Dodaj do ulubionych

Promyczek - wrzosy

17.05.10, 12:58
Kochani rodzice

W klubie Promyczek na wrzosach Pani Ula dobiera sobie dzieci wg
własnego uznania, jeżeli za dużo płacze(mówi, skacze) to rodzice są
proszeni o zabranie malucha z klubu i dostają informację, że nie ma
szans, aby maluch się zaadaptował.
Także pakiet godzin adaptacyjnych jest nie dla dziecka, aby się
przyzwyczaiło tylko dla właścicielki, żeby zobaczyła czy nie będzie
miała za dużo problemów.


Mam nadzieję, że w najbliższych latach podaż przewyższy popyt i
skończy się przebieranie dzieci do wyboru do koloru
I to rodzice będą mogli wybierać miejsca gdzie pójdzie ich maluch a
nie maluch będzie wybierany przez placówkę.
Edytor zaawansowany
  • rademenes79 17.05.10, 14:05
    Potwierdzam to co napisała pani Monika. Pani Ula dobiera sobie dzieci jak
    najmniej uciążliwe. Faktycznie godziny adaptacyjne są nimi tylko z nazwy, zaś w
    rzeczywistości to egzamin. Zdają go tylko dzieci, nad którymi łatwo i bez
    wysiłku można zapanować (niepłaczące, niemówiące, niezbyt aktywne).
  • wysmurs1968 12.02.11, 14:51
    Drodzy Rodzice,
    czy nie żal Wam,jak dziecko płacze,bo tęskni za Wami i nie chce się bawić z innym dziećmi? Czy mam udawać,kłamać,że jest inaczej?Nie robię niczego na siłę,nie zmuszam.Jeśli widzę ,że dziecko nie dojrzało na tyle,by rozstać się z mamą -informuję o tym.
    Widzę jednak,że nie wszystkim moja szczerość odpowiada,że na siłę chcą uszczęśliwić swoje dziecko,by mieć czas wolny dla siebie.
    Nie wybieram dzieci, nie zależy mi takze na ilości.Od samego początku stawiam na jakość i jak widzę-Rodzice to doceniają.
    Pozdrawiam
    Urszula
  • elaimalwi 16.02.11, 10:15
    > Widzę jednak,że nie wszystkim moja szczerość odpowiada,że na siłę chcą uszczęśl
    > iwić swoje dziecko,by mieć czas wolny dla siebie.

    Naprawdę uważa Pani, że rodzice oddają dziecko do przedszkola po to, aby mieć czas wolny dla siebie...?
  • wysmurs1968 20.02.11, 15:49
    Zacznijmy od tego,że nie prowadzę przedszkola,tylko prywatny punkt opieki nad dziecmi DO LAT 3.
    A odpowiadając na Pani pytanie- tak,czasami odnoszę takie wrażenie,jak widzę,że dziecko nie dojrzało emocjonalnie do grupy,płacze za mamą,jednak mama zdaje się tego nie zauważać
  • fiona2010 20.02.11, 20:14
    jestem w szoku to czytając naprawdę. Przecież dziecko się adoptuje może płakać nawet miesiąc ale później się przyzwyczaja. Do przedszkola przychodzą dzieci i płaczą.
    Widać właścicielka Promyczka ma nadmiar dzieci i nie zależy jej na dobrej reputacji klubiku. A poczta pantoflowa zawsze działa.
    A rodzice niestety nie zawsze mogą zostać z dzieciaczkiem do 3 lat. Sama jestem tego przypadkiem muszę wracać do pracy bo się ze mną pożegnają. Już ja ominę promyczek z daleka poszukam innych klubów malucha.
  • beata.c7 20.02.11, 22:52
    przeglądam tak to forum i przypadkiem natknęłam się na Wasze posty.
    Jesteście w błędzie i to dużym! Mam w Promyczku dziecko juz od ponad półtora roku.Pani Ula,to niezwykle ciepła osoba,kochająca dzieci! Moja Maja ją uwielbia!
    Codziennie tam jestem i widzę jak dzieci kleją się do opiekunek,są radosne,zadbane.Jak można takie bzdury wypisywać!
    Moja córcia też,zresztą jak wiele dzieci ,miała opory na początku,ale to własnie Pani Ula mi powtarzała,że mała się zaadoptuje i tak się stało,bardzo szybko zresztą.
    Ja zdecydowanie polecam!
  • rademenes79 28.02.11, 16:46
    Pani Beato, proszę przeczytać ze zrozumieniem posty i nie nazywać faktów bzdurami. To co napisała Pani nie przeczy temu co napisałem ja oraz inne osoby. To, że pani Ula zapewnia dzieciom bezpieczeństwo oraz traktuje je w sposób opiekuńczy nie ulega wątpliwości. Niestety podobnie jak to co napisałem wcześniej. Pani Ula korzysta z nadmiernego popytu i prowadzi swoistą rekrutację do przedszkola.

    W ramach dowodu:
    Pani Ula nie poradziła sobie z tzw. "adaptacją" mojego dziecka (robiła to niewłaściwie w tym konkretnym przypadku) i odmówiła przyjęcia. Niemniej moje dziecko, które ma obecnie 2 i pół roku, krótko po "oblaniu rekrutacji" doskonale zaaklimatyzowało się w innym przedszkolu. Na początku bieżącego miesiąca, z powodu przeprowadzki moje dziecko trafiło do nowego przedszkola, w którym również zaadoptowało się natychmiast.

    Faktycznie w pewnym sensie podejście "rekrutacji" uczciwe, jednak winno być właściwie nazwane.

    Inna sprawa - rozwój dziecka:
    W ramach adaptacji-rekrutacji spędziłem w Promyczku bodaj 8 godzin. Podczas mojej obecności jedyną zorganizowaną zabawą był "pociąg". Żadne spośród dzieci uczęszczających wówczas do promyczka nie mówiło praktycznie nic, tymczasem w innych "punktach przedszkolnych" 2 i pół letnim dzieciom niemal nie zamyka się buzia od mówienia. Nie stawiam tu żadnych tez, to tylko luźna uwaga.

    Mam nadzieję, że moje posty skłonią panią Ulę do analizy i pozwolą jej na poprawę jakości usług. Pozdrawiam.
  • anetasarn 21.02.11, 17:28
    ja też mam tam dziecko,zostanie w promyczku do wakacji,bo później do przedszkola.
    Extra miejsce,nie mam żadnych uwag.
    Ci co się czepiają,to chyba z zawiści!Wstyd mi za was!
    Jak tacy jesteście idealni,to sami zajmijcie się własnymi dziecmi
    Pozdrawiam p.Ulę
    Aneta
  • fiona2010 21.02.11, 18:29
    a tu co Pani Ula prosiła o wsparcie, że nagle ktoś przypadkiem tu się znalazł :-))
  • anetasarn 22.02.11, 18:43
    fiona2010 napisała:

    > a tu co Pani Ula prosiła o wsparcie, że nagle ktoś przypadkiem tu się znalazł :
    > -))


    a Pani co tu robi?
  • a-siak 27.08.12, 06:56
    Oj, szkoda, że tak późno zauważyłam tę dyskusję na forum. Ja z Promyczka jestem bardzo zadowolona, zarówno, gdy prowadziła go Pani Ula na Wrzosach, jak i teraz, gdy prowadzą go te dwie cudowne osoby na Bydgoskim. Te nieprzyjemne wpisy to oczywiste efekty bardzo urażonej dumy rodziców, którzy, paradoksalnie, sami traktując adaptację (która może się przecież nie powieść) jak egzamin, odbierają to jako swoją osobistą porażkę. W rzeczywistości dziecko, nie jest po prostu gotowe na rozstanie, czy to ze względów osobowiściowych, czy wychowawczych. Nie dziwię się Pani Uli, że informowała o tym rodziców, niektórzy mają klapki na oczach jeśli chodzi o własne dzieci i po prostu zawsze muszą być naj. Za bardzo krzywdzące uważam wpisy, że wybierane są dzieci ciche i nieaktywne. Wiele razy miałam okazję przysłuchiwać się i obserwować ich zabawy, i wiem, że to nieprawda. Poza tym moja córka do takich nie należy, w okresie adaptacji a nawet później płakała przy rozstaniu, ale raczej krótko i szybko dawała się zająć czymś innym. Co innego, gdy dziecko płacze przez większość dnia. Uważam też, że kierując się dobrem pozostałych dzieci, prowadząca ma pełne prawo, nie przyjać dziecka, które przez dłuższy czas jest agresywne, nie reaguje na wszelkie uwagi, reaguje krzykiem na próby wprowadzenia podstawowych zasad w kontaktach z innymi dziećmi, itd. Niestety niektórzy rodzice są zdania, że to żłobek i przedszkole mają wychować ich dziecko, a nie oni sami. Tak więc rodzice!, troszkę samokrytyki, empatii (są inne dzieci, inni rodzice i przedszkolanka też człowiek) i dystansu do sprawy. Pozdrawiam serdecznie - mama Kasi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka