Dodaj do ulubionych

Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w domu

24.09.07, 15:08
Ja co prawda chcę rodzić w Domu Narodzin, ale jedyna wątpliwość, której nie
mogę się pozbyć to właśnie ta, że to będzie mój pierwszy poród.

Z tego co czytam, większość (jeżeli nie wszystkie) z Was na poród domowy
zdecydowały się przy drugim lub kolejny, dziecku. A może się mylę? Czy są tu
takie, które pierwsze dziecko urodziły w domu bez końcówki w szpitalu?
Obserwuj wątek
    • silije.amj Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 24.09.07, 18:55
      Oczywiście że są tu takie. Na pewno się wypowiedzą. Niestety to nie byłam ja sad.
      Ale moja znajoma dokładnie tydzień temu urodziła z naszą położna w domu pierwsze
      dziecko, synka, wszystko było w absolutnym porządku, tylko musiała jednak mieć
      nacięcie krocza. Ale jest bardzo szczęśliwa. Może kiedyś się ujawni, bo wiem, że
      podczytuje to forum.

      --
      Moje dzieci są moimi dziećmi, owocem naszej miłości, a nie przyrostem naturalnym
      i przyszłymi podatnikami.
      • sun.pl Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 28.09.07, 11:34
        To ja jestem tym "podglądaczem", o którym pisze silije.amj, no i wreszcie się
        ujawniam wink 16 września urodziłam w domku synka, było to najbardziej wzruszające
        przeżycie w moim życiu, jeszcze teraz na samą myśl łzy szczęścia cisną sie do
        oczu... Poród trwał ok. 6 godzin, musiałam zostać nacięta, ale położna
        przedyskutowała to ze mną i razem tak postanowiłyśmy (główka miała za mało
        miejsca i został mi dość duży fragment błony dziewiczej wink) Mam 30 lat, to
        pierwsze (ale nie ostatnie smile) dziecko. Ciąża przebiegała bez komplikacji, więc
        nawet przez myśl mi nie przeszło, że może się nie udać. Lekarz wiedział o mojej
        decyzji i ją uszanował. Wkrótce "opublikuję" relację z naszego porodu - dam znać
        na forum.
    • kaakaa Pierwsze, drugie i trzecie... 24.09.07, 20:00
      jak będą następne, to też planuję w domu.
      Przy żadnym nie miałam wątpliwości, że dom jest najlepszym miejscem do porodu.
      Choć, oczywiście, przy pierwszym najwięcej osób mnie straszyło komplikacjami. Na
      szczęście mało kto wiedział.
    • deigratia Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 25.09.07, 17:46
      Ja dopiero będę rodzić pierwsze dziecko i jestem zdecydowana na
      poród w domu. Nie potrzebuję szpitalnej traumy, żeby nabrać odwagi i
      zdecydować się przy drugim dziecku. Na stronie rodzić po ludzku
      przeczytałam kiedyś, że dla pierworódki poród domowy jest tak samo
      dobry jak w szpitalu; dla wieloródki - ma już tylko same korzyści.
      W sobotę poznam położną.
      • oldzinka Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 25.09.07, 19:16
        ja mam termin na 9.11 i mam 29 lat i to mój pierwszy poród.
        lekarzowi nawet nie mówię. to nie jego sprawa. itak go nie będzie
        przy porodzie. w czwartek mam spotkanie z położną. jak na razie boję
        się tylko, żeby nie zacząć rodzić za wcześnie, bo lekarze mnie tym
        straszą, bo szyjka miękka. ale jesstem dobrej myśli.
    • klp78 I Ja 26.09.07, 09:44
      Mój pierwszy urodził się w domu. To był mój pierwszy poród w dodatku
      bez żadnej ingerencji (nawet nie byłam nacinana). Zapraszam na mój
      opis "Jak rodził się Tymianek".

      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • izolllda Re: I Ja 26.09.07, 19:48
        Hej sugarxxx, ja też mam zamiar rodzić w Domu Narodzin (termin na 15.11).
        Wszystkie dziewczyny z mojej grupy ze szkoły rodzenia DN oczekują swoich
        pierwszych dzieci (jedna już urodziła i ma same pozytywne wrażenia!). Jestem
        teraz w 33 tc.Pozdrawiam
        • sugarxxx Re: I Ja 26.09.07, 20:02
          Izollda, pamiętam cię z wątku o DN. smile
          Ja mam termin na 25 listopada, chodzę własnie na szkołę rodzenia.

          Wszystkim dziewczynom dziękuję za słowa otuchy. Mam o tyle kiepską sytuację
          nazwijmy ja psychiczną wink, że jestem z lekarskiej rodziny, dookoła na dodatek
          sami znajomi rodziny też lekarze i przypuścili na mnie taką nagonkę, że mam
          wielkiego stresa.
          • kaakaa A propos lekarzy 26.09.07, 20:20
            Weź pod uwagę to, że lekarze są szkoleni ta, by we wszystkim doszukiwać się
            patologii wink
            U nas pierwszy poród domowy najgorzej przeżyła teściowa-lekarz. Na szczęście
            dowiedziała sie po fakcie.
    • bibba tak, i po 30stce 26.09.07, 23:05
      moj pierwszy syn urodzil sie w domu. mialam 31 lat. porod trwal 4 h,
      urodzilam bez nacinania, bez znieczulenia.
      moje czwarte dziecko - takze synek, takze urodzil sie w domu. porod
      trwal godzine, znow bez nacinania i znieczulenia.


      --
      bibbulce
    • mamamada ja też, 2 lata przed 30-tką 05.10.07, 13:37
      ... i niektórzy lekarze też mnie straszyli, że jestem za stara, i ze
      to duże ryzyko rodzić w tym wieku pierwsze dziecko w domu. No cóż,
      czymś przecież muszą straszyć, jak już nie ma innych przeciwskazań,
      nieprawdaż? wink
      Wszystko było ok - Michał przyszedł na świat w domu, obyło się bez
      nerwów i komplikacji.
      Moim zdaniem, o ile nie ma powikłań, nie tyle sam wiek ma wpływ na
      poród, co kondycja rodzącej - więc, o ile to możliwe, warto trochę
      poćwiczyć, żeby być w dobrej formie. Ja pływałam, trochę się
      rozciągałam i z rzadka ćwiczyłam jogę dla ciężarnych. I to mi w
      zupełności wystarczyło.

      --
      Magda - mama Michała (12.12.01) Mateusza (06.11.03) i Stasia (23.11.06)
      ***********************************
      Czas to wredne bydlę. Nie potrafię go obłaskawić...
        • mamamada sugarxxx, ależ bardzo proszę :) 07.11.07, 21:25
          ... jak będziesz jeszcze potrzebowała, daj znać wink Ja przy kolejnych
          dzieciach nie byłam już taka odważna, żeby rodzić w domu, ale ten
          pierwszy, domowy poród wspominam bardzo ciepło i dlatego, choć nie
          planuję następnych, wciąż mnie ciągnie na forum. Trzymam kciuki za
          szczęśliwe rozwiązanie!

          --
          Magda - mama Michała (12.12.01) Mateusza (06.11.03) i Stasia (23.11.06)
          ******************************************************
          Czas to wredne bydlę. Nie potrafię go obłaskawić...
            • sugarxxx Re: podbijam 15.12.07, 13:52
              Mocpytan, opis mojego porodu jest w wątku "wiesiołek i liście malin". Nie
              zakładałam nowego wątku, bo jak mawiali starożytni Amerykanie wink "nothing to
              write home about". Poród skończył się szpitalem i cc, chociaż na szczęście nie
              był traumatyczny, tak jak doświadczenia innych forumowiczek. Na pocieszenie Ci
              powiem, że inne koleżanki ze szkoły rodzenia w Domu Narodzin (też po 30)
              urodziły swoje pierwsze dzieci właśnie w DN i są bardzo zadowolone. A ja
              wszystko zrzucam na pech (akurat w tym przypadku).
    • beata2802 Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 06.11.07, 20:42
      Mam bardzo podobne dylematy:
      1) pierwszy poród
      2) trzydziestka

      Wlasnie wracam od ginekologa, która powiedziała, żebym rodziła w
      szpitalu, bo nigdy nie wiadomo, nawet przy 100% zdrowej ciąży, czy
      nie bedzie potrzebne np. cesarskie cięcie.
      Hmmm.... mam ochotę rodzić w domu, ale jak mi tak powiedziała, to
      zaczęłam się bać. Przecież jeśli w domu sie okaże, że potrzebne jest
      cc, to zanim trafię na stół, to może minąć dużo czasu, może być
      korek, i tak dalej. Dziecko moze sie w tym czasie juz udusić, czy
      coś... nie wiem...

      Czy są tu dziewczyny, ktore rodziły w domu i musiały na sygnale
      jechać do szpitala?
      Albo takie, których poród domowy odbył się nieszczęśliwie?
      Jak przeglądam to forum, to widzę tylko pozytywy. To sprawa
      moderacji, czy tak mało jest kobiet, ktorym się coś nie udało?

      --
      będę mamą
          • beata2802 Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 07.11.07, 08:09
            > prostu jakieś 99% porodów domowych kończy się szczęśliwie.

            no właśnie: czy ktoś zna dokładne statystyki?
            Bardzo chcę rodzić w domu, ale mam sceptycznego męża. Muszę się
            uzbroić w dobre argumenty.

            Do mojej listy wątpliwości dokładam jeszcze trzeci punkt:

            3) transport do szpitala
            (chodzi o to, ze jesli bedzie taka potrzeba, a bedzie to akurat
            godzina szczytu, a w centrum warszawy korki sa całymi dniami, to
            droga do szpitala samochodem moze trwac godzinę, choć bez korków
            trwałaby 5 minut. Zdaje się, że na karetkę nie ma co liczyć, choć
            ubezpieczenie opłacone...)

            Trochę zmieniam temat wątku, przepraszam.
            --
            będę mamą
            • pacsirta Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 07.11.07, 13:40
              Jak się tak bardzo boisz, lepiej żebyś rodziła w szpitalu. Stres i
              niepokój może spowodować, że się zablokujesz i wtedy rzeczywiście
              coś może pójść nie tak. 99% lekarzy powie, że rodzenie w domu jest
              bardzo niebezpieczne, że komplikacje, krwotok, dziecku może się coś
              stać itp., dlatego lepiej nie dzielić się swoimi planami z tzw.
              normalnym lekarzem. Ja co prawda post factum, ale zawsze się
              nasłuchałam.
              Zdarzyć się coś zawsze może, ale prawdopodobieństwo, że zdarzy się w
              domu jest zdecydowanie mniejsze niż w szpitalu. Zresztą w szpitalu
              też nie jest w 100% bezpiecznie (chociażby bakterie). No i są
              rzeczy, na które nie mamy wpływu.
              Swoją drogą, sama kiedyś się zastanawiałam ile razy porody, które
              prowadziła Irena, zakończyły się komplikacjami. Ale jakoś nie
              śmiałam zapytać.
              • kaakaa Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 07.11.07, 14:38
                Z tego, co mi wiadomo, tylko raz zdarzyło się tak, że Irena trafiła z rodzącą do
                szpitala z powodu potencjalnych powikłań czy wątpliwości i dziecko w szpitalu
                urodziło się (po dość długim czasie od przyjazdu) w kiepskim stanie (dostało 1
                punkt APGAR, czyli teoretycznie prawie bez oznak życia). Podejrzane jest jednak
                to, że już po kilku minutach dziecko funkcjonowało całkiem dobrze i wszystko
                skończyło się szczęśliwie. Moja teoria jest taka, że ten 1 punkt był przede
                wszystkim "za karę" dla mamy, że odważyła się być tak nieodpowiedzialna, że
                ośmieliła się rodzić w domu i narażać swoje dziecko prawie na śmierć.
                Z moich danych wynika, że przez 18 lat praktyki i blisko 500 porodów domowych
                tylko dwa razy rodzące z Ireną kobiety miały łyżeczkowanie jamy macicy w celu
                usunięcia resztek popłodu. W tym raz na początku "domowej kariery" Ireny, gdy
                jeszcze próbowała wprowadzać w domu procedury szpitalne a drugi raz też był
                jakiś powód ale nie pamiętam szczegółów więc nie chcę zmyślać.
                Z porodów z Ireną zakończonych w domu chyba żaden nie skończył się poważnymi
                komplikacjami. Wiadomo, że zdarzają się różne drobiazgi - nieco silniejszy
                krwotok u mamy, spadek tętna u dziecka pod koniec porodu, zielone wody - jednak,
                generalnie, porody w domu to porody szczęśliwe.
              • beata2802 Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 07.11.07, 18:10
                pacsirta napisała:

                > Jak się tak bardzo boisz, lepiej żebyś rodziła w szpitalu. Stres i
                > niepokój może spowodować, że się zablokujesz i wtedy rzeczywiście
                > coś może pójść nie tak.

                Bardziej się boi mój mąż.
                Ja uważam, ze jechanie do szpitala i przebywanie tam powoduje
                niemożliwość wyluzowania się, i wg mojego przeczucia może to być
                powodem większej ilości komplikacji w szpitalach. Mam swoją prywatną
                teorię na ten temat odkąd obejrzałam jeden film przyrodniczy: żyrafa
                rodziła, i wyczuła, że jest jakieś zagrożenie. Jakiś drapieżnik był
                nieopodal. Żyrafiątko rodziło się tylnymi nogami, i te tylne nożątka
                już wisiały mamie-żyrafie z pochwy (żyrafa stała). W tym momencie
                zatrzymała ona poród poprzez samo to, że się zaniepokoiła. Kilka
                godzin tak przeczekała, aż się wyluzowała i urodziła do końca.
                Wydaje mi się, ze takie zaniepokojenie wstrzymujące poród ma
                coponiektóra kobieta, która musi wyjść z domu, zalogować się w
                recepcji szpitala, przebywac wśród obcych, w nieswoim otoczeniu i
                tak dalej.
                To jeden z wielu powodów, dla których chcę rodzić w domu.

                --
                będę mamą
            • h_o_s_h_i Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 07.11.07, 17:50
              Jeśli chodzi o konieczność jazdy do szpitala, mam to przerobione
              (odeszly mi zielone wody, wiec bezpieczniej było pojechać) -
              jechaliśmy do św. Zofii po 15.00 - jeszcze nie szczyt, ale korki na
              trasie były spore. I po złamaniu parę razy przepisów dojechaliśmy w
              15 min - tyle co bez korków smile
              Wazne, czy twoj maz w sytuacji stresowej umie zachowac zimna krew i
              poprowadzic auto. A na karetkę bym nie liczyła - nawet jak
              przyjedzie szybko, to trasa w obie strony zajmie jej tyle czasu co
              wam samochodem...
              I powiem ci, ze nawet ta jazda do szpitala nie byla taka straszna -
              jak opowiadam to znajomym to jest zawsze mnostwo smiechu wink Chociaż
              mimo wszystko nie zycze innym - w koncu jak w domu, to niech bedzie
              w domu do konca smile
                • pacsirta Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 07.11.07, 21:10
                  Ale dlaczego nastawiasz się na taki wariant?
                  Lepiej myśl, że wszystko pójdzie dobrze.
                  Powiem Ci tylko, że ja też miałam pewne obawy przy drugim porodzie.
                  Otóż mieszkamy na IV piętrze bez windy i przemknęła mi kilka razy
                  przez głowę myśl, że jak coś będzie nie tak i trzeba będzie zejść do
                  samochodu w trakcie porodu... mój mąż jest raczej drobnej budowy...
                  poza tym musiałabym schodzić boso, bo z powodu upału nie mieściłam
                  się tego dnia w żadne buty... a najbliższy szpital to Bielański -
                  raczej niewiele dobrego o nim słyszałam... w takiej sytuacji nie
                  mogłam zakładać, że coś pójdzie nie tak
                  • kropkaa Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 16.12.07, 22:22
                    Ja nie brałam pod uwagę szpitala w ogóle. Nie miałam nawet
                    wybranego. Tzn. myślałam, że jakby co, to do Zofii (w sytuacji
                    bardzo awaryjnej Inflancka, bo rzut beretem), ale nie byłam tam się
                    dowiadywać, nie miałam żadnej położnej etc. Torbę spakowałam już
                    chyba po terminie medycznym, tylko dlatego, że Irena kazała. Po
                    prostu nie przewidywałam żadnych problemówsmile I co? Wszystko
                    potoczyło się dobrze, tak jak chciałam. Naprawdę w to wierzyłam, że
                    tak MUSI być.
                    • kaakaa Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 17.12.07, 09:12
                      Ja za pierwszym razem nawet nie miałam spakowanej torby, chociaż rodziłam "po
                      terminie". Ze szpitalem na Kasprzaka chciałam się jakoś umówić (miałam do nich
                      przez podwórko) ale jak zapytałam lekarza na szkole rodzenia, gdzie mogę
                      zadzwonić, jak się zacznie poród, żeby na wszelki wypadek "zaklepać sobie"
                      miejsce, to usłyszałam, że jak jestem taka nieodpowiedzialna, żeby narażać życie
                      własne i dziecka i rodzić w domu, to szpitala mam do tego nie mieszać... No, to
                      postanowiłam, że mieszać nie będę i szczęśliwie trzy razy się udało smile
        • ewrzos Re: Czy są mamy, które pierwszy poród zaliczyły w 25.02.08, 16:02
          No to napiszę Ci pokrótce jak to u mnie było. Oczywiście skupię się tylko na
          porodzie, za nie na tym co było później, co opisałam już w innym temacie.

          Termin miałam na 26 stycznia 2007. Urodziłam dokładnie tydzień wcześniej. Od
          początku stycznia zaś codziennie w nocy (nie przesadzam tu) miałam tzw. skurcze
          przepowiadające, trwające około 2-3 godzin zawsze w nocy. Przez kilka takich
          nocy ciągle myślałam, że już rodzę, ale zawsze jednak to był fałszywy alarm. By
          ulżyć sobie w bólu, stosowałam masaże (mąż był wykorzystywany), kąpiele, nocne
          spacery itp.

          W noc narodzin Grzesia było bardzo podobnie. Nie przejmując się bólem zbytnio
          kazałam mężowi położyć się spać, a sama poszłam sobie do wanny. Woda zazwyczaj
          bardzo mi pomagała. Tym razem również pomogła, ale w przetrzymaniu całej
          pierwszej fazy porodu.
          W między czasie obudziłam męża, ponieważ nie chciałam być już wtedy sama. On
          wiele nie mógł zrobić, mógł tylko przy mnie być, ale przecież właśnie o to
          chodziło smile W wodzie przeleżałam większą część nocy (od 1 do 7:30 a może nawet
          dłużej). Gdy wyszłam z wanny odeszły mi wody płodowe, a raczej wystrzeliły. Było
          tego niewiele, aż byłam zdziwiona, na filmach wygląda to straszniej.
          Za chwilę już czułam ręką włoski na główce mojego synka. Było to niesamowite
          odczucie. Wtedy nabrałam nowych sił i chęci. Wiedziałam, że to już nie może
          potrwać długo.
          Urodziłam synka w łazience klęcząc i trzymając się krzesła. Faza parcia okazała
          się bardzo krótka i prawie niebolesna. Grześ miał małą główkę, za co byłam
          bardzo wdzięczna - miałam przez to szybki i niekaleczący mnie poród.

          Mąż owinął naszego dzieciaczka we wcześniej przygotowane pieluszki. Gdy
          pępowina przestała tętnić, to ją zacisnął i odciął. Od tego momentu on zajął się
          dzieciaczkiem a ja znów wskoczyłam do wanny, a właściwie pod prysznic. Tam
          odkleiło się łożysko, byłam bardzo zdziwiona jego ogromnym rozmiarem. Po
          założeniu domowych ubrań położyłam się z bobaskiem do łóżka i uczyliśmy się
          wspólnie karmienia smile
          W tym czasie mąż powiadomił świeżo upieczonych dziadków oraz wziął się za
          doprowadzenie łazienki do normalności.

          Nasza sielanka skończyła się jakieś 15-20 minut później jak przyjechała karetka
          wezwana przez spanikowaną babcię, ale to już inna historia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka