.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Szopen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.03, 22:11
    Ja jestem chodzby za dlatego ze tansze bedo bilety za autobus nie bedzie
    wreszcie podmiejskimi tylko miejskimi, pozatym na 100% bo zawsze tak jest
    puszczo linie autobusowo . Np przez torunsko na zoliborz np wolumen :D to bylo
    byc cos. Procz carefoura tego mi ciogle brakuje. Wlasnie nie wiem kto jest
    przeciw. Pewnie przeciw jest urzod miasta bo stolki sie posypio
  • Gość: Irytek IP: 195.94.206.* 09.10.03, 07:32
    Tak Ci widzo, jak Cie czytajo-wiesz o tym?Małe potknięcia-to sprawa normalna,
    ale żeby ciągle ryć nosem w glebie?-to już przesada.
    pzdr
  • Gość: msp1 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 09:04
    Już Ci pisałem, Szopen, żebyś się uczył. Pozdrawiam.
  • rafal.redel 09.10.03, 09:17
    Ja myślę, że to celowe działanie "Szopena" - taki styl.
    Zauważcie, że nie używa on polskich liter, a bez ich użycia "czytajo" brzmi
    bliżej oryginału niż "czytaja". Kontynuacja pomysłów Brunona Jasieńskiego
    (pamiętacie "nuż w bżuhu" czy podobnie?)
    Inna sprawa, że odkąd uczestniczę w forach internetowych spada mi wrażliwość na
    błędy...
  • Gość: Szopen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 11:05
  • Gość: Szopen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 11:10
    Hmm ni episz epolskich liter bo poco. Jakbys siedzial i gral w diablo po kilak
    godzin dziennie od 6 lat. To bys bardzo po ang mowil niz po polsku pozatym nie
    wiem czy nie wiesz? ale w internecie na roznych ircach gg czy forum, nie pisze
    sie "krzaczkow" czyli ąęó bo poco tracic na to czas????
    Mam internet od okolo 8 lat i mysle ze tak powinno byc. Pozatym czy pisze az
    tak strasznie ze mnie nie rozumiecie?
    Pozatym dam wam przyklad.
    Jestem zatrudniony w firmie do wpisywania danych : I do tej pracy sie
    przykladam by nie robic bledow.Kto wiecej napsize to wiecej zaorbi
    Wniosek: Zarobek mojego kolegi to 45 zlotych za dzien (10 zl wiecej jesli
    poszedl na nocke)
    Moj zarobek 75 zlotych + te 10 zl jesli byla to nocka :D

    Wiec robie prawei 2x szybciej niz on. A sprawdzajo oni bledy i mowio ze bardzo
    dobrze pisze. I chco mnie nawet wziasc na ETAT !!!! to jzu cos w zyciu
    poczotkujocego studenta

  • rafal.redel 09.10.03, 11:32
    Gość portalu: Szopen napisał(a):
    > Hmm ni episz epolskich liter bo poco. Jakbys siedzial i gral w diablo po
    > kilak godzin dziennie od 6 lat. To bys bardzo po ang mowil niz po polsku
    > pozatym nie wiem czy nie wiesz? ale w internecie na roznych ircach gg czy
    > forum, nie pisze sie "krzaczkow" czyli ąęó bo poco tracic na to czas????
    Nie traktuj wypowiedzi powyżej (no, może oprócz tej od MSP1) jako atak - po
    prostu niektórych to zaintrygowało i już. Chyba zrozumiałeś, że w mojej
    wypowiedzi próbowałem wyjaśnić przedmówcom Twój styl pisania a nie go
    krytykować?
    Najbardziej nieprzyzywczajonych szokuje końcówka "o" w funkcji "ą" i stąd to
    poruszenie. Zwykle ludzie, którzy nie używają polskich liter używają w tej
    funkcji "a". Ty wolisz "piszo" zamiast "pisza" i ja to jestem w stanie
    zrozumieć. Przywołanie przykładu Brunona Jasieńskiego też nie było atakiem lecz
    komplementem.

    > Mam internet od okolo 8 lat i mysle ze tak powinno byc. Pozatym czy pisze az
    > tak strasznie ze mnie nie rozumiecie?
    Ja Cię rozumiem.

    > Pozatym dam wam przyklad.
    > Jestem zatrudniony w firmie do wpisywania danych : I do tej pracy sie
    > przykladam by nie robic bledow.Kto wiecej napsize to wiecej zaorbi
    > Wniosek: Zarobek mojego kolegi to 45 zlotych za dzien (10 zl wiecej jesli
    > poszedl na nocke)
    > Moj zarobek 75 zlotych + te 10 zl jesli byla to nocka :D
    To rzeczywiście niezła wydajność!
  • Gość: Szopen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 13:09
    Nie no moze nie extra wydajnosc i napewno nie jest to jakis super extra
    zarobek. Ale na poczotek zeby miec jakikolwiek staz. Bo dzis z praco jest
    bardzo trudno. Zawsze to jakis dodatkowy dopisek w CV
  • Gość: Szopen IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 13:11
    Nie doczytalem kawalka twojego textu i napsize cos jeszcze

    Bardzo dizeki za komplement. A z to literko co ciogle robie o zamiast a widac
    chodzby w ostatnich wyrazach. Nie wiem latwiej tak jest o blizej mam niz a :D
    No ale postaram sie poprawic :D

    BTW: Jest tu jakis przycisk edit?
  • Gość: Rafał R. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 20:21
    Gość portalu: Szopen napisał(a):
    (...)
    > BTW: Jest tu jakis przycisk edit?
    Niestety, na tym forum możliwości edycji już wysłanego wpisu nie ma.
  • Gość: anmar IP: 195.136.50.* 10.10.03, 10:47
    ... mnie nie przekonałeś. I 6 lat grania w też tu nic nie ma do rzeczy bo to
    przykład, ze może uzależnic i ogłupić ( nie bierz tego do siebie-piszę ogólnie)
    W końcu "kultura McDonalda" uczy dzieciaków, że miast nożem i widelcem
    można "rencamy" (czytaj rękami) "pszecie to atwie, szybcie i wygodnie"
    Wybacz, wolę wolniej, dokładniej i bardziej elegancko. Ale to juz kwestia
    smaku. W necie jestem "od zawsze" (z gorą 10 lat) i mimo przestrzegania zasad
    ortografi jakoś nie psuje mi to wydajnościi. Lecz jak pisałem to kwestia
    pewnego smaku. Nie jadam w fast food'ach. Pozdrawiam
  • Gość: massix IP: 193.59.174.* 09.10.03, 09:28
    Fakt, wnerwiające. Ale może Szopen ma inny układ klawiatury? A w tej Warszawie
    to już powinniśmy być dawno. Ale Wołomin nie popuści, bo by nie przeżył z
    samych okolicznych wioch. Marki to w końcu już spore miasto, nie wiem czy nie
    wielkości Wołomina.
  • Gość: Jan IP: *.tele2.pl 09.10.03, 09:28
    Dawno temu kiedy wszytstko było rejonizacją (szpital, urzędowe sprawy), a Marki
    podlegały powiatowi wołomińskiemu byłem jednym z tych ludzi którzy walczyli o
    przyłączenie wtedy Gminy Marki do Warszawy i zlikwidowaniu powiatów. Jednym z
    powodów było brak bezpośredniego połączenia z Wołominem, przesiadka w
    Radzyminie lub w Warszawie. Obecnie nadal jestem za tym aby Marki były
    dzielnicą Warszawy a powiaty niepotrzebne. Spójrzmy na sąsiadów dawniej wioski
    bez ulic i przyszłości; Grodzisk, Kobiałka.Ale kto nas teraz przytuli z naszymi
    długami, śmierdzącymi ulicami, podpijane sąsiedzkie szamba.
  • Gość: massix IP: 193.59.174.* 09.10.03, 09:33
    Przytulo, przytulo (jak powiedział by Szopen). Marki i Grodzisk to nie ten
    kaliber i many z podatków też nie te.
  • Gość: Irytek IP: 195.94.206.* 09.10.03, 09:39
    Z pewną dozą nieśmiałości, przypomnę, iż w jednym z wątków wypowiadaliśmy się
    na temat przyłączenia (czy: podłączenia, co w kilku kontekstach, byłoby
    właściwszym określeniem). Argumenty "za" jak i "przeciw", wypisywane przez
    forumowiczów, określiły nasze preferencje i fobie. Może zamiast "dziurawienia
    wody", zapoznać się z tamtymi wypowiedziami i tematem, poprowadząc dyskusję ku
    świetlanej przyszłości?
    pzdr
  • klomart 11.10.03, 22:49
    Nie ma się co spieszyć z włączeniem Marek do Warszawy - wzrosną podatki, opłaty
    za różne media itp., bo wejdą stawki warszawskie a nie niższe poczciwe
    mareckie. I niższe ceny za bilety autobusowe raczej tego nie zrefundują.
    pozdrawiam
    Marta z Marek
  • Gość: anmar IP: 195.136.50.* 12.10.03, 10:16
    A poza tym załatwienie dowolnej sprawy urzędowej w Wołominie (US, ZUS, UM, sąd
    czy nawet TPSA) jest znacznie łatwiejsze, prostsze, szybsze i mniej stresujace
    niż w urzędach praskich. Wymeldowałem sie z Warszawy 3 lata temu i dobrze mi z
    tym.
  • Gość: Robert IP: *.hydroprojekt.com.pl 14.10.03, 15:50
    To dziwne, bo ja mieszkam w Markach od 2. lat i jeszcze do tej pory nie miałem
    czasu odebrać prawka w Wołominie (cały dzień w plecy).
    Poza tym jakbysmy byli dzielnicą to nie mielibyśmy praskich lecz nowe,
    dzielnicowe urzędy (czy urzą) zamiast paść Wołomin.
    Poza tym pojawiłyby się normalne autobusy i pewnie zrobiliby w końcu np.
    Fabryczną.
    A tak poza tym to nie oszukujmy się, że jestesmy samodzielnym miastem skoro
    prawie wszyscy tylko tu śpimy. W celu jakiejkolwiek rozrywki musimy planować
    wyprawę.
    Pozdrawiam, Robert.
  • rafal.redel 22.07.04, 09:29
    W watku:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=450&w=14316678&a=14348671
    powrocil temat przylaczenia Marek do Warszawy. Mysle, ze temat jest ciekawy
    (sam nie mam obecnie na ten temat jednoznacznej opinii), dlatego zdecydowalem
    sie "podniesc" dotychchczasowe wypowiedzi na ten temat w ostatnich dwoch latach.

    Zapraszam do kontynuowania dyskusji w watku:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=450&w=1079456
    (jesli oczywiscie moge cos sugeorowac - bo w tamtym watku bylo chyba relatywnie
    najmniej dygresji w sprawach formalnych ;-))

  • jerzykrajewski7 22.07.04, 19:11
    Marki dzielnicą Warszawy to dobry pomysł. To tak jak wstąpienie Polski do Unii
    Europejskiej. Lepszy image, wyższe ceny nieruchomości, większe szanse na pomoc
    finansową.

    Jestem za. Zakładamy Stowarzyszenie "Marki dzielnicą Warszawy"?

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • man72 22.07.04, 20:00
    jerzykrajewski7 napisał:

    >Zakładamy Stowarzyszenie "Marki dzielnicą Warszawy"?


    Pomysł jest dobry, tylko jak będzie Pan chciał skłonić obecną Radę Miasta i
    wszechpanującego burmistrza Werczyńskiego do poparcia tego pomysłu?
    Zarówno oni jak i my zdają sobie sprawę z tego, że ich zarobki spadną
    automatycznie o 70%.
  • stary.pustelnik 22.07.04, 22:32
    > Pomysł jest dobry, tylko jak będzie Pan chciał skłonić obecną Radę Miasta i
    > wszechpanującego burmistrza Werczyńskiego do poparcia tego pomysłu?

    A do czego potrzebne jest Stowarzyszeniu "Marki dzielnicą Warszawy" ich
    poparcie?
    --
    Stary.Pustelnik
  • man72 22.07.04, 23:36
    Bo procedura jest taka, że nasza Rada Miasta musi przegłosować uchwałę mówiącą
    o chęci przyłączenia Marek do Warszawy. Taka uchwała trafia do Rady Miasta
    st.Warszawy. Jeżeli Rada Warszawy zaopiniuje ją pozytywnie (o co jestem
    spokojny)powstaje wspólny wniosek do Ministra Spraw Wewnętrznych i
    Administracji o chęci połączenia sie dwóch sąsiadująch samorządów. Potem tylko
    90 dni na ogłoszenie w dzienniku ustaw oraz zmiany w organizacji samorzadowej
    (tzn. tabliczki, pieczątki...) i sprawa zakończona.

  • jerzykrajewski7 23.07.04, 00:35
    Drodzy Panowie!

    Nie mam, co prawda za dużo czasu, by zająć się lokalną polityką, ale
    perspektywa zmiany adresu zameldowania z Marki na Warszawa oraz perspektywa
    wzrostu wartość działki, na której stoi mój dom i domu również (wzrośnie
    wartość mojego majątku), jest na tyle kusząca, ze jestem gotów znaleźć czas na
    zorganizowanie komitetu wyborczego, który wystartuje w wyborach samorządowych w
    2006 r. pod hasłem "Marki dzielnicą Warszawy". Jeżeli komitet zdobędzie
    większość w radzie, przegłosuje uchwałe o przyłączeniu Marek do Warszawy.

    Są chetni do Stowarzyszenia "Marki dzielnicą Warszawy"? Jestem gotów
    współfinansować kampanię wyborczą takiego stowarzyszenia. Opłaci sie się to.
    Jeżeli wartość mojej mareckiej nieruchomości wzrośnie tylko o 10 %, zyskam 40
    tys. zł. Jest o co walczyć. A liczę, że wzrośnie o więcej niż 10 %.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • maurycjusz 23.07.04, 01:52
    jerzykrajewski napisał:

    > jestem gotów znaleźć czas na zorganizowanie komitetu wyborczego, który
    > wystartuje w wyborach samorządowych w 2006 r. pod hasłem "Marki dzielnicą
    > Warszawy". Jeżeli komitet zdobędzie większość w radzie, przegłosuje uchwałe o
    > przyłączeniu Marek do Warszawy.

    Nie trzeba wcale czekać do 2006 roku - można już teraz zrobić referendum, dla
    przeprowadzenia którego wymagane jest jedynie uzbieranie podpisów 10% liczby
    mieszkańców uprawnionych do głosowania (trochę ponad 1.000). Większym problemem
    jest natomiast skłonienie conajmniej 30% dorosłych mieszkańców Marek do udziału
    w akcie wyborczym, co jest warunkiem ważności referendum. Gdyby się to jednak
    udało to Rada Miejska nie ma tu już nic do gadania.

    > Jeżeli wartość mojej mareckiej nieruchomości wzrośnie tylko o 10 %, zyskam 40
    > tys. zł. Jest o co walczyć. A liczę, że wzrośnie o więcej niż 10 %.

    Tu natomiast może być problem. Korzyść ze wzrostu wartości nieruchomości odnosi
    się dopiero przy jej sprzedaży, przez co niewielu mieszkańców ją odczuje. Ale
    już niedługo będą oni musieli płacić większy podatek katastralny w związku ze
    wzrostem cen działek...
  • 4umek 23.07.04, 11:37
    > > Jeżeli wartość mojej mareckiej nieruchomości wzrośnie tylko o 10 %, zyska
    > m 40
    > > tys. zł. Jest o co walczyć. A liczę, że wzrośnie o więcej niż 10 %.
    >
    > Tu natomiast może być problem. Korzyść ze wzrostu wartości nieruchomości
    odnosi
    >
    > się dopiero przy jej sprzedaży, przez co niewielu mieszkańców ją odczuje. Ale
    > już niedługo będą oni musieli płacić większy podatek katastralny w związku ze
    > wzrostem cen działek...

    O takich szczegółach też warto pamiętać chociaż myślę że Warszawa-Marki to
    dobry pomysł ale...
    Byłem w pewnym okresie w ogromnym dołku finansowym i dzięki pomocy Pana
    Wereczyńskiego udało mi się przetrwać i wyjść na prostą, jak myślicie , czy np.
    w gminie Targówek lub Białołęka miałbym szansę na taką pomoc ?
    Poza tym o wiele łatwiej załatwić jakąkolwiek sprawę w ZUSie lub US w Wołominie
    niż w Warszawie nie wspominając już o tym że na myśl o jechaniu do Warszawy w
    godzinach szczytu dostaję wysypki.
  • man72 23.07.04, 12:23
    4umek napisał:

    > O takich szczegółach też warto pamiętać chociaż myślę że Warszawa-Marki to
    > dobry pomysł ale...
    > Byłem w pewnym okresie w ogromnym dołku finansowym i dzięki pomocy Pana
    > Wereczyńskiego udało mi się przetrwać i wyjść na prostą, jak myślicie , czy
    np.
    > w gminie Targówek lub Białołęka miałbym szansę na taką pomoc ?
    > Poza tym o wiele łatwiej załatwić jakąkolwiek sprawę w ZUSie lub US w
    Wołominie
    > niż w Warszawie nie wspominając już o tym że na myśl o jechaniu do Warszawy
    w > godzinach szczytu dostaję wysypki.

    Po pierwsze wszystkie urzędy kóre są ważne z punktu widzenia codziennego
    funkcjonowania człowieka powstaną w Markach tj. Urząd Pracy, Referat zajmujący
    się wydawaniem pozwoleń na budowę, ewidencją działek itd., a także referat
    zajmujący się rejestracją i obsługą działalności gospodarczej. Urząd Skarbowy
    pewnie byłby ten przy ul.Dąbroszczaków (obok pl.Hallera)do którego autobusami
    ZTM łącznie z przesiadkami jedzie się z Marek dosłownie 30 minut, a samochodem
    dwa razy szybciej. ZUS byłby ten przy ul. 11 Listopada (dosłownie 300m od ul.
    Szwedzkiej). Więc w czym są niby lepsze obecne Urzędy w Wołominie? A i kolejki
    są mniejsze w Warszawie i milsza obsługa.

    A co do pomocy to jeżeli chcieli by tego mieszkańcy mogą ponownie wybrać
    burmistrza Werczyńskiego na burmistrza dzielnicy - żaden problem.
  • rafal.redel 23.07.04, 12:56
    man72 napisał:
    > A co do pomocy to jeżeli chcieli by tego mieszkańcy mogą ponownie wybrać
    > burmistrza Werczyńskiego na burmistrza dzielnicy - żaden problem.

    Tu mala korekta: burmistrzowie dzielnic Warszawy nie sa wybierani w wyborach
    bezposrednich, wybieraja ich rady dzielnic. Tak wiec mieszkancy dzielnicy
    Warszawa-Marki mieliby jedynie posredni wplyw na wybor burmistrza.


  • man72 23.07.04, 13:05
    Przyznaję rację. Chociaż w innym poście pisałem że burmistrza dzielnicy
    wybierają radni ale teraz się pomyliłem.
  • jerzykrajewski7 23.07.04, 23:17
    Wybór szefa dzielnicy przez jej rade to dobry pomysł. Mielibyśmy o jedną
    kampanię wyborczą mniej, a jak pamietacie pierwsza bezposrednia była wyjatkowo
    ostra.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • k.bychowski 23.07.04, 14:28
    man72 napisał:
    > Więc w czym są niby lepsze obecne Urzędy w Wołominie? A i kolejki
    > są mniejsze w Warszawie i milsza obsługa.

    A po czym wnosisz???
    Bo mi na ten przykład zdarzało się bywać zarówno w urzędach w Warszawie jak
    i w Wołominie - i mam dokładnie przeciwne doświadczenia.

    w wątku "zmiana linni autobusowych" man72 napisał:
    > Przeczytałem wszystkie te wątki i widzę że ludzie poprostu boją się Warszawy.
    > Spowodowane jest to tym, że wszystkim wydaje się że
    > Warszawa zabierze wszystkie pieniądze Markom - a będzie zupełnie odwrotnie.

    Kolejny raz się zapytam:
    A po czym wnosisz???
    Oto fakty:
    Budżet Wesołej przed włączeniem do Warszawy wynosił: 35,29 mln zł
    a po włączeniu 31,45 mln.


    --
    Pozdrawiam
    (sygnaturka została usunięta)
    Krzysztof Bychowski
  • jerzykrajewski7 23.07.04, 23:15
    Sporo osób w Marakch ma działki do sprzedania, więc je zaiteresuje perspektywa
    wzrostu ich wartości.

    Wyższa wartość nieruchomości pozwala np. zaciagnąć wyższy kredyt hipoteczny.

    Podatku katarstralnego nie musi być. Spreciwia sie jemu PiS i LPR.

    A tak swoją droga, jak Panu pomógł burmistrz janusz werczyński, gdy był Pan w
    dołku finansowym?

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • 4umek 24.07.04, 10:47
    Ponieważ nie jest to dla mnie miły temat odpowiem panu na mail gazety.
    Pozdrawiam
  • radna 24.07.04, 19:13
    Czytam i jestem coraz bardziej przygnębiona.
    Na jakiej podstawie Pan sądzi, że ludzie pracują w Radzie Miasta tylko dla kasy?
    Nie przyszło Panu do głowy, że ktoś może to robić z innych powodów? Nawet,
    jeśli przez to traci możliwość zarabiania prawdziwych pieniędzy w swoim
    zawodzie (bo czas to nie guma, a 30 godzin miesięcznie na pracę w Radzie to
    niezbyt realistyczne oszacowanie). A może ludzie robią to, bo się nudzą, albo
    chcą się poczuć ważni? Nawet nie śmiem wymieniać mniej nieszlachetnych motywów.

    Skąd też Pańskie przekonanie, ze Rada Miasta jest przeciwna pomysłowi
    przyłączenia Marek do Warszawy? Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek pytał
    mnie o zdanie. Z pewnością Rada Miasta w obecnej kadencji nie zajmowała
    stanowiska w tej sprawie.

    Gdyby ktoś mnie jednak zapytał o zdanie, to prywatnie odpowiedziałabym "Gdybym
    chciała mieszkać w Warszawie, to już dawno bym się tam przeprowadziła", jako
    radna mogę odpowiedzieć "To nie jest sprawa, o której powinna/może decydowac
    Rada Miasta - to wymaga rozstrzygnięcia na drodze referendum". Nie jestem
    natomiast pewna, czy zwolenników tej idei jest w Markach tak wielu. Jeszcze
    mniej jest chyba takich, którzy rzetelnie przeanalizowali dobre i złe strony
    takiego posunięcia. Jeśli Pan potrafi np. opisać przynajmniej najważniejsze
    skutki prawne, ekonomiczne i społeczne włączenia Marek do Warszawy (o ile w
    stolicy ktoś nas chce), to chętnie się z nimi zapoznam.

    Pozdrawiam

    Małgorzata Babiuch
  • man72 24.07.04, 21:12
    Bardzo mi miło że ktoś z Rady Miasta zagląda na to forum i stara się
    interesować sprawami mieszkańców. Pani postępowanie skłania mnie do stopowej
    zmiany zdania na temat radnych ich pracy. Jednak dalej będę się upierał że
    takie zarobki radnych w porównaniu do budżetu Marek są stanowczo za duże. A co
    stoi na przeszkodzie, aby wszyscy radni zrzekli się po 300zł miesięcznie choćby
    na dożywianie biednych dzieci w szkołach. W niektórych dzielnicach Warszawy
    radni sami dobrowolnie zrezygnowali ze swoich pensji w całości przekazując je
    na dofinansowywanie domów dziecka.

    Kwestia przyłączenia Marek do Warszawy powraca za każdym razem kiedy mieszkańcy
    Marek chcą poprawy warunków komunikacyjnych w postaci zwiększenia
    częstotliwości autobusów 718 i 805 zarówno w dni powszednie jak i dni wolne. Ja
    wielokrotnie zwracałem się w tej sprawie do UM. Zawsze trafiam na mór
    obojętności i jestem w pismach zbywany stwierdzeniem "brakuje pieniędzy".
    Ludzie nie chcą jeździć jak bydło, ale w naszym UM nikt ich nie rozumie. Dla
    wielu radnych wejście do autobusu ZTM byłoby plamą na honorze, gdyż nie chcą
    oni zniżyć się do poziomu plebsu. Dlatego liczę na Panią, że na Radzie Miasta
    28 lipca podejmie Pani ten temat. W Markach potrzeba jest dyskusja, gdyż ten
    problem będzie ciągle narastał z przybywaniem nowych mieszkańców. Skoro teraz
    UM mówi że brakuje pieniędzy to co będzie za dwa lata?
    Rozwiązania tej sytuacji są dwa: Albo Marki stają się częścią Warszawy, albo w
    Marach znajdują się pieniądze na poprawę komunikacji. Taki stan jak obecnie
    jest od 4 lat. Burmistrz umywa ręce gdyż prowadził negocjacje, ale jak zawsze w
    Markach nic z nich nie wyszło.
    Inną kwestią jest sobotnio-świąteczny rozkład linii 718. Autobusy jeżdżą co 50
    minut. O ile w lato można się uprzeć i tyle poczekać, tak w zimę przy 25
    stopniowym mrozie nie należy to do przyjemności. Ja jestem gotów zaprosić
    wszystkich radnych w zimę, kiedy będzie mróz 25 stopni na przystanek. Poczekamy
    sobie 50 minut na przystanku a potem przyjedziemy z Warszawy autobusem. Dopiero
    radni doświadczą tego problemu na własnej skórze jak jeździ codziennie kilka
    tysięcy mieszkańców Marek.

    Przez wiele lat burmistrz powtarzał, że brakuje pieniędzy na zwiększenie liczby
    policjantów w Markach oraz że niema takiej możliwości aby ich ściągnąć do
    Marek. Kiedy po „bitwie policji” rozpętała się cała afera ze skandalicznie
    niskim poziomem etatów w naszym komisariacie, gdzie szeroko opisywała to
    Warszawska prasa, nagle w ciągu tygodnia okazało się że jednak pieniądze się
    znalazły. O dziwo okazało się że burmistrz nagle w ciągu tygodnia znalazł
    możliwość ściągnięcia do Marek nowych policjantów. Czy nie wygląda to na
    opieszałość?
    Czy w autobusie 718 albo 805 jakaś starsza osoba musi dostać zawału, albo musi
    stać się jakaś inna tragedia, aby nagle okazało się że jednak są pieniądze.

    Jestem w kontakcie z Panią Anną Satel, dziennikarką warszawskiego
    działu „Faktu”. Jest ona gotowa pomóc, aby we wrześniu ukazał się cały ciąg
    artykułów jak to podróżują mieszkańcy Marek, a jak przejmują się tym władze
    naszego miasta. I mam nadzieję że wtedy pod naciskiem mediów nagle pieniądze
    się znajdą.


    Pozdrawiam
    man72





  • radna 25.07.04, 00:09
    Do man72:

    Napisał Pan: „Jednak dalej będę się upierał że takie zarobki radnych w
    porównaniu do budżetu Marek są stanowczo za duże. A co stoi na przeszkodzie,
    aby wszyscy radni zrzekli się po 300zł miesięcznie choćby na dożywianie
    biednych dzieci w szkołach”

    Skąd Pan wie, że radni tego nie robią? Na przykład, założyliśmy (tzn. radni z
    Pustelnika) w dwóch szkołach (3 i 4) Fundusze-Darowizna. Wpłacamy na nie część
    swoich diet, ale też staramy się zachęcać firmy i osoby prywatne do wpłat.
    Dzięki temu dzieciaki z tych dwóch szkół – te, które najlepiej pracują i
    wykazują największy zapał do nauki dostają stypendia i nagrody. Nie wiem, czy
    to spełnia Pańskie, bo nasze diety nie są przeznaczane na zupy. Chyba nie ma
    takiej potrzeby, bo budżet miasta finansuje pomoc społeczną, robi to też wiele
    organizacji charytatywnych. Dalsze przykłady sobie daruję, jeśli Pan pozwoli,
    bo nikt z nas nie robi tego wszystkiego po to, by się chwalić.

    Proponuje Pan, by radni zrzekli się diet w całości. Pomysł szlachetny, ale czy
    uważa Pan, że radni nie mają prawa do zwrotu ponoszych wydatków (głównie na
    telefony – pewnie nie domyśla się Pan, ile godzin miesięcznie trzeba przegadać
    przez telefon, aby załatwić sprawy mieszkańców). W odróżnieniu od posłów, nie
    mamy swoich biur, sekretarek i wszystko robimy we własnych domach, za własne
    pieniądze, korzystając z własnych telefonów, komputerów, drukarek itp.. W moim
    przekonaniu, po to są właśnie diety, aby nie tylko bogaci ludzie mogli pracować
    w Radzie Miasta. Szczególnie od tych niezbyt zamożnych trudno byłoby wymagać,
    aby dokładali pieniądze do tej roboty.


    Wbrew temu, co Pan napisał („ Dla wielu radnych wejście do autobusu ZTM byłoby
    plamą na honorze, gdyż nie chcą oni zniżyć się do poziomu plebsu) radni jeżdżą
    autobusami. Ja jeżdżę od prawie 30 lat i proszę mi wierzyć, dobrze rozumiem ten
    problem. Może nawet nie gorzej niż Pan.

    Rozwiązanie nie jest jednak takie łatwe i nie tylko z powodu pieniędzy, który
    rzeczywiście w budżecie nie jest za wiele. ZTM nie chce dodać tyle kursów, ile
    potrzeba (aby ludzie podróżowali w znośnych warunkach i nie czekali godzinami
    na przystankach), nawet jeśli im za to zapłacimy.
    Ważna jest też oczywiście kwestia kosztów – jaką część budżetu chcemy na to
    poświęcić? Ile Pan byłby skłonny na to przeznaczyć? 1/40, 1/20, 1/10 ?
    Można to robić jedynie z funduszu inwestycyjnego, bo swoje zadania statutowe
    gmina musi wykonywać czy chce, czy nie (np. prowadzić szkoły, przedszkola,
    zapewniać opiekę socjalną, obsługę administracyjną itp.). Radni i burmistrz
    muszą więc rozstrzygać dylematy w rodzaju – zapłacić za dodatkowy kurs, czy
    wybudować kawałek wodociągu. Ktoś na Forum napisał (Pan?), że komunikacja
    ważniejsza od wodociągu. To kwestia punktu widzenia. Proszę zapytać np.
    mieszkańców Zieleńca, którzy przywożą sobie rowerami wodę pitną z Rejtana, co
    wolą. Ja wiem, że wolą wodę (mówili mi nie raz), bo do autobusu i tak mają
    daleko.
    Nie jestem przygotowana na to, aby rzeczowo z Panem dyskutowac na ten temat, bo
    jestem w tej chwili w USA i nie mam ze sobą materiałów (dokumentacji, kopii
    korespondecji z ZTM itp.). Nie będę też mogła osobiście poruszyć tego tematu na
    lipcowej sesji Rady, ale napisze do burmistrza.
    W zwiazku z ZTM chciałabym podjąć jeszcze jeden wątek – jakości ich usług.
    Wcale nie mam najmniejszej ochoty płacić ZTM nawet złotówki, bo autobusy na
    liniach 718 i 805 są zdezelowane, śmierdzące, kierowcy, mimo że zostali
    wyposażeni przez nas w telefony, nie wzywają policji, gdy w autobusie dzieje
    się coś złego. Do M1 autobusy są wypelnione pasażerami z Warszawy, ale to my
    mamy pokrywać cały defcyt. Za to ZTM oskarża mieszkańców Marek, że jeżdżą na
    gapę, dewastują tabor i grożą kierowcom itp. ZTM występuje z pozycji
    monopolisty i nie traktuje gmin podmiejskich jak partnerów. Nie wiem, czy Panu
    się to podoba, bo mnie nie.
    ZTM nie czuje się też zobligowany do realizacji dawnych porozumień między
    władzami Marek i Warszawy („autobusy za zwałkę śmieci”). W świetle prawa może
    się tak czuć.
    Moja odpowiedź zapewne Pana nie zadowoli, ale na taką teraz mnie stać.
    Myślę, że trzeba nie tylko kontunować negocjacje z ZTM, ale też szukać innych
    rozwiązań (np. porozumienia z prywatnymi przewoźnikami w sprawie bieltów
    miesięcznych dla mieszkańców Marek).


    Na koniec chciałabym odnieść się do tego, co Pan pisze o policji („ Przez
    wiele lat burmistrz powtarzał, że brakuje pieniędzy na zwiększenie liczby
    policjantów w Markach oraz że niema takiej możliwości aby ich ściągnąć do
    Marek. Kiedy po „bitwie policji” rozpętała się cała afera ze skandalicznie
    niskim poziomem etatów w naszym komisariacie, gdzie szeroko opisywała to
    Warszawska prasa, nagle w ciągu tygodnia okazało się że jednak pieniądze się
    znalazły. O dziwo okazało się że burmistrz nagle w ciągu tygodnia znalazł
    możliwość ściągnięcia do Marek nowych policjantów. Czy nie wygląda to na
    opieszałość?”).

    Liczba policyjnych etatów, decyzje personalne w sprawie szefostwa i obsady
    komisariatu są poza zasięgiem władz miasta (są w gestii komendanta
    wojewódzkiego, o ile pamiętam). My możemy tylko prosić, domagać się, pomagać,
    dając pieniądze. I burmistrz oraz radni to robią.
    Mam nadzieję, że nie mam Pan za złe władzom miasta, że ściągnęliśmy do miasta
    oddział prewencji (są niejako naszymi gośćmi - ćwiczą się na naszym terenie w
    zamian za dach nad głową). To kosztuje, ale mniej niż jeden kurs 718.

    Pomysł z wykorzystaniem mediów popieram, ale radzę wcześniej rzeczowo zbadać
    sytuację i naciskać nie tylko na władze miasta , ale też rzetelnie pokazać
    praktyki ZTM. Nie tylko Marki są „ofiarą” tej firmy.

    Pozdrawiam

    Małgorzata Babiuch

  • jerzykrajewski7 25.07.04, 01:01
    Sz. P. Małgorzata Babiuch

    Szanowna Pani!

    Celnie ujęła Pani trudności w wyborze celów, na jakie pieniądze może
    przeznaczyć miasto Marki. Słusznie zwróciła też Pani uwagę, że brak rzetelnej
    analizy kosztów i zysków przekształcenia Marek w dzielnicę Warszawy.
    Postaram się przygotować wstępny rachunek zysków i start oraz analizę szans i
    zagrożeń. Przydałyby się informacje o doświadczeniach innych miast, które stały
    się dzielnicami Warszawy, np. Wesołej. Postarm sie dotrzeć do samorządowców z
    Wesołej, by poznać ich opinie i wyliczenia w tej sprawie. Skontaktuje się też z
    właściwymi ludźmi we władzach Warszawy. Zapytam ich, co oni sądza o tym
    pomyśle.
    Wyniki tych analiz opublikuję w październiku 2004 r. w lokalnej prasie.

    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski
  • rafal.redel 25.07.04, 01:18
    Szanowna Pani,
    To bardzo miłe, że zechciała Pani przedstawić na tym forum swój punkt widzenia
    na kilka poruszanych tu spraw. Pani wypowiedzi powyżej są moim zdaniem bardzo
    przekonywujące i rozsądne. Na przykład ja równiez nie uważam diet radnych za
    zbyt wysokie. Do porządnego wykonywania misji Radnego ("misja" może brzmieć
    zbyt patetycznie ale napradę wydaje mi się - bez względu na to, co dzieje się
    często wokół nas - że funkcja publiczna, to naprawdę misja i poważne
    zobowiązanie) potrzebne są oczywiście dostateczne środki. Przecież część tej
    misji to także decydowanie o ponad trzydziestomilionowym budżecie a to wymaga
    zbierania informacji, wielogodzinnego przygotowywania się, wykonywania licznych
    telefonów itp.

    Włączyłem się do jednak do dyskusji przede wszystkim dlatego, że od jakiegoś
    czasu gryzie mnie pewna sprawa, która przewinęła się także w tym wątku i którą
    być może pomogła by mi Pani zrozumieć.

    Pisze Pani przy okazji tematu dofinansowania komunikacji:
    > Ważna jest też oczywiście kwestia kosztów – jaką część budżetu chcemy na
    > to poświęcić? Ile Pan byłby skłonny na to przeznaczyć? 1/40, 1/20, 1/10 ?
    > Można to robić jedynie z funduszu inwestycyjnego, bo swoje zadania statutowe
    > gmina musi wykonywać czy chce, czy nie (np. prowadzić szkoły, przedszkola,
    > zapewniać opiekę socjalną, obsługę administracyjną itp.). Radni i burmistrz
    > muszą więc rozstrzygać dylematy w rodzaju – zapłacić za dodatkowy kurs,
    > czy wybudować kawałek wodociągu.

    Zgadzam się oczywiście, ze zarządzanie budżetem to trudna sztuka dokonywania
    wyborów. Ale przecież nie tylko: ważne jest także, by za określoną sumę
    pieniędzy zrobić jak najwięcej. Wspomina Pani na przykład jedno z zadań gminy,
    jakim jest prowadzenie przedszkoli. W protolole z jednego z posiedzeń Rady
    naszego miasta przeczytałem informację, że łączny koszt utrzymania jednego
    dziecka w przedszkolu wynosi około 900 zł (nie dam rady teraz znaleźć tego
    miejsca, ale wierzę, że nic nie przekręciłem). Porównując to ze średnim kosztem
    przedszkoli prywatnych w Markach (z moich doświadczeń jest to 450-500 zł.)
    można dojść do wniosku, że przedszkole publiczne wydaje na dziecko prawie dwa
    razy więcej, przy czym - przynajmniej według mojego rozeznania - jakość nie
    jest wyższa, niż przedszkoli prywatnych. Wydaje mi się - przynajmniej według
    dokumentów, które zdołałem przejrzeć - że nikt się specjalnie tą informacją nie
    przejął.
    W oparciu o taki przykład można nabrać wątpliwości, czy rzeczywiście
    owo "roztrzyganie dylematów" czy lepsza komunikacja kosztem wodociągu, czy może
    przedszkola jest właściwym przedstawieniem sprawy. Może przy tym samym budżecie
    dałoby się zadbać o lepszą komunikację nie obniżając jakości innych usług
    publicznych, gdyby skoncentrowano się na poprawie ich efektywności?
    Byłbym wdzięczny za podzielenie się Pani opinią na temat efektywności usług
    publicznych świadczonych przez nasze miasto. Czy robi się takie porównania na
    przykład także dla szkół? Czy wiadomo ile kosztuje edukacja dziecka w mareckich
    szkołach i jak to sie ma do kosztów w szkołach prywatnych albo w szkołach
    publicznych innych miast?
    Z góry dziękuję za odpowiedź i pozostaję z poważaniem.
  • stary.pustelnik 25.07.04, 08:24
    rafal.redel napisał:

    > łączny koszt utrzymania jednego
    > dziecka w przedszkolu wynosi około 900 zł
    > ..............
    > średnim kosztem przedszkoli prywatnych w Markach
    > (z moich doświadczeń jest to 450-500 zł.)


    Rafale Drogi,
    w ramach pomocy, garstka informacji

    2004-06-30
    Burmistrz
    Wystąpienie o zwrot dotacji
    Dnia 28 czerwca 2004 r. Burmistrz Miasta Marki wystąpił do Gmin: Wołomin,
    Ząbki, Radzymin, Sulejówek i Przemyśl o uregulowanie zobowiązań z tytułu
    udzielonych przez Gminę Marki dotacji na dzieci będące mieszkańcami w/w gmin.
    W 2004 roku, od stycznia do czerwca, do niepublicznych PRZEDSZKOLi na terenie
    Gminy Marki uczęszczało 28 dzieci, które nie były mieszkańcami Marek.
    Obowiązkowa dotacja, jaką musi przeznaczać nasza gmina na każde dziecko w
    PRZEDSZKOLu wynosi 258,52 zł miesięcznie.
    Łączna kwota dotacji wyniosła 7 238, 56 zł.
    (informacja - Małgorzata Chmiel)

    2004-07-20
    Rada Miasta
    Posiedzenie Komisji Budżetowo - Gospodarczej
    Posiedzenie Komisji Budżetowo - Gospodarczej, odbędzie się w dniu 26 lipca 2004
    roku o godzinie 14:00 w sali obrad Urzędu Miasta Marki.
    Porządek obrad:
    .......
    6. Wydanie opinii o projekcie uchwały o zmianie uchwały w sprawie opłat za
    świadczenia PRZEDSZKOLi publicznych prowadzonych przez Miasto Marki.

    (informacja - Antoni Widomski)

    2004-07-20
    Rada Miasta
    XVIII sesja - 28 lipca 2004 rok
    Przewodnicząca Rady Miasta Marki zwołała XVIII sesję na dzień 28 lipca 2004
    roku o godzinie 13.00 z następującym porządkiem obrad:
    ..............
    12. Rozpatrzenie projektu uchwały o zmianie uchwały w sprawie opłat za
    świadczenia PRZEDSZKOLi publicznych prowadzonych przez Miasto Marki.
    ...........

    (informacja - Antoni Widomski)

    Pozdrawiam

    PS. Czy nie sądzisz Rafale, że Pani Małgorzata Babiuch rozpoczęła nowy etap
    dialogu z mieszkańcami Marek? Warto zapamiętać ten dzień i post.
    Czekaliśmy na to kilka ładnych lat.

    --
    Stary.Pustelnik
  • rafal.redel 25.07.04, 13:46
    stary.pustelnik napisał:
    > PS. Czy nie sądzisz Rafale, że Pani Małgorzata Babiuch rozpoczęła nowy etap
    > dialogu z mieszkańcami Marek? Warto zapamiętać ten dzień i post.
    > Czekaliśmy na to kilka ładnych lat.
    To prawda, Stary Pustelniku.
  • radna 25.07.04, 17:42
    Re: Rafał Redel
    RR: „W protolole z jednego z posiedzeń Rady naszego miasta przeczytałem
    informację, że łączny koszt utrzymania jednego dziecka w przedszkolu wynosi
    około 900 zł (nie dam rady teraz znaleźć tego
    miejsca, ale wierzę, że nic nie przekręciłem). Porównując to ze średnim kosztem
    przedszkoli prywatnych w Markach (z moich doświadczeń jest to 450-500 zł.)
    można dojść do wniosku, że przedszkole publiczne wydaje na dziecko prawie dwa
    razy więcej, przy czym - przynajmniej według mojego rozeznania - jakość nie
    jest wyższa, niż przedszkoli prywatnych. Wydaje mi się - przynajmniej według
    dokumentów, które zdołałem przejrzeć - że nikt się specjalnie tą informacją nie
    przejął”
    MB: Tę informację o kosztach utrzymania dziecka w przedszkolu publicznym w
    Markach przedstawiałam na sesji Rady, na której uchwalany był budżet na rok
    2004. Stanowiła ona jeden z argumentów na rzecz zmniejszenia funduszy na
    utrzymanie przedszkoli w tegorocznym budżecie. Szczegóły (tj. projekt poprawki
    Komisji Rewizyjnej wraz z uzasadnieniem – m.in. danymi n.t. wysokości nakładów
    na ten cel na tle innych gmin oraz analizą bezpośrednich i długofalowych
    skutków ponoszenia tych nakładów) znajdzie Pan w załaczniku do
    protokołu „budżetowej” sesji rady. Rada przyjęła poprawkę (zmniejszyła
    nakłady), więc jednak się tym przejęła.
    Nakłady na utrzymanie dziecka w przedzkolu niepublicznym to:
    opłata pobierana od rodziców (czesne) + dotacja z budżetu miasta (w wysokości
    średniego kosztu utrzymania dziecka w przedszkolu publicznym).
    Nie jest to więc 400-500 zł, jak Pan myśli. Miasto jest zobligowane do
    udzielania takiej dotacji na mocy prawa. To nie jest kwestia dobrej lub złej
    woli rady.

    Zgadzam się natomiaast, że „Może przy tym samym budżecie
    dałoby się zadbać o lepszą komunikację nie obniżając jakości innych usług
    publicznych, gdyby skoncentrowano się na poprawie ich efektywności?”
    To właśnie próbujemy robić (Rada, burmistrz). Np. Komisja Rewizyjna, której
    przewodniczę, badała kwestię kosztów funkcjonowania szkół i przedszkoli
    publicznych w Markach. Sprawozdanie w tej sprawie zostanie przedstawione na
    wrześniowej sesji Rady (właśnie nad tym pracuję w czasie mojego urlopu).
    Zachęcam do zapoznania się z nim.
    Pozdrawiam
    Małgorzata Babiuch
    PS. Niestety z powodu 6-godzinnej różnicy czasu odpowiadam z opóźnieniem.
  • rafal.redel 25.07.04, 22:16
    MB: "Nakłady na utrzymanie dziecka w przedzkolu niepublicznym to:
    opłata pobierana od rodziców (czesne) + dotacja z budżetu miasta (w wysokości
    średniego kosztu utrzymania dziecka w przedszkolu publicznym).
    Nie jest to więc 400-500 zł, jak Pan myśli. Miasto jest zobligowane do
    udzielania takiej dotacji na mocy prawa. To nie jest kwestia dobrej lub złej
    woli rady."

    RR: Dziękuję bardzo za tę informację. Szczerze mówiąc nie słyszałem dotąd, żeby
    któreś z dwóch mareckich przedszkoli prywatnych, do których chodziła dotąd moja
    córka otrzymywało dotację z budżetu miasta. Być może nie mają wymaganego
    statusu "przedszkola niepublicznego"?
    Zajrzałem natomiast do sprawozdań z wykonania budżetu naszego miasta (wg
    materiałów publikowanych w BIP) i - o ile właściwie odczytałem zawarte tam
    informacje - w roku 2002 pozycja "Dotacja podmiotowa dla niepublicznego
    przedszkola" wynosiła 0. W roku 2003 było to 82.000 zł - czyli gdyby np.
    wynosiła po 200 złotych miesięcznie na dziecko, to starczyłoby dla ledwie 35
    dzieci (35*12*200 = 84000), czyli może dla jednego przedszkola.
    Dlatego moje wątpliwości nie są rozwiane do końca.
  • radna 26.07.04, 04:32
    W ubiegłym roku (i chyba wcześniej też – tego nie jestem pewna) z dotacji
    korzystało tylko przedszkole niepubliczne przy Lisa Kuli (nie pamiętam nazwy),
    gdyż tylko ono było zarejestrowane jako przedszkole (tj. spełniało wymagania
    MENiS’u). W tym roku są już kolejne dwa.. Poza tym płacimy też za mareckie
    dzieci uczęszczające np, do przedszkola w Ząbkach. Ale też, jak Pan wie,
    staramy się odzyskiwać pieniądze od innych gmin, których mali mieszkańcy chodzą
    do naszych przedszkoli.
    Nie wiem, czy to rozwiało Pańskie wątpliwości.
    MB
  • rafal.redel 26.07.04, 06:03
    radna napisała:
    > W ubiegłym roku (i chyba wcześniej też – tego nie jestem pewna) z dotacji
    > korzystało tylko przedszkole niepubliczne przy Lisa Kuli (nie pamiętam
    > nazwy), gdyż tylko ono było zarejestrowane jako przedszkole (tj. spełniało
    > wymagania MENiS’u).
    Aha, chodzi zapewne o przedszkole "Teletubiś".

    > (...) Nie wiem, czy to rozwiało Pańskie wątpliwości.
    O tyle, że jednak inne przedszkola w Markach (poza Teletubisiem) funkcjonując
    bez dotacji oferowały przez ostatnie lata czesne na poziomie 400-500 złotych. Z
    ciekawosci spróbuję się w wolnej chwili zorientować, na czym polegał problem ze
    spełnieniem przez inne przedszkola (m.in. te, do których chodziła moja córka)
    wymagań Ministerswa Edukacji.
    Bardzo dziękuję za przekazane informacje i mam nadzieję, że będzie Pani co
    jakiś czas odwiedzała to forum. Wizyta osoby znającej sprawy mareckie "od
    podszewki" naprawdę dużo daje mieszkańcom, którzy starają się interesować
    sprawami miasta a czasem - siłą rzeczy - poruszają się w sferze domysłów,
    dysponują niepełnymi informacjami, albo nawet (co niestety zdarza się na każdym
    forum publicznym) muszą odsiać informacje prawdziwe od plotek, przeinaczeń itp.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
  • man72 25.07.04, 12:51
    radna napisała:

    ) Napisał Pan: „Jednak dalej będę się upierał że takie zarobki radnych w
    ) porównaniu do budżetu Marek są stanowczo za duże. A co stoi na przeszkodzie,
    ) aby wszyscy radni zrzekli się po 300zł miesięcznie choćby na dożywianie
    ) biednych dzieci w szkołach”
    ) Skąd Pan wie, że radni tego nie robią? Na przykład, założyliśmy (tzn. radni z
    ) Pustelnika) w dwóch szkołach (3 i 4) Fundusze-Darowizna. Wpłacamy na nie
    część
    ) swoich diet, ale też staramy się zachęcać firmy i osoby prywatne do wpłat.
    ) Dzięki temu dzieciaki z tych dwóch szkół – te, które najlepiej pracują i
    ) wykazują największy zapał do nauki dostają stypendia i nagrody. Nie wiem, czy
    ) to spełnia Pańskie, bo nasze diety nie są przeznaczane na zupy. Chyba nie ma
    ) takiej potrzeby, bo budżet miasta finansuje pomoc społeczną, robi to też
    wiele
    ) organizacji charytatywnych. Dalsze przykłady sobie daruję, jeśli Pan
    pozwoli,
    ) bo nikt z nas nie robi tego wszystkiego po to, by się chwalić.

    I tak powinno być, ale niestety nie wszyscy nasi radni tak podchodzą do swojej
    funkcji.

    ) Proponuje Pan, by radni zrzekli się diet w całości. Pomysł szlachetny, ale
    czy
    ) uważa Pan, że radni nie mają prawa do zwrotu ponoszych wydatków (głównie na
    ) telefony – pewnie nie domyśla się Pan, ile godzin miesięcznie trzeba prze
    ) gadać
    ) przez telefon, aby załatwić sprawy mieszkańców). W odróżnieniu od posłów,
    nie
    )
    ) mamy swoich biur, sekretarek i wszystko robimy we własnych domach, za własne
    ) pieniądze, korzystając z własnych telefonów, komputerów, drukarek itp.. W
    moim
    ) przekonaniu, po to są właśnie diety, aby nie tylko bogaci ludzie mogli
    pracować
    ) w Radzie Miasta. Szczególnie od tych niezbyt zamożnych trudno byłoby wymagać,
    ) aby dokładali pieniądze do tej roboty.

    Przyzna mi Pani rację, iż gdyby radni pracowali za 300zł pozwoliło by to
    uniknąć karierowiczów, którzy swoją funkcję traktują jaką "łatwą forsę".


    ) Wbrew temu, co Pan napisał („ Dla wielu radnych wejście do autobusu ZTM b
    ) yłoby
    ) plamą na honorze, gdyż nie chcą oni zniżyć się do poziomu plebsu) radni
    jeżdżą
    ) autobusami. Ja jeżdżę od prawie 30 lat i proszę mi wierzyć, dobrze rozumiem
    ten
    ) problem. Może nawet nie gorzej niż Pan.

    Ale ja o funkcjonowaniu ZTM wiem bardzo dużo. Znam wielu kierowców oraz
    wysokich urzedników ZTM. Sam korzystam z autobusów ZTM codziennie.

    ) Rozwiązanie nie jest jednak takie łatwe i nie tylko z powodu pieniędzy, który
    ) rzeczywiście w budżecie nie jest za wiele. ZTM nie chce dodać tyle kursów,
    ile
    ) potrzeba (aby ludzie podróżowali w znośnych warunkach i nie czekali godzinami
    ) na przystankach), nawet jeśli im za to zapłacimy.
    ) Ważna jest też oczywiście kwestia kosztów – jaką część budżetu chcemy na
    ) to
    ) poświęcić? Ile Pan byłby skłonny na to przeznaczyć? 1/40, 1/20, 1/10 ?

    Obowiązkiem konstytucyjnym samorządu jest zapewniemie komunikacji zbiorowej dla
    mieszkanców. Powinna być przeznaczona taka kwota aby wystarczyła na pokrycie
    wszystkich kosztów.

    ) Można to robić jedynie z funduszu inwestycyjnego, bo swoje zadania statutowe
    ) gmina musi wykonywać czy chce, czy nie (np. prowadzić szkoły, przedszkola,
    ) zapewniać opiekę socjalną, obsługę administracyjną itp.). Radni i burmistrz
    ) muszą więc rozstrzygać dylematy w rodzaju – zapłacić za dodatkowy kurs, c
    ) zy
    ) wybudować kawałek wodociągu. Ktoś na Forum napisał (Pan?), że komunikacja
    ) ważniejsza od wodociągu. To kwestia punktu widzenia. Proszę zapytać np.
    ) mieszkańców Zieleńca, którzy przywożą sobie rowerami wodę pitną z Rejtana, co
    ) wolą. Ja wiem, że wolą wodę (mówili mi nie raz), bo do autobusu i tak mają
    ) daleko.
    ) Nie jestem przygotowana na to, aby rzeczowo z Panem dyskutowac na ten temat,
    bo
    )
    ) jestem w tej chwili w USA i nie mam ze sobą materiałów (dokumentacji, kopii
    ) korespondecji z ZTM itp.). Nie będę też mogła osobiście poruszyć tego tematu
    na
    ) lipcowej sesji Rady, ale napisze do burmistrza.
    ) W zwiazku z ZTM chciałabym podjąć jeszcze jeden wątek – jakości ich usług
    ) .

    Trzymam za słowo.

    ) Wcale nie mam najmniejszej ochoty płacić ZTM nawet złotówki, bo autobusy na
    ) liniach 718 i 805 są zdezelowane, śmierdzące, kierowcy, mimo że zostali
    ) wyposażeni przez nas w telefony, nie wzywają policji, gdy w autobusie dzieje
    ) się coś złego.

    Takie są autobusy wszędzie. W centrum Warszawy i w Markach. Ikarusy to są już
    stare pojazdy, ale nowe pojazdy są bardzo drogie. Taki niskopodłogowy
    przegubowy MAN, który jeździ zawsze na linii 718 kosztuje 1,5mln.zł jeden. ZTM
    musi szukać pieniędzy na wymianę taboru i robi to kosztem m.in gmin
    podwarszawskich.

    ) Do M1 autobusy są wypelnione pasażerami z Warszawy, ale to my
    ) mamy pokrywać cały defcyt. Za to ZTM oskarża mieszkańców Marek, że jeżdżą na
    ) gapę, dewastują tabor i grożą kierowcom itp. ZTM występuje z pozycji
    ) monopolisty i nie traktuje gmin podmiejskich jak partnerów. Nie wiem, czy
    Panu
    ) się to podoba, bo mnie nie.

    Gminy płacą za funkcjonowanie linii podmiejskich na swoim terenie tzn. Marki
    płacą za odcinek od przystanku pod wiaduktem Trasy Toruńskiej do pętli 718.

    ) ZTM nie czuje się też zobligowany do realizacji dawnych porozumień między
    ) władzami Marek i Warszawy („autobusy za zwałkę śmieci”). W świetle
    ) prawa może
    ) się tak czuć.
    ) Moja odpowiedź zapewne Pana nie zadowoli, ale na taką teraz mnie stać.

    Wiem że u Urzędzie są zatrudnieni prawnicy. Niech oni zajmą się negocjacjami,
    bo z tego co wiem Warszawa powinna płacić za rekultywację terenu, a obecnie
    tego nierobi.

    ) Myślę, że trzeba nie tylko kontunować negocjacje z ZTM, ale też szukać innych
    ) rozwiązań (np. porozumienia z prywatnymi przewoźnikami w sprawie bieltów
    ) miesięcznych dla mieszkańców Marek).

    Ale dla mieszkanców Marek jedynym dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie
    przewoźnika, który dogadał by się z ZTM i miał wspólny bilet. A zarówno ja jak
    i Pani zdajemy sobie sprawe, że taki przewoźnik nie istnieje więc trzeba
    negocjowac z ZTM.


    ) Na koniec chciałabym odnieść się do tego, co Pan pisze o policji („ Prze
    ) z
    ) wiele lat burmistrz powtarzał, że brakuje pieniędzy na zwiększenie liczby
    ) policjantów w Markach oraz że niema takiej możliwości aby ich ściągnąć do
    ) Marek. Kiedy po „bitwie policji” rozpętała się cała afera ze skanda
    ) licznie
    ) niskim poziomem etatów w naszym komisariacie, gdzie szeroko opisywała to
    ) Warszawska prasa, nagle w ciągu tygodnia okazało się że jednak pieniądze się
    ) znalazły. O dziwo okazało się że burmistrz nagle w ciągu tygodnia znalazł
    ) możliwość ściągnięcia do Marek nowych policjantów. Czy nie wygląda to na
    ) opieszałość?”).
    ) Liczba policyjnych etatów, decyzje personalne w sprawie szefostwa i obsady
    ) komisariatu są poza zasięgiem władz miasta (są w gestii komendanta
    ) wojewódzkiego, o ile pamiętam). My możemy tylko prosić, domagać się, pomagać,
    ) dając pieniądze. I burmistrz oraz radni to robią.
    ) Mam nadzieję, że nie mam Pan za złe władzom miasta, że ściągnęliśmy do miasta
    ) oddział prewencji (są niejako naszymi gośćmi - ćwiczą się na naszym terenie w
    ) zamian za dach nad głową). To kosztuje, ale mniej niż jeden kurs 718.

    Ale ja jestem za jak największą liczbą policjantów w Markach. Zastanowił bym
    się nawet czy nie ściągnąc jeszcze 12 kolejnych policjantów, aby zajeli się
    porządkiem w autobusach 718 w godzinach wieczornych na terenie Marek.
    Tych obecnych 12 policjantów patroluje Marki, ale jest ich poprostu zamało, aby
    robić to skutecznie. Gdyby zlikwidować wandalizm w autobusach linii 718 można
    by domagać się zmiejszenia dofinansowania ze strony Marek uzasadniając to tym,
    że spadły koszty po stronie ZTM. Czy mogę liczyć na poruszenie tej kwestii na
    Radzie Maista, kiedy bedzie Pani już obecna w Polsce?

    ) Pomysł z wykorzys
  • man72 25.07.04, 12:58
    > Pomysł z wykorzystaniem mediów popieram, ale radzę wcześniej rzeczowo zbadać
    > sytuację i naciskać nie tylko na władze miasta , ale też rzetelnie pokazać
    > praktyki ZTM. Nie tylko Marki są „ofiarą” tej firmy.

    Z doświadczenia wiem, iż nie działa tak na urzędników jak media. Wtedy zaraz są
    pieniądze.


    Widzę, że Pani bardzo poważnie podchodzi do swojej funkcji dlatego podam Pani
    sposób, jak można znacząco obniżyć dotacje Marek dla ZTM. W Warszawie jest
    kilka firm tzw."ajentów". Mają oni swoje autobusy, które z wyglądem niczym nie
    różnią się od tych z MZA. Dla pasażerów nie ma żadnej różnicy, a dla budżetu
    Marek można by znacznie zwiększyć częstotliwość kursowania autobusów za
    dotychczasowe jak nie mniejsze pieniądze. Taka firma przejmuje linie od MZA
    oraz obsługuje ją własnym taborem, ale żąda trzykrotnie niższych stawek od ZTM
    za swoje usługi niż MZA.
    Niech burmistrz wystąpi do ZTM aby linie do Marek w całości lub częściowo
    przejęła któraś z takich firm. Czy zajmie się Pani zainteresowaniem burmistrza
    tym rozwiązaniem?

    Pozdrawiam
    man72

  • radna 25.07.04, 17:37
    Re: man72:

    man72: „Ale ja o funkcjonowaniu ZTM wiem bardzo dużo. Znam wielu kierowców oraz
    wysokich urzedników ZTM. Sam korzystam z autobusów ZTM codziennie”
    MB: Moja wiedza o funkcjonowaniu ZTM na ten temat nie jest tak rozległa.


    man72: ”Obowiązkiem konstytucyjnym samorządu jest zapewniemie komunikacji
    zbiorowej dla
    mieszkanców. Powinna być przeznaczona taka kwota aby wystarczyła na pokrycie
    wszystkich kosztów”.

    MB: Gmina ma także inne obowiązki, które nakłada na nią Ustawa Samorządowa. To
    całkiem długa lista.
    Man72: Takie są autobusy wszędzie. W centrum Warszawy i w Markach. Ikarusy to
    są już
    stare pojazdy, ale nowe pojazdy są bardzo drogie. Taki niskopodłogowy
    przegubowy MAN, który jeździ zawsze na linii 718 kosztuje 1,5mln.zł jeden. ZTM
    musi szukać pieniędzy na wymianę taboru i robi to kosztem m.in gmin
    podwarszawskich.
    MB: O.K. Ale w Markach są TYLKO zdezelowane (stare i w złym stanie technicznym)
    i brudne (co to ma wspólnego z typem pojazdu?)


    man72: Gminy płacą za funkcjonowanie linii podmiejskich na swoim terenie tzn.
    Marki
    płacą za odcinek od przystanku pod wiaduktem Trasy Toruńskiej do pętli 718.

    MB: Tak twierdzi ZTM na podstawie swoich oszacowań..

    man72: Wiem że u Urzędzie są zatrudnieni prawnicy. Niech oni zajmą się
    negocjacjami,
    bo z tego co wiem Warszawa powinna płacić za rekultywację terenu, a obecnie
    tego nierobi.


    MB: Rekultywacja jest już właściwie zakończona (oglądaliśmy ten teren w
    czerwcu). Może nie spełnia marzeń (moich nie spełnia), ale jest.
    Man72: Ale dla mieszkanców Marek jedynym dobrym rozwiązaniem byłoby znalezienie
    przewoźnika, który dogadał by się z ZTM i miał wspólny bilet. A zarówno ja jak
    i Pani zdajemy sobie sprawe, że taki przewoźnik nie istnieje więc trzeba
    negocjowac z ZTM.

    MB: Tylko jaki prywatny przewoźnik zechce przejąć deficytowe linie? Chyba, że
    przekonamy kogoś, że one w istocie nie muszą być deficytowe (a może nawet nie
    są).

    man72: Gdyby zlikwidować wandalizm w autobusach linii 718 można
    by domagać się zmiejszenia dofinansowania ze strony Marek uzasadniając to tym,
    że spadły koszty po stronie ZTM. Czy mogę liczyć na poruszenie tej kwestii na
    Radzie Maista, kiedy bedzie Pani już obecna w Polsce?

    MB: Tak
    man72: Z doświadczenia wiem, iż nie działa tak na urzędników jak media. Wtedy
    zaraz są
    pieniądze.

    MB: Znowu zakłada Pan, że urzędnicy mają gdzieś „zapomniane”, ukryte (?)
    pieniądze. To niestety rzadki przypadek. Z doświadczenia wiem, że dużych sum w
    ten sposób nie daje się znależć w budżecie.

    man72: .... podam Pani sposób, jak można znacząco obniżyć dotacje Marek dla
    ZTM. W Warszawie jest
    kilka firm tzw."ajentów". Mają oni swoje autobusy, które z wyglądem niczym nie
    różnią się od tych z MZA. Dla pasażerów nie ma żadnej różnicy, a dla budżetu
    Marek można by znacznie zwiększyć częstotliwość kursowania autobusów za
    dotychczasowe jak nie mniejsze pieniądze. Taka firma przejmuje linie od MZA
    oraz obsługuje ją własnym taborem, ale żąda trzykrotnie niższych stawek od ZTM
    za swoje usługi niż MZA.
    Niech burmistrz wystąpi do ZTM aby linie do Marek w całości lub częściowo
    przejęła któraś z takich firm. Czy zajmie się Pani zainteresowaniem burmistrza
    tym rozwiązaniem?
    MB: Znam kogoś, kto „dzierżawi” jedną warszawskich linii. Nie pali się
    niestety do obsługi linii podmiejskich. Może zbyt ufa infrmacjom ZTM na temat
    deficytu?
    Porozmawiam z burmistrzem na ten temat.


    Pozdrawiam

    Małgorzata Babiuch

  • sarmatia 03.09.04, 12:38
    man72 napisał:

    > Jestem w kontakcie z Panią Anną Satel, dziennikarką warszawskiego
    > działu „Faktu”. Jest ona gotowa pomóc, aby we wrześniu ukazał się c
    > ały ciąg
    > artykułów jak to podróżują mieszkańcy Marek, a jak przejmują się tym władze
    > naszego miasta. I mam nadzieję że wtedy pod naciskiem mediów nagle pieniądze
    > się znajdą.
    >
    >
    > Pozdrawiam
    > man72

    Kiedy rozpocznie się cykl artykułów o Markach??
    pozdrawiam
    sarmatia
  • man72 03.09.04, 13:31
    sarmatia napisała:

    > Kiedy rozpocznie się cykl artykułów o Markach??

    Żeby to zrobić trzeba poczekać do października, aż studenci zaczną jeździć KM i
    autobusy się przepełnią. A bez zdjęć pełnych autobusów nie ma co publikować
    tekstów. Pozatym pozostraje jeszcze kwestia spotkania się z tą dziennikarką i
    oprowadzenia jej po odpowiednich miejscach w odpowiednim czasie, aby zdjęcia
    były jak najbardziej efektowne.


    --
    Marki dzielnicą Warszawy!!!
  • ska_kanka 29.07.04, 14:50
    Jestem za!!! Co prawda nie jestem mkieszkanką Marek, lecz Radzymina, ale gdyby
    Marki stały się dzielnicą Wawy, to Radzymin zbliżyłby się znacznie do stolicy.
    I to z pewnością korzystnie wpłynełoby na pozycje Radzymina. Marki połaczone są
    z Wawą, nie ma wyraźnej granicy. Wcielenie Marek do Wawy to po prostu
    nieunikniony proces urbanizacji. Oczywiście, pojawia się powazny problem w
    postaci urzędników.pzdr
  • gbetina 30.07.04, 18:48
    juz pisalem w innym miejscu
    ze to nie jest najleprzy pomysl Marki dzielnica W-wy.
    wraz z przylaczeniem pojawia sie nowe problemy,
    a stare nie znikna,
    to ze bedzie miejski autobus w Markach
    nie uczyni z nich miasta stolecznego pelna geba.
    Tylko male miasto moze byc sprawnie administrowane!

    a o ile pamietam Marki nie naleza do biednych satelitow W-wy,
    wiec i pieniadze sa,
    plus $ z Europy na inwestycje jak:
    wodociag czy oczyszczalnia sciekow i wiele innych,
    potrzebny tylko bisnes plan

    LUDZIE!!!
    przestancie nazekac na Burmistrza i cala wybierana rade miasta. Skoro zostali
    wybrani to mozna ich odwolac!!!!

    Jerzy Krajewski ma ochote na funkcje wybieralna, ma zapal pomysly, wiec pod jego
    przewodnictwem zrobic referendum i odwolac caly zarzad Marek.

    A jesli Jerzy Krajewski nie bedzie sie sprawdzal
    to juz bedziecie mieli doswiadczenie jak sie odwoluje Burmistrza,
    a oprucz tego wylonia sie liderzy z prawdziwego zdazenia
    i sami bedziecie zadzic w Markach-ale czujac na karku oddech wyborcow,
    czego wam i sobie serdecznie zycze

    pzdr
    gbetina
  • rafal.redel 30.07.04, 20:31
    gbetina napisał:
    > przestancie narzekac na Burmistrza i cala wybierana rade miasta. Skoro zostali
    > wybrani to mozna ich odwolac!!!!
    Odwołać nie sztuka - tylko co, jeśli wśród nas wcale nie ma lepszych, których
    można by wybrać?

    > Jerzy Krajewski ma ochote na funkcje wybieralna, ma zapal pomysly, wiec pod
    > jego przewodnictwem zrobic referendum i odwolac caly zarzad Marek.
    > A jesli Jerzy Krajewski nie bedzie sie sprawdzal (...)
    Ja już jestem pewien, że się by nie sprawdził. Nie sprawdził się nawet w graniu
    fair w czasie kampanii.

    > to juz bedziecie mieli doswiadczenie jak sie odwoluje Burmistrza,
    > a oprócz tego wylonia sie liderzy z prawdziwego zdarzenia
    > i sami bedziecie rzadzic w Markach-ale czujac na karku oddech wyborcow,

    Ech... pewnie wyjdę na jednego z tych narzekaczy, ale mam wrażenie, że żadni
    lepsi liderzy by się niestety nie wyłonili. Przecież od 15 lat jest sto
    sposobów realizowania się - a spójrz, jak mało jest w Markach rzeczywiście
    aktywnych stowarzyszeń czy organizacji - z głowy jestem w stanie wymienić
    ledwie Szansę, PZW i UKS Struga.
    Tak więc uważam (choć wniosek boli mnie samego), że nie ma co liczyć na
    lepszych przedstawicieli - albo ci, którzy są, albo zrzeczenie się niestety
    części samorządności na rzecz Warszawy w zamian za pieniądze z czyichś innych
    podatków (skoro wielu wśród nas woli "oszczędzać" np. nie dokonując latami
    formalnego odbioru domu i nie płacąc tym samym podatków od nieruchomości -
    ciekawe, że ci sami zwykle najgłośniej krzyczą, że gmina np. nie zbuduje im
    drogi).
    Sam nie wiem, co lepsze - parę lat temu uważałbym, że samorządność Marek. Teraz
    nie wiem.


  • gbetina 30.07.04, 22:25
    Skoro pan Jerzy nie gral czysto
    i dal sie na tym przylapac
    to faktycznie do polityki niech sie nie pcha.
    A polityk nawet na szczeblu miejskim powinien byc skuteczny.

    Najpierw moze trzeba sie zjednoczyc i dokonac odwolania Burmistrza,
    a w tym czasie Liderzy sami sie wyksztalca.

    Zawsze o porade mozecie poprosic StaregoPustelnika,
    a moze jemu zaproponujecie Urzad Burmistrza.
    Tylko trzeba zaczac cos robic -
    przestac plakac
    i wyliczac ile to dostaje $ Burmistrz i cala Rada Miejska,

    Zaplaccie Nowemu burmistrzowi pozadne $ i rozliczajcie po roku jak menagera

    Na forum internetowym
    tworzycie wieksza partie niz moze zgromadzic obecna wladza
    wiec w czym problem
    rano na przystankach mozna zbierac podpisy pod petycja
    o referendum w sprawie odwolania i wczesniejszych wyborach


    wiec jesli zaczniecie cos robic
    i nic z tego nie wyjdzie to moze choc stara wladza
    opamieta sie i zmobilizuje do dzialania
    przed nastepnymi wyborami

    Cego sobie i wam zycze
    pzdr
    gbetina
  • man72 30.07.04, 23:33
    Ja też jestem za rozwiązaniem obecnej rady miasta łącznie z burmistrzem.
    Słucham wszystkich nagrań rady miasta i nasuwają mi się nastepujące wnioski:
    Jedynymi radnymi, którzy cokolwiek robią to p.Skłodowki, p.Sienkiewicz,Pani
    Babiuch oraz przewodnicząca, która prowadzi całe posiedznie.
    Tylko te osoby mówią coś sensownego, a reszta radnych to jest chyba po to, aby
    brać pieniądze.
    Jest jeden radny który powinien być usunięty w trybie natychmiastowym - Robert
    Tankiewicz. Jakimś dzwnym trafem, zawsze ma odmienne zdanie niż reszta radnych.
    Robi awanture o byle szczegóły i do wszystkich mówi na "ty".
    Ja bym postawił przed UM taką wielką tablicę "Tankiewicz Wont".
  • jerzykrajewski7 30.07.04, 23:42
    Szanowni Państwo!

    Tadeusz Skłodowski burmistrzem Marek - to dobry pomysł. Lepszym jest jednak
    zrobienie z Marek dzielnicy Warszawy.


    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski
  • man72 30.07.04, 23:50
    Tadeusza Skłodowskiego znam osobiście. Marki dzielnicą Warszawy, a on
    burmistrzem dzielnicy Marki -> lepszego rozwiązania dla Marek nikt nie wymyśli.
  • gbetina 31.07.04, 15:55
    man72 napisał:

    > Tadeusza Skłodowskiego znam osobiście. Marki dzielnicą Warszawy, a on
    > burmistrzem dzielnicy Marki -> lepszego rozwiązania dla Marek nikt nie wymy
    > śli.

    Czyli opuscic rece i poddac sie bez walki,
    a w przyszlosci plakac ze do funduszy z ratusza na Felixplatz
    jestescie ostatni w kolejce!

    I tylko lament - "ten by byl dobry kandydat"
    zamiast - spotykamy sie w sobote na przeciwko Urzedu w Markach, szkolnym placu,
    nawet w piwiarni i bedziemy dyskutowac nad zalozeniem komitetu !!!

    z walczacymi sie pertraktuje
    placzacych sie depcze

    i jesli bedziecie plakac jako dzielnica W-wy wasze polozenie nie zmieni sie!
    do starych trosk przybeda nowe!

    pzdr
    gbetina
  • stary.pustelnik 01.08.04, 19:17
    gbetina napisał:
    > I tylko lament - "ten by byl dobry kandydat"
    > zamiast - spotykamy sie w sobote na przeciwko Urzedu w Markach,
    > szkolnym placu,
    > nawet w piwiarni i bedziemy dyskutowac nad załozeniem komitetu !!!

    Też tak uważam.
    Lamentami niczego się nie załatwi, a spokojnym i konsekwentnym działaniem wiele.
    --
    Stary.Pustelnik
  • stary.pustelnik 31.07.04, 18:15
    jerzykrajewski7 napisał:
    > Tadeusz Skłodowski burmistrzem Marek - to dobry pomysł.

    A mógłby pan w kilku zdaniach uzasadnić dlaczego?
    Mam poważne wątpliwości po lekturze informacji o działalności Oddziału
    Mareckiego Powiatowej Izby Gospodarczej. Pan Skłodowski Tadeusz pełni tam
    funkcję Zastępcy Przewodniczącego Zarządu.
    Źródło: www.marki.net.pl/izba
    --
    Stary.Pustelnik
  • jerzykrajewski7 05.08.04, 23:56
    Drogi Stary Pustelniku!

    Przepraszam za odpowiedź z opóźnieniem, ale nie wszystko jestem w stanie
    śledzić.

    Dlaczego Tadeusz Skłodowski? Jest wykształcony, niezależny finansowo, odniósł
    sukces w biznesie, potrafi zarzadzać ludźmi. Sprawia wrażenie uczciwego. Na
    pewno nie jest związany z sitwą prawników. Nie podejrzewam go o powiązania ze
    słuzbami specjalnymi, ani PRL, ani III Rzeczpospolitej. A o obecnym burmistrzu
    Januszu Werczyńskim chodzą plotki (powtarzam - plotki), że jest lub był
    związany.
    Niewatpliwą zaletą Tadeusza Skłodowskiego jest również to, że jest w opozycji
    do Janusza werczyńskiego, który myśli o zostaniu burmistrzem na trzecią
    kadencje, a być może dożywotnio. Trzeba będzie wprowadzić do ustawy o
    samorządach lokalnych, że burmistrzem mozna byc maksimum dwie kadencje. Szkoda,
    że posłowie nie pomyśleli o takim rozwiązaniu wcześniej.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • radna 02.08.04, 16:42
    man72 napisał:
    Ja też jestem za rozwiązaniem obecnej rady miasta łącznie z burmistrzem.
    Słucham wszystkich nagrań rady miasta i nasuwają mi się nastepujące wnioski:
    Jedynymi radnymi, którzy cokolwiek robią to p.Skłodowki, p.Sienkiewicz,Pani
    Babiuch oraz przewodnicząca, która prowadzi całe posiedznie.
    Tylko te osoby mówią coś sensownego, a reszta radnych to jest chyba po to, aby
    brać pieniądze.


    MB:
    Dzięki za łaskawe słowa. Chcę jednak w coś wyjaśnić. Ocena pracy radnych
    wyłącznie na podstawie ich wypowiedzi w trakcie sesji może być niepełna lub
    nawet myląca. Wynika to ze specyfiki pracy tego gremium. Na sesjach
    podejmowane są uchwały, które wcześniej są dyskutowane na posiedzeniach
    komisji. W trakcie sesji przewodniczący odpowiednich komisji prezentują
    opinie tychże komisji. Paradoksalnie więc, im ktoś lepiej pracuje między
    sesjami tj. uczestniczy w posiedzeniach komisji i dobrze się do nich
    przygotowuje, tym rzadziej zabiera głos podczas sesji (chyba, że jest
    przewodniczącym komisji). Aktywność podczas sesji nie może być więc jedyną
    miarą pracowitości i efektywności radnego. Bywa niekiedy nawet dość
    destruktywna, kiedy ktoś np. doprowadza do odrzucenia uchwały, nie patrząc na
    to, jakie będą tego skutki i nie proponując żadnej sensownej alternatywy (jak
    to miało miejsce w czasie lipcowej sesji).
    Podejmowanie uchwał przygotowanych przez burmistrza to nie wszystko, co robią
    radni. Sami też występują z inicjatywą uchwałodawczą (co wymaga naprawdę dużo
    pracy), proponują swoje poprawki do uchwał, podejmują interwencje na prośbę
    mieszkańców, spotykają się z mieszkańcami itp. Ja znam kilkoro radnych, którzy
    bardzo ciężko pracują i robią wiele pożytecznych rzeczy, a przy tym rzadko
    zabierają głos w czasie sesji, przez co są mało „widoczni”.

    Pozdrawiam, Małgorzata Babiuch
  • stary.pustelnik 02.08.04, 20:19
    radna napisała:

    > .. Ocena pracy radnych ... którzy
    > bardzo ciężko pracują i robią wiele pożytecznych rzeczy,
    > a przy tym rzadko zabierają głos w czasie sesji,
    > przez co są mało „widoczni”. .. może być niepełna lub
    > nawet myląca

    Pani Małgorzato,
    nic dodać, nic ująć. Ale .....

    marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/opinie
    ostatni wpis 9 kwietnia 2003
    KOMISJA REWIZYJNA RADY MIASTA MARKI
    OPINIA O SPRAWOZDANIU BURMISTRZA MIASTA MARKI Z WYKONANIA BUDŻETU W ROKU 2002

    marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/sprawozdania
    Strona przeznaczona na sprawozdania komisji

    --
    Stary.Pustelnik
  • radna 02.08.04, 23:26
    stary.pustelnik napisał:

    > Pani Małgorzato,
    > nic dodać, nic ująć. Ale .....
    >
    > marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/opinie
    > ostatni wpis 9 kwietnia 2003
    > KOMISJA REWIZYJNA RADY MIASTA MARKI
    > OPINIA O SPRAWOZDANIU BURMISTRZA MIASTA MARKI Z WYKONANIA BUDŻETU W ROKU 2002
    >
    > marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/sprawozdania
    > Strona przeznaczona na sprawozdania komisji


    MB:
    O.K. Ale.....
    1) protokoły są publikowane po ich zatwierdzeniu podczas posiedzenia
    Komisji (dlatego ukazują sie z opóźnienieniem);
    2) zwołuję posiedzenia KR tylko wtedy, kiedy musimy wydać opinię,
    przedyskutować coś ważnego, przyjąć wyjaśnienia od pracowników urzędu, czyli
    wtedy, kiedy jest to niezbędne (w ten sposób oszczędzamy pieniądze podatników).
    W międzyczasie pracujemy, choć nie w trybie plenarnym (aktualnie opracowuję
    wyniki 13 kontroli - przygotowuję protoloły i sprawozdanie dla Rady).
    Pozdrawiam, MB
  • stary.pustelnik 03.08.04, 18:26
    radna napisała:

    > O.K. Ale.....
    > 1) protokoły są publikowane po ich zatwierdzeniu podczas posiedzenia
    > Komisji (dlatego ukazują sie z opóźnienieniem);

    A ja powtórzę:
    > > marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/opinie
    > > ostatni wpis 9 kwietnia 2003
    > > KOMISJA REWIZYJNA RADY MIASTA MARKI
    > > OPINIA O SPRAWOZDANIU BURMISTRZA MIASTA MARKI Z WYKONANIA BUDŻETU W ROKU
    > 2002

    Pytanie: A gdzie oipinia o sprawozdaniu Burmistrza z wykonania budzetu w 2003
    roku ?


    > 2) zwołuję posiedzenia KR tylko wtedy, kiedy musimy wydać opinię,
    > przedyskutować coś ważnego, przyjąć wyjaśnienia od pracowników urzędu, czyli
    > wtedy, kiedy jest to niezbędne (w ten sposób oszczędzamy pieniądze
    > podatników).
    > W międzyczasie pracujemy, choć nie w trybie plenarnym (aktualnie opracowuję
    > wyniki 13 kontroli - przygotowuję protoloły i sprawozdanie dla Rady).

    A ja znowu powtórzę:
    > > marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/sprawozdania
    Strona przeznaczona na sprawozdania komisji. Od poczatku kadencji nie
    opublikowano tam ani jednego dokumentu.

    I jeszcze raz:
    > .. Ocena pracy radnych ... którzy
    > bardzo ciężko pracują i robią wiele pożytecznych rzeczy,
    > a przy tym rzadko zabierają głos w czasie sesji,
    > przez co są mało „widoczni”. .. może być niepełna lub
    > nawet myląca

    Pani Małgorzato,
    nic dodać, nic ująć. Ale ..... dajcie mnie szansę na jakąkolwiek ocenę.

    > Pozdrawiam, MB
    Również pozdrawiam i pozostaję Pani sympatykiem.
    --
    Stary.Pustelnik
  • radna 03.08.04, 22:21
    stary.pustelnik napisał:

    > A ja znowu powtórzę:
    > > > marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/sprawozdania
    > Strona przeznaczona na sprawozdania komisji. Od poczatku kadencji nie
    > opublikowano tam ani jednego dokumentu.


    Sprawozdania, teksty uchwał, teksty poprawek do uchwał, opinie, protokoły
    kontroli itp. stanowią załączniki do protokołów sesji Rady oraz posiedzeń
    komisji. Niestety nie są one publikowane w BIPie, choć oczywiście są jawne i
    można je otrzymać do wzglądu w Biurze Rady Miasta.

    Zatem wszelkie materiały KR z obecnej kadencji (trzy opinie o wykonaniu
    budżetu – za rok 2002, za I-wsze półrocze 2003 i za 2003, protokoły kontroli,
    sprawozdania z kontroli dla Rady, inne opinie i teksty poprawek do uchwał) są
    obecnie dostępne tylko w Biurze Rady.

    To co MUSI być publikowane w BIPie określa ustawa o dostępie do informacji
    publicznej. Nasz BIP spełnia wszelkie wymagania tej ustawy, a nawet jest o
    wiele bardziej obszerny i bogaty w informacje. Moim zdaniem załączniki do
    protokołów posiedzeń Rady i komisji powinny być publikowane. Żałuję, że jeszcze
    tak nie jest, ale postaram się to zmienić. Jeszcze parę szczegółów podam Panu w
    mailu.



    Dziękuję za miłe słowa i pozdrawiam, Małgorzata Babiuch

  • stary.pustelnik 04.08.04, 07:21
    radna napisała:

    > Żałuję, że jeszcze tak nie jest, ale postaram się to zmienić.

    Pani Małgorzato,
    sądzę, że warto publikować takie materiały.
    Ma Pani powody do dumy i satysfakcji.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    --
    Stary.Pustelnik
  • radna 04.08.04, 18:25
    Stary Pustelniku,

    dziekuje za krzepiace slowa. Od wczoraj probuje wyslac Panu email, ale wciaz
    sie odbija. Zamieszczam wiec jego tresc na forum, choc chyba zainteresuje tylko
    Pana.

    "Jeli ma Pan ochote, moge Panu wyslac mailem opinie KR o
    sprawozdaniach burmistrza (sa jawne!!!)zaraz na poczatku wrzesnia. Do konca
    sierpnia nie bede miala dostepu do swojego domowego komputera, bo jestem poza
    Polska. Niestety nie mam tych plikow ze soba na dyskietkach. Zawsze
    moze Pan zajrzec do wydrukow w biurze rady miasta.

    Poprosze osobe odpowiedzialna za BIP o umieszczenie tych opinii i
    i innych materialow w internecie mozliwie szybko. Nie chce jednak
    ponaglac tego czlowieka, bo swoja prace wykonuje naprawde dobrze i
    z wielkim zaangazowaniem.Pozwolmy mu wiec pracowac, a wkrotce
    doczekamy sie pelnego serwisu informacyjnego.

    Nasz BIP jest jednym z najlepszych (moze nawet najlepszym), na
    jakie wchodzilam. A znam BIPy wielu gmin, bo czesto szukam w nich
    informacji, danych porownawczych itp.

    Zachecam do zapoznania sie tymi dokumentami i jestem ciekawa
    informacji zwrotnych. Moze tez Pan zajrzec do materialow KR z
    poprzedniej kadencji, by miec jakis punkt odniesienia.

    Pozdrawiam

    Malgorzata Babiuch


    PS. Juz wczoraj wyslalam do Pana ten mail, ale sie odbil. Mam
    nadzieje, ze tym razem dotrze.

    PS2. Ciesze sie, ze mam choc jednego sympatyka w Markach. Dziekuje
    za wsparcie.
  • stary.pustelnik 05.08.04, 22:17
    radna napisała:

    > ... moge Panu wyslac mailem ...
    Nie śmiem robić Pani kłopotu. Ma Pani dosyć zajęć.
    Zajrzę do Biura Rady Miasta. Ale dziekuję.

    > Cieszę sie, że mam choc jednego sympatyka w Markach. Dziekuje
    > za wsparcie.
    Ale tu się Pani myli. Nie jestem jednym jedynym.
    Ma Pani naprawdę więcej sympatyków.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    --
    Stary.Pustelnik
  • jerzykrajewski7 06.08.04, 00:37
    Drogi Stary Pustelniku!

    Pozwoli Pan, że nie zgodze się z Pana pozytywną oceną, dotyczącą pracy Pani dr
    Małgorzaty Babiuch. Jest ona przewdoniczącą Komisji Rewizyjnej Rady Miasta
    Marki, jednej z ważniejszych, jeżeli nie najważniejszej, komisji. Gdy zaczęła
    sprawowac tę funkcję dwa lata temu podesłałem jej kilka spraw do zrewidowania,
    kilka spraw kłopotliwych dla burmistrza do wyjaśnienia. Niestet, wiekszosc z
    nich nie została podjęta.

