Dodaj do ulubionych

Najnowsze badania nt smoczka

22.02.10, 22:50


Ssanie smoczka nie wpływa na karmienie piersią



Stosowanie smoczka "uspokajacza" a karmienie piersią - przegląd
systematyczny

omówienie artykułu: Pacifiers and breastfeeding. A systematic review
N.R. O'Connor, K.O. Tanabe, M.S. Siadaty, F.R. Hauck
Archives of Pediatrics and Adolescent Medicine, 2009; 163: 378-382
Data utworzenia: 17.09.2009
Ostatnia modyfikacja: 22.09.2009
Opublikowano w Medycyna Praktyczna Pediatria 2009/05



opracowała dr med. Bożena Dubiel
konsultowała lek. Magdalena Nehring-Gugulska
Międzynarodowy Konsultant Laktacyjny (IBCLC)
Centrum Nauki o Laktacji w Warszawie
Wprowadzenie

Wyniki wielu badań potwierdzają, że karmienie piersią niemowląt jest
korzystne zarówno dla dziecka, jak i dla matki. Rola
smoczka "uspokajacza" pozostaje natomiast przedmiotem wielu
kontrowersji (p. Karmienie piersią i mlekiem kobiecym. Aktualne
(2005) stanowisko American Academy of Pediatrics - przyp. red.). Z
jednej strony uważa się, że smoczek może zaburzać prawidłowy
mechanizm ssania piersi i przyczyniać się do problemów laktacyjnych,
zwłaszcza jeżeli stosuje się go w okresie rozpoczynania karmienia
piersią. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że zwłaszcza u
wcześniaków tzw. ssanie nieodżywcze może ułatwiać naukę funkcji
ssania. Wyniki ostatnich badań pokazują ponadto, że ssanie
smoczka "uspokajacza" może odgrywać korzystną rolę w zapobieganiu
wystąpieniu zespołu nagłego zgonu niemowląt.






Pytanie kliniczne
Czy stosowanie smoczka "uspokajacza" wpływa na długość karmienia
piersią?

Metodyka

przegląd systematyczny

Dobór badań

Przeszukano bazy danych: Medline, Cochrane Library, Cinahl, Embase,
Popline oraz piśmiennictwo z zakwalifikowanych publikacji za okres
1950-2006. Analizą objęto badania z randomizacją, badania kohortowe
oraz badania przekrojowe, w których oceniano zależność między
stosowaniem smoczka "uspokajacza" a karmieniem piersią
(rozpoczęciem, czasem trwania) u zdrowych noworodków i niemowląt
urodzonych w terminie lub przed terminem porodu. Uwzględniono tylko
te badania z randomizacją i badania kohortowe, w których co najmniej
70% uczestników ukończyło okres obserwacji, a w badaniach
przekrojowych - co najmniej 50%.
Z analizy wykluczono badania, którymi objęto dzieci chore lub z
wadami wrodzonymi.

Interwencja

W badaniach włączonych do analizy oceniano 2 grupy, w których
odpowiednio:
- podawano dziecku smoczek;
- nie zalecano stosowania smoczka.
W poszczególnych badaniach smoczek stosowano: podczas pobytu na
oddziale noworodkowym, w 2. tygodniu życia albo w 1., 2., 6.
miesiącu życia; częstość stosowania określano jako: kiedykolwiek,
okazjonalnie lub często; smoczek stosowano albo w celu uspokojenia
dziecka, albo podczas karmienia dziecka przez zgłębnik. W kilku
badaniach jednocześnie oceniano alternatywne metody dokarmiania.

Punkty końcowe lub oceniane zmienne

- karmienie piersią
Definicja:
- karmienie piersią - w poszczególnych badaniach oceniano całkowity
czas karmienia piersią oraz czas wyłącznego karmienia piersią,
przeważającego karmienia piersią, jakiegokolwiek karmienia piersią.

Wyniki

Analizą objęto 29 badań, w tym 4 badania z randomizacją, 20 badań
kohortowych oraz 5 badań przekrojowych. Ze względu na istotne
różnice w stosowanych interwencjach, ocenie punktów końcowych oraz
jakości metodologicznej badań autorzy nie przeprowadzili
metaanalizy. W żadnym spośród 4 badań z randomizacją nie stwierdzono
istotnego wpływu stosowania smoczka "uspokajacza" na czas trwania
karmienia piersią. Wyniki badań kohortowych były niejednorodne. W 12
badaniach obserwowano pewne zależności między stosowaniem smoczka a
czasem i/lub rodzajem karmienia piersią. Jednak ze względu na
istotne różnice w stosowanej interwencji (wiek, w którym wprowadzono
smoczek, częstość i czas stosowania) nie była możliwa jednoznaczna
ocena tego związku. W 8 badaniach nie stwierdzono zależności między
stosowaniem smoczka a karmieniem piersią.

Wnioski

Według autorów przeglądu dostępne dane są niewystarczające do
sformułowania jednoznacznych wniosków, ale raczej nie ma podstaw
do stwierdzenia, że stosowanie u niemowląt smoczka "uspokajacza"
wpływa na karmienie piersią.
Edytor zaawansowany
  • kropkaa 22.02.10, 23:32
    RACZEJ.
    A najbardzej chyba zależy od dziecka - jednym nie zaszkodzi, innym
    nie pomoże.
    No i smoczek to nie tylko ssanie piersi - to również zatykanie
    dziecka jak tylko kwęknie, to zatkane dziecko, które nie ma szans
    mówić i to okropny widok roczniaka chodzącego ze smoczkiem w buzi.
    Żeby nie było - nie jestem przeciwniczką "nie, bo nie", sama
    sporadycznie używałam pomiędzy 2. a 6. m-cem i jeśli będzie trzeba,
    to nie będę mieć wyrzutów sumienia, ale to nie jest rozwiązanie
    wszelkich problemów bez żadnych konsekwencji.
  • elly2 23.02.10, 00:00
    Zgadzam się z Panią , że smoczek nie jest rozwiązaniem wszelkich
    problemów.
  • bonga_dax1 23.02.10, 07:27
    Ja sama byłam "smoczkiem" dla mojej pierwszej córki i pomimo ogromnego zmęczenia
    niemal bezustannym karmieniem, nie żałuję. Ssanie piersi to także czas
    bliskości, przytulania, bezpieczeństwa, więc nawet jeśli córka ssała tylko po
    to, żeby sobie possać, nie odmawiałam jej tego i nie "kneblowałam" jej. Być może
    kogoś urażę, ale smoczek jest dla mnie właśnie kneblem dla dziecka, które nie
    może wyartykułować swoich potrzeb. Co ciekawe mój młodszy syn nie potrzebował aż
    tyle ssania, przytulania i zabawy miał mnóstwo, smoczka nie poznał. Sądzę, że
    lepiej jest się zastanowić, czego dziecko potrzebuje, niż "zatykać" je od razu w
    każdej sytuacji, jak to się często obserwuje. Widuje się potem dwulatki
    uzależnione wręcz od smoczka.
  • elly2 23.02.10, 16:35
    bonga_dax1 napisała:

    > Ja sama byłam "smoczkiem" dla mojej pierwszej córki
    > kogoś urażę, ale smoczek jest dla mnie właśnie kneblem dla dziecka

    Kneblowałaś dzieciaka własną piersią - to oczywiscie żart, nie
    obrażaj się smile
    Po części masz rację ale jeśli dziecko nie chce smoczka to po
    prostu wypluwa i już. Nie da sobie buzi zakneblować. Mam na myśli
    dzieci , które mając niesamowicie silny odruch ssania i potrzebują
    tego smoka dla zaspokojenia ODRUCHU inaczej są niespokojne choć
    wszystkie ich potrzeby zostały zaspokojone. Nie mam tu wcale na
    myśli wpychania dzieciom smoków na siłę .
  • kaakaa 23.02.10, 08:51
    Elly2, umieszczasz ten sam artykuł już trzeci raz na tym forum (poprzednie dwa
    razy byt w wątku kawo-szki ale zniknęły). Do czego zmierzasz? Czy to smap?

    A w kwestii samego artykułu, to pragnę zwrócić uwagę, że pytanie postawione w
    badaniu brzmi: Czy stosowanie smoczka "uspokajacza" wpływa na długość
    karmienia piersią? Więc wyciąganie ogólnego wniosku, że raczej nie wpływa na
    karmienie
    jest z punktu widzenia rzetelności naukowej nadużyciem. (Pomijam
    sprytne "raczej"). W analizowanych badaniach nie sprawdzano, czy ssanie smoczka
    wpływa na technikę ssania u dziecka, na uszkodzenia brodawek u matki,
    satysfakcję matki z karmienia, przybieranie na wadze dziecka, tudzież na inne
    problemy z karmieniem, a jedynie, jak się ma do długości karmienia piersią. I
    wyszło im, że raczej matki podające smoczek i te nie podające karmią
    przeciętnie podobnie długo.

    Elly2, umieszczasz ten artykuł na tak wielu forach (zdrowie,lekarze; Katowice;
    Warszawa; Łódź; Wrocław; szpitale; dobry poród) , że mam poczucie, że masz z tym
    jakiś problem... Jeśli sama podawałaś swoim dzieciom smoczek i u Ciebie to się
    sprawdziło, to jeszcze nie powód, by tworzyć teorie, które zaprezentowałaś tu
    wcześniej (niestety, wypowiedź zniknęła), że ludzki noworodek ma tak silny
    odruch ssania, że bez smoczka będzie się przejadał i wymiotował oraz zmasakruje
    matce brodawki. Wybacz, jest to niczym nieuzasadniony, twój własny pogląd i
    propagowanie go jako wiedzy naukowej jest zupełnie nie na miejscu.

    A może Ty jesteś producentem smoczków wink
  • elly2 23.02.10, 17:21
    Nie , nie jestem producentem smoczków.
    Z niczym nie mam problemu. A uważasz , że to coś złego , że się chcę
    podzielić z innymi jakimiś wiadomościami ? Chyba po to jest forum.
    A poglądy swoje opieram na obserwacji tysięcy noworodków i matek.
    Większość z tych noworodków ma silny ODRUCH ssania , który chcą
    zaspokajać bez przerwy - 24 godziny na dobę - i to wtedy gdy po
    długim efektywnym karmieniu zamiast smoka mają ciągle podawaną pierś
    dochodzi do przekarmienia i zmasakrowania brodawek.
  • kaakaa 23.02.10, 19:31
    > Nie , nie jestem producentem smoczków.
    A szkoda, nie znam żadnego producenta smoczków, a byłaby okazja poznać wink

    > Większość z tych noworodków ma silny ODRUCH ssania ,
    I całe szczęście, bo przy braku tego odruchu trzeba by je było karmić sondą.

    > który chcą
    > zaspokajać bez przerwy - 24 godziny na dobę
    A jednak nawet smoczka nie ssą 24 godziny na dobę, prawda? Więc w Twojej
    argumentacji dostrzegam pewne nieścisłości...

    > Wtedy gdy po
    > długim efektywnym karmieniu zamiast smoka mają ciągle podawaną pierś
    > dochodzi do przekarmienia i zmasakrowania brodawek.
    W takim razie, w jaki sposób inne ssaki radzą sobie bez smoka???
    A zmasakrowanie brodawek jest raczej spowodowane niewłaściwym przystawianiem niż
    samym czasem, jaki dziecko spędza przy piersi.
  • gos85 23.02.10, 20:39
    > A zmasakrowanie brodawek jest raczej spowodowane niewłaściwym przystawianiem ni
    > ż
    > samym czasem, jaki dziecko spędza przy piersi.

    zła technika jest powodem zmasakrowanych (albo po prostu bolących) brodawek. powodem jest też odśluzowywanie, wkładanie rurek do gardła i nosa nowo narodzonym Maluchom.. to powoduje ża zasysają pierś z pewną "obawą" a do tego dochodzi obawa Mamy czy sobie poradzi..i problem gotowy!
    A położne w szpitalu raczej nie pomagają radząc podanie smoczka albo dokarmiając butelką, zamiast pomóc w prawidłowym przystawieniu..
    a ssanie 24h/dobe ma swój cel. Maluch najpierw śpi, odzypia poród a potem ssie, on się uczy a piersi są stymulowane do produkcji pokarmu. Jak się dziecku poda smoczek zamiast piersi to ciekawe skąd ma się wziąć mleko w piersiach..i powstaje mit o kobietach które "nie mają pokarmu"...
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • kaczkastrofa 23.02.10, 21:19
    po
    > wodem jest też odśluzowywanie, wkładanie rurek do gardła i nosa
    nowo narodzonym
    > Maluchom.. to powoduje ża zasysają pierś z pewną "obawą" a do tego
    dochodzi ob
    > awa Mamy czy sobie poradzi..i problem gotowy!

    o nie jest przyczyna zmasakrowanych brodawek. odsysanie, rurki i
    inne ingerencje w buzi, gardle i nosie dziecka powoduje, że ono
    wogóle może nie chcieć ssać piersi. Zmasakrowane brodawki to przede
    wszystkim zła technika przystawiania do piersi. ale także własnie
    podawanie smoczków, bo zmieniają technikę ssania, a także zakażenia
    grzybicze.
    Nie w każdym szpitalu połozne olewają temat. Trzeba szukac szpitala
    przyjaznego dziecku. Chociaz o tych często się mówi , że wprowadzają
    terror laktacyjny.
  • gos85 23.02.10, 22:42
    odsysanie, rurki i
    > inne ingerencje w buzi, gardle i nosie dziecka powoduje, że ono
    > wogóle może nie chcieć ssać piersi.

    czyli jeszcze gorzejsad


    > Nie w każdym szpitalu połozne olewają temat. Trzeba szukac szpitala
    > przyjaznego dziecku.

