Dodaj do ulubionych

A kiedy NAPRAWDE konieczne jest CC

10.02.10, 11:42
Tak ostatnio myślę o tej rzeczywistości szpitalnej, poganianiu, wywoływaniu, myślę o swoim porodzie..o prowadzeniu ciąży.. i naszło mnie takie pytanie..
kiedy faktycznie trzeba wykonać CC?

Chodzi mi o sytuacje inne niż wywoływany poród, znieczulenie ZO, i inne interwencje..dlaczego tyle porodów kończy się CC? Czy to jest faktycznie tylko wynik niepotrzebnych interwencji? Rzeczywiście 20 czy 30 procent kobiet nie jest zdolna do naturalnego porodu?? nie chce mi się w to wierzyć..Jeżeli poród nie jest zmedykalizowany tylko przebiega naturalnie to dlaczego może zaistnieć konieczność CC..
pytam Was dziewczyny, bo wiem że macie rzetelną wiedzę na ten tematsmile i wiem że tutaj nie spotka mnie wyliczanka i okrzykiwanie że potępiam cesarke a to przecież wynalazek ratujący życie..wink wiecie o co chodziwink


--
http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
Edytor zaawansowany
  • 10.02.10, 13:03
    nooo poza wymienionymi to jeszcze: brak zgody na to co niesie zycie smile
    jesli sie zaklada tylko szczesliwe zakonczenia i nie przyjmuje do siebie, ze
    moze sie urodzic chore, martwe dziecko...
  • 10.02.10, 13:33
    Myślę, że kiedy kobieta ma bardzo wąską miednicę, a dziecko jest
    duże, tzn. ma duży obwód główki jak na warunki matki. Często jest
    tak, że drobne kobiety rodzą drobne dzieci i wtedy jest ok, ale
    ostatnio np. koleżanka o rozmiarze 34 do zwężenia (w ciąży przytyła
    zaledwie kilka kilo) urodziła córkę coś w granicach 3700g/ 55cm ze
    standardową główką - nawet jej sn nie proponowali.
  • 10.02.10, 13:57
    eee ja znam taka co kupuje portki w sklepie dla dzieci a urodzila troje
    "telewizorkow". raczej chodzi o to jak skostniala jest czaszka i jak
    "rozluzniona" hormonami miednica mamy.
  • 10.02.10, 23:09
    no właśnie nie rozumiem dlaczego nawet jej sn nie proponowali..?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 10.02.10, 15:26
    gos85 napisała:

    > Chodzi mi o sytuacje inne niż wywoływany poród,
    znieczulenie ZO, i inne interwe
    > ncje
    ..dlaczego tyle porodów kończy się CC? Czy to jest
    faktycznie tylko wynik n
    > iepotrzebnych interwencji
    ?

    Czekaj, czekaj. To w końcu chodzi Ci o te interwencje, czy nie? Bo
    już zgłupiałam..

    O interwencjach (a także i psn, cc) polecam Ci lekturę strony
    Fundacji "Rodzić po Ludzku", szczególnie poniższy temat opisuje
    problematykę porodu pod kątem chyba Ciebie interesującym:
    Poród naturalny


    > Rzeczywiście 20 czy 30 procent kobiet nie jest zdoln
    > a do naturalnego porodu?? nie chce mi się w to wierzyć..Jeżeli
    poród nie jest z
    > medykalizowany tylko przebiega naturalnie to dlaczego może
    zaistnieć koniecznoś
    > ć CC..

    Temat moim zdaniem jest jednak dużo bardziej złożony. Pomijając
    bowiem wszelką medykalizację porodów i zbędne interwencje, które
    stanowią istną kulę śniegową, aż za często prowadzącą w olbrzymiej
    ilości przypadków do cc na ostanią chwilę (lekarz niczym rycerz
    ratuje biedną kobietę i dziecko i staje się naszym bohaterem), to
    jest jeszcze grupa niezwykle ważnych aspektów psychologicznych.

    1. LĘK.
    Z moich obserwacji wynika, że współczesne kobiety w porażającej
    większości boją się nie tylko samej ciąży (którą traktują wespół z
    większością lekarzy jak stan chorobowy, piszcząc wręcz nad każdą
    drobinką tzw. nieprawidłowości - przykładem niech będą powalające i
    autentyczne (!) pytania na forach ciążowych, pt. "mam straszną
    ochotę na (kupny) majonez, ale boję się że mogę tym samym zaszkodzić
    swojemu dziecko, co o tym sądzicie?", albo "podczas prysznica
    zarysowałam paznokciem brzuszek - czy uszkodziłam tym samym swoje
    dziecko?"), ale przede wszystkim samego porodu. Jest to moim zdaniem
    wynik historii/histerii przekazywanych sobie nawzajem (czasami wręcz
    odnoszę dziwne wrażenie, że kobiety robią to sobie na złość - na
    zasadzie: "skoro ja miałam źle, to niech inne nie myślą, że będą
    miały lepiej ode mnie"), które tylko nakręcają ten kołowrotek
    paniki. Teksty jakie można czasem przeczytać przyprawiają o jeżenie
    się włosów na całym ciele - i niby przypadkiem klika kobieta na link
    o przygotowaniu do porodu, gdy jedna panna uznała tam właśnie za
    stosowne podzielić się z całą resztą o tym, jak to jej znajoma
    podczas cc mało nie umarła na stole, bo lekarz przeciął jej tętnicę!
    Panikę jaką wzbudziła tym tekstem i jej głupie tłumaczenie się -
    przekroczyły moje granice rozsądku i z trudem trzymając się w ryzach
    (by nie zbluzgać) - wyszłam z tej grupy, bo dziewczyny podłapały
    temat i dzieliły się upiornymi opowieściami rodem z cmentarnej
    krypty. Czemu to ma służyć? Nie mam pojęcia.
    Poza tym lęk lękowi nie równy. Co innego być świadomym różnych
    scenariuszy, nieprzewidywalności samego procesu, a co innego kulić
    się na każde, za przeproszeniem, pierd..nięcie generowane przez
    nasze ciało i biec z tym od razu do lekarza, lub roić sobie chore
    wizje tragicznych wersji porodu, karmiąc nimi przy okazji i inne
    kobiety przy nadziei.


    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o
    niego potknie.
    PORODOWY BIZNES
    Jak rodzić, to tylko w domu smile
  • 10.02.10, 15:30
    2. ZANIK KOBIECEJ ŚWIADOMOŚCI.
    W szkołach rodzenia - uczy się nas jak oddychać przeponą, jak przeć
    na rozkaz położnej, czy jak opiekować dzieckiem, ale zostawia się
    nas same z sobą, jeśli chodzi o sam fakt tematu samej ciąży - jako
    przecież jak najbardziej naturalnego stanu fizjologicznego, zaś
    porodu - jako etapu, przez który przeszły wszystkie nasze pra-matki,
    procesu do którego jesteśmy fizjologicznie przygotowane, procesu, w
    którym, owszem, będzie ból - ale nie danego nam w celu biblijnego
    przekleństwa Ewy i naszego kobiecego dziedzictwa grzechu
    pierwotnego, ale w celu wyprowadzenia Maleństwa na naszą stronę
    świata, bólu który się skończy w chwili położenia dziecka na naszym
    brzuchu; procesu w którym przyjdzie nam pokonać własne słabości i
    demony - procesu, który na końcu da nam olbrzymią siłę i wiarę we
    własne możliwości.
    Zamiast tego przedstawia się wciąż poród jako medyczny zabieg, gdzie
    lekarz nie będzie ufał ciałom kobiet, lecz będzie je wyciskał wedle
    własnego uznania - byleby szybciej wrócić do domu. Kobiety są w
    obecnych czasach niesamowicie świadome całej tej medycznej otoczki
    okresu ciąży i porodu (znają leki, procedury, etapy), lecz są
    potwornie nieświadome swoich kobiecych możliwości, tej niesamowitej
    mocy która w każdej z nas drzemie. Smutne dziedzictwo współczesnego
    świata.

    3. POZYCJE PORODOWE.
    To kolejny temat rzeka. Pozycje do porodu - leżąca, na łóżku - jest
    to totalnie nielogiczna pozycja, w której nasze rodzące się właśnie
    dziecko, nie dość, że ściskane ścianami kurczącej się i zwijającej
    macicy - do niedawna będącej wspaniałym wszechświatem i bezpiecznym
    domem, to jeszcze musi nagle pokonać drogę pod górkę - bo lekarzowi
    jest tak wygodniej - nie musi kucać, a poświeci w dodatku lampą i
    wszystko widzi. Jest z jego poziomu wszystko cacy. A niestety cały
    czas następuje odrzucanie naturalnych pozycji - wertykalnych - w
    kuckach, na stojąco, itp., czyli w pozycjach, w jakich rodziły nasze
    pra-matki, gdzie siła grawitacji stanowiła cudowną pomoc dla
    dzieciątka. Dzięki czemu nie musiały tracić tyle cennej energii na
    parcie. Kobiety natomiast rodzące na leżąco są bardziej narażone na
    nacięcie krocza, czy dłużej przebiegający poród (a tym samym
    wymęczenie dziecka).

    4. SZPITAL JAKO MIEJSCE.
    Sam szpital jako miejsce, które powiedzmy to sobie szczerze, ale
    kojarzy się z chorobami, nieszczęściami, wypadkami, dramatami
    rodzinnymi i poważnymi operacjami - jak w takim miejscu kobieta
    rodząca swoje bezbronne dzieciątko, ma być spokojna, ukojona i silna
    poczuciem bezpieczeństwa? A właśnie ten brak spokoju i wyciszenia to
    kolejny etap lęku - lęk nakręca ból - ból powiększa lęk - i koło się
    zamyka - kobieta przestaje chcieć urodzić własne dziecko. A podam
    prosty przykład - co robią ssaki, gdy rodzą? Czy robią to w stadzie?
    Nie. Nigdy nie robią tego gromadnie, wręcz przeciwnie - oddalają się
    od grupy i rodzą swoje potomstwo w ciszy i bezpiecznym miejscu,
    wracając do grupy gdy potomostwo jest już urodzone.

    5. SZPITAL JAKO ROZSIEWALNIA ZARAZKÓW I CHORÓB.
    Sam szpital nie jest bezpiecznym miejscem dla matki i jej
    nowonarodzonego dziecka - to tutaj najłatwiej i najszybciej można
    złapać jakieś paskudne choroby. Nie tak dawno, bo kilka dni temu,
    oddział ginekologiczno-położniczy, na którym wyląduję (jeśli mały
    nie zrobi fikołka) do cc - został zamknięty z powodu gronkowca.
    Ponoć nie był to jednorazowy taki "wypadek", dzieje się tak tam
    notorycznie. Czy więc nowonarodzone dziecko, bezbronne pod kątem
    także odpornościowym, będzie szczęśliwym noworodkiem z powodu
    długiego leczenia szpitalnego? Gdzie zamiast czasu poznawania się
    rodziców z dzieckiem - jest kroplówka, lampy, respiratory, i inne
    okropne maszyny? Jak więc kobieta rodząca ma nie myśleć o takich
    konsekwencjach? Jak ma się wyciszyć na ten ważny moment?

    6. POLSKA SŁUŻBA ZDROWIA.
    No i temat naszej, "cudownej" polskiej służby zdrowia - która
    nagrabiła sobie złymi referencjami na niejednym już polu, od wielu,
    wielu już lat. Tracimy do niej zaufanie. Zdajemy sobie sprawę, że
    albo mamy kasę i wykupujemy sobie prywatną opiekę, szpital, pokoik
    niczym w hotelu 3-gwiazdkowym, albo.. szorujemy linoleum i leżymy w
    zatłoczonym szpitalu na korytarzu w bólach porodowych, czekając aż
    ktoś się nad nami ulituje i pomoże.. Czy to ma napełniać przyszłe
    matki spokojem i poczuciem bezpieczeństwa?

    Oczywiście, są też kobiety, które fizjologicznie mogą nie podołać
    temu zadaniu - i od tego właśnie jest współczesna medycyna. By im i
    ich dzieciom - pomagać.
    A ile procentowo jest takich kobiet? Tego nie wiem, nie mam pojęcia.
    To statystyki znane chyba tylko w świecie lekarskim.. Ale wydaje mi
    się, że takich kobiet jest naprawdę niewiele.

    WIem, że napisałam to ciut chaotycznie, ale chciałam przedstawić
    wielopoziomowość tego procesu - takim jak ja to widzę - choć pewnie
    znajdą się osoby, które się ze mną nie zgodzą. Ale chodzi mi tutaj o
    to, że sam fakt gwałtownej decyzji o cesarce - to nie tylko
    medykalizacja i cykl interwencji - ale brak wiary, wiedzy,
    świadomości, wsparcia, czy w końcu samego miejsca w którym ma się
    wydarzyć największy cud natury - narodziny naszego dziecka.

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o
    niego potknie.
    PORODOWY BIZNES
    Jak rodzić, to tylko w domu smile
  • 10.02.10, 16:47
    kawo-szka bardzo dobry tekst smile Co do strachu i niewiary to się w zupełności
    zgadzam. Właśnie moja siostra rodzi, rozmawiałam z nią i wiem ,że nie chciałaby
    bardzo mieć cc,ale jak dzwoniłam jakiś czas temu do mamy, która z nią jest, z
    pytaniem jak tam sprawy się posuwają, to był etap kiedy krzyczała o cesarkęuncertain No
    więc moje uświadamianie daleko nie dotarło...Mam nadzieję że jednak tak się nie
    zakończyuncertain
    Mam przy tym takie refleksje, że świadomość "łatwego" zakończenia bólu jest
    bardzo kusząca. Szczególnie w świecie, gdzie trąbi się dookoła, że ból jest zły
    i musisz go usunąć. No i to co kawo-szka słusznie poruszyłaś- straszenie porodem
    a nie budowanie i mówienie o uczuciu zwycięstwa, a przecież ono jest, po całej
    walce i trudzie porodu, jest to coś wspaniałego co daje nam poczucie siły.
  • 11.02.10, 10:29
    tez miałam taki etap smile a raczej moment. zamiast tego dostałam zzo i wreszcie
    odsapnęłam, ah, gdybym tylko sie wyspała zamiast leciec do szpitala po pierwszym
    skurczu. eh.
    --
    Kobieta nie moze byc prawdziwie atrakcyjna, jesli nie ma porow skory
  • 11.02.10, 13:47
    chyba każda ma podobny moment. no a przynajmniej większość..smile ja też tak miałamwink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 12.02.10, 10:52
    ja nie. Chyba dlatego, ze była to ostatnia rzecz jakiej chciałam odkąd tego
    doświadczyłam.
  • 12.02.10, 17:44
    no ja za drugim razem mam nadzieje już o tym nie myślecwink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 10.02.10, 23:38
    Kawoszka jesteś supersmile

    opisałaś pięknie, ze wszystkim się zgadzam. ale przyznasz, ze to są sytuacje i kwestie które prowadzą do cc ale nie są bezpośrednim wskazaniem..rozumiesz o co mi chodzi?

    więc jeszcze dopytam,bo faktycznie niejasno sformułowałam o co mi chodziwink
    podzielmy to więc na dwa pytania:
    1.jakie sytuacje w ciąży są bezwzględnym wg Was wskazaniem do cc. duże dziecko? (a co z błedem usg?) wada wzroku Mamy? jakieś choroby? czy faktycznie istnieje ta "niewspółmierność wymiarowa",że miednica za mała a główka za duża?
    chodzi mi o sytuacje które jeszcze przed porodem bezwzględnie wskazują że rozwiązanie SN jest zagrożeniem dla życia/zdrowia Mamy lub dziecka.

    2.przy prawidłowo przebiegającej ciąży, kiedy poród rozpoczyna się naturalnie, bez wspomagania medycznego, (załóżmy że domowywink), co się musi wydarzyć żeby pojawiła się konieczność ratowania Mamy i/lub Dziecka przez CC. chodzi mi o takie sytuacj jak ta opisana niżej, z za krótką pępowiną.

    o procentach napisałam bo takie mniej więcej procentowo są dane dotyczące porodów przez cc..chociaż to pewnie zależy od szpitala..

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 11.02.10, 09:05
    gos85 napisała:

    > Kawoszka jesteś supersmile
    >
    > opisałaś pięknie, ze wszystkim się zgadzam.

    Ślicznie dziękuję Tobie i reszcie za te słowa uznania smile Są to
    jednak tylko moje własne przemyślenia, bazujące także na
    obserwacjach oraz z przeczytanej lektury i wnioskach wyciąganych na
    własny użytek smile

    > więc jeszcze dopytam,bo faktycznie niejasno sformułowałam o co mi
    chodziwink
    > podzielmy to więc na dwa pytania:
    > 1.jakie sytuacje w ciąży są bezwzględnym wg Was wskazaniem do cc.
    duże dziecko?
    > (a co z błedem usg?) wada wzroku Mamy? jakieś choroby? czy
    faktycznie istnieje
    > ta "niewspółmierność wymiarowa",że miednica za mała a główka za
    duża?
    > chodzi mi o sytuacje które jeszcze przed porodem bezwzględnie
    wskazują że rozwi
    > ązanie SN jest zagrożeniem dla życia/zdrowia Mamy lub dziecka.

    Co do tych pytań - tutaj już muszę podeprzeć się danymi znalezionymi
    w internecie, bo medycznie zaawansowana wiedzą to raczej nie jestem,
    szczególnie w kwestii cc wink

    Oto co znalazłam - wg PTG (Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego)
    wyróżnia się 2 grupy czynników wskazań do cesarskiego cięcia -
    położnicze i pozapołożnicze (źródło: Wikipedia).

    Wskazania położnicze:
    * nieprawidłowe ułożenie główki
    * nieprawidłowe położenie płodu przy trwającej czynności skurczowej
    * dystocja szyjkowa
    * ciężki stan przedrzucawkowy
    * poród przedwczesny płodu, gdy poród drogami rodnymi obarczony jest
    dużym ryzykiem uszkodzenia lub zgonu
    * powtarzające się epizody bradykardii płodu, ciężka bradykardia nie
    reagująca na leczenie zachowawcze
    * deceleracje późne lub zmienne przy nieefektywnej czynności
    skurczowej niezapewniającej prawidłowego postęp porodu
    * wypadnięcie pępowiny
    * podejrzenie krwotoku wewnętrznego spowodowanego pęknięciem macicy
    * przedwczesne odklejenie łożyska
    * łożysko przodujące centralnie

    Wskazania pozapołożnicze:
    * choroby sercowo-naczyniowe powodujące III i IV stopień
    niewydolności krążenia w skali NYHA
    * choroby płuc przebiegające z ograniczeniem pojemności życiowej
    * zaawansowane retinopatie
    * odwarstwienie siatkówki
    * patologie położnicze w obrębie miednicy, patologie kręgosłupa
    uniemożliwiające poród drogami natury
    * wskazania neurologiczne
    * wskazania psychiatryczne (tokofobia) -> najbardziej
    kontrowersyjne


    Znalazłam też bardzo ciekawą broszurę PTG (z 2008 r.), która
    szeroko omawia operację cesarskiego cięcia
    - i myślę, że może
    się to Wam przydać:
    www.ptmp.pl/png/png1z1_2008/png11-3.pdf

    > 2.przy prawidłowo przebiegającej ciąży, kiedy poród rozpoczyna się
    naturalnie,
    > bez wspomagania medycznego, (załóżmy że domowywink), co się musi
    wydarzyć żeby po
    > jawiła się konieczność ratowania Mamy i/lub Dziecka przez CC.
    chodzi mi o takie
    > sytuacj jak ta opisana niżej, z za krótką pępowiną.

    Na to pytanie ciężko mi odpowiedzieć, bo może być równie dobrze tak,
    że w tym punkcie znalazłyby się niektóre w/w sytuacje, których
    wcześniej nie dało się wykryć. Podczas porodu (domowego szczególnie)
    uważne i doświadczone ucho położnej - wyłapie moment gdy dzieciątko
    nie daje rady i ma jakieś poważne kłopoty z przeciśnięciem się przez
    kanał rodny. Nasłuchuje się wówczas tętna dziecka na skurczu i tuż
    po nim - tak tłumaczyła mi to p.Grażynka.

    Ale myślę, że na to pytanie najlepiej odpowie Ci nasza forumowa
    specjalistka smile Jeśli tylko zajrzy tutaj wink

    > o procentach napisałam bo takie mniej więcej procentowo są dane
    dotyczące porod
    > ów przez cc..chociaż to pewnie zależy od szpitala..

    No, tak. I teraz zastanowić by się trzeba było ile procent z tej
    wartości stanowią jakie cięcia, czym powodowane. I do tych danych
    chyba raczej dojścia nie mamy.. Bo że tendencja wzrostowa - to nie
    podlega dyskusjom - niestety sad

    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o
    niego potknie.
    PORODOWY BIZNES
    Jak rodzić, to tylko w domu smile
  • 11.02.10, 12:54
    Ułożenie miednicowe - to chyba rzeczywiście jedno z najczęstszych wskazań do cc. W połączeniu z dużą wagą dziecka i sporym obwodem głowki chyba bezwzględne. Mam nadzieję, że mój syn jeszcze się odwróci, bo jeśli nie, to będę takim właśnie przypadkiem. Waga dziecka będzie pewnie około 4kg, głowa też podobno spora. Nikt,łącznie ze mną, nie zaryzykuje porodu sn.
    A tak swoją drogą, to od jakiego obwodu, można mówic o dużej głowie?
  • 11.02.10, 01:28
    Pięknie napisane.
    Ja miałam dużo szczęścia, większość z tych rzeczy miałam przemyślane - moja mama
    zawsze mówiła o szpitalu jako rozsiewalni najgorzsze (mnie jako nowordka
    zakażono szpitalnym, odpornym gronkowcem, a moją mamę w młodości żółtaczką), a
    cudowna szkoła rodzenia Fundacji Rodzić po Ludzku wiele czasu poświęca wszystkim
    pozostałym punktom...
    A lęk i tak trzeba oswajać powoli i cierpliwie, bo nie tylko trzeba rozumem
    przyjąć, ale i pogodzić się w sercu z wielką niewiadomą. Ja np. nie wiem jaki
    byłby stan mojej psychiki po cesarce...
  • 10.02.10, 17:45
    a jak to jest z polozeniem dziecka?

    u mnie jest miednicowe niezupelne (nozki wyprostowane w kolanach,
    stopy prawie za uszami) - podobno pierwszy porod to w takiej
    sytuacji (prawie) zawsze jest cc sad

    nie wiem na ile to rzeczywiscie jest wskazanie, a na ile asekuracja
    lekarzy/poloznych

    no, i inne "ciekawe" polozenia, ale to podobno pojednycze procenty...

    pozdrawiam
    Kwiecienka o Polozeniu

    --
    Jedna nadzieja daje więcej siły niż dziesięć wspomnień...

    http://lagm.lilypie.com/SRB7p1.pnghttp://lbdm.lilypie.com/butfp1.png
  • 10.02.10, 19:15
    kwiecienka1 napisała:

    > a jak to jest z polozeniem dziecka?
    >
    > u mnie jest miednicowe niezupelne (nozki wyprostowane w kolanach,
    > stopy prawie za uszami) - podobno pierwszy porod to w takiej
    > sytuacji (prawie) zawsze jest cc sad

    No, niestety - medykalizacja porodów zbyt szybko ogarnęła świat.
    Kiedyś porody pierworódek z ułożeniem pośladkowym były naturalną
    częścią kobiecego życia. Teraz mało kto próbuje zanalizować te typy
    ułożeń i dobrać do nich odpowiedni sposób zachowań przy asekuracji
    porodowej - idą więc na łatwiznę - i tną, tną, tną.. (BTW, ja także
    mam synka w ułożeniu miednicowym i ku mojemu przerażeniu - zamiast
    domowego, cudownego przeżycia, czeka mnie szpitalna wersja operacji
    jaką jest cc uncertain )

    Oto co znalazłam w internecie na ten temat, może Cię to zaciekawi:

    "Ina May Gaskin, położna, założycielka i dyrektorka Centrum
    Położniczego na Farmie w Tennessee w USA (...) upowszechniła mało
    interwencyjną, niezwykle efektywną metodę radzenia sobie z budzącą
    ogromy lęk komplikacją porodową, jaką jest dystocja barkowa. „Manewr
    Gaskin” jest pierwszą procedurą położniczą, którą nazwano nazwiskiem
    położnej. Jej statystyki porodów pośladkowych oraz instruktażowe
    pokazy wideo zapoczątkowały inne spojrzenie na zasadę, aby przy
    każdym porodzie pośladkowym przeprowadzać cięcie cesarskie.
    W
    ostatnim ćwierćwieczu nastąpił spadek porodów pośladkowych drogami
    natury, lekarze nie starają się uzyskać wiedzy i umiejętności
    potrzebnych do takich porodów. W Centrum Położniczym Gaskin jest
    wyjątkowo niski odsetek interwencji medycznych i najniższa
    śmiertelność okołoporodowa mimo prowadzenia poza porodami
    fizjologicznymi porodów pośladkowych, dystocji barkowych i porodów
    bliźniaczych. Uzyskane w nim wyniki były publikowane w „American
    Journal of Public Heath” w marcu 2002 r. („The safety of home
    birth”, czyli „Bezpieczeństwo w porodzie domowym”wink.


    Całość tego artykułu znajdziesz pod adresem:

    NURSING.COM.PL


    --
    Gentleman to człowiek, który nazywa kota kotem, nawet gdy się o
    niego potknie.
    PORODOWY BIZNES
    Jak rodzić, to tylko w domu smile
  • 10.02.10, 20:15
    Zastanawiają mnie sytuacje kiedy nawet "przy najbardziej sprzyjających wiatrach"
    psn zakończyłby się źle dla dziecka lub matki. Chodzi mi tu o takie przypadki, w
    których kobieta może rodzić w zgodzie z sobą, ma swobodę, bez wspomagaczy,
    przyspieszania, stresu, znieczuleń, itd. a jednak nie jest dobrze bo występują
    niespodziewane komplikacje.

    Z opowieści porodowych znanych mi kobiet, usłyszałam tylko jedna taką historię.
    Młoda, zdrowa, wysportowana i świadoma kobieta, ciąża bez żadnych komplikacji,
    wszystkie badania prawidłowe. Dziecko w prawidłowym ułożeniu. Poród trwał około
    15 godzin. Rozwarcie 6-7 cm osiągnięte po 4-5 godzinach. Potem akcja zwolniła.
    Po kolejnych trzech godzinach doszło do 8 cm. Położne zasygnalizowały, że chyba
    jest coś nie tak. Skurcze pozostały takie same ale rozwarcie zupełnie się nie
    powiększało a dziecko nie zeszło całkowicie do kanału rodnego. Tak było do
    samego końca pomimo najróżniejszych pozycji, masaży, itd. W szpitalu podjęto
    próbę użycia kleszczy. Nie udało się złapać dziecka. Cofnęło się w głąb kanału
    rodnego. Kiedy kobieta zaczęła mdleć i traciła kontakt, zdecydowano o
    natychmiastowym cc. Okazało się, że pępowina mierzyła niecałe 30 cm i przez to
    dziecko nie zsuwało się dobrze na dół.
    Szczęście w tej sytuacji było takie, że nie maltretowali tej kobiety oksytocyną,
    uciskaniem brzucha i innymi tego typu atrakcjami. Wtedy to chyba skończyłoby się
    dużo gorzej niż tylko cc...

    Wszystkie inne cesarki, o których mi dokładniej opowiadane były efektem
    ingerencji i niesprzyjających warunków w dużej części lub nawet w 100%. Niestety.
  • 11.02.10, 01:20
    Bardzo ciekawy wątek.
    Czy taką za krótką pępowinę nie powinien zdiagnozować lekarz w czasie USG? Moje
    wrażenie jest, że porażająca większość aparatów do USG jest niskiej jakości i
    wartość takiej diagnostyki jest bardzo kiepska. Pamiętam różnicę jakości między
    przychodnią a prywatnym lekarzem z przyzwoitym sprzętem...
  • 11.02.10, 21:40
    Niestety, nawet dobry specjalista na dobrym sprzęcie nie zawsze jest
    w stanie takie rzeczy zobaczyć. Szczególnie pod koniec ciąży w
    macicy jest bardzo ciasno i różne struktury bardzo ściśle do siebie
    przylegają - ocena, co jest "miękką" częścią ciała dziecka a co
    pępowiną nie zawsze jest oczywista. Kości widać dość dobrze i
    dlatego wszelkie pomiary są w zasadzie oparte na pomiarach kości.
  • 13.02.10, 14:48
    Pamiętam jednak, że przy ocenie wagi przed porodem lekarz mi tlumamczyl, ze
    wyszedl mu umiarkowany obwod glowki, ale spory obwod brzuszka i wzial to pod
    uwage (korygujac jakies wspolczynniki) przy ocenie wagi. I nie pomylil sie
    wcale, przewidzial z dokladnoscia chyba 100g. Czyli widzial dosc dobrze nie
    tylko kosci, ocenial tez pepowine - pamietam, ze mowil, ze nie ma suplow, ale o
    dlugosci nic nie pamietam, bo w ogole nie wiedzialam, ze moze byc taka za krotka!
  • 10.02.10, 20:49
    w sytuacji, gdy poród trwa długo, rozwarcie jest na 4 palce, główka wysoko i nic
    się pozornie nie dzieje? Właśnie moją siostrę wzięli na cc (historia lubi się
    powtarzać) z tego powodu. Nie znam wszystkich szczegółów, ale z tego co mama mi
    zrelacjonowała, to próbowali przyspieszyć kroplówkami , rozwarcie było ale
    główka wysoko, jaka może być tego przyczyna? Miałam tak samo przy pierwszym
    porodzie. czy są jakieś powody takiej sytuacji? Siostra już miała dość, bo
    bóle krzyżowe, pewnie lekarze jej powiedzieli to samo co mi,że nie ma sensu
    czekać...
  • 10.02.10, 21:20
    a co to znaczy długo?
    i czy z dzieckiem działo się coś niepokojącego?
  • 10.02.10, 21:25
    na porodówce od przynajmniej 12 w południe do 21, dziecko ok
  • 10.02.10, 21:29
    około 14 rozwarcie na 2 palce, o 21 prawie pełne,tyle że główka wysoko (dla
    personelu szpitala to baaardzo długo smile)poród pierwszy. jestem niepocieszona na
    prawdę, jutro będę znać więcej szczegółów...
  • 10.02.10, 23:07
    tak troche off topic, ale jak trafia kobieta do szpitala z 2 cm
    rozwarcia? czy nie za wczesnie kobiety wybieraja sie na porodowke?

    jakie sa w polsce zalecenia?

    co do postu powyzej, zaloze sie ze lezala na wznak. napisz, soldie,
    moze wiesz w jakiej pozycji byla?
    --
    bibba +4
    bibbulce
  • 10.02.10, 23:41
    Jeszcze nie było partych więc łaziła i robiła co chciała. Okazało się podobno,że
    za wąski kanał rodny, główka małej 34 cm i widać, że wydłużona, wody zielonkawe
    jak ją rozkroili. Nie znam jeszcze zbyt wielu szczegółów i tak się zastanawiam o
    co pytać,czy faktycznie tu była potrzeba cc, co ewentualnie przy następnych
    porodach itd.
  • 10.02.10, 23:59
    Soldie na razie to może lepiej ją wspierać i podtrzymywać na duchu. może będzie potrzebna pomoc przy karmieniu albo czymś innym..

    na przemyślenia jeszcze będzie czas..niech dziewczyna troche odsapniewink
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 11.02.10, 00:15
    Jasne, to dla mojej informacji póki co smile
  • 11.02.10, 13:51
    wink
    trzymam kciuki
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 11.02.10, 22:04
    A jeszcze choroby i wady wrodzone dziecka. Podlinkowałam poniżej filmik
    w in. wątku, tam dziecko jest poważnie chore, chyba z taką wadą poród
    sn byłby ryzykowny. Ale może się mylę.
    --
    'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear me
    sing/Peerie mootie lammie'
  • 10.02.10, 23:13
    ja mialam taki pierwszy porod wlasnie, o 9 odeszly wody, skurcze zaczely sie
    okolo poludnia, pelne rozwarcie po 19, zaczely sie parte i guzik

    czy glowka byla wysoko, nie wiem, wiem ze parte trwaly do polnocy, ja juz mialam
    odjazd pelen, mimo zzo, szef oddzialu mnie zbadal, cos tam z polozna szemrali
    ale bez paniki, a ja w koncu jakos inaczej biodra wypchnelam i mala pojawila sie
    na swiecie 00.20

    jak skonczylby sie moj porod w polsce, nie mam pojecia.. byc moze tez cesarka

    moge sie podpisac pod kawoszka, ale rozwine sie jutro, bo goraczka mnie dreczy smile
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 11.02.10, 08:41
    U mnie drugie cc z powodu rozchodzenia sie blizny po pierwszym cc i w takiej
    sytuacji nie ma mozliwosci sn/kontunowania sn. Z tego co wiem bezwzglednym
    wskazaniem jest tez odklejanie się łożyska.
    W książce preeti agrawal 'Odkrywam macierzyństwo" sa tez wymienione bezwzględne
    wskazania do cc. Jeśli ktoś jest zainteresowany to wolnej chwili mogę przepisać.
  • 11.02.10, 22:37
    Ktoś mnie wcześniej wywołał, więc się pomądrzę, a co wink
    Skorzystam z listy wklejonej wcześniej przez kawo-szkę ale trochę
    zmodyfikuję i spróbuję jeszcze to skomentować wedle swojej wiedzy i
    intuicji.

    Wskazania położnicze:
    POJAWIAJĄCE SIĘ PRZED PORODEM (zazwyczaj)
    * nieprawidłowe położenie płodu - wskazanie kontrowersyjne; w
    przypadku położenia podłużnego miednicowego zazwyczaj psn jest
    możliwy (w szczególnych warunkach - np. bardzo duża główka - może
    być groźny dla dziecka); bardziej skomplikowana jest sytuacji w
    przypadku położeń innych niż podłużne (skośne i poprzeczne) - w
    takich przypadkach by psn nie skończył się dla dziecka tragicznie
    konieczne jest przeprowadzenie obrotu wewnętrznego - kiedyś tak się
    robiło, dziś cc jest bezpeiczniejsze niż taki zabieg.

    * ciężki stan przedrzucawkowy - czyli sytuacja w której kobieta ma
    nadciśnienie, białkomocz i obrzęki, morze to doprowadzić do napadu
    rzucawki (eclampsia), która może być przyczyną śmierci zarówno
    dziecka jak i matki - czy w takiej sytuacji warto się zdecydować
    na cc - oceńcie sami...; oczywiście pozostaje pytanie o trafność
    diagnozowanie stanu przedrzucawkowego, czy w istocie podane przeze
    mnie objawy (świadczące o stanie przedrzucawkowym) wskazują na
    realne zagrożenie atakiem rzucawki - ja nie podjemuję się
    odppowiedzieć na to ptanie

    * łożysko przodujące centralnie - w takiej sytuacji psn równa się
    śmierci dziecka i ogromnemu ryzyku dla matki; są pewne sposoby
    ratowanie matce życia w takiej sytuacji ale ze względu na
    drastyczność oszczędzę Wam szczególów; dla osób w takiej sytuacji i
    ich dzieci cc jest błogosławieństwem


    MOGĄ SIĘ POJAWIĆ PRZED PORODEM ALBO W TRAKCIE
    * powtarzające się epizody bradykardii płodu, ciężka bradykardia nie
    reagująca na leczenie zachowawcze - czyli spadek tętna u maluch,
    którego nie daje się w żaden sposób skorygować - może to być przejaw
    złego stanu dziecka - na pewno nie jest to wskazanie do cc z
    przyczyn "matczynych" - dla kobiety psn w takej sytuacji nie stanowi
    szczególnego ryzyka; dla dziecka, wg aktualnej wiedzy medycznej,
    najkorzystniej, by jak najprędzej znalazło się poza organizmem
    matki, bo bradykardię uważa się, za przejaw złego stanu dziecka; czy
    do końca słusznie - nie podejmuję się oceniać...

    * deceleracje późne lub zmienne - czyli spadki tętna po skurczu
    (późne) lub w różnych momentach względem skurczu - deceleracje
    późne uważa się za przejaw niewydolności łożyska, czyli, tak jak w
    sytuacji powyżej, uważa się, że dziecko powinno jak najszybciej
    znaleźć się poza organizmem matki, gdy jest już "na wylocie" używa
    się vacuum lub kleszczy, gdy jest jeszcze wysoko robi się cc;
    deceleracje zmienne są zazwyczaj związane z uciskiem na pępowinę,
    który może mieć wiele mniej lub bardziej groźnych przyczyn (od tego,
    że dziecko sobie tę pępowinę uciska rączką aż po to, że może ona
    przodować lub wypaść; i znów psn nie stwarza tu zagrożenia dla matki
    ale dla dziecka może

    * nieprawidłowe ułożenie główki - czyli odginanie się zamiast
    przyginania, dziecko rodzi się wtecy np. twarzyczką - zazwyczaj
    psn jest możliwy jednak dużo trudniejszy niż przy prawidłowym,
    przygięciowym wstawianiu się główki

    * przedwczesne odklejenie łożyska - jeśli jest to odklejenie
    znacznego stopnia, to jest bardzo groźne zarówno dla dziecka jak i
    dla matki; rzadko zdarza się jednak bez wcześniejszych interwencji
    medycznych (choć nie można go wykluczć)

    * podejrzenie krwotoku wewnętrznego spowodowanego pęknięciem macicy -
    tu chyba nie ma co komentować, niewykonanie cc doprowadzi do
    śmierci matki; czywiście, pod warunkiem, że podejrzenie jest trafne


    POJAWIAJĄCE SIĘ W TRAKCIE PORODU
    * dystocja szyjkowa - czyli sytuacja, w której pomimo czynności
    skurczowej szyjka się nie rozwiera - tu można by sobie
    podyskutaować o przyczynach takiej sytuacji... jeśli jednak
    przyjmiemy, że nie chodzi o czynniki psychologiczne, tylko
    faktycznie szyjka nie jest w stanie się rozewrzeć (np. są na niej
    zrosty), to psn wiązałby się z poważnymi obrażeniami u matki, ale
    nie znaczy to, że koniecznie nie jest możliwy, tylko pozostaje
    pytanie, czy warto?

    * poród przedwczesny płodu, gdy poród drogami rodnymi obarczony jest
    dużym ryzykiem uszkodzenia lub zgonu - czyli znów sytuacja gdy
    psn nie stanowi szczególnego zagrożenia dla matki ale może być
    niebezpieczny dla dziecka - np. rodzi się bardzo mały i poważnie
    chory wcześniak

    * wypadnięcie pępowiny - czyli sytuacja, gdy, po pęknięciu pęcherza
    płodowego, pętla pępowiny przedostaje się przed główkę - psn w
    takiej sytuacji oznacza, że dziecko rodząc się odetnie sobie dopływ
    krwi z tlenem, gdyż przechodząc przez kanał rodny główka zamknie
    światło pępowiny; dla dziecka, ze sporym prawdopodobieństwem, może
    mieć to skutek śmiertelny; praktyka jest taka, że gdy w badaniu
    wewnętrznym podczas porodu stwierdza się wypadanie pępowiny, to
    osoba badająca nie wycofuje już swojej ręki z pochwy, tylko,
    odpychając stale główkę, z tą rękę wewnątrz, jedzie się na salę
    cięciową; oczywiście, dla matki psn w takiej sytuacji nie jest
    szczególnie niebezpieczny; nadmienić trzeba, że wypadnięcie pępowiny
    jest ścićle skorelowane z amniotomią i w porodach naturalnych zdarza
    się bardzo rzadko, choć jest możliwe przy przedwczesnym pęknięciu
    pęcherza płodowego


    Wskazania pozapołożnicze innym razem, bo, ze względów technicznych
    nie dam rady więcej dziś napisać smile
  • 12.02.10, 11:33
    Dodam tylko, że moj synek urodził się jako skrajny wcześniak z wagą
    1350 i musiał urodzić się szybko (ale dlaczego to właściwie nie
    wiem), więc mnie poganiano. Może dlatego, że takie dziecko nie
    oddycha samo i natychmiast trzeba było dać pod respirator? A moze
    tętno spadało? Ale mimo to poród sn przebiegł spokojnie i dobrze.
    Z tym, że o tym co pisze kakaa o takich właśnie dzieciach - czy nie
    mówią tam o porodach cc planowanych mimo iż dziecko jest małe i
    chore? Bo psn wcześniaczy ma to do siebie, że często na cc nie ma już
    czasu.
    --
    'Hushaba my peerie ting/Cuddle closs ta mammie/Cuddle closs an hear
    me sing/Peerie mootie lammie'
  • 12.02.10, 18:18
    kaakaa, a napisz prosze coś więcej o dystocji szyjkowej?

    u mnie była taka sytuacja, chociaż zapewne spowodowana wywołaniem porodu, zapewne szyjka jeszcze nie była gotowa.. ale czy są takie sytuacje przy naturalnie rozpoczętym porodzie, bez interwencji medycznych, że szyjka się nie rozwiera rzeczywiście? jakie mogą być przyczyny takiej sytuacji?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 12.02.10, 20:28
    gos85 napisała:

    > kaakaa, a napisz prosze coś więcej o dystocji szyjkowej?

    W sumie, to za dużo się o tym nie pisze. Dystocja szyjkowa to każda
    sytuacja, w której szyjka nie rozwiera się w pełni. Przyczyny mogą
    być różnorodne:
    * nieprawidłowa czynność skurczowa (słabe, nieregularne skurcze)
    * za małe wydzielanie oksytocyny (to bardzo "ulubiona" diagnoza w
    środowisku medycznym confused )
    * niedojrzałość szyjki do porodu
    * czynniki psychologiczne hamujące postęp porodu (tu można by
    popłynąć...)
    Wszystkie powyższe są ściśle związane z "kulturą położniczą" i można
    z nimi dyskutować. Poważniejsze i trudniejsze do przesoczenia
    przyczyny to:
    * stan po konizacji szyjki
    * stan po usuwaniu zmian dysplastycznych
    * wcześniejsze urazy szyjki (np. pęknięcie przy poprzednim porodzie)
    Generalnie, jak widać, jest to diagnoza-worek...
  • 12.02.10, 21:06
    czyli jeżeli np poród trwa długo a rozwarcie nie postępuje to nazywa się to "dystocją szyjkową" ?

    ja się martwie i bardzo boję powtórki z rozrywki przy drugim porodzie..sad
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 13.02.10, 07:50
    gos85 napisała:

    > czyli jeżeli np poród trwa długo a rozwarcie nie postępuje to
    nazywa się to "dy
    > stocją szyjkową" ?

    W szpitalu zazwyczaj nazywają to "brakiem postępu w I okresie
    porodu" i jeszcze do tego przyczynę sobie zaraz podają - "pierwotne
    (lub wtórne) osłabienie czynności skurczowej". No i mają na to
    prostą receptę - kroplówka z oksytocyną... Jak pomoże i postęp
    porodu nastąpi, to znaczy, że czynność skurczowa została prawidłowo
    podstymulowana a kobieta wyleczona. Jak nie pomoże (przy zwiększaniu
    dawek oxy rozwarcie nie postępuje), to robią cc z powodu braku
    postępu w I okresie porodu.
    Może to nadmierne uproszczenie, ale z grubsza tak to wygląda...

    > ja się martwie i bardzo boję powtórki z rozrywki przy drugim
    porodzie..sad
    Nie znam szczegółów Twojego pierwszego porodu, więc ciężko mi się
    mądrzyć, ale może dałoby się wdrożyć jakieś działania prewencyjne?
    Tylko, żeby to zrobić, to trzeba by mieć choćby cień wizji na temat
    przyczyn braku postępu w Twoim pierwszym porodzie. Jeśli były to
    przczyny natury psychologicznej lub jeśli po prostu szyjka nie była
    gotowa do porodu, to można temu próbować zaradzić w dość prosty
    sposób.
  • 13.02.10, 18:24
    forum.gazeta.pl/forum/w,45447,68132953,105604959,Re_porod_w_domu_po_cesarskim_cieciu.html?s=2
    tutaj opisałam z grubsza.. przed podaniem żelu szyjka była długa i twarda, potem zmiękła ale chyba się wcale nie skróciła, rozwarcia nie było.. teraz analizując wiem, że powodem takiego przebiegu porodu było wywoływanie za wcześnie. niby 12 dni po terminie..ale podejrzewam że termin był jednak źle policzony.. z OM 7 marca, ale na wszystkich badaniach usg synek był wymiarowo zawsze o tydzień mniejszy.. pytałam nawet lekarza o to, ale oczywiście nie widział problemu a ja wtedy jeszcze głupia byłam (ten lekarz zresztą zaproponował żebym się stawiła do niego do szpitala(inflancka) tego siódmego bo on akurat ma dyżur to mi wywołają i sobie urodze.. no commentswink)

    myślę że podstawowym działaniem prewencyjnym w drugiej ciąży będzie dokładniejsze określenie planowanego terminu i więcej asertywnoścismile no i przyznam że mam wyrzuty sumienia bo źle się odżywiałam, przytyłam 25 kg..wydawało mi się że w ciąży to sobie można pozwolić na słodycze i tłuste żarcie bo taki wyjątkowy stan przecież..a teraz myślę że przez to moje zaniedbanie diety i wogóle swojego stanu byłam w złej formie i to wpłynęło też na poród..
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 13.02.10, 23:43
    jako, że moja mała urodziła się twarzyczkowo, to ja pociągnę za ten sznureczek:

    "* nieprawidłowe ułożenie główki - czyli odginanie się zamiast
    przyginania, dziecko rodzi się wtecy np. twarzyczką - zazwyczaj
    psn jest możliwy jednak dużo trudniejszy"

    Kakoo, co dokładnie oznacza to 'dużo trudniejszy'? (poza oczywistym, że trudniej jest dziecku przejść przez kanał rodny, jako, że jego przekrój na większą średnicę, że się tak obrazowo-technicznie wyrażę)

    czy w związku z tym powinny być podjęte jakieś specjalne działania? ze strony matki i/lub położnej? na co należy zwrócić uwagę?

    czym się różni taki poród od tego wzorcowego?

  • 13.02.10, 23:50
    > czym się różni taki poród od tego wzorcowego?
    big_grin to taki istnieje? wink

    jedna z koleżanek opisała swój poród domowy w którym dziecko było ułożone twarzyczkowo.. w międzyczasie musiała się zdrzemnąć i odpocząćwink w szpitalu-niemożliwe. poród trwał dłużej ze względu na takie ułożenie..ale szczegóły napewno opisze kaakaa, ja tak tylko z tego co zapamiętałam z tego jednego opisusmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 14.02.10, 11:15
    a czy to sie nazywa potocznie "dziecko patrzace w gwiazdy"? (sterngucker)? bo w
    niemczech to jest wskazanie do cc, kilka moich kolezanek zaliczylo i paskudnie
    sie balam takiego ulozenia, pojecia nie mialam, ze sn jest mozliwy, jedna z
    kolezanek powiedziala, ze lekarze jej powiedzieli, ze porod w takiej pozycji
    grozi smiercia dziecka
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • 14.02.10, 15:13
    anionka napisała:


    > Kakoo, co dokładnie oznacza to 'dużo trudniejszy'? (poza oczywistym, że trudnie
    > j jest dziecku przejść przez kanał rodny, jako, że jego przekrój na większą śre
    > dnicę, że się tak obrazowo-technicznie wyrażę)

    No, właśnie tyle to oznacza smile Tak fachowo, to dziecko wstawiając się
    twarzyczkowo wstawia się do kanału rodnego nie optymalną płaszczyzną miarodajną.
    Tak dla ludzi pisząc, to jeśli główka jest w przygięciu, czyli wstawia się
    potylicą, to jej największy obwód to ok. 32 cm. A w przypadku wstawiania się
    twarzyczkowego największy obwód to ok. 34 cm. Czyli to, co przeciska się przez
    kanał rodny jest większe niż w przypadku prawidłowego przygięciowego wstawiania
    się potylicą. Inna kwestia, to struktura potylicy (twarde kości) i twarzyczki
    (miękkie części) - potylicy łatwiej torować sobie drogę przez kanał rodny niż
    miękkiej twarzyczce.

    > czy w związku z tym powinny być podjęte jakieś specjalne działania? ze strony m
    > atki i/lub położnej? na co należy zwrócić uwagę?

    Przy takim wstawianiu się mechanizm porodowy jest nieco inny niż przy
    parwidłowym. By poród był możliwy, dziecko musi odwrócić się grzbietem w
    kierunku grzbietu matki i rodzi się "patrząc w gwiazdy". (jak się nie odwróci,
    to utknie w kanale rodnym). Dla wyjaśnienia dodam, że ustawienie potylicowe
    tylne ("dziecko patrzące w gwiazdy") nie musi wiązać się z ułożeniem
    twarzyczkowym - główka może być przygięta lub w różnym stopniu odgięta, więc to
    są dwie osobne kwestie - ustawienie (orietnacja grzbietu dziecka względem stron
    ciała matki) oraz ułożenie (sposób wstawiania się główki do kanału rodnego).
    Jednak przyjmuje się, że w przypadku ułożeń odgięciowych (wierzchołkowe,
    czołowe, twarzyczkowe) poród w położeniu potylicowym przednim jest niemożliwy.
    W związku z tym, że dziecko inaczej się wstawia, to w innej kolejności pojawiają
    się poszczególne części jego główki na tym świecie.
    Główny problem to przedłużający się poród i związane z nim zagrożenie dla płodu
    oraz większe ryzyko uszkodzenia tkanek miękkich kanału rodnego.

    > czym się różni taki poród od tego wzorcowego?
    Szczegółowo, jakie są różnice w przebiegu porodu w położeniu potylicowym
    przednim ułożeniu przygięciowym (norma) a w ułożeniu twarzyczkowym (położenie
    potylicowe tylne), możesz przeczytać w dowolnym podręczniku do położnictwa.
    Opisywać tu nie będę, bo to i tak nie jest jasne bez obrazków, a w sieci tak
    naprędce nic ciekawego nie znalazłam, żeby Ci wkleić.
    Jak widać na tym
    zdjęciu
    można urodzić twarzyczkowo wstawiające się dziecko drogami natury...
  • 22.02.10, 00:12
    ...że można tak urodzić dziecko, to wiem z autopsji...
    nie było to nic strasznego, ale kiedy przeczytałam, że to 'dużo trudniejszy' poród, to jestem przeogromnie ciekawa, jak to by było w tej 'łatwiejszej' wersji smile (w sensie jakbym się czuła)...może kiedyś będzie mi dane..... smile

    moje zapytanie też bardziej dotyczyło takich 'domowych' sposobów na ułatwienie dziecku wyjścia (w podręczniku przeczytałam, że jak dziecko już jest nisko to kleszcze/vacuum, a jak wysoko to cc)
  • 22.02.10, 08:46
    anionka napisała:

    > jestem przeogromnie ciekawa, jak to by było w tej 'łatwiejszej' wersji
    > smile (w sensie jakbym się czuła)...
    Zapewne było by krócej, lżej i mniej boleśnie smile

    > może kiedyś będzie mi dane..... smile
    Szczerze życzę!

    > moje zapytanie też bardziej dotyczyło takich 'domowych' sposobów na ułatwienie
    > dziecku wyjścia (w podręczniku przeczytałam, że jak dziecko już jest nisko to k
    > leszcze/vacuum, a jak wysoko to cc)
    No, domowe to takie mało spektakularne - trzeba pozwolić rodzącej się ruszać,
    zachęcać do zmiany pozycji i do ćwiczeń rozluźniających miednicę. Czasem po
    badaniu wewnętrznym położna może zasugerować przyjęcie konkretnej pozycji, by
    grzbiet dziecka znalazł się po właściwej stronie. No i cierpliwość,
    zrelaksowanie i uspokojenie rodzącej oraz czujne monitorowanie stanu dziecka.
    Zazwyczaj poród w takim ułożeniu wiąże się z większym bólem, więc ważne jest też
    umiejętne łagodzenie dolegliwości (woda, masaż, aromaterapia, oddychanie, czy co
    tam komu pomaga). Może też okazać się wskazane nacięcie, jeśli w końcówce II
    okresu wystąpią poważne wahania tętna dziecka.
  • 16.02.10, 13:37
    Tak, jak obiecałam, w wolnej chwili dopisuję Wam co nieco o wskazaniach
    pozapołożniczych do cc i zapraszam do dalszej dyskusji.

    Wskazania pozapołożnicze to zazwyczaj wskazanie elektywne (planowe):
    * wskazania kardiologiczne, czyli choroby sercowo-naczyniowe powodujące
    III i IV stopień niewydolności krążenia w skali NYHA – poród naturalny jest
    dla organizmu matki dużym obciążeniem fizycznym, w przypadku poważnej
    niewydolności sercowo-naczyniowej może być zbyt dużym (dodam, że III stopień
    niewydolności oznacza, że osoba męczy się nawet codziennymi czynnościami takimi
    jak ubieranie, czy chodzenie a IV, że objawy zmęczenia i niedotlenienia
    pojawiają się nawet w spoczynku); oczywiście niedotlenienie organizmu matki
    rzutuje na stopień dotlenienia dziecka

    * wskazania pulmonologiczne – choroby płuc przebiegające z ograniczeniem
    pojemności życiowej – podobnie jak poprzedni punkt – duże ryzyko
    niedotlenienia w czasie porodu sn

    * wskazania okulistyczne: (1) zaawansowane retinopatie, (2) odwarstwienie
    siatkówki – w obu przypadkach duży wysiłek w trakcie parcia grozi utratą lub
    znacznym pogorszeniem się wzroku; oczywiście, pozostaje pytanie, czy duży
    wysiłek w trakcie parcia (parcie metodą Valsalvy) jest konieczny, żeby urodzić
    dziecko drogami natury?

    * wskazania ortopedyczne, czyli patologie w obrębie miednicy lub kręgosłupa
    lędźwiowo-krzyżowego uniemożliwiające poród drogami natury – w tej kategorii
    mieszczą się przypadku niewspółmierności matczyno-płodowej związane z
    nieprawidłową budową miednicy; w istocie, bywają kobiety, których miednica
    uniemożliwia poród drogami natury; możecie sobie porównać taką
    zdeformowaną
    miednicę
    z
    prawidłową;
    nie trzeba być specjalistą, żeby stwierdzić, że w przypadku znacznych deformacji
    poród naturalny nie jest możliwy i zakończy się śmiercią dziecka a z dużym
    prawdopodobieństwem także i matki (np. wskutek pęknięcia macicy, która mimo
    silnych skurczów nie jest w stanie się opróżnić; już pod koniec XIX wieku
    niektórzy lekarze uznawali deformacje miednicy za wskazanie do cc, mimo, że
    śmiertelność matek przy tego rodzaju operacji wynosiła ponad 80%

    * wskazania neurologiczne – np. epilepsja – atak padaczki w czasie porodu
    może spowodować niedotlenienie dziecka
    .
    * wskazania psychiatryczne – najczęściej tokofobia ale bywa również ciężka
    depresja, mogą być również ostre fazy innych chorób psychiatrycznych -
    najbardziej kontrowersyjne, niewątpliwie dyskusyjne, ale byłabym za tym, by
    każdy taki przypadek traktować z ogromną pieczołowitością; uważam, że zazwyczaj,
    przy właściwym przygotowaniu o odpowiedniej opiece, poród drogami natury jest w
    takich przypadkach możliwy ale często łatwiej zrobić cc niż właściwie
    zaopiekować się ciężarną i rodzącą
    confused

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.