Dodaj do ulubionych

proszę o opinię... - nie na temat :P

02.11.14, 21:05
Jestem przerażona. W ostatnim czasie kilka moich dalszych lub bliższych znajomych urodziło dziecko. I ku mojemu zdziwieniu/przerażeniu te które urodziły pierwszego potomka to w pierwszym tygodniu życia malca, a czasem niestety już w szpitalu dokarmiają malucha. Takich świeżych mam znam 3 i wszystkie tak robią. Bo mają „kiepskie mleko/piersi” – to najczęściej pielęgniarki jeszcze w szpitalu, „bo dziecko nie przybiera książkowo” – waga mu spadła w szpitalu, odbiła, ale potem w ciągu 4-7 dni od wyjścia ze szpitala nie przybrał jakoś znacząco więc to już jest powód do dokarmiania wg pediatry. I najciekawsze to co chwile, któraś przyszła lub świeżo upieczona mama opowiada mi o jakieś gorszej jakości swojego mleka.. że niby mało wartościowe jest itd., wtedy mam ochotę krzyczeć...

Nóż mi się w kieszeni otwiera....i jestem zbulwersowana bo wydaje mi się, że to lobby producentów sztucznego mleka... A co Wy na to? też obserwujecie ten trend?

No i jeszcze mam wrażenie, że wszystkie te mamy oczekiwały dziecka jak z reklamy, 3 godziny snu mleko i znowu spać...
Mam troje dzieci z czego pierwsza dwójka wieczorem potrafiła spać te 3h ciągiem i mleko i sen znowu... ale najmłodszy mój malec jak zaczynał pić mleko o 17.. tak potrafił kończyć o 23..i oczekiwał ode mnie że jeszcze będę z nim spała w łóżku... i ja to rozumiałam/rozumiem i karmię go wieczorem po te 4-5 razy w godzinach 19-24... chociaż ma już rok! dzisiaj np. pił mleko 52 minuty (specjalnie sprawdzałam czas) zanim dał się od piersi odstawić i położyć do łóżka...
I tak się zastanawiam czy ja jestem jakaś niedzisiejsza, ponieważ uważam że skoro miałam urlop macierzyński a moje dziecko chce pić mleko przez pół dnia, to siedzę na fotelu i go karmię pół dnia, bo przecież po to mam ten urlop...!

bardzo jestem ciekawa co mi napiszecie... bo mój mąż stwierdził, że po prostu jestem dinozaurem...

--
następny poród domowy! A jakże!!
Edytor zaawansowany
  • ikka135 03.11.14, 22:51
    Nie, nie jesteś dinozaurem, jest normalna. Problem jest szerszy, wieloaspektowy. Pierwsze dziecko karmiłam ponad 3 lata. Nasłucham się trochę, ale wiedziałam, że robię dobrze. Rodziłam w powiatowym szpitalu, ale nikt mi nie wciskał, że mam ?słabe mleko?.
    Wg mojej opinii przyczyn jest kilka.
    1. Matka ma szybko urodzić i pakować bambetle i radzić sobie sama. Każdy dzień w szpitalu kosztuje. Lepiej podać butle, zatankować po korek i waga się zgadza.
    2. Wiedza lekarzy na temat karmienia jest właściwie żadna. Są pewnie lekarze, którzy się znają, ale są w mniejszości. Mnie do karmienia zachęcił mój ginekolog. Z pediatrami nie dyskutuje, jeden rodzinny na wieść, że karmię 3 latkę powiedział ?super, jest pani mądrą mamą?. Gdybym ja w szkole rozpowszechniała bzdury, to wyleciałbym z pracy.
    3. W naszym społeczeństwie nie ma przekazu kulturowego. Matki nie przekazują tej wiedzy swoim córkom, synowym.
    4. Lobby producentów sztucznego mleka to potężna siła. Reklama mleka dla dzieci powinna być zakazana, a mleko mamy powinny kupować tylko w aptece , na receptę, w neutralnym opakowaniu.
    5. Kolejna refleksja rodzice oczekują słodkiego malucha, który nie płacze, najlepiej niech śpi. Dziecko to zabawka, to obowiązek.
    6. Dziecko ma prawo do karmienia piersią. Mówi się, że matka ma wybór, a gdzie wybór dziecka? Gdzie jego prawa?
    7. Rodzice traktują dziecko jako inwestycję, wykupują polisy, zakładają lokaty, a dlaczego nie zainwestują w karmienie piersią, które jest znakomitą polisą w zdrowie?
    O prawach mojego dziecka to szczęśliwego porodu zapominano, nie uszanowano mojego dziecka, wszyscy medycy zadbali tylko o swoją tylną część ciała. Ja uznałam, że karmienie piersią jest jego prawem i kategorycznie nie zgodziłam się na żadne dokarmianie. Wzbudziłam zdziwienie pewnych osób, ale miałam to w tylnej części ciała, jak oni mnie i dziecko.

  • oldzinka 06.11.14, 21:30
    Mogę jedynie napisać, że też mam takie obserwacje. Bardzo dużo kobiet bardzo szybko zaczyna dokarmiać dzieci sztucznym mlekiem, powszechne jest stwierdzenie, że kobieta ma mało pokarmu lub słaby pokarm. Na wszystkie płacze niemowlaka jest jedna odpowiedź: nie najada się! Czyli trzeba dokarmiać. W szpitalach, nawet tych, które deklarują, że wspierają karmienie naturalne, masowo dokarmia się noworodki mieszankami. Nie wiem czy kobiety po prostu nie wiedzą, że mogą wykarmić swoje dzieci całkowicie naturalnie czy nie chce im się, może po prostu łatwiej dać butlę i mieć święty spokój. Tak samo jak łatwiej dać się pokroić niż rodzić naturalnie.
    Ja osobiście jestem bardzo dumna, że jeszcze karmię 20-miesięczniaka, który nigdy nie miał butelki ze smoczkiem w buzi. I wiem, że dobrze robię i nie zamierzam odstawiać jeszcze długo. I niestety też spotykam się z krytyką i niezrozumieniem otoczenia bliższego i dalszego sad Świadomość społeczeństwa nt karmienia piersią utknęła gdzieś w PRL-u i tak jak w kwestii porodów coś się ruszyło, tak karmienie jeszcze czeka na lepsze czasy.
    --
    My life extends far beyond the limitations of ME.
    Robert Frobisher
  • ikka135 06.11.14, 21:56
    W szpitalach dokarmiają bez zgody matki. smutne, ale prawdziwe. Mojego urodzone przez cc nakarmiono bez mojej zgody, choć wcześniej kategorycznie zakazałam tego robić. Najlepiej mają dzieci urodzone sn bez powikłań zdrowotnych. Dziecko zabrane na neonatologię będzie prawdopodobnie dokarmiane. O wcześniakach nie wspomnę, to oddzielna historia. Po akcji rodzic po ludzku, czas na akcję, właściwie edukację "karmić po ludzku".
  • kariatyda79 27.11.14, 11:32
    Ja moją dwójkę rodziłam (niestety wink w tym samym szpitalu w mieście wojewódzkim. O ile przy pierwszym Synu byłam trochę niepewna swoich wyłącznie teoretycznych wiadomości o tyle przy drugim, którego od razu miałam ze sobą w pokoju nie dawałam sobie wcisnąć ściemy wink Przykre to, że otoczona położnymi w czasie nawału i problemów zdrowotnych mojego Maluszka dzwoniłam po pomoc i wsparcie do znajomej konsultantki laktacyjnej, bo w szpitalu jej nie otrzymałam. Smutne to, że gdy Syn przestał przybierać (mega alergik) slyszałam, że to, że karmiłam Starszaka 2 lata i "starczyło" mleka, to nie znaczy, że taraz mleko jest dobre i tłuste, a Mały płacze, bo "to złe mleko jest" ... I często gęsto w takie informacje wierzą dziewczyny wykształcone, otrwarte, do których świat należy ... A może nie tyle wierzą, ile wierzyć im wygodnie, bo złe mleko oznacza butelkę, którę co 3 godziny poda mąż lub babcia oznacza brak jakiś tam diet, uwiązania, nieprzespanych w jakimś wymiarze nocy, oznacza uśmiechniętą mamuśkę, która ma ogarnięty dom, czas na fitness, fryzjera i ploty z koleżankami - bo jest przecież na macierzyńskim. Ale ja nie zamieniłabym mojego kurzu w salonie i zapiekanki na obiad oraz ślinotoku na widok jakiegokolwiek sera lub jogurtu (że o serniku nie wspomnę wink na te ploty i fryzjera i będę karmić tak długo, jak będzie chciał pić smile i już
  • hortensjaaaa 07.12.14, 21:10
    Ano właśnie! Ja mam slinotok ostatnio na widok czekolady i mlekasad też mam alergika i to juz trzeciego! A karmię go już 14 miesiac.
    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • kariatyda79 07.12.14, 21:35
    Szacun, wielki szacun! Ja jakoś się łamię przed Świętami, bo co to za święta, gdy ani ryby, ani pomarańczy, ani czekolady, ani sernika ... Łamię w sensie poluzowania diety, bo mój dopiero7-miesięczniak i nie toleruje nawet mojego mleka w opakowaniu zastępczym wink, a co dopiero jakiś sztuczności. Hortensjo, a masz może jakiegoś Lekarza do polecenia? Pozdrawiam smile
  • hortensjaaaa 18.12.14, 00:05
    Hmm.. jak w zeszłym roku poluzowałam trochę dietę na Święta i zjadłam trochę rybki, to mój syn wieczór w wieczór wył mi po 3-4h.. więc wiem czym to się kończy sad
    Lekarza.. hmm w Poznaniu?
    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • kariatyda79 18.12.14, 21:16
    No właśnie, ja po łososiu miałam seans wieczorny, a po halibucie to już białą noc wink więc jak mam wybór to wybieram indyka. No chociaż kapustę sobie zjem i barszczyk. Zresztą nie jedzenie w Święta jest najważniejsze ... A w Poznaniu jest jeszcze jakiś specjalista poza dr Kałużnym? (którego cenię i szanuję, ale dostać się do niego to już inna bajka ...)
  • hortensjaaaa 20.12.14, 20:30
    Moje dzieci są zapisane do Pani dr Zwierzchowskiej pediatry w ramach NFZ, fajna babka rozumie ze niechce za bardzo dawać antybiotyków, zdarza mi sie do niej przychodzi tylko w celu osłuchania i nie patrzy krzywo. Toczę z nią liczne dyskusje i spokojnie patrzy na fakt że moje dzieci maja opóźnione szczepienia.

    Do alergologa tez chodzę w ramach NFZ do dr Szwankowskiej, to jest kobieta która ma duża wiedzę ale jest niemiła i niesympatyczna. Oczekuje ze wszystko pamiętasz, wszystko wiesz i etc. Jedyna miła wizytę jaka u niej przeżyłam to wtedy gdy miała migrenę big_grin
    Plusem jej jest to ze robi testy i nie chodzi sie do niej zeby gadać (oprócz pierwszej wizyty).

    A w ogóle unikam lekarzy i kieruje sie zdrowym rozsądkiem, stosuje stare sprawdzone metody (syrop domowy z malin, oklepywanie, i spokój smile

    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • kariatyda79 27.12.14, 21:05
    Eh Hortensjo, to my chyba sąsiadkami jesteśmy. My chodzimy do dr Urbańskiej, choć dotychczas moje Maluchy nie chorowały i odwiedzaliśmy ją tylko z okazji szczepień. Wiem, że do Zwierzchowskiej są zawsze największe kolejki wink A tą skazą to właśnie do dra Kałużnego, ale to już prywatnie, choć jestęmsy już również zapisani na NFZ na ,,, czerwiec 2015.
  • hortensjaaaa 02.02.15, 21:12
    No to faktyczniesmile Chociaż ja już na Dębcu nie mieszkam, to jednak nadal jeżdżę do Zwierzchowskiej. Może w takim razie kiedyś miałabyś ochotę na kawę się umówić?
    --
    następny poród domowy! A jakże!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.