• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

PREMIER LEAGUE Dodaj do ulubionych

  • 02.02.06, 09:35
    Niniejszym rozpoczynam wątek o najlepszej lidze świata (według mnie oraz
    nina). Proszę o komentarze, ploty dotyczące rozgrywek w lidze synów Albionu.

    Wczoraj Arsenal odebrał łomot od jednej z moich ulubionych drużyn West Ham
    Utd. Mecz skończył się porażką Kanonierów 2:3. West Ham wygrał na stadionie
    Arsenalu po raz pierwszy od 11 lat (taka ciekawostka). Katastrofą była gra
    Sola Campbella (w razie gdyby Polacy wpadli na Angoli w Niemczech prosimy o
    wystawienie go na stoperze)- na drugą połowę Wenger już go nie wypuścił.
    Katastrofą w West Ham był Konchesky - jak stwierdził kolega nin. Proponuję
    aby jednak działacze Młotów zakupili Baszczyńskiego.
    Najlepsze w tym meczu było to, że Pires strzelił trzy bramki. Pierwszą mu
    zabrali, bo po jego strzale piłka odbiła się od stopy Henry'ego (jakoś nie
    zauważyłem celowego ruchu). Najpierw na tablicy na stadionie symbol piłki był
    przy nazwisku Piresa, chwilę później bramka była już przypisana Heńkowi
    (śrubują mu klubowy rekord). Potem walnął samobója na 1:3, by w końcówce
    meczu, bez żadnych wątpliwości ukuć na 2:3. Płodny wieczór miał Pires. Dodać
    również należy, że chyba z 4 razy Arsenal nie mógł wbić piłki do bramki w
    sytuacji gdy nie było w niej bramkarza, tylko któryś z obrońców i akurat
    musieli w niego przycelować.

    A na koniec zagadka nie związana z ligą nagielską.

    Dzisiaj obchodzi 32 urodziny. Były reprezentant Polski, obecnie gra w LR
    Ahlen. Ksywa boiskowa "Tata". Chyba wiecie o kogo chodzi?
    Zaawansowany formularz
    • 02.02.06, 11:38
      "Katastrofą była gra Sola Campbella (w razie gdyby Polacy wpadli na Angoli w
      Niemczech prosimy o wystawienie go na stoperze"
      Obawiam się, że nic to nie da. Rio Ferdinand też miał kiepski okres a na
      Polaków w Manchesterze wystarczył.
      Co do Arsenalu, zdaje się że wszystko wraca do normy. Albo nudne wygrane 1:0
      albo bęcki i miejsce w tabeli tuż za najlepszymi. Za to kochają Arsenal jego
      fani (tak przynajmniej twierdzi Hornby w "Futbolowej gorączce").

      Mój subiektywny top ten lig europejskich (kryterium atrakcyjność, wymieniam
      tylko te, które czasem oglądam, byc może Mołdawia ma genialną ligę a my żyjemy
      w nieświadomości?):
      1. Anglia
      2. Niemcy
      długo nic
      3. Francja
      4. Holandia
      5. Szkocja
      6. Hiszpania
      7. Włochy
      8. Polska
      Właściwie pod względem atrakcyjności postawiłbym Polskę na 7 a Włochy na 8, ale
      lubię patrzeć na fryzury włoskich piłkarzy. Trzeba pilnować co jest trendy. No
      i mają plus za Nedveda, oczywiście jak jest w formie.
      • 02.02.06, 12:59
        zejrzałem ostatnie 2 mecze WestHam i muszę powiedzieć że to co robią Kochesky i Ferdinand (w meczu z Fulham) to masakra. Baszczyński nie pasowałby do obrony młotków jest za mało haotyczny. mimo to 8 miejsce i tylko 2 pkt do Arsenalu ku mojej szczerej radości. duży plus to Benayoun.
        co mnie cieszy jeszcze: Leeds na barażowym w Championship.
        smuci: Millwal na spadkowym tamuj.

        w niedzielę na c+ o 14.30 Tottenham-Charlton a o 17.00 Chelsea-Liverpool.

        co do lig europejskich to oglądam jedną, na resztę szkoda czasu w końcu w trakcie łyk-endu trzeba mieć trochę czasu żeby się porządnie zważyć.
        miejsce ligi włoskiej w rankingu jak najbardziej właściwe.
        oglądam czasami końcówki maczów Romy, bo po zakończonym spotkaniu zwykle Totti zdejmuje koszulkę i przez parę sekund wszystkie kamery są zwrócone na jego nagi tors.
        • 02.02.06, 13:02
          "haotyczny" - dobrze że matura była kiedyś tańsza
        • 02.02.06, 13:13
          oglądam czasami końcówki maczów Romy, bo po zakończonym spotkaniu zwykle Totti
          > zdejmuje koszulkę i przez parę sekund wszystkie kamery są zwrócone na jego
          nagi
          > tors.
          Z podobnych powodów oglądam Lazio. Czy di Canio znów pozdrowi kibiców
          międzynarodowym gestem zamawiania piwa? Wyciągnięta przed siebie ręka, w
          wiadomych kręgach uznawana niesłusznie za faszystowskie pozdrowienie, oznacza
          zamawianie piwa - zdaniem Młodzieży Wszechpolskiej.
        • 02.02.06, 13:29
          "w niedzielę na c+ o 14.30 Tottenham-Charlton a o 17.00 Chelsea-Liverpool."
          Greg Rasiak dostanie jeszcze jedną szansę? Naprawdę szkoda mi chłopaka, w Derby
          już by go beatyfikowali.
          Dudiego juz spisałem na straty, Pepe Reina ma genialny sezon i nie jest
          Kirklandem z osteoporozą.
          • 03.02.06, 10:13
            Zwracam uwagę, że na wyspach każdy bramkarz ma genialny pierwszy sezon na
            wyspach. Potem jakoś obniżają loty. Jedynym, który naprawdę był the best był
            Peter Schmeichel. Ale niestety, żeby mieć dobrym bramkarzem trzeba mieć żółte
            papiery. On je chyba miał.
            Wracając do goalkiperów. Cech już nie jest taki pewny. Przydarzają mu się
            czasami klopsy. Ale młody jest chłopak. Może będą z niego ludzie. Dudis już
            emeryturka. Piwko na Śląsku obciąga (widziałem w reklamie)... A kasa wpada na
            konto.
            Tęsknię za starym Leeds (Smith, Viduka, Keewell) i West Ham z Di Canio. To były
            czasy.
            • 03.02.06, 11:10
              Kibic Leeds wchodzi ze swoim psem do pubu kiedy właśnie w telewizji pokazywane są wyniki Premiership. Komentator mówi, że Leeds przegrali 0:3. Pies natychmiast przewraca się na plecy, wystawia łapy sztywno do góry i udaje trupa.
              - To zadziwiające! - mówi barman - A co on robi kiedy wygrywacie?
              Kibic Leeds drapie się po głowie i po kilku chwilach odpowiada
              - Nie wiem... Mam go dopiero od ośmiu miesięcy.
            • 03.02.06, 12:32
              Coś jest w tej hipotezie, Dudek też miał najlepszy pierwszy rok. Żółte papiery
              miał Barthez ale najlepszy miał też pierwszy sezon.
              Ciekawe zatem jak Kuszczak sobie poradzi na dłuższą metę.
              • 03.02.06, 15:01
                Zapomniałem dodać, że pojawił się film pt. Hooligans. O kibicach West Ham.
                Wyświetlany jest w kinach.
                • 06.02.06, 11:47
                  No i tak żałowaliśmy Dudzia, że Reyna wyłapał czerwoną kartkę w meczu z
                  Chelsea. Teraz Dudzio ma co najmniej przed sobą trzy mecze. Chyba, że będzie
                  broniła nowa nadzieja angielskiej bramki - bramkarz młodzieżówki - Scott
                  Carson. Wtedy Dudzia będzie można skreślić na amen.
                  Kuszczak znów zachował czyste konto. Zaczyna zadziwiać mnie ten
                  chłopak.Kuszczak bronił strzały ubiegłotygodniowych pogromców Czerwonych
                  Diabłów. Zacznę się powoli dopominać żeby Boruca wywalili z bramki
                  reprezentacji. W końcu Kuszczak z dziurawą obroną broni strzałów najlepszych
                  napastników Europy. To nie to co liga szkocka (zresztą Boruc jak dobrze
                  pamiętam w ostatnich 10 meczach wyjmował 16 razy piłkę z siatki).
                  No i West Ham znów wygrał. Jest OK.

                  W Championship Leeds już na trzecim miejscu z 11 punktami straty do miejsca
                  dającego bezpośredni awans do Premiership. Mają czas dadzą radę. Zostało im 15
                  meczy do rozegrania. Mogą to schrzanić ale mogą też wejść wyżej. Mam nadzieję,
                  że to pierwsze ich nie spotka.


                  • 06.02.06, 12:53
                    z tymi zachwytami nad Kuszczkiem to bym poczekał jeszcze trochę, bo:

                    1. w sobotę z Blackburn to się chłopak specjalnie nie napracował (co prawda opuściłem pierwszy kwadrans meczu, bo kobieta zaordynowała sprzątanie chaty - szalona, ale nic nie wskazywało na to żeby miał on jakiś dramatyczny przebieg).

                    2. jak już kiedyś tu zauważono pierwszy sezon/runada jest dla bramkarzy łatwiejsza. prawdziwa weryfikacja umiejętności gry na wyspach przychodzi dla bramkarza w kolejnym sezonie. nie będę przytaczał przykładów bo zrobi się mdło.

                    3. jego stryj ze strony ojca - Czesław Kiszczk brał aktywny udział we wprowadzeniu stanu wojennego (czy komuś takiemu można powierzyć miejsce w bramce polskiej reprezentacji?).

                    Inna sprawa:
                    no i Mourinho pokazał Benitezowi miejsce w szeregu. W Chelsea zagrały boki. Gdzież tam Kewelowi do J. Cola a tym bardziej Robbena.
                    Riise w środku pola??? z jednym napastnikiem na obronę Chelsea kiedy na ławce dwóch wkur... gwiazdorów Cisse i Morientes???
                    zdecydowanie większą sympatię czułem do Gerarda Hulier. i ten jego boski szalik ...

                    • 06.02.06, 13:51
                      Boruc rzeczywiście ostatnio nie gra na zero - ale pamiętajmy jedno: ma przed
                      sobą obronę, której mistrz Słowacji strzelił 5 goli w jednym meczu.
                      Mój aktualny ranking bramkarzy:
                      1. Boruc, 2.Kuszczak, 3.Kowalewski 4.Dudek
                      Uważam, że jest sens brać Dudka na mundial tylko jeśli miałby byc bramkarzem nr
                      1 (a żeby tak było musiałby teraz bronić fenomenalnie i nieprzerwanie w bramce
                      Liv). Na ławce to niech siedzi jakiś młodziak.

                      W kwestii trenerów: uwielbiam śledzić wzajemne wyrazy sympatii i szacunku,
                      jakie ślą sobie np Wenger i Mourinho, albo Ferguson i Wenger.

                      Meczu Liv-Che nie widziałem, dziś oglądam na Polsacie Sport retransmisję.

                      Gdyby tak Fojut pokazał się z dobrej strony w Boltonie, nie mamy zbyt dużo
                      zawodników na tej pozycji...
                      • 07.02.06, 08:47
                        Nie widziałem Fojuta w akcji. Ale kiedyś zabrali na mistrzostwa świata takiego
                        młodzieńca, którego nikt nie znał a nazywał się Żmuda. I chłopak zgrał
                        koncertowo.
                        A co do wkur... gwiazdorów. Gdzie na obronę Chelsea jeden napastnik i do tego
                        Crouch. Zanim przyjął piłkę i zdążył się obrócić, już go opadało dwóch
                        zawodników Chelsea i było po zawodach. Coś mi się wydaje, że Benitez lekko się
                        gubi. A Houllier trenuje sobie Lyon. I leje wszystkich w lidze fracuskiej i
                        lidze mistrzów.
                        A poza tym Gérard Houllier jest kawalerem francuskiej Legii honorowej za
                        wybitne zasługi w rozwój futbolu. Tytuł zobowiązuje, więc szalik musi być.
                        • 07.02.06, 13:39
                          Oglądałem wczoraj retransmisję, brawo Pepe - załatwileś Jurkowi co najmniej 270
                          minut gry (no bo chyba nie Carsonowi).
                          Też jestem za zabraniem Fojuta, na kimś trzeba tę przyszłą reprezentację
                          budować.

                          Oglądałem wczoraj World Cup Raport na Eurosporcie. Pokazywali Ekwador, chłopcy
                          wygrali w tych eliminacjach z Argentyną 2:0. Boisko było suche.
                          • 07.02.06, 15:49
                            było sucho i wysoko.
                            grali w Quito 2.800 m nad poziomem morza. sprytni chłopcy z Ekwadoru rozgrywali kiedyś swoje mecze eliminacyjne na stadionie położonym sporo ponad 3.000 m n.p.m. gdzie wygrywali prawie wszystkie swoje mecze (w ten sposób poległa i Brazylia). później federacja południowoamerykańska wprowadziła specjalnie dla nich jakieś obostrzenia dotyczące wysokości na których moga być rozgrywane mecze eliminacyjne.
                            w Niemczech musieliby wybudować im stadion na Zugspitze a i to nie gwarantowałoby im sukcesów bo przecież w Alpach szczególnie latem lubi zdrowo popadać.
                            • 08.02.06, 08:42
                              Mam nadzieję, że to tylko dlatego. Jednak w Argentynie polegli tylko 0:1. Inna
                              sprawa, że Argentyna od paru lat jakby nie ta.

                              Dziś przeczytałem, że Jurgen Klinsmann chce zatrudnić jako dyrektora
                              technicznego reprezentacji faceta z Niemieckiego Związku Hokeja na Trawie. Nie
                              wiedzieć czemu nie poprawiło mu to notowań w prasie niemieckiej. Zaczynam
                              powoli wierzyć w pokonanie Niemców.
                              Oglądałem wczoraj Ebiego w meczu z Duisburgiem. Nieprawdopodobny walczak z
                              niego: 88 minuta a ten biega jak oszalały wokół obrońców MSV i utrudnia im
                              rozgrywanie piłki.
                              • 09.02.06, 07:53
                                No i Dudzio nie zachwycił. We wczorajszym meczu z Charltonem wpuścił dwie
                                bramki. Do tego pierwsza była przez niego (sprokurował karny), chociaż patrząc
                                na powtórki nie jestem taki pewny tego, że skosił Benta. Ale jak słusznie
                                zauważyłl nin w porannje rozmowie, że albo się wychodzi albo zostaje w bramce,
                                potem nie można się dziwić, że sędzia gwiżdże takie karne przy kontaktach "na
                                styk". A Dudzio trochę przysnął i dosyć późno zerwał się z budy.
                                Liverpool powinien i tak być szczęśliwy, że przegrał 2:0. W drugiej połowie w
                                ciągu bodajże 10 minut Dudka ratowała najpierw poprzeczka a później słupek.
                                Strasznie zawodzi mnie Cisse. Tak słabo grającego już go dawno nie widziałem.

                                No i na koniec kilka słów o naszym Drewninio. Spuścili go z Tottenhamu do
                                Southampton. Oto kilka wypowiedzi kibiców Tottenhamu :

                                "Dziękujemy Ci, Boże"

                                "Dobrze, że odchodzi. Od dziś wiem, że Jezus mnie kocha, a George Burley jest
                                ślepy"

                                "Proszę, zabierzcie go na zawsze"

                                "Zbyt wiele punktów straciliśmy, żeby zobaczyć, jakim jest piłkarzem, ale
                                lepiej późno niż wcale"

                                "To najgorszy piłkarz, jakiego widziałem od bardzo długiego czasu"

                                Ciekawe, że piszą to samo co kibice w Polsce...
                                • 09.02.06, 08:38
                                  Ja oglądałem wczoraj Boruca. Nie miał za wiele do roboty, zdarzył mu się jeden
                                  niepotrzebny wypadzik poza pole bramkowe ale bez konsekwencji. Roy Keane
                                  strzelił pierwszego gola dla Celticu. Żuraw grał nieźle, ale z największą
                                  przyjemnością oglądam w Celtiku Nakamurę.
                                  Oglądałem też Nijmegen-Feyenord. Szkoda Niedzielana na ten frajerski klub. Mam
                                  nadzieję, że Janas weźmie go na mistrzostwa.
                                  • 09.02.06, 10:29
                                    to co najgorsze wczoraj w lfc: Sissoko, Morientes i Dudek (niestety)
                                    i jeszce jedna sprawa - ten CHARLTON - dlaczego tam piszą "ch" jak jest "cz". nie pojmuję!
                                    • 09.02.06, 11:18
                                      Upaleni Holendrzy to mają dopiero jazdę - piszą "nijmegen", czytają "nejmechen"!
                                      • 10.02.06, 12:37
                                        Ciekawą przeróbkę znalazłem buszując w necie :

                                        Miałem dziesięć lat, gdy usłyszał o nim świat, W mej piwnicy był nasz klub.

                                        Kumpel radio zniósł, usłyszałem jak gra Beckham I nie mogłem w nocy spać.

                                        Wiatr odnowy wiał, za Majora przyszedł Blair, Znów się można było śmiać.

                                        W boiskowy gwar, jak tornado żem się wdarł, Bo ja też, chciałem grać.

                                        Ojciec, Bóg wie gdzie, martenowski gasił piec, Mnie paznokieć z palca zszedł.

                                        Z piłki został wiór, grałem milion różnych bzdur, I poznałem co to sex.

                                        Koszulkowy szał, każdy z nas ich pięćset miał, Zamiast nowej pary jeans.

                                        A w sobotnią noc, był Liverpool, chata, szkło, Jakże się, chciało żyć.

                                        Ref: Było nas trzech w każdym z nas inna krew, Ale jeden przyświecał nam cel

                                        Za kilka lat mieć u stóp cały świat, Wszystkiego w bród.

                                        Cydera łyk, i dyskusje po świt, Niecierpliwy w nas ciskał się duch.

                                        Ktoś dostał w nos, to popłakał się ktoś, Coś działo się.

                                        Poróżniła nas, za jej Zety-Jones twarz, Każdy by się zabić dał.

                                        W pewną letnią noc, gdzieś na dach wyniosłem koc, I dostałem to, com chciał.

                                        Powiedziała mi, że kłopoty mogą być, Ja jej, że mecz ważny mam.

                                        Odkręciła gaz, nie zapukał nikt na czas. Znów jak pies, byłem sam.

                                        Ref: Stu różnych ról czym ugasisz mój ból. Nauczyło mnie życie jak nikt.

                                        W wyrku na wznak przechlapałem swój czas, Najlepszy czas.

                                        W trampkarzach dla braw trener kazał mi grać,

                                        Na pozycjach, że jeszcze mi wstyd.

                                        Pewnego dnia zrozumiałem, że na bramce nie umiem nic.

                                        Słuchaj mnie, tam, pokonałem się sam, Oto wyśnił się Wielki Mój Sen,

                                        Tysięczny tłum spija grę moich nóg, kochają mnie.

                                        W hotelu fan mówi: "Na taśmie mam, To jak strzelasz setny swój gol".

                                        Otwieram drzwi i nie mówię już nic, do czterech ścian.
    • 14.02.06, 16:37
      21-letni napastnik Hibernianu Edynburg Dean Shiels przez lata trzymał w
      sekrecie fakt, że nie widzi na jedno oko. Prawda wyszła na jaw dopiero gdy
      młody piłkarz zaczął odczuwać silne bóle głowy. Niespodziewane powikłania po
      przeżytym w dzieciństwie wypadku spowodowały, że oko trzeba było usunąć.

      Kolega klubowy Zbigniewa Małkowskiego przechodzi obecnie rehabilitację, ale
      liczy, że jeszcze w bieżącym sezonie wróci na boiska szkockiej ekstraklasy.

      "To zabawne, ale nigdy nie brakowało mi oka. Wiem jak to zabrzmi, ale zawsze
      wydawało mi się, że oba są sprawne. Nie przeszkadzało mi to w grze. Wiedziała o
      tym jedynie najbliższa rodzina" - przyznał Shiels w rozmowie ze szkockimi
      dziennikarzami.

      "Specjaliści mówili mi, że sezon mam stracony. Ja uważam, że mam jeszcze szanse
      na powrót do gry w tym roku. Nie zamierzam jednak niepotrzebnie ryzykować" -
      dodał 21-letni piłkarz.

      Shiels rozegrał dotychczas w barwach Hibernianu 58 spotkań i zdobył w nich
      osiem bramek.

      Zawodnik młodzieżowej reprezentacji Irlandii grać w piłkę uczył się w słynnej
      szkółce Manchesteru United, a następnie szkolił się w młodzieżówce Arsenal
      Londyn. Żaden z trenerów nie wiedział o połowicznej ślepocie piłkarza.

      Za gazeta.pl
      • 15.02.06, 08:53
        Dudzio drugi raz w tym roku na zero (przy 3 meczach). W następnym Reina wraca
        między słupki. Jestem gotów postawić na to każde pieniądze.
        A Arsenal to cioty. Heniek zatracił zupełnie instynkt strzelecki (chyba myśli o
        Barcelonie). Liverpool uratowany przez Garcię (kurde jak się odmienia Garcia?),
        Lehman miał wczoraj dzień konia (obroniony karny i kilka beznadziejnych
        sytuacji). To moje wrażenia w telegraficznym skrócie z meczu Leverpool-Arsenal.
        Wygranego oczywiście przez The Reds 1:0.
        • 15.02.06, 13:24
          Dzień konia miał również fiński bramkarz Boltonu Jaaskelainen w meczu z
          Arsenalem, szczególnie w drugiej połowie. Inna sprawa, że Arsenal akurat tam
          miał okazji do gola na pęczki, wyrównał w doliczonym czasie gry a kilkadziesiąt
          sekund później mógł strzelić drugiego gola (obrońca wybił głową piłkę stojąc na
          linii bramkowej). Powrót Pepe Reiny do bramki Liv jest pewny, pytanie czy przez
          przerwę nie stracił formy. Chyba na żadnej pozycji psycha nie jest tak ważna
          jak na bramce.

          Czy Lehmann to w tej chwili drugi bramkarz repr. Niemiec? Kto jest trzeci?

          W środę Chelsea - Barcelona. Ciekawe, że oba zespoły umówiły się, żeby mieć
          kryzys w tym samym czasie. Ponoć występ Drogby jest zagrożony.
          • 16.02.06, 07:42
            Będę kibicował Barcelonie (chociaż nie lubię faszystów z Katalonii) bo Chelsea
            bardziej nie lubię. Zespół zbudowany za kasę a nie wytrenowany w pocie czoła.
            • 16.02.06, 09:09
              akurat w tym meczu kibicuje czelsi oczywiście
              z kolei sympatie faszystowskie i bliskie związki z niejakim frankiem o zapędach wybitnie dyktatorskich umiejscowiłbym w innym klubie hiszpańskim, bynajmiej katalońskim, znanym na całym świecie z tego że "nie został zbudowany za kasę ale wytrenowany w pocie czoła".
              zagadka: co to za klub?
            • 16.02.06, 09:38
              Będę kibicował Barcelonie bo moja żona robi dziwne maślane oczy jak widzi
              Mourinho ;)
              Owszem, w Chelsea wpakowano dużą kasę. Ale musisz przyznać, że za te pieniądze
              nie kupiono megagwiazd, tylko zbudowano zespół z zawodników perspektywicznych..
              • 16.02.06, 09:42
                Chodzi mi o to że kupiono prawie całą 11. Pisząc prawie nie mam na myśli kilku
                zawodników (Terry, Lampard)

                Co do zagadki Seby - chodzi oczywiście o tzw. Galacticos, Królewskich czyli
                Real Madryd - najbogatszy klub z najsłabszymi zawodnikami. O ironio losu!!!!

                Ale nie lubię Chelsea (tęsknię za tą w której tłukł za dobrych czasów
                Haselbaink) a do furii doprowadza mnie Mourinho. Pewniaczek. Mam nadzieję, że
                znów nie wygra LM i będzie myślał nad tym kolejny rok.
                • 16.02.06, 09:45
                  Zapomniałem jeszcze dodać, że w gruncie rzeczy należy mu się szacunek, bo jest
                  dobrym trenerem. A punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak eliminował
                  Manchester United w Lidze Mistrzów to miałem orgazm okolicznościowy tak mnie to
                  uradowało. A teraz faceta nie lubię. Dziwne, jak się człowiek potrafi odwrócić
                  od drugiego człowieka i to przez co? Przez piłkę. Chociaż wojna futbolowa już
                  była....
                  • 17.02.06, 13:24
                    Za gazeta.pl:

                    "Amerykański aktor George Clooney, trzykrotnie nominowany do Oscara, powiedział
                    w wywiadzie dla jednego z lizbońskich magazynów, że wcieli się w rolę Jose
                    Mourinho, portugalskiego trenera piłkarzy Chelsea Londyn"(...)

                    Teraz najlepszy tekst:
                    "W ubiegłym miesiącu Mourinho w jednym z wywiadów sam przyznał, że Clooney jest
                    najlepszym kandydatem do tego, by zagrać go w filmie. Kilka tygodni wcześniej
                    producenci ogłosili chęć przeniesienia na duży ekran historii życia
                    portugalskiego szkoleniowca.

                    - Sądzę, że odtwórcą tej roli powinien być George Clooney. To fantastyczny
                    aktor, w dodatku moja partnerka uważa, że byłby idealny - stwierdził wówczas
                    trener piłkarskich mistrzów Anglii."

                    To lubię, narcyzm przede wszystkim.

                    Żegnam się na tydzień (urlop z dala od kompa) i pozdrawiam Was Wąbrzescy
                    Cesarze Absurdu.

                    • 22.02.06, 10:14
                      A co z Bradem Pittem?
                      • 22.02.06, 15:13
                        niew wiem. pewnie jeszcze śpi. w końcu na zachodnim wybrzeżu jeszcze wcześnie rano.
                        ale wiem z dobrze poinformowanych źródeł (koleżanka z Sanepidu mi mówiła), że do roli petera croucha szykują danyego de vito.
                        • 24.02.06, 08:18
                          Wzrost akuratny do tej roli.
    • 08.03.06, 13:28
      Wczorajsza akcja Ronaldinho pewnie będzie w przyszłorocznej czołówce
      telewizyjnej Ligi Mistrzów. Borek ma rację - Ronaldinho za dużo gra na
      Playstation i później próbuje kopiować pewne triki w realu (te zagrania piętą,
      minięcie 3 obrońcow...). Na nieszczęście przeciwników przeważnie mu to
      wychodzi.
      Wszedł też na boisko mój ulubieniec - Robert Huth - ale Chelsea nie zbawił.
      Cóż, każdy ma takiego Rasiaka jaka pisana mu karma.
      Niestety sliznął się Juve, no ale akurat tej włoskiej drużynie sporo wybaczam
      bo ma w składzie Nedveda.


      Przy okazji:
      Z okazji Dnia Kobiet składam najserdeczniejsze życzenia całej reprezentacji
      Włoch, drużynie Manchesteru Utd, oraz Davidowi Beckhamowi.
      • 08.03.06, 15:11
        no to mamy w czelsi tego samego ulubieńca. mourinho zamiast hutha mógłby równie dobrze zaordynować wjazd na boisko glebogryzarki (najlepsze ponoć produkowali w zielonej górze).
        co do listy piłkarzy którym należałoby złożyć dziś życzenia dodałbym hernana crespo (wczoraj wcale nie subtelny makijaż i świeża trwała). te usteczka -cukiereczek.
        w każdym razie faktem jest, że współcześni piłkarze terrego butchera nie przypominają.

        • 08.03.06, 15:40
          Natknąłem się ostatnio przełączając kanały TV na któregoś z braci Neville
          udzielającego wywiadu. Miał ubrany czarny pulowerek z szerokim golfem w sylu
          lat 80-tych (ale taki bardziej CC Catch niż Kapitan Nemo). Mojej żonie się
          podobał (pulowerek, nie Neville, żona z piłkarzy lubi Nuno Gomesa).

          czy to nie Butcher biegał kiedyś przez pół meczu Anglia - Arabia Saudyjska z
          rozwalonym łbem i koszulką zakrwawioną jak pościel Szopena?
          • 13.03.06, 15:19
            To ten. Do subtelnych nie należał. Ale on grał w piłkę... o co mam żal do
            niektórych piłkarzy. Do listy z okazji Dnia Kobiet dorzuciłbym Batistutę. Niech
            wie, że nie zapomnieliśmy o nim.
          • 08.06.06, 10:37
            W dzisiejszym Przekroju ciekawy artykuł porównujący futbol do wojny.
            Piszą tam, że Butcher biegał z rozwalonym łbem podczas meczu Anglia - Szwecja,
            w 1989r.
            Nie wiem skąd mi się przyplątała ta Arabia Saudyjska.
    • 28.03.06, 11:18
      Jak to od dobrobytu można szybko przejśc do kryzysu. Na początku roku mieliśmy
      zatrzęsienie kandydatów do bramki a teraz: Boruc- co mecz awaria, Kuszczak-
      awaria, Fabiański-awaria (niedoszły zastępca van der Saara przecież :), Dudek-
      nieczynny, Kowalewski się ino ostał...
      • 28.03.06, 15:28
        Rodzimych bramkarzy nie wspominam. Nie wiem też dlaczego osoba Fabiańskiego
        jest na świeczniku. Przecież on jest słaby. A ruski to grają już? Czy mają
        jeszcze przerwę. Oni tam wiosna-jesień czy jakoś tak. Jednak skłaniałbym się ku
        Kuszczakowi. Najmniej awarii ma i najbardziej mu się chce. No i Kirklanda
        posadził na ławę. Chociaż Kirkland podobno znów coś ma złamane.

        Dzisiaj Arsenal-Juwentus. już ostrzę sobie zęby na pojedynki Vieiry z byłymi
        kumplami. Kibicuję oczywiście Kanonierom.
        • 28.03.06, 16:43
          Ja będę oglądał Benfica-Barcelona, wynik jest mi kompletnie obojętny, będę po
          prostu oglądał grę Ronaldinho tak jak się ogląda zachód słońca nad morzem albo
          kalendarz Pirelli.
          Mam nadzieję że Arsenal usadzi fuksiarzy z Juve.
          Kirkland ma znowu coś złamane! Myślę, że to doskonały zawodnik by reklamować
          farmaceutyki na osteoporozę.
          • 28.03.06, 20:46
            właśnie przerwa Arabia S. - II repr Polski.
            to co najciekawsze: pan komentator w ciągu 45 minut dostał dwa sms-y i raz zadzwonił mu telefon. to sie zdarza tylko w publicznej.
            przenoszę sie na arsenal - juventus.
            z innej beczki: Kuszczaka możecie sobie odpuścić. widziałem wczoraj Tottenham-West.Brom. Kuszczak zawalił mecz i to w sposob tragiczny na kilka minut przed koncem. nie zdziwię się jak w sobote wyląduje na ławie.

            PS. ide ogladać. przy kompie siada tzw. małzonka. już nogmi przebiera. bedzie przeglądac sklepy z ciuchami.
            • 29.03.06, 11:42
              Ja wczoraj skakałem z jedynki na dwójkę. Najważniejsze, że wygrał Arsenal.
              Ostatio średnio im się wiodło, ale widać, że młodzież zaczyna się rozgrywać.
              Wenger nie myli się kupując tych chłopaczków. A oni odwdzięczają mu się coraz
              lepszą grą. Tym razem Juve fuksa już nie miało. A tzw. dzień konia miał
              Fabregas. Wszystko mu wychodziło. A chłopak ma dopiero 19 lat!!! Żałosna była
              końcówka w wykonaniu makaroniarzy. Takie faule za jakie Camoranesi i Zebina
              wylecieli z boiska powinny być karane od razu czerwoną kartką. Wyraźnie było
              widać, że to była bezsilna zemsta dziewczynek z Turynu.

              Co do reprezentacji. Pamiętam jak z ninem graliśmy jeszcze w papierową wersję
              Piłkarzyków w Wyborczej. Sosin robił mi dosyć dużo punktów. A przy tym można
              było go tanio kupić. Jeśli Janas szuka wysokiego napastnika to myślę, że Rasiak
              powinien już wykupić sobie wczasy.

              A co Kuszczaka. To był wielbłąd - jakby to skomentował Jasiu Tomaszewski. W 88
              minucie zawalić mecz. Ale i tak będzie dalej stał między słupkami. Takie jest
              moje zdanie.
              • 31.03.06, 07:39
                W dzisiejszym artykule jaki był popełnił redaktor Stec została przedstawiona
                teza, że piłkarze, którzy mają długie włosy nie strzelają bramek. I dlatego ani
                Włochy ani Argentyna nie zostaną mistrzami świata. ;-)))))))
                • 31.03.06, 09:20
                  pewnie nie zostaną i to z innego powodu niż długie włosy
                  za to zaraz po mistrzostwach red. Stec napisze artykuł pt. "a nie mówiłem?!"

                  w związku powyższym stawiam inną równie ryzykowną tezę:
                  piłkrze, którzy mają skośne oczy nie widzą dokładnie, gdzie znajduje się bramka. i dlatego Japonia ani Korea nie zostaną mistrzami świata.
        • 05.04.06, 08:28
          Za poniedziałkową GW, która podaje za Daily Mirror:

          Kto złamał palec Chrisowi Kirklandowi? Tomasz Kuszczak. Polski bramkarz na
          treningu oddał strzał na bramkę, a Anglik próbując go obronić, wykluczył się do
          końca sezonu.

          No czy to nie zabawne?

          W sprawie wczorajszej LM: można znienawidzieć (znienawidzić?) ten sport: Lyon
          grał fenomenalnie przez 85 minut, żeby przegrać 1:3. Mam nadzieję, że na tym
          fuks Milaniu się skończył. Humor poprawił mi Inter.
    • 04.04.06, 15:57
      Odprawa przedmeczowa Legii Wa-wa. Wśród zebranych jest młody afrykański
      piłkarz. Wdowczyk rysuje prostokąt i mówi "bramka". Następnie rysuje kółko i
      mówi "a to jest piłka. Piłka do bramka to gol - rozumiesz?"
      Na co Afrykanin "Rozumiem trenerze, od urodzenia mieszkam w Polsce"
      Na co Wdowczyk: "Siadaj synu, mówiłem do Włodara"

      Osobiście nic nie mam do Legii zwłaszcza tej z czasów Jacka "Żelazne Płuca"
      Bednarza. Ach ten ograny Goeteborg, te wolne Pisza.
      • 07.04.06, 07:48
        Legia była zawsze o krok przed innymi. Brali gościa do wojska i cyk do Legii.
        Teraz się skończyło na szczęście.
        • 10.04.06, 14:11
          Obejrzałem sobie wcvzoraj mecz ManU-Arsenal. Wygrały Czerwone Diabły.
          Kibicowałem oczywiście Kanonierom a wygrał Manchester 2:0. Dzięki temu Chelsea
          jeszcze nie ma mistrzostwa w kieszeni. Chociaż nie wierzę, że ktoś jest w
          stanie im zwycięstwo w lidze. W dziesiątkę zmiażdżyli West Ham 4:1.
          Kuszczak znów na zero. Gorzej, że jego koledzy z zespołu też na zero i są na
          trzecim miejscu od końca. Nie zdołali wbić gola Aston Villi. Totenham nie
          zamierza oddać miejsca premiowanego grą w eliminacjach LM. Mam nadzieję, że po
          ostatnim meczu w sezonie będzie na nim Arsenal. Chyba, że wygra Ligę Mistrzów.
          A nic przeciwko temu nie mam. To by była porażka dla Mourinho. Dwa lata z rzędu
          będzie mistrze4m Anglii i dwa lata z rzędu zespół z ligi, w której jego zespół
          wszystkich leje jak popadnie wygrywa rozgrywki, których on z Chelsea nie
          potrafi wygrać. Mam nadzieję, że temu bucowi nie daje to spać.
          • 25.04.06, 12:42
            I Mourinho poległ po raz drugi. Tym razem w półfinale Pucharu Anglii z
            Liverpoolem. I kto stzrzeliłł brameczkę? Luis Garcia. Zadedykował ją specjalnie
            trenerowi Mourinho : "Mam wrażenie, że tym razem piłka jednak minęła linię,
            José..." (cyt. za GW). Spieniony Mourinho nawet nie podał ręki Benitezowi.
            Lepsze cuda działy się w drugim półfinałowym meczu, w którym zmierzyły się
            drużyny Middlesbrough i West Ham Utd. Młoty zwyciężyły 1:0. Obejrzałem sobie
            wczoraj powtóreczkę (niestety tylko drugą połowę). Dziwię się, że żadnego z
            kibiców West Ham nie wywieźli z powodu zawału serca. Takiego dramatycznego
            meczu nie widziałem już dawno. W doliczonym czasie gry walka toczyła się gdzieś
            mniej więcej od 8 do 15 metra od bramki West Hamu. I to kilka minut!!!!!
            Końcówkę oglądałem na bezdechu (wydawało mi się, że w tym czasie oddychałem
            skórą). Naprawdę futbol w wykonaniu angielskim jest widowiskowy. I nawet mecz
            dwóch ostatnich drużyn wygląda jakby walczyły co najmniej w finale mistrzostw
            świata.
            • 25.04.06, 12:48
              A nin ma koszulkę West Ham. I breloczek do kluczy.
              • 25.04.06, 14:42
                a w kieszeni kurtki zawsze noszę dwa młotki
                www.whufc.com/index.php
            • 26.04.06, 12:31
              Dobra wiadomość w kontekście LM: Arsenal zagra z Barceloną w finale (bo
              przecież nie z AC Krajowa Partia Emerytów i Rencistów Milan) i będzie to piękny
              finał
              Zła wiadomość w kotekście Mistrzostw Świata: Jens Lehmann

              Muszę oddać duży szacun Villareal, naprawdę chłopaki nie mieli szczęścia.
              Jeszcze w sprawie Hleba. Kiedy przechodził z Bundesligi, twierdziłem, że
              Arsenal to trochę za duże buty dla niego. Dziś odszczekuję.
              • 10.05.06, 08:57
                W sobotę finał Pucharu Anglii. West Ham zmierzy się z Liverpoolem. Mam
                nadzieję, że Młoty zwyciężą.
                A co do Lehmanna. Jego forma też mnie matrwi. Skubany ma nie dzień ale rok
                konia. Łapie wszystko co leci między słupki. Ale na pewno będzie miał pecha w
                meczu grupowym z Polską. ;-)))))))))
    • 11.05.06, 17:18
      .. meczem z Celtikiem, wygranym 1:0 (genialny podobno mecz Boruca - pewnie,
      niech się chłopak lansuje).
      Ferguson nazwał go największym piłkarzem w historii klubu (moim zdaniem
      przesadził - grali tam chociażby Cantona, Best - ale niewiele). Zdaje się, że
      Panowie Ferguson i Keane wybaczyli sobie zaszłości.

      Najlepszy Manchester Utd czasów mojej pamięci to oczywiście ten, który ogrywał
      Bayern w finale LM - Sheringham, Solskjear, Schmeichel itd. Nawet Beckham był
      tam jakby bardziej męski...

      • 16.05.06, 08:54
        Pamiętam jak dziś ten mecz. To był chyba finał LM 1999/2000. Bayern prowadził
        1:0 przez 90 minut. A w 93 minucie przegrywał 1:2. Dwie wrzutki i dwóch
        rezerwowych załatwiło wtedy sprawę. Ale to jest domena angielskich zespołów.
        Może przegrywać i 5:0 a i tak do 90 minuty będą się starali zdobyć chociaż
        jedną bramkę. I to jest właśnie piękne.
        Ale chciałem napisać o Młotach.
        Ostatnio zaliczyłem mecze West Ham - Tottenham wygrany przez młoty 2:1. Tym
        meczem pozbawili szans występu w eliminajach Ligi Mistrzów Tottenham na korzyść
        Arsenalu. Mecz był z podtekstami. Część zawodników Tottenhamu zatruła się
        podzczas obiadu w hotelu, próbowano przełożyć mecz ale to była niestety
        ostatnia kolejka, w której wszyscy grali o tej samej godzinie. Oczywiście mecz
        swoją dramaturgią podnosił ciśnienie na wysoki poziom.
        Obejrzałem sobie również w sobotę finał Pucharu Anglii, w którym zmierzył się
        Liverpool i West Ham. Tak dramatycznego meczu już dawno nie widziałem
        (prawdopodobnie West Ham specjalizuje się w takich spotkaniach).
        Zaczęło się idealnie dla Młotów. W 21 minucie dośrodkowanie Scaloniego na
        bramkę zamienił... Jamie Carragher. Ostra centra trafiła w nogi nadbiegającego
        obrońcy Liverpoolu, który piętą wpakował piłkę do własnej siatki. Nie minęło
        siedem minut a Reina musiał wyciągać piłkę po raz drugi z siatki. Tym razem po
        własnym błedzie. Jak to mawiają piłkarze "wypluł" piłkę po strzale a Ashton
        dopełnił formalności. Swoją drogą myślałem, że ta piłka nie wpadnie do bramki,
        tak wolno się toczyła.
        Po chwili było 1:2 ale sędzia nie uznał prawidłowo (tak mi się wydaje) zdobytej
        bramk przez Croucha. Ale po chwili piłkę do siaty zapakował z powietrza Cisse
        po 40 metrowym podaniu Gerrarda. To właśnie Gerrard miał tzw. "dzień konia".
        Wychodziło mu dosłownie wszystko. W 55 minucie zapakował do bramki taką petardę
        z 16 metrów, że myślałem, że wyrwało siatkę. I było 2:2. Ale to nie był koniec
        emocji. W 64 minucie Paul Konchesky chciał chyba dośrodkować piłkę z lewej
        strony w pole karne. Tylko, że... piłka wpadła Reinie za koszulę w długi róg.
        To był drugi błąd Reiny. Liverpool atakował - West ham się bronił. Do 91
        minuty. Myślałem, że Młoty mają już Puchar w kieszeni, kiedy na 30 metrze od
        bramki dopadł do piłki znów Gerrard. Kolejny strzał z prędkością światła i 3:3.
        no to mamy dogrywkę. W dogrywce co najmniej dwie bramki mogli strzelić piłkarze
        West Ham. Harewood stojąc 5 metrów od bramki nie trafił dobijając strzał
        kolegów po rzucie rożnym. Na usprawiedliwienie zawodnika można powiedzieć, że
        ledwo... stał. W dogrywce zaczęły zawodników takl łapać skurcze, że niektórzy
        nie mogli chodzić. Dwie minuty przed końcem drugiej połowy dogrywki Reina
        sparował strzał na słupek i jak mój kolega Nin stwierdził - będzie jak w finale
        Ligi Mistrzów z Milanem. Doszło więc do karnych. Reina obronił trzy i było po
        zawodach. Z tym, że strzały były fatalne, ale nie umniejsza to roli Reiny w ich
        obronie. Tak się zakończył 120 minutowy horror (do tego czasu należy doliczyć
        karne). West Ham rulezzzzzzzzzzzz.


        • 16.05.06, 14:50
          Ale to jest domena angielskich zespołów.
          > Może przegrywać i 5:0 a i tak do 90 minuty będą się starali zdobyć chociaż
          > jedną bramkę. I to jest właśnie piękne.

          Nie wiem czy śledziliście poczynania Middlesborrough w pucharze UEFA,
          szczególnie ćwierćfinał z Bazyleą i półfinał z Bukaresztem. To najlepsze
          potwierdzenie tej tezy.

          W sumie mamy w tym roku dwa razy hiszpańsko-angielski finał.
          • 19.05.06, 11:24
            I najgorsze, że herbatniki w obydwóch polegli....
    • 01.06.06, 08:54
      Robi się ciekawie. Ballack, Szewczenko...
      • 05.06.06, 10:21
        Tylko dlaczego w Chelsea?
    • 05.09.06, 20:49
      Jakieś nowe refleksje, prognozy nt:
      mocarstwowych planów West Ham, szans Kuszczaka na występy, szans Rasiaka na
      króla strzelców Championship?
      Uważam, że sezon może być ciekawszy od poprzedniego.
      • 05.09.06, 21:37
        co do przewidywań na nowy sezon, wystarczy zerknąc na zakłady bukmacherskie. i
        tak:
        - stawiając 1 funta, że Gerard Houllier zmieni w trakcie sezou Beniteza na
        stanowisku tranera FCL, można wygrać 20,
        - obstawiając powrót Beckhama do MU i to, że w pierwszym meczu po powrocie
        złamie nogę zawodnikowi drużyny przeciwnej w obrebie 16 metrow od bramki
        Manchesteru i otrzyma za to czerwoną kartkę, a drużyna przeciwna rzut karny
        którego niewykorzysta mozna zarobić w stosuku 1 do 200,
        - najwięce bo 1 do 500 płaca za to, że w trakcie najbliższego sezonu Abramowicz
        sprzeda Szewczekę a za pieniądze z transferu kupi klacz, ktora wygra prestiżową
        gonitwę z Ascot (maść klaczy dowolna).

        • 06.09.06, 08:14
          Czy dalej u Angoli można obstawić, że Elvis żyje? Kiedyś płacili 1:100 000.
          • 10.09.06, 13:16
            U Angoli można obstawiać wszystko. A wczoraj w derbach Liverpoolu Everton
            pokonał Liverpool 3:0. A Hyppia kopał się w czoło. Ciekawe czemu w Bydgoszczy
            nie potrafiliśmy tego wykorzystać.
            • 10.09.06, 21:03
              jakie "nie potrafiliśmy" ?
              chyba "nie potrafili"
              nie zapominaj że w Polsce jak ktoś coś spieprzy to mówi się, że ONI spieprzyli
              a jeśli coś się przypadkiem uda, to NAM się udało!

              • 11.09.06, 20:17
                No widzisz jak się utożsamiam z NASZĄ (ICH) drużyną narodową?
                • 11.09.06, 20:31
                  Ballada o Ambitnym Holendrze

                  Pewien starszy człowiek, z Niderlandów rodem,
                  osiągnąwszy wiele w swej pracy przez lata,
                  niezwykłych sukcesów wciąż trawiony głodem,
                  szukał największego spośród wyzwań świata.

                  Przemierzał więc kraje, pytał i rozważał,
                  radził się ekspertów, babci i kuzynów,
                  Lecz wszystko za banał, błahostkę uważał,
                  a on niemożliwych chciał dokonać czynów.

                  Ktoś mu radził: "Może pogodzić spróbujesz
                  dowódców Hamasu wreszcie z Izraelem?",
                  Lecz on prychał gniewnie "No co ty? Żartujesz?
                  Takie łatwe sztuczki nie są moim celem!".

                  Jakiś czas rozważał wyjazd do Phenianu
                  by rozbroić wielką armię Kim Dzong Ila,
                  Ale zrezygnował szybko z tego planu
                  uznawszy że łatwy i starczy nań chwila.

                  Osuszyć ocean, z piasku bicz ukręcić,
                  divę operową zrobić z Mandaryny
                  Wszystko proste, łatwe, nudne do niechęci,
                  a jemu marzyły się niezwykłe czyny!

                  Wreszcie, w desperacji pięścią w stół uderzył:
                  "Niech to diabli!" krzyknął - i się diabeł zjawił,
                  "Witam" czart mu rzecze "Czyżbyś pan nie wierzył
                  że los ci wyzwanie nieliche postawił?"

                  "Mam tu taką pracę dla ciebie" czart prawi,
                  "której nie podejmie się geniuszy tysiąc!"
                  "Trudna i niewdzięczna?" - "Trudna i niewdzięczna",
                  "Bez szansy na sukces?"- "Na to mogę przysiąc!".

                  Trafił więc do Polski, wiedząc że go kupią,
                  I reprezentacji w piłce jest trenerem,
                  A diabeł? Choć zły, to nawet jemu głupio
                  jest za to co zrobił z biednym Beenhakkerem.

                  • 17.09.06, 23:34
                    No i się stało. Kuszczak-Wpuszczak (wg mnie najlepszy polski bramkarz)
                    zadebiutował w Premiership. I to od razu został rzucony na głęboką wodę czyli
                    na wielką wojnę z Arsenalem. Gwizdnęli mu karnego, którego nie było, ale go
                    wybronił. Ogólnie był znów tym samym bramkarzem, którego pamiętam z ofiarnych
                    nterwencji w WBA. I myślę, że kibole MU, którzy wyzywali go po sprokurowaniu
                    karnego, polubuli go jak go obronił i za wiele innych interwencji w tym meczu.

                    Liverpool wtopił jak zwykle w lidze z Chelsea. Ale to dobry prognostyk przed
                    pucharami. Jak przegrywa w lidze z The Blues to w Lidze Mistrzów z nimi
                    wygrywa. Tak w ogóle, to według mnie dni Beniteza są już policzone.
                    • 17.09.06, 23:53
                      A na zapleczu Rasiak na czele listy strzelców.
                      Jutro wieczorem retransmisja Ars-ManUtd w Polsacie, chętnie zobaczę Kuszczaka.
                      Co ciekawe Arsenal ma w swoich szeregach szeregach też brankarza Polaka -
                      16latka Wojciecha Szczęsnego. Może jakby Lehmann dostał biegunki, jak van der
                      Saar, to też by wystawili Polaka?
    • 19.09.06, 16:50
      Za dzisiejszym gazeta.pl:

      Jhon Viafara będzie musiał przejść operację dentystyczną. Wszystko przez cios,
      jaki otrzymał od kolegi z zespołu Southampton - Grzegorza Rasiaka podczas meczu
      z Plymouth. Kolumbijczyk stracił trzy zęby, ale Polak pomógł mu ich poszukać w
      trawie.
      Oczywiście potężne uderzenie łokciem, które wylądowało na twarzy Viafary nie
      było zamierzone. Kolumbijczyk okazał się zresztą twardzielem. Po uderzeniu
      wypluł zęby i był gotowy do dalszej walki. Dograł mecz do końca. Dopiero potem
      rozpoczęły się poszukiwania zębów. Nieodzowna była tu pomoc Polaka, który
      najlepiej pamiętał, gdzie szukać.
      Rasiak także odniósł kontuzję w meczu z Plymouth.. Z powodu bólów biodra i
      kolana Polak nie zagra we wtorek z Milwall w meczu Pucharu Ligi Angielskiej.


      • 19.09.06, 20:00
        szatan ten Grzesiek
        a jeśli chodzi o Millwall (a nie Milwall jak chciłaby Gazeta) to ma jednych z
        ciekawszych kibiców na wyspach. w latach 80-tych ich mecze prawie zawsze
        kończyły sie regularną rozpierduchą. mieli jakiegoś niezrozumialego pierdolca
        na punkcie Azjatów i Chelsea.
        jak gdzieś ostatnio przeczytalem ich radykalna postawa ulegla złagodzeniu. po
        prostu 1/3 odsiaduje wyroki a pozostali mają zakazy stadionowe.

        i jeszcze: ale panowie ten Kuszczak!

        www.col.webd.pl/Forum/viewtopic.php?t=15
        • 21.09.06, 14:20
          Czy to nie kibice Millwall wprowadzili w latach 80-tych uroczy zwyczaj
          strzelania z kuszy w kierunku wrogich sektorów ? Zdaje się, że Hornby coś o tym
          pisze w "Futbolowej gorączce".
          • 21.09.06, 21:29
            dodam jeszcze, że nasi milusińscy zaistnieli w literaturze również dzieki
            Football Factory Johna Kinga
            filmu jak dotąd nie widzialem co jest niewybaczalne

            skusilem sie za to w ubiegłym tygodniu na dzieło pt. Gol! prezentowane w
            którejś z naszych tv. mlody Meksykanin robi karierę w Newcastle. angielska
            piłka widziana okiem amerykańskiego reżysera. rownie dobrze Tarantino mógłby
            zabrac się za nakręcenie filmu o Janosiku. masakra. zdecydowanie odradzam.
            • 22.09.06, 15:56
              Ten film (mówię o tej wzruszającej historii młodego Meksykanina, co za
              pieniądze babci jedzie do Anglii) rzeczywiście niespecjalny. Futbol nie ma
              szczęścia do kinematografii. Najlepszy film o piłce nożnej to moim
              zdaniem "Piłkarski poker", tylko czy to jest o piłce nożnej?
              Idealny film o futbolu powinien zostać stworzony przez jakiegoś Brytyjczyka-
              lewaka: Ken Loach albo ten od "Goło i wesoło".
              Z Polaków mógłby to nakręcić Lubaszenko.
              Powyższe zdanie to taki dowcip. Przyznaję, żenujący.
              • 27.09.06, 21:31
                • 12.12.06, 20:03
                  Man U Rulezzzzz
                  --
                  <a
                  href="http://video.google.pl/videoplay?docid=673069479290029615&q=szowinistyczne+%C5%9Bwi%C4%99ta">
                  Śmieszne życzenia dla kumpla;)</a>
    • 15.10.06, 09:30
      Może czas na małe zakupy w Polsce? Taki Fabiański na przykład...
      • 17.10.06, 19:29
        Za Wyborczą:
        Petr (Cech - dopisek nin15) ma wręcz szczęście, że żyje. Dostał kolanem w skroń
        z taką siłą, że - nie wiem, czy jest katolikiem - niech dziękuje Bogu - mówił
        po spotkaniu wzburzony trener "The Blues" Jose Mourinho.

        Nie wie jakiego wyznania jest jego pierwszy bramkarz???
        Spryciarz z niego, bo:
        W takiej dajmy na to Legii nie ma problemu - wszystkie katolicy, nie wyłączając
        kolorowych, to i jeden kapelan w sztabie szkoleniowym wystarczy.
        Ale taka Chelsea?
        Ksiądz, pastor, pop i rabin na każdym zgrupowaniu, każym wyjeździe na mecz,
        dodatkowo wpieprzający sie w sprawy szkoleniowe i metody treningowe Mourinio.
        Tego nasz porywczy Jose by nie zniósł. Ot i udaje niewiedzę.
        • 14.12.06, 22:42
          Proponuję zapisanie wszystkich do kościoła scjentologów.
          • 04.04.07, 20:28
            Szparek przed chwilą nadawał z Rzymu przed meczem LM Roma - Manchester United.
            Czerwone Diabły mają chyba nowego piłkarza (tu cytuję) Skolksa (piszę jak mówi
            Szparek). Jak się zacznie mecz sprawdzę czy to przypadkiem nie Rudi
            Świerzebimnierączka.
            • 05.04.07, 19:58
              słabo mnie kręci ta Liga Mistrzów
              spojrzałem jedynie na ostatnie kilka minut, bo liczyłem na to, że TVP pokaże
              jak Ronaldo wymienia sie na koszulki z Tottim
              no i się zawiodłem
              • 06.04.07, 14:38
                Wczoraj obejrzałem sobie meczyk Bełachatów-Zagłębie Lubin. Nie chcę mówić o
                meczu (stał na niezłym poziomie). Chciałem powiedzieć o nowym reporterze stacji
                Canal+. To Mirek Szymkowiak. Po meczu latał z mikrofonem i przeprowadzał wywiad
                z Lenczykiem!!!!!
            • 10.04.07, 11:59
              W pierwszej połowie tradycyjnie grał Oszej, w drugiej został zmieniony na
              Oszeja.
              • 26.04.07, 08:37
                Wczoraj grali Maszczerano i Kajt.

                Trzeba przyznać, że z angielskiej trójki najpiękniej gra ManYoo a może odpaść z
                emerytami (szanse oceniam 50/50). Ale czy my na pewno chcemy, żeby angielskie
                kluby grały pięknie? Gra Chelsea z Liverpoolem i jedna żółta kartka? Co to
                miało być, ten przerzut-asysta Scholesa, myśli że jest Ronaldinho?
                W rewanżach żądam wyspiarskiej krwi, potu i plwocin.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.