    zgadzam sięsmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • kaczkastrofa 23.02.10, 19:51
    dziecka karmionego piersią nie da się przekarmić.
    Ja nie jestem przeciwniczką smoczków. Moje dzieci ssały je. Starsze
    łatwo z niego zrezygnowało. Młodsze jak zje z piersi, co teraz
    zajmuje je jakieś 5 minut, to potem chce jeszcze ssać , ale
    na "pusto" więc smoczek jest nieodzowny. Aczkolwiek w obu
    przypadkach dziewczynki zaczynały smoczkowanie po około 3m-cach
    życia. Już dawno minęło niebezpieczeństwo pomylenia wzorca ssania,
    więc o karmienie piersią byłam spokojna. U nas smoczkowanie wynikało
    z dwóch przyczyn:
    pierwsza córa wisiała non stop na piersi i poprostu musiałam jej dac
    coś na zastepstwo bo nic nie mogłam zrobić. Druga pchała łapki do
    buzi i jak trafiło na kciuk to łuuuuuuuuuuu, ssanie takie
    odchodziło, że szok.
    ten artykuł znałam już wcześnie z konferencji KUKP z 2009, tam
    wywołały te badania mieszane uczucia. Ja jednak wolę zostać przy
    starej metodzie: żadnych smoczków, butelek i dopajania do koca 6
    tyg. zycia malucha. a potem wedle uznania.
  • soldie 24.02.10, 17:22
    A uważasz , że to coś złego , że się chcę
    > podzielić z innymi jakimiś wiadomościami ? Chyba po to jest forum.
    > A poglądy swoje opieram na obserwacji tysięcy noworodków i matek.

    Mimo iż jest to forum na które każdy może wejść i się wypowiedzieć czy podzielić
    czymś i z racji specyfiki internetu, każdy jest dość anonimowy,jednak powinniśmy
    przyjąć jakieś kryteria jeśli chcemy mieć autorytet w jakieś sprawie. Pisząc
    jako osoba nie znana nam na tym forum,artykuł mocno naukowy bez słowa
    wstępu,słowa o sobie, zachęcenia, wyjaśnienia po co nam o smoczku na porodzie
    domowym itd. wywołałaś takie reakcje jak wywołałaś (nie tylko tym postem) Mimo
    iż to "tylko" internet, ludzie za klawiatura to żywe osoby. Szczerze mówiąc, od
    prawie 2 lat regularnie tutaj goszczę i czuję się bardzo "swojo" i denerwują
    mnie tak pouczające wypowiedzi od osób które widzę tu po raz pierwszy. Nie
    dziwie się koleżankom za reakcje (do tego ten żenujący wpis o cenzurze na nasze
    forum...) Nie mam zamiarów cie obrazić, chodzi mi tak jak wielu z nas, o
    atmosferę na tym forum, które jest jednym z baaardzo nielicznych miejsc w
    internecie, gdzie jest na prawdę miło.

    Co do używania smoczka: Miałam ambitny zamiar wychowywać bez smoka, bo sama
    miałam problemy ze zgryzem właśnie z powodu zbyt długiego ssania smoczka w
    dzieciństwie. Jednak nie wytrwałam, ponieważ smoczek się przydawał, od 6
    miesiąca jednak wycofałam go z użycia (3 dni cięższego zasypiania bez , po
    tygodniu dziecko nie pamiętało do czego służy smoczek) Przy drugim synku tez
    używałam do 4 miesiąca, bo zginął i mały po tygodniu jak się smok znalazł już go
    nie chciał.
    A widok 2 latków albo nie daj Boże gadających ze smoczkiem w ustach dzieci jest
    czymś czego u swoich dzieci widzieć nie chcę. Do smoczków używanych z głową nic
    nie mam (z tym że o tą głowę już nieco trudniej)
  • elitwo2 25.02.10, 00:45
    Elly2 do Soldie:
    soldie napisała:

    "...Pisząc jako osoba nie znana nam na tym forum,artykuł mocno
    naukowy bez słowa wstępu,słowa o sobie, zachęcenia, wyjaśnienia po
    co nam o smoczku na porodzie domowym itd. wywołałaś takie reakcje
    jak wywołałaś (nie tylko tym postem) Mimo iż to "tylko" internet,
    ludzie za klawiatura to żywe osoby. Szczerze mówiąc, od prawie 2 lat
    regularnie tutaj goszczę i czuję się bardzo "swojo" i denerwują
    mnie tak pouczające wypowiedzi od osób które widzę tu po raz
    pierwszy. Nie dziwie się koleżankom za reakcje..."

    Może jeszcze krótko jestem ( byłam ) na forum ale to nie powód żeby
    mnie traktować jak wroga bo miałam coś do powiedzenia a nie do
    połechtania. Zamieściłam artykuł nie mojego autorstwa , którego
    treść była konsultowana z dr M. Nehring-Gugulską , miedzynarodowym
    doradcą laktacyjnym. Dotyczy tego nieszczęsnego smoczka . I
    zamieściłam go w poście w odpowiedzi na dygresję o smoczku w
    innym wpisie.
    Zostałam wycięta i zwyzywana , trudno. Jak widać
    niełatwo dotrzeć do hermetycznego grona. Nie chciałam nikogo pouczać
    a tylko przedstawiałam pewien punkt widzenia i najnowsze dyskusje na
    ww temat. Niektóre panie przejrzały moje posty , z których jasno
    wynikało kim jestem ale to właśnie to kim jestem najwyraźniej
    się nie spodobało . Te reakcje z pogranicza neurozy i histerii mi
    wystarczyły by wyrobić sobie odpowiednie zdanie o niektórych.

    Z góry przepraszam , że użyłam innego konta by ci
    odpowiedzieć ale jako elly2 nie mogłam tego uczynić z wiadomych
    przyczyn - zablokowano mi taką możliwość.Pozdrawiam.
  • kropkaa 25.02.10, 23:16
    Nie rozumiem jednego - chciałaś przekazać nam solidną porcję
    nowoczesnej wiedzy i przekazałaś. Dziękujemy. A to, że uważamy, na
    podstawie własnych doświadczeń, że ta teoria bardzo mija się z
    praktyką i nie kłaniamy się w pas tym rewelacjom - to druga sprawa.
    Dlaczego tak Cię boli, że nie padłyśmy na kolana nad mało rzetelnymi
    badaniami, z których jedyny wniosek, jaki można wysnuć, to RACZEJ?
  • gos85 25.02.10, 23:22
    Twój post był usunięty dlatego że pojawił się w wątku zupoełnie czego innego dotyczącym!! a zwyzywana nie zostałaś, tylko skrytykowana. i nie za to że wkleiłaś badania tylko dlatego że objechałaś to forum na kilku innych!!

    No naprawde nie rozumiesz?? i się dziwisz że mówimy o betonie??
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • adzin 03.03.10, 12:58
    hmmm... faktycznie wyjątkowo miłe forum
    RACZEJ wink

    przykro mi elly, uszy do gory

    --
    http://lbdf.lilypie.com/WkOlp1.png
  • gos85 03.03.10, 21:05
    > przykro mi elly, uszy do gory

    nam też przykro..
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • donkaczka 23.02.10, 09:32
    mam dwojke dzieci smoczkowych i jedno bezsmoczkowe - za to kciuka sobie adoptowal
    moim dzieciom smoczek na dlugosc karmienia na pewno nie wplywa, ale jak wyzej,
    uwazam, ze to moze byc kwestia indywidualna i jednoznaczne stwierdzenia zawsze
    dla kogos beda krzywdzace - ktos sie moze przed smokiem bronic, choc bylby
    przydatny, ktos poda i dziecko sie odstawi


    co do smoczkow smile tutaj mozna spotkac 4 latka mowiacego cos do rodzicow ze
    smoczkiem w buzi.. masakra

    ja dawalam do spania, moje dziewczyny nie umialy ssac nieefektywnie, przezeraly
    sie mlekiem, wymiotowaly, krztusily, najstarsza zakrztusila sie tak, ze zaczela
    sie dusic i pogotowie przyjechalo
    za to syn opanowal do perfekcji ssanie dla przyjemnosci a i tak zaadoptowal
    kciuka i jak ma dosyc, to sie odwraca ode mnie, zasysa kciuka i idzie spac
    smoczki byly tylko w lozeczku, zabieralam bez sensacji okolo 18 miesiaca i bylo git


    nie lubie generalizowania, kiedy moja corka w piatym miesiacu gryzla mi piersi i
    cudowala przy jedzeniu, na KP kazano mi odstawic smoka w pierwszej kolejnosci,
    bo to on winien na pewno
    kompletnie nie bylo to mozliwe, mloda musiala ssac bo inaczej nie spala, a ja
    sie nie czulam na silach zarywac nocek
    zalozylam kapturki do karmienia, przetrzymalam kilka dni i problem sie skonczyl,
    a mlodej wyszly dwa zeby..
    wiecej o rady nie pytalam
    --
    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
    prababcia Luśki
  • elly2 23.02.10, 17:10
    Masz rację Donkaczka , to życie i sytuacje weryfikują wszystkie
    Teorie smile
  • fizula 23.02.10, 17:15
    Badania swoją drogą, doświadczenia konsultantów laktacyjnych pracujących z
    mamami i ich dziećmi- swoją drogą. To rozmiękczenie stanowiska niektórych z nich
    budzi u innych bardzo mieszane uczucia.
    U których dzieci będzie więcej problemów z karmieniem piersią: tych które ssą
    wyłącznie pierś czy u tych, które mają również troskliwie wtykany smoczek z
    różnych powodów?
    Owszem niektóre z noworodków bardzo długo chcą być przy piersi, ale zazwyczaj
    mają ku temu powody, np.:
    -ssą mało efektywnie i potrzebują, żeby się najeść więcej czasu niż rówieśnicy;
    -rosną na bardzo ruchliwe bądź duże dzieci, które potrzebują więcej
    energetycznych zapasów;
    -ssą nieefektywnie i nie mogą się najeść ale wtedy podawanie smoczka uspokajacza
    w ogóle nie rozwiązuje problemu tylko go pogłębia, itd.
    Nierzadko się zdarza, że dzieci potrzebują innych rzeczy niż ciągłe ssanie, ale
    mamy odczytują sygnały, które wysyłają jednostronnie czyli każdy płacz to dla
    nich powód do karmienia. A niemowlęta płaczą z bardzo wielu powodów: potrzebują
    odbijania, dotykania, masowania, noszenia, zmieniania pieluszki, zmieniania
    pozycji, towarzystwa, zainteresowania itp.
    Jeszcze nie spotkałam się z dzieckiem, które urodziłoby się z potrzebą ssania
    smoczka, wszystkie za to rodzą się z potrzebą ssania piersi (choć oczywiście
    niektórym nie jest to dane z wielu powodów).
    Okres, kiedy dzieci potrzebują ssania niemal całą dobę szybko mija. Chyba u
    rekordzistów trwa do 3-4 miesiąca, ale i tak kończy się.
    Owszem u niektórych dzieci i matek smoczek nie spowoduje problemów, ale u
    całkiem sporej liczby pozwoli się pożegnać z karmieniem piersią, spowoduje
    problemy, których "cudownym rozwiązaniem" będzie mieszanka.
    Gdyby tak nie było czy trzeba by rehabilitować funkcję ssania po stosowaniu
    smoczków?
    Podawanie tych badań w oderwaniu od innych jest nie fair w stosunku do mam. Np.
    nie niweluje to badań USG jamy ustnej dziecka podczas ssania, które pokazuje w
    jak odmienny sposób zachowuje się "buzia" dziecka i pierś/smoczek w niej tkwiący.
    Podane badania w niczym nie umniejszają doświadczenia, które pokazuje, że
    smoczki często bywają przyczyną różnych problemów z karmieniem piersią. Ciekawe,
    że tam gdzie się smoczków w ogóle nie stosuje karmienie piersią jest o wiele
    dłuższe i o wiele mniej problemowe.
    --
    Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
    Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
    abcrodzica
  • nisiabu 23.02.10, 19:51
    Wobec powstania osobnego wątku podzielę się moim skromnym doświadczeniem na
    temat smoczków.
    W założeniach chciałam moją dziś 4-latkę wychować bez smoczka, ale potem
    uznałam, że przy kolce czy dużym niespokoju jednak się przydaje. Ale z drugiej
    strony po każdym jego użyciu, lub też podaniu dziecku odciągniętego pokarmu
    butelką (bardzo rzadko, może 20 razy przez całe nasze długie karmienie)
    zauważałam drobną zmianę w technice ssania, czułam, że moje brodawki bolą.
    Wystaczyło kilka karmień by sytuacja wróciła do normy i karmienie było znów
    przyjemnością.

    Tak więc według mojego doświadczenia podawanie smoczka WPŁYWA na karmienie.

    --
    http://lbdf.lilypie.com/KXuvm6.png
  • annairam 25.02.10, 10:49
    Z mojego doświadczenia - ssanie smoczka bardzo wpływa na technikę ssania i
    trudności z karmieniem piersią.
    Pierwsze moje dziecko było smoczkowe dzięki poradzie położnych szpitalnych.
    Żałuję tej decyzji. W efekcie nie umiała dobrze chwytać brodawki, ssała
    nieefektywnie i krótko. Błędne koło i błąd na błędzie. W efekcie była głodna,
    nerwowa i 3 tygodnie po narodzinach ledwie odzyskała wagę urodzeniową sad.

    Przy drugim dziecku powiedziałam smoczkom i wszelkim radom położnych ze szpitala
    "dziękuję". Syn pierwsze dwie doby po urodzeniu spędził niemalże w całości przy
    piersi. Było mu dobrze i tego się trzymałam. Ssał godzinę bez przerwy, położne
    twierdziły, że jak nie będę tego ograniczać to "da mi potem popalić" i " się od
    niego nie uwolnię". Jakoś się nie sprawdziło big_grin . Po kilku dniach Synal jadał
    długo ale już nie tak często (8-9 razy na dobę) choć dawałam zawsze kiedy
    uznałam, że chce. Problemów z karmieniem nie mieliśmy żadnych.Do zakończenia
    karmienia została mu jedna długa sesja wieczorna (około godzinki). Wiem, że to
    nie było tylko jedzenie. Raczej przede wszystkim bliskość i wyciszanie. W pewnym
    momencie zrezygnował sam - wolał słuchać jak tata czyta Starszej bajki. Smoczka
    nie miał w buzi ani razu a z butelki "nauczył się" pić przypadkiem koło roku
    kiedy porwał ten sprzęt znajomemu dziecku.

    Moim zdaniem - podanie smoczka, szczególnie noworodkowi, może bardzo wpłynąć na
    karmienie piersią, drastycznie je utrudnić i zdecydowanie skrócić.
  • nisiabu 25.02.10, 19:05
    O rety - no pewnie, że na początku musi ssać dużo, czy nie piszą tego wszędzie.
    I położne na początku jeszcze w szpitalu doradzają smoczek, mój Boże! Moja mała
    po urodzeniu ssała 2,5h bez przerwy!!! I pierwsze karmienia były dłuuuuugie. I
    też potem bardzo szybko zrobiły się krótsze, ale przez pierwszy 1-2 tygodnie 40
    minut to była norma...
    Żadne smoczki nie były jeszcze wtedy przydatne...

    --
    http://lbdf.lilypie.com/KXuvm6.png
  • annairam 25.02.10, 20:13
    Położne w tym szpitalu miały bardzo różne teorie. Najbardziej drastyczna teza
    jaką usłyszałam głosiła, że noworodek najada się w 10 minut a potem to tylko
    rozpieszczanie i nie należy na to pozwalać. Warto za to dać smoczek albo wodę z
    glukozą. Niemalże każda następna położna podawała inny słuszny czas karmienia z
    jednaj lub dwóch piersi, przerw miedzy karmieniami, itd. Pomieszanie z poplątaniem.

    Niestety przez takie "dobre rady" i chaos, zamiast wsparcia i rzetelnych
    informacji, karmienie pierwszej córki było dla mnie horrorem.

    Na szczęście przy drugim porodzie spotkałam cudowna położną, która umożliwiła
    nam dłuższy pierwszy kontakt z małym ssakiem. Potem słuchałam syna i siebie.
    Dobrze, że były też położne (niestety nieliczne), które chociaż nie komentowały
    negatywnie całodobowego nieustannego karmienia.
  • 987ania 23.02.10, 21:25
    Chciałam zauważyć, że wątek bardziej nadaje się na forum karmienie piersią i
    jemu podobne fora. Temat był wałkowany tysiąc razy i nie jest tematem porodu
    domowego!
    --
    www.variart.org/index.php?d=galeria&id=2906
  • kaakaa 26.02.10, 18:44
    Nie przeginałabym z tym puryzmem. W końcu nie wszystkie wątki u nas są
    bezpośrednio powiązane z porodem a w szczególności z porodem domowym. Mnie
    bardziej razi ton autorki tego wątku niż sam temat.
  • gos85 26.02.10, 19:29
    no właśnie..tu bardziej chodzi o autorke niż o same badania
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • marsjanka1999 27.02.10, 10:50
    wyciąć ten wątek w cholerę, elly2 to spamiara z nerwica natręctw
  • gos85 27.02.10, 10:54
    może po prostu już nic tu więcej nie piszmysmile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
  • 987ania 27.02.10, 11:16
    Po konsultacji z właścicielką forum, wątek zostanie usunięty dzisiaj wieczorem.
    Jeżeli macie ochotę koniecznie popisać o smoczka na PD to proszę założyć nowy
    kulturalny wątek i tam wymieniać doświadczenia.
    Pozdrawiam smile
    --
    www.variart.org/index.php?d=galeria&id=2906
  • lilabe1 01.03.10, 23:42
    No to ciekawe czemu jeszcze nie został usunięty ? smile
  • kropkaa 01.03.10, 23:47
    Ponieważ szkoda nam mądrych odpowiedzi i doświadczeń, które zostały
    tu umieszczone, a które to mogą więcej wnieść i pomóc niż te durne
    badania przytoczone na początku.
  • lilabe1 06.03.10, 18:31

    kropkaa napisała:

    > Ponieważ szkoda nam mądrych odpowiedzi i doświadczeń, które
    zostały tu umieszczone, a które to mogą więcej wnieść i pomóc niż te
    durne badania przytoczone na początku.



    Waszym zdaniem artykuł durny ale to nie elly jest jego autorem. Ona
    go tylko zamieściła dla informacji , że takowy się ukazał...
    Reakcja na to chyba nieadekwatna...
  • kropkaa 06.03.10, 19:03
    > Reakcja na to chyba nieadekwatna...

    Jeśli chodzi o całą otoczkę, szkalanie nas na innych forach i
    oskarżanie o działania rodem z komuny to faktycznie, reakcje
    nieadekwatna. Wszystko, co jest spod jej pióra powinni być ASAP
    wycięte w pień. Ale my miłe dziewczęta jesteśmy RACZEJwink
  • kasiaimichael 04.03.10, 03:20
    "W żadnym spośród 4 badań z randomizacją nie stwierdzono
    > istotnego wpływu stosowania smoczka "uspokajacza" na czas trwania
    > karmienia piersią. Wyniki badań kohortowych były niejednorodne. W 12 badaniach
    obserwowano pewne zależności między stosowaniem smoczka a
    czasem i/lub rodzajem karmienia piersią
    . Jednak ze względu na
    istotne różnice w stosowanej interwencji (wiek, w którym wprowadzono
    smoczek, częstość i czas stosowania) nie była możliwa jednoznaczna
    ocena tego związku
    . W 8 badaniach nie stwierdzono zależności między
    stosowaniem smoczka a karmieniem piersią.
    Co z pozostalymi 5 badaniami?
    Nie mam pojecia w jaki sposow autorzy doszli do wniosku ze smoczek nie ma wplywu
    na karmienie piersia majac takie wyniki: 12 badan wskazuje ze zaleznosci sa 12
    ze nie ma a pozostale 5 badan nie jest wspomnianych.
    Nie mam ochoty na placenie za ten artykul zeby przeczytac oryginalna angielska
    wersje ale wnioski w streszczeniu:
    The association between shortened duration of breastfeeding and pacifier use
    in observational studies likely(!!!) reflects a number of other complex
    factors, such as breastfeeding difficulties or intent to wean.
    Ongoing
    quantitative and qualitative research is needed to better understand the
    relationship between pacifier use and breastfeeding.
    angielskim sa inne niz w wersji polskiej tu przetlumaczone z ang (tlum moje):
    "Zwiazek miedzy krotszym czasem karmianie piersia a uzywaniem smoczka w
    obserwowanych badaniach jest prawdopodobnie spowodowany zlozonymi czynnikami ,
    takimi jak trudnosci w karmieniu (ciekawe czy nie sa one spowodowane wlasnie
    smoczkiem dopiski wlasne)
    piersia czy decyzja o odstawieniu dziecka od piersi
    (dlaczego? dopiski wlasne).Wiecej badan jakosciowych i ilosciowych jest
    potrzebnych w celu lepszego zrozumienia zwiazku miedzy uzyciem smoczka a
    karmieniem piersia."
    Moim skromnym zdaniem to badanie nie jest dobrze opracowane metodologicznie.

  • edytadk 04.03.10, 08:52

    > Moim skromnym zdaniem to badanie nie jest dobrze opracowane metodologicznie.

    I nie byłaby to pierwsza czy ostatnia publikacja o wątpliwej wartości. Ja co prawda nie z działki medycznej, ale publikuję i zdarza mi się recenzować manuskrypty nadesłane do publikacji. Mechanizmy stojące za akceptacją manuskryptu do druku wcale nie gwarantują, że to, co już do czasopisma trafi, można traktować jako wyrocznię. W literaturze naukowej trafiają się czasem takie kwiatki, że - trywializując - można by na ich podstawie dowodzić, że 2+2 to wcale nie jest 4. Sama również nie zapoznałam się z niczym więcej poza streszczeniem cytowanego artykułu, a w związku z tym moim zamiarem nie jest potępianie go "z góry". Celem mojej wypowiedzi jest uświadomienie osobom, które być może nie zdają sobie z tego sprawy, że do rewelacji objawianych w literaturze naukowej trzeba podchodzić ze sceptycyzmem, a nawet pewną podejrzliwościąwink. Autorzy dyskutowanej pracy po prostu wzięli pod lupę szereg wcześniejszych badań "smoczek versus KP" i spróbowali je podsumować. Moim zdaniem tak sobie im to wyszło - do żadnych rozstrzygających wniosków nie doszli, może poza tym, że potrzebne są dalsze badania... No bo wyrażenia z "likely" to czysta spekulacja, a w analizowanych badaniach tyle czynników było różnych, że na dobrą sprawę każdy może je sobie zinterpretować po swojemu.
  • hortensjaaaa 07.03.10, 22:33
    Założyłam sobie konto i zamiast tylko czytać postanowiłam się też i powypowiadać wink

    Przeczytałam cały wątek i nie dostrzegłam tutaj typowego zachowania jakie
    obserwuje wśród dzieci z najbliższej rodziny. Tzn, zarówno mój syn (8 miesięcy)
    jak i jego kuzyn (18 miesięcy) lubią się bawić smokiem. Mojemu dałam smoczek,
    bodajże w 3 miesiącu życia i używałam tylko podczas długi 5-6h podróży. Pewnego
    razu (około 6 miesiąca), smoczek znajdował się na przewijaku razem z synem i ten
    go dostrzegł i wpakował ku mojemu zdumieniu do buzi. Od tego czasu nosi go na
    szyi i się nim bawi. To samo robi jego kuzyn jeśli chce pakuje sobie do buzi,
    jeśli nie to po prostu wisi.

    Dodam, że siostra odstawiła małego dopiero z miesiąc temu, a ja karmię cały
    czas. Odkąd mały zaczął bawić się smokiem nie dostrzegłam zmian przy karmieniu.
    --
    cisza..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka