Dodaj do ulubionych

Porody wielodzietnych

26.02.15, 18:21
Położna mnie uraczyła wiadomością, że od czwartego porodu wzrasta ryzyko krwotoku.
Czy tak jest faktycznie?
Są jeszcze jakieś inne niespodzianki, których można się spodziewać w kolejnych porodach?

Edytor zaawansowany
  • eszmeraldka 26.02.15, 18:30
    Kompletnie wyszłam z obiegu... od ostatniego porodu minęło 4.5 roku, mam wrażenie, że wszystko zapomniałam tongue_out
    A czytać się boję, bo albo komplikacje albo wspaniałe porody domowe, albo straszne porody szpitalne.
    A nie wiem, czy uda mi się kogoś znaleźć, kto by zechciał przyjechać sad
  • deigratia 26.02.15, 22:48
    Nie pomogę pewnie za bardzo, bo przede mną kilka miesięcy do trzeciego porodu. Ale od drugiego już minęło pięć lat i też mi się wydaje, że zapomniałam "jak to się robi" smile Nawet trochę się boję smile bólu, nietrzymania moczu i takie tam. Teraz kaszlę i wydaje mi się, że macica mi wypadnie (takie odczuwam napieranie w dolnych okolicach). Położna powiedziała jednak, że wieloródki tak mają... choć pewnie raczej "mogą mieć".

    Przypominam sobie wątek o zwijaniu się macicy po porodzie. Im więcej porodów, tym bardziej boli, może dłużej trwać i więcej krwawić? jakoś tak, ale to chyba nie to samo, co "ryzyko krwotoku". Tak sobie jednak myślę, że krwotok jak nzk (ha ha) może zdarzyć się zawsze. Ja np. o mały włos nie wykrwawiłam się przy pierwszym porodzie.
  • marianna0077 27.02.15, 00:08
    Pamiętam statystyki że od piątego ryzyko krwotoku wzrasta. Ale też jak czytałam chyba w duchowym położnictwie wszystko zależy od stanu matki. Od czasu między porodami i tego czy zdążyła dojść do siebie i do dobrej formy po poprzednim porodzie. Zatem dziewczyny głowy do góry.
    Ostatnio się nad tym zastanawiałam w kontekście ewentualnego mojego piątego porodu i ta książka Iny May bardzo mnie zczilautowała. Wspaniała.
    Po czwartym porodzie połóg miałam znacznie lżejszy niż po trzecim. Macica bolała dużo mniej. Bez porównania do połogu po trzecim porodzie, ból straszny. Moja położna podaje że wiele jej położnic zeznaje podobnie, że ten trzeci jest szczytowy.
  • eszmeraldka 27.02.15, 08:01
    Co to za książka? Chyba potrzebuję czegoś właśnie czilautowego wink
    Trzeci połóg wspominam strasznie... Ból spory przy zwijaniu macicy, wcześniej w ogóle go nie odczuwalam. Pocieszające, że w kolejnych może być lepiej wink
  • anielskie_piorko 26.06.15, 13:09
    Mam pytanie do ciebie odnosnie tego 3 porodu jako szczytowego, dlaczego go tak nazywaja i co to oznacza? Gdzie ewentualnie moglabym o tym poczytac
  • marianna0077 27.06.15, 09:50
    Książka to "Duchowe położnictwo" Ina May Gaskin.
    Co do trzeciego porodu to po prostu jest moje osobiste doświadczenie, plus doświadczenie kilku innych kobiet, które znam. Ból zwijającej się macicy, też lęk przed porodem duży. Przy czwartym mniejszy i połóg lżejszy.
    Jak rozmawiałam o tym z moją położną mówiła że spotyka się z takimi doświadczeniami kobiet.
    Tylko tyle, do literatury nie odeślę smile
  • kaakaa 27.02.15, 12:46
    Statystycznie - większe ryzyko krwotoku. Warto jednak pamiętać o innych czynnikach ryzyka, których unika się rodząc w domu. Nie histeryzowałabym Urodziłam w domu 6 bez krwotoków. Przyjęłam w domu, we własne ręce, szóste dziecko - utrata krwi przy porodzie była taka, że każdemu życzę.
  • kropkaa 27.02.15, 17:37
    Przy drugim miałam wodę czyściutką jak łza, przy pierwszym położna miskę podstawiła. Także różnie bywa.

    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • deigratia 05.08.15, 00:19
    Eszmeraldko, kiedy masz termin? bo mi się wydawało, że jakoś też teraz?
    Ja już po terminie, jak zawsze. Czuję się świetnie fizycznie, wyglądam albo raczej ważę ekstra. Ale co z tego, jak psychika mi siada. Czemu ja zawsze muszę dłużej łazić w ciąży niż reszta świata? Za dwa dni muszę na ktg. Przy okazji będą chcieli grzebać tzn. przepraszam badać. Potem wizyta u ginekologa, bo zwolnienia po terminie nie może dać dłuższego niż tydzień (dobrze, że w ogóle daje, bo podobno niektórzy nawet tego się boją). I kolejny chętny do macania szyjki. Zamierzam się nie zgodzić.
    Naprawdę nie rozumiem, czemu te moje dzieci nie chcą wychodzić. Ciasno im strasznie, to kopie i naciska po dziesiątki razy każdego wieczoru i.. nic.
  • eszmeraldka 07.08.15, 02:12
    Termin na 15.08.
    Od 28tyg leżałam, bo skurcze, straszenia przedwczesnym porodem. Jak wstałam w 36tc tak do teraz łażę i właściwie to powoli godzę się z tym, że już nigdy nie urodzę wink
    Jak zwykle, coś się zaczyna dziać, a po chwili ustaje.
    Jeśli jeszcze raz kiedyś tam będę w ciąży (niech ktoś mnie palnie w łeb jeśli przyjdzie mi taka chęć), to się nie dam nabrać na te wkręty tongue_out
    Na tę chwilę rozważam, żeby jechać na IP i błagać, żeby tego pasożyta ze mnie wyjęli - kolejna noc kiedy nie mogę spać, a na dodatek młody mi wszystkie kości obija, ech...
    Najbardziej mnie zawsze irytują te pytania wszystkich, że JESZCZE nie? a KIEDY?
  • kropkaa 11.08.15, 22:50
    Deigratia, Ty już chyba po? wink

    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • deigratia 13.08.15, 23:10
    Taaa... Urodziłam 6.08. a całość była jak zawsze inna niż sobie wymyśliłamsmile Najkrócej: było w domu, bez komplikacji, bez krwotoku, bez obrażeń, bez bolesnego zwijania macicy. Było dłuuugo, skurcze do końca (łącznie z partymi) bardzo rzadkie i ja wieloródka znów miałam problem z rozpoznaniem, czy to poród, ha ha. Nikt nie mógł do mnie przyjechać i ostatecznie namówiłam kogoś nazwijmy to "z łapanki".

    Już tydzień; wagę mam prawie wyjściową, brodawki przestają boleć, mąż znów nie zrobił zdjęć, więc... zapominam, że rodziłam smile
  • kropkaa 15.08.15, 22:57
    No to chyba dobrze się skończyło smile I zaczęło.
    Gratulacje!
    Zdrowia dla malucha i pysznego mleka!

    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • deigratia 19.08.15, 17:03
    Dziękismile
    Ciekawe, co u Eszmeraldki.
  • hortensjaaaa 20.08.15, 21:22
    Gratulacje! Bardzo bardzo sie cieszę i zazdroszczę.. i w ogóle sie nie przejmuj ja zarówno przy drugim jak i trzecim miałam problem z oszacowaniem czy to juz....
    --
    następny poród domowy! A jakże!!
  • eszmeraldka 29.08.15, 18:02
    Co u eszmeraldki...
    20.08 zgłosiłam się na patologię ciąży, bo mój gin zaczął różne rzeczy mi wykrywać (złe przepływy w pępowinie, duży spadek ilości wód w porównaniu do poprzedniego badania).
    Od nocy 19/20 miałam skurcze. Trwały po kilka godzin, po czym zanikały, żeby znowu kolejną falą się objawić..
    Ale rodzić wciąż nie zaczynałam, dopiero 22.08 po 19 odeszły mi wody - co zanegowały dwie położne, bo im pęcherz wyglądał na zachowany. No ale na porodówkę wzięły, chociaż sama zaczęłam czuć się jak oszustka, bo skurczy w ogóle nie czułam.. Dopiero w pewnym momencie zabolało mnie w trakcie badania, a położna na to, że to nie badanie, a główka zaczyna schodzić surprised
    No i tu się skończyła bajka, bo skurczy partych w ogóle nie odczuwałam, nie potrafiłam dziecka wyprzeć sad
    Ale w końcu szczęśliwie synek się ukazał, ważył 4500, mimo zapewnień trzech lekarzy, że 3500 to maks co osiągnie tongue_out
    Poród jak na szpitalny był świetny, mogłam rodzić w pozycji jakiej chciałam, wyrazić zgodę na zabiegi jakie chciałam, nic mi nie było narzucane...
    Ale mając w pamięci te moje dwa nieszczęsne unassisted... czuję głęboki żal i smutek w sobie teraz. Chociaż bezpośrednio po porodzie gdy mąż skomentował, że domowo toto nie było, to sama powiedziałam, że się czepia, było ok... tak z każdym upływającym dniem coraz ciężej mi...

    Ale mimo wszystko wiem, że ten szpital był potrzebny, choćby ze względu na pytanie zawarte w pierwszym wpisie w tym wątku - jednak faktycznie krwawiłam nadmiernie..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.