• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

szczepienia-nie na temat ale wazne !!! Dodaj do ulubionych

    • 09.02.10, 20:47
      Nadgryzę problem trochę z innej strony. Jako dziecko nie
      przechorowałam ospy wietrznej choć miałam z nią ustawiczny kontakt w
      postaci chorujących koleżanek. Szczepień na tę chorobę wtedy nie
      było ( teraz są ).Niestety jak byłam w ciąży wskutek spadku
      odporności , co w ciąży ma miejsce , złapałam tę wstrętną chorobę.
      Dorosły człowiek trochę ciężej przechodzi niż mały ale nie o tym.
      Skutki tej wirusowej infekcji ponosi moje dziecko. Gdybym mogła coś
      zmienić, oddałabym wszystko by móc zaszczepić się jako dziewczynka
      na tę chorobę i nie tylko ( różyczka ) - by chronić przyszłe
      potomstwo .
      • 09.02.10, 21:33
        lilabe1 napisała:

        > Gdybym mogła coś
        > zmienić, oddałabym wszystko by móc zaszczepić się jako dziewczynka
        > na tę chorobę i nie tylko ( różyczka ) - by chronić przyszłe
        > potomstwo .


        A masz świadomość, że gdybyś nawet zaszczapiła się jako dziewczynka,
        to i tak nie koniecznie uchroniło by Cię przed zachorowaniem w
        ciąży, bo odporność poszczepienna trwa tylko przez kilka lat? I to
        jest najgłupsze w masowym szczepieniu dzieci przeciwko chorobom,
        które są niebezpieczne w zasadzie tylko dla dorosłych. Lepiej, żeby
        dzieci przechorowały, co mają przechorować a szczepionki zostawić
        dla takich osób, które nie nabrały naturalnej odporności a mogą jej
        potrzebować - np. kobiety planujące ciążę, które nie chorowały na
        różyczkę, czy ospę powinny mieć rbione badanie w kierunku
        przeciwciał. W przypadku braku przeciwciał warto zastanowić się nad
        szczepieniem. Tylko kto o tym myśli, jeśli kobiety są przekonane, że
        różyczka im nie grozi, bo przecież były szczepione jako
        trzynastolatki confused
      • 10.02.10, 01:32
        Lilabe, nie przerzucaj odpowiedzialności za twoje dziecko na całe społeczeństwo.
        Jeżeli nie zbadałaś sobie przeciwciał (wiedząc że nie chorowałaś na ospę) i nie
        zaszczepiłaś się przed ciążą, to twoje zaniedbanie, bo jak już napisała kaka
        zaszczepienie w dzieciństwie i tak nie chroni dojrzałej już kobiety, a niestety
        tylko zwiększa prawdopodobieństwo, że włąśnie na różyczkę czy ospę zachoruje
        kobiera w wieku rozrodczym czy w ciąży
        • 10.02.10, 01:43
          Chociaż z drugiej strony rozumiem Twoje rozgoryczenie i szukanie winnych. Pewnie
          gdyby mnie się taka historia przydarzyła, robiłąbym to samo.
        • 13.02.10, 18:26
          sugarxxx ,co w moim poście świadczy o tym , że szukam winnych lub
          chcę przerzucić odpowiedzialność na społeczeństwo ??? Czytasz nie
          rozumiejąc o co mi chodzi.Piszesz : "..Jeżeli nie zbadałaś sobie
          przeciwciał (wiedząc że nie chorowałaś na ospę) i nie
          > zaszczepiłaś się przed ciążą, to twoje zaniedbanie.." A przecież
          napisałam , że w tamtym czasie nie było szczepień ani na różyczkę
          ani na ospę wietrzną
          , ani nawet nie badano przeciwciał tego
          typu . To było 22 lata temu. Napisałam , że gdybym mogła coś zmienić
          to inaczej bym wszystko zaplanowała tak jak pisze kaakaa. Ale to
          były inne czasy i niewiele mogłam. Teraz za to, sądząc z niektórych
          postów, wiedza kobiet jest większa i można coś zrobić by ustrzec
          młode kobiety przed infekcją wirusową w ciąży. Szkoda , że wtedy nie
          było takich możliwości.
          • 14.02.10, 01:49
            Faktycznie, źle zrozumiałam Twojego posta. Przepraszam, zagotowałam się, bo z
            kolei zarzuciłaś pediatrze niewiedzę na podstawie jednego przeczytanego zdania.
            A ta pediatra to akurat moja mama i na temat jej wiedzy to akurat dużo wiem.
      • 11.02.10, 16:45
        Szczepionka nawet w doroslym zyciu, wzieta kilka lat przed ciaza moglaby nie
        odpornic Cie na te chorobe. Pracowalam w szpitalu psychiatrycznym gdzie wszyscy
        musieli byc zaszczepieni na zoltaczke B(UK) chyba ze podpisali papier ze jak
        dostana zoltaczki bo pacjent ich podrapal itp nie wezma do sadu szpitala. To
        bylo zanim wiedzialam cokolwiek o szczepieniach, teraz bym podpisala papier. Po
        3 dawkach kazdy mial badane przeciwciala. Jedna babka nie wytworzyla przeciwcial
        po pierwszej serii szczepionki wiec wziela jeszcze dwie czyli razem miala 9
        szczepien (!!!) i NIC. Po prostu niektorzy nie wytwarzaja przeciwcial po
        szczepieniu i jest to nawet napisane na ulotkach
    • 23.02.10, 22:09
      www.pzh.gov.pl/page/fileadmin/user_upload/newsy/Oswiadczenie.pdf

      A co o tym myślicie? Pytam serio - ja co prawda szczepię chłopaków,
      choć nie z pełnym przekonaniem, nie na wszystko, na co można (i na
      co namawiają producenci) i nie zawsze według kalendarza szczepień,
      ale po lekturze Waszych postów miewam napady wątpliwości... wink
      • 23.02.10, 22:59
        Mnie tekst PZH nie przekonuje.
        • 24.02.10, 03:48
          Mnie też nie przekonuje.
          Z tego co pamiętam, to właśnie prof. Majewska wytykała bardzo szczegółowo błędy
          w metodyce badań dowodzących nieszkodliwości szczepionek.
          Natomiast PZH napisał bardzo ogólnikowo, że przeciwne badania były
          przeprowadzone nieprawidłowo... Hm, czyżby bali się wnikać w szczegóły?...
      • 24.02.10, 03:12
        Przeczytaj uwaznie i krytycznie to, bo na zrodla amerykanskie sie powoluja:
        www.fda.gov/BiologicsBloodVaccines/SafetyAvailability/VaccineSafety/ucm096228.htm#tox

        Hewitson, L, House, LA, Stogg, C, Sackett, G, Tomko, JL, Atwood, D, Blue, L,
        White, W, and Wakefield, AJ. Delayed Acquisition of Neonatal Reflexes in
        newborn Primates receiving A Thimerosal-containing Hepatitis B Vaccine. Neutox
        1068. doi:10.1016/j.neuro.2009.09.008

        Burbacher, TM, Shen, DD, Liberato, N, Grant KS, Cernichiari, E, Clarkson, T.
        Comparison of Blood and Brain Mercury Levels in Infant Monkeys Exposed
        toMethylmercury or Vaccines Containing Thimerosal. Environmental Health
        Perspectives. August 2005, 113(8):1015.

        • 24.02.10, 03:23
          Thimerosal Toxicity

          The various mercury guidelines are based on epidemiological and laboratory
          studies of methyl mercury, whereas thimerosal is a derivative of ethyl mercury.
          Because they are different chemical entities - ethyl- versus methylmercury -
          different toxicological profiles are expected. There is, therefore, an
          uncertainty that arises in applying the methylmercury-based guidelines to
          thimerosal. Lacking definitive data on the comparative toxicities of ethyl-
          versus methylmercury, FDA considered ethyl- and methyl-mercury as equivalent in
          its risk evaluation.
          There are some data and studies bearing directly on
          thimerosal toxicity and these are summarized in this Section.

          Allergic responses to thimerosal are described in the clinical literature, with
          these responses manifesting themselves primarily in the form of delayed-type
          local hypersensitivity reactions, including redness and swelling at the
          injection site (Cox and Forsyth 1988; Grabenstein 1996). Such reactions are
          usually mild and last only a few days. Some authors postulate that the
          thiosalicylate component is the major determinant of allergic reactions (Goncalo
          et al. 1996). In a clinical setting, however, it is usually not possible to
          determine whether local reactions are caused by thimerosal or other vaccine
          components.

          The earliest published report of thimerosal use in humans was published in
          1931 (Powell and Jamieson 1931). In this report, 22 individuals received
          1% solution of thimerosal intravenously for unspecified therapeutic reasons.
          Subjects received up to 26 milligrams thimerosal/kg (1 milligrams equals 1,000
          micrograms) with no reported toxic effects, although 2 subjects demonstrated
          phlebitis or sloughing of skin after local infiltration. Of note, this study
          was not specifically designed to examine toxicity; 7 of 22 subjects were
          observed for only one day
          (nie mowia przez ile dni byla obserwowana reszta),
          the specific clinical assessments were not described, and no
          laboratory studies were reported
          .

          Several cases of acute mercury poisoning from thimerosal-containing products
          were found in the medical literature with total doses of thimerosal ranging from
          approximately 3 mg/kg to several hundred mg/kg. These reports included the
          administration of immune globulin (gamma globulin) (Matheson et al. 1980) and
          hepatitis B immune globulin (Lowell et al. 1996), choramphenicol formulated with
          1000 times the proper dose of thimerosal as a preservative (Axton 1972),
          thimerosal ear irrigation in a child with tympanostomy tubes (Rohyans et al.
          1994), thimerosal treatment of omphaloceles in infants (Fagan et al. 1977), and
          a suicide attempt with thimerosal (Pfab et al. 1996). These studies reported
          local necrosis, acute hemolysis, disseminated intravascular coagulation, acute
          renal tubular necrosis, and central nervous system injury including obtundation,
          coma, and death. (IOM2)

          Several animal studies have evaluated the toxicity of thimerosal. In 1931
          Powell and Jamieson
          (ci sami autorzy ktorzy zrobili poprzednie beznadziejne
          badania) reported acute toxicity studies in several animal species. Maximum
          tolerated doses not associated with death of the animals were 20 mg
          thimerosal/kg (rabbits) and 45 mg/kg (rats). Blair evaluated the administration
          of thimerosal intranasally for 190 days and observed no histopathological
          changes in the brain or kidney (Blair et al. 1975). Magos et al. directly
          compared the toxicity of ethyl- versus methylmercury in adult male and female
          rats administered 5 daily doses of equimolar concentrations of ethyl- or
          methylmercury by gavage (Magos et al 1985). Magos concluded that ethylmercury,
          the mercury derivative found in thimerosal, is less neurotoxic than
          methylmercury, the mercury derivative for which the various guidelines are based.

          cdn
      • 28.02.10, 15:06
        www.box.net/shared/1uh22ho566 - tu jest do ściągnięcia odpowiedź prof. Majewskiej na oświadczenie PZH. Dopiero zaczęłam czytać, ale włos się jeży na głowie !!
        zdecydujcie, komu wierzycie.
        • 28.02.10, 19:39
          Prof. Majewska jak zwykle w świetnej formie intelektualnej... smile
        • 01.03.10, 00:28
          FANTASTYCZNA odpowiedz. BRAWO!!!! Powalila tych profesorkow na lopatki smile
          Dziewczyny, ktore sa teraz w ciazy albo maja malutkie dzieci powinny przeczytac
          wszystko bardo, bardzo dokladnie.
          Zaluje, ze nie bylo dr Majewskiej w prasie 5 lat temu.
          Wyciagniecie Kuby z tego, co spowodowal Euvax B zajelo mi 2 lata (dalej mamy
          jeszcze troche przed soba) i kosztowalo 5 tys funtow...
          • 01.03.10, 15:48
            przeczytalam wczoraj jak zobaczylam ze linkujesz na nk wink

            jak Kuba teraz?
            ja prowadze Angela na bezglutenowej od maja i od wrzesnia zaczal
            rosnac,przybierac na wadze,zachowanie sie unormowalo smile daje mu owsianke od
            grudnia i nie wiem czy z niej tez nie bede musiala jednak zrezygnowac sad
            dalej ma cala maase innych alergii,ale przynajmniej rosnie i sie rozwija..
            • 23.03.10, 04:15
              • 28.03.10, 11:38
                Hej,

                Podczepię się pod wątek.
                Byłam już u Was, ale jak tylko położna odmówiła pierwszego porodu w
                domu (i tak skończyło się cc) to jakoś wymiękłam z udzielania sięsad

                Ale do rzeczy.
                Nasza pediatra jest dodatkowo pulmonologiem. Bardzo nalega na
                szczepienie na krztusiec - co Wy na to? Zgodzić się czy ponegocjować.
                Powiedziała, że dużo osób na to choruje, co obserwuje w poradni, a
                dla niemowlaka to w zasadzie śmiertelne. Mam więc zagwózdkę - np.
                skąd tyle zachorowań skoro jest szczepionka?
                Czy macie jakieś dane nt. tego konkretnego szczepienia?

                I jeszcze jedno. Powiedziała mi, że dziwi się, że nie chcę szczepić
                na polio. A ja nie chcę, bo nie widzę sensu, skoro Europa jest strefą
                wolną od polio... Może mi ktoś wyjaśnić po co nadal utrzymuje się to
                szczepienie?
                • 04.04.10, 02:20
                  Musisz sama poczytac i sama podjac decyzje. Twoje dziecko i to Ty bedziesz
                  ponosic konsekwencje tej decyzji jakakolwiek ona bedzie. Powodzenia
                  Kaska
    • 28.03.10, 12:54
      Przeczytałam niedawno na medycynie praktycznej artykuł "Szczepienia
      a autyzm: historia zmieniających się hipotez" (link poniżej).
      Artykuł omawia badania, odnoszące się do hipotez o związku między
      MMR a autyzmem i zawartoscią tiomersalu w szczepionkach a autyzmem.
      Wrzucam, jako że dyskusja: szczepić - nie szczepić? wciąż dla mnie
      aktualna..

      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=50179&_tc=5CE8B87675CE4A21B1EA54CB9C915F4D
      • 03.04.10, 23:53
        goldenhawkprojects.blogspot.com/
    • 01.09.10, 21:44
      Wątek jest dla mnie mega-długaśny, dlatego przepraszam, ale nie czytałam go całego. Teraz potrzebuję Waszej rady, jakiejś wskazówki, co robić.

      Oluś idzie 6go do żłobka (6 i 1/2 m-ca). 200 dzieci. W grupie 25. W przedziale wiekowym od 5 m-ca do 1 r.ż.

      Dziś lekarka nastraszyła nas pneumokokami. Jak wiecie, szczepionka kosztuje w zwykłej aptece 360 zł (w DOZ wyjątkowo 288 zł), ale jest to tylko jedna z trzech dawek na jakie trzeba się szykować. No i zaliczyliśmy "zonka". Bo wydatek jest olbrzymi dla nas. Szczególnie, że mój wrześniowy powrót do pracy nie oznacza jeszcze tych samych pieniędzy jakie zarabiałam przed odejściem na macierzyński.. Przed nami jeszcze masa innych pilnych wydatków, stąd lekkie przerażenie..

      Już sama nie wiem, czy pneumokoki to nie aby nabijanie kasy firmom farmaceutycznym.. uncertain Wkurza mnie ta jazda po emocjach matek i ojców tak malutkich dzieci, nakłuwanie lękiem i historiami jak to wylądowali w szpitalu a to z zapaleniem uszu, płuc, czy sepsą, że umarło, lub ledwo uszło.. co robić? Czy to naprawdę takie niebezpieczne?

      Wybaczcie chaos, ale z ledwością ostatnio znajduję czas na otwarcie poczty mailowej (strona moja wciąż czeka na mój czas i zlitowaniewink) - ale będę wdzięczna za Waszą mądrą pomoc smile Wiem, że tutaj mogę na Was zawsze liczyć kiss
      --
      Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
      http://www.suwaczki.com/tickers/relganliwf5ue0xk.png
      • 01.09.10, 22:12
        kawo-szka napisała:

        > Już sama nie wiem, czy pneumokoki to nie aby nabijanie kasy firmom farmaceutycz
        > nym.. uncertain
        No, jak na mój gust, to jest głównie właśnie to confused Ale, oczywiście, rozumiem, że
        ktoś może mieć inne zdanie.
        A musisz biedaka do tego żłoba oddawać? Jakoś bardzo źle mi się takie instytucje
        kojarzą. Nie ma szans na przykład na jakąś zaprzyjaźnioną mamę w okolicy, która
        za nierujnującą opłatą zajęłaby się maluchem przy okazji opieki nad swoim dzieckiem?
        • 01.09.10, 22:18
          kaakaa napisała:

          > A musisz biedaka do tego żłoba oddawać? Jakoś bardzo źle mi się takie instytucj
          > e
          > kojarzą. Nie ma szans na przykład na jakąś zaprzyjaźnioną mamę w okolicy, która
          > za nierujnującą opłatą zajęłaby się maluchem przy okazji opieki nad swoim dziec
          > kiem?

          Niestety.
          Żłobek kosztuje nas tylko ok.274 zł/mies. (piszę około bo zalezy od ilości dni w m-cu i stawki za żywienie). Na więcej - a jest to wówczas już poziom 1.000 zł (opiekunka, znajoma) nas nie stać uncertain
          Poza tym to nowo-otwarty żłobek państwowy - całkiem miłe wrażenia :
          Weranda:
          http://i457.photobucket.com/albums/qq295/Adrianowro/Zdjcie0132-1.jpg
          http://i457.photobucket.com/albums/qq295/Adrianowro/Zdjcie0131.jpg
          Pokój zabaw:
          http://i457.photobucket.com/albums/qq295/Adrianowro/Zdjcie0130.jpg
          Połączony jest z jadalnią:
          http://i457.photobucket.com/albums/qq295/Adrianowro/Zdjcie0129.jpg
          http://i457.photobucket.com/albums/qq295/Adrianowro/Zdjcie0128.jpg
          A spać będzie tutaj (w samym kąciku, w rogu pokoju, pod
          księżycemsmile):
          http://i457.photobucket.com/albums/qq295/Adrianowro/Zdjcie0127-1.jpg

          --
          Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
          http://www.suwaczki.com/tickers/relganliwf5ue0xk.png
          • 01.09.10, 22:21
            Wszystko fajnie, ale obawiam się, że półroczniak niewiele ma pożytku z pobytu w
            takim żłobku - taka przechowalnia sad
            • 01.09.10, 22:28
              Na swój sposób Olusia to bawi - on uwielbia obserwować otoczenie, zmieniające
              się, nie znosi statyczności. Dziś dał się porwać opiekunce (wzięła go z moich
              rąk), a ten mały drań nawet nie zauważył! Szok w gaciach. Dał się tak nosić
              przez 10 minut, dopóki mnie nie usłyszał.
              tutaj odrobina Małego:
              www.youtube.com/watch?v=4XrbxS3ildM
              --
              Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
              http://www.suwaczki.com/tickers/relganliwf5ue0xk.png
      • 01.09.10, 22:31
        > Dziś lekarka nastraszyła nas pneumokokami. Jak wiecie, szczepionka kosztuje w z
        > wykłej aptece 360 zł (w DOZ wyjątkowo 288 zł), ale jest to tylko jedna z trzech
        > dawek na jakie trzeba się szykować.
        W Kauflandzie przy legnickiej (apteka DGA) - 268 kosztuje.
        • 01.09.10, 22:58
          aajjaa napisała:

          > W Kauflandzie przy legnickiej (apteka DGA) - 268 kosztuje.
          Dzięki za info!

          --
          Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
          http://www.suwaczki.com/tickers/relganliwf5ue0xk.png
          • 11.01.11, 13:39
            Nie szczepić i nie dawać do żłobka. Żłobek mamy nie zastąpi, czas tak szybko leci nie szkoda Ci będzie za kilka lat? Uważam ze dziecko powinno większość dnia spędzać z rodzicem, przynajmniej do 3 roku- to tworzy bazę to dalszego rozwoju emocjonalnego i intelektualnego. Wiem ze to opinia niepoprawna politycznie ale taka jest prawda.
            --
            moje allegro
            • 11.01.11, 22:37
              Na pewno nie dawać do żłobka z powodów pięknie opisanych przez kasiamichael. Co do szczepień na pneumo nie będę się wypowiadać.
              • 12.01.11, 19:53
                co w zamian? z czego żyć? Niby caritas obiady rozdaje ale to może być za mało.
                • 12.01.11, 21:06
                  W tym państwie nikt nie wspiera zacnej roli matki, a szkoda... Chyba to po prostu kwestia decyzji i granic poświęcenia- ja siedzę z dziećmi i szczerze przyznam- materialnie wychodzimy na tym dużo gorzej od ludzi, którzy sie na to nie decydują- ale ja tam nie żałuję i chyba to tez uczy radzenia sobie inaczej...moim zdaniem jest to kwestia determinacji i chęci- osobiście zgadzam się z Kasią- sama nie umiałabym oddać dziecka do żłobka, przedszkola ze względu na głębokie przekonania jakie w związku z tym mam- chyba są silniejsze niż niektóre inne potrzeby...
            • 13.06.11, 21:06
              kasiaimichael napisała:

              > Nie szczepić

              Jeśli idzie o pneumokoki - nie zaszczepiliśmy.
              Reszta idzie niestety troszkę wg planu, bo nie mam sił na walkę z urzędami, sądami i innymi.
              Aczkolwiek.. po jednej dawce MMR (mąż dał dziecko do szczepienia, dowiedziałam się po fakcie) która skończyła się jakimiś dziwnymi krostami, plamami i innymi dziwnymi skórnymi efektami (schodziły kilka tygodni, zrzucono to na karb uczulenia, a ja dopiero po kilku tygodniach połączyłam te objawy z faktem szczepienia, a nie chorobą jaką wówczas chwycił Mały), chyba odpuszczę drugą dawkę. Za bardzo się tej szczepionki zaczynam bać..

              > i nie dawać do żłobka. Żłobek mamy nie zastąpi, czas tak szybko le
              > ci nie szkoda Ci będzie za kilka lat? Uważam ze dziecko powinno większość dnia
              > spędzać z rodzicem, przynajmniej do 3 roku- to tworzy bazę to dalszego rozwoju
              > emocjonalnego i intelektualnego.

              Jasne.. uncertain A gdybym miała skrzydła, to bym pofrunęła. Zaś życie kosztuje. Nikt nam nie pomoże finansowo. Nie możemy sobie pozwolić na NIE PRACOWANIE. Sorry, ale nie każdego stać na luksus wychowawczego. Wiem DOSKONALE jak cholernie ważne są pierwsze lata dla dziecka, ale my NIE MAMY WYBORU. Albo inaczej - mamy: most się nazywa. Pod nim musielibyśmy zamieszkać. Bo życie i wybory jakich kiedyś dokonaliśmy kosztują. Taka jest cena. Szczęśliwa nie jestem z tego powodu, ale.. taki już lajf. Ciąć się jednak żyletkami z tego powodu nie zamierzam.

              > Wiem ze to opinia niepoprawna politycznie ale
              > taka jest prawda.

              Ja też to wiem, od dawna. Dlatego tak lamentowałam tutaj na forum pisząc o żłobku i oddawaniu Małego. Serce mi pękało i pęka do dziś, kiedy muszę jechać na cały tydzień w Polskę, wracając na weekendy.. Okazało się jednak, że po roku zrezygnowaliśmy, bo Mały był w nim jakieś 17 dni łącznie. Max 3 dni pod rząd. Zawsze kończyło się chorobą.

              Małym, oprócz Męża w jego dni wolne od pracy, zajmuje się więc Teściowa (i oby jej jeszcze zdrowie dopisywało, bo jest naszą jedyną nadzieją, naszym światełkiem w tym cholernym, czarnym tunelu) i muszę przyznać, że to najlepsze i najcudowniejsze rozwiązanie, jakie nam się trafiło. Gorzej tylko, bo drugie w kolejce, a temu już Teściowa nie podoła.. Ech, kolejne życiowe dylematy i problemy.. Zazdroszczę tym, co mają kasę i nie muszą się takimi sprawami w ogóle przejmować.. Ale - może wygram w Lotto i będę bogata? smile To w nosie będę miała wszystko wink

              --
              Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
              www.facebook.com/porod.w.domu
        • 12.01.11, 00:44
          kilka lat temu (w 2007) czytalam ciekawy art. o tej szczepionce-powstala na bazie wizusa,ktory wystepuje tylko w USA i nie jest to ten sam szczep,ktory wystepuje w Pl.Wiec o ile nie mieszkasz w stanach,to nie ma sensu.
    • 04.10.10, 11:40
      www.youtube.com/watch?v=HsnlifYuhBQ&p=0C1AA85AC4C33EA1&playnext=1&index=91
      Pierwszy w historii wygrany proces ze MMR bylo przyczyna autyzmu. Ciekawie powiedziane "it did not cause but resulted" prawnicze przepychanki slowne. To dziecko milo jakies schorzenie mitochondriow, a przez szczepionke to schorzenie sie zaostrzylo i dostala autyzmu. Mowia ze to schorzenie jest rzadkie, tylko ze nikt nie sprawdza przed szczepieniami czy dzieci maja jakies schorzenia mitochondriow a poza tym nie powiedzieli ze samo szczepienie moze powodaowac zmiany na poziomie mitochondriow.
      --
      moje allegro
      • 14.11.10, 23:13
        Ja z nieszczepiących, ale pomyślałam, że może kogoś zainteresuje. Inicjatywa na rzecz etycznych szczepionek (MMR, polio i wzwB i A): dobreszczepionki.pl
      • 08.01.11, 18:15
        childhealthsafety.wordpress.com/2011/01/08/the-big-lie-brian-deer-dr-wakefield-the-british-medical-journal/
        bardzo ciekawe,odnosi sie do szczepionek ogolem,nie tylko do MMR
        • 02.02.11, 21:09
          autyzmaszczepienia.wordpress.com/
    • 27.01.11, 16:46
      www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/10832,szczepionki,autyzm.html
      • 28.01.11, 11:23
        A może to:
        www.stopcodex.pl/2011/01/dr-wakefield-szczepionkiautyzm/
        • 17.05.11, 22:04

          --
          Gorąco zachęcam Was do podpisania niniejszej petycji dotyczącej wolności
          decydowania w kwestii szczepień i ochrony dzieci przed negatywnymi
          odczynami poszczepiennymi (NOP) poprzez pozostawienie rodzicom wyboru
          szczepionki, szczepienia (lub rezygnacji z nich), stworzenie sprawnego
          systemu rejestracji NOP i egzekwowania od lekarzy wypełniania formularzy
          NOP, do czego są prawnie zobowiązani.

          PETYCJA WS.ZMUSZANIA RODZICÓW I DZIECI DO SZCZEPIEŃ I OCHRONY DZIECI
          PRZED ODCZYNAMI POSZCZEPIENNYMI

          www.petycje.pl/7000
          Po więcej informacji na ten temat zapraszam na działające od kilku lat
          forum www.szczepienia.org.pl i niedawno powstałego Ogólnopolskiego
          Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” (strona na razie w
          budowie - zapraszamy wkrótce)

          szczepieniapneumoihib.wordpress.com/
      • 07.02.11, 21:30
        oraz to:
        articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/02/07/new-research-shows-link-between-mmr-vaccine-and-autism.aspx
        przeczytaj dokładnie i zobacz wszystko, ciekawa tez jestem co byś powiedziała gdyby ta dziewczynka z pierwszego filmu była Twoja córką...
        • 06.06.11, 08:11
          Jak to jest z tą odrą? Czytam,ze to powszechna choroba wieku dziecięcego, powikalnia w przypadku dzieci niedożywionych itd....że szczepienie należy powtórzyć-ale nie obowiązkowo-czyli nie daje odporności na całe życie.
          Więc tak myślę sobie-jak np jest na 13 lat, a zachoruje 16 latek to sa jakieś inne skutki niż takie małe dziecko do 7 lat??
          To może szczepić później niż w 13 miesiącu-bo potrójną na pewno szczepić nie będę.
          No i czy jest do dostania ATTENUVAX? Bo to chyba jedyna szczepionka nie uzyskiwania na płodach...
    • 15.06.11, 11:23
      Sanepid w Poznaniu skierował sprawę do sądu w celu wyegzekwowania szczepień i.. przegrał!!! smile
      dziecisawazne.pl/sanepid-w-poznaniu-skierowal-sprawe-do-sadu-w-celu-wyegzekwowania-szczepien-i-przegral/
      Powstała także petycja - myślę, że warto ją podpisać:
      www.petycje.pl/7000
      Pozdrawiam smile
      --
      Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
      www.facebook.com/porod.w.domu
      • 21.06.11, 08:36
        Hura! Kolejne orzeczenie WSA z maja tego roku, które mówi, że: "Brak jest więc podstaw prawnych do wydania decyzji o obowiązku poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym w ramach narodowego Programu Szczepień Ochronnych." Odwrót od totalitaryzmu! smile I nadzieja dla wszystkich chroniących swoje dzieci.

        orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/26A4BAFDDD
        --
        Moja strona: www.porod-w-domu.pl/
        www.facebook.com/porod.w.domu
    • 15.06.11, 11:50
      Czy ktoś wie, jakie są plany co do tej szczepionki? Jakiś czas temu czytałam, że powinna być wycofana, bo jest przestarzała, ale mają duże zapasy i koszt utylizacji byłby ogromny. Czy ktoś coś wie?
      Młodsza jest nieszczepiona i nie wiem, czy będę musiała szczepić czy nie. Pismo jeszcze nie przyszło, ale kto wie, może jest już w drodze?
      • 15.06.11, 12:29
        kropkoo ty tez przeszlas na druga strone? smile
        • 22.06.11, 20:03
          Jeremi też jeszcze nieszczepionyuncertain i tylko pierwszą dawką tej pierwszej, wyrodna matka jauncertain

          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/YGz30fIG3BanVAiPyA.jpg
          www.pomoz-amelce.pl/
        • 22.06.11, 20:16
          Niezupełnie; skojarzone mam, tylko BCG wisi i nie wiem, co robić.
          • 30.06.11, 23:14
            nie szczep. dowody naukowe są ze ludzie szczepieni zapadają na gruźlicę częściej niż nie szczepieni ta szczepionka:
            whqlibdoc.who.int/bulletin/1979/Vol57-No5/bulletin_1979_57%285%29_819-827.pdf
            Jak chcesz wydrukuj i daj lekarzowi do poczytania (jeśli zna angielski)
            Poza tym skojarzone szczepionki gorsze są niż pojedyncze niestety sad
            • 06.07.11, 18:33
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • 07.07.11, 07:18
              kasiaimichael napisała:

              > nie szczep. dowody naukowe są ze ludzie szczepieni zapadają na gruźlicę częście
              > j niż nie szczepieni ta szczepionka:
              > rel="nofollow">whqlibdoc.who.int/bulletin/1979/Vol57-No5/bulletin_1979_57%285%29_819-827.pdf

              I od 1979 roku nie pojawiły się nowe opracowania na ten temat? Podpowiem - pojawiły się. Zerknij sobie na nie smile
              • 07.07.11, 23:35
                Szczepionka BCG powstała w 1921 (!!!!!!!!!!!!!!!!!) roku weszła na rynek 3 lata później. Dalej produkowana jest z tego samego szczepu bakterii wiec nie zmieniła się od 1921 roku. Badanie które przytoczyłam nie zostało podważone. Jest to największe pod względem liczebności próbki badanie dotyczące BCG. Jeśli masz badania o tej szczepionce zrobione na populacji o podobnej wielkości to mnie oświeć. Przeczytałeś badanie czy tylko zobaczyłeś datę w linku?
                Poza tym czy ktoś płaci ci za wyłapywanie na forach postów przeciw szczepieniom czy za alternatywnymi metodami leczenia? Ciekawa jestem, bo gdziekolwiek pojawi się słowo Quantec lub szczepienia na nie tam i Ty. Zazdroszczę czasu i wytrwałości jeśli to Twoje hobby.
                --
                moje allegro
                • 08.07.11, 05:48
                  Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                • 09.07.11, 14:05
                  O kurde, znowu zapomniałem sygnaturkę wyciąć. Sorki!

                  kasiaimichael napisała:

                  > Szczepionka BCG powstała w 1921 (!!!!!!!!!!!!!!!!!) roku weszła na rynek 3 lata
                  > później. Dalej produkowana jest z tego samego szczepu bakterii wiec nie zmieni
                  > ła się od 1921 roku. Badanie które przytoczyłam nie zostało podważone. Jest to
                  > największe pod względem liczebności próbki badanie dotyczące BCG. Jeśli masz ba
                  > dania o tej szczepionce zrobione na populacji o podobnej wielkości to mnie oświ
                  > eć. Przeczytałeś badanie czy tylko zobaczyłeś datę w linku?

                  Wchodzimy sobie na scholar.google.com i wpisujemy:

                  ""Trial of BCG vaccines in south india for tuberculosis prevention"

                  To tytuł badania, które podałaś. Zaznaczamy "Tylko język polski" i wciskamy szukaj. Dostaniemy to: www.phmd.pl/fulltxt.php?ICID=933482

                  Stamtąd się dowiemy czemu wyniki badania w Indiach nie przekładają się na inne szerokości geograficzne. Złapiemy też całkiem sporo ciekawych informacji o dyskutowanym szczepieniu.

                  > Poza tym czy ktoś płaci ci za wyłapywanie na forach postów przeciw szczepieniom
                  > czy za alternatywnymi metodami leczenia?
                  > Ciekawa jestem, bo gdziekolwiek pojaw
                  > i się słowo Quantec lub szczepienia na nie tam i Ty. Zazdroszczę czasu i wytrwa
                  > łości jeśli to Twoje hobby.

                  Nie ma "alternatywnych metod leczenia". Są metody leczenia i metody nie mające nic wspólnego z leczeniem ale przedstawiane jako "alternatywne". Nikt mi nie płaci - po prostu grzebanie w otchłani i mrokach paranoi to właśnie moje hobby.
          • 05.07.11, 16:05
            Nie moge znalezc w necie notatki do wykladu prof. Wysockiego - zwolennika szczepien. Wynikalo z niej, ze w walce z gruzica szczepienie jest na trzecim miejscu i to tylko osob z ryzyka (majacych kontakt z gruzlikami, starszych ludzi) nie pamietam co bylo na pierwszym miejscu ale chyba jakies leki, na drugim badania nad lepsza szczepionka! i dopiero na trzecim szczepienie BCG. Minie osobiscie ta notatka pzrekonala do nieszczepieia. Niepamietam co z reszta szczepionek ale wiem, ze choc pediatra chciala mnie nastraszyc ja uspokoilam sie raczej czytajac Wysockiego. Byc moze jest tak, ze kazdy odbiera to co chce. smile
            • 05.07.11, 23:04
              Dzięki, dziewczyny!
              Kiedyś czytałam na forum Gazety, że prof. Jelonek też jest przeciw tej szczepionce, a on pracuje z chorymi na gruźlicę (był expertem na jakimś forum zdrowotnym i pisał); to mi dało do myślenia.
              Kasiu, ja wybrałam skojarzone, bo pojedyńcze w Pl są przedpotopowe i pamiętają Noego chyba. Te infanrixy na pewno są nowsze.
    • 10.07.11, 14:48
      articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/07/10/this-shocking-fact-is-never-disclosed-on-any-vaccine-informed-consent-form.aspx?e_cid=20110710_SNL_Art_N
      Polio: PolioVax, Pentacel, DT Polio Absorbed, Quadracel (Sanofi)
      Świnka różyczka, odra: MMR II, Meruvax II, MRVax, Biovax, ProQuad, MMR-V (Merck)
      Priorix, Erolalix (GlaxoSmithKline)
      Ospa wietrzna i półpasiec: Varivax, ProQuad, MMR-V, Zostavax (Merck)
      Varilix (GlaxoSmithKline)
      Żółtaczka typu A Vaqta (Merck) Havrix, Twinrix (GlaxoSmithKine)Avaxim, Vivaxim (Sanofi) Epaxal (Crucell/Berna)
      Wscieklizna Imovax (Sanofi)
      • 17.07.11, 16:51
        Zaszczepiłaś BCG?
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/YGz30fIG3BanVAiPyA.jpg
        www.pomoz-amelce.pl/
        • 20.07.11, 15:08
          Nieuncertain
          Ciągle się waham.
    • 16.08.11, 10:54
      Ja też nie pozwolę szczepić mojego dziecka, a przynajmniej będę zwlekać, ile się da (latami), aby jego system odpornościowy był bardziej dojrzały, kiedy wstrzykną mu (oby nigdy!) tą rtęciową mini-bombę.

      otworz-oczy.org/index.php/o-wplywie-szczepionek-prof-maria-majewska/
      --
      Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
      • 14.09.11, 12:57
        Mamy termin szczepienia Odra/świnka/różyczka no i teraz tak: Priorixem szczepić nie chcę,ale na odrę bym zaszczepiła. Ale podobno nie ma samych szczepionek p/odrze...
        A jak np jest taka sytuacja, ze dziecko mi zachoruje na świnkę zanim go zaszczepię to jaki jest sens późniejszego szczepienia p/śwince? Wtedy należałoby p/odrze tylko....
        W dodatku syn ma sks-czyli stopy końsko szpotawe-pochodzenie tej wady nie jest znane, być może sa jakieś zmiany związane z mięśniami-ale to nie wiadomo. Innych wad nie ma-więc tym bardziej obawiam się szczepić akurat tą szczepionką-wcześniejszymi był szczepiony,ale to było zanim się oczytałam.
        Jak to jest z tą szczepionką monowalentną p/odrze?
        • 18.12.11, 11:58
          Jombusiowa pewnie już dawno podjęła decyzję niemniej odezwę się albowiem pytania o odrę pojawiają się tutaj często.

          Przechodziałam ją w dzieciństwie i ja i moja siostra (nieszczepione, wtedy nie było szczepień na tą chorobę) - równocześnie, siostra zaraziła się ode mnie. Miałyśmy wtedy ja 9 lat, siostra 14 lat. Pamiętam czerwoną skórę, takie jakby duże, plackowate, mocno różowe czy wręcz czerwone pogrubienia i ciemność - miałyśmy być w zaciemnionych pomieszczeniach. Pamiętam też że siostrę bardziej wysypało ode mnie i były komentarze, że przechodzi gorzej niż ja. Czym poza zaciemnieniem i "rosołem" nas leczono? Chyba niczym. Nie pamiętam żadnych zastrzyków, lekarstw, mikstur... (Przy okazji innej choroby, i gdy byłam młodsza pamiętam za to bardzo dobrze, więc tutaj chyba też bym pamiętała, prawda? Mama nie żyje, nie mogę zapytać o szczegóły.)

          W każdym razie żadnych powikłań po odrze ani u mnie, ani u siostry. A czytałam gdzieś nawet, że ludzie którzy przebyli odrę w dzieciństwie wyraźnie rzadziej (nie pamiętam cyfr, ale cyfry były) zapadają na wszelkie choroby onkologiczne ponieważ podobno choroba ta ćwiczy system odpornościowy przy okazji także w tym kierunku powodując namnażanie limfocytów typu T, które to właśnie organizm uruchamia do walki z nowotworem.

          W tamtych czasach, tj. w czasach mojego dzieciństwa (mam 43 lata) wiele dzieci chorowało także na świnkę i różyczkę. Nie przypominam sobie absolutnie żadnego przypadku powikłań. Ani po odrze, ani po różyczce, ani po śwince. Były to wtedy popularne choroby wieku dziecięcego, które nie powodowały ani stresu u rodziców, ani groźnych skutków ubocznych.

          No i jeszcze trochę z innej bajki. Innej, bo duńskiej wink Mój duński szwagier obecnie w wieku 60 lat nie szczepiony na nic. Ma 4 młodszego rodzeństwa. Żadne z 5 rodzeństwa, z nim włącznie nie zostało zaszczepione na nic po tym jak ich najstarszy brat zmarł po szczepieniu. Wtedy jego rodzice, czyli teściowie mojej siostry, odmówili szczepienia pozostałych dzieci. Wszyscy dziś w wieku 40 - 60 lat żyją i mają się dobrze. Czy chorowali na jakieś choroby wieku dziecięcego? Popytam, podrążę, napiszę.

          No i macie. Milczałam ponad rok, ale jak się odezwałam to proszę... wink Może lepiej się wyłączę, co? wink
          • 19.12.11, 01:48
            Proszę! Miło Cię tu spotkać! smile
            Ja też przeszłam w młodości odrę, świnkę, różyczkę, ospę wietrzną, a także szereg innych chorób. Wszystkie na tyle łagodnie, że nie warto nawet wspominać. Odrą zaraziła mnie w wieku 14 lat koleżanka (która była szczepiona ale udało jej się odrę złapać). Zaciemnienie przy tym choróbsku jest wskazane, ponieważ wirus atakuje również oczy i powoduje światłowstręt - to akurat pamiętam dobrze z mojej odry. Poza tym była jeszcze wysypka (zaczynająca się na twarzy i schodząca stopniowo w dół) i wysoka gorączka. Nic nadzwyczajnego.
            • 19.12.11, 13:21
              Jak miło coś takiego przeczytać - wszędzie tylko straszenie, co to będzie jak dziecko zachoruje. Mało tego, ostatnio widzę/słyszę, że paranoja przenosi się na ospę. Jest to tak groźna choroba, że naprawdę, a skutki mogą być opłakane. Powikłaniem jest zapalenie opon mózgowych czy inny obrzęk mózgu. Oczywiście jest jedna rada na tą przestraszną chorobę i dramatyczne następstwa: szczepionka.
              Sama pamiętam, gdy chorowałam na ospę, przeszły już dzieci (jedno było wtedy niemowlakiem i nawet lekarza nie widziała, bo lekarka powiedziała, że jeśli się zarazi od starszej, to mam robić to samo i nie muszę jej pokazywać) i mózgi chyba mamy w normie.
              Mam takie wrażenie, że wobec większości chorób najlepszym lekarstwem jest czas i opieka w domu, u nas to jakoś działa w połączeniu z domowymi okładami, nacieraniami, oklepywaniem; niedługo chyba będą nas w tefałenie pokazywać jako dziwy naturywink
              Jak słyszę o trzecim antybiotyku u dziecka nieco ponad rocznego w ciągu ostatnich 3-4 m-cy, o szczepionkach na wszystko i widzę, że dziecko żyje danonkami, a na dworze było latem, to naprawdę myślę, że coś tu jest nie tak. A lekarz zamiast jakoś zainteresować się życiem dziecka - plik recept i proszę przyjść do kontroli.
              • 20.12.11, 09:38
                Ja też w dzieciństwie przeszłam i różyczkę, i świnkę, i odrę, i ospę. I przeżyłam mimo karmienia od noworodka krowim mlekiem od zaprzyjaźnionej krowy z sąsiedniej obory.
                Ale mam przyjaciółkę, która była w ogóle słabego zdrowia jako dziecko i jako nastolatka wylądowała z odrą w szpitalu z podrażnieniem opon bodajże. Także różnie może być. Jak dziecko jest silne, generalnie walczy z chorobami, to choroby wieku dziecięcego raczej krzywdy mu nie robią.
                Moje skarby przechodziły lekko ospę (średni syn nawet bez gorączki), bardzo lekko różyczkę córcia. Świnki i odry jeszcze nie mieli.
                --
                Mam wsparcie
                Karmienie piersią powyżej roku
                • 20.12.11, 10:12
                  A twoje dzieci szczepieone czy nie? Czytałam ten cały wątek tutaj i wydaje mi się że ty chyba szczepiłaś dzieci a potem sie zastanawiałaś, prawda? Czy córeczka była szczepiona na różyczkę? W sumie dobrze że przechorowała, bo to uodporniło ją do końca życia wg obecnie znanych danych.

                  • 20.12.11, 10:25
                    No właśnie. To mnie nurtuje i chciałabym zweryfikować z wami tutaj albowiem bardzo chciałabym usłyszeć wasze zdanie.

                    Zgodnie z tym co podają producenci szczepionek każda szczepionka chroni na max 5-10 lat przed zachorowaniem. Bez wnikania w szczegóły szczepień, które nie mają znaczenia dla mojego tutaj rozumowania, możemy więc uznać, że skoro ostatnie szczepienie obecnie jest w wieku 18 lat, to po max 10 latach, czyli w wieku 28 lat osobnik szczepiony ostatnio w wieku 18 lat nie jest już chroniony żadnym szczepiniem przeciwko żadnej chorobie, tak? Wobec tego wszyscy dorośli powyżej 28 roku życia żyją bez ochronnego działania szczepień, tak? Czy to nie dziwne, że nie zalewają nas epidemie gruźlicy, różyczki, świnki, odry, polio, wzw B i krztuśca?

                    Czy ja coś mylę i błądzę?
                    • 20.12.11, 10:36
                      No i wobec powyższego, a co zdaje się potwierdzać także Kaakaa, która uważa, że objawy tężca pojawiły się u niej po pogryzienie i w wieku 31 lat, bo właśnie wtedy nie była już "chroniona" szczepieniem, nikt z dorosłych nie jest chroniony przeciwko tężcowi nawet jeśli dostał całą serię szczepień w dzieciństwie. Tj. każdy z nas, po skaleczeniu ma poważne ryzyko zachorowania na tężec. A jednak nie chorujemy. Mimo iż niewielu z nas przecież jedzie z każdą raną do szpitala by dostać tę tzw. szczepionkę przypominającą. Więc jednak chyba trudno bardzo na tego tężca zachorować, tak?

                      Kaakaa, jak to się stało u ciebie? Zaniedbałaś ranę? Czy odkażona była od razu? I czym? Podejrzewałaś, że możesz zachorować? Nie pamiętam już teraz czy dostałaś dawkę przypominającą i kiedy (czy od razu? po kilku dniach? po tygodniu?) - mogłabyś napisać o tym? A czy badałaś sobie przedtem lub potem poziom przeciwciał? No właśnie: poziom przeciwciał "tężecowych"... Podobno niewiele jest laboratoriów, które potrafią go zbadać (ktoś zna jakieś w Poznaniu?) i podobno różne są normy wg których uznaje się, że mamy przeciwciała lub nie. Ktoś zna / ma link do norm poziomów przeciwciał przeciwko tężcowi i innym chorobom, na które się szczepimy? Chciałabym zrobić badania sobie i dzieciom.

                      Ja nie drążę tematu ot tak sobie, z nudów wink Drążę bowiem drobny wypadek synka zmusił mnie do bardziej wnikliwego niż dotychczas zapoznania się z tematem szczepień w ogóle, a przeciwko tężcowi w szczególności. Będę więc wdzięczna Kaakaa (znowu Kaakaa ciebie proszę o pomoc wink) za więcej szczegółów twojego spotkania z tężcem. Z góry dzięki bardzo!
                      • 20.12.11, 21:47
                        karj-oka napisała:
                        > Kaakaa, jak to się stało u ciebie? Zaniedbałaś ranę? Czy odkażona była od razu?
                        > I czym? Podejrzewałaś, że możesz zachorować? Nie pamiętam już teraz czy dostał
                        > aś dawkę przypominającą i kiedy (czy od razu? po kilku dniach? po tygodniu?) -
                        > mogłabyś napisać o tym? A czy badałaś sobie przedtem lub potem poziom przeciwci
                        > ał? No właśnie: poziom przeciwciał "tężecowych"... Podobno niewiele jest labora
                        > toriów, które potrafią go zbadać (ktoś zna jakieś w Poznaniu?) i podobno różne
                        > są normy wg których uznaje się, że mamy przeciwciała lub nie. Ktoś zna / ma lin
                        > k do norm poziomów przeciwciał przeciwko tężcowi i innym chorobom, na które się
                        > szczepimy? Chciałabym zrobić badania sobie i dzieciom.

                        Łoj, mam poczucie, że opisuję to na tym forum już kolejny raz. Martwię się, że komuś się znudzi wink
                        Było tak: ugryzł mnie w łydkę pies kuzynki. Mały kundel podwórzowy. Nie mocno ale do krwi. Rana jakoś szczególnie zanieczyszczona nie była ale też nie została niczym odkażona, bo nic w okolicy nie było. Przyznaję ze wstydem, że nawet tego wodą z mydłem nie umyłam. Przelałam jakimiś perfumami na spirytusie ale to dopiero jakieś 2 godziny później, jak dotarłam do wujka, który ze środków odkażających dysponował tylko rzeczonymi perfumami (tak przynajmniej zeznał). Rana goiła się brzydko ale ja o niej zapomniałam na jakieś 6 tygodni. Po tym czasie zaczęły mnie w tej pogryzionej nodze (o pogryzieniu już nie pamiętałam) łapać potworne skurcze. Po kilku dniach dołączył się obrzęk. Taki jak w ciąży ale tylko w tej jednej nodze. Po dłuższym czasie (nie pamiętam już 2 może 3 tygodnie?) coś mi zaświtało, że to ta pogryziona noga. Zresztą, blizna była wciąż dość paskudna. I przez myśl mi przeszło, że to może być tężec. Udało mi się trafić (po prywatnych kontaktach) do PZH (obecnie NIH) z prośbą o badanie poziomu przeciwciał. Ichni ekspert potwierdził, że to może być tężec miejscowy (żaden z indagowanych przeze mnie lekarzy o takim nie słyszał nawet). Koniecznie chcieli mi podać dawkę przypominającą szczepienia p/tężcowi ale uparłam się, że na to mogę się zgodzić jedynie po badaniu poziomu przeciwciał, o ile będzie niski. Poziom przeciwciał wyszedł mi 30 razy większy niż minimalny uznawany za zabezpieczający przed chorobą. Dla mnie, ewidentny dowód na to, że właśnie kończyłam przechodzić tężec. Przypadłość ustąpiła całkowicie po ok. 6 tygodniach od pierwszych objawów. Nie leczyłam w żaden sposób.
                        Przeciwciała, z tego, co mi wiadomo, to w W-wie robią tylko w PZH (czyli NIH). Może zadzwoń do nich i zapytaj, czy ktoś to robi w Poznaniu. Powinni wiedzieć, bo to oni nadzorują choroby zakaźne na terenie całego kraju. To jest drogie badanie.
                        Normy poziomu ochronnego przeciwciał znam z laboratorium PZH dla tężca i błonicy (to mi robili) - w obu przypadkach jest to "nie mniej niż 0,1 IU/ml". Zabawna rzecz, że w obu przypadkach miałam więcej - w kwestii tężca nie zdziwiło mnie to i było bardzo dużo (coś ok. 3 IU/ml) ale w kwestii błonicy (coś ok. 0,3 IU/ml), na którą byłam szczepiona naście lat wcześniej, byłam lekko zaskoczona.
                        • 21.12.11, 02:58
                          Bardzo dziękuję Kaakaasmile I tym bardziej jeśli opowiadałaś kolejny razwink

                          Zaskakuje mnie, że żaden lekarz z którym rozmawiałaś nie miał pojęcia o możliwości wystąpienia tężca miejscowego. Ale to tylko pokazuje ile oni wiedzą w ogóle. Szczepionkami odfajkowali ten rozdział i załatwione. No i wobec tego... kto wie ile mamy faktycznych przypadków tężca w Polsce? Podejrzewam, że takie przypadki jak twój mogą być w ogóle nie odnotowywane (bo ktoś w ogóle nie pójdzie do lekarza) lub nie zdiagnozowane jako tężec (nawet jeśli ktoś do lekarza trafi). Nie sądzisz? I może wtedy miast nastu przypadków na rok mamy kilkadziesiąt? A może nawet kilkaset?

                          I dzięki za PZH -> NIH. Masz rację, to na pewno dobry pomysł tam pytać gdzie można zrobić badania na przeciwciała.

                          I ciekawa jestem jak to jest z tym poziomem przeciwciał tutaj np. błonicy. Tj. ciekawi mnie czy to poszczepionkowo (chyba mało prawdopodobne po tylu latach co?), czy przechorowałaś bezobjawowo, czy normy przeciwciał są zaniżone (pod producentów szczepionek...?).
                          • 21.12.11, 03:47
                            No i jeszcze taka myśl mnie naszła po przestudiowaniu kalendarza szczepień obowiązkowych, że zakładając, że szczepionka na tężec chroni np. ok. 5 lat to można by przypuszczać, że wiele dziec pewnie nie ma ochrony przeciwtężcowej w wieku między 11 a 14 rokiem życia. Dlaczego? Ano dlatego, że szczepionkę dostają w wieku 6 lat a potem dopiero w wieku lat 14. Osiem lat przerwy. A jak wiemy przeciwciała u jednych powstają, u innych nie, u jednych zanikają wcześniej niż u innych.

                            • 21.12.11, 08:37
                              Mam podobne przemyślenia co Karjoka.
                              Ostatnio też mięliśmy wizytę w szpitalu. Nasz Młody "wypracował" sobie ranę ciętą, dość głęboką pod okiem. Wszystko na naszej okrutnie brudnej klatce schodowej i z udziałem zardzewiałej poręczy. W szpitalu nie pytali o szczepienie na tężec. Chyba założyli, że dziecko szczepione wink. Skończyło się na zabiegach miejscowych. Młodemu nic nie jest. I tak się teraz zastanawiam nad tymi przeciwciałami. Co da nam takie badanie skoro dziecko objawów czegokolwiek nie ma? Tak kombinuję, że lepiej dać sobie spokój.
                              --
                              doula.szymarek.pl/
                              • 21.12.11, 11:27
                                A ja bym chciała wiedzieć. Po części z powodów naukowych, po części z uwagi na zdrowie moje i moich dzieci. Kaakaa pisze, że takie badanie drogie jest. Nie znam póki co dokładnej ceny. Chciałabym jednak zrobić sobie badanie wszystkich przeciwciał i także dzieciom. Zwierzętom nie zaleca się często stosowania żadnych szczepionek dopóki są karmione (np. psy, koty, cielęta) bo z mlekiem matki dostają przeciwciała. Chciałabym więc wiedzieć czy ja moim dzieciom przekazałam np. przeciwciała przeciwko odrze skoro ją przechorowałam i na pewno przeciwciała mam. No i chciałabym wiedzieć jaki jest ich poziom u mnie, u nich. I super byłoby zrobić takie badanie np. teraz i potem za rok, za 2 lata, za 3... Po prostu by wiedzieć jak to się układa. Wiele chorób podobno także przechorowujemy bezobjawowo i nabywa odporność nie wiedząc o tym. Ja chorowałam tylko na odrę - w widoczny sposób. A może mam przeciwciała i na ospę i na krztusiec? Chciałabym sprawdzić. Ciekawi mnie to niezmiernie!

                                No i jeszcze apropo tężca, który widzę nie tylko mnie szczególnie ostatnio interesuje... (pozdrawiam Annairam!smile)

                                A mianowice czytałam gdzieś, że nie sposób wytworzyć przeciwciała przeciwko tężcowi albowiem objawy chorobowe, które nazwano tężcem są spowodowane przez toksynę tj. truciznę, nie przez wirusa. A wobec tego są tacy, którzy uważają że nie można wytworzyć przeciwciał przeciwko truciznie. Że nie można uodpornić się na truciznę. Hm. Co o tym sądzicie?

                                • 21.12.11, 20:54
                                  karj-oka napisała:
                                  > A mianowice czytałam gdzieś, że nie sposób wytworzyć przeciwciała przeciwko tęż
                                  > cowi albowiem objawy chorobowe, które nazwano tężcem są spowodowane przez toksy
                                  > nę tj. truciznę, nie przez wirusa. A wobec tego są tacy, którzy uważają że nie
                                  > można wytworzyć przeciwciał przeciwko truciznie. Że nie można uodpornić się na
                                  > truciznę. Hm. Co o tym sądzicie?
                                  >
                                  Tak dla ścisłości, to tężec powodują bakterie beztlenowe (Clostridium tetani), a nie wirusy. A objawy są, w istocie, wywołane przez toksynę, którą te bakterie produkują. Jednakowoż można mieć przeciwciała przeciwko bakteriom produkującym tę toksynę i w razie wtargnięcia takiego intruza do organizmu pozbyć się go skutecznie nie dając mu szansy na namnożenie się i wyprodukowanie toksyny. To po pierwsze. A po drugie, organizm produkuje też przeciwciała przeciw toksynom. Dlatego jednym ze sposobów zapobiegania tężcowi po poważnych zranieniach jest podawanie anatoksyny, która jest toksyną tężcową pozbawioną działania toksycznego ale stymulującą układ odpornościowy do produkcji przeciwciał skierowanych przeciw toksynie tężcowej.
                                  O! To się pomądrzyłam wink
                                  • 22.12.11, 11:49
                                    Lubię gdy się "mądrzysz" więc proszę częściej wink

                                    Kaakaa, uściślę przy twojej pomocy tylko to co ja wiem. ANA-toksyna to po prostu szczepionka, którą ew. podaje się tym zranionym, którzy z raną trafiają do lekarza, a którzy byli wcześniej szczepieni; zaś ANTY-toksyna to gotowe przeciwciała (surowica końska lub immunoglobulina ludzka). Zgadza się? ANTYtoksyna jest bardzo niebezpieczna, podobno u ok. 2% powoduje wstrząs anafilaktyczny. Ale podanie ANAtoksyny komuś kto nie był szczepiony wcześniej uznaje się za bezzsadne gdy osoba trafiła już do lakrza z raną, w której domniema się iż bytują w niej bakterie produkujące toksynę tężcową.

                                    Mojemu synkowi zaproponowano ANTYtoksynę w szpitalu. Nie zgodziłam się. Oczywiście. W ogóle uważam że to ogromne (!!!) nadużycie proponować ANTYtoksynę, której podanie jest takie niebezpieczne jako zapobieganie tężcowi, chorobie, która tak rzadko się pojawia!

                                    A czy ktoś wie czy surowica końska jest nadal w użyciu? Czy już wyłącznie immonoglobulina ludzka?
                                    • 22.12.11, 21:34
                                      W istocie, w przypadku ran mogących spowodować rozwój tężca podaje się każdej osobie, która była szczepiona dalej niż 12 mies. przed urazem dawkę przypominającą szczepionki (anatoksynę), a w przypadku, gdy szczepienie miało miejsce bardzo dawno (pow. 8 lat) lub delikwent nie był szczepiony albo nie wiadomo, czy był albo gdy rana była bardzo rozległa, wiązała się z dużą utratą krwi (i w jeszcze innych przypadkach) podaje się również antytoksynę, czyli gotowe przeciwciała, które działają przez ok. 3 tygodnie. Po tym czasie można podać kolejną dawkę. Surowica (antytoksyna) może być końska (bardziej odczynowa, niebezpieczna) lub ludzka. Którą podaje nasza finansowana z NFZ służba zdrowia - nie wiem. Ale PZH ->NIH zapewne wie.
                    • 21.12.11, 21:29
                      Chciałabym wiedzieć skąd maja takie dane bo osoby które biorą udział w badaniach szczepionek najczęściej są monitorowane przez 2 lata tylko. Poza tym o ile wiem badany jest poziom przeciwciał czy się utrzymuje i na jakim poziomie a nie czy dana osoba zachorowała na chorobę, na która została zaszczepiona. Ponieważ uważa się, ze osoby szczepione nie chorują na choroby, na które zostały zaszczepione, często są one źle diagnozowane. Musisz wziąć pod uwagę 2 rzeczy:
                      1. wysoki poziom przeciwciał nie jest równy odporności, to tylko jeden z wielu czynników, które się na nią składają.
                      2. szczepionki podnoszą poziom przeciwciał u około 60-90% (zależy od szczepionki) szczepionych
                      to są fakty które podawane są nawet na niektórych ulotkach, co do tych nie podawanych faktów trzeba wziąć jeszcze pod uwagę:
                      1. "point of entry" drogę którą podaje się szczepionkę- jesteśmy ewolucyjnie wyposażeni w systemy radzące sobie z patogenami jeśli dostają się one do naszego organizmu normalnymi drogami: przez skore, drogi oddechowe czy system pokarmowy. Szczepionki omijają te naturalne systemy defensywy,
                      2. prócz patogenów szczepionki zawierają cala listę substancji dodatkowych: aluminium, rtęć (prawie wszystkie na grypę nadal maja rtęć), formalinę, substancje zapobiegające zamrażaniu, obce białka.
                      3. wbrew pozorom szczepionki nie są sterylnie czyste, niemożliwe jest wyprodukowanie szczepionki robionej na tkankach zwierzęcych (czy ludzkich) i wyeliminowanie wszystkich innych wirusów czy bakterii które na tych tkankach rosną. Dlatego co jakiś czas na światło dzienne wypływają informacje ze serie szczepionki są wycofane z racji skażenia wirusami zwierzęcymi. Szczególnie chodzi tu o retrowirusy, które wbudowują się w DNA zwierzęce.

                      Wracając do twojego pytania: nie zalewają nas epidemie po 10 latach od szczepienia bo nie zalewają nas także jeśli wcale nie jesteśmy szczepieni. Uczę teraz dzieci w domu własne i należymy do grupy spotykającej się regularnie. W tej grupie jest 30 dzieci uczonych w domu, wszystkie prócz Kuby i chłopca, który ma autyzm nieszczepione. I kto choruje? Tylko ten chłopiec, który notabene stracił mowę 14 dni po szczepieniu MMR. Kuba już nie choruje, bo go leczymy od 3 lat z powodu powikłań poszczepiennych...
                      --
                      Kaśka
                      • 21.12.11, 21:40
                        Co do zapobiegania tężcowi to najlepsza do przemywania ran jest woda utleniona, bo tężec powodują bakterie beztlenowe, które umierają w środowisko tlenowym. Spirytus nie ma takiego silnego działania na bakterie beztlenowe jak H2O2
                        --
                        Kaśka
                        • 22.12.11, 09:51
                          O tym słyszałam, że woda utleniona najlepsza i dziękuję, że to potwierdzasz.
                      • 22.12.11, 11:55
                        Kasiu, dziękuję bardzo za twoją odpowiedź. Wiesz, ja to pytanie, o to czy możemy uznać, że całość dorosłej populacji nie jest "chroniona" szczepieniami, zadałam trochę prowokacyjnie. Bo jakoś nikt o tym nie mówi. Większości wydaje się, że żyją w dobrym zdrowiu tylko dzięki wspaniałym osiągnięciom medycyny, w tym dzięki szczepionkom.

                        Okres istnienia przeciwciał podałam ot ak, zaokrąglając by uwypuklić dalsze rozumowanie. I wiem, tak jak i ty, że jakiekolwiek dane są raczej domniemane niż naukowo dowiedzione. Ale dziękuję jeszcze raz za upewnienie mnie w tym co wiem.

                        Natomiast zaciekawiłaś mnie edukacją domową i leczeniem, o które pozwolę sobie zapytać na priva.
                      • 23.12.11, 03:21
                        No właśnie - też mi ostatnio chodzi po głowie temat szczepień u dorosłych - nie znam dorosłej osoby, która by się doszczepiała na cokolwiek od czasów szkolnych. Nie spotkałam się również z przypadkiem, aby jakiś lekarz o tym przypominał. Czytam sobie, że większość szczepień uodparnia na pięć do ośmiu lat, wychodzi mi zatem, że właściwie całe dorosłe społeczeństwo nie jest uodpornione. Co śmieszne, dorośli na ogół ciężej przechodzą choroby wieku dziecięcego, więc tym bardziej powinni mieć te straszliwe powikłania, którymi się straszy wyłącznie matki a potem jakoś o tym zapomina. Notabene moja córa w zeszłym roku trzy razy miała kontakt z ospą - wszystkie chore dzieci były szczepione, moja nie i tylko ona nie zachorowała...
                        • 23.12.11, 09:09
                          Tofffi, witam. Też uważam, że możemy uznać, iż cała dorosła populacja nie jest "chroniona" szczepieniami.

                          Szczepienia na ospę? Coś przekręciłaś? Czy ja nie wiem o jakichś nowych szczepiniach na ospę?
                          • 23.12.11, 09:59
                            Są zalecane, bardzo mocno zresztą, szczepienia p/ospie - dwie dawki, płatne. Pisałam wcześniej, jak to straszna chroba jest i jakie ma powikłania okropne, którym oczywiście można łatwo i prosto zapobiec - szczepiąc... Lekarze jakiegoś amoku dostali z tą ospą. Moje koleżanki się nabrały i żałują, bo oczywiście szczepionka nie daje takiej odporności i zachorowanie w wieku dorosłym jest całkiem możliwe. A np. w ciąży może mieć opłakane skutki.
                            • 23.12.11, 12:02
                              Moja córka ospę przeszła mając 5 lat (wiosną zeszłego roku), nie była szczepiona przeciwko ospie. Ja zachorowałam latem zeszłego roku w wieku 30 lat - w dzieciństwie nie przechodziłam ospy tylko odrę. Mój synek karmiony piersią nie zaraził się ani ode mnie ani od siostry. Miał wtedy rok i 2 miesiące i rok i 4 miesiące - oczywiście lekarze bardzo mnie namawiali na szczepienie synka jakby groziło mu coś strasznego. Nie zaszczepiłam go.
                              • 29.12.11, 23:29
                                aga_mama_zosi napisała:
                                >Mój synek karmiony piersią nie zaraz
                                > ił się ani ode mnie ani od siostry.

                                Skąd wiesz, że się nie zaraził? Badałaś mu przeciwciała? Dzieci wiele chorób w dzieciństwie przechodzą bezobjawowo albo z objawami tak małymi, że dorośli ich nie zauważają.
                                --
                                Mam wsparcie
                                Karmienie piersią powyżej roku
                            • 24.12.11, 04:01
                              Koleżanka szczepiła ostatnio swoje dziecko - niestety nie pamiętam na co (18mcy), ale wiem, że to była druga dawka - pierwszą kupiła skojarzoną, drugą dziecko dostało bezpłatną, to były trzy zastrzyki. I tak się zastanawiam, jak wpływa na organizm i na odporność podanie dwóch różnych szczepionek.
                              Poza tym - jak to jest z dawkami, czy ja słusznie mniemam, że np. noworodkowi o wadze dajmy na to 2,8kg i takiemu 4,6kg podaje się tę samą dawkę szczepionki? Lekarka w przychodni nie pytała o wagę dziecka, nie zważyła małej na miejscu. O ile ja pamiętam, to kiedy szczepiłam kota, dawka szczepionki była uzależniona od jego wagi, tak samo zresztą jak i innych leków - z dziećmi tak nie jest? Sorry jeśli pytanie jest naiwne, nie mam w temacie szczepień dzieci żadnego doświadczenia.
                              My trafiliśmy na bardzo sensowną pediatrę - wielbicielka ziołolecznictwa z delikatnym podparciem lekami, wszystko w równowadze. Kiedy dowiedziała się, że nasza córka jest nieszczepiona zaprosiła nas na długa rozmowę, pytała dlaczego (ale bez agresji), pytała, czy i jak wzmacniamy odporność dziecka i uszanowała nasze zdanie. PROSIŁA, żeby się zastanowić nad WZW, tężcem i meningokokami, bo stwierdziła, że kiedy pracowała w szpitalu meningokoki przysporzyły jej paru siwych włosów. Generalnie stwierdziła, że całą resztą możemy się nie przejmować, może jeszcze ewentualnie różyczką, ale to już w wieku "rozwojowym" jeśli dziecię wcześniej nie przechoruje. I, że cały obowiązujący w naszym kraju kalendarz szczepień jest do wymiany i przede wszystkim do rozciągnięcia na dużo dłuższy czas - podobno swoje dzieci zaszczepiła, ale też później niż to było zalecane i też nie na wszystko. Mówiła też, że za każdym razem, kiedy rusza jakaś kampania reklamowa szczepień np. na rotawirusy ma poczekalnię pełną załzawionych matek, rozpaczających nad tym, że do tej pory nie zaszczepiły i są wyrodne i pewnie dziecko zaraz umrze - i nie sposób takim rodzicielkom wytłumaczyć, że wszystko jest OK - siła reklamy jest przepotężna.
                              Moja Bianka była na cycku dwa lata, bardzo dużo przebywa na dworze (zwłaszcza w lesie) niezależnie od pogody, żre co popadnie, najchętniej z ziemi, w domu nie jest za czysto. Od urodzenia spała z kotem. Po domu biega zazwyczaj bez skarpet - mamy 15 stopni w porywach do 16, w lecie też nie sposób jej namówić na założenie butów - lata wszędzie boso. Nie stronimy od ludzi, nie robię problemów jak ktoś na nią kichnie, bawi się z przeziębionymi dziećmi. Póki co, nic nie robi na niej wrażenia - nie wiem, czy akurat właśnie powyższe czynniki mają wpływ, zapewne choroby zaczną się jak pójdzie do przedszkola - ale nie o to mi chodzi, żeby w ogóle nie chorowała, bo mam wrażenie, że to też buduje odporność, tylko, żeby jej organizm umiał sobie w miarę łatwo poradzić. Do tej pory miała dwa katary - leczone inhalacjami i solą fizjologiczną. Chyba wolę, żeby wszystkie te straszliwe choroby wieku dziecięcego przechorowała, jakoś mam wrażenie, że organizm łatwiej sobie z nimi poradzi niż ze szczepionkami.
                              • 30.12.11, 09:41
                                Tofffi, tak właśnie jest - szczepionki dzieciom podaje się bez względu na wagę tj. taka sama dawka dla każdego.
                  • 22.12.11, 09:35
                    Moje dzieci- ech, długa historia, bo 12-letnia, z czego najmłodsza 8-miesięczna, a środkowe 5 i 8 letnie. I każda inna wink
                    Nie starczy mi klawiatury na opisanie...
                    Tosia nie szczepiona p/różyczce, ale w szkole starszej córci, gdzie dzieci przecież szczepione, było sporo zachorowań na różyczkę.
                    --
                    Mam wsparcie
                    Karmienie piersią powyżej roku
                • 21.12.11, 13:04
                  Fizulo, nie dziwi mnie, że koleżanka tak ciężko to przeszła - wszak te choroby nie bez powodu są zwane wieku dziecięcego - bo w tym wieku właśnie w miarę spokojnie się je przechodzi. Potem już tak lekko nie jest. Odra w wieku 20 lat może być naprawdę ciężka.
                  • 22.12.11, 11:58
                    Kasiaimichael, nie masz aktywnego profilu co uniemożliwia wysłąnie ci prywatnej wiaodmości. Czy zechciałabyś podać jakiś adres email na który mogę napisać? Lub odezwij się do mnie proszę na karj-oka@gazeta.pl. Mam blisko w rodzinie dziewczynkę z autyzmem. Podejrzewam poszczepienny, bo dziewczynak urodziła się zdrowa. I dlatego chciałabym z tobą porozmawiać...
                    • 22.12.11, 12:10
                      > Podejrzewam poszczepienny, bo dziewczynak urodziła się zdrowa.

                      Karjoka, wiele nieprawidłowości wychodzi jakiś czas po urodzeniu; średnio interesuję się autyzmem, ale nie słyszałam, by u kogokolwiek stwierdzono to zaburzenie na sali porodowej.
                      • 22.12.11, 12:29
                        No dobrze Kropkaa, bezmyślnie złego sformułowania użyłam. Poprawiam: dziewczynka urodziła się zdrowa i rozwijała się zupełnie normalnie do czasu. Jakąś formę autyzmu stwierdzono u niej dopiero gdy miała ok. 5-6 lat.
                    • 26.12.11, 22:04
                      o matko, nie wiem jak go uaktywnić! Mój email gazetowy to: kasiaimichael@gazeta.pl
                      Kaśka
    • 07.03.12, 12:51
      www.ageofautism.com/2012/03/professor-john-walker-smith-exonerated-in-autism-mmr-case.html
      --
      Kaśka
    • 25.03.12, 01:12
      www.youtube.com/watch?v=jXPFZq4JTsc
      • 26.03.12, 22:11
        Ciekawy ten wywiad, dający do myślenia...
        --
        Mam wsparcie
        Karmienie piersią powyżej roku
    • 27.06.12, 18:21
      Boicie się? Bo ja właśnie zaczęłam, okazuje się, że w PL jest paskudne zatrzęsienie zakażonych kleszczyuncertain ta choroba jest okropna a zaraz wakacjeuncertain my zawsze cały dzień w lesie i na trawie...
      Kumpelka z Niemiec właśnie zaszczepiła maluchy, ogólnie lekarze tamtejsi bardzo do tego zachęcają, bo również bardzo dużo przypadków zanotowano.
      Co myślicie?
      --
      • 28.06.12, 00:35
        Nie dawno znajoma opowiadała, że dziecko ze zwykłego parku wróciło z łażącym kleszczemuncertain
        • 02.07.12, 11:33
          Czy to prawda?
          www.wykop.pl/ramka/1186159/obowiazkowe-szczepienia-dla-wszystkich-prezent-rzadu-dla-lobby-farmaceutycznego/
          Włosy dęba stają.
          To oczywiście znacie?
          www.twojewiadomosci.com.pl/content/%C5%9Bmiertelne-szczepionki-obowi%C4%85zkowe-polka-ujawnia-%C5%9Bwiatowy-przekr%C4%99t-farmaceutyczny
          --
          Mam wsparcie
          Karmienie piersią powyżej roku
    • 16.08.12, 18:09
      Wiem, że tu porusza się głównie problem szczepienia dzieci. Ale czy osoba dorosła przed planowanym pobytem w szpitalu powinna się zaszczepić na zapalenie wątroby? Robiłam badania, wyniki mam niereaktywne i nie mam żadnych przeciwciał.

      Rzadko tu bywam, ale znam jedną mamusię, która urodziła troje dzieciaczków w domu, kilka postów też napisałam.
      --
      Nigdy nie bierz jednego kociaka, Z dwoma jest znacznie zabawniej, a kłopotów tyle samo.
      Oto Zosia
      Narnia
      • 17.08.12, 13:39
        Pracuję w szpitalu, ja bym się zaszczepiła.
        --
        - Czym się różni mózg od rozumu?
        - Mózg mają wszyscy.
      • 12.09.12, 14:43
        I zaszczepiłam się. Szczepionką Engerix B. Gdyby nie przymusowy pobyt w szpitalu pewnie nie pomyślałabym o tym (szczepieniu). Pierwszą dawkę zniosłam dość dobrze.
        Nie znalazłam informacji, żeby ta szczepionka była wątpliwa etycznie, zresztą konsultowałam się nawet z bioetykiem.
        Pomyślałam sobie, że olać mogę sobie szczepionkę na grypę - bardzo reklamowaną w przychodni - ale nie zapalenie wątroby.
        --
        Nigdy nie bierz jednego kociaka, Z dwoma jest znacznie zabawniej, a kłopotów tyle samo.
        Oto Zosia
        Narnia
        • 15.09.12, 17:13
          Spoko ja też na żółtaczkę się szczepiłam, szkoda, że na C nie ma szczepionki, paskudna choroba.
          --
          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
          www.pomoz-amelce.pl/
          • 15.09.12, 22:48
            Od kilku lat nie mogę się wstrzelić - albo ciąża, albo karmienie. Ale znając nasze szpitale - wolę być ubezpieczona wink
    • 03.02.13, 17:26
      Dziś w Teleexpressie wspominali o ukaraniu jednej rodziny za niezaszczepienie dziecka. Nie pamiętam, jaka była kara. Chyba coś około 500 zł.
      --
      Nigdy nie bierz jednego kociaka, Z dwoma jest znacznie zabawniej, a kłopotów tyle samo.
      Oto Zosia
      Narnia
      Moje ogony na MIAU
      • 10.02.13, 11:52
        Co myślicie o umyślnym zarażeniu dziecka chorobą, żeby przechorowało jako małe (np. dziewczynkę różyczką) albo w dobrej porze roku (np. ospę w zimie). Przez "umyślne" rozumiem odwiedziny u znajomych, którym lekarz zdiagnozował chorobę zakaźną.

        Tak też sobie myślę, że kiedyś jak się dobiorą do skóry nieszczepiącym, to będzie można użyć takiej potwierdzonej przechorowanej choroby jako argumentu przeciwko skojarzonym szczepionkom (np. MMR).
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.