Dodaj do ulubionych

mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - ostat

04.12.10, 02:11
Nagle wszystkim zaczęło się jakoś dziwnie spieszyć. Położyli mnie na plecach i kazali przeć. Nie bardzo wiedziałam czemu, bo nie odczuwałam specjalnych zmian. Podłączyli mi oksytocynę. Nie protestowałam, nie miałam już sił. Poza tym lekarz cały czas się przed tym wzbraniał, a teraz sam zaproponował na drugą fazę porodu i to mnie jakoś uspokoiło. Gdzieś kołatało mi się po głowie, że statystycznie w tym momencie to nie powinno już zaszkodzić. Parcie na leżąco nijak mi nie wychodziło. Sugerowałam, że wstanę i w końcu mi pozwolili. Jeszcze raz pytanie o nacięcie, gdzieś w tle pojawiły się narzędzia. Powiedziałam, że tylko w razie konieczności i że ufam, że nasza położna tą konieczność oceni. Zaproponowała, żebym kucała przy skurczu - było trochę lepiej, tylko nie bardzo rozumiałam, po co mam wstawać po nim. Po paru skurczach zaproponowali, żebym się położyła. Prawie szlochałam, że ja nie chcę. OK. W końcu już przestałam ich słuchać i zostałam w przysiadzie podtrzymywana od tyłu przez męża i tak urodziłam chyba na 2 skurcze, albo tak mi się zdaje. Było ciemno. Druga położna świeciła tylko "naszej" na ręce. W pół docierało do mnie, kiedy prosiły, żebym momentami lżej parła. Mąż szepnął mi, że widzi już główkę. Dopiero wtedy spojrzałam w dół, a w chwilę później Daria cała wysunęła się ze mnie. Położyłam się na łóżku i wreszcie mogłam przytulić małą. Czułam się, jakby ten cały maraton nie miał miejsca. Nie było żadnego zmęczenia, tylko my i Daria...
Personel "noworodkowy" czekał cierpliwie aż się nacieszymy małą. Było ciemno i cicho. Prawie idealnie, choć szpitalnie. Na łożysko czekaliśmy chyba ok godziny. Nie było zupełnie naturalnie, była oksytocyna, pociąganie,naciskanie brzucha, ale było mi to już obojętne... Miałam Darię, która jako pierwsze z moich dzieci sama sobie wybrała datę porodu i którą sama urodziłam i tylko to się liczyło. W końcu urodziłam łożysko na stołeczku porodowym. Znowu leżenie okazało się nie dla mnie wink Męża odesłałam do domu na zasłużony odpoczynek, a sama przeszłam na salę poporodową, gdzie myślałam, że długo nie zasnę wpatrując się w moje maleństwo, ale zmęczenie wzięło górę.
Rano odebraliśmy gratulacje od ordynatora i lekarzy nocnej zmiany. Bardzo im podziękowałam za wiarę, bo jednak coby nie powiedzieć, nie przeszkadzali wink Cieszyli się, szczególnie ten, który mówił "że to ma szansę się udać". Zostaliśmy jeszcze na drugą dobę w szpitalu, żeby sprawdzić, czy małej nie rośnie CRP, a od wczoraj już cieszymy się sobą w domku.
Ach, nacięcia oczywiście nie było, pęknięcia też nie, jedynie leciutki otarcie od strony cewki moczowej. Daria ważyło 3620g, 56 cm i główka 35 cm. Jak na moje dzieci - rekord smile
Obserwuj wątek
      • bonga_dax1 Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 04.12.10, 10:10
        Mam raczej wrażenie, że nareszcie wszystko jest tak, jak być powinno smile Nie czuję się bohaterką, tylko kobietą spełnioną. Trwało faktycznie długo, ale myślę, że moje ciało samo regulowało tempo, żeby nie przeciążyć blizny. Gdyby nie ten stres z płynącymi wodami, to łatwiej byłoby znosić to, że postępy były mikroskopijne.
        Smutne było to, że podczas gdy ja odbierałam gratulacje od personelu za odwagę i upór, na 5-osobowej sali ze mną były 4 dziewczyny po cesarkach, wszystkie raczej zadowolone z takiego rozwiązania, 3 przekonane, że mają za mało pokarmu i utrzymywane w tym przekonaniu przez pielęgniarki noworodkowe (czwarta jeszcze nie podjęła karmienia) i dopajające swoje maleństwa... Co za czasy, że fizjologia jest zupełną anomalią...
        • sugarxxx Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 04.12.10, 15:14
          Czyli bardzo ciekawa sytuacja...
          Zupełne odwrócenie ról. Może rzeczywiście ten personel szpitalny nie jest taki zły, tylko jest zepsuty przez rodzące. Zwróćcie uwagę, że w historii bongi tylko na początku było opadnięcie szczęki, pewnie dlatego że nikt nie spodziewał się, że rodząca po 2 cc zażyczy sobie psn.

          Bonga, z tego co piszesz to potem było tylko miłe zaskoczenie i pozytywny doping.

          Ja pamiętam jak kiedyś rozmawiałam z jedną panią gin, jakie straszne są szpitale, że prawie wszystkie moje kolezanki które niedawno rodziły (coś około 8 szt) miały cc itd. A ona mi na to, że cc są bo wymuszają je rodzące.

          A tak na marginesie, z tej mojej grupy koleżanek, to naturalnie urodziła tylko ta najstarsza, blisko 40-ki.
          • monicus Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 04.12.10, 15:41
            no tak, wyobrazcie sobie typowa wielkomiejska dziunie... po 8godzinach by byla oburzona, ze jej nie chca cc zrobic smile ja uwazam, ze bonga stoczyla prawdziwa bitwe i z personelem
            (bo wiemy, ze trzeba byc bardzo pewnym siebie i przekonujacym) i z wlasnym cialem, ktore bylo potwornie zmeczone. nie ma sie co oszukiwac smile
            jak pochwalilam sie znajomej tym sukcesem to patrzyla na mnie jak na glupia big_grin
            • soldie Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 04.12.10, 16:31
              sugarxxx to samo ostatnio przyszło mi do głowy. Personel medyczny odzwyczaił sie od fizjologii i 8 czy 13 godzinny, czy nie daj Boże dłuższy poród to już dla nich stres, bo rodzące po 5 już chcą być cięte, albo w ogóle chcą od razu być cięte...Zaraz po urodzeniu drugiego synka, przyszła ciężarna która była 5 dni po terminie i narzekała,że tak długo,że może cc, a lekarka ją objechała, bo przed chwila urodziła pani tydzień po terminie i całą noc rodziła i o cc nie pisnęła słowem, więc niech nie marudzi smile
          • bonga_dax1 Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 04.12.10, 21:55
            Cóż faktycznie nocna zmiana lekarzy była naprawdę w porządku. Mój poród prowadziła położna, nikt nam się nie wtrącał. Paradoksalnie może "dzięki" temu że miałam 2 cc wszyscy się bali namawiać mnie na jakiekolwiek standardowe interwencje typu oksytocyna. Lekarz sam mówił, że poród tak może trwać, nawet 24 godziny, ale wyraźnie moja determinacja była czymś niezwykłym. Próbowali jedynie ustalić, czy aby wiem co robię, ale potem już nikt nie kwestionował mojego wyboru. Podobno miałam sporo szczęścia jeśli chodzi o personel smile Moje poprzednie doświadczenia szpitalne też na to wskazują. Ale spokojne obstawanie przy swoim, wiedza i przekonanie o słuszności swojego wyboru mogą wiele zdziałać jak widać. Nie wierzyłam do końca, kiedy położna mówiła, że na siłę mnie nikt nie potnie, tylko muszę się nastawić na spokojne odpieranie namów lekarzy, ale tak faktycznie było. W końcu na operację trzeba się zgodzić... Miałam oparcie w mężu i położnej w trudnych chwilach, no i sms-y od dziewczyn wink
    • kaakaa Gratuluję!!! 04.12.10, 22:26
      Raz jeszcze gratuluję!!! Jesteś wielka! Dla Ciebie to na pewno bardzo ważne doświadczenie ale jednocześnie pokazujesz innym dziewczynom w podobnej sytuacji, że można, nawet przy polskim betonie, skutecznie walczyć o swoje.
      Tak sobie myślę, że następne, go już w domu bez wątpienia... wink
      • prikazka Re: Gratuluję!!! 04.12.10, 23:04
        Piękne. Wzruszył mnie Twój opis, mimo, iż nie był to poród domowy. Cudownie jest spełniać swoje marzenia, dążyć do celu, choć nie jest on łatwy. Gratuluję determinacji, spokoju i ... córeczki. Wszystkie dobrego dla Was smile
        • marcy_83 Re: Gratuluję!!! 05.12.10, 12:37
          Bonga - seredeczne gratulacje!!! Bardzo mnie wzruszył Twój opis i determiacja i ogromnie się cieszę, że Ci się udało. Twoja historia to taki zastrzyk nadzieji dla mnie, że mi też się uda. Bo ostatnio trochę ta wiara słabła - okazuje się, że moje rozchodzenie się blizny przy ostatnim porodzie mocno komplikuje spawę sad
      • bonga_dax1 Re: Gratuluję!!! 07.12.10, 10:28
        Strasznie wszystkim dziękuję za ciepłe słowa. To forum dało mi bardzo wiele jeśli chodzi o wiedzę, przekonanie o sile natury, mocy kobiecego ciała. Dzięki Wam zyskałam pewność i spokój i to chyba emanowało z nas dostatecznie mocno, żeby nikt nie próbował na siłę odwodzić nas od naszego pomysłu porodu naturalnego. Nie udało się w domu, ale w moim przypadku sam poród sn to już 100% normy smile Jeśli kiedyś wygram w totka, to następne dziecię już na pewno powitamy w domku. Jeszcze raz dziękuję.
        • kaakaa Re: Gratuluję!!! 07.12.10, 11:08
          No, to życzę rychłej wygranej w totka smile Albo nagłego przypływu gotówki z innego niespodziewanego źródła smile A potem czekam na kolejną relację z kolejnego wspaniałego porodu smile
          • soldie Re: Gratuluję!!! 07.12.10, 11:11
            > No, to życzę rychłej wygranej w totka smile Albo nagłego przypływu gotówki z inne
            > go niespodziewanego źródła smile A potem czekam na kolejną relację z kolejnego ws
            > paniałego porodu smile

            Ja też big_grin
        • hortensjaaaa Re: Gratuluję!!! 08.12.10, 09:09
          Wow! Dawno mnie nie było na forum (mnóstwo pracy) a tu taka historia!

          GRATULACJE! Olbrzymie! Podziwiam Cię bardzo za wytrwałość, upór, konsekwencję za wszystko po prostu... no i teraz dużo zdrowia życzę smile
          --
          następny poród domowy! A jakże!!
    • nisiabu Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 05.12.10, 14:05
      Wielkie gratulacje! Niesamowita relacja, podziwiam Cię serdecznie. Ja na razie 2 razy rodziłam w domu i też czuję, że poród daje poczucie spełnienia, wypełnienia się kobiecości. Ja gdybym trafiła do szpitala, nie umiałabym trzymać się swojego (no może teraz już bardziej), jestem podatna na sugestie innych, poza tym pewnie by mnie rozproszyli.
      Wszystkiego dobrego!
    • deigratia Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 06.12.10, 21:14
      Bonga! Wielkie gratulacje!!! Osobiście nie znam nikogo, kto urodziłby naturalnie po 2cc. Znam natomiast mnóstwo historii o popsutych porodachsad Myślę, że dokonałaś razem ze swoją córką wielkiej rzeczy!
      Już czytając Twoje wpisy w wątku o porodzie w domu po cc typowałam Cię na zwycięzcę wink Uwielbiam jak komuś uda się wygrać z polskim szpitalem, stereotypowym myśleniem i cudzymi lękami. No najważniejsze, że spełniłaś swoje marzenie smile
      Cieszę się jakbym to była ja smile
    • mimi_p DZIĘKUJĘ. 12.12.10, 17:55
      Najserdeczniej dziękuję za ten wątek. Za to, że wszystko opisałaś.
      Dajesz mi ogromną nadzieję.
      Trudno mi pisać, tyle emocji i myśli...

      Z całego serca gratuluję, podziwiam, ściskam!

    • ametyst83 Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 17.12.10, 20:09
      Moje wielkieeee gratulacje!!!
      To na pewno jest wspaniałe uczucie poczuć się spełnioną udanym porodem po dwóch cc.
      Twoja historia przekonuje mnie, że jednak można tylko trzeb dużo siły i woli walki.
      Teraz to mam większą nadzieję, że mnie się też uda co prawda po 1 cc, poród już wkrótce bo termin mam na 10 luty(wg USG, bo wg OM to bardzo przesadzony termin 23 styczeń). Twój poród daje mi sił i też będę walczyć, w końcu siłą mnie nie potną smile
      • soldie Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 18.12.10, 00:00
        Bonga_dax a ja właśnie przeglądając wątek o pd po cc znalazłam twój wpis taki oto:

        Rozmawiała z ordynatorem,
        który nie widzi przeciwskazań,żeby próbować, ale: poród musi przebiegać
        sprawnie, dadzą mi do podpisania odmowę cc na dzień dobry, jeśli będę rodziła
        wieczorem albo w weekend, to będę musiała negocjować indywidualnie z lekarzem
        dyżurującym i "wykazać się sporą determinacją"

        I tak myślę, co miał na myśli ordynator mówiąc o sprawnie przebiegającym porodzie i determinacją to sie faktycznie wykazałaś smile
    • vbacmama Re: mój trzeci - pierwszy raz - odcinek trzeci - 10.06.13, 00:09
      Choć (po dacie wpisu patrząc) poród miał miejsce już dość dawno, najserdeczniej gratuluje. Cudowna historia! Jednak nawet w Polsce można urodzić SN po 2 cc smile Można wiedzieć w którym szpitalu rodziłaś?
      W ogóle prowadzę portal www.naturalniepocesarce.pl i chętnie zamieściłabym tam Twoją piękną opowieść. Zgłasza się do mnie ostatnio wiele mam po 2 cc poszukujących wsparcia do rodzenia SN w kolejnej ciąży. Historia taka jak Twoja i kontakt z takimi mamami naprawdę wiele dla nich znaczy. Jeśli zechciałabyś pomóc, skontaktuj się ze mną: kontakt@naturalniepocesarce.pl
      Pozdrawiam serdecznie,
      Magda
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka