Dodaj do ulubionych

jeść zdrowo

05.02.12, 15:56
Tylko jak?
Teorii tyle, ile konsumentówsmile
Piszcie śmiało, co uważacie za dobre, co wykluczyłyście z menu za amen.
Ja właściwie chciałabym jeść zdrowo i uważać na to, co mam na talerzu, ale jakoś mi to nie wychodzi. Tak więc szukam inspiracji wink
Zapraszam do pisania!
Edytor zaawansowany
  • 987ania 05.02.12, 17:49
    Ja wykluczyłam wszystko co ma w składzie MOM - pasztety, parówki, mielonki itp. No chyba że w składzie parówek nie ma MOMu i jest ponad 80% mięsa wtedy nie mam obaw i mogę kupić. Nie kupuję śmietany z dodatkiem mączki i gumy guar. Nie kupuję żadnych torebkowych gotowców a kostki bulionowe tylko eko ale i tych bardzo rzadko używam. I czytam bardzo dokładnie wszytskie składy.
  • eps 05.02.12, 21:52
    ja oprócz tego że musi być zdrowe np.ciemny ryż, mąka z pelnego ziarna czy kasze i fasolki to trzmam sie zasady że:
    nie kupuję niczego co ma wiecej niż 5 składników w składzie wink
    i jedzenie nie moze być chemiczne np. co z tego że parówka ma 80% miesa jak do tego ma dowaloną soje modyfikowaną, E xxx żeby kolor był ładny, E xxx żeby woda z nie wyciekała i E xxx żeby poleżały 2 miesiace. unikam barwników syntetycznych i podejrzanych jak np. annato, kurkumina i wiele innych.
    staram sie żeby jedzenie było zdrowe tzn, malo przetworzone to do tego zdrowe w sensie nie chemiczne, nie pędzone na pestycydach czy hormonach i antybiotykach.
    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • 987ania 05.02.12, 23:58
    Jak eko kurczak i wędlina będą w normalniejszej cenie to wtedy zaprzestanę kupowania parówek z mięsa i E lub jak będę miała zarobki pięć razy wyższe. Soja modyfikowana jakoś na mnie wrażenia nie robi.
  • jola-kropek 06.02.12, 01:41
    vegan smile
    to by bylo idealnie.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2011375,2,4,rodzenstwo.html
  • eps 06.02.12, 08:55
    to z tymi parówkami to nie był przytyk do Ciebie, sorry ot taki niefortunny przykład dałam.
    Ja tez nie ma zarobkow z kosmosu i nie stać mnie na eko kurczaka.
    Na szczęście mieszkam w małej miejscowości a teście na wsi wiec oni mi kupują po znajomych a to jajka, to kaczkę, wójek ma hodowlę gołębi i gołębie też jemy wink
    Raz teście hodowali kurczaki i dali nam chyba ze 6. pomroziłam i czasami jako rarytas jemy, ale bardzo rzadko sad
    i tu ciekawostka ale kurczak ze wsi smakuje zupełnie inaczej niż ten sklepowy.
    A jajka wiejskie od jajek sklepowych to nawet mój 5 letni syn odróżni.
    Ja po prostu zamiast kupić tą sławetną parówkę z E, wolę kupić kawałek mięsa, zemleć i zrobić klopsa. No ale w paranoje nie popadam i jak jestem w gościach to zjadam co mi dadzą chemicznego kurczaka, zupę z glutaminianem czy niebieską galaretkę wink
    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • kasiaimichael 07.02.12, 09:41
    trzecie pokolenie szczurów karmionych modyfikowana genetycznie żywnością jest bezpłodne, może to zrobi na Tobie wrażenie. Ty jesteś 1 pokoleniem jedzącym żywność genetycznie modyfikowana jeśli będą ja tez jadły Twoje dzieci to wnuki mogą być bezpłodne.
    a tu są badania na chomikach:www.responsibletechnology.org/#hair
    articles.mercola.com/sites/articles/archive/2010/10/05/dont-eat-these-beans-if-youre-thinking-of-having-children.aspx
    oba linki mają bibliografie
    --
    Kaśka
  • 987ania 09.02.12, 00:06
    A u chomików czas chyba działa na niekorzyść. Krótkie życie, krótki cykl rozwojowy, krótka ciąża.
    --
    - Czym się różni mózg od rozumu?
    - Mózg mają wszyscy.
  • kropkaa 06.02.12, 13:17
    Nie używam w ogóle margaryny, tylko masło (żadne mixełka i masełka), czytam etykiety - kiedyś bardzo się zdziwiłam, że tylko jedna firma w hipermarkecie ma śmietanę, która składa się ze śmietany; podobnie jest z jogurtami naturalnymi. Z kurczakiem jest problem, bo sklepowego chciałabym nie jeść, a eko kosztuje połówka 45 zł. Ze wsi zaś przywożę jako delikates, rzadko i wiadomo, że mało, smak nieorównywalny z papieropodobnym ze sklepu. Jajka - co kogoś znajdę, to chłop robi mnie w kuku i okazuje się, że sklepowe są bledsze niż te ze wsi. Aktualnie pani nie przyjeżdża, bo mrozy.
    Teraz staram się przerzucić z białego ryżu na kaszę jaglaną - odpowiednio ugotowana jest pyszna.
    Problem oczywiście z wędlinami.
    Staram się nie jeść słodkich jogurtów, ale dzieci wołają kup!
    Pasztetów nie kupuję, ostatnio piekłam, bo wcześniej nie miałam maszynki do mięsa, ale lepiej nie liczyć kosztów takich uczciwych, swoich delikatesów.
    Parówki jakieś niby z szynki czasem kupuję, ale już widzę, że w jakość leci na łeb, na szyję - puchną jak wściekłe.
    Nie pijemy soków z kartonu, wyciskam od czasu do czasu pomarańcze i grejpfruty, ale jak chcą na zakupach, bo umierają z pragnienia, to kupuję. Jak są w dobrej cenie, to kupuję soki bez dodatków Maurera, ma dużo smaków, bez wody i cukru, z tym, że dzieci piją albo nie, zależy, jakie kuku na muniu aktualnie jest.
    Największe uzależnienie to kawa, która mi nie służy, bo ciągle mam braki magnezu, ale nie potrafię zrezygnować.
  • monicus 06.02.12, 13:52
    jako normalnie zyjącej kury od karmionej paszą z mączek różnych i własnych odchodów rożni się kolorem żółtka. żółtko ma być żółte - nie pomarańczowe. o zapachu nie bede pisac, bo mieszczuchom zapach kurnika nic nie mowi, a jaja fermowe pachna wlasnie kurnikiem, odchodami... i mieso też tak pachnie.
  • hortensjaaaa 06.02.12, 16:06
    Oj, temat poruszyłaś.. wink

    Mam troje alergików w domu (mąż + dwójka dzieci) oraz z domu rodzinnego obsesję pt:"jesteśmy zbyt biedni żeby kupować tanio" (nie wiem czy akurat to powiedzenie mama stosowała także do jedzenia ale na pewno do wszystkiego innego wink i tak:
    - odkąd pierworodny nie może mąki pszennej piekę sama chleb żytni (czasem z mąki kupnej, czasem z przeze mnie mielonego żyta, a generalnie miks..) smakuje inaczej!
    - nie daję dzieciom i sobie (bo karmię i etc) cukierków, żelków, lizaków etc. uważam, że te barwniki to świństwo do kwadratu..
    - jemy dżemy robione w domu z owoców ogródkowych.. (nie możemy się doczekać lata, bo jakoś zeszłego roku było bardzo mało owoców na ogrodzie i mało tego wyszło..) i pijamy kompoty też własnoręcznie robione, natomiast teraz niestety soki weszły do użytku sad
    - staram się kupować wędliny w Swojskim Jadle.. ceny mają tam piorunujące ale uważam, że to ten luksus do którego stosuje się zasada na początku, znajoma siostry tam pracuje i potwierdziła że naprawdę mają dobre wyroby i pilnują hodowli.. cokolwiek to znaczy wink
    - kiedyś piekłam sama mięsa, schab, szynkę i etc i tym obkładałam chleb ostatnio tego nie robię, ale może wrócę ? wink
    - no i najważniejsze, kiedyś przeczytałam genialny artykuł (mama mi dała big_grin), że nie wolno kupować mięsa bez kości! (bo mięso z kością nie przechodzi przez jakieś urządzenie w masarni gdzie wtłaczają wodę i całą chemię w mięso bez kości!!!)
    - nie kupuję miksów do smarowania tylko masło (które je tylko mąż ja nie mogę big_grin)
    - i jemy dużo owoców i warzyw..
    - a jaja mamy od kury z wolnego wybiegu od znajomych ze wsi.. natomiast czasem mają bardzo żółte/pomarańczowe żółtko i aż mnie zastanowiło to co napisała przede mną monicus..
    - ciasta też piekę sama.. w ogóle dużo rzeczy robię sama.. masakra jakaś jak tak sobie pomyślę tongue_out

    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • monicus 06.02.12, 16:52
    jak masz pewnosc, ze kura biega i nie je maczki rybnej, kostnej to ok. kurze koło domu różne rzeczy sie trafiają do jedzenia. i te jajko moze takie byc, ale jak cale 30 sztuk jest pomaranczowe... jak dostaje od wujka to niektore zoltka sa białożółte, i trafiają się pomaranczowawe.
  • eps 06.02.12, 17:18
    ja dodam tylko że u kur hodowlanych to kolor bierze sie z tego że dostają betakaroten do jedzenia wink
    a wcinają sam najgorszy syf i kupe leków coby nie chorowały bo jak jedna zachoruje to na bank sąsiadka z mikroskopijnej klatki obok tez i cała fermę diabli wezmą.
    Dodam że żółtko z jajka fermowego nie dośc ze pomarańczoe to jeszcze w "patrzeniu" takie mętno-mleczne jest, de facto trudno zdefiniowalne.
    Jak sie rozbije dwa jajka (jedno normalne a drugie hodowlane ) to od razu widać rożnice.
    A smak no cóż nie da sie porównać.
    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • gos85 06.02.12, 22:25
    To moja pasja smile
    Dlatego poszłam na studia żywieniowe jeszcze.
    Generalnie staram się jeśc żywność jak najmniej przetworzoną, mam swoje produkty które kupuje stale, mam takie których nie jem wcale i mam takie które kupuje raz na jakiś czas mimo że wiem że nie są bardzo zdrowewink

    Nie kupuje wcale kostek rosołowych, "sposobów na", i innych glutaminianów, zdarza mi się kupić żurek w proszku ale nie winiary (bo to nestle którego wcale nie kupuje ale to dłuższa historia wink)
    jajka jem tylko 0 lub 1 (drogie ale nie jemy ich bardzo duzo..)
    pieczywo jemy głównie razowe, tez inne ciemne, ale nie karmelowane tylko z mąką razową albo żytnie, białego właściwie wcale. Generalnie unikam białej mąki.
    Makarony jemy z pszenicy durum czyli włoskie (niejajeczne) albo pełnoziarniste (lubella)
    Staram sie jesc więcej kasz, jęczmiennej i gryczanej a mniej ziemniaków i ryżu
    staram sie jesc duzo warzyw i owoców, teraz też mrożonki bo nic nie jest w sezonie..
    lubimy mleko i jogurty, mleko schodzi w duzych ilosciach, ja do kawy, Szymek mój do płatków lub kaszy mannej i kakao (nie umiem pozbyc się słodkich płatków z jego jadłospisu..)
    jogurty naturalne, z miodem albo same albo jako dodatek do białego sera. Szymek tez kocha serki homogenizowane. Nie kupuje bakusiów, budyniów i innych monte.. ani danonków!
    Lubimy parówki, kupuje takie które mają conajmniej 80% mięsa i nie mają w składzie momu.Wędlin raczej nie jem.
    unikam soków z kartonów,
    nie jemy duzo mięsa, ale staram się kupowac różne rodzaje. mielone tylko ze sprawdzonego mięsnego.
    Jemy różne rodzaje olei i oliwe z oliwek. Do smazenia olej słonecznikowy, pozostale na surowo. jemy masło, takie prawdziwe nie margaryny.
    Jemy za mało ryb.. ale pijemy tran wink

    to tak w grubych liniach chyba wszystko smile
    jeszcze..im więcej wiem, tym mniej jemwink ale polecam BARDZO serię na tvn style "wiem co jem"


    --
    Szymek, 19 marca 2009 doulagosia.blogspot.com/
  • frebia 06.02.12, 22:38
    smile ja prowadzę zielony dom wegetariański. a właściwie nie tylko ja, a ja z mężem.

    pod zdrowym jedzeniem rozumiem nie tylko kupowanie ze sprawdzonych źródeł i czytanie etykiet ale również dalsze odpowiednie obchodzenie się z pożywieniem. staram się gotować tak aby przyrządzone jedzenie nie stało dłużej niż 24godziny. gotując staramy się być w dobrym nastroju - to wiedza zaczerpnięta od znajomych Hindusów, którzy są święcie przekonani, że nastrój kucharza ma znaczenie dla smaku i jakości potrawy smile

    i jeszcze jedno ważne - wierzę w apetyt selektywny! natura wyposażyła nas w ten wspaniały dar, który polega mniej więcej na tym, że gdy naszemu organizmowi czegoś brakuje mamy ochotę na potrawy, w których znajduje się brakujący nam element/witamina/pierwiastek. zwłaszcza w czasie ciąży się to u mnie sprawdzało smile kiedy np. rzuciłam się jak wariatka na jagody a potem okazało się, że mają one w sobie najwięcej dobrze przyswajalnego wapnia smile a był to okres ciąży gdy maluch ponoć właśnie wapnia potrzebował najbardziej.

    --
    prywatny blog frebii
  • nisiabu 27.03.12, 11:34
    Frebia, my też prowadzimy się wegetariańsko i wierzymy, że nastrój pod czas gotowania ma wielkie znaczenie. Przekonałam się o tym osobiście, czasem nie mogłam zjeść tego co w namiernym pośpiechu ugotowałam.
  • kasiaimichael 07.02.12, 12:38
    W UK jest o wiele łatwiej dostać jedzenie organiczne, nie jest też ono kilka razy droższe niż nie organiczne, tak jak w Polsce. Eko kurczak (czy inne mięso) jest 2 razy droższy niż normalny, ale np marchewka, prawie się cena nie rożni to samo z mlekiem. Tak jak już pisałam my jemy Stone Age diet i jesteśmy zadowoleni : jemy jarzyny, mięso (nie jemy żadnych wędlin), jajka, małe ilości orzechów i owoców, oliwę z oliwek, masło klarowane (ghee). Nie jemy nic gotowych potraw kupowanych w sklepie, wiec o konserwanty i dodatki do żywności nie musimy się martwic. Jedzenie przywożą nam z lokalnej farmy eko. Pijemy wodę, która jest filtrowana albo źródlaną. Dodatkowo bierzemy minerały concetrace, jod i witaminę D3 2000 jednostek dziennie.
    --
    Kaśka
  • kropkaa 07.02.12, 12:48
    Kasiu, a co z tą kaszą?
    Co to znaczy, że nie jecie ziaren?
  • soldie 07.02.12, 21:06
    No my to przede wszystkim jako wierzący chrześcijanie modlimy się przed jedzeniem przypominając sobie słowa Jezusa: cokolwiek byście trującego zjedli nie zaszkodzi wambig_grin- kocham stosować Biblię praktycznie. Poza tym robimy co możemy coby jeść najlepiej jak się da- jajka trójki( czy raczej trujki) odstawiliśmy jakieś 5 lat temu, wędlin prawie nie jemy ( chyba że z targów zdrowej żywności) albo piekę coś sama, ostatnio w Biedronce znaleźliśmy kabanoski z kurczaka naturalnie wędzone- mięso na 100 g zużyto 136 g mięsa. Co prawda nie wiem z jakiego kurczaka, ale są na prawdę dobre i łatwo dostępne ( nie trzeba po nie jeździć w rożne dziwne miejsca ) Mamy raz w miesiącu cielęcinę z nielegalnego cielaka- pycha! Chleb piekę sama, masło i przetwory mleczne z lokalnej mleczarni- o dziwo tańsze i lepsze. Warzywa i owoce od chłopa- nienawidzę marketowych. Mleko to w ogóle nam chłop do domu przywozi, więc czasami też sama robię sery. Teraz to wcinamy wciąż kapustę kiszoną i fasolę smile W ogóle jemy bardzo skromnie i prosto. Coś w tym jest, ze im więcej wiem czym mniej jemsmile Niestety mam słabość do kawy i słodyczy.
  • kasiaimichael 07.02.12, 21:14
    zapomnielam dodac ze kiszonki sa ekstra na wszystko, tylko domowe albo te niepasteryzowane, bo pasteryzacja zabija wszelkie dobre bakterie
    --
    Kaśka
  • 987ania 11.02.12, 09:00
    A gdzie Ty mieszkasz, że chłop mleko do domu przynosi smile
    --
    - Czym się różni mózg od rozumu?
    - Mózg mają wszyscy.
  • soldie 13.02.12, 16:40
    W Zgierzusmile dobry chłop nam się trafił wink
  • kasiaimichael 07.02.12, 21:12
    Nie jemy ziaren.
    Polskie strony (bardzo mało ich), jakie znalazłam na prędko:
    menforum.pl/zdrowie-i-wyglad/odzywianie-i-dieta/3202-jaskinia.html?tmpl=component&print=1
    dieta-paleo.pl/ogolne-zasady-diety-paleo
    Angielskie:
    www.drmyhill.co.uk/wiki/Stone_Age_Diet
    articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/09/05/why-diet-is-better-than-exercise-to-lower-body-fat.aspx
    Z popularnych czasopism:
    www.dailymail.co.uk/health/article-564859/Caveman-diet-lowers-risk-heart-disease-new-research-shows.html
    www.sciencedaily.com/releases/2007/06/070627225459.htm
    kasze maja dużo błonnika i witamin z grupy B, to samo maja warzywa bez złożonych cukrów. W brew obiegowej opinii mięso jest dużo bardziej łatwo strawne niż złożone cukry, które najdłużej zalegają w ukl. pokarmowym i są wspaniałą pożywką dla bakterii, grzybów i pasożytów. Stone age diet jest w zasadzie tym samym co SCD (specific carb diet) ta dieta ludzie lecza się nawet z ciężkich przypadków Crohna (pl.wikipedia.org/wiki/Choroba_Le%C5%9Bniowskiego-Crohna) np tu:www.drhoffman.com/page.cfm/17

    --
    Kaśka
  • kropkaa 08.02.12, 11:35
    Odnalazłam wcześniej stronę z tym umięśnionym torsemwink, jednak nadal nie rozumiem co kryje się pod pojęciem "ziarna". Czy są to ziarna słonecznika, dyni, sezam, len, czy wchodzą tu orzechy, migdały? Czy pod "ziarnami" właśnie zawierają się kasze? Czy kasze zawierają się pod "zbożami", które są tu tez niewskazane?
  • kasiaimichael 08.02.12, 20:44
    chodzi o ziarna zbóż, inne ziarna jak najbardziej, ale nie w jakichś kosmicznych ilościach, migdały i orzechy to samo. Nie w kosmicznych ilościach bo zaburzają równowagę kwasów omega (z tego powodu tez olej słonecznikowy nie jest dobry). Poza tym ziarna i orzechy dobrze jest namoczyć na przynajmniej kilka godzin w wodzie z łyżeczką soli a potem wodę wylać i wypłukać je jeszcze. W ziarnach (i orzechach) są substancje zapobiegające ich trawieniu (naturalny mechanizm roślin, służący ich rozmnażaniu się) namaczanie i płukanie usuwa większość tych substancji.
    Kasze robione są ze zbóż.
    --
    Kaśka
  • kropkaa 08.02.12, 21:38
    Dzięki!
  • ph78 08.02.12, 21:41
    U nas ziarna (pełne, kasze, orzechy i strączki) to podstawa diety i procentowo najsilniejszy składnik, po prostu moczę wszystko jak najdłużej się da, z solą albo cytryną, porządnie wypłukuję i przelewam wrzątkiem. Fityniany mi nie straszne wink
  • 987ania 09.02.12, 00:14
    No właśnie, w UK widziałam że eko nie jest w cenie kosmicznej a w PL kg zwykłego kurczaka a eko to są dwie planety. Chyba juz lepiej kupić wołowinę albo cielęcinę. O eko warzywach nie wspomnę, bo wyglądają jakby wojne przeżyły. A naprawdę nie przypominam sobie, żeby warzywa z mojej mamy czy babci ogródka wyglądały tak dramatycznie. No i cena też kosmiczna.
    --
    - Czym się różni mózg od rozumu?
    - Mózg mają wszyscy.
  • kropkaa 09.02.12, 12:08
    big_grin Zawsze brakował mi określenia na te zdechlaki z eko sklepów za kosmiczną cenę - tak, one wyglądają dramatycznie! Tak jak pisałam, przygoda z ekologiczną, chińską kaszą zakończyła moje wizyty w tym rzekomym przybytku zdrowia. Tym bardziej, że sporą część rzeczy, które tam kupowałam, odkryłam w zwykłych sklepach (np. eko kostki rosołowe) w cenach znacznie niższych.
  • yolinka78 09.02.12, 14:16
    A co to eko kostki? Bez glutaminianu? A gdzie to dostać?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdi09krfkwm0k3.png
  • juleg 08.02.12, 07:25
    Kasze są mega zdrowe, no a jaglana samo bogactwo, znajomi za radą homeo jedli ją przez dwa tygodnie tylko i wyłącznie, mieli duże problemy z alergią, poza tym, że czuli się po kuracji bardzo dobrze, w sezonie nie mieli kataru siennego, który zawsza ich wymęczał a bez leków nie mogli normalnie funkcjonować. Sama z bólem serca nie lubię jaglankiuncertain za to gryczaną i jęczmienną uwielbiamwink




    --
  • kropkaa 08.02.12, 11:40
    Juleg, ja też nie lubiłam jaglanki, bo smród podczas gotowania, a po ugotowaniu klajster. Aż kiedyś Kejzi-mejzi opisała (na AMC), jak powninno się gotować jaglankę - od tamtej pory mogę jeść codziennie, jest pyszna i lepsza od ryżu.
    Instrukcja gotowania kaszy jaglanej:
    Moczę kaszę w wodzie - najlepiej zalać wieczorem, ale jak się rano to zrobi, to te kilka godzin też wystarczy. Biorę pełną szklankę, z górką. Mieszam, wodę zmieniam kilka razy, jak mi się przypomni (na samym początku 2-3 razy). Przed gotowaniem odcedzam, kiedyś przelewałam jeszcze wrzątkiem, ostatnio nie, ale to ma taki plus, że kasza wrzucana jest ciepła i szybciej zaczyna wrzeć. Wrzucam na wrzątek, na 2 szklanki niepełne wody (prawie pełne, powiedzmy). Na najmniejszym ogniu, pod przykryciem gotuję 10 min (jak się wrzuci kaszę przelaną wrzątkiem to 10 min. od momentu nakrycia pokrywką właściwie). Czasem się już ugotuje, a jak nie to dochodzi już bez ognia. Nie mieszam. A płomień najmniejszy, by nie rozsadziło ziarenek. Po takim ugotowaniu kasza jest sypka i lekka jak puch. Dopóki nie spróbujesz, nie uwierzysz! Jest na tyle dobra, że może być używana wszędzie, gdzie do tej pory używałam ryż - i do jabłek, i do chilli con carne i róznych innych warzyw, sosów warzywnych, leczo, kurczaków.

    Malila zaś pisała, że dietą monotematyczną, czyli jaglanka + woda, można z powodzeniem leczyć anginę (kto jest na Anonimowych Matkach Cycoholików to tam jest wątek z dyskusją).

    Co do jęczmiennej to zdaje się nie ma jakiś specjalnych wartości, czy tak?
  • hortensjaaaa 08.02.12, 21:24
    a gdzie kupię kaszę jaglaną? no masakra jakaś rozglądam się za nią już naprawdę długo i nie wiem gdzie ją dopaść w Poznaniu..?!? a już dawno słyszałam, że jest świetna dla alergików...
    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • kropkaa 08.02.12, 21:37
    W hipermarkecie, koło kasz, ale może być na zdrowej żywności. Jest Sante, 350 g, +/- 2.90 za opakowanie. W eko sklepie nie kupuję, odkąd się nacięłam i kupiłam "ekologiczną" kaszę z Chin...
  • juleg 12.02.12, 15:30
    Ale w Chinach też są organiczne plantacjewink bez szaleństwasuspicious
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • kropkaa 12.02.12, 18:48
    Pewnie są, ale nie wierzę, że ktokolwiek z polskiej firmy może to z zaskoczenia sprawdzić.
  • juleg 12.02.12, 22:49
    Tak samo jak z Niemiec czy Czech, jest certyfikat i trzeba mu zaufać, wszędzie są przekręty w PL też a Chiny to ogromny kraj, mądrość i uczciwość również występujewink


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • yolinka78 08.02.12, 21:37
    W marketach bywa na półkach z tzw. zdrową żywnością, np. Sante. Na pewno w Piotrze i Pawle widziałam wczorajsmile

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdi09krfkwm0k3.png
  • ph78 08.02.12, 21:38
    W Łodzi jaglana jest w każdym dobrze zaopatrzonym delikatesie czy markecie, my kupujemy organiczną w tzw. sklepach ze zdrową zywnością (najczęściej internetowych, bo ich ceny są o wiele niższe niż naziemnych).
  • hortensjaaaa 09.02.12, 20:30
    W mojej okolicy nie ma kaszy jaglanej (obeszłam z dwa markety i liczne osiedlowe małe sklepiki...) natomiast do centrum handlowego nie wybrałam się jeszcze od porodu z Lusią (wyznaję teorię, że to zbyt dużo bodźców dla małego dziecka i staram się tam nie udawać jeśli nie muszę..), a mąż, wysłany na zakupy, nie znalazł big_grin
    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • 987ania 09.02.12, 21:05
    zamów przez net, ja często robię zakupy z dowozem do domu.
    --
    - Czym się różni mózg od rozumu?
    - Mózg mają wszyscy.
  • kropkaa 09.02.12, 23:00
    Kasza z Sante tak wygląda.

    Co do kostek - są bez glutaminianu, niektóre bez soli, 6 szt. 4.50-5 zł. Różne smaki i firmy, ja najpierw kupowałam drożej w sklepie eko, potem, jak już znałam opakowania, wpadały mi w oko w różnych miejscach, np. w małym sklepie włoskim (te akurat były z Włoch). Staram się nie używać, ale czasem do risotto nie mam rosołu (mam problem co potem z tym kurczakiem; nie jesteśmy w stanie przejeść) i wtedy daję. Ale teraz będę miała kości z mięsa, to przerobię na wywar. Swoją drogą ile ciekawych rzeczy można się dowiedzieć smile
  • juleg 12.02.12, 15:28
    Spróbuję tak ugotować, niby wiem, że trzeba ją dobrze przepłukać, żeby goryczki nie było, ale jakoś to nie skutkowało, zobaczę co będzie jak wymoczęwink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • diuszesa 09.02.12, 23:21
    Ja tak jak dziewczyny:
    - nie jem gotowców, żadnych glutaminianów itp.
    - unikam pszenicy. Rzadko jadam makaron (jeśli już to durum), pieczywa sama nie piekę, bo nie umiem, ale kupuję z jak najmniejszą ilością mąki pszennej. Białego chleba jem ani białych bułek.
    - unikam słodyczy - jeśli już, to robię sama z użyciem naturalnie słodkich składników, wypieki z użyciem mąki żytniej, owsianej.
    - soki z kartonu - rzadko i tylko naturalne bez cukru
    - żadnych słodkich jogurtów, tylko naturalny; zwykły twaróg i ser żółty bez konserwantów. Mleko słodkie piję rzadko, zup mlecznych w ogóle nie gotuję.
    - rzadko jem kupne wędliny
    - mięso jadam raz w tygodniu, 2 razy w tygodniu ryby
    - jadam sporo kasz
    - warzywa i owoce jem tylko sezonowe, bo uważam, że tak jest zgodnie z naturą i jej kalendarzem
    - kasze, ziarna i suszone owoce przelewam wrzątkiem i płuczę dokładnie
    - jadam ciepłe śniadania
    - herbata najczęściej owocowa i rooibos
    - nie kupuję ekologicznych warzyw, mięs i jajek, bo mnie nie stać
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • kropkaa 15.02.12, 20:15
    > - nie kupuję ekologicznych warzyw, mięs i jajek, bo mnie nie stać
    Ale jajka nie są jakoś specjalnie droższe - płacę 70 gr za jajko wiejskie u pani, która przyjeżdża niedaleko mojego bloku, tyle płaciłam u gościa (teraz nie chodzę, bo pomaranczowe żółtka, które pojawiły się zimą, są dla mnie nie do zniesienia) oraz u ulubionej pani pod Halą Mirowską. Zwykłe marketowe "3" wielkości L kosztują ok. 65 gr.
    Warzywa kupuję u rolnika, który latem przyjeżdża niedaleko mnie i ma taniej niż na bazarze, a jakość nieporównywalna. Pewnie nie ma tysiąca certyfikatów, ale smak i kolor jego warzyw mówią same za siebie.
    Do sklepów ekologicznych właściwie już nie chodzę, bo ceny i te dramatyczne (by 987aniawink) warzywa dobijały mnie.
    Aktualnie mam fazę na gulasze z wołowiny i rozrzut cen niewiarygodny - polędwicę można kupić za 64 zł/kg, podczas gdy w hipermarkecie ponad 100.
    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • diuszesa 18.02.12, 11:39
    kropkaa napisała:

    > > - nie kupuję ekologicznych warzyw, mięs i jajek, bo mnie nie stać
    > Ale jajka nie są jakoś specjalnie droższe - płacę 70 gr za jajko wiejskie u pan
    > i, która przyjeżdża niedaleko mojego bloku, tyle płaciłam u gościa (teraz nie c
    > hodzę, bo pomaranczowe żółtka, które pojawiły się zimą, są dla mnie nie do znie
    > sienia) oraz u ulubionej pani pod Halą Mirowską. Zwykłe marketowe "3" wielkości
    > L kosztują ok. 65 gr.

    U nas jajka ekologiczne są po 0.90 - 1 zł. Zwykłe marketowe - po 0,39 - 0,42 zł. Dla mnie to jednak duża różnica w cenie. sad Warzyw od rolnika tu nie sprzedają po domach. Tylko ziemniaki - te kupuję, żeby samej nie nosić, ale nie wiem, jak z ekologicznością tychże. Ponoć jest ekologiczne gospodarstwo rolne pod miastem, ale jeszcze tam nie byłam, bo daleko sad



    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • gos85 11.02.12, 17:31
    Kto mi powie jak zrobić żeby były smaczne, cierpię bo wiem jakie to zdrowie ale nie chce mi to przejść przez gardło zupełnie.
    Może być na mleku, bo lubię wink
    --
    Szymek, 19 marca 2009 doulagosia.blogspot.com/
  • eps 11.02.12, 18:44
    oo płatki owsiane na melku sa pyszne smile
    ja kupuję takie zwykłe (nie błyskawiczne) i na gotujące mleko wrzucam kilka łyzek, na małym ogniu pogotuję chwilę i odstawiam. jak sobie też chwilę postoją (i przestygną ciut) to melko nabiera takiego fajnego smaku płatków i jedzonko super. Jak ktos chce to można dosłodzić ale ja nie słodzę.
    czy ma ktos przepis na smaczne płatki?

    --
    "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

    Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
  • kropkaa 11.02.12, 20:27
    Gotuję mleko i natychmiast (przecedzając przez sitko, bo ineczej nie tknę) zalewam płatki. Pod przykryciem zostawiam kilka minut i jak nasiąkną to są pyszne.
  • yolinka78 11.02.12, 23:48
    Zalewam wrzątkiem (wodą) otręby owsiane, można mlekiem, do tego kawałki fig, śliwek suszonych, migdały orzechy żurawina czy co kto tam lubi - mniam...
    Wiążą i "zabierają" złogi w jelitach
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdi09krfkwm0k3.png
  • juleg 12.02.12, 15:56

    -- My bezmleczni, więc owsiankę robię z prażonymi jabłkami, masłem, daktylami, figami,rodzynkami, suszonym ananasem i śliwkami, zalewam wodą wrzącą, po kolei prażę też ziarna słonecznika,sezamu, migdałysmile

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • diuszesa 14.02.12, 21:51
    Ja płatki owsiane jadam bez mleka. Robię tak: ścieram jabłko i duszę je z cynamonem, żeby było takie brązowe, a nie białe i rozparzone wink Pod koniec duszenia jabłka zalewam zimną wodą wypłukane płatki (wody na oko - trochę ponad płatki), dodaję rózne dodatki, zależy, co akurat mam: słonecznik, dynię, płatki migdałów, posiekane orzechy, pokrojone daktyle, rodzynki, i gotuję je kilka minut, aż woda wsiąknie. Na koniec sypnę poppingiem amarantusowym, jeśli akurat mam. Można dosłodzić miodem, ale ja z reguły nie daję. Uwielbiam takie płatki. Są gęste jak kasza, takie lubię! smile
    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • diuszesa 14.02.12, 21:52
    diuszesa napisała:

    > Ja płatki owsiane jadam bez mleka. Robię tak: ścieram jabłko i duszę je z cynam
    > onem, żeby było takie brązowe, a nie białe i rozparzone wink Pod koniec duszenia
    > jabłka zalewam zimną wodą wypłukane płatki (wody na oko - trochę ponad płatki)
    > , dodaję rózne dodatki, zależy, co akurat mam: słonecznik, dynię, płatki migdał
    > ów, posiekane orzechy, pokrojone daktyle, rodzynki, i gotuję je kilka minut, aż
    > woda wsiąknie. Na koniec sypnę poppingiem amarantusowym, jeśli akurat mam.

    No, oczywiście zapomniałam napisać, że trzeba domieszać uduszone jabłko. smile


    --
    Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak upłynie.
  • nisiabu 27.03.12, 11:47
    Temat rzeka.
    My jemy wegetariańsko, bez nabiału, nie kupuję gotowych dań, produktów konserwowanych, mrożonek unikam również (choć czasem sie wspomagam nimi), jajka i masło tylko ekologiczne, różne oleje, pestki. Sporo warzyw i owoców. Kasz jemy sporo, chleb pieczony w domu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka