Dodaj do ulubionych

Poród domowy/bez asysty, a pierwsze dziecko

29.11.16, 12:53
Dużo z was rodziło pierwsze dziecko w domu z położną, lub bez asysty?
Głównie czytam o kolejnych dzieciach.
I jak z porodem domowym, gdy dziecko ułożone jest miednicowo?
Z tego co widzę na youtube, to takie porody również mogą odbyć się w domu, więc nie jest to wymóg bezwzględny do porodu w szpitalu.
Edytor zaawansowany
  • kropkaa 29.12.16, 19:32
    Jako osoba, która przez przypadek urodziła bez asysty, odradzałabym takie plany. Rozumiem chęci i marzenia, ale jednak położna jest do pomocy, nie żeby zaszkodzić smile Tym bardziej pierwszy poród. Przy moim pierwszym porodzie położna była niezastąpiona, podobnie jak po drugim (nie urodziło się łożysko). Położenie miednicowe jest u nas przeciwskazaniem do porodu domowego.
  • keliaa 29.12.16, 19:48
    W całości urodziłaś bez asysty?
    Ryzyko z tego co wiem to ryzyko jest minimalne (jazda samochodem to też ryzyko). Łożysko rodzi się samo po kilku lub kilkunastu minutach od urodzenia dziecka (można samemu je delikatnie wyciągnąć i nic się nie uszkodzi). Stymulacja sutków może ten proces przyśpieszyć.
    Wiem, że położenie miednicowe wyklucza poród z położną w domu, ale nie wyklucza porodu domowego bez asysty (tego nikt nie może zabronić).
    Skoro w USA kobiety rodzą w taki sposób w domu, to widocznie nie jest to jakieś duże ryzyko.

    Ogólnie rodzące w dzisiejszych czasach są traktowane jak debilki (chociaż im to widocznie nie przeszkadza), a poród urósł do wydarzenia zagrażającego życiu matki i dziecko i niosącego ze sobą wielu powikłań.
    Niestety większość kobiet ulega tej propagandzie i rozkłada nogi przed personelem w szpitalu (a zbyt szerokie rozłożenie nóg i rodzenie w pozycji poziomej bardzo utrudnia poród, to samo znieczulenie i wszelkie inne zabiegi).
    Całkiem zapomniano, że poród to proces instynktowny i automatyczny i czym bardziej naturalny tym bardziej bezpieczny.
    Każde sterowanie porodem go utrudnia i to samo odnośnie wszelkich interwencji.
  • kropkaa 29.12.16, 23:01
    Ja to wszystko wiem i rozumiem. Zgadzam się z Tobą w każdym zdaniu, dlatego też nie rodziłam w szpitalu. Mało tego, przy drugiej ciąży długo miałam ułożenie miednicowe i rozważałam różne nierozważne opcje wink
    Przy pierwszym porodzie połoźna była bardzo pomocnai naprawdę niezastąpiona. Mimo to miałam marzenie, by urodzić sama. Przez przypadek tak się stało i było dobrze, ale łoźysko się nie urodziło i koniec. Nie pomagało nic, dopiero oxy w zastrzyku, po ok. dwóch godz. od porodu dała radę.
    Są różne osoby, z różnym wykształceniem, ale ja nie mam medycznego - musiałabym z iść do szpitala, a to nie byłoby miłe wyjście. Przy pierwszym porodzie straciłam trochę krwi - robiłam potem wywiad i podobno w warunkach szpitalnych to nie jest nic nadzwyczajnego, ale ja byłam w domu i to położona opiekowała się mną i dawała kroplówki.
    Wierzę w statystyki, wiem, że prawdopodobieństwo powikłań w domu jest nikłe, ale jak Tobie się coś małego przydarzy? Z położną będzie to drobiazg, bez niej -w szpitalu wiesz, jak się może skończyć.
    Przed poradami byłam dobrze przygotowana, forum wtedy żyło, nieoceniona Kaakaa służyła nam swoją przeogromną wiedzą. Naprawdę rozumiem te chęć porodu bez asysty, też tak chciałam - udało mi się, było pięknie, ale gdyby nie przybycie położnej (była w drodze, to była noc i niespodziewanie w połowie marca spadło bardzo dużo śniegu) to to piękne wydarzenie zamieniłoby się w szpitalu w naprawdę mało przyjemny koniec.

  • joannapoznan 11.01.17, 09:56
    ja też przez przypadek urodziłam bez asysty (drugie dziecko) ale mówię o samym porodzie bo tuż po - 15 min? przyjechały do nas 2 umówione dziewczyny. I bardzo się z tego cieszę, nie ogarnęlibyśmy sami pępowiny, oceny łożyska i przede wszystkim z szyciem - bo tempo porodu zrobiło swoje i szewki były niezbędne.
  • kropkaa 31.01.17, 23:41
    Coś w tym jest, że położna potrafi jednak zapanować nad porodem - przy drugim porodzie właśnie miałam wrażenie (oczywiście już po), że urodzenie na jednym skurczu to jednak trochę za szybko wink Nic się nie stało, ale szwy były potrzebne. A założyła je położna smile

    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • born_to_sea 14.01.17, 19:57
    Ryzyko jest minimalne, ale jednak jest.
    Moje drugie dziecko nie oddychało. Położna zorientowała się, jak tylko urodziła się główka, sama bym się nie zorientowała. Ona nie czekała na kolejny skurcz, od razu obróciła i wydobyła zupełnie wiotkie dziecko. Oczyściła drogi oddechowe i rozpoczęła sztuczną wentylację.
    Dwa skurcze wcześniej badała tętno i było ok. Po przywroceniu oddechu i napięcia mięśniowego położna zbadała saturację.
    1. Sama nie miałabym szans zareagować tak szybko, nie wiem, czy i jak szybko przywróciłabym mu oddech (bez aparatu musiałabym go wentylować ustami)
    2. Nie wiedząc, że niemal do ostatniej chwili tętno było ok, i że zaraz po przywróceniu oddechu saturacja była bardzo dobra, odchodziłabym od zmysłów ze strachu. Na pewno trafilibyśmy do szpitala, a tak zostaliśmy w domu. Wszystko dobrze się skończyło.
    Jestem całym sercem za porodami domowymi, ale tylko z położną.
  • born_to_sea 15.01.17, 15:22
    Właśnie do mnie dotarło, że w pośpiechu trochę głupio to napisałam. Chodziło mi oczywiście nie tyle o "przywrócenie" oddechu, co w ogóle o umożliwienie rozpoczęcia oddychania.
    Tętno spadło, nastąpiło już lekkie niedotlenienie, syn był wiotki i nie mógł zacząć oddychać.
    Ale serce nie zatrzymało się zupełnie, a niedotlenienie musiało trwać tylko chwilę, bo położna od razu zaczęła sztuczną wentylację.
  • ikka135 15.01.17, 23:49
    Dzisiaj położenie miednicowe to przymusowa cesarka! Sama tego doświadczyłam. Bez dyskusji. Postraszono mnie w niewybranych słowach dzieckiem z mpd i tym podobnych. Tak zgadzam się z tobą, że rodzące traktuje się jak debilki, ale jak jeszcze mają jakieś wąty to wierz mi, lekarze mają wprawę w pacyfikacji głupich bab, którym się w du..ach przewraca. Z trzecim na pojadę na ostatnie 15 minut. Choć z tego co wiem matki po cc są także zmuszane do kolejnej cesarki. Dziwię się, że za to nikt się jeszcze nie zabrał. Mogę sie tylko domyślać dlaczego.
  • kaakaa 26.02.17, 19:26
    Zastanawiam się, czy serio masz takie poglądy, jak tu prezentujesz, czy może to prowokacja?
    Jeśli naprawdę tak myślisz, to ile dzieci dotąd urodziłaś nie dając z siebie zrobić debilki?
  • deigratia 31.01.17, 23:24
    Po pierwszym domowym porodzie nie urodziło mi się łożysko. Po dwóch godzinach i zastrzyku z oksytocyny pojechaliśmy do szpitala. Były z nami dwie położne i dobrze, bo ja miałam już wewnętrzny krwotok i każde ręce się przydawały.
    Drugie dziecko urodziłam przypadkiem bez asysty. Zaraz po porodzie pojechaliśmy do szpitala, ponieważ mój mąż miał już wizję, że znowu mogę otrzeć się o śmierć. Łożysko urodziło się dopiero po godzinie. Potrzebne były dwa szwy. Ten poród był bardzo szybki a ja nie zdawałam sobie z tego sprawy i dlatego urodziłam bez lęku smile
    Trzeci poród wlókł się niemiłosiernie i do ostatniej chwili nie mieliśmy położnej. Sześć położnych z naszej listy z różnych powodów nie mogło do nas przyjechać. W końcu przyjechała obca osoba, która nas uratowała. Dziecko rodziło się w worku owodniowym, na co absolutnie nie byliśmy z racji braku wykształcenia w tym kierunku przygotowani.

    Nie poleciłabym nikomu świadomego porodu bez asysty. Tak, ciało wie, jak rodzić i można się trochę wyedukować, umieć opatrzyć pępowinę i jeszcze parę rzeczy. Jest jednak mnóstwo rzeczy, które mogą nas zaskoczyć, szczególnie przy pierwszym porodzie.
  • kropkaa 25.02.17, 00:37
    Chociażby to, że noworodek jest śliski, a wyskakuje dość dynamicznie i trzeba z refleksem złapać. Dla położonej do chleb powszedni.

    --
    a może by tak urodzić w domu?
  • keliaa 30.11.17, 01:19
    Opatrzyć pępowinę? Możesz kupić w internecie te złączki.
    Ogólnie to wszystko jest nic. Szkoda że nie wydano w Polsce książki o nazwie Poród bez asysty.
  • keliaa 30.11.17, 01:21
    Zauważam że jakoś łatwo pęka wam krocze podczas tych porodów.
    W jaki sposób rodzicie?
    Na plecach i przecie na siłę?
    Nie wiecie że należy rodzić spokojnie, wertykalnie i bez nadmiernego wysiłku?
  • kropkaa 27.12.17, 15:07
    Wiemy.
    Widocznie krocza nie czytają książek.
  • keliaa 10.01.18, 14:02
    To zależy od głowy, a nie od krocza. Myśl co robisz podczas porodu i nie pozwalaj sobie narzucać woli innych.
    Coś takiego jak nacinanie czy pęknięcie krocza to ogromna rzadkość podczas naturalnych porodów.
  • iciako 12.01.18, 11:10
    masz tak dobre własne doświadczenia ??

    --
    Iwona, mama Spryciuli, Pięknoty, Słodziaka i Fasolki
  • keliaa 15.03.18, 08:26
    Mam wiedzę na ten temat i porody bez asysty mnie nie dziwią.
    Porody są instynktowne, automatyczne i z reguły bezpieczne.
    A ryzyko jest także w szpitalu.
  • iciako 15.03.18, 09:35
    nie pisze o szpitalach
    czułam że masz Wiedzę a nie doświadczenia
    instynktowne na pewno porody są ale bliskość kogoś kto wspiera ogarnia rozumie to co przechodzisz, zabezpiecza i daje spokój
    myślę, że zawsze jakaś "towarzyszka" przy porodach była -doświadczona bardziej osoba- kiedyś żyło się wielopokoleniowo i kobiety były bardziej "ze sobą"
    nie krytykowałabym jednak asysty położnych czy douli
    ani nie zachęcała do porodu bez asysty

    a ty wiedzę zdobywasz w tym temacie żeby ??
    dla siebie? żeby doradzać ?

    --
    Iwona, mama Spryciuli, Pięknoty, Słodziaka i Fasolki
  • keliaa 18.03.18, 04:57
    Prawdę mówiąc moje zainteresowanie tym tematem wynika głównie z ogromnej patologii związanej z porodami szpitalnymi.
    Niedawno przedstawiono dokładne dane jak wygląda sytuacja na polskich porodówkach.
    Jednym słowem jest tragicznie.
    Chociażby niepotrzebne i nagminne interwencje medyczne, sztuczne ingerowanie w poród i nacinanie krocza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.