    Pani Małgorzata Babiuch w dziennikarskich kategoriach powinna zajmować się
    dziennikarstwem śledczym, a ona pisze laurki dla władz miasta. Zajmuje sie
    właściwie tylko tym, czym musi, czyli ocenianiem wykonania budżetu miasta.
    Żadna z niej marecka Najwyższa Izba Kontroli. Zawiodłem sie na niej, choć
    przyznam, że nie pokładałem w niej jakiejś specjalnej nadziei. Liczyłem tylko,
    że Pani doktor zrozumie, jaka jest jej rola jako przewodniczącej Komisji
    Rewizyjnej i zajmie sie chociaż 2-3 kłoptliwymi sprawami rocznie. Ze sprawozdań
    z posiedzeń Komisji Rewizyjnej wynika, że tak sie nie dzieje. Proste pytania,
    proste odpowiedzi burmistrza i skarbnika.

    Gdybym ja był takim dziennikarzem śledczym, jak Małgorzata Babiuch jest
    dociekliwym rewizorem, to Jan Kulczyk nie przyjechałby do redakcji "Businessman
    Magazine".

    Być może trzeba sie cieszyć, że w Komisji Rewizyjnej mamy tylko chorą sytuację,
    bo mogałby być chorsza albo jeszcze chorsza. Ja wolałbym, by była zdrowa.

    Chyba, że ma Pan inne powody, by chwalić Panią Małgorzte Babiuch.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

  • stary.pustelnik 06.08.04, 18:20
    jerzykrajewski7 napisał:

    > Gdy zaczęła sprawowac tę funkcję dwa lata temu podesłałem
    > jej kilka spraw do zrewidowania, kilka spraw kłopotliwych dla
    > burmistrza do wyjaśnienia. Niestety, większosc z nich nie została podjęta.

    Panie Jerzy,
    Faktem jest, że podesłał Pan ..."kilka spraw kłopotliwych dla burmistrza do
    wyjaśnienia... ".
    Wiem o tym z protokółu nr 2 z posiedzenia Komisji Rewizyjnej, które odbyło się
    w dniu 11 grudnia 2002 roku.
    marki.bip.ornak.pl/pl/bip/rada_gminy/kom_rewiz/protokoly/protokol_2_2002
    "Przewodnicząca Małgorzata Babiuch przedstawiła pismo, które skierował do
    Komisji Pan Jerzy Krajewski (pismo stanowi załącznik nr 2 do protokołu). W
    piśmie tym Pan J. Krajewski zgłasza tematy spraw, którymi jego zdaniem mogłaby
    zająć się Komisja Rewizyjna. Przewodnicząca komisji poprosiła członków Komisji
    o wyrażenie opinii na temat zgłoszonych przez Pana J. Krajewskiego postulatów."

    A więc demokratycznie wybrana radna i przewodnicząca komisji przedstawiła
    członkom komisji Pana pismo. Demokratycznie wybrana komisja, demokratycznie (bo
    nie mam podstaw by sądzić inaczej) postanowiła podjąć tylko część z poruszonych
    przez Pana spraw.

    I o czym to świadczy?
    Z faktu, ze komisja nie podjęła wszystkich tematów które Pan zgłosił nie można
    czynić sztandarowego zarzutu.
    Dla jasności - nie znam treści Pańskiego pisma i nie mam najmniejszego pojęcia
    o czym Pan w nim pisał.

    Pisze Pan dalej:
    >Zajmuje sie właściwie tylko tym, czym musi, czyli ocenianiem wykonania budżetu
    miasta.
    Wystarczy przeczytać plan pracy komisji i przejrzeć protokóły, aby stwierdzić
    ze nie jest to prawdą.
    Ale ratuje się Pan słowem "właściwie".

    Następnie stwierdza Pan kategorycznie:
    > Być może trzeba sie cieszyć, że w Komisji Rewizyjnej mamy tylko chorą
    sytuację,
    > bo mogałby być chorsza albo jeszcze chorsza. Ja wolałbym, by była zdrowa.
    I znowu żadnego merytorycznego uzasadnienia.
    Oczekiwałbym od Pana stwierdzenia:
    "W Komisji Rewizyjnej mamy chorą sytuację, bo: 1,2,3,4..."

    Sam Pan był uprzejmy pouczyć Poloneza10, że:
    >>W dyskusji uzywa się argumentów.
    oraz
    >> Dla mnie w dyskusji liczą sie argumenty a nie siwe włosy czy jakieś inne
    zasługi.

    Kończy Pan stwierdzeniem:
    > Chyba, że ma Pan inne powody, by chwalić Panią Małgorzatę Babiuch.
    Oczywiście mam. Powodem jest to, że nie dostarczył mnie Pan powodu aby
    twierdzić inaczej.
    Opieram się na dokumentach, czyli planie pracy i protokólach z prac Komisji
    Rewizyjnej a nie na domysłach.

    Przedstawił Pan swoją opinię i co?
    Mam uwierzyć na słowo, pokiwać głową i przyznać Panu rację?
    I wyrażać publicznie opinię, że Pani Babiuch pisze laurki dla władz miasta?
    Tylko kiedy ktoś rozsądny zapyta mnie na jakiej podstawie tak sądzę, to co mam
    odpowiedzieć?
    Bo tak twierdzi Pan Jerzy Krajewski.

    Niech Pan pozwoli abym wyrobił sobie własną opinię w przedstawionej
    przez Pana sprawie, ale nie na zasadzie wiary lecz na podstawie faktów.

    Panie Jerzy,
    bez obrazy, ale to co Pan myśli o Pani Babiuch nie ma dla mnie żadnego
    znaczenia.
    Mogę co najwyzej stwierdzić, że ma Pan własne zdanie. I co z tego wynika? Nadal
    nic.
    Ważne dla mnie jest dopiero to, jak Pan myśli, czyli mówiąc inaczej - ważny
    jest dla mnie tok
    rozumowania i fakty na podstawie których dochodzi Pan do takich a nie innych
    wniosków.
    Tak na marginesie. Pana znam osobiście, panią Babiuch tylko z ulotki wyborczej.

    Panie Jerzy,
    powodem mojej polemiki z Panen nie jest chęć udowodnienia kto ma rację.
    Daleki jestem od tego. A szczerze mówiąc jest mnie to zupełnie obojętne.
    Pragnąłbym tylko abyśmy mogli podyskutować o faktach i wnioskach jakie
    wyciągamy z tych faktów.
    Czy ja Pana przekonam lub Pan mnie, to nie ma większego znaczenia.
    Ważniejsze dla mnie jest poznanie toku myślenia i sposobu oceny faktów.
    To jest dla mnie cenne i pozwala rewidować własne oceny faktów i zdarzeń.

    Czyni Pan zarzut "Proste pytania, proste odpowiedzi burmistrza i skarbnika."
    Odwrotnie niż Pan, sądzę, że najtrudniej jest zadać proste pytanie i dobić się
    prostej odpowiedzi, bez kluczenia.
    Chociaż podejrzewam, że pisząc: "proste pytania" miał Pan na myśli "łatwe
    pytania na które padną łatwe odpowiedzi"?

    Dlatego pozwoli Pan, że ja postawię Panu proste pytania:
    1. Jakie sprawy uznał Pan za warte zrewidowania a kłopotliwe dla burmistrza do
    wyjaśnienia.
    2. Czy dostał Pan odpowiedź na swoje pismo?
    3. Jakie sprawy odrzucono?
    4. Jakie uzasadnienie przedstawiono?
    Bardzo bym prosił o proste odpowiedzi na moje proste pytania.
    Jeśli pozostawiono Pana pismo bez odpowiedzi, to też jest istotny fakt.

    Pozdrawiam
    Stary Pustelnik

    PS. Jeśli uzna Pan, że warto podyskutować dalej, to proponuje załozyć nowy
    wątek.
    Można go nazwać np. Jerzy<->Pustelnik
    --
    Stary.Pustelnik
  • jerzykrajewski7 07.08.04, 09:21
    Drogi Start Pustelniku!

    Polemika z Panem to prawdziwa przyjemność. Zachwyca mnie lotnosć Pana umysłu i
    umiejętność posługiwania się słowem. Celnie skrytykował Pan podpórkę
    słowną "właściwie". Rzetelna ocena pracy Pani Małgorzatej Babiuch wymagałaby
    dokładniejszego zapoznania się z jej pracą.
    Celne jest również spostrzeżenie, dotyczące "prostych pytań". Właściwszym
    określeniem są "łatwe pytania".

    Trudno będzie dokładnie odpowiedzieć na Pana proste pytania, gdyż miesiąc temu
    wirus zeżarł mi wszystkie pliki z "Moich dokumentów" w komputerze, na którym od
    lat pracuję w domu. Nie mam papierowej kopii dokumentu, a wysłałem go do Pani
    Małgorzty Babiuch mailem.
    Pamiętam jedną kłopotliwą sprawę: ulice utwardzone tylko w dokumentach
    finansowych Urzędu Miasta (sprawę te poruszyła jesienią 2002 r. jedna z
    forumowiczek).
    Byc może pytałem również o przejmowanie działek przez zasiedzenie i koncesje na
    alkohol.

    Dla Komisji Rewizyjnej pierwsza sprawa była łatwa do sprawdzenie. Na jej
    życzenie Urząd Miasta wydałby pełna dokumentację dotyczącą utwardzania ulic.
    Trzeba byłoby ją skonfrontować ze stanem ulic. Mogła to osobiście zrobic radna
    Małgorzata Babiuch. Gdybym był przewodniczącym Komisji Rewizyjnej zrobiłbym to
    niezwłocznie, sprawdziłbym każdą pogłoskę o nieprawidłowościach w wydawnaiu
    publicznych pieniedzy, a co dopiero mówić o pisemnej prosbie o wyjaśnienie
    takich spraw.

    O sprawę utwardzenie zapytałem osobiście w pismie do Urzędu Miasta wiosna 2004
    r.
    Oto odpowiedź urzędu z 28 kwietnia 2004 r.:

    "Żądanie podania nazw ulic, które zostały utwardzone w latach 2000-2003 jest
    nieprecyzyjne. Pojęcie "utwardzanie" jest nieprecyzyjne. Mozna nim określić
    zarówno budowę drogi z nawierzchnią z asfaltu bitumicznego jak i poprawienie
    stanu drogi gruntowej poprzez jej wykorytowanie i wypełnieniem kruszywem. Można
    je także odnieść do niektórych prac wykonywanych w ramach bieżącego
    utrzymywania dróg. Skala tych prac w latach 2000-2003 była bardzo duża.
    Udzielenie tak szerokej informacji wymagałoby dużego nakładu pracy polegajaćego
    na analizie bogatej dokumentacji z lat poprzednich".


    Krótko mówiąc, z Urzędu Miasta, ja jako obywatel, na to pytanie nie otrzymałem
    właściwej odpowiedzi. Pani przewodniczącej Komisji Rewizyjnej urzednicy bez
    szemrania dostarczyliby pełna dokumentację. A poza tym sprawdzenie takich
    podejrzeń, że sa przekrety przy utwardzaniu ulic, to jest jej zadanie, za to
    bierze pieniądze od naszej społeczności, a nie moje - zwykłego obywatela miasta
    Marki.

    Choc ja prosiłem urząd tylko o to, by podał nazwy utwardzonych ulic. To prosta
    informacja - spis kilkudziesięciu ulic. Skoro urząd miga się z podaniem tych
    informacji, to znaczy, że coś niewygodnego dla niego w tym musi być.

    Proszę mi wierzyć, nie mam czasu zajmować sie tą sprawą i kilkoma innymi
    kłopotliwymi dla Urzędu Miasta. Mam od tego przewodniczącą Komisji Rewizyjnej
    Pania Małgorzatę Babiuch, która za mało się stara, by dobrze służyć naszemu
    miastu.
    Nie wiem, co jej obiecał burmistrz Janusz Werczyński za łagodne kontrolowanie
    jego działaności. Przyznaję publicznie, że ma on talent w zjednywaniu sobie
    ludzi,kupowaniu za publiczne pieniądze ich poparcia. Jest mistrzem w tej
    dziedzinie, która jest mi zupełnie obca.

    Widział Pan w ostatnich "Wieściach Podwarszawskich" artukuł pt "Na Kruczku" na
    całą kolumnę ze zdjęciem podpisanym "Przemawia Janusza Werczyński"?
    Autorem tego tekstu jest Jarosław Bargieł, który robi PR (public relation)
    Januszowi Werczyńskiemu, bo Urząd Miasta daje zarobić Jarosławowi Bargiełowi
    przy redagowaniu miesięcznika "Z Naszego Ratusza", a "Wieściom Podwarszawskim"
    zamieszczając ogłoszenia.

    A propos "Z Naszego Ratusza" - pod takim tytulem miesięcznik ten juz nie
    bedzie się ukazywał, bo taki tytuł Sąd Okregowy w Warszawie zarejestrował w
    Rejestrze Prasowym dla mnie. Rejestracja kosztowła mnie 30 zł. Pdobnie było z
    tytułem "Wiadomości z ratusza", który w lipcu 2002 r. zerejestrowała ULAN Sp. z
    o.o. A wszystko to po to, by wykazać, że burmistrz Janusz Werczynski łamie
    prawo. Raz wymiar sprawiedliwości stwierdził, że Urząd Miasta popełnił
    przestępstwo, wydając "Wiadomości z Ratusza" bez rejestracji. Sprawa została
    jednak umorzona ze wzgledu na niską szkodliwośc społeczną. Teraz wymiar
    sprawiedliwości zajmuje się wydawaniem przez Urząd Miasta miesięcznika "Z
    Naszego Ratusza" bez rejestracji. Ciekawy jest, czy i tym razem sprawa zostanie
    umorzona, czy kpienie sobie z prawa przez Janusza Werczyńskiego znowu ujdize mu
    płazem, bo był kiedys prokuratorem.
    Sprawą wydawnia misięcznika bez rejestracji również powinna zając się pani
    Małgorzata Babiuch.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski

  • stary.pustelnik 07.08.04, 23:27
    Panie Jerzy, napisał Pan
    > Krótko mówiąc, z Urzędu Miasta, ja jako obywatel,
    > na to pytanie nie otrzymałem
    > właściwej odpowiedzi.

    Szczególnie rozbawił mnie fragment:
    > Udzielenie tak szerokiej informacji wymagałoby dużego nakładu pracy
    > polegajacego na analizie bogatej dokumentacji z lat poprzednich".

    Gdyby nie było komputerów, które z takim zadaniem poradzą sobie w sekundy, to
    mógłbym w to uwierzyć.
    I tu Urząd Miasta sam się podkłada.
    Chyba, że nie istnieje coś takiego jak baza danych o ulicach w mieście i
    prowadzonych robotach.

    I jeszcze jedno pytanie - na jaki adres można przesłać korespondencję do Pana.
    Z adresu który Pan kiedyś podał na forum dostałem zwrot, a przygotowałem duży
    objętościowo list dla Pana. Nie chciałbym zanudzać forum naszą polenmiką.
    --
    Stary.Pustelnik
  • radna 07.08.04, 16:14
    Stary Pustelniku,

    Jeśli jest Pan zainteresowany sprawami poruszonymi przez pana Krajewskiego,
    służę wyjaśnieniami we wrześniu - po powrocie z urlopu, gdyż obecnie nie mam
    dostępu do swoich dokumentów (ani papierowych, ani elektronicznych).
    Niestety nie pamiętam wszystkiego dokładnie, a nie chcę nikogo wprowadzić w
    błąd tylko po to, by zrobić na „forumowiczach” dobre wrażenie (część spraw
    zgłoszonych przez JK, które decyzją Komisji nie zostały włączone do planu
    kontroli, badałam sama i muszę sięgnąć do swoich notatek, by je sobie
    przypomnieć).


    DOCENIAM bardzo Pańskie wysiłki poprawienia poziomu dyskusji na Forum i
    uczynienia jej bardziej rzeczową.

    A tak na marginesie, chcialabym się podzielić pewną refleksją. Od kilku lat mam
    (od czasu do czasu) okazję śledzić pracę rady 50 tysięcznego miasta w stanie
    Maryland (wszystkie posiedzenia rady i komisji są tam transmitowane przez
    lokalną telewizję). Mieszkańcy przychodzą na posiedzenia do ratusza i
    zgłaszają swoje potrzeby, formułują zarzuty i pretensje pod adresem władz
    miasta. Bardzo mi się podoba, że czynią to w sposób rzeczowy, mówią o faktach,
    wypowiadają swoje opinie i formułują oceny (niekiedy bardzo surowe) bez
    pomawiania i obrażania kogokolwiek. Mam nadzieję, że kiedyś tak będzie i w
    naszym mieście. Rozumiem jednak, że łatwiej spokojnie i rzeczowo dyskutować
    tym, których podstawowe potrzeby życiowe są dobrze zaspokajane niż tym, którzy
    są narażeni na nieustanne fustracje - latami czekają na podłączenie do
    wodociągu, jeżdżą przepełnionymi autobusami, potykają się na dziurawych
    chodnikach, brną w błocie itp.
    Rozumiem też, że dość oczywiste jest, że ci, którzy przegrali wybory, patrzą na
    ręce tym, którzy je wygrali. Oczywiście wolałabym, aby krytyka była bardziej
    rzeczowa i mniej agresywna. Ale chyba zbyt wiele oczekuję....

    Pozdrawiam

    Małgorzata Babiuch
  • jerzykrajewski7 07.08.04, 17:50
    Droga Pani Radno!


    Przepraszam za sugestie, że burmistrz Janusz Werczyński mógł obietnicami
    nakłonić Pania do łagodnego kontrolwania jego działności. Nie mam na ten temat
    żadnych informacji ani nawet plotek. Pytanie z sugestią wzięło się tylko z
    projekcji moich wyobrażeń o metodach działania Janusza Werczyńskiego. Metodach
    bardzo skutecznych, choc dalekich od zachodnich standardów działania samorządów
    terytorialnych. W USA lokalna prasa rozniosłaby go za te metody na strzępy. Za
    wielokrotne łamanie prawa prasowego trafiłby do więzienia.

    Być może łagodne traktowanie władz miasta przez Komsisję Rewizyjną bierze się
    tylko z Pani łagodnego charakteru. Stąd mozna wyciagnąć wniosek, że kobiety nie
    powinny sprawowac tak odpowiedzialnych funkcji, które wymagają zdecydowania i
    pewnej dozy agresji skierowanej przeciw kontrolowanym organom. Pani zadaniem
    jest kontrolowanie, a nie głaskanie.

    Ponadto szefem Komisji Rewizyjnej powinien być zadeklarowany opozycjonista
    wobec władz miasta. Niestety, w wielu radach w Polsce tak nie jest. Tak jest
    równiez w Markach, gdyż Pani współpracuje z grupą trzymająca władzę, czyli
    grupą Janusza Werczyńskiego.

    Logika demokracji polega na tym, że opozycja i ci, którzy przegrali, ostro
    kontroluja zwycięzców. Taka kontrola służy lokalnej społeczności, jest dla niej
    korzystna. Nawoływanie do powszechnej współpracy (kochajmy się) jest sprzeczne
    z logiką demokracji. Doskonale może to Pani zaobserwowac w USA.

    Z niecierplwioscią będę czekał na informacje o Pani działaniach podjętych po
    moim piśmie.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • stary.pustelnik 08.08.04, 00:18
    radna napisała:

    > Jeśli jest Pan zainteresowany sprawami poruszonymi
    > przez pana Krajewskiego, służę wyjaśnieniami we wrześniu

    Nie jestem zainteresowany tymi sprawami poniewaz nie czuję się ani powołany ani
    kompetentny do zajmowania się nimi. Moje posty spowodowane są czymś innym. Jak
    zauważył to ktoś przy innej dyskusji, rozmawiam na innym "poziomie abstrakcji".

    Nie mogę po prostu zgodzić się z takim tokiem myślenia i wnioskowania -
    "komisja jest niedobra bo nie zajęła sie tymi sprawami które ja uznałem za
    ważne i konieczne do wyjaśnienia."

    Pisze Pani:
    > Bardzo mi się podoba, że czynią to w sposób rzeczowy, mówią o faktach,
    > wypowiadają swoje opinie i formułują oceny (niekiedy bardzo surowe) bez
    > pomawiania i obrażania kogokolwiek.

    Właśnie dziś wysłuchałem rozmowy Krzysztofa Piesiewicza z towarzyszem
    Mieczysławem Rakowskim. Pan Krzysztof dał właśnie przykład "wypowiadania
    swojej opini i formułowania oceny (niekiedy bardzo surowej) bez pomawiania i
    obrażania kogokolwiek."
    I nasunęła mi się taka refleksja. Jakże los był dla mnie łaskawy i pozwolił
    spotkać takich ludzi jak Stanisław Jankowski "Agaton", Jacek Kuroń, Krzysztof
    Piesiewicz i wielu innych. Stąd moje takie a nie inne poglądy.

    > Oczywiście wolałabym, aby krytyka była bardziej
    > rzeczowa

    Podobno wśród indian kanadyjskich panuje taki obyczaj prowadzenia dysput. Każdy
    z mówców musi najpierw przedstawić poglądy przeciwnika aby udowodnić, że je
    zrozumiał i dopiero wtedy może przedstawić swoje.
    Bardzo mnie się to podoba.

    > ... i mniej agresywna.
    Pozwolę sobie dodać - i mniej emocjonalna.

    Pozdrawiam
    --
    Stary.Pustelnik
  • jerzykrajewski7 08.08.04, 08:48
    Drogo Stary Pustelniku!

    Musi Pan być rzeczywiście bardzo stary, skoro dyskusje Pana ani grzeją, ani
    ziebią. Chce je Pan prowadzić bez emocji, a tak naprawdę mało Pana interesują
    ich wyniki, czy dodatkowe informacje. Moim celem w dyskusjach jest zwykle
    przekonanie oponenta, choć wiem, że to nie jest łatwe. I jeszcze jedno, mimo 41
    lat, które mam, zależy mi na wielu sprawach, przejmuje się tym, co dzieje się w
    moim mieście i w moim kraju, a nawet w świecie. A czuje się o 20 lat młodziej.
    Rozkręcam właśnie firmę, tworzę pierwszy oddział w Marakch przy ul.
    Piłsudskiego 37. Za kilka miesięcy chce mieć kolejne w Łomiankach, Piasecznie,
    Pruszkowie. Chce wydawać nowe pisma, wznowić wydawanie "Głosu Mareckiego". Chcę
    organizowac konferencje dla przedsiębiorców. Staram sie o wprowadzenie zapisu o
    rocznym vacatio legis na zmiany podatkowe do Konstytucji. I chce doprowadzić do
    tego, by Marki były dzielnicą Warszawy.

    "Lepiej być żywym psem, niz martwym lwem." Pamieta Pan to powiedzenie z
    filmu "Dzika namietność"?

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • stary.pustelnik 08.08.04, 09:04
    > Musi Pan być rzeczywiście bardzo stary,
    Rzeczywiście jestem bardzo stary.

    > dyskusje Pana ani grzeją, ani
    > ziebią. Chce je Pan prowadzić bez emocji,
    > a tak naprawdę mało Pana interesują
    > ich wyniki, czy dodatkowe informacje
    > Moim celem w dyskusjach jest zwykle
    > przekonanie oponenta
    A dlaczego miałbym przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek?
    Każdy tańczy swój taniec.
    Chce mnie wysłuchać czy nie, to nie mój problem.
    Po prostu wyrosłem z uszczęśliwiania ludzi na siłę.

    > Rozkręcam właśnie firmę, tworzę......
    Robię to samo, od trzydziestu paru lat. I mam zamiar długo jeszcze.
    Ale moja aktywność poza tą sferą nie polega na narzucaniu
    komukolwiek jedynie słusznych poglądów i dokonywaniu jedynie obowiązujących
    ocen rzeczywistości.
    Wskazuję alternatywne sposoby myślenia. Ot i wszystko.
    Pozdrawiam
    Stary.Pustelnik
  • stary.pustelnik 08.08.04, 09:11
    jerzykrajewski7 napisał:

    > "Lepiej być żywym psem, niz martwym lwem." Pamieta Pan to powiedzenie z
    > filmu "Dzika namietność"?
    Drogi Panie Jerzy,
    Powiedzenie to znam, ale z innego miejsca. Bardzo je lubię, bo jest trafne.
    Ale sądzę, w kontekście Pana wypowiedzi, że rozumiemy je róznie.
    Otóż ja wolę być martwym lwem niż żywym psem.
    To lew jest królem zwierząt. Nawet martwy.
    --
    Stary.Pustelnik
  • jerzykrajewski7 08.08.04, 23:30
    Drogi Stary Pustelniku!

    Nie zniechęcam się w dziele naprawy świata, choć byc może to syzyfowa praca.
    Mam sąsiada Serba, który ma wspaniałą żonę Polkę i czterech wspaniałych synów,
    którzy często bawią się z moimi synami. Właśnie wybiera się w podróz do swoich
    braci w Serbii. Kilka dni temu powieddział mi, że świat wrócił do
    średniowiecza, bo znowu liczy sie tylko naga siła.
    Lewicowe ideały leżą w gruzach. Prawa człowieka i ONZ są tak osłabione, jakby
    ich w ogóle nie było. W Polsce rządzą układy, korupcja, nepotyzm i
    głupota "polactwa", jak nazywa nasz naród Rafał A. Ziemkiewicza. Na szczeblu
    samorządowym jest jeszcze gorzej niż na centralnym. Pezetpeerowska nomenklatura
    była 10 razy uczciwsza. Wiadomo było, o co chodzi, jakie są zasday, mniej było
    hipokryzji.
    Gdy człowiek to widzi, być może lepiej być martwym, uznać, że nic nie można
    zmienić, bo sitwa i służby specjalne (polecam artykuł o general Czempiński w
    sierpniowym miesięczniku "Profit") i tak będą rządziły tym grajdołem w centrum
    Europy.
    Osobiście nie lubię jednak stanu "martwy", szczególnie, gdy przeciwnicy tacy
    jak Janusz Werczyński kpią sobie z prawa i stroją się w piórka uczciwych ludzi,
    a wymiar sprawiedliwości im na to pozwala. "Pomroczność jasna" przypisana
    jednemu z synów Wałesy, zdobywa sobie coraz większą popularność.

    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski

  • stary.pustelnik 09.08.04, 06:46
    Drogi i Szanowny panie Jerzy,

    > Nie zniechęcam się w dziele naprawy świata,
    > choć byc może to syzyfowa praca.
    Tak, tak. To syzyfowa praca i na długie lata.
    Nie zobaczy Pan szybko efektów.
    Ja też, wbrew pozorom, naprawiam od .....dziesieciu
    lat ten świat.
    Ale przestałem być niecierpliwy.

    Byłem jeszcze większym rewolucjonistą niż Pan.
    Wychowani na Październiku 1956 roku, doszliśmy do palenia
    komitetów partyjnych w 1970 roku.
    Po buncie w 1976 roku przegonili nas komuniści po "ścieżkach zdrowia"
    i wtedy pojawił się Człowiek i rzucił hasło -
    "Zamiast palić komitety, budujmy komitety".

    I doprowadziliśmy do 1980 roku.

    Mamy teraz to co każdy widzi.
    > W Polsce rządzą układy, korupcja, nepotyzm i
    > głupota "polactwa",....

    Wszystko to prawda.
    Proszę wierzyć, że jestem bardziej krytyczny w ocenie
    rzeczywistości i jakości naszej tzw "klasy politycznej"
    Ale jest to temat na dłuuuugie dysputy.
    Pan ma lewicowe spojrzenie na świat. Ja natomiast prawicowe.

    Dlatego proszę zrozumieć moją postawę.
    Jednym z nieszczęść w naszej rzeczywistości jest nagminne
    przekraczanie progu kompetencji i wypowiadanie się,
    najczęściej w sposób kategoryczny, w sprawach na których
    się nie znamy lub mamy o nich blade pojęcie.

    Na przykłąd.
    Mogę się wypowiadać na temat procedur zastosowanych
    w stosunku do Pana pisma do komisji rewizyjnej ale
    nie mogę się wypowiadać w czy taka a nie inna decyzja
    komisji w sprawie Pana projektów była merytorycznie uzasadniona.
    Nawet wysłuchanie wyjaśnień Pani Babiuch i konfrontacja
    z Pana poglądem nic tu nie da.
    Po prostu nie jestem kompetentny merytorycznie.
    Natomiast mogę wypowiadać się w sprawie możliwych
    do zastosowania procedur aby zmusić odpowiednie organy
    czy też "ciała" do zajęcia stanowiska.

    Pozdrawiam
    ------------------------------------------
    Stary Pustelnik

    Ps. Wierzę, że jeszcze ryknę.
  • jerzykrajewski7 09.08.04, 15:20
    Drogi Stary Pustelniku!

    Czekam na Pana ryk. Może da Pan głos na łamach miesięcznika "Wiadomości z
    Ratusza", którego wydawaniem zajmę sie w październiku 2004 r.?
    "Głos Marecki" ma tytuł za bardzo zlokalizowany.

    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski

    PS. Swoje poglądy oceniam jako prawicowe. Choć nieźle oceniam czasy Gomułki i
    Gierka. Oni przynajmniej próbowali trzymac w ryzach słuzby specjalne. A teraz
    ogon macha psem.
  • stary.pustelnik 09.08.04, 20:28
    jerzykrajewski7 napisał:

    > Czekam na Pana ryk.

    Drogi Panie Jerzy,
    wie Pan dobrze w jakiej tonacji mogę "ryknąć",
    więc jaką byłby Pan zainteresowany?

    > Może da Pan głos na łamach miesięcznika "Wiadomości z
    > Ratusza", którego wydawaniem zajmę sie w październiku 2004 r.?

    Wszystko zależy od profilu miesięcznika. Ale nigdy nie mówię nigdy.
    Mogę zaproponować pierwszy temat - sposób na urzędników - czyli jak wygrać z
    urzędem, nawet skarbowym, wykorzystując ich własną broń.

    > PS. Swoje poglądy oceniam jako prawicowe.
    Z mojego punktu widzenia jest Pan dość daleko na lewo odemnie.

    > Choć nieźle oceniam czasy Gomułki i Gierka.
    Tak. Te czasy są bardzo trudne do oceny.
    Większość ludzi wspomina je ciepło.
    Ja nie mogę, zbyt bolesne mam wspomnienia.
    Ale nie osądzam tych, którzy mają swoje racje.

    --
    Stary.Pustelnik
  • jerzykrajewski7 09.08.04, 22:36
    Drogi Stary Pustelniku!

    Miesięcznik będzie miał profil informacyjno-biznesowy. Tekst o sposobie na
    urzeników już zamowiam.bnfg76ojmxm.kolokolokoloko;lkOdbija mi,odbija mi
  • jerzykrajewski7 09.08.04, 23:01
    Drogi Stary Pustelniku!

    Miesięcznik będzie miał profil informacyjno-biznesowy. Tekst o sposobie na
    urzędników już zamawiam. Płacę 30-50 zł za stronę maszynopisu. Podaję
    tymczasowy mail redakcji: info@taniekredyty.pl.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

    PS. Przepraszam za dopisek, który podobno miał byc żartem.
  • rafal.redel 04.08.04, 09:02
    radna napisała:
    > (...) To co MUSI być publikowane w BIPie określa ustawa o dostępie do
    > informacji publicznej. Nasz BIP spełnia wszelkie wymagania tej ustawy (...)

    Przepraszam, ze znowu sie wtracam, ale moze przy okazji powyzszej wypowiedzi
    uda mi sie rozwiklac pewna zagadke zwiazana z BIP-em.
    Otoz od jakiegos czasu probuje sie dowiedziec, dlaczego nie sa w BIP-ie
    publikowane oswiadczenia majatkowe radnych, ktorych termin zlozenia minal w
    kwietniu 2004 (w odroznieniu od oswiadczen objetych tym wymogiem pracownikow
    urzedow, ktore sa dostepne bez problemu)
    O ile sie nie myle, publikacja oswiadczen jest wymagana przez ustawe o
    samorzadzie gminnym. Wedlug informacji od osoby odpowiedzialnej za BIP
    dokumenty te nie zostaly przekazane przez Rade do publikacji. Czy orientuje sie
    Pani moze, czy to opoznianie wymaganej prawem publikacji jest dzialaniem
    celowym, niedopatrzeniem, czy tez moze istnieje jakas inna przyczyna tego stanu
    rzeczy?
    Rowniez w poprzednim roku nie bylo kompletu odwiadczen - jedno z nich nie
    zostalo publikowane w ogole. Jesli przyczyna tego stanu rzeczy bylo jego
    niezlozenie przez czlonka Rady, to nie wie Pani, czy zastosowane zostaly
    przepisy polskiego prawa o niewyplacaniu temu czlonkowi Rady diet?
    Z gory bede wdzieczny za pomoc w rozwiklaniu zagadki.
  • radna 04.08.04, 15:01
    rafal.redel napisał:

    > Otoz od jakiegos czasu probuje sie dowiedziec, dlaczego nie sa w BIP-ie
    > publikowane oswiadczenia majatkowe radnych, ktorych termin zlozenia minal w
    > kwietniu 2004 (w odroznieniu od oswiadczen objetych tym wymogiem pracownikow
    > urzedow, ktore sa dostepne bez problemu)

    > Pani moze, czy to opoznianie wymaganej prawem publikacji jest dzialaniem
    > celowym, niedopatrzeniem, czy tez moze istnieje jakas inna przyczyna tego
    > stanu rzeczy?
    > Rowniez w poprzednim roku nie bylo kompletu odwiadczen - jedno z nich nie
    > zostalo publikowane w ogole. Jesli przyczyna tego stanu rzeczy bylo jego
    > niezlozenie przez czlonka Rady, to nie wie Pani, czy zastosowane zostaly
    > przepisy polskiego prawa o niewyplacaniu temu czlonkowi Rady diet?
    > Z gory bede wdzieczny za pomoc w rozwiklaniu zagadki.

    MB:

    Nie znam w tej chwili odpowiedzi na Panskie pytania. Wydaje mi sie, ze zanim
    oswiadczenia trafiaja do BIPu, sa weryfikowane (chyba przez Urzad Skarbowy w
    Wolominie). Ale to tylko przypuszczenie. Sprawdze to i przekaze Panu informacje.
    Pozdrawiam
    Malgorzata Babiuch
  • rafal.redel 04.08.04, 15:14
    radna napisała:
    > Wydaje mi sie, ze zanim oswiadczenia trafiaja do BIPu, sa weryfikowane (chyba
    > przez Urzad Skarbowy w Wolominie). Ale to tylko przypuszczenie.
    Tez tak przez chwile sadzilem, ale zdziwilbym sie, gdyby wymog weryfikacji
    dotyczyl jedynie radnych a nie zobowiazanych do skladania oswiadczen urzednikow
    (jak np. skarbnik) - a oswiadczenia urzednikow sa zamieszczone w komplecie.
    Poza tym wydaje mi sie, ze weryfikacja przez US i publikacja sa jednak od
    siebie niezalezne.

    > Sprawdze to i przekaze Panu informacje
    Bede wdzieczny. Mam nadzieje, ze moje pytanie trafilo tez do biura Rady Miasta
    (zostalo tam przekazane, gdy okazalo sie, ze problem nie lezy po stronie BIP-u).
  • radna 04.08.04, 18:13
    rafal.redel napisał:

    > Bede wdzieczny. Mam nadzieje, ze moje pytanie trafilo tez do biura Rady
    Miasta
    > (zostalo tam przekazane, gdy okazalo sie, ze problem nie lezy po stronie BIP-
    u)
    > .


    MB: Jesli dostanie Pan odpowiedz zanim ja czegos sie dowiem, bardzo prosze o
    informacje. Sama jestem bardzo ciekawa.
    MB
  • stary.pustelnik 01.08.04, 19:19
    gbetina napisał:
    > Zawsze o porade mozecie poprosic StaregoPustelnika,

    Dziękuję za miłe słowa
    --
    Stary.Pustelnik
  • radna 02.08.04, 16:38
    gbetina napisał:
    a o ile pamietam Marki nie naleza do biednych satelitow W-wy,
    wiec i pieniadze sa,
    plus $ z Europy na inwestycje jak:
    wodociag czy oczyszczalnia sciekow i wiele innych,
    potrzebny tylko bisnes plan


    MB:
    Gwoli wyjaśnienia. Nie wiem, co dla Pana znaczy „ potrzebny tylko biznes
    plan”, ale chcę zauważyć, że pieniądze z Europy nie leżą na ulicy i nie
    wystarczy się po nie schylić, by znalazły się w kasie miejskiej. Żeby np. móc
    ubiegać się o dofinansowanie budowy kanalizacji trzeba wydać mnóstwo pieniędzy
    (szczegóły w zapisie dżwiękowym czerwcowej sesji), bez żadnej gwarancji, że
    uzyska się to dofinasowansowanie. Nie znaczy to jednak, że nie warto próbować.
    Ja, podobnie jak Pan, nie jestem zwolenniczką włączania Marek do Warszawy.
    Bardziej cenię niezależność niż ewentulane „ochłapy z pańkiego stołu”. Kiedy
    patrzę na prawobrzeżną Warszawę, to przekonuję się, że te ochłapy są czasami
    dość mizerne i nieświeże. Poza tym w mieście takim, jak nasze, mieszkańcy mogą
    mieć większy wpływ na poczynania władz (z ich wcześniejszym odwołaniem,
    włącznie).
    Pozdrawiam, Małgorzata Babiuch
  • jerzykrajewski7 02.08.04, 16:59
    Szanowna Pani Radno!

    Nie mam jeszcze wyrobionego do końca zdania, czy mieszkańcom Marek bardziej
    opłaca się żyć w samodzielnym mieście Marki, czy też w jednej z warszawskich
    dzielnic - Marki. Nie przeprowadziłem bowiem jeszcze analizy.

    Używanie jednak argumentów typu "ochłapy z pańskiego stołu" uważam za
    niewłaściwe, szczególnie w ustach radnej.
    Naciagany jest również argument o możliwości odwołania rady miasta. Ile zna
    Pani przypadków odwołania rady miasta w Polsce w ciagu ostatnich 5 lat?


    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • gbetina 02.08.04, 17:42
    Szanowny Panie Jerzy !

    "Nie przeprowadziłem bowiem jeszcze analizy."

    i chwala Bogu
    Podejrzewam ze w Markach jest kilkanascie skrzyn z analizami
    z ktorych nic nie wynika,

    jesli jest pan gospodazem w swoim obejsciu
    to pan sam najlepiej wie
    na co powinien pan w pierwszej kolejnosci przeznaczyc pieniadze
    - naprawic dach czy wymienic okna
    zamiast merdac ogonkiem ze
    gmina postanowila przeznaczyc panskie pieniadze na odmalowanie frontonu
    panskiego domu!

    troche chlopskiej logiki!!!
    to jeszcze nikomu nie zaszkodzilo!!!

    pzdr.
    gbetina
  • jerzykrajewski7 02.08.04, 23:08
    Sz. P. Gebetitno

    Wesoła od 1967 r. była miastem samodzielnym, a od jesieni 2002 r. jest
    dzielnicą Warszawy. Większość obywateli tego miasta uznała, że bycie dzielnica
    Warszawy jest dla niego korzystniejsze. Warto byłoby poznać argumenty z 2002 r.
    oraz oceny nowej sytuacji z 2004 r. Po co wyważać drzwi, skoro można dowiedzieć
    się, jak się je otwiera.
    Zmiana ststusu z samodzielnego miasta na dzielnicę Warszawy niesie ze sobą
    pewne skutki. Nadal jednak będzie burmistrz, tyle że wybierany przez Rade
    Dzielnicy. Będzie też budżet dzielnicy, ale stanowiący cześć budżetu m.st.
    Warszawy. Propozycje do tego budżetu będzie jednak składała Rada Dzielnicy,
    będzie opiniowała go.

    A dla mieszkańców Marek efekt zmiany będzie taki, że wzrosną ceny ich działek i
    domów, w Markach pojawi się więcej inwestorów krajowych i zagranicznych,
    powstanie więc więcej miejsc pracy.
    Może szybciej zostanie też rozwiązany problem komunikacji miejskiej i
    kanalizacji.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • radna 03.08.04, 01:31
    jerzykrajewski7 napisał:

    > Używanie jednak argumentów typu "ochłapy z pańskiego stołu" uważam za
    > niewłaściwe, szczególnie w ustach radnej.
    > Naciagany jest również argument o możliwości odwołania rady miasta. Ile zna
    > Pani przypadków odwołania rady miasta w Polsce w ciagu ostatnich 5 lat?

    MB:
    Niestety nie interesowałam się tym i nie wiem, ile było takich przypadków. Jak
    Pan jednak doskonale wie, prawo daje taką możliwość.
    Pozdrawiam, Małgorzata Babiuch
    PS. Przykro mi, że Pana uraziło moje słownictwo.
  • jerzykrajewski7 03.08.04, 23:38
    Szanowna Pani Radno!

    Staram się być realistą. Interesują mnie głównie realne możliwości.
    Prawdopodobieństwo odwołania rady miasta Marek czy innego miasta w referendum
    jest niewielkie. Trudno bowiem ludzi poderwać do takiego dodatkowego aktu
    wyborczego. Ten argument na szali waży więc niewiele.
    Prawdopodobieństwo wzrostu cen nieruchomości w Markach po ich przyłączeniu do
    Warszawy uważam natomiast za bardzo duże. Ten argument waży wielokrotnie
    więcej. Wzrost wartości mienia to jest coś realnego, coś co można spieniężyć.
    Do mnie, materialisty, to przemawia. Zyskać 40 tys. zł, a może więcej na
    przemianowaniu miejsca, w którym mieszkam, z podwarszawskiego miasta na
    stołeczną dzielnicę. To przemawia do mojej wyobrażni.
    I ten warszawski adres. To zawsze na pieczątce firmy (właśnie dziś wyrabiałem
    bardziej aktualną dla ULAN Sp. z o.o. z mareckim adresem) wygląda poważniej -
    siedziba firmy: Warszawa.
    Uważam, że warto zainwestować trochę żywej gotówki w kampanię na rzecz
    przyłączenia Marek do Warszawy. Dziś inne argumenty wydają mi się coraz mnie
    istotne. Co jest dobre dla mieszkańców, powinno być dobre również dla miasta.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • rafal.redel 04.08.04, 10:19
    jerzykrajewski7 napisał:
    > (...) Prawdopodobieństwo wzrostu cen nieruchomości w Markach po ich
    > przyłączeniu do Warszawy uważam natomiast za bardzo duże. Ten argument waży
    > wielokrotnie więcej. Wzrost wartości mienia to jest coś realnego, coś co
    > można spieniężyć.
    > Do mnie, materialisty, to przemawia. Zyskać 40 tys. zł, a może więcej na
    > przemianowaniu miejsca, w którym mieszkam, z podwarszawskiego miasta na
    > stołeczną dzielnicę. To przemawia do mojej wyobrażni.
    (...)
    > Uważam, że warto zainwestować trochę żywej gotówki w kampanię na rzecz
    > przyłączenia Marek do Warszawy. Dziś inne argumenty wydają mi się coraz mnie
    > istotne.

    Jesli Pan nie zartuje (bo wyglada mi ta wypowiedz na zart), to po raz kolejny
    oddycham z ulga, ze wiekszosc (w tym i ja) poznala sie na Panu jeszcze przed
    wyborami i nie oddala na Pana glosu.
    Skoro wobec marnych 40 tysiecy zlotych "inne argumenty wydają się coraz mniej
    istotne",to ciekaw jestem, jakie argumenty bylby Pan w stanie pominac lub
    zlekcewazyc, gdyby dostrzegl Pan szanse "zarobienia" dla siebie np.
    dodatkowych "przemawiajacych do wyobrazni" 40 tysiecy jako burmistrz (tfu, tfu,
    tfu - spluwam na wszelki wypadek trzy razy za lewe ramie, bo to przerazajaca
    wizja).
  • jerzykrajewski7 04.08.04, 14:27
    Drogi Panie Rafale!

    Jestem zaskoczony określeniem "żenada". Chodzi o legalny wzrost wartości mojej
    nieruchomości o 40 tys. zł.
    W wielu wątkach podkreślałem poszanowanie dla prawa, a Pan sugeruje, że gdybym
    został burmistrzem, brałbym łapówki.
    Jest mi przykro, że mógł Pan pomyśleć o tym, a cóż dopiero zasugerować. Nigy
    nie brałem łapówek ani ich nie dawałem. Jednym z powodów były zasady, które
    wyznaje, a drugim strach przed więzieniem.

    W legalnym i etycznym zarabianiu pieniędzy nie ma nic złego. Przywódca
    społeczności, taki jak burmistrz, powinien myślec najpierw o materialnej
    stronie jej życia. Stroną duchową zajmuje sie proboszcz. Choć nasz zbyt czesto
    mówi o pieniądzach.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • rafal.redel 04.08.04, 14:52
    jerzykrajewski7 napisał:
    > Jestem zaskoczony określeniem "żenada".
    Samo okreslenie chyba niezbyt mocne (wg slownika jezyka polskiego: z fr.
    gene "krępowanie się, zakłopotanie" - uczucie zaklopotania, wstydu). Pisze Pan
    bez bowiem bez cienia skrepowania (bo chyba niestety nie jest to zart), ze
    kluczowym kryterium decyzji o przyszlosci miasta jest wzrost posiadanej przez
    pana nieruchomosci. Dla mnie to wlasnie zenada.

    > W wielu wątkach podkreślałem poszanowanie dla prawa, a Pan sugeruje, że
    > gdybym został burmistrzem, brałbym łapówki.
    Nie myslalem o lapowkach - jako (znowu odpukac) burmistrz mialby Pan sto
    sposobow, by takze legalnie choc nieetycznie wplywac na wartosc posiadanej
    przez Pana w tym miescie nieruchomosci.
    Co do deklaracji poszanowania prawa - opowiadal Pan tu kiedys o KRUS. Chcialbym
    sie upewnic: czy ta forma ubezpieczenia nie dotyczy jedynie rolnikow czynnych
    zawodowo i ich rodzin, dla ktorych pozarolnicza dzialalnosc gospodarcza jest
    dodatkowym zrodlem utrzymania? Czy nie wymagaja tam podpisywania sie pod
    oswiadczeniem o takiej lub podobnej tresci?

    > Stroną duchową zajmuje sie proboszcz.
    To pozwole sobie potraktowac jednak jako dobry zart.
  • jerzykrajewski7 04.08.04, 14:45
    Drogi Panie Rafale!

    Jeszcze jeden argument. Czy Pan widzi coś złego w zgodnym z prawem zamianie
    działki rolnej na budowlaną i zyskaniu na tym pieniędz na wzroście wartości
    działki?

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • rafal.redel 04.08.04, 15:00
    jerzykrajewski7 napisał:
    > Jeszcze jeden argument. Czy Pan widzi coś złego w zgodnym z prawem zamianie
    > działki rolnej na budowlaną i zyskaniu na tym pieniędz na wzroście wartości
    > działki?

    Oczywiscie nie, o ile taka zamiana jest zgodna z prawem i mozliwa dla
    wszystkich posiadajacych podobne dzialki. Czasem zmiany przeznaczenia
    nieruchomosci udaja sie jedynie niektorym - na przyklad szczegolnie dobrze
    wychodza panstwu Kulczykom w Poznaniu, dzieki czemu nieruchomosci niedrogo
    przez nich kupione szybko zyskuja na wartosci (oczywiscie w sposob zgodny z
    prawem, tylko innym jakos to sie nie udaje).

    Nie widze jednak zbyt wyraznej analogii - chodzilo mi o Panska deklaracje, ze
    kryterium decydowania o przyszlosci calego miasta jest dla Pana wzrost wartosci
    Panskiej nieruchomosci.
  • jerzykrajewski7 04.08.04, 23:42
    Szanowny Panie Rafale!

    Jan Kulczyk brał udział w wielu transakcjach (w tym prywatyzacyjnych) budzących
    watpliwości nie tylko etyczne, ale prawne. Gdy w 1998 pisałem dla 'Businessman
    Magazine" story o Janie Kulczyku (a nie laurkę, jak inne pisma)jego ludzie tak
    naciskali na redakcję, że redaktor naczelny zgodził się pokazać im pierwszą
    wersję mojego tekstu. Po tej lekturze Jan Kulczyk spotkał się ze mna jeszcze
    raz w siedzibie Kulczyk Holding przy ul. Kruczej w Warszawie, gdzie wspólnie z
    Janem Wagą (to jego prawa ręka) próbowali prostować moje przemyślenia. Po
    autoryzacji kolejnych wypowiedzi, dla pewności, przed oddaniem kolumn do
    drukarni Jan Kulczyk zajechał wielką limuzyną do redakcji "BM", by jeszcze raz
    spojrzeć na tekst.
    Człowiek, który nie ma nic na sumieniu, nie interesuje się tak publikacjami na
    swój temat.
    Zdaniem korektorki pracującej dla "BM" wydarzenia te świadczyły o potędzę
    prasy. Moim zdaniem, prasa, a konkretnie redaktor naczelny "BM", pokazał jednak
    jej słabość, zgadzając sie na taki tryb pracy nad tekstem. Ja mogłem rzucić
    etat w "BM", ale, niestety, nie zdecydowałem sie na to. Trochę mi z tego powodu
    wstyd, że zgodziłem sie, by Jan Kulczyk miał tak duży wpływ na mój tekst.
    Tłumaczy mnie to, że byłem wtedy znacznie mniej samodzielny finansowo niż dziś.

    Rzecz te ujawniam publicznie po raz pierwszy. Piszę o tym, by pokazać, że wiem,
    jakie są standardy etyczne w dziennikarstwie. Wiem także, jakie powinny być
    standardy etyczne w polityce i działalności samorządowej.
    Dlatego uzycie przez Pan słowa żenada w kontekście moich opinii uważam za
    bardzo niewłaściwe.

    Zawsze staram sie działać zgodnie z prawem i zasadami etycznymi. To nasz kraj
    jest tak przeżarty korupcją, układami i głupotą, że coraz trudniej uczciwym
    ludziom utrzymywać standardy. Najbardziej porażające jest to, że ta zgnilizna
    sięga do wymiaru sprawiedliwości, do prokuratorów i sędziów. Obserwuję to
    osobiście, spierając się z burmistrzem Januszem Werczyńskim.

    Nie ma pewności, czy byłbym lepszym burmistrzem niż Janusz Werczyński. Na pewno
    byłbym tańszy, gdyż obiecałem, że zgodzę się na wynagrodzenie o połowę niższe.
    Na pewno rozerwałbym lokalne układy i sitwy, które przeszkadzają efektywniej
    zarządzać pieniedzmi, które są do dyspozycji miasta. Na pewno dbałbym o sprawy
    materialne mieszkańców - ulice, oświetlenie, wodociagi, kanalizacja. I
    zadabałbym o to, by przyciagnąc do Marek inwestorów krajowych i zagranicznych.
    A dziś jestem przekonany, że dobrym sposobem na to jest uczynienie z Marek
    dzielnicy Warszawy. Wazny jest tu też argument, że dzięki temu wzrosną ceny
    nieruchomości, w tym mojego domu. W tej osobistej, zgodnej z prawem, korzyści
    nie widzę nic złego.


    Prosze ważyć słowa w dyskusjach.

    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski
  • radna 04.08.04, 18:07
    Szanowny Panie Krajewski:

    Skoro uważa Pan, że (cytuję) „Trudno bowiem ludzi poderwać do takiego
    dodatkowego aktu wyborczego”, to jak wyobraża sobie Pan przyłączenie Marek do
    Warszawy?

    Dla mnie ceny nieruchomości są ważne (bo wpływają na wiekość budżetu miasta),
    ale nie są argumentem decydującym. Ich wzrost nie musi być korzystny dla
    zwykłych ludzi.

    Dla przeciętnego mieszkańca Marek, który nie zamierza wyzbyć się swojej
    nieruchomości, wyższa wartość nieruchomości byłaby przekleństwem po wejściu w
    życie podatku katastralnego (nie sądzę, aby udało się LPR czy PISowi nie
    dopuścić do jego wejścia w życie, zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy w UE) –
    niektórzy byliby zmuszeni sprzedać swoje nieruchomości, bo nie byliby w stanie
    zapłacić podatku. Już teraz w Markach wiele osób, które nie są w stanie płacić
    podatku od nieruchomości (np. emeryci, renciści posiadający duże działki,
    często będące własnością ich rodzin od dziesiątków lat).

    Zatem dla części mieszkańców byłoby to zdecydowanie niekorzystne. Dla budżetu
    też, bo liczą się pieniądze, które WPŁYWAJĄ do kasy, a nie te, które POWINNY
    wpłynąć. Domyśla się Pan chyba, że nie jest łatwo ściągnąć należności – ich
    egzekucja nie leży w kompetencjach władz miejskich (musimy się o to zwracać do
    komornika).

    Pozwoli Pan, że daruję sobie komentarz do tej części Pańskiej wypowiedzi
    (cytuję) „Do mnie, materialisty, to przemawia. Zyskać 40 tys. zł, a może więcej
    na
    przemianowaniu miejsca, w którym mieszkam, z podwarszawskiego miasta na
    stołeczną dzielnicę. To przemawia do mojej wyobrażni”.

    Co adresu.... Już kiedyś mówiłam, że gdybym chciała mieszkać w Warszawie, już
    dawno bym się tam przeprowadziła. A Pan – dlaczego Pan tego nie robi?

    Pozdrawiam, MB

  • marek30022 05.07.06, 08:34
    Dla mnie nie jest istotne czy Marki będą samodzielnym miastem, czy też będą
    włączone do Warszawy. Istotne jest to, w którym przypadku szybciej będę miał
    wodociąg (podobno w Markach już wszędzie jest woda a ja nie mam - mieszkam przy
    ul. Akacjowej - 200 m od Granicznej), kanalizację, gaz. Ponadto po przyłączeniu
    Marek do Warszawy nie trzeba by było jeździć do Wołomina w celu załatwienia
    wielu spraw urzędowych. Warszawa jest bliżej a ponadto wielu mieszkańców Marek
    pracuje w stolicy.
  • zloty_chlopak 28.10.04, 15:13
    Ja jestem zdecydowanie przeciwko wlaczeniu marek do Warszawy..

    Oczywiscie - ceny gruntow w Markach wzrosna a mieszkancy beda mieli wreszcie
    lepsze polaczenie komunikacyjne ze stolica (nie jest to wcale takie pewne, bo
    zalezy to rowniez od ZTM- jako student UKSW zabiegam o to by autobusy !miejskie!
    w strone UKSW kursowaly czesciej, gdyz w godzinnach popoludniowych sytuacja
    czesto gorsza jest niz w przypadku linni 718 (czlowiek na czlowieku)- ZTM
    zawsze odpowiada negatywnie zaslaniajac sie brakiem srodkow lub autobusow)..

    Ale trzeba brac pod uwage, ze ceny uslug i nawet podstawowych artykulow
    wzrosna - po prostu zmienia sie na warszawskie..
    Ale co najwazniejszez- Marki straca mozliwosc kontrolowania swojego budzetu!!
    Zapraszam do lektury artykulu :

    fakty.wwl.pl/2002/01/index.php?id=12
    Po reformie ustroju Warszawy, Wesola i Sulejowek, ktore tak zabiegaly o
    wlaczenie do Warszawy, teraz staraja sie od niej "uwolnic"..

    warto nad tym pomyslec..

    szacun!
    iwo
  • patrykslowicki 03.08.04, 04:15
    > Ile zna
    > Pani przypadków odwołania rady miasta w Polsce w ciagu ostatnich 5 lat?
    Osobiście słyszałem tylko o jednym - odwołanie rady gminy w Rucianem-Nidzie w '96 lub w '97 roku. Do tego czasu to był taki jedyny przypadek w Polsce.
  • gbetina 02.08.04, 17:30
    "MB:
    Gwoli wyjaśnienia. Nie wiem, co dla Pana znaczy „ potrzebny tylko biznes
    plan”, ale chcę zauważyć, że pieniądze z Europy nie leżą na ulicy ..."

    ja tez nie wiem!!!,
    ale jak czytam ('WPROST")ze jakas tam gmina na koncu Polski
    pobudowala oczyszczalnie sciekow, wyasfaltowala ulice, wszystkie domy maja gaz i
    kanalizacje, oswietlone ulice ..... a wszystko to z funduszy Europejskich,
    a dzialo sie to przed 1 Maja 2004 - to chyba mozna?!

    I mysle ze jakis bisnes plan do tego jest potrzebny

    Mysle rowniez ze w Markach mieszka wiecej wyksztalconych ludzi znajacych jezyki
    obce, pracujacych obecnie w strukturach Europejskich niz w takiej gminie...

    A moze wlasnie dlatego ze ci ludzie nie wiedzieli na co sie porywaja, dokonali
    takich - "niemozliwych" inwestycji!!!

    Najwiekszym skarbem Marek jest Lokalizacja
    Trzeba to wykozystac!!! i kusic tym inwestorow,
    nie oddawajcie waszego skarbu W-wie

    pzdr.
    gbetina

  • radna 03.08.04, 01:51
    gbetina napisal:

    > ale jak czytam ('WPROST")ze jakas tam gmina na koncu Polski
    > pobudowala oczyszczalnie sciekow, wyasfaltowala ulice, wszystkie domy maja
    gaz
    > i
    > kanalizacje, oswietlone ulice ..... a wszystko to z funduszy Europejskich,
    > a dzialo sie to przed 1 Maja 2004 - to chyba mozna?!
    (.............)
    > A moze wlasnie dlatego ze ci ludzie nie wiedzieli na co sie porywaja, dokonali
    > takich - "niemozliwych" inwestycji!!!
    >

    MB:

    Nie twierdzę, że nie można. Ale chcę też dodać, że z programów przedakcesyjnych
    skorzystały przede wszystkim gminy WIEJSKIE. Stąd te oczyszczalnie, wodociągi,
    a nawet drogi. W naszym powiecie też kilka gmin dostało pieniądze i dzięki temu
    mają to, o czym niektórzy z nas marzą – drogi, chodniki a nawet ścieżki
    rowerowe. Trzeba było dać mieszkańcom wsi jakąś „marchewkę”, bo oni byli
    najbardziej sceptycznie nastawieni wobec integracj (dlatego pieniądzę płynęły
    głównie do gmin wiejskich).
    Nie znaczy to oczywiście, że nic już się nie da wyciągnąć z unijnej kasy. Ale z
    pewnością „miodowy miesiąc” już się skończył. Proszę wybaczyć mi brak „hurra
    optymizmu”, ale staram się trzeźwo oceniać sytuację.

    > Najwiekszym skarbem Marek jest Lokalizacja
    > Trzeba to wykozystac!!! i kusic tym inwestorow,
    > nie oddawajcie waszego skarbu W-wie
    >

    MB:
    W tej sprawie mam podobne zdanie. Lokalizację mamy świetną, coraz lepszą
    infrastrukturę, podatki nie są porażające, mamy też niezłe szkoły, coraz więcej
    miejsc w przedszkolach... Nawet takie drobne rzeczy mają znaczenie dla
    inwestorów. Jeśli koniunktura nieco poprawi się .....

    Pozdrawiam, Małgorzata Babiuch


  • man72 04.08.04, 00:08
    Przytacza Pani róznego rodzaju powody, dlaczego niby Marki miały by nie wejść
    do Warszawy. A ja z perspektywy mieszkanca mam zupełnie inną opinię.
    A oto dlaczego:
    - ważniejsze urzedy będą w Markach (obecna Rada Miasta nie potrafi tego
    zapewnić)
    - będzie cywilizowana komunikacja miejska (obecna Rada Miasta nie potrafi tego
    zapewnić)
    - będzie więcej inwestycji w infrastukturę: tylko w tym roku w Warszawie
    powstało kilkanaście kilometrów nowych chodników, a zostanie zamontowanych 7000
    nowych latarni (obecna Rada Miasta nie potrafi tego zapewnić)
    - na taki obszar jak Marki w Warszawie przypada ponad 100 policjantów + około
    40 strazników miejskich; a w Markach tylko 40 policjantów
    - znacząco wzrosną ceny wszystkich nieruchomości i działek
    - jak burmistrz i rada dzielnicy źle pracują to prezydent Warszawy daje do
    dzielnicy komisarza, rozpędza całe towarzystwo, a sam ogłasza przyśpieszone
    wybory w dzielnicy.
    - radny zarabia 300zł, a burmistrz dzielnicy 2500zł. : a w Markach to brakuje
    mi parlamentarnych słów żeby to nazwać.
    - taki obszar jak Marki Warszawa jest w stanie zwodociągować i skanalizować w
    ciągu 4 lat. Czy obecna rada miasta to potrafi?
    - szybki napływ nowych inwestorów (pisze na postawie doświadczeń Wesołej)
    - szybka budowa nowych dróg (Warszawa w przeciwieństwie do Marek inwestuje w
    infrastrukutę drogową)
    - Marki zostaną obięte profesjonalnym systemem oczyszczania, tak jak obecnie w
    Warszawie

    Czy te fakty do Pani nie przemawiają?

    Pozdrawiam
    man72
  • sarmatia 04.08.04, 09:52
    man72 napisał:

    > - radny zarabia 300zł, a burmistrz dzielnicy 2500zł. : a w Markach to brakuje
    > mi parlamentarnych słów żeby to nazwać.
    > fakty do Pani nie przemawiają?


    ile zarabia radny w Warszawie??? 300zł??
    Dieta radnego w Warszawie wacha się od 1500 do 2000 zł!!
    A Burmistrz w dzielnicach zarabia od 6 tyś zł na rękę w zwyż plus kierowca z
    samochodem!

    pozdrawiam
    sarmatia
  • man72 04.08.04, 10:33
    sarmatia napisała:


    > ile zarabia radny w Warszawie??? 300zł??
    > Dieta radnego w Warszawie wacha się od 1500 do 2000 zł!!
    > A Burmistrz w dzielnicach zarabia od 6 tyś zł na rękę w zwyż plus kierowca z
    > samochodem!

    1500 - 2000zł zarabia radny miasta, który ma sesje w Pałacu Kultury i Nauki
    6.000zł to zarabia Kaczyński, i on ma faktycznie kierowcę.

    Pomyliły ci ię tylko szczeble administracji w Warszawie, ale kwoty się zgadzają.
  • sarmatia 04.08.04, 11:18
    man72 napisał:
    > 1500 - 2000zł zarabia radny miasta, który ma sesje w Pałacu Kultury i Nauki
    > 6.000zł to zarabia Kaczyński, i on ma faktycznie kierowcę.
    >
    > Pomyliły ci ię tylko szczeble administracji w Warszawie, ale kwoty się
    zgadzają

    Wejdź sobie na oświadczenia majątkowe radnych i burmistrzów poszczególnych
    dzielic i zobacz ile zarabiają radni i burmistrzowie.
    Dieta radnego zależna jest od liczby mieszkańców dzielnicy i od funkcji
    sprawowanych przez radnego. Najmniejsza dieta jest w Wilanowie (1.100 zł) i
    Wawrze (ok 1300 zł)
    Zwykły Radny dzielnicy powyżej 120 tys. mieszkańców zarabja ok 2 tyś. zł.
    (Żoliborz,Wola Praga Południe czy Mokotów) a burmistrz Pragi Południe ma nie
    tylko samochód ale i kierowcę!
    Zanim co napiszesz to przedtem sie upewnij czy nie piszesz bzdur!!
  • man72 04.08.04, 11:33
    Oglądałem jakiś miesiąc temu Telewizyjny Kurier Warszawski i było o pensjach w
    dzielnicach. Była wtedy mowa o Wawrze i Wesołej. Tam radni zrzekają się na cele
    społeczne większości swoich pensji, i zostaje im 300zł. A burmistrz dzielnicy
    ma obcinaną pensje przez radnych i zarabia 2,500zł, bo reszte musi oddać na
    cele społeczne.
  • sarmatia 05.08.04, 12:23
    man72 napisał:
    Oglądałem jakiś miesiąc temu Telewizyjny Kurier Warszawski i było o pensjach w
    > dzielnicach. Była wtedy mowa o Wawrze i Wesołej. Tam radni zrzekają się na
    >cele społeczne większości swoich pensji, i zostaje im 300zł. A burmistrz
    >dzielnicy ma obcinaną pensje przez radnych i zarabia 2,500zł, bo reszte musi
    >oddać na cele społeczne.


    Zachęcam jednak do zajrzenia do świadczeń majątkwoych i do rozporządzenia,
    które reguluje wynagrodzenia radnych i burmistrzów miasta stołecznego.
    Burzmistrz Wawra zarabia ok 8 tyś zł Radni nie mogą mu obcinać pensji,może to
    zrobić tylko prezydent Warszawy ale na pewno nie do kwoty 2500 tyś złmuszą być
    zachowane "widełki" I zapewniam Cię radni Wawra nie zrzekają się żadnych
    pieniędzy.
    pozdrawiam
    sarmatia
  • rafal.redel 04.08.04, 11:28
    man72 napisał:
    > 6.000zł to zarabia Kaczyński, i on ma faktycznie kierowcę.

    Czy jestez pewien, ze prezydent Warszawy majac tak duzy zakres
    odpowiedzialnosci zarabia tak male pieniadze??? Wydaje mi sie to hmm.. niezbyt
    prawdziwa informacja. Czy masz gdzies pod reka link do zrodla, bo nie znajde
    teraz czasu, by poszukac?

    p.s. Twoje marzenie, by za sprawowanie funkcji publicznych placic symboliczne
    grosze wydaje mi sie absurdalne - poglebiloby to i tak juz obserwowana w Polsce
    sytuacje, ze musimy wybierac miedzy politykami uczciwymi, ale niezbyt
    kompetentymi albo wprawdzie w miare zdolnymi, ale wykorzystujacymi swoje
    zdolnosci glownie do pozyskiwania dodatkowych dochodow.
    Wszak czlowiek uczciwy i w miare zdolny musialby miec wyjatkowo silne poczucie
    misji, by zgodzic sie na kilku- lub kilkudziesieciokrotne obnizenie poziomu
    swoich dochodow i zaczac sprawowac funkcje publiczne.

  • man72 04.08.04, 11:36
    Ale niskie pensje gwarantują, że nie pchają się osoby, które w funkcji radnego
    czy burmistrza widzą łatwą forsę.
  • sarmatia 04.08.04, 11:47
    man72 napisał:

    > Ale niskie pensje gwarantują, że nie pchają się osoby, które w funkcji
    radnego
    > czy burmistrza widzą łatwą forsę.



    Jakie niskie pensje?? 2 tyś to niska pensja??
  • rafal.redel 04.08.04, 12:19
    man72 napisał:
    > Ale niskie pensje gwarantują, że nie pchają się osoby, które w funkcji
    > radnego czy burmistrza widzą łatwą forsę.
    I tu sie moim zdaniem straszliwie mylisz. Niskie wynagrodzenia wcale tego nie
    gwarantuja - a czesto wrecz przeciwnie. Nieuczciwi (nawet oficjalnie zarabiajac
    grosze) i tak moga na sto sposobow pozyskac "latwa forse" wykorzystujac
    sprawowana funkcje (pobierajac "prowizje" od kontraktow, zatrudniajac krewnych
    i znajomych itd.) - i to sie niestety w wielu miejscach w Polsce dzieje. Nawet
    znajduja sobie doskonale usprawiedliwienie "przeciez tak malo mi placa, ze
    musze kombinowac".
    A uczciwi (ktorzy nie wykorzystywaliby stanowiska dla pozyskania lewych
    pieniedzy, zatrudnienia krewnych i znajomych itd.) a jednoczesnie kompetentni w
    wiekszosci nie podejma sie sprawowania odpowiedzialnej i trudnej funkcji za pol
    darmo.
    Tak wiec z nizszych apanazy pewnie paradoksalnie moga cieszyc sie ci mniej
    uczciwi - wszak wtedy bedzie mniejsza konkurencja do stanowisk publicznych ze
    strony ludzi uczciwych.

    sarmatia napisała:
    > Jakie niskie pensje?? 2 tyś to niska pensja??

    Zalezy za jaka prace. Moim zdaniem zdecydowanie za niska jak dla burmistrza.
    Jak na diete radnego, to w obecnych warunkach adekwatna - choc (jesli Polska
    bedzie sie rozwijac) powinna rosnac.

  • sarmatia 04.08.04, 11:45
    rafal.redel napisał:

    > Czy jestez pewien, ze prezydent Warszawy majac tak duzy zakres
    > odpowiedzialnosci zarabia tak male pieniadze??? Wydaje mi sie to hmm..
    niezbyt
    > prawdziwa informacja. Czy masz gdzies pod reka link do zrodla, bo nie znajde
    > teraz czasu, by poszukac?

    Prezydent Kaczyński brutto zarabia 11 tyś. zł czyli ok. 7 - 8 tyś netto ale
    już Wiceprezydent zarobił więcej od Prezydenta Kaczyńskiego w roku 2003.
    Zarobki np. burmistrza Pragi Południe porównywalne są zarobkami wiceprezydenta.
    pozdrawiam


    P.S. Radnemu przysługują w ciągu miesiąca diety w wysokości do:

    1) 100% maksymalnej wysokości diety w gminach powyżej 100 tys. mieszkańców,
    2) 75% maksymalnej wysokości diety w gminach od 15 tys. do 100 tys.
    mieszkańców,
    3) 50% maksymalnej wysokości diety w gminach poniżej 15 tys. mieszkańców.


    sarmatia
  • rafal.redel 04.08.04, 12:35
    sarmatia napisała:
    > Prezydent Kaczyński brutto zarabia 11 tyś. zł czyli ok. 7 - 8 tyś netto ale
    > już Wiceprezydent zarobił więcej od Prezydenta Kaczyńskiego w roku 2003.

    Dzieki za informacje - czyli wyglada (jak podejrzewalem), ze Man nieco zanizyl
    wynagrodzenie pana Kaczynskiego dla uzyskania lepszego efektu polemicznego.
    Co do samych kwot, to uwazam, ze te 11 tys. brutto jest prawdopodobnie w sam
    raz jak na obecne polskie warunki.
    Chociaz oczywiscie jest to niewiele w porownaniu do wynagrodzenia za kierowanie
    przedsiebiorstwem prywatnym o podobnym budzecie, to jednak na wiecej nas
    (jako "akcjonariuszy" Polski) nie stac. Zreszta - przy calym szacunku - nikt
    pewnie nie powierzylby kierowania niezalezna firma prywatna o tak duzych
    rozmiarach i z takim budzetem prezydentowi Kaczynskiemu (a juz tym bardziej
    niektorym jego kolegom, jak mojemu ulubionemu Janowi Parysowi) wiec nie maja na
    co narzekac.

  • sarmatia 04.08.04, 12:55
    rafal.redel napisał:


    > przedsiebiorstwem prywatnym o podobnym budzecie, to jednak na wiecej nas
    > (jako "akcjonariuszy" Polski) nie stac. Zreszta - przy calym szacunku - nikt
    > pewnie nie powierzylby kierowania niezalezna firma prywatna o tak duzych
    > rozmiarach i z takim budzetem prezydentowi Kaczynskiemu (a juz tym bardziej
    > niektorym jego kolegom, jak mojemu ulubionemu Janowi Parysowi) wiec nie maja
    naco narzekac.


    Drogi Rafale,
    Skąd takie przypuszczenie, że Jan Parys jest bliskim kolegą Prezydenta
    Kaczyńskiego?
    Jeśli tak to dlaczego go zwolnił z MPT?? Blikim kolegom się tego nie
    robi,nieprawdaż??
    pozdrawiam
    sarmatia
  • rafal.redel 04.08.04, 14:18
    sarmatia napisała:
    > Skąd takie przypuszczenie, że Jan Parys jest bliskim kolegą Prezydenta
    > Kaczyńskiego? Jeśli tak to dlaczego go zwolnił z MPT?? Blikim kolegom się
    > tego nie robi,nieprawdaż??

    Droga Sarmatio,
    Zanim prezydent zwolnil Jana Parysa z MPT (o ile pamietam pod naciskiem mediow,
    ktore wyciagnely sprawe) to najpierw go tam chyba zatrudnil. Czy twierdzisz
    zatem, ze za zatrudnieniem tego pana w Miejskim Przedsiebiorstwie Taksowkowym
    przemawialy duze umiejetnosci organizacyjne i talenty menedzerskie pana Parysa,
    jego wszechstronne doswiadczenia w zarzadzaniu podobnymi przedsiebiorstwami i
    ze nie znalezliby sie na rynku pracy menedzerowie zdolni lepiej poprowadzic te
    firme za podobne pieniadze?
    Ja osobiscie sadze, ze jednak bylo inaczej: pan Parys po niechlubnym odejsciu z
    Fundacji Polsko Niemieckiej nie bardzo mial sie gdzie zahaczyc (wszak na
    otwartym rynku pracy nie ma pewnie ze swoimi kwalifikacjami czego szukac), a
    ze "Janek chcial sie sprawdzic w biznesie" (taka analogia do wypowiedzi jednego
    z towarzyszy z SLD lub PSL, gdy obsadzano dzialaczami partyjnymi stanowiska
    czysto menedzerskie) koledzy potrzebowali mu cos znalezc.

    p.s.1. Nie rozumiem, dlaczego MPT nie zostalo juz dawno sprywatyzowane przez te
    ekipe lub poprzednie. Przeciez przewozy taksowkowe nie sa w najmniejszym
    stopniu "usluga publiczna" - firmy prywatne robia to co najmniej rownie dobrze.
    To znaczy przepraszam, rozumiem dlaczego - wlasnie po to, by kolejne "Janki"
    lub "Staski" (czasem zwiazane z PiS, czasem z PO, czasem z SLD) mogly
    sie "sprawdzac w biznesie" za publiczne pieniadze, bo przeciez kto ich inny
    przygarnie.

    p.s.2. Slowa moje - choc pewnie zjadliwe - kryja w sobie pewna gorycz. Mimo, ze
    obserwuje to juz 15 lat, wciaz nie moge sie pogodzic, ze z niektorych ludzi
    podziwianych w latach wczesniejszych za ich postawe wobec PRL-u wyszly cechy
    tak male. Na platach zwiazanych z Powstaniem pytano ostatnio "A ja, czy
    poszedlbym?". To wazne pytanie, ale w dzisiejszych czasach warto spytac, czy
    dzis nie pluja w twarz Powstancom ci, ktorzy swoimi dzialaniami przy
    sprawowaniu funkcji publicznych defrauduja lub marnuja publiczne pieniadze,
    przez co przyczyniaja sie do obnizania autorytetu naszego panstwa, do tego ze
    wielu ludzi przestaje sie czuc z nim zwiazanych, ze znajduja sobie
    usprawiedliwienie dla nieplacenia podatkow ("bo przeciez i tak je rozkradna"),
    ze modla sie "a niech juz ta unia przyjdzie i zrobi za nas porzadek". Wybacz
    Sarmatio niemodny patos, ale moim zdaniem te rzeczy sa dzis wazniejsze w
    postawie wobec Rzeczpospolitej, o ktora walczyli warszawiacy w 1944r. niz
    pytanie "czy poszedlbym?", na ktore i tak nie potrafimy szczerze odpowiedziec,
    bo przeciez "tyle wiemy o nas, ile nas sprawdzono".
  • sarmatia 04.08.04, 15:23
    rafal.redel napisał:

    >> Droga Sarmatio,
    > Zanim prezydent zwolnil Jana Parysa z MPT (o ile pamietam pod naciskiem
    mediow,ktore wyciagnely sprawe) to najpierw go tam chyba zatrudnil. Czy
    twierdzisz
    > zatem, ze za zatrudnieniem tego pana w Miejskim Przedsiebiorstwie Taksowkowym
    > przemawialy duze umiejetnosci organizacyjne i talenty menedzerskie pana
    Parysa,



    Oczywiście poniekąd masz rację ale pamiętaj, że go jednak zwolnił, czego nie
    można powiedzieć o innych skorumpowanych politykach, którzy albo nadal
    sprawują swoje funkcje albo zmieniają stołki często awansując. Pytasz jakie
    umiejętności miał Parys zapewne niewielkie, a jakie kompetencje ma Nikolski,
    którego Belka mianował na sekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki czy
    Tober, który został wiceministrem kultury?
    sarmatia

  • rafal.redel 04.08.04, 16:05
    sarmatia napisała:
    > (...) ale pamiętaj, że go jednak zwolnił, czego nie
    > można powiedzieć o innych skorumpowanych politykach, którzy albo nadal
    > sprawują swoje funkcje albo zmieniają stołki często awansując
    To prawda - a nie wiesz moze, czym obecnie zajmuje sie Jan Parys?

    > (...) Pytasz jakie umiejętności miał Parys zapewne niewielkie, a jakie
    > kompetencje ma Nikolski, którego Belka mianował na sekretarza stanu w
    > Ministerstwie Gospodarki czy Tober, który został wiceministrem kultury?

    Po pierwsze - czy mam rozumiec, ze powiedzialas wlasnie 'skoro ci z dawnego
    PZPR obstawiaja sie niekompetentnymi kolegami, wiec naszym tez tak wolno i nie
    ma co sie czepiac'? Czy nie wydaje Ci sie, ze przez takie podejscie szacunek do
    naszego panstwa sie sypie i przemianowanie Rzeczypospolitej na czwarta, piata,
    czy siodma niewiele tu pomoze?

    Po drugie - nawet pomijajac pierwsze, to piszesz tu o stanowiskach
    ministerialnych (czyli czysto politycznych) a ja o dyrektorze przedsiebiorstwa
    TAKSOWKOWEGO (stanowisko czysto menedzerskie).

    Po trzecie - a tak w ogole to zapewniam Cie, ze nigdy nie glosowalem na SLD i
    okolice, wiec tym bardziej nie wiem, czemu w ogole mial ten argument sluzyc.
    Powiem wiecej, jesli swinstwo zrobi SLD, to boli jakby mniej - bo przeciez nie
    od dzis doskonale wiadomo, czego sie po bylych aparatczykach PZPR spodziewac.
    Boli znacznie bardziej, gdy tak samo jak ci aparatczycy postepuja ludzie,
    ktorym kiedys sie ufalo.
  • radna 04.08.04, 18:10
    man72 napisał:

    > Przytacza Pani róznego rodzaju powody, dlaczego niby Marki miały by nie wejść
    > do Warszawy.

    MB:
    Wbrew temu, co Pan pisze, do tej pory nie podawałam „różnego rodzaju powodów”,
    dla których Marki nie powinny być przyłączone do Warszawy, a jedynie
    ustosunkowywałam się do kilku argumentów przytaczanych przez zwolenników tej
    opcji.

    Niechętnie wchodzę w tę dyskusję, bo naprawdę nie wiem, jakie mogłyby być
    skutki włączenia Marek do Warszawy (zakładając, że mieszkańcy Marek oraz radni
    Warszawy mają równie entuzjastyczny stosunek do tego pomysłu).

    Przyznam też (z pewnym wstydem), że nie znam dobrze aktualnego Statutu Miasta
    Warszawa. Mogę więc jedynie „gdybać” na podstawie przepisów ustawy o
    samorządzie terytorialnym, że wszelkie decyzje dotyczące m.in.:podatków, planów
    zagospodarowania przestrzennego, inwestycji, środków na utrzymanie szkół itp.
    należałyby do Rady Warszawy, a nie do rady dzielnicy Marki. O naszym budżecie
    decydowałaby Rada Warszawy.

    Czy jest Pan pewien wielkoduszności tego gremium?
    Jaką ma Pan pewność, że Rada Warszawy chciałby poświęcić dużo pieniędzy na
    budowę kanalizacji, dróg, chodników, placów zabaw, itp. akurat w Markach?

    W mojej ocenie, jedyną bezsporną korzyścią dla mieszkańców Marek byłoby wejście
    w strefę miejską ZTM (dopóki oczywiście ta firma funkcjonować będzie na
    obecnych zasadach).
    Są oczywiście też wymierne korzyści dla władz (wyższe zarobki), ale chyba nie o
    to Panu chodziło?

    W poście do Pana Krajewskiego ustosunkowałam się do kwestii wzrostu
    nieruchomości, więc nie będę się powtarzać.

    I jeszcze kilka uwag, dotyczących wymienianych przez Pana argumentów ZA.
    >- ważniejsze urzedy będą w Markach (obecna Rada Miasta nie potrafi tego
    zapewnić)
    MB: wszystkie urzędy, które zgodnie z prawem i decyzjami starosty MOGĄ być w
    Markach, SĄ w Markach.

    >- będzie cywilizowana komunikacja miejska (obecna Rada Miasta nie potrafi tego
    zapewnić)
    MB: tego nie jestem pewna. Czy rzeczywiście we wszystkich dzielnicach Warszawy
    komunikacja miejska jest „cywilizowana? Ja nie tylko do Marek jeżdżę autobusem,
    ale i po Warszawie. To się nie dzieje tak automatycznie. W Warszawie w
    godzinach szczytu też nie jest milutko. A może się mylę lub mam pecha?
    Skoro o tym mowa.... Zgodnie z obietnicą, skontaktowałam się z burmistrzem
    Werczyńskim w sprawie autobusów i obiecał mi, że przygotuje na wrzesień
    oszacowania kosztów zwiększenia liczby kursów (postaramy się je „dokupić” w
    ZTM) i propozycje „zdjęcia” z budżetu zaplanowanych wcześniej wydatków (bo z
    czegoś trzeba zrezygnować, aby zapłacić za te kursy). Chcę też zauważyć, że te
    negocjacje prowdzanone przez burmistrza, które tak irytowały
    niektórych „forumowiczów” przyniosły wymierne efekty – pokrywamy nie 100%
    deficytu, lecz POŁoWĘ (tj. 20% ceny usługi).
    >- będzie więcej inwestycji w infrastukturę: tylko w tym roku w Warszawie
    powstało kilkanaście kilometrów nowych chodników, a zostanie zamontowanych 7000
    nowych latarni (obecna Rada Miasta nie potrafi tego zapewnić)
    MB: nie wydaje się Panu oczywiiste, że w mieście kilkumilionowym buduje się
    rocznie więcej dróg, ciągów pieszych itp. niż w mieście 20-tysięcznym? Skąd
    pewność, że te chodniki powstałyby akurat w Markach?

    >- na taki obszar jak Marki w Warszawie przypada ponad 100 policjantów + około
    40 strazników miejskich; a w Markach tylko 40 policjantów
    MB: Z tym się mogę zgodzić. Ale znowu ... prosze pamiętać, kto jest decydentem
    (wcale nie rada dzielnicy)

    >- znacząco wzrosną ceny wszystkich nieruchomości i działek

    MB: vide post do Jerzego Krajewskiego
    >- jak burmistrz i rada dzielnicy źle pracują to prezydent Warszawy daje do
    dzielnicy komisarza, rozpędza całe towarzystwo, a sam ogłasza przyśpieszone
    wybory w dzielnicy.
    MB: to jest coś. Ale znowu, to kwestia punktu widzenia. Ja akurat mam alergię
    na „centralne zarządzanie”. Wolę sama wybierać i odwoływać ludzi, którzy rządzą
    w miejscu, gdzie mieszkam.
    >.- radny zarabia 300zł, a burmistrz dzielnicy 2500zł. : a w Markach to brakuje
    mi parlamentarnych słów żeby to nazwać.

    MB: to inni już skomentowali. Ja mam już dość dyskusji na ten temat

    >- taki obszar jak Marki Warszawa jest w stanie zwodociągować i skanalizować w
    ciągu 4 lat. Czy obecna rada miasta to potrafi?

    MB: Nie. Bo nie możemy zadłużyć budżetu ponad miarę. To jeden powód. Drugi,
    ważniejszy , który byłby aktualny także w Markach-DZIELNICY Warszawy –
    utrudnienia natury technicznej i prawnej. Techniczne to - specyfika
    ukształtowania geologicznego oraz brak miejsca na media w wielu punktach
    miasta: zbyt wąskie ulice, bezrozumnie położone rury doprowdzające gaz. Z tym
    wiążą się trudności prawne – trzeba mieć zgodę właścicieli prywatnych posesji
    na poszerzenie ulicy (zmiana planu zagospodarowania przestrzennego trwa około 2
    lat, trzeba też ludziom zapłacić – jeśli się zgodzą oddać swoje grunty pod
    drogi) lub na położenie rur na terenie ich nieruchomości (to nie takie łatwe i
    łączy się z pewnym ryzykiem – pamięta Pan totalną awarię telefonów w Markach w
    ubiegłym roku?) Dlatego uważam, że nikt odpowiedzialny nie obieca Panu, że za 4
    lata całe Marki będą skanalizowane. Pewnie będą zwodociągowane.

    >- szybki napływ nowych inwestorów (pisze na postawie doświadczeń Wesołej)

    MB: Wesoła zawsze była bardziej atrakcyjna dla inwestorów. I miała lepszą niż
    Marki reputację (z przykrością to przyznaję).

    > - szybka budowa nowych dróg (Warszawa w przeciwieństwie do Marek inwestuje w
    infrastrukutę drogową)
    MB: generalnie tak. Zwłaszcza tam, gdzie są już wybudowane wszystkie media. To
    też z resztą nie jest żadną regułą. Mój znajomy mieszka w na Podgórnej (po
    naszej stronie Wisły) na osiedlu nowych domów jednorodzinnych i małych domów
    wielorodzinnych. Od lat mieszkańcy domagają się choćby utwardzenia dróg
    lokalnych. Domagają się i toną w błocie. To nie jest wyjątek.

    >- Marki zostaną obięte profesjonalnym systemem oczyszczania, tak jak obecnie
    w Warszawie

    MB: Oj chyba Pana poniosło. „profesjonalnym” – co Pan ma na myśli? Bo chyba nie
    efekty w postaci czystych ulic? Przyznaję, że męczy mnie bród w Markach.
    Myślę, że powinniśmy uporczywie sprzątać, wymieniać zdewastowane kosze i
    kontenery na śmieci na nowe, malować przystanki, stawiać ławeczki (nie tylko w
    parku). Może chuliganom kiedyś znudzi się podpalanie śmietników i opróżnianie
    koszy na chodniki. Warto też egzekować prawo – sparwdzać, czy mieszkańcy mają
    podpisane umowy na wywóz nieczystości. Nie będę używała argumentu, że jest
    brudno, bo ludzie wyrzucają śmieci, gdzie popadnie. To prawda, ale jedynm
    sposobem na to, by bylo czysto, jest sprzątanie. Jak ludzi polubią czystość, to
    sami będą pilnować, żeby inni im nie śmiecili.

    >Czy te fakty do Pani nie przemawiają?

    MB: Przemawiają do mnie fakty, ale Pan podał więcej przypuszczeń niż faktów.
    Czy zna Pan aktualny plan zagospodarowania przestrzennego Warszawy i strategię
    rozwoju? Ciekawa lektura. Polecam. Zwłaszcza w kontekście pomysłu włączenia
    Marek do Warszawy.
    Pozdrawiam
    Małgorzata Babiuch
  • gbetina 05.08.04, 03:30
    MB- podiela chyba jako jedyna radna Marek
    dyskusje na tym forum,
    a wszyscy jej wytykaja ile to zarabiaja radni,
    Presydent itd.
    Niech zarabiaja 10x tyle!
    to nie jest komuna i urownilowka-
    jesli dobrze pracuja to im zaplacic
    a jesli zle to odwolac. kropka

    Podalem pomysl zalozenia komitetu i wylonienia lokalnych liderow
    i co???
    bicie piany, wzajemne pretensje
    jesli sie nie wezmiecie do roboty to skisniecie we wzajemnej nienawisci i
    podzialach, wytykaniu innym, nie tylko pomylek ale i osiagniec!!!

    modlitwy do W-wy,
    moze nas przygarna i autobusy beda co 15 min!
    a jak przygarna i ustawia na szarym koncu
    po wszystko to co wtedy
    bedziecie plakac - do kogo, o co???

    pisalem
    z walczacymi sie pertraktuje
    placzacych sie depcze

    wiec albo bicie piany albo branie spraw Marek we wlasne rece

    pzdr
    gbetina
  • polonez10 06.08.04, 11:14
    Śledziłem Państawa dydskusję na temat Marki -dzielnicą Wa-Wy i przyznam się
    szczerze, że nie wiem o co chodzi niektórym obecnym na forum.
    Mieliśmy zajać się sprawą zysków lub strat dla mieszkańców po przyłączeniu do
    Warszawy, a sprawy zeszły na wysokość diet radnych tu i tam.
    Dordzy Pństwo jeśli nawet funkcje te będą społeczne (bez wynagrodzenia) to i
    tak nie mamy gwarancji,że w radzie nie znajdą się radni którzy będą uprawiać
    prywatę. Nie uczciwi ludzie są wszędzie nie zależnie czy zarobą 300zł czy 2 tys.
    Mieszkam w Markach dzieści lat czyli od urodzenia. Dobrze pamiętam poszczególne
    etapy rozwouj naszego miasta.
    Znam wielu z Pańtstwa jak i radnych osobiście i przez wiele lat wyrobiłem sobie
    zdanie o niektórych (np. p. Skłodowski był nauczycielem w jednej z podstawówek
    gdy pierwszy raz się z nim zetknąłem) ale nie w tym rzecz. Chodzi mi o to,że
    całe zamieszanie wokół niektórych spraw robią ludzie od niedawna zamieszkujący
    nasze miasto i tak się zastanawiam czy my starzy mieszkańcy nie dostrzegamy
    niektórych problemów czy zobojętnieliśmy widząc co się dzieje w całym kraju, a
    może jednak robimy coś nie afiszująć się.
    Ja stanowczo będe się sprzeciwiał przyłączeniu Marek do W-wy (chociaż posiadam
    nieruchomość dużo większą niż p.Krajewski)z wielu względów, o których nie chcę
    teraz się rozpisywać. Może tylko powiem, że wielce mylące jest stwierdzenie że
    będzie cokolwiek łatwiej i lepiej załatwić zwykłemu obywatelowi kiedy staniemy
    się dzielnicą W-wy. Kto rozsądnie myśli ten zapewne będzie wiedział dlaczego.
    A może zapytacie się mieszkańców W-wy jak wpłyneły na ich życie codzienne, a
    może lepiej na szybkość załatwiania spraw urzędowych, kolejne zmiany
    administacyjne ( likwidacja chociażby gmin).
    Do Pana Krajewskiego.
    Zapoznałem się podczas kampani wyborczej z Pana życiorysem, programem wyborczym
    i śledziłem Pana poczynania i nie będę chyba odosobniony w stwierdzeniu, że ma
    Pan pomysły, które nie są nawet warte dyskuscji.
    Zastanawiam się dlaczego wybrał Pan właśnie Marki na miejsce zamieszkania i od
    samego początku wszystko tutaj Panu się nie podoba. A może nie stać było Pana
    kupić działkę w lepszej Pana zdaniem okolicy lub samej Warszawie ?
    Pozdrawiam wszystkich.

  • jerzykrajewski7 06.08.04, 16:44
    Szanowny Panie Polonez 10!

    W dyskusji uzywa się argumentów. Pan nie przedstawił ani jednego za
    pozostawieniem Marek samodzielnym miastem.

    Tak, kupiłem działkę w Markach dlatego, że w 1993 r. nie było mnie stać na
    kupno działki w Warszawie ani na jej bliskich obrzeżach po zachodniej stronie
    Wisły. Marki to była racjonalna decyzja. Drugim powodem było to, że teściowie
    mieszkali na Targówku, skąd do Marek jest blisko.
    Z dzisiejszej perspektywy uważam wybór działki w Markach przy ul. Świerkowej za
    bardzo dobry. Płacąc 9 dolarów za 1 mkw. działki zrobiłem dobry interes.
    Zbudowałem dom bez zaciagąnia kredytów.
    Teraz cena tej działki jest trzy razy wyższa. Mam blisko do centrów
    handlowych, kina, na basen i do centrum Warszawy, gdzie pracuję(Trasa Toruńska
    i Wisłostradą przy Zamku Królewskim jestem w 10-15 minut.).
    Uważam, że ziemie w Markach jest warta więcej niz obecnie za nia płacą nabywcy.
    Miasto to trzeba tylko wypromowac wśród inwestorów i przyszłych mieszkańców
    oraz przyłaczyć do Warszawy.

    Jeżeli rzeczywiście ma Pan duże nieruchomości w Markakch, powinien przyłączyc
    sie Pan do kampanii na rzecz przyłączenia Marek do Warszawy.

    To, że miaszka Pan w Marakch od urodzenia, nie daje Panu więcej praw
    obywatelskich, wyborczych czy jakichkolwiek innych niż mnie, który mieszkam w
    Markach tylko 9 lat.

    Dla mnie w dyskusji liczą sie argumenty a nie siwe włosy czy jakieś inne
    zasługi. Przy podejmowaniu decyzyji robię zwykle rachunek zysków i strat.
    Popełniam błędy. Na przykład start w wyborach na burmistrza przyniósł mi więcej
    strat niż korzyści. Był jak inwestycja w akcje nieobliczalnej spółki. Bieg
    wydarzeń wyborczych jesienia 2004 r. mnie zaskoczył. Nie przypuszczałem, że po
    drugiej stronie natknę sie na tylu nieuczciwych ludzi. Nie wziąłem tez pod
    uwagę lokalnego patriotyzmu, który Pan tu też nam serwuje.

    I jeszcz jedno pytanie - które moje pomysły z kampanii wyborczej były tak
    beznadziejne, że nie warto o nich dyskutowac?

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski


  • jerzykrajewski7 02.09.04, 19:01
    Drodzy Forumowicze!

    Pan Man 72 kończy swoje posty hasłem "Marki dzielnicą Warszawy". Aby
    zrealizować to hasło, trzeba zmobilizować marecka społeczność. Do tego
    potrzebna jest jakaś forma organizacji społeczeństwa obywatelskiego. Założenie
    stowarzyszenia czy fundacji wymaga pewnego wysiłku organizacyjnego. Najprostszą
    forma jest niesformalizowany luźny komitet - grupa towarzyska. Każdy obywatel
    może wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni na druk plakatów czy zapłacić za
    rozniesienie ulotek. Nie trzeba wtedy księgowości ani rachunków.

    Jeżeli ktoś z Was jest gotów brać udział w takim komitecie, proszę przesłac
    zgłoszenie na adres jerzykrajewski7@NOSPAM.gazeta.pl.

    Wkrótce (za dwa tygodnie) zorganizuję spotkanie takiego komitetu w siedzibie
    mojego biura przy ul. Piłsudskiego 37.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

  • man72 02.09.04, 19:12
    jerzykrajewski7 napisał:

    > Drodzy Forumowicze!
    >
    > Pan Man 72 kończy swoje posty hasłem "Marki dzielnicą Warszawy". Aby
    > zrealizować to hasło, trzeba zmobilizować marecka społeczność. Do tego
    > potrzebna jest jakaś forma organizacji społeczeństwa obywatelskiego.
    Założenie
    > stowarzyszenia czy fundacji wymaga pewnego wysiłku organizacyjnego.
    Najprostszą
    >
    > forma jest niesformalizowany luźny komitet - grupa towarzyska. Każdy obywatel
    > może wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni na druk plakatów czy zapłacić za
    > rozniesienie ulotek. Nie trzeba wtedy księgowości ani rachunków.
    >
    > Jeżeli ktoś z Was jest gotów brać udział w takim komitecie, proszę przesłac
    > zgłoszenie na adres jerzykrajewski7@NOSPAM.gazeta.pl.
    >
    > Wkrótce (za dwa tygodnie) zorganizuję spotkanie takiego komitetu w siedzibie
    > mojego biura przy ul. Piłsudskiego 37.
    >
    > Pozdrawiam
    >
    > Jerzy Krajewski
    >

    Tylko Panie Jerzy jest jeden poważny problem: do czasu, aż nasza Rada Miasta
    sama nie zrozumie czego chcą mieszkańcy i nie ogłosi referendum w tej sprawie
    nic się nie zmieni.
    Może powstać nawet 1000 komitetów, a i tak obecni radni je zbagatelizują i
    bedzie po staremu.


    --
    Marki dzielnicą Warszawy!!!
  • jerzykrajewski7 02.09.04, 21:54
    Drogi Panie Man72!

    To jest projekt na kilka lat. Celem takiego komitetu może byc np. wygranie
    wyborów do Rady Miasta w 2006 r. i przeprowadzenie później odpowiednich uchwał.
    (Z góry zaznaczam, nie chcę startować na burmistrza. Akurat wczoraj pociąłem
    baner wyborczy, zachęcający do głosowania na mnie w 2002 r. Interesuje mnie
    kariera w biznesie, a nie w administracji. W biznesie mam plany na najbliższe
    kilka lat).
    Wymaga to popracownia przez dwa lata i wydania troche pieniędzy na promocję
    takiej koncepcji. Myślę, że sporej grupie przedsiebiorców zależałoby na zmianie
    adresu siedziby ich firmy z Marki na Warszawa-Marki, jak to w reklamach podaje
    Real i Media Markt. Nie do pogardzenia sa równiez korzyści ze wrostu cen
    nieruchomości.

    Jeżeli większość obywateli Marek uzna ten pomysł za dobry, bo taki jest, poprze
    go również grupa Werczyńskiego. Celem nie jest odsunięcie jej od władzy, lecz
    zmiana statusu naszego miasta korzystna dla nas i dla naszych sąsiadów
    bliższych i dalszych.

    A tak nawiasem, przydałoby sie zrobić w miare obiektywne badanie opinii
    publicznej w Markach w tej sprawie. Ma Pan pomysł, jak tego dokonać?

    To forum nie jest niestety reprezentatywne. Choć nas dwóch "za" to już jest coś.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • man72 02.09.04, 22:04
    Zgadzam się z Panem w zupełności. Podstawowym atutem jest odłączenie się od
    Wołomina, który już w czasach PRL-u był dla Marek jak zbędny balast, który
    ciągnie Marki na dno.

    Inną kwestią jest Werczyński. Ludzie znają tylko rządy Tankiewicza i
    Werczyńskiego, a rządy obu z nich niczego dobrego dla Marek nie przyniosły.
    Ludzie nie zdają sobie sprawy, że można rządzić dobrze i efektywnie.
    --
    Marki dzielnicą Warszawy!!!
  • jerzykrajewski7 03.09.04, 11:52
    Drogi Panie Man 72!

    Nie przesadzajmy. I z Tankiewicz, i za Werczyńskiego zdarzyły sie dobre rzeczy.
    Marki cały czas rozwijaja się. Budowane są szkoły, ulice, wodociąg, oswietlenie
    ulic. Powstał plac zabaw w parku. Sa plotki, pogłoski i domysły w sprawie
    korpupcji, ale dowodów nie ma. Na pewno trzeba to sprawdzić.
    Inwestycje mozna zrobić efektywniej. Można też znaleźć oszczędności na
    administracji.

    Ale nasz cel - Marki dzielnicą Warszawy - można zrealizować we współpracy z
    grupami ludzi skupionymi wokół Werczyńskiego czy Tankiewicza. Pewna grupa jest
    również skupiona wokół Tadeusza Skłodowskiego. Inna wokół Stefana Mincberga.
    Możemy też zorganizowac własną, bezpartyjną grupę.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

    man72 napisał:

    > Zgadzam się z Panem w zupełności. Podstawowym atutem jest odłączenie się od
    > Wołomina, który już w czasach PRL-u był dla Marek jak zbędny balast, który
    > ciągnie Marki na dno.
    >
    > Inną kwestią jest Werczyński. Ludzie znają tylko rządy Tankiewicza i
    > Werczyńskiego, a rządy obu z nich niczego dobrego dla Marek nie przyniosły.
    > Ludzie nie zdają sobie sprawy, że można rządzić dobrze i efektywnie.
  • w.karpinski 04.09.04, 08:56
    > man72 napisał:
    > Ludzie nie zdają sobie sprawy, że można rządzić dobrze i efektywnie.

    > jerzykrajewski7 napisał:
    > Inwestycje mozna zrobić efektywniej. Można też znaleźć oszczędności na
    > administracji.

    Ja pytam:
    Czy z tego wynika, że Pan jerzy Krajewski nie należy do "ludzi"?
    A może szanowny Man72 po prostu się zagalopował pisząc to, co napisał?

    Pozdrowienia
    Włodzimierz Karpiński

  • man72 04.09.04, 11:51
    w.karpinski napisał:

    > Ja pytam:

    > A może szanowny Man72 po prostu się zagalopował pisząc to, co napisał?

    Wcale się nie zagalopowałem - oto przykład:
    Kiedy odnawiano nasz park Miejska Ekipa Remontowa w liczbie 10 ludzi dziennie
    kładła dosłownie po 5 taczek piachu na alejki - reszte czasu rozmawiali i
    palili papierosy. Efekt był taki, że siedzieli w tym parku prawie 3 miesiące.
    Jedną ławkę montowali 3 godziny!!!

    A wystarczyło wynająć firmę "Sita" lub "Asmabel" - oni by to zrobili w ciągu
    tygodnia i za 1/3 tego, co nasz UM wydał w ciągu tych 3 miesięcy na pensje tym
    robotniom.

    Czy to nie marnowanie pieniędzy?


  • w.karpinski 04.09.04, 15:41
    Dla mnie pomiędzy stwierdzeniem:

    > Ludzie nie zdają sobie sprawy, że można rządzić dobrze i efektywnie.

    a stwierdzeniem:

    > Ludzie nie zdają sobie sprawy, że można było urządzić park w Markach dobrze i
    efektywniej

    jest taka różnica jak między dniem i nocą.

    W. Karpiński
  • man72 04.09.04, 16:20
    w.karpinski napisał:

    > jest taka różnica jak między dniem i nocą.
    >
    > W. Karpiński

    Przykład parku nie jest pojedyńczym przypadkiem.
    Oto inny: Zamiast rozpisywać małe przetargi na wodociąg, uzbierać te wszystkie
    pieniądze i ogłaszać jeden przetarg raz w roku, ale obejmujący dużo ulic.
    Jak przetarg obejmuje duże kwoty zawsze pojawiają się duże firmy i w rezultacie
    na te same roboty można wydać mniej pieniędzy, bo każda firma stara się wygrać
    przetarg, gdyż w perspektywie widzą duże pieniądze za kryjące się jednym
    przetargiem i są skłonne obniżać swoje ceny.




  • jerzykrajewski7 05.09.04, 17:55
    Szanowny Panowie!

    Wasza dyskusja pokazuje, że można wydawać pieniądze gminne bardziej efektywnie.
    Trzeba więc marnotrawców odunąc od władzy.
    Macie kandydata na kontrlidera?

    Po zapoznaniu się z deklaracja majatkową Tadeusza Skłodowskiego nabrałem
    watpliwości do tej kandydatury. NIE TYLKO DLATEGO, ŻE TAKIE DOCHODY RAZIŁYBY
    MIESZKAŃCÓW MAREK. Gdy widze tak wysoką rentowność, jak ma firma Skłodowskiego,
    zapala się czerwone światełko w mojej głowie. Podobnie było, gdy w 1998 r.
    przygładałem się interesom Aleksandra Gudzowatego i Bartimpexu, firmy
    zbudowanej na układach z Rosjanami.
    Czy ktos zna tajemnice sukcesów firmy Skłodowskiego?

    A co myślicie o Robercie Tankiewiczu? Nadal jest popularny w Markach. Z jego
    deklaracji majątkowej wynika, że nie dorobił się na posadzie burmistrza.
    Wygląda, że to jednak w miare uczciwy człowiek.

    Tak naprawdę teraz najważniejsza jest kampania na rzecz uczynienia Marek
    dzielnicą Warszawy. Do tej kampanii potrzebujemy popularnego lidera,
    przekonanego do tej idei.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

  • man72 06.09.04, 22:18
    jerzykrajewski7 napisał:

    > Szanowny Panowie!
    >
    > Wasza dyskusja pokazuje, że można wydawać pieniądze gminne bardziej efektywnie.
    >
    > Trzeba więc marnotrawców odunąc od władzy.
    > Macie kandydata na kontrlidera?

    Dla mnie jest tylko jedna osoba - Tadeusz Skłodowski

    > Po zapoznaniu się z deklaracja majatkową Tadeusza Skłodowskiego nabrałem
    > watpliwości do tej kandydatury. NIE TYLKO DLATEGO, ŻE TAKIE DOCHODY RAZIŁYBY
    > MIESZKAŃCÓW MAREK. Gdy widze tak wysoką rentowność, jak ma firma Skłodowskiego,
    >
    > zapala się czerwone światełko w mojej głowie.
    > Czy ktos zna tajemnice sukcesów firmy Skłodowskiego?

    Tadeusz Skłodowski prowadzi bardzo renomowane biuro rachunkowe do którego
    klienci jadą nawet zza Wołomina. Pozatym jego firma handluje komputerami i
    ostatnio wybudowała dość duże osiedle przy ul.Kościuszki.

    > A co myślicie o Robercie Tankiewiczu? Nadal jest popularny w Markach. Z jego
    > deklaracji majątkowej wynika, że nie dorobił się na posadzie burmistrza.
    > Wygląda, że to jednak w miare uczciwy człowiek.

    Chyba nie słucha Pan nargań z posiedzen Rady Miasta. Tankiewicz to człowiek,
    który wszędzie widzi problemy, i zawsze do każdej sprawy ma 1000 uwag.
    To on powiedział, że Marki nie powinny wcale wspierać finansowo naszej miejskiej
    policji bo tym powinno (według niego) zająć się MZWiA, a Marki powinny tylko
    stawiać ministerstwu warunki. To on był przeciwny podpisaniu przez Marki
    porozumienia z ZTM, i chciał skazać mieszkańców Marek na płacenie codziennie 5zł
    za dojazd i przyjazd prywatnymi autobusami.
    Czy taki człowiek jest Markom potrzebny?

    > Tak naprawdę teraz najważniejsza jest kampania na rzecz uczynienia Marek
    > dzielnicą Warszawy. Do tej kampanii potrzebujemy popularnego lidera,
    > przekonanego do tej idei.

    Popularny lider już jest - Tadeusz Skłodowski. W swoim okręgu znany jest z
    organizowania różnego rodzaju zawodów w SP nr.3, a także fundowaniu na koszt
    własnej firmy komputerów dla SP np.3.
    Jestem pewien, że jak poznają go ludzie w całych Markach to Werczyński może mieć
    duże problemy.


  • polonez10 07.09.04, 08:41
    man72 napisał:

    > jerzykrajewski7 napisał:
    >
    > > Szanowny Panowie!
    > >
    > > Wasza dyskusja pokazuje, że można wydawać pieniądze gminne bardziej efekt
    > ywnie.
    > >
    > > Trzeba więc marnotrawców odunąc od władzy.
    > > Macie kandydata na kontrlidera?
    >
    > Dla mnie jest tylko jedna osoba - Tadeusz Skłodowski
    >
    > > Po zapoznaniu się z deklaracja majatkową Tadeusza Skłodowskiego nabrałem
    > > watpliwości do tej kandydatury. NIE TYLKO DLATEGO, ŻE TAKIE DOCHODY RAZIŁ
    > YBY
    > > MIESZKAŃCÓW MAREK. Gdy widze tak wysoką rentowność, jak ma firma Skłodows
    > kiego,
    > >
    > > zapala się czerwone światełko w mojej głowie.
    > > Czy ktos zna tajemnice sukcesów firmy Skłodowskiego?
    >
    > Tadeusz Skłodowski prowadzi bardzo renomowane biuro rachunkowe do którego
    > klienci jadą nawet zza Wołomina. Pozatym jego firma handluje komputerami i
    > ostatnio wybudowała dość duże osiedle przy ul.Kościuszki.
    >
    > > A co myślicie o Robercie Tankiewiczu? Nadal jest popularny w Markach. Z j
    > ego
    > > deklaracji majątkowej wynika, że nie dorobił się na posadzie burmistrza.
    > > Wygląda, że to jednak w miare uczciwy człowiek.
    >
    > Chyba nie słucha Pan nargań z posiedzen Rady Miasta. Tankiewicz to człowiek,
    > który wszędzie widzi problemy, i zawsze do każdej sprawy ma 1000 uwag.
    > To on powiedział, że Marki nie powinny wcale wspierać finansowo naszej
    miejskie
    > j
    > policji bo tym powinno (według niego) zająć się MZWiA, a Marki powinny tylko
    > stawiać ministerstwu warunki. To on był przeciwny podpisaniu przez Marki
    > porozumienia z ZTM, i chciał skazać mieszkańców Marek na płacenie codziennie
    5z
    > ł
    > za dojazd i przyjazd prywatnymi autobusami.
    > Czy taki człowiek jest Markom potrzebny?
    >
    > > Tak naprawdę teraz najważniejsza jest kampania na rzecz uczynienia Marek
    > > dzielnicą Warszawy. Do tej kampanii potrzebujemy popularnego lidera,
    > > przekonanego do tej idei.
    >
    > Popularny lider już jest - Tadeusz Skłodowski. W swoim okręgu znany jest z
    > organizowania różnego rodzaju zawodów w SP nr.3, a także fundowaniu na koszt
    > własnej firmy komputerów dla SP np.3.
    > Jestem pewien, że jak poznają go ludzie w całych Markach to Werczyński może
    mie
    > ć
    > duże problemy.
    >
    >
    A jak Pan go dokładniej pozna to wtedy szybko zmieni Pan zdanie na jego temat.
    Starzy mieszkańcy Marek znają Pana Skłodowskiego jeszcze jako nauczyciela
    mareckich szkół i dokładnie znają drogę do kariery i tego co teraz posiada.
    Zapewniam Pana, że nie jest to całkowicie jasne i czyste. Układy i układziki są
    i zawsze były. To co mówi i robi Pan Skłodowski jako radny też czemuś służy ( a
    napewno nie w 100% nam - mieszkańcom).

    A jeśli chodzi o pana Tankiewicza to raczej panowie nie zawracajcie sobie głowy.
    Pozdrawiam.
  • man72 07.09.04, 10:38
    polonez10 napisała:

    > A jak Pan go dokładniej pozna to wtedy szybko zmieni Pan zdanie na jego temat.
    > Starzy mieszkańcy Marek znają Pana Skłodowskiego jeszcze jako nauczyciela
    > mareckich szkół i dokładnie znają drogę do kariery i tego co teraz posiada.
    > Zapewniam Pana, że nie jest to całkowicie jasne i czyste. Układy i układziki są
    >
    > i zawsze były. To co mówi i robi Pan Skłodowski jako radny też czemuś służy ( a
    >
    > napewno nie w 100% nam - mieszkańcom).

    Ja Tadeusza Skłodowskiego znam jakieś 5 lat i naprawdę nie mogę powiedzieć o nim
    złego słowa. Wiem że w czasach PRL-u był w Markach naczelnikiem oświaty (czy jak
    to się tam wtedy nazywało) i też jakoś na tym majątku nie zrobił.
    Potrafił on zaraz po upadku PRL-u dobrze zainwestować własne pieniądze w biuro
    rachunkowe, i jakoś wszystko się udało, i z tego ma swoje pieniądze.

    > A jeśli chodzi o pana Tankiewicza to raczej panowie nie zawracajcie sobie głowy.

    Tankiewicz to nasz taki Marecki Andrzej Lepper.


  • polonez10 07.09.04, 11:37
    Jak Pan zna p. Skłodowskiego 5 lat to nie bardzo mamy o czym rozmawiać. Niechcę
    zbyt szeroko się rozpisywać na temat tylko powiem Panu tyle jeśli Pan zna się
    na tym czym Pan się traz zajmuje to zapewne wie Pan jakie są dochody z biur
    rachunkowych ( czy handlu kasami fiskalnymi) w porównaniu do majątków jakie się
    posiada.
    Jak Pan uważa ile kosztuje wybudowanie takiego osiedla na ul. Kościuszki?
    Jest coś takiego jak handel nieruchomościami i wtym kierunku tżeba pójść.
    Więcej nic nie napiszę ale jeśli jest Pan dociekliwy to sam Pan dojdzie do
    sedan tego sukcesu.

    Pan Tankiewicz już był burmistrzem Marek tylko Pan nie może tego pamiętać, a
    jeśli nawet Pan pamięta to zapewne nie interesował się Pan w tym czasie tak
    mocno sprawami Marek.
    Pozdrawiam
  • man72 07.09.04, 11:53
    polonez10 napisała:

    > Jak Pan zna p. Skłodowskiego 5 lat to nie bardzo mamy o czym rozmawiać. Niechcę
    >
    > zbyt szeroko się rozpisywać na temat tylko powiem Panu tyle jeśli Pan zna się
    > na tym czym Pan się traz zajmuje to zapewne wie Pan jakie są dochody z biur
    > rachunkowych ( czy handlu kasami fiskalnymi) w porównaniu do majątków jakie się
    >
    > posiada.

    Nigdy osobiście nie przeprowadzałem kontroli w firmie p.Skłodowskiego, i z
    oczywistych powodów wcaale do tego się nie śpieszę.

    > Jak Pan uważa ile kosztuje wybudowanie takiego osiedla na ul. Kościuszki?
    > Jest coś takiego jak handel nieruchomościami i wtym kierunku tżeba pójść.
    > Więcej nic nie napiszę ale jeśli jest Pan dociekliwy to sam Pan dojdzie do
    > sedan tego sukcesu.

    Ja wiem ile kosztowało całe te osiedle, ale z oczywistych powodów nie mogę podać
    kwoty na tym forum. Mogę jedynie powiedzieć, że budował je p.Skłodowski ze
    współnikiem, który dał działkę i część pieniędzy na inwestycję.
  • jerzykrajewski7 07.09.04, 23:44
    Drogi Panie Man 72!

    Być może moja podejrzliwość jest nadmierna. Pan Tadeusz Skłodowski zawsze robił
    na mnie dobre wrażenie. Więć, skoro Pan go również chwali, czmu nie.
    Postaram się z nim spotkać.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • gbetina 19.10.04, 03:56
    Szanowny Pan Jerzy Krajewski napisal
    >Czy ktos zna tajemnice sukcesów firmy Skłodowskiego?

    A co myślicie o Robercie Tankiewiczu? Nadal jest popularny w Markach. Z jego
    deklaracji majątkowej wynika, że nie dorobił się na posadzie burmistrza.
    Wygląda, że to jednak w miare uczciwy człowiek.<

    jak Pan widzi
    staram sie zachowac kulturalnie wobec panskiej osoby panie Jerzy
    ale zaczyna mnie ponosic
    toz pany z butow wystaje poradnik NKWD'owca
    wiec jesli Pan Sklodowski posiada firme przynoszaca dochody
    to jest wrogiem,
    poniewaz ma pomysly,
    potrafi zorganizowac i zazadzac czyms wiekszym niz swoje podworko
    wiec jemu wara od rzadzenia w Markach.
    Natomiast Robert Tankiewicz, jako osoba malo zaradna,
    nie posiadajaca zadnego majatku jest w pana oczach najleprzym kandydatem???
    jesli sam nie potrafi dorobic sie BMW i willi na karaibach,
    to zostajac burmistrzem Marek zamieni je w miasteczko mlekiem i miodem plynace!!!???
    -(Przepraszam Pana Tankiewicza, nie znam pana a Panskie nazwisko uzylem tylko
    zeby przedstawic tok rozumowania JK.
    Pana Sklodowskiego tez nie znam jak i nikogo z wlodarzy miasta ale troche
    rozsadku i chlopskiej logiki Panu nie zaszkodzi panie JK

    pzdr
    gbetina
  • agata29 03.09.04, 09:46
    Szanowny MAN 72
    Podobnie jak ja Szanowny MAN 72 jest prawnikiem. Dlatego proszę nie dokonywać
    uogólnień w postaci cytuję: "aż nasza Rada Miasta sama nie zrozumie czego chcą
    mieszkańcy". Rada Miasta to radni,a jedną z radnych jestem ja. Mam swoje własne
    zdanie. Chcę poznać zdanie mieszkańców na każdy temat. Rozmawiając z wyborcami
    na temat przyłączenia Marek do Warszawy słyszałam bardzo różne zdania, a radny
    musi brać pod uwagę wszystkie zdania. Jestem ciekawa jakie Szanowny MAN 72
    widzi plusy, ale również minusy przyłączenia Marek do Warszawy. Chciałabym
    również wiedzieć, czy w tej sprawie były kierowane jakieś pisma, zgłaszające
    postulat przyłączenia Marek do Warszawy.
    Pozdrawiam radna Agata Świstowska
  • man72 03.09.04, 13:39
    Ja widzę plusu i minusy - ale plusów jest znacznie więcej.

    Ja pisma w/w sprawie do UM nie wysyłałem, i narazie nie mam takiego zmiaru.
    Obecnie prowadzę obfitą korespondencję z ZTM, i tymi sprawami jestem zajęty.
    --
    Marki dzielnicą Warszawy!!!
  • agata29 07.09.04, 12:57
    Drodzy Państwo!
    Czytam uważnie wszystkie wypowiedzi i odnoszę wrażenie, że jest to swoiste
    preludium nowej kampanii wyborczej. Kandydaci. Liderzy. A rzeczywistość?
    Kadencja radnych kończy się w 2006 r. Czy te lata mają być zmarnowane?
    Dlaczego tak mało osób przychodzi na sesje Rady Miasta? A przecież mają Panstwo
    takie prawo ? W porządku obrad każdej sesji Rady Miasta jest punkt "Sprawy
    różne". Każdy z Państwa może w tym punkcie zabrać głos. Są dyżury radnych.
    Zainteresowanie Państwa tą formą bezpośredniego kontaktu z radnymi jest
    niewielkie. Namawiam Państwa do aktywności.
    W sprawie przyłączenia Marek do Warszawy moje osobiste zdanie jest najmniej
    istotne, ponieważ to wszyscy Mieszkańcy Marek w drodze referendum powinni się w
    tej sprawie wypowiedzieć. Inicjatywa powinna wyjść od samych Mieszkańców Marek,
    a Władze Miasta powinny tę wolę uszanować. Takie jest osobiste zdanie radnej
    Agaty Świstowskiej.
    I jeszcze jedno radny - moim zdaniem- jest takim adwokatem mieszkańców, którzy
    go wybrali i żeby adwokat dobrze reprezentował swojego klienta musi wiedzieć,
    czego ten klient chce i wtedy wie, jak ma prowadzić jego sprawę. Musi istnieć
    porozumienie między adwokatem, a klientem. I moim zdaniem podobna relacja musi
    istnieć między radnym a Mieszkańcami. Musi być porozumienie między radnymi, a
    Mieszkańcami. Ale "do tanga trzeba dwojga". Ja ze swojej strony zapraszam na
    swoje dyżury i na sesje Rady Miasta.
    Pozdrawiam radna Agata Świstowska
  • sarmatia 07.09.04, 13:12
    agata29 napisała:

    > I jeszcze jedno radny - moim zdaniem- jest takim adwokatem mieszkańców,
    >którzy go wybrali i żeby adwokat dobrze reprezentował swojego klienta musi
    >wiedzieć, czego ten klient chce i wtedy wie, jak ma prowadzić jego sprawę.
    >Musi istnieć porozumienie między adwokatem, a klientem.


    A czy może Pani przedstawić swoje zrealizowane sprawy dla społeczności
    mareckiej?
    W jaki sposób realizuje Pani interesy mieszkańców.
    Czy tylko poprzez dyżurowanie?
    Co Pani takiego zrobiła by nam się żyło przyjemniej?

    >Czytam uważnie wszystkie wypowiedzi i odnoszę wrażenie, że jest to swoiste
    >preludium nowej kampanii wyborczej. Kandydaci. Liderzy. A rzeczywistość?
    A czy z Pani strony to nie jest początek kampanii wyborczej?
    Najwyższy czas rozliczyć się ze swojej pracy.
    Rzeczywiście kolejne wybory w 2006 roku.
    Tymczasem minęły już dwa lata jak sprawuje Pani urząd publiczny. Czas pochwalić
    się efektami tej pracy.
    O ile takie są
    Pozdrawiam
    sarmatia

  • agata29 07.09.04, 15:22
    Szanowny sarmatia!
    Kiedy skończy się mój mandat radnego, przyjdzie wtedy stosowny czas na
    dokonanie podsumowania. Teraz jest rzeczywistość i dwa trudne lata przede
    mną.To nie jest z mojej strony kampania wyborcza, lecz forma dialogu z
    Mieszkańcami.
    Pozdrawiam radna Agata Świstowska
  • sarmatia 07.09.04, 15:54
    agata29 napisała:

    > Szanowny sarmatia!
    > Kiedy skończy się mój mandat radnego, przyjdzie wtedy stosowny czas na
    > dokonanie podsumowania. Teraz jest rzeczywistość i dwa trudne lata przede
    > mną.To nie jest z mojej strony kampania wyborcza, lecz forma dialogu z
    > Mieszkańcami.
    > Pozdrawiam radna Agata Świstowska
    >

    Nie prosiłam Panią o dokonanie podsumowania.
    Proszę jedynie o odpowiedź!
    Co Pani jak radna "adwokat mieszkańców" zrobiła dla społeczności która Panią
    wybrała??
    Co udało się Pani zrealizować ze swojego programu wyborczego?
    Czy tak wiele wymagam?
    pozdrawiam
    sarmatia
  • agata29 07.09.04, 16:14
    Szanowny anonimowy sarmatia!
    Nie prowadzę kampanii wyborczej, w przeciwieństwie do Pana.
    Nie dam się sprowokować.
    Niech inni mnie chwalą lub krytykują.
    Ci Mieszkańcy Marek, którym jest łatwiej żyć, dzięki moim staraniom, o tym
    wiedzą i to mi wystarczy.
    Pozdrawiam radna Agata Świstowska
  • sarmatia 07.09.04, 16:31
    Ta odpowiedź świadzczy tylko o tym, że NIC PANI JAKO RADNA NIE ZROBIŁA przez
    dwa lata piastowania swojej funkcji
    pozdrawiam
    sarmatia


    P.S. Żeby kogoś krytykować lub chwalić trzeba wiedzieć co zrobił. W Pani
    przypadku jest to niemożliwe
  • man72 07.09.04, 17:29
    sarmatia napisała:


    > Proszę jedynie o odpowiedź!
    > Co Pani jak radna "adwokat mieszkańców" zrobiła dla społeczności która Panią
    > wybrała??
    > Co udało się Pani zrealizować ze swojego programu wyborczego?

    Przyłączam się do pytania.

    Ale dodam jeszcze jedno: Czy kiedykolwiek prowadziła Pani korespondencję z ZTM?
    Ja już kiedyś pochwaliłem się Pani o co walczę z ZTM dla mieszkańców Marek i
    jakie są moje dotychczasowe sukcesy, chociaż robię to społecznie i nikt mi za to
    nie płaci, nie mogę w swojej walce liczyć na pomoc UM i nikt pewnie nie powie mi
    za to "dziękuje".



  • man72 07.09.04, 13:34
    agata29 napisała:

    > Drodzy Państwo!
    > Czytam uważnie wszystkie wypowiedzi i odnoszę wrażenie, że jest to swoiste
    > preludium nowej kampanii wyborczej. Kandydaci. Liderzy. A rzeczywistość?
    > Kadencja radnych kończy się w 2006 r. Czy te lata mają być zmarnowane?
    > Dlaczego tak mało osób przychodzi na sesje Rady Miasta? A przecież mają Panstwo
    >
    > takie prawo ? W porządku obrad każdej sesji Rady Miasta jest punkt "Sprawy
    > różne". Każdy z Państwa może w tym punkcie zabrać głos. Są dyżury radnych.
    > Zainteresowanie Państwa tą formą bezpośredniego kontaktu z radnymi jest
    > niewielkie. Namawiam Państwa do aktywności.

    Tylko jaki sens ma przychodzenie na dyżury i posiedzenia rady miasta, jak i tak
    każda propozycja mieszkańców kończy się stwierdzeniem burmistrza "nie ma na to
    pieniędzy".

    > I jeszcze jedno radny - moim zdaniem- jest takim adwokatem mieszkańców, którzy
    > go wybrali i żeby adwokat dobrze reprezentował swojego klienta musi wiedzieć,
    > czego ten klient chce i wtedy wie, jak ma prowadzić jego sprawę.

    Akurat wystarczy poczytać to forum, i można dowiedzieć się wszystkiego o
    problemach mieszkańców.

    > Musi istnieć
    > porozumienie między adwokatem, a klientem. I moim zdaniem podobna relacja musi
    > istnieć między radnym a Mieszkańcami. Musi być porozumienie między radnymi, a
    > Mieszkańcami. Ale "do tanga trzeba dwojga". Ja ze swojej strony zapraszam na
    > swoje dyżury i na sesje Rady Miasta.

    Jak ludzie wysyłają dziesiątki pism w sprawie ciasnych autobusów ZTM do UM, a
    nic się z tym problemem nie robi, tylko władze miasta bezczynnie przyglądają się
    jak ludzie jadą jak bydło to o czymś to świadczy.
    I właśnie "do tanga trzeba dwojga", tylko brakuje partnera do tańca po stronie
    UM, a nie mieszkańców.



  • agata29 07.09.04, 13:50
    Szanowny MAN 72
    W dniu 15 września 2004 r. o godzinie 13.00 w sali Urzędu Stanu Cywilnego w
    Markach odbędzie się XIX sesja Rady Miasta Marki w Pkt 6 proponowanego porządku
    obrad zaplanowane jest spotkanie z Panem Bogusławem Borzymem Koordynatorem
    Działalności Przewozowej ZTM w Warszawie na temat funkcjonowania komunikacji
    miejskiej. Chyba coś się zaczyna dziać Szanowny MAN 72?
    Można wszystko negować i krytykować, ale można pomyśleć pozytywnie i " dać się
    zaprosić do tanga"
    Pozdrawiam radna Agata Świstowska
  • w.karpinski 07.09.04, 17:42
    Pani Agato,
    z wielkim niesmakiem czytałem zamieszczone powyżej posty, będące reakcją na
    Pani wypowiedzi.
    Jest mnie osobiście bardzo przykro, że zaprezentowana przez Panią chęć do
    współpracy spotkała się z tak wrogą reakcją.
    Ale jak mówią w moich stronach: "Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, idioci patrzą
    na palec"

    Pozdrawiam
    Włodzimierz Karpiński

    PS. Mam nadzieję, że nie zniknie Pani z forum
  • man72 07.09.04, 17:51
    w.karpinski napisał:

    > Pani Agato,
    > z wielkim niesmakiem czytałem zamieszczone powyżej posty, będące reakcją na
    > Pani wypowiedzi.
    > Jest mnie osobiście bardzo przykro, że zaprezentowana przez Panią chęć do
    > współpracy spotkała się z tak wrogą reakcją.

    Jak wrogą reakcją nazywa się pytanie o zarobki Pani Radnej i jej sukcesy jako
    przedstawiciela naszej społeczności to już niewiem jak powinienem postępować.
    Może powinienem wychwalać Panią Radną jak to ona jest wspaniała że zechciała
    skontaktować się z mieszkańcami i powiesić na bloku w którym mieszkam tablicę
    pamiątkową?

  • w.karpinski 07.09.04, 20:42
    Man72 napisał:
    >> .. już nie wiem jak powinienem postępować...

    Odpowiedź jest znana od paru tysięcy lat.
    Należy postepować w stosunku do drugich ludzi tak, jak chcielibyśmy aby
    postępowano z nami.

    Ale do tego trzeba dorosnąć.

    Włodzimierz Karpiński
  • man72 07.09.04, 21:18
    w.karpinski napisał:

    > Odpowiedź jest znana od paru tysięcy lat.
    > Należy postepować w stosunku do drugich ludzi tak, jak chcielibyśmy aby
    > postępowano z nami.
    >
    > Ale do tego trzeba dorosnąć.

    > Włodzimierz Karpiński

    Ja się tylko zapytałem ile zarabia radny w Markach oraz co Pani Radna zrobiła
    podczas swojej kanencji dla mieszkańców - co w tym jest złego?

  • w.karpinski 07.09.04, 21:58
    Szanowny Manie'72

    Tu nie chodzi o treść, to jest sprawa stylu i formy.

    Włodzimierz Karpiński
  • orlowski8 07.09.04, 17:55
    Ale jak mówią w moich stronach: "Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, idioci patrzą
    > na palec"

    Brawo, mądre powiedzenie.
    Ja mam inne powiedzenie dla p. Radnej, bez obrazy -" nie należy ustępować
    głupcom bo jaki to będzie świat".
  • rafal.redel 07.09.04, 21:29
    Zgadzam się z panem Wlodzimierzem - ja tez bez zachwytu czytalem ostatnie
    wypowiedzi w tym watku.

    Szanowna Pani Agato (jesli moge tak sie do Pani zwrocic)
    Tak jak pan Wlodzimierz mam nadzieje, ze agresja i jalowosc niektorych
    wypowiedzi nie zniecheci Pani do zabierania glosu w dyskusjach na forum.
    Osobiscie uwazam, ze - pomimo sytuacji takich jak powyzsza - lokalne fora
    maja sens. I ze jedna z waznych funkcji jaka moga pelnic to latwiejsze i
    lepsze komunikowanie sie z osobami pelniacymi w naszym miescie funkcje
    publiczne. Dla mnie na przyklad uczestnictwo w sesjach Rady lub spotkanie na
    dyzurze (na ktore slusznie zaprasza Pani mieszkancow) nie jest niestety sprawa
    latwa - dyzury radnych i sesje zwykle maja miejsce w dni powszednie w godzinach
    pracy, tak wiec nawet pracujac (jak ostatnio) w poblizu Marek nie mam szans na
    nie zdazyc. Forum i inne srodki komunikacji (BIP, serwis informacyjny Marek)
    moga wiec do pewnego stopnia wypelniac te luke dla mieszkancow nie bedacych
    przedstawicielami wolnych zawodow a chcacych jednoczesnie interesowac sie
    sprawami swojego miasta.

    Dlatego uwazam za wazne, ze zarowno Pani jak i jakis czas temu Pani Malgorzata
    Babiuch podejmuja sie rozmowy z mieszkancami na forum, narazajac sie na ryzyko
    anonimowych nieprzyjemnych atakow. I nawet jesli (jak zdaje sie twierdzic
    Sarmatia) mialby to byc element kampanii wyborczej, to oby wiecej takich
    kampanii i oby trwaly one cala kadencje ;-)


  • w.karpinski 07.09.04, 22:04
    rafal.redel napisał:

    > .. to oby wiecej takich
    > kampanii i oby trwaly one cala kadencje ;-)

    Składam swój podpis.
    W.Karpiński - Pustelnik II
  • jerzykrajewski7 07.09.04, 23:59
    Drogi Panie Karpiński!

    Nie zgadzam się z pana opinią. Sarmatia na poczatku tylko grzecznie zapytała,
    co Pani Świstowska zrobiła dla miasta. Sarmatia oczekiwała prostej odpowiedzi.
    Potem dociskała Panią Radną, ale nic z tego nie wyszło. Sarmatia miała prawo
    wyciagnąć krytyczne wnioski. To Pani Świstowska zaprosiła do dialogu, a
    następnie ten dialog zerwała przy prostym pytaniu.
    Ludzie powinni ze soba rozmawiac, by lepiej rozumiec się. Polska, mam nadzieję,
    powoli wyrywa się z okowów sowieckiego myślenia o życiu społecznym. Powoli
    tworzy się społeczeństwo obywatelskie, w którym ludzie oczekuja odpowiedzi na
    pytania zadane władze. Polska to nie Rosja, gdzie nie można przeprowadzić
    niezależnego sledztwa w sprawie tragedii w Osetii.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski

    w.karpinski napisał:

    > Pani Agato,
    > z wielkim niesmakiem czytałem zamieszczone powyżej posty, będące reakcją na
    > Pani wypowiedzi.
    > Jest mnie osobiście bardzo przykro, że zaprezentowana przez Panią chęć do
    > współpracy spotkała się z tak wrogą reakcją.
    > Ale jak mówią w moich stronach: "Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, idioci
    patrzą
    > na palec"
    >
    > Pozdrawiam
    > Włodzimierz Karpiński
    >
    > PS. Mam nadzieję, że nie zniknie Pani z forum
  • w.karpinski 08.09.04, 06:58
    jerzykrajewski7 napisał:

    > Drogi Panie Karpiński!
    >
    > Nie zgadzam się z pana opinią. Sarmatia na poczatku tylko grzecznie zapytała,
    > co Pani Świstowska zrobiła dla miasta.

    Szanowny Panie Jerzy,
    pytania mają to do siebie, że powinny być adresowane do właściwych osób.
    Przecież Pan zdaje sobie sprawę, że na proste pytanie - co Pani zrobiła dla
    miasta - nie ma odpowiedzi.
    Radny może zgłaszać problemy, postulaty, projekty uchwał itd, itp.
    Radny nie może sobie przypisać niczego.
    Wszystko co dzieje się w mieście dzieje się z woli grupy radnych a nie
    pojedyńczych osób.
    Można spytać - jakie inicjatywy Pani podjęła, jakie postulaty zgłaszała, jakie
    interpelacje i zapytania złożyła.
    Ale nie pytajmy - co Pani zrobiła?

    Proszę mnie nie odpowiadać, że to właśnie pytający mieli na myśli.
    Co autor miał na myśli powinno wynikać jasno z pytania.
  • man72 08.09.04, 10:59
    Na ym forum pojawiły się słowa krytyki pod moim adresem i Sarmatii. Jest to moim
    zdaniem niesłuszna krytyka, gdyż jedynem co zrobiliśmi, to zapytaliśmy Panią
    Radną o jej zarobki jako radnej oraz jest dotychczasowe osiągnięcia dla
    mieszkańców.
    W obu przypadków padła wymijająca odpowidz lub jej odmowa.
    Jako mieszkaniec mam prawo wiedzieć ile kosztują nas wszystkich radni oraz
    zapytać się o efekty ich pracy.
  • jerzykrajewski7 30.09.04, 15:28
    W niedziele byłem na giełdzie nieruchomości "Gazety Wyborczej". Na jednym ze
    stoisk znalazłem reklame osiedla, które przy ul. Berensona w Warszawie (kilka
    kilometrów od Marek) buduje jeden z deweloperów. Na mapie prezentującej
    położenie tego osiedla Marki już są dzielnica Warszawy.

    Coraz więcej firm używa określienia Warszawa-Marki albo Marki Warszawa. Te
    firmy pewnie poparłyby kampanię na rzecz połaczenia Marek z Warszawą.
    Znacie inne przykłady właczenia Marek do Warszawy?


    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • radna 30.09.04, 20:49
    Niedawno dowiedziałam się, że w poprzedniej kadencji próbowano zrealizować
    pomysł włączenia Marek do Warszawy. Uchwała mareckiej rady nie zainteresowała
    jednak Rady Warszawy. Chyba jednak nas tam nie chcą (a w każdym razie nie
    chcieli, co mnie oczywiscie wcale nie martwi).
    Pozdrawiam
    Małgorzata Babiuch
  • jerzykrajewski7 17.10.04, 22:03
    Man72 wymeldował się z Marek do Warszawy. To duża starta dla naszego miasta.
    Czas zacząć intensywne działania, by przyłaczyć nasze miasto do Warszawy.

    Kto z Was ma znajomych w Radzie Warszawy? Najpierw trzeba rzeczywiście
    sprawdzić, czy nas tam zechcą.


    Pozdrawiam


    Jerzy Krajewski
  • zloty_chlopak 28.10.04, 15:15
    Ja jestem zdecydowanie przeciwko wlaczeniu marek do Warszawy..

    Oczywiscie - ceny gruntow w Markach wzrosna a mieszkancy beda mieli wreszcie
    lepsze polaczenie komunikacyjne ze stolica (nie jest to wcale takie pewne, bo
    zalezy to rowniez od ZTM- jako student UKSW zabiegam o to by autobusy !miejskie!
    w strone UKSW kursowaly czesciej, gdyz w godzinnach popoludniowych sytuacja
    czesto gorsza jest niz w przypadku linni 718 (czlowiek na czlowieku)- ZTM
    zawsze odpowiada negatywnie zaslaniajac sie brakiem srodkow lub autobusow)..

    Ale trzeba brac pod uwage, ze ceny uslug i nawet podstawowych artykulow
    wzrosna - po prostu zmienia sie na warszawskie..
    Ale co najwazniejszez- Marki straca mozliwosc kontrolowania swojego budzetu!!
    Zapraszam do lektury artykulu :

    fakty.wwl.pl/2002/01/index.php?id=12
    Po reformie ustroju Warszawy, Wesola i Sulejowek, ktore tak zabiegaly o
    wlaczenie do Warszawy, teraz staraja sie od niej "uwolnic"..

    warto nad tym pomyslec..

    pozdrawiam!
    iwo
  • jerzykrajewski7 28.10.04, 16:38
    Stanowisko burmistrza JW nie jest jednoznaczne. Ja rozumiem, że JW wolałby
    bliższe związki z Warszawą. Poniżej fragment z "Fakty.wwl"

    Bardziej radykalne stanowisko zajmują Marki. Wynika to, jak uważa burmistrz
    Marek, Janusz Werczyński, po części z położenia geograficznego tej gminy, po
    części z bliskiego związku administracyjnego z Warszawą (przed reformą
    samorządową Marki podlegały pod warszawski rejon), po części ze struktury
    połączeń komunikacyjnych (o wiele bliżej i łatwiej dostać się do Warszawy niż
    do Wołomina), a co za tym idzie, mieszkańcy Marek są niejako "zmuszeni" do
    korzystania z wszelkiego rodzaju usług, które proponuje im stolica. Burmistrz
    sądzi również, że gmina, którą zarządza, jest jedną z prężniej rozwijających
    się jednostek w powiecie, dodatkowo jej położenie sprawia, że jest atrakcyjna
    dla inwestorów. Aktywność gospodarcza jest źródłem relatywnie wysokich dochodów
    generowanych przez gminę, co jednak, jak zauważa włodarz Marek, prawie w ogóle
    nie przekłada się na inwestycje powiatowe na jego terenie.

    Wydaje się, że Marki będą wciąż w powiecie wołomińskim, choć bardzo tego nie
    chcą. Mimo, że stworzenie powiatu Warszawa Wschód zakończyło się fiaskiem, to
    jednak, jak przekonuje burmistrz, Marki będą wciąż poszukiwały takich
    rozwiązań, które będą sprzyjały dalszemu rozwojowi gminy.

  • rafal.redel 02.03.05, 22:15
    Z Życia Warszawy:
    www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=58641


    Sulejówek chce do stolicy
    (...) Sulejówek stanął przed wyborem - albo jesteśmy samodzielni, ale
    biedniejsi, albo oddajemy suwerenność, ale zyskujemy m.in. większe pieniądze na
    inwestycje i lepszą komunikację.
    Burzę w niewielkim podwarszawskim miasteczku rozpętali tamtejsi radni. Chcą, by
    miejscowość stała się częścią stolicy. Przegłosowali więc uchwałę. Teraz
    mieszkańców czekają konsultacje społeczne (rodzaju referendum). Odbędą się 10
    kwietnia. Głosujący zadecydują wtedy, czy chcą przyłączenia do Warszawy.

    Za i przeciw
    Zwolennicy pomysłu twierdzą, że z bycia częścią stolicy będą mieli same
    korzyści - niższe podatki od nieruchomości, których cena jednocześnie wzrośnie,
    więcej pieniędzy na inwestycje.- Zjawią się u nas inwestorzy, pracodawcy, a i
    kontrola nad sprawującymi władzę urzędnikami będzie większa - mówi radny
    Sulejówka Grzegorz Radziszewski.Ale pomysł ma też swoich przeciwników. Zalicza
    się do nich burmistrz miasta Waldemar Chachulski.
    - Tak naprawdę niektórzy radni chcą po prostu skrócić moją kadencję i stąd
    pomysł przyłączenia do Warszawy - mówi. - Kombinują, że już jako radni
    dzielnicy będą mogli mnie odwołać. Ale zapominają o jednym. Sulejówek
    przyłączony do Warszawy wcale nie musi być oddzielną dzienicą. A co, jeśli
    zostanie częścią Wesołej? Będzie zepchnięty na boczny tor - przestrzega
    burmistrz.

    Trzeba policzyć
    Obydwie strony konfliktu są zgodne co do jednego - decyzję muszą podąć
    mieszkańcy. Jeśli będą chcieli wejść do stolicy, trzeba będzie zmienić ustawę
    warszawską. - Będę rzecznikiem tych zmian - deklaruje poseł Jacek Zdrojewski
    (SLD). Mniej entuzjastycznie reaguje Paweł Poncyliusz, parlamentarzysta PiS. -
    Tu trzeba jeszcze przeliczyć pieniądze - mówi. - Warszawa musi sprawdzić, czy
    jej się to opłaca. Czy nie będzie tak, że więcej wyda na nową dzielnicę, niż ta
    wniesie do stolicy.Karol Karski, radny PiS, nie jest zwolennikiem pomysłu.
    - Za dużo wydamy na Sulejówek - twierdzi. I wylicza: - Zapłacimy wyższe
    janosikowe (patrz ramka poniżej), będziemy musieli wpompować pieniądze w
    tamtejszą komunikację, miejskie inwestycje.

    Była szansa
    Trzy lata temu mieszkańcy Sulejówka mieli już szansę wejścia w administracyjne
    granice stolicy. Posłowie pracowali wtedy nad ustawą warszawską. Jednak
    mieszkańcy w referendum opowiedzieli się przeciwko przyłączenia. - Referendum
    było zmanipulowane - uważa Radziszewski, radny z Sulejówka . - To bzdury -
    ripostują przeciwnicy włączenia miejscowości do stolicy. Z szansy skorzystała
    wówczas Wesoła. Częścią Warszawy jest już od 2002 roku i chwali
    sobie "stołeczność", choć przypłaciła ją samodzielnością. - Mamy teraz lepszą
    komunikację, więcej pieniędzy, głównie na inwestycje - mówi Jacek
    Wojciechowicz, burmistrz Wesołej.

    Wolą wolność
    Tymczasem inne podwarszawskie gminy i miasta cenią sobie swój status i nie chcą
    dołączać się do stolicy. - Nie jesteśmy bogaci, ale zależy nam na
    niezależności - mówi Zdzisław Brzeziński, burmistrz Piastowa. - Jako obrzeżna i
    młoda dzielnica Warszawy bylibyśmy poszkodowani. Dziś sami sporo dostajemy od
    stolicy i sporo jej dajemy, a wszystkie decyzje możemy podejmować samodzielnie -
    dodaje. Podobne zdanie na ten temat mają władze Piaseczna oraz Konstancina. -
    Bylibyśmy częścią dużej aglomeracji, a chcemy być cichym uzdrowiskiem - mówią
    ci ostatni.
  • jerzykrajewski7 09.05.05, 16:43
    Dziś z ust jednego z radnych Rady Miasta Marki usłyszałem, że spora grupa
    radnych opowiada się za przyłączeniem Marek do Warszawy. Może więc i
    wiceburmistrz Krzysztof Wnuk zmieni zdanie.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • jerzykrajewski7 15.09.05, 16:29
    Drodzy Forumowicze!

    Dziś spotkałem znajomego, który równiez popiera pomysł przyłaczenia Marek do
    Warszawy. Takich ludzi jest więcej. Trzeba się więc zorganizować, np. powołać
    Stowarzyszenie "Marki dzielnicą Warszawy", które wystartuje w wyborach
    samorządowych za rok. Jeżeli ktoś jest zainteresowany takż inicjatywą proszę o
    maila na adres jerzy.krajewski@ulan.com.pl.

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • spinaker206 19.09.05, 23:57
    Tu nie chodzi czy sie boją. Mamy pewność, że będą większe podatki nie tylko od
    nieruchomości, które i tak znikną w przepastnej kasie stolicy. Będzie je
    trudniej odzyskać, by wykorzystać na cele Marek.
  • jerzykrajewski7 19.11.05, 23:17
    Witam!

    Czy wiecie, który z lokalnych polityków opowiada się za przyłaczeniem Marek do
    Warszawy?

    Pozdrawiam

    Jerzy Krajewski
  • diodone 03.07.06, 23:55
  • katarzyna515 05.07.06, 01:13
    kochani, pomózcie! firma wysyła mnie do marek i stąd prośba o pomoc. powiedzcie
    proszę czy jest u was jakiś miłe, przytulne miejsce, gdzie niedrogo można
    przenocowac? jakiś hotel/motel? powiedzcie tez prosze czy dzieciak znajdzie tam
    dla siebie jakieś wakacyjne atrakcje- basen, jezioro, cokolwiek, co umili
    synowi pobyt. i jeszcze pytanie dot. dojazdu- ile kosztowac może taxi z
    centrum? i czy komunikacja miejska ma jakies dogodne połączenia?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka