Dodaj do ulubionych

Wasze wrażenia z toruńskiej porodóki.

08.11.10, 22:29
Stało się. Ktoś w końcu zamierza ukarać personel medyczny w Toruniu za nieodpowiednie traktowanie rodzącej na oddziale porodowym. A wy co myślicie? Jak wy wspominacie ten "wielki dzień" w naszym szpitalu? Czy myślicie, że skargi do samego rzecznika praw pacjenta to dobre posunięcie?
Więcej o ty konkretnym przypadku tutaj www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=%2F20101108%2FTORUN01%2F571652771


--
www.doulowanie.pl
Edytor zaawansowany
  • kasiula2004 09.11.10, 07:16
    ja rodziłam dwar razy w 2007 i miesiac temu nie wiem czy miałam szczescie ale oba porody wspominam dobrze fajna atmosfera fajne połozne nie pytajcie mnie o nazwizka bo niepamietam po porodzie na odziale tez ok odpowiedzi na kazde moje pytanie
    przy porodah duza pomoc połoznych bez nich nie wiem jakbym urodziła
    --
    Piotruś nasze szczęście 20 12 2007 :)
    Patrycja nasza gwiazdeczka 02 10 2010 :)
  • domiangli 09.11.10, 08:02
    Jestem przerazona. W lutym bede rodzila w Toruniu. Pierwszy porod we Wrocławiu gdzie spotkałam sie z ludzkim traktowaniem.
    Uwazam ze nie mzna zstawic tak tego tematu. Brawo dla odwaznej mamy.
    Ja sie craz bardziej boje wlasnie persnelu a nie samego porodu :(
  • lucjatoja 09.11.10, 09:15
    Ja rodziłam pierwsze dziecko w Toruniu 3 lata temu, a teraz w Łodzi więc mam porównanie. W Jnstytucie Centrum Zdrowia Matki Polki porodówka wyglada jak prosektoriu, tynk sypie sie na glowe, w łazience jest grzyb i ze wzgledu na dobro dziecka rodziłam bez nikogo bliskiego to poród wspominam bardzo dobrze, położna i lekarze staneli na wysokosci zadania.
    W Toruniu tez nie bylo zle, bo byl ze mna maz i pojechalismy na ostatni etap porodu z załozeniem, ze to moja impreza i zaden niewyspany lekarz nie popsuje mi tego dnia, ale nie przypominam sobie zeby ktos probowal mnie wesprzec, a polozne sypaly takie teksty o rodzacej obok, ze az wstyd tu przytaczac. Pan ordynator nie rozumie, ze klimatyzacja i kolorowe kafelki to nie wszytko zeby porod przebiegal po ludzku. Liczy sie podejscie i zyczliwosc personelu, ktorej w Toruniu często brakuje.

    Ja tez miałam bardzo nieprzyjemna sytuacje w szpitalu jak byłam w ciazy, zwróciłam sie do rzecznika praw pacjenta, pani zasugerowala, ze nie mam zadnych dowodów, wiec lepiej mam siedziec cicho. Sprawa najprawdopodobniej skonczy sie w sadzie, tylko musze pozbierac siły.
    "Czy myślicie, że skargi do samego rzecznika praw pacjenta to dobre posunięcie? " nie bardzo rozumiem co to znaczy do samego rzecznika? To ich praca.
  • ana1216 09.11.10, 10:29
    ja rodziłam 4 lata temu, i złego słowa nie powiem, pierwsze dziecko rodziłam na dolnym śląsku i jeśli miałabym porównywać to zdecydowanie lepiej traktowali mnie w Toruniu, myslę,że każda sytuacja jest inna więc nie ma co panikować i nastawiać się na to,że będzie źle
  • mazajac 09.11.10, 11:24

    ja rodziłam 4 lata temu w Toruniu i wspominam okropnie, położna tragiczna, darła się na mnie i nic nie pomagała, byłam przerażona, sama musiałam jej powiedzieć że dziecku zanika tętno, nic mi nie pomogła, wręcz przeciwnie, dobrze, że był ze mną mąż bo nie wiem jak bym to przeżyła, teraz na dniach mam rodzić, i boję się panicznie, naprawde, nie wiem co mnie tam czeka, a boję się najgorszego, --
    zapraszam do nas tu spotykają się mamy ze wsi....
    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47651]Mamy w gumofilcach[/url]
  • mazajac 09.11.10, 11:38

    przeczytałam ten artykuł i już mam dość...myślałam, że przez te 4 lata coś się poprawiło, a tu nic, widać, ze jest tak samo, a nawet gorzej, same warunki to nie wszystko, ja mogłabym nawet rodzić na wielkiej sali, ze wszystkimi bylebym tylko miała wsparcie w postaci dobrej, miłej położnej, ja rozumiem, że ona musi się użeraż z nami ciężarnymi codziennie, ale dla każdej z nas taka sytuacja jak poród to coś wyjątkowego, ale położne zdaje się tego nie rozumieją, ja mam nadzieję, że nie trafie na tą samą, bo nie wiem co zrobie....boję się....naprawde.......--
    zapraszam do nas tu spotykają się mamy ze wsi....
    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47651]Mamy w gumofilcach[/url]
  • barbie-torun 09.11.10, 11:54
    rodziłam czwórkę dzieci , najmłodsze 5 lat temu
    i różne rzeczy widziałam
    od miłych, fachowych służących wsparciem położnych do krzykliwych i przemadrzałych starszych styranych życiem bab zwanych położnymi i salowymi wrr
    ale nic to
    najważniejsze to podejść świadomie do włąsnego porodu o wszystko pytać i żadać pomocy
    jeśli mozecie drogie ciężarne koleżanki
    zapiszcie się na szkołe rodzenia np. na skarpie w pzredszkolu sa zajęcia
    i poznacie wszystko dokładnie co i jak na porodówce
    a prowadząca pani Wroniecka jest super i jej położne również
    w szpitalu służą w miarę czasu bo niestety nie wiem czy się poprawiło
    na jednym dyżuzre rodziło 10 kobiet a położnych tylko 3 były a po południu tylko 2
    więc wybaczcie kiedy maiłąby posiedzieć przy pacjentce i porozmawiać??
    do tego sterty dokumentów wypełniają
    moje papiery na 3 raty wypisywała bo stale do porodu pobiegła to na pobranie krwi to asystowała przy badaniu itp
    ludzie to tylko ludzie
    i kultury ich nie nauczymy
    rzecznik praw pacjenta i skarga do ordynatora - popieram!
    a niektórzy lekarze ginekolodzy to dopiero aroganccy
    ostre słowo położnej to pikuś przy ich obrażaniu...

    ja mam już porodówki za sobą
    a wam życzę radośnego przezycia porodu
    najlepiej rodzinnego :-)

    Niech moc bociana będzie z Wami :D
  • zielonooka 10.11.10, 12:32
    no nie wiem... ja rodziłam 2 razy w 06.2007 i 03.2010 i oba porody wspominam nieźle...
    Co prawda pierwszy skończył się cesarką mimo wcześniejszej akcji porodowej (niestety zanikła), ale drugi SN. W oby miłam styczność z paniami połoznymi i generalnie nie moge narzekać. Fakt trafiła mi sie przez moment babka - głupio mądra bez grosza empatii (no może miała zły dzień ;) ) Poza tym położna prze 2gi poród przeprowadziła mnie super (wg mnie) i też powinnam czuć się odarta z intymności, bo w pewnym momencie oprócz mnie, męża i połoznej był jeszcze lekarz dyżurujacy (bo rodziłam w niedzielę), lekarka która mnie przyjmowała na oddział, pielęgniarka z oddziału noworodkowego i lekarka która mnie szyła...
    Ja tam nie wspominam źle porodu ani pobytu na sali poporodowej.
    Mazajac nie spinaj się, będzie dobrze, zobaczysz dziewczyno - wszystko pójdzie migiem z przesympatyczną położną :)
    A artykuł w pomorskiej.... cóż... po pani Patrycji widać, ze często staje okoniem i zgadzam się z wypowiedzią dyrektora - trzeba było pójść najpierw do niego.
    --
    Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić. (O. Wilde)
  • patrilla 10.11.10, 14:33
    Ja rodziłam w Chełmży o Toruniu słyszałam raczej gorsze opinie nie o samej porodówce tylko opiece "po" porodzie ...
    Poród wspominam bardzo dobrze teraz też chcę tam rodzić tylko jest nowy mało sympatyczny lekarz i boje się, że na niego trafię :(
  • mami_22 10.11.10, 15:17
    Ja tez mam przykre doswiadczenia. Padlam ofiara idiotycznej pomylki, choc polozne byly mile. Nikt nie przeprosil a ja nie mialam sily walczyc o swoje. Teraz znowu porod grudzien/styczen i sie wciaz zastanawiam,czy wchodzic drugi raz do tej samej rzeki....
  • zielonooka 10.11.10, 15:47
    A ja właśnie jak leżałam na sali poporodowej, to nasłuchałam się opowieści (co prawda z drugiej ręki) o negatywnych przypadkach chełmżyńskiej porodówki. Zresztą, jakby coś się działo z dzieckiem, to na bielanach chyba mają lepszy sprzęt i specjalistów - nie ujmując lekarzom chełmżyńskim.
    Zresztą w każdym szpitalu były, są i będą "trudne" przypadki... a poród, a szczególnie oczekiwanie jest wystarczająco stresujące, żeby wygrzebywać jakieś "hity" gazet...
    Także ciężarne, głowa do góry, będzie dobrze...
    --
    Kiedy kobieta nie ma racji, pierwsza rzecz, którą należy zrobić, to natychmiast ją przeprosić. (O. Wilde)
  • patrilla 12.11.10, 15:28
    lekarze z Chełmży sami mówią otwarcie, że jak z ciążą "coś nie tak to" lepiej w Toruniu rodzić teraz mam nadzieję, że jak będzie nowy obiekt to i to się zmieni. Zielonooka masz dokładnie rację zawsze zdarzy się jakiś pech :( ja chciałabym mieć wsparcie położnych nie ważne gdzie takie jak podczas pierwszego porodu i czuć, że jestem czującą istotą i należy mi się opieka i wsparcie.
  • asia261 14.11.10, 10:54
    poród dobrze, choć były komplikacje, zanik tetna i lekarz był potrzebny. Gorzej po, mam żal bo miałam problemy z karmieniem a mnie pielęgniarki olały
  • mazajac 15.11.10, 13:57

    rozumiem cię doskonele, cztery lata temu też zostałam zostawiona sama sobie z problemem karmienia,--
    zapraszam do nas tu spotykają się mamy ze wsi....
    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47651]Mamy w gumofilcach[/url]
  • elaimalwi 19.11.10, 19:48
    Akurat podejście do mam mających problemy z kamieniem piersią zmieniło się. Jak rodziłam w 2006 roku było fatalnie. Zniecierpliwione pielęgniarki, które zachęcały do podania dziecku glukozy - tyle mnie spotkało "pomocy". Drugie dziecko urodziłam w 2010 i zmiana jest ogromna. Leżałam na sali z dziewczyną, której córeczka nie umiała ssać. Otrzymała bardzo fachową pomoc, położna (Wroniecka chyba) siedziała przy niej ok 2 godzin i pomagała przystawiać malutką. Przy wypisie mama dostała telefon do doradcy laktacyjnej, gdyby chciała skorzystać z bezpłatnych konsultacji.
    A jeżeli problemy z laktacją zaczną się już po powrocie ze szpitala to polecam wizytę w Poradni Patologii Noworodka i Zaburzeń Laktacji. Nie potrzeba skierowania, przyjmuje doktor Bernatowicz-Łojko (jak dla mnie super specjalista od laktacji i noworodków).
    Pozdrawiam :)
  • elaimalwi 19.11.10, 19:56
    Rodziłam w 2006 i 2010 roku. Niestety trafiłam na tego samego niesympatycznego lekarza. Na szczęście położne były ok. Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw - nie było źle. Ale może dlatego, że ja rodzę błyskawicznie. Nie wiem co by było, gdyby pojawiły się komplikacje...
    Ale pan doktor K. jest na czele mojej "czarnej listy" :)

    Myślę, że jeżeli pacjentka ma się walczyć to powinna to zrobić. Może następnym razem jakiś chamowaty lekarz trochę się zastanowi nad swoim postępowaniem. I nie chodzi o to, żeby się nad rodzącą rozczulał. ale o zwykłą życzliwość i troskę.
  • asia261 20.11.10, 13:10
    niestety 3 lata temu nie wiedzialam ze jest taka poradnia, i zamawialam prywatne wizyty p. Wronieckiej. Przyznam ze nam bardzo pomogla, pozyczala nawet pozniej przez caly rok wage. A ja dlugo karmilam babla.
  • lucjatoja 20.11.10, 19:03
    magda, nie bedzie tak zle. W sumie wiecej zalezy od rodzacej, a nie od personelu. No i drugie dziecko rodzi sie o wiele szybciej i wogole jest latwiej wiec dasz rade.
    Wlasnie chcialam zalozyc nowy watek odnosnie karmienia, ale widze ze temat juz poruszony. Do tej poradni trzeba sie jakos zapisac? jak to wyglada.
    Ja mam coreczke trzy miesieczna, ktora za nic nie chce ssac piersi przed dlugi pobyt w szpitalu. odciaganie doprowadza mnie do szalu i ciagle probujemy, ale teraz zrobila sie taka sytuacja, ze na sam widok piersi - placz;( myslicie ze jest jakas szansa nauczyc tak duze dziecko ssac.
  • elaimalwi 21.11.10, 19:17
    Na tej stronie, na dole jest telefon do poradni.
    www.zdrowamatka-zdrowynoworodek.pl/szkola.php
    Rejestrujesz się telefonicznie, bez skierowania, tylko musisz powiedzieć, że chodzi o problemy z laktacją. No i upewnij się, że na pewno przyjmować będzie Bernatowicz-Łojko. Polecam ją z czystym sumieniem. Moja córka bardzo słabo ssała i doktor Łojko bardzo nam pomogła.
    Myślę, że i Twoja mała załapie o co chodzi, ale może być ciężko, bo to już duża panienka. W każdym razie zapewniam, że w poradni otrzymasz fachową pomoc.
    Powodzenia!
  • lucjatoja 22.11.10, 21:35
    dzieki, dzieki, dzieki. Dzwonilam dzisiaj rano i mamy wizyte na przyszly poniedzialek. Pani powiedziala, ze nic nie obiecuje, ale moze sie uda ! ale by bylo super;) szkoda, ze wczesniej nie wiedzialam, ze jest taka poradnia, zdaje sobie sprawe, ze trudno bedzie nuczyc takie duze dziecko ssac, ale moze oni maja jakies 'swoje' sposoby, bo moje sposoby zadzialaly tak, ze na sam widok piersi jest histeria.
    kurcze, od samego 'moze sie uda' czuje, ze mam wiecej pokarmu;)
  • barbie-torun 23.11.10, 07:26
    kurcze, od samego 'moze sie uda' czuje, ze mam wiecej pokarmu;)

    grunt to pozytywne myślenie

    wykarmiłam 4 ssaków po ok. rok i 2m-ce
  • faltynka 23.11.10, 12:09
    Przede wszystkim - mamo wyluzuj! Jeżeli Ty się stresujesz, dziecko tym bardziej!
    A co do porodówki - moim zdaniem wszystko zależy od przebiegu porodu oraz od "zmiany na jaką się trafi". Niestety nie na wszystko mamy wpływ...
  • mazajac 23.11.10, 12:18

    dokładnie jest tak jak mówisz, wszystko zalezy od ludzi na porodówce i samego porodu, --
    zapraszam do nas tu spotykają się mamy ze wsi....
    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=47651]Mamy w gumofilcach[/url]
  • elaimalwi 29.11.10, 20:24
    I jak po wizycie?
  • lucjatoja 03.12.10, 17:19
    ;(((( niestety zasypalo nas i nie dojechalismy. samochodem nie bylo szans, wiec poszlam na autobus, ktory sobie nie przyjechal - ja jestem z ciechocinka. Urszulka poczula na wlasnej skorze pierwsza sniezyce;) ale byla schowana gleboko pod plaszczem wiec ok.
    postanowilam odpuscic. chyba potraktowalam to zbyt ambicjonalnie - prawda jest taka, ze nie zawsze sie da. Mala ma wystarczajaco duzo swoich problemow i jeszcze matke wariatke, ktora za wszelka cene chce karmic piersia, a jedak wazniejsza jest mama niz mleko mamy;)
    No ale teraz karmienie butelka jest absolutnie passe;) trudno, jakos przezyjemy.
  • elaimalwi 06.12.10, 13:37
    lucjatoja napisała:
    > a jedak wazniejsza jest mama niz mleko mamy;)

    Święte słowa!
    Trzymajcie się :)
  • aleksandra54321 07.12.10, 11:15
    W końcu jakaś mama odważyła się głośno przemówić i zrobić porządek z toruńską porodówką.
    Niestety ja też nie mam dobrego zdania o personelu Bielan. Rodziłam w 2009 roku. Na własne żądanie po 2 h na bielańskiej sali przedporodowej zostałam wypisana ze szpitala i popędziłam do Chełmży gdzie na Świat przyszedł mój syn.
    Na Bielanach przez młodego lekarza, strasznie niemiłego zostałam zbadana niczym klacz, szefowa oddziału kiedy aj się wiłam z bólu rzucała ironiczne teksty typu "no proszę kolczyk w pępku za młodu się nosiło! no tak i jak się z tym czułaś? no pięknie... " przez co już na wstępie czułam się poniżona. Położono mnie na sali przedporodowej i podłączona do ktg. Kiedy mówiłam że mam silne skurcze już od kilku godzin, szefowa położnych powiedziała że zupełnie nie jestem przygotowana do porodu i że kiedyś kobiety rodziły na kamieniu i nie wyły a teraz wydziwianie. Mój mąż będący na miejscu w szpitalu, starał się dowiedzieć jak wygląda sytuacja, co dalej itd. Nikt nic mu nie powiedział. W końcu zlitowała się nad nami oddziałowa która poszła do męża i uspokoiła. Leżałam 2h, bez informacji co dalej, co mi podają, jak wygląda sytuacja. W końcu po 2h doprosiłam się rozmowy z lekarzem który powiedział że jeszcze trochę to potrwa. Zdecydowałam że tak rodzić nie chcę. Po konsultacji lekarskiej i potwierdzeniu przez lekarza (już innego - nie tego który mnie badał przy przyjęciu) zdecydowałam się wypisać i pojechać do Chełmży. Mimo i ze lekarz potwierdził że mogę jechać bo do porodu daleka droga, szefowa położnych skwitowała to słowami że ona nie chce być złym prorokiem ale wypadnie mi pępowina i dziecko po drodze umrze!.
    Do Chełmży dojechałam w 20 minut. Po 10 h urodziłam zdrowego synka. Przez 10h był ze mną mąż i dwie położne. Skorzystałam z prysznica, piłek. Rodziłam w wybranej przeze mnie pozycji. Mąż miał możliwość zrobienia sobie kawy, herbaty. Poród w Chełmży - rewelacja. Po porodzie opieka wspaniała. Lekarze mili, położne bardzo pomocne. Jeśli zdecyduję się na drugie dziecko to tylko poród w Chełmży.
  • wronka32 27.01.11, 10:30
    rodziłam w Toruniu 2 razy w 2007 i 2008 r. Oba porody były ok - moze dlatego ze raczej bezproblemowe i szybkie. Położne przy porodzie miałam fajne - obie ...i miło je wspominam - gorzej na sali poporodowej . Za pierwszym razem byłam załamana ..skazana na siebie - połozne zalatane ..nie mogłam sie ich doprosic...za drugim razem mialam juz wiedze "co i jak" i nie potrzebowałam poloznych ...
    --
    Edyta - mama Mikołajka (11.01.2007) i Malwinki (06.06.2008)
  • kepucha 28.01.11, 09:34
    Porodówka - spoko, miłe wspomnienia, no może położna nie była do- rany-przyłóż-dobra-ciocia-klocia, ale nie krzyczała, nie pomiatała, czy coś z tych rzeczy, po prostu wykonywała swoja pracę i myślę, że zrobiła to najlepiej jak się dało; gorzej po porodzie, na oddziale poporodowym - M A S A K R A. Tu dopiero wyrażenie "brak szacunku dla człowieka" nabiera znaczenia...
    Ale każda z nas ma inne problemy związane z porodem i pobytem w szpitalu i różne w związku z tym mogą być odczucia. Każda też inaczej rozumie słowo "nieludzki". W każdym razie, do przyszłych rodzących - nie panikowałabym! :-)
    --
    T. 31. 03. 2010

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka