Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Dziecko   Zdrowie   poród domowy   CI, PI - cc; CII, PII - ...

CI, PI - cc; CII, PII - marzę o...

Autor: mimi_p 19.08.10, 22:19
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Dobry wieczór smile
Chciałam się przywitać i na wstępie podziękować Wam ze to miejsce w sieci,
które tu stworzyłyście.
Forum czytam regularnie, dużo tu praktycznych porad, z których mam nadzieję
skorzystać.

W zasadzie wszystko o mnie już wiecie z tematu wątku. Wiem, że jest tu kilka
kobiet, które dokładnie rozumieją co czuję i dlaczego...

Pierwszy poród - nawet nie brałam pod uwagę innej możliwości niż psn (o
naiwna!). Miałam opłaconą legalnie "swoją " położną i do głowy mi nie
przyszło, że trzeba było również postarać się o "swojego" lekarza. Nie
zdawałam sobie również sprawy, jak ważny jest wpisany na karcie ciąży termin
porodu. Wiedziałam, że te wyliczenia z OM to w moim przypadku kit, bo dziecię
zostało spłodzone w 21 dniu cyklu. Ale nie spodziewałam się, że może paść
argument na IP: "Pani! Ile ja tu już widziałem niepokalanych poczęć, bo mąż w
delegacji, he he he". Nie wiem dlaczego wtedy te słowa nie oburzyły mnie...
Ech - długo by pisać. Niestety - po trzech latach nadal to żywe jest we mnie i
uwierające.

Koniec końców - przez pięć dni podpisywałam na IP, że świadomie rezygnuję z
przyjęcia do szpitala. Potem - cztery dni wywoływania przy pomocy oksytocyny.
Samoczynna akcja rozpoczęta w nocy, wyciszona zupełnie o poranku, zaraz po
przebudzeniu oddziału (jestem przekonana, że to stres związany z wizytą: "i co
my teraz z Panią poczniemy?" spowodował wyciszenie akcji skurczowej). Na nowo
skurcze powróciły o 16... Przyjęcie na porodówkę, kilkugodzinne leżenie pod
KTG z bólami krzyżowymi (w pewnym momencie zeskoczyłam z łóżka i powiedziałam,
że może się KTG pisać na siedząco; położna przerażona: "my tu tak nie
praktykujemy!"; mąż trzymał pelotę od KTG, zapis był ciągły, a ja pierwszy
skurcz macicy bez towarzyszącego bólu w plecach odczułam jako autentyczną p r
z y j e m n o ś ć). No i o 21.30 decyzja o cięciu, z powodu braku postępu
porodu. Klasyka?

Moja koleżanka-lekarka, gdy usłyszała, że teraz chciałabym rodzić naturalnie,
skomentowała: "i co? tak ci potrzebne do szczęścia, żeby dzieciak wyszedł
tamtędy?"
Więc po cichu liczę, że może tu usłyszę chociaż ze dwa słowa otuchy.
Powspieracie Dziewczyny?
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.