Dodaj do ulubionych

NIE NA TEMAT…

13.03.08, 07:40
Proszę o wpisywanie wszystkich “poza tematowych” wątków do tego. Kropka
zauważyła, że robi się nam trochę bałagan i ma rację. W tytule proszę pisać o
czym jest wątek. Jak ktoś będzie mial poza tematyczne pytanie to wątek
podskoczy do góry. Dzieki temu łatwiej będzie odszukać informacje o porodzie
domowym. Będę kasowała nowe wątki nie na temat i prosiła o ponowne ich
napisanie w "NIE NA TEMAT... "

Edytor zaawansowany
  • juleg 14.03.08, 09:41
    Kasiu to ja poproszę info, gdzie kupujesz organiczny tran w uk i ile kosztuje.
    smile
  • kasiaimichael 14.03.08, 22:17
    Aromantica
    16 Martins Walk, Dorking
    RH4 1UT , Surrey
    United Kingdom
    aromantica@hotmail.com
    Tel: 01306 742 005
    Fax: 02089029060
    Nie jest organiczny, nie wiem czy o jakimkolwiek tranie mozna powiedziec ze jest
    organiczny. Jest badana zawartosc metali ciezkich, jest filtrowany, poza tym w
    ciemnych butelkach wiec nie psuje sie pod wplywem swiatla, tez w kapsulkach
    jesli ktos woli
    www.nordicnaturals.com
    kupowalam arctic cod liver oil, teraz zastanawiam sie czy nie kupic omega 3-6-9
    bo ma wszystkie kwasy, to mieszanka tranu i oleju roslinnego
  • nuit4 15.03.08, 12:45
    tez myslalam o tranie-powiedz mi czy dzicie uczulone na białko zwierzecy-w tym
    prawdopodobnie rowniez rybie-moga go pic?to w sumie tłuszcz nie białko..

    jak go przyjmujesz?tak po prostu na łyzeczce?ja mam niezbyt przyjemne
    wspomnienia z picia tranu i sie zastanawiam czy to od 'gatunku' zalezy no i czy
    Angelowi posmakuje..

    kapsułki sa duze?pewnie za duze dla 1,5 roczniaka..

    --
    Angel

    Zajrzyj na Allegro
  • kasiaimichael 15.03.08, 19:10
    Nie wiem czy mu posmakuje ale jak jest uczulony na bialko to chyba w
    zelatynowych kapsulkach nie moze, bo to bialko. Tran z tego co wiem zmniejsza
    objawy alergii, tak jak zmniejsza je tez dobry probiotyk- Angelowi przydalby sie
    probiotyk na jego biedne jelita- dajesz mu cos? Sa tez fajne probiotyki w
    BioCare. Ja dawalam na lyzeczce i maly jadl ze smakiem- dziwne dziecko, przez
    jakis czas nie chcial teraz znowu mu smakuje widocznie go potrzebuje. Wiem ze
    ludzie daja tez strzykawka ta od Nurofenu(jedyne moim zdaniem zastosowanie tego
    leku- to fajna strzykawka wink
  • nuit4 16.03.08, 12:49
    z probiotykow-daje mu dicoflor co kilka miesiecy przez miesiac,ale moze
    rzeczywiscie dobrze by bylo zeby caly czas na jakims byl....

    poczytam o BioCare
    chyba sie zdecyduje na DHA dla dzieci w plynie(z NN),tam jest tez omega 3 z tego
    co czytalam i w smaku w miare podobno

    a co do nurofenu-hehe tez jestem podobnego zdania wink
    --
    Angel

    Zajrzyj na Allegro
  • kasiaimichael 18.03.08, 08:55
    Trzeba pamietac zeby nie podawac dziecku witaminy D3 jak daje sie tran. Tran
    zawiera duze ilosci tej witaminy (w naturalnej postaci) zawiera tez duze ilosci
    witaminy A. Obie te witaminy w postaci naturalnej nie sa toksyczne tak jak ich
    sztuczne odpowiedniki wiec nie ma obawy o zatrucie.
  • kropkaa 18.03.08, 19:54
    A ile się podaje dziecku karmionemu piersią (14 m.). Łyżeczka
    dziennie czy dwie?
  • pillow-book 26.05.08, 19:04
    Mój syn ponoć nie ma enzymu do trawienia białka zwierzęcego albo ma alergię -
    zdania uczonych są podzielone, w każdym razie mięsa, nabiału, etc nie je. Ale
    tran mu dawałam w okresie jesienno-zimowym - w płynie... Bo żelatyna od razu
    wywoływała rozwolnienia. I nic się po tranie nie działo oprócz tego, że znikały
    mu czarne otoczki dookoła oczu smile
  • silije.amj 16.03.08, 20:38
    Czym zbijacie np. temperaturę u dziecka 40,5 stopni nie stosując Nurofenu?
  • monicus 16.03.08, 21:22
    ja az do takiej u malego nie doszlam. ale dopoki nie siegnie 39 to nie daje nic, tylko odkrywam i ewentualnie okladam wilgotna pielucha. i jakos zwykle samo spada. i to szybciej niz po ibufenie i podobnych.
  • silije.amj 16.03.08, 22:57
    No tak, mój najmłodszy też jeszcze nie gorączkował w swym krótkim życiu wysoko
    wink ale jedna z moich córek ma zwyczaj przy "normalnym" zapaleniu oskrzeli
    gorączkować do 40,7 (!) więc stosuję i kąpiele ochładzające i nurofen i czopki z
    pyralginą, żeby ją tylko schłodzić.
  • kropkaa 16.03.08, 22:55
    Doszłam do 39,4 st. C (ponoć powyżej 38,5 już się powinno u
    niemowlęcia zbijać, by nie dostało drgawek) i dałam paracetamol w
    syropie. Była noc, bałam się dalej czekać, a z tymi okładami to
    dokładnie nie wiedziałam co i jak i bałam się zaszkodzić. Z ciężkim
    sercem dałam miarkę syropu i temperatura zaczęła lecieć na łeb, na
    szyję. W drugą noc sytuacje się powtórzyła, dałam tylko pół miarki.
  • kasiaimichael 17.03.08, 09:06
    zimny oklad na brzuch w okolice watroby, najszybciej ochladza. Moj nigy az
    takiej nie mialale mial 39 i kilka, oklady mu pomagaja i nie przykrywam niczym
    dziecka wtedy procz pieluchy tetrowej.
  • nuit4 21.03.08, 11:58
    kapiel + homeopatia->zazwyczaj opdaje sie aconitum 9 CH lub aconitum complex ale
    wszytsko zalezy od goraczki
    moj juz mial taka temperature przy trzydniowce
    --
    Angel

    Zajrzyj na Allegro
  • pillow-book 26.05.08, 19:02
    Ja do szóstego roku życia zbijałam gorączkę prysznicowo i okładowo. Kilka razy
    zdarzyło się, że miał 40 stopni... myślałam, że umrę z nerwów dopasowując
    temperaturę wody do temperatury dziecka, żeby nie wywołać efektu termosu... Ale
    udawało się.

    Od szóstego roku życia mi dziecko prawie przestało chorować, jak się zdarzyła
    gorączka dawałam Ibuprofen w syropie czy coś takiego dla dzieci bo ma działanie
    przeciwzapalne też.
  • nuit4 10.04.08, 21:43
    moja znajoma mieszkajaca niedaleko bydgoszczy planuje porod w domu...
    i szuka lekarza....
    moglabys namiar mi na priv przeslac??pliiizz smile
    --
    Angel

    Zajrzyj na Allegro
  • kropkaa 26.05.08, 17:50
    Szukam takich lalek Lego Duplo 16 cm. Jest to seria Lego educatiom.
    Na Allego są jakieś kawałki wyjęte z zestawu po niebotycznych
    cenach. Znalazłam na ebayu:
    cgi.ebay.com/LEGO-EDUCATION-LG-9234-DOLLS-FAMILY-SET-NIB_W0QQitemZ320253396901QQihZ011QQcategoryZ2518QQrdZ1QQssPageNameZWD
    1VQQcmdZViewItemQQ_trksidZp1638Q2em118Q2el1247
    I tu pojawia się ale. Czy ja mogę kupić coś na ebay.com? Nie mam
    konta, nie mam konta w dolarach, czy w ogóle do Polski przysyłają?
    Ja to wygląda u Was, które kupujecie na ebayu?
  • sugarxxx 06.06.08, 18:48
    polamerusa.com/zamawiam/
    tu wypełniasz formularz

    a tu cennik
    www.polamerusa.com/cennik%20wysylka%20paczek.aspx
    mam dobre doswiadczenia i z polonezparcel service i z polamerem.
    polonez jest chyba tanszy, jezeli przepakowujesz paczki.
    aha, w obu przypadkach trzeba miec konto na paypalu bo przelew zagraniczny to
    droga sprawa.
  • monicus 15.06.08, 21:46
    powiedzcie mi dziewczyny taka rzecz. czy u was dzieci tocza walke z ojcem? moj maly ma niecale 3 lata i od roku jest regularnie na NIE z tata. mimo, ze tatko sie stara i naprawde jest super ojcem ten maly dziad wyzywa sie na nim psychicznie, mowi mu przykre rzeczy, probuje bic i drapac. az smutno sie robi jak sie na to patrzy. czy to jest normalne w tym wieku? nie wiem czy chodzi o ciagla nieobecnosc ojca, czy o zbyt male zainteresowanie? chociaz jak na chore warunki warszawskie to uwazam ze i tak jest niezle, bo ze 3-4h dziennie sie widza.
  • kaakaa 15.06.08, 22:37
    Moje dzieci tak nie miały, jeśli to to pytasz.
    A z czego to może wynikać u Twojego synka? Cóż, przypuszczam, że przez forum
    nikt odpowiedzialny nie będzie próbował stawiać diagnozy. Generalnie, takie
    zachowanie najczęściej jest albo próbą zwrócenia na siebie uwagi albo sygnałem,
    że dziecko nie radzi sobie z tym, co się wokół niego i z nim dzieje. A jeśli
    chodzi o szczegóły, to albo trzeba samemu bardzo pilnie poobserwować albo
    zwrócić się do specjalisty.
  • jola-kropek 11.07.08, 22:37
    wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Zmarlo-12-dzieci-na-ktorych-testowano-szczepionke,wid,10147920,wiadomosc.html
    najbardziej rozwalil mnie tekst, ze "tylko" 12 dzieci zmarlo...

    huh...

    my na razie sie nie szczepimy, mopze jak mala skonczy rok, albo moze nawet 2 lata.



    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html

    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday Ticker"
    border="0" /></a>
  • soldie 12.07.08, 13:11
    Jola ,w ogóle nie szczepicie dziecka na nic?
  • nuit4 13.07.08, 14:20
    był tu wątek o szczepionkach (na tym forum).
    ja nie szczepię w ogóle.nigdy.
    --
    Angel

    Zajrzyj na Allegro
  • kasiaimichael 13.07.08, 16:59
    Starszego zaszczepiam na kilka, bo nie wiedziaam nic. Wynik- alergia i opznienie
    mowy. Mlodszej nie szczepie na nic, nigdy- wynik dziecko nie ma alergii, nie
    choruje i zaczyna mowic...
  • 987ania 14.07.08, 08:55
    jola maila Ci wysłałam.
    Ja się dalej biję z myślami kiedy szczepić. Czy po pół roku czy po roku. No i ja
    mam jeszcze muszę mojego M. do tego przekonać, żeby odłożyć szczepienia.
  • soldie 14.07.08, 11:35
    A nie macie problemów ani przynagleń że nie szczepicie?Ja taka nie do końca
    byłam uświadomiona na początku wiec szczepiłam,ale teraz ma być odra, swinka
    ,rozyczka- a na to za nic nie chce iść w ogóle. No i jak potem idzie do szkoły
    czy do przedszkola(jeśli idzie w ogole) to co ze szczepieniami?
  • 987ania 14.07.08, 11:55
    ja mam kartę szczepień w domu i jak na razie nigdzie nie zamierzam jej oddawać.
    Dopóki kartę masz u siebie to dla systemu zdrowia nie istniejesz. A co dalej to
    nie wiem, też ludzi pytamsmile
  • monicus 14.07.08, 13:37
    ejej, a dajcie namiary na jakich doktorow co nie lubuja sie w szczepieniu na
    wszystko i lubia homeo i w ogole. mnie akurat niestety interesuja z wawy, ale
    ciagle mam nadzieje, ze sie stad wyniose.
  • kaakaa 14.07.08, 15:39
    Z MMR czy innym Priorixem (czyli szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce)
    jest prosta sprawa. Komponenta różyczkowa była tam produkowana na bazie wirusów
    pozyskiwanych z abortowanych płodów matek, które w czasie ciąży przechodziły
    różyczkę. Moja pediatra nawet nie próbowała dyskutować, gdy powiedziałam jej, że
    to jest sprzeczne z moim systemem wartości i nie zgadzam się na podanie takiego
    preparatu moim dzieciom.
    Równie łatwo można sie rozprawić z IPV (polio w zastrzyku), które jest
    produkowane na tzw. ludzkich komórkach diploidalnych, czyli komórkach
    pochodzących z linii komórkowych pozyskanych od abortowanego płodu. Z OPV (polio
    doustne) rozprawiam się podstępem - zawiera żywe wirusy, więc jest niebezpieczne
    dla dzieci uprzednio nie zaszczepionych IPV. No, i dziecko wydala potem z kałem
    żywe wirusy (przynajmniej potencjalnie) a ja mam w domu inne dzieci nie
    uodpornione na polio.
    A na BCG (gruźlica) nie zaszczepię, bo cała cywilizowana Europa nie szczepi
    (tylko w przypadku dużego ryzyka kontaktu z gruźlicą - np. chora matka lub ktoś
    inny w najbliższej rodzinie).

    Zostaje WZWB, DTP (to refundowane jest okropne, jeśli już, to trzeba walczyć o
    DTPa) i HiB. Pozostałe są poza obowiązkowym kalendarzem, więc nikt do nich
    zmuszać nie może.

    Tylko nie rozumiem co ma szkoła lub przedszkole do szczepień? Kiedyś, to owszem,
    szkolna higienistka przetrzymywała karty szczepień i szczepiła dzieci ale teraz
    robią to wyłącznie przychodnie.
  • monicus 14.07.08, 17:58
    matko jedyna, to straszne jest co piszesz. czuje sie okropnie jak o tym pomysle.
    chyba przestaje wierzyc w slusznosc medycyny
  • monicus 14.07.08, 17:59
    a jak jak juz dalam dwie dawki tego szczepienia 6 w jednym to moge olac trzecie?
    bo z bolem i rozterkami dawalam i poki co bardzo zwlekam z ta trzecia dawka
  • kaakaa 14.07.08, 19:26
    Od olania trzeciej dawki dziecko Ci nie umrze, więc w tym kontekście - pewnie
    możesz.
    Ale jak nie podasz trzeciej dawki, to cały cykl szczepień na plaster, więc w
    sumie, dla pediatry, to będzie tak, jak byś nie szczepiła wcale, bo oni są
    uczeni wyłącznie o tym, jaką odporność (czyt. poziom przeciwciał) daje pełen
    cykl szczepień. Jak ktoś ma niepełen cykl, to o jego odporności nie da się nic
    powiedzieć. Szczególnie w przypadku małego dziecka, szczepionego w pierwszym
    półroczu, te pierwsze dawki mają znikome znaczenie w wywoływaniu długoterminowej
    odpowiedzi immunologicznej.
  • monicus 14.07.08, 20:55
    kurde, bede mowic ze uderza to w mojej przekonania religijne, ze nosze kurde
    beret z antenka i popieram pis (bo tak kurde jest big_grin)
  • sugarxxx 14.07.08, 22:02
    Mnie na razie nikt się nie czepia. A zaszczepiłam tylko DTPa + HiB. W szpitalu
    przełknęli, pediatra w przychodni tylko opowiada co o tym myśli, w CZD w ogóle
    nie przywiązywali wagi. Czyli wnioskuję, że sanepid nie poinformowany został. Bo
    tak naprawdę, to jest najpoważniejsza konsekwencja. A jak poinformują, to już
    uczuliłam małża, żeby nie odbierał żadnych poleconych od Sanepidu smile

    I w ten sposób każdy z organów sobie odfajkuje, że zrobił co trza i nikt się do
    niego nie czepnie, a moje dziecko szczepione nie będzie.

    Taka mam teorię, zobaczymy jak się będzie dalej sprawdzać, jak dziecko do
    przedszkola pójdzie.
  • 987ania 14.07.08, 22:17
    sugar a gdzie masz swoją przychodnię nfz? Może i ja dziecko zapiszę?
  • monicus 14.07.08, 22:21
    no ja czytalam kiedys artykul, w ktorym wypowiadal sie jakis lekarz z czd i
    mowil, ze nikt z jego kolegow z centrum nie szczepi dzieci, bo to nie
    szczepienia wyeliminowaly choroby a powszechnosc stosowania mydla.
  • abiela 14.07.08, 22:10
    kaakaa napisała:


    > Zostaje WZWB, DTP (to refundowane jest okropne, jeśli już, to trzeba walczyć o
    > DTPa) i HiB. Pozostałe są poza obowiązkowym kalendarzem, więc nikt do nich
    > zmuszać nie może.

    To jeszcze wtrące, jeśli można. Co do wzwb można argumentowac, że dziecko nie
    planuje rozpoczęcia życia płciowego przez następne 10 lat. Krztusiec zaś jest
    groźny dla niemowląt do 6 m.ż. ale owa szczepionka jeszcze wtedy nie chroni. Z
    resztą szczepienie na krztusiec wogóle przed zachorowaniem nie chroni. BTW te
    szczepionko często konserwowane są na bazie rtęci i zawierają białka jaja
    kurzego vide strach przed alergiami może być argumentem.

    Warto natomiast zasczepić na tężec gdy dziecko zacznie grzebać w ziemismile


    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • 987ania 14.07.08, 22:21
    no ale wzw nie tylko drogą płciową się przenosi. A o krztuścu muszę poczytać w
    mojej pediatrii.
  • kaakaa 14.07.08, 23:24
    abiela napisała:

    > To jeszcze wtrące, jeśli można.
    Pewnie, że można wink
    > Co do wzwb można argumentowac, że dziecko nie
    > planuje rozpoczęcia życia płciowego przez następne 10 lat.
    Owszem, można tak argumentować ale raczej żaden lekarz nie potraktuje poważnie
    osoby używającej takiego argumentu. Nadto, WZWB przenosi się nie tylko drogą
    płciową. Powiedzą Ci - "a co jeśli dziecko trafi do szpitala?" Niestety, fakt,
    że nasze szpitale to rozsadnik różnego choróbska.
    > Krztusiec zaś jest
    > groźny dla niemowląt do 6 m.ż. ale owa szczepionka jeszcze wtedy nie chroni. Z
    > resztą szczepienie na krztusiec wogóle przed zachorowaniem nie chroni.
    Ponoć to pełnokomórkowe (bardziej wywołujące odczyny poszczepienne) to nawet
    trochę chroni (z badań wynika 60% skuteczności, jeśli kto wierzy w badania
    medyczne). To acelularne (w szczepionce DTPa, nie wywołuje takich odczynów
    poszczepiennych) to całkiem marną ma skuteczność. Swoją drogą krztusiec ostatnio
    wraca i chorują zarówno dzieci szczepione jak i nie szczepione. Natomiast,
    zaskoczyła mnie opinia pediatry (całkiem konwencjonalnej), że w ostatnich latach
    krztusiec przebiega dużo łagodniej niż zdarzało się to onegdaj.
    > BTW te
    > szczepionki często konserwowane są na bazie rtęci i zawierają białka jaja
    > kurzego vide strach przed alergiami może być argumentem.
    Niby prawda, ale tego argumentu pediatrzy też nie chcą traktować poważnie.
    Powiedzą Ci - "a wie Pani ile rtęci, konserwantów i alergenów dziecko codziennie
    zjada? To, co jest w szczepionce nie ma prawa zaszkodzić bardziej niż to co je
    Pani (przy karmieniu piersią) lub dziecko (gdy już samo je)."

    > Warto natomiast zasczepić na tężec gdy dziecko zacznie grzebać w ziemismile
    Fajna myśl! Też mi przyszła do głowy, tym bardziej, że w ubiegłym roku sama
    przechorowałam tężec, więc wiem, że wcale nie trudno to złapać (ugryzł mnie pies
    sąsiadów i to wcale nie mocno). Jest tylko jeden problem - w Polsce jedyne
    wersje szczepionki p. tężcowi przewidziane dla dzieci to szczepionki skojarzone
    - co najmniej 3 w jednym, czyli DTPw lub DTPa. Może być jeszcze z innymi
    "bonusami" typu WZWB czy HiB tudzież IPV. Owszem, jest szczepionka tylko przeciw
    tężcowi ale wyłącznie w wersji dla dorosłych.
    Chyba, że wiesz o czymś, o czym ja nie wiem, to bardzo chętnie nastawię ucha.
  • kasiaimichael 15.07.08, 00:24
    Tylko ze ja slyszalam ze ta szczepionka na tezca tez skuteczna nie jest, bo nie moze byc z racji tego ze samo zachorowanie na tezca nie daje odpornosci wiec dlaczego cos zrobionego z toksyn wytwarzanych przez bakterie tezca ma dawac? Zamiast odpornosi daje natomiast czesto odczyny ze strony ukl nerwowego.
    www.whale.to/a/tetanus.html
    Jak "opracowana" byla Twoja rana? W przypadku ran klutych glebokich powinna byc czyszczona chirurgicznie, bo tezec to bakteria beztlenowa, rany powierzchniowe nalezy przmyc mydlem a potem woda utleniona, nie spirytusem
    Kaska
    allegro
  • kaakaa 15.07.08, 01:14
    No, nie do końca się zgadzam w kwestii tego tężca. Naczytałam się rok temu, to
    się mądra czuję wink
    Przechorowanie daje odporność ale nie dożywotnią. Ze szczepieniem jest podobnie,
    dlatego, żeby być względnie odpornym trzeba się regularnie doszczepiać (nie
    rzadziej niż co 8-10 lat). Z różnych statystyk, co je sobie poczytałam, wynika,
    że jednak ta szczepionka należy do dość skutecznych. Ale, oczywiście, jak przy
    każdej szczepionce, szczepiąc się ryzykujesz powikłania.
    Moja rana nie była "opracowana", bo ją zbagatelizowałam. Ten pies mnie tylko
    "zahaczył". Nawet dezynfekcję (jakąś wodą kolońską na spirytusie)
    przeprowadziłam dopiero po ponad godzinie. No i po 6 tygodniach doczekałam się
    niespodzianki. Na szczęście mój tężec ograniczał się do pogryzionej nogi. PZH
    wywalało na mnie gały. Ponoć taki tężec lokalny zdarza się bardzo rzadko. (Z
    moich dociekań w literaturze zagranicznej wynikło, że wcale nie tak rzadko - ok.
    17% przypadków tężca w USA) Oczywiście zaraz chcieli mnie zaszczepić ale się nie
    dałam. Kazałam sobie za to zrobić poziom przeciwciał (już mi w zasadzie
    przechodziło, bo zanim skojarzyłam, co mi dolega i trafiłam do PZH to minęło
    jakieś 3-4 tygodnie od wystąpienia pierwszych objawów). I na własnym przykładzie
    mogę potwierdzić, że przechorowanie tężca daje odporność. Poziom przeciwciał mam
    zabezpieczający przed infekcją. Nie mam pojęcia, na jak długo.
  • soldie 15.07.08, 09:02
    Kakaa ze szkoła czy przedszkolem chodziło mi czy to czy szczepienia były robione
    czy nie ma znaczenie jak wysyłasz dzieciaka do szkoły lub przedszkola. No ja to
    w ogóle nie mam ochoty szczepić,ale ta walka ze służba zdrowia mnie przeraża,
    zwłaszcza jak czytam jak kakaa rzuca wiedza o szczepionkachsmile
  • abiela 15.07.08, 10:15
    kasiaimichael napisała:

    > Tylko ze ja slyszalam ze ta szczepionka na tezca tez skuteczna nie
    jest, bo nie
    > moze byc z racji tego ze samo zachorowanie na tezca nie daje
    odpornosci wiec d
    > laczego cos zrobionego z toksyn wytwarzanych przez bakterie tezca
    ma dawac? Zam
    > iast odpornosi daje natomiast czesto odczyny ze strony ukl
    nerwowego.
    > www.whale.to/a/tetanus.html


    Nie jestem w stanie dokładnie argumentować, bo nie mam publikacji na
    podorędziu. Z tego, co czytalam to jedyna szczepionka zalecana przez
    nawet dość zaciekłych przeciwników szczepienia. Lekarka mojej córki
    jest w Stowarzyszeniu Lekarzy przeciw szczepieniom i również akurat
    ta polecała.

    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • 987ania 15.07.08, 12:07
    W przypadku ran brudnych u dorosłych w PL daje się surowicę, jeśli rana jest
    głęboka i szczepi się - I dawka od razu a dwie następne później. A jak rana
    płytka, to tylko szczepionka.
  • kaakaa 15.07.08, 17:42
    987ania napisała:

    > W przypadku ran brudnych u dorosłych w PL daje się surowicę, jeśli rana jest
    > głęboka i szczepi się - I dawka od razu a dwie następne później. A jak rana
    > płytka, to tylko szczepionka.

    Chyba, że delikwent był szczepiony dawką przypominającą lub kompletem dawek
    podstawowych nie dalej jak 5 lat wstecz. Wtedy nie podaje się szczepionki.
  • 987ania 15.07.08, 20:23
    no tak, nie dopisałam.
  • abiela 15.07.08, 10:13
    kaakaa napisała:


    > Owszem, można tak argumentować ale raczej żaden lekarz nie
    potraktuje poważnie
    > osoby używającej takiego argumentu. Nadto, WZWB przenosi się nie
    tylko drogą
    > płciową. Powiedzą Ci - "a co jeśli dziecko trafi do szpitala?"
    Niestety, fakt,
    > że nasze szpitale to rozsadnik różnego choróbska.

    No i to jest paranoja. Nie mieszkasz w Polsce, gdy przed własnym
    zabiegiem (zanim się zainetersowałam szczepieniami) spytałam o
    szepienie przeciwko wzwb to lekarz o mało co z krzesła nie spadł i
    nie mógł zrozumieć o co mi chodzi.
    Więc jeśli wyeliminuje źycie płciowe i niewielkie prawdobieństwo
    zabiegu w szpitalu w ciągu najbliższych 10 lat, to po co szczepionka?

    > > Krztusiec zaś jest
    > > groźny dla niemowląt do 6 m.ż. ale owa szczepionka jeszcze wtedy
    nie chro
    > ni. Z
    > > resztą szczepienie na krztusiec wogóle przed zachorowaniem nie
    chroni.
    > Ponoć to pełnokomórkowe (bardziej wywołujące odczyny
    poszczepienne) to nawet
    > trochę chroni (z badań wynika 60% skuteczności, jeśli kto wierzy w
    badania
    > medyczne). To acelularne (w szczepionce DTPa, nie wywołuje takich
    odczynów
    > poszczepiennych) to całkiem marną ma skuteczność. Swoją drogą
    krztusiec ostatni
    > o
    > wraca i chorują zarówno dzieci szczepione jak i nie szczepione.
    Natomiast,
    > zaskoczyła mnie opinia pediatry (całkiem konwencjonalnej), że w
    ostatnich latac
    > h
    > krztusiec przebiega dużo łagodniej niż zdarzało się to onegdaj.

    Spotkałam się z opinią (wypowiedzianą przez homeopatkę mojej córki)
    iż najistotniejszym faktem przy chorobach typu krztusiec czy odra
    jest czas dany dziecku i rozsądna opieka. Do komplikacji i cięźkiego
    przebigu prowadzi atypowy przebieg choroby, będący często wynikiem
    nie rozpoznania choroby oraz leczenie "na siłę" przez zbijanie
    temperatury przy odrze, brak czasu na wylezenie choroby przy
    krztuścu itd. Jeśli więc ma się świadomość możliwości zainwestowania
    6 tyg. w ewentualną chorobę dzieka, powinno być dobrze.
    BTW dorośłi poodbno często przechodzą krztusiec, najczęściej
    nierozpoznany, bo przecież byli szczepieni. Mocno podejrzewam, że i
    mnei się to trafiło, gdy 8 miesięcy byłam leczona antybiotykami na
    ostre zapalenie tchawicy.

    > > BTW te
    > > szczepionki często konserwowane są na bazie rtęci i zawierają
    białka jaja
    > > kurzego vide strach przed alergiami może być argumentem.
    > Niby prawda, ale tego argumentu pediatrzy też nie chcą traktować
    poważnie.
    > Powiedzą Ci - "a wie Pani ile rtęci, konserwantów i alergenów
    dziecko codzienni
    > e
    > zjada? To, co jest w szczepionce nie ma prawa zaszkodzić bardziej
    niż to co je
    > Pani (przy karmieniu piersią) lub dziecko (gdy już samo je)."

    NO tak, ale szczepi się wręcz noworodki, a w moim mleku na pewno nie
    mam aż tyle rtęci, nie mówiąc o kurzym białku. Niemniej zgadzam się,
    że to walka z wiatrakami.

    >
    > > Warto natomiast zasczepić na tężec gdy dziecko zacznie grzebać w
    ziemismile
    > Fajna myśl! Też mi przyszła do głowy, tym bardziej, że w ubiegłym
    roku sama
    > przechorowałam tężec, więc wiem, że wcale nie trudno to złapać
    (ugryzł mnie pie
    > s
    > sąsiadów i to wcale nie mocno). Jest tylko jeden problem - w
    Polsce jedyne
    > wersje szczepionki p. tężcowi przewidziane dla dzieci to
    szczepionki skojarzone
    > - co najmniej 3 w jednym, czyli DTPw lub DTPa. Może być jeszcze z
    innymi
    > "bonusami" typu WZWB czy HiB tudzież IPV. Owszem, jest szczepionka
    tylko przeci
    > w
    > tężcowi ale wyłącznie w wersji dla dorosłych.
    > Chyba, że wiesz o czymś, o czym ja nie wiem, to bardzo chętnie
    nastawię ucha.

    Jest szczepionka tężec+polio+błonica. Podałam tą szczepionkę córce
    gdy miała 10 miesięcy - zniosła ją bardzo dobrze. Po podaniu
    dostawała bodajże thuję na lepszą akceptację. Ta szczepionka jest
    dopuszczona do obiegu od 6 r.ż., bo jest "słabsza", nie pomnę
    dokładnie co to znaczy.

    Uzupełniając, to jedyne szczepienie, które dostała córka. Polio ze
    względu na planowany wyjazd na Filipiny, który do skutku nie
    doszedł. Błonicy nie chciałam, ale była w pakiecie niestety.
    Planowałam podać samą odrę, ale zrezygnowałam jednak. Podam moźe jak
    skończy 10 lat, chyba że przechoruje.

    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • kaakaa 15.07.08, 17:40
    abiela napisała:
    > Planowałam podać samą odrę, ale zrezygnowałam jednak. Podam moźe jak
    > skończy 10 lat, chyba że przechoruje.
    Z tego, co wiem, to od keidy do kalendarza weszła potrójna szczepionka - MMR lub
    odpowiednik - to w Polsce wycofano z obrotu szczepionkę przeciw odrze.

    Dzięki za info o szczepionce tężec+polio+błonica. Nie wiedziałam, że taka jest
    na rynku. Jednak mnie nie satysfakcjonuje, bo nie zgadam sie moralnie z
    technologią produkcji szczepionki przeciw polio w zastrzyku. A swoją drogą,
    uważam, że moim dzieciom szczepienie p. polio nie jest niezbędne, bo nie
    wybieramy się nigdzie, gdzie ta choroba byłaby problemem.
  • abiela 15.07.08, 18:15
    kaakaa napisała:

    > Dzięki za info o szczepionce tężec+polio+błonica. Nie wiedziałam, że taka jest
    > na rynku. Jednak mnie nie satysfakcjonuje, bo nie zgadam sie moralnie z
    > technologią produkcji szczepionki przeciw polio w zastrzyku. A swoją drogą,
    > uważam, że moim dzieciom szczepienie p. polio nie jest niezbędne, bo nie
    > wybieramy się nigdzie, gdzie ta choroba byłaby problemem.

    W takiej sytuacji to oczywiście zupełnie zbyteczne. Ostatni przypadek polio w
    Europie zanotowano bodajże w 1971 roku.
    Nie jestem przekonana czy na pewno nie ma żadnej osobnej szczepionki przeciwko
    tężcowi. Guglowałaś?


    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • monicus 15.07.08, 18:21
    czemu ja jestem taka sierota co to nie umie z lekarzami sie klocic sad co
    najwyzej klamie ze cos robie/nie robie.
    podziwiam was, ze potraficie wywalczyc to nieszczepienie.
  • abiela 15.07.08, 19:01
    monicus napisała:

    > czemu ja jestem taka sierota co to nie umie z lekarzami sie klocic sad co
    > najwyzej klamie ze cos robie/nie robie.
    > podziwiam was, ze potraficie wywalczyc to nieszczepienie.

    Monicus mnie akurat nie ma za co podziwiać, bo mieszkam w kraju, w kórym
    szczepienia są dowolne. Ale faktem jest, że się o swoje jeśli chodzi o dziecko
    potrafię wykłóćać. Gorzej jeśli o mnie chodzi.

    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • kaakaa 15.07.08, 18:48
    Wg informacji z sanepidu na polskim rynku jest tylko szczepionka p. tężcowi w
    wersji dla dorosłych. Też mnie to bardzo zaskoczyło. Można by ewentualnie coś
    sprowadzać z zagranicy.
  • abiela 15.07.08, 19:02
    kaakaa napisała:

    > Wg informacji z sanepidu na polskim rynku jest tylko szczepionka p. tężcowi w
    > wersji dla dorosłych. Też mnie to bardzo zaskoczyło. Można by ewentualnie coś
    > sprowadzać z zagranicy.

    No ale czemu nie podać dziecku tej szczepionki? Są jakieś przeciwwskazania?

    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • kaakaa 15.07.08, 19:05
    Z tego, co wiem, dawka jest większa. Ja bym nie ryzykowała.
  • abiela 15.07.08, 19:12
    kaakaa napisała:

    > Z tego, co wiem, dawka jest większa. Ja bym nie ryzykowała.

    A to ja też nie, często w szczepionkach dla starszych dzieci dawka jest mniejsza
    - skądinąd pojęcia nie mam dlaczego.
    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • kaakaa 15.07.08, 19:23
    abiela napisała:
    > często w szczepionkach dla starszych dzieci dawka jest mniejsza
    > - skądinąd pojęcia nie mam dlaczego.

    Może przyjmują założenie, że to tylko dawka przypominająca, podawana po cyklu
    szczepień podstawowych?

    A np. takie WZWB jest identyczne dla noworodków i dorosłych. Swoja drogą,
    szczepi się tylko jeden cykl i koniec, a wiadomo z badań, że już po 10 latach
    odporność poszczepienna może być zerowa. Czyli dzieci szczepione w niemowlęctwie
    zanim skończą podstawówkę mogą być już nieodporne. To samo ze szczepieniem
    dziewczynek p. różyczce - ostatnia dawka w wieku 13 lat, szczepionka daje
    odporność na jakieś 7 lat. Policzcie sami, jak dobrze takie szczepienie
    zabezpiecza przed zachorowaniem na różyczkę w czasie ciąży...
  • abiela 15.07.08, 19:31
    I to właśnie jest krytyczne w systemie szczepień - większość osób, a nawet sporo
    lekarzy przekonana jest o ochronie na całe życie. Dla mne owbec tego absurdem
    jest szczepienie przeciwko różyczce dwuletniej dziewczynki.
    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • sugarxxx 15.07.08, 22:36
    Abiela, szczepienie p różyczce nie jest dla dobra naszych dzieci. Chyba tego tak
    naiwnie nie zakładasz, nie? smile
    Ono ma chronić panie przedszkolanki. W Polsce się o tym nie mówi, ale w usa już tak.
  • abiela 15.07.08, 23:14
    sugarxxx napisała:

    > Abiela, szczepienie p różyczce nie jest dla dobra naszych dzieci. Chyba tego ta
    > k
    > naiwnie nie zakładasz, nie? smile
    > Ono ma chronić panie przedszkolanki. W Polsce się o tym nie mówi, ale w usa już
    > tak.

    Ale ja wychodze z założenia, że panie przedszkolanki zaszczepiły się w wieku
    dojrzewania. To koronny argument zwolenników szczepienia tutaj, że nie szczepiąc
    mojego dziecka narażam innych. Tyle, że ja nie odrzucam szczepień wogóle.
    Odrzucam szczepienia niemowląt i małych dzieci.

    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Książkowa pasja
  • soldie 12.07.08, 13:07
    Na domowym po cc sie zrobił bałagan posrednio z mojej winy więc przenosze wątek
    tutajsmile
    Odpowiedź do kroopkaa: nie wiem czy jesteś zapoznana z ową metodą. Małe dziecko
    nie przeczyta nigdy w
    życiu takich małych literek jak ty, dlatego musisz mu dać ODPOWIEDNI do jego
    potrzeb rozmiar. A co lepiej trzylatkowi włączyć bajkę na DVD?(oczy sie nie
    zepsują ,a skąd i wyobraźnia pracuje )
    A co dać trzylatkowi do czytania?Możesz dać mu słownik obrazkowy języka
    polskiego,albo hiszpańsko-polsko-angielski hihi,albo encyklopedie obrazkową dla
    dzieci(grunt zeby byly opisane obrazki plus duze litery)możesz mu zrobić
    ksiązeczke o nim samym jak masz tyle czasu i kreatywności- możliwości sa
    nieograniczone...KJego upodobania na całe życie kształtują sie w wieku do 6 lat
    najmocniej i to od ciebie zależy jakim będzie człowiekiem i czym będzie sie
    interesował.W tym czasie wpajamy kluczowe rzeczy dla całego życia naszych dzieci.
    Mój synek ma 13,5 miesiąca. Zrobiłam mu sama książeczki o owocach, zwierzętach,
    instrumentach muzycznych itd. Bardzo je lubi i tak naprawdę absolutna ciszę mam
    tylko jak Maciuś ogląda książeczki.
    Moim skromnym zdaniem, najgorsze co można zafundować dzieciakowi to bajka albo
    gra na komputerze- czytanie jest dla mnie alternatywą wobec tego a nasze dzieci
    maja ogromne pragnienie wiedzy(o czym więcej w książce więc nie będę sie
    rozpisywać na ten temat)warto to wykorzystać,aby lepiej umiały sobie radzić w
    późniejszym życiu.
  • kropkaa 12.07.08, 14:07
    Tak, wiem o co chodzi w tej metodzie i wiem, że stworzono ją dla
    dzieci z dysfunkcjami, a potem wykorzystano dla dzieci zdrowych (tak
    samo jak np. język migowy dla niemowląt słyszących).
    Nie porównuj proszę czytania i oglądania obrazków - to nie jest to
    samo!
    Książek nie robiłam - doskonale się sprawdza seria "Obrazki dla
    maluchów" - jest 16 tematycznych pozycji, które w zupełności
    zaspokajają potrzeby niemowlaka i małego dziecka.
    Osoby, które znam, a które robią dość dużo dla rozwoju dzieci,
    własnie ze względu na wzrok tę metodę ominęły. Co innego jest, gdy
    dziecko samo pyta o literki, a co innego machać mu planszami przed
    nosem.
    Ja nikomu nie bronię uczyć czytać nawet noworodka, po prostu sama
    świadomie tego nie robię - właśnie ze względu na oczy. I tylko
    sygnalizuję, że na grupie badawczej wyszły takie wyniki - WSZYSTKIE
    dzieci miały w dzieciństwie problem ze wzrokiem.

    --
    Macierzyństwo jest czymś, czego zrozumieć nie można.
    Najwspanialszą, na pewno najwspanialszą miłością świata i piekłem.
    Natalia Rolleczek
  • soldie 12.07.08, 16:10
    A możesz mi dać jakieś namiary co do tych badań?
  • soldie 12.07.08, 16:58
    Nie porównuj proszę czytania i oglądania obrazków - to nie jest to
    > samo!- tego nie zrozumiałam.
    Ja nie widzę związku miedzy nauką czytania dziecka, a wadami wzroku,no chyba ze
    pokazuje sie wyrazy czy książeczki przy złym oświetleniu. Chyba to tez zależy
    od uwarunkowań genetycznych, równie dobrze wzrok zepsuje sie dzieciakowi jak
    usiądzie do komputera albo będzie dużo oglądać telewizji. Co do metody i nauki
    czytania, czy matematyki czy muzyki(od grania na instrumencie powstają poważne
    wady kręgosłupa)dziecka w ogóle- to jak z porodem w domu-trzeba złapać ze to ma
    jakąś wartość inaczej robić tego nie ma sensu i nie przyniesie to efektu. I tak
    samo trzeba zbadać wszystkie za i przeciw oraz opinie obydwóch stron i podjąć
    decyzje i zacząć działać-co wyrośnie to sie okaże.Mama znajomej fajnie to
    określiła "wychowywanie własnych dzieci to eksperyment"
  • kropkaa 13.07.08, 15:09
    Chodzi o akomodację oka - oglądanie, a czytanie to różnica.
    Nie mogę podać linku do badań, bo temat był omawiany ustnie z osobą,
    która uczyła nas języka migowego.

    Jeśli chodzi o wadę wzroku, wolę nie eksperymentować na dziecku. Tym
    bardziej, że nie jest to wybór "czytać - nie czytać". I tak się
    nauczy i tak, jeśli będzie samo zainteresowane, to nawet w wieku 4
    lat.
  • sugarxxx 13.07.08, 15:48
    kropka, ja dlatego zainteresowałam się tym czytaniem małych dzieci, żeby moje
    dziecko uniknęło takiej zbrodni, jaką wykonano na nas, czyli literowanie i
    sylabizowanie. Ja za cholerę się nie mogę tego oduczyć mimo kursu szybkiego
    czytania. Trza dziecko nauczyć czytać zanim pójdzie do zerówki.
  • kropkaa 13.07.08, 16:17
    Ależ, Sugar, ja nie zakładam, że moje dziecko nie będzie czytać w
    zerówce, no co Ty! Nawet przy założeniu, że zerówka będzie od 5 lat.
    Ale mam nadzieję, że sama się zainteresuje się literkami. A jak się
    nie zainteresuje, to tak zrobię, że jednak będzie ciekawasmile A
    bardziej na serio - przecież między roczkiem a lat sześć jest
    jeszcze baaardzo dużo czasu. I oczy dojrzeją, i czytać dziecko
    będzie, spokojnie.
    Ja np. robię tak, że jak "czytamy" te książeczki dla maluchów, to
    wodzę palcem po słowach. Nie po to, by sie nauczyła na pamięć
    wyrazów, ale po to, by się zorientowała, że jest pomiędzy tym
    zależność. A jak będzie chciała się nauczyć, to się nauczy. Tak samo
    było z migowym - tak naprawdę załapała (i potem się posypało), gdy
    zobaczyła, że pokazując "cycuś" dostaje pierś. Następnie przełożyła
    sobie, że komunikacja się "opłaca", a mówienie jest szybsze,
    łatwiejsze i bardziej ekonomiczne niż miganie. Oczywiście czasem
    tylko miga, czasem łączy te dwa sposoby, ale od dłuższego czasu
    mówi "zdaniami", tzn. łączy dwa wyrazy, np. "mama pi" (śpi), "hau-
    hau nie ma", "pama boje, boje puk-puk" (boję się pana i stukania)
    etc. Dodam, że nie ma jeszcze 1,5 roku. Ale to wszystko, przy pomocy
    naszej oczywiście, przyszło samo. I wtedy moim zdaniem ma to sens.

    --
    Macierzyństwo jest czymś, czego zrozumieć nie można.
    Najwspanialszą, na pewno najwspanialszą miłością świata i piekłem.
    Natalia Rolleczek
  • kasiaimichael 13.07.08, 16:57
    Ja chcę zacząć uczyć małego czytania bo jest bardzo zainteresowany, podejrzewam,
    że on zna już niektóre wyrazy. Umie alfabet, bo nauczył się sam, bez naszej
    pomocy. Tak jak powiedziała sugar, teraz odchodzi się od literowania i tego
    katowania sylabami itp, poza tym czytałam, że nawet czytanie na głos przez
    dziecko też szkodzi nauce. Ja nie znosiłam uczyć się czytać do tego stopnia że
    jak mama mnie uczyla to raz jej powiedziałam, że chyba pojdę poszukać prawdziwej
    mamusi, takiej co się nie znęca nad dziećmi . Nie wiem dlaczego metoda Domana,
    jeśli o niej rozmawiacie, miałaby uszkodzić oczy dziecka, bo nie stosuje sie w
    niej małego druku tylko bardzo duży, wszystko robione jest dość szybko, żeby nie
    znudzić dziecka, ale jako zabawa nie na przymus. Poznałam niedawno dziewczynkę
    autystyczną, która nauczyla sie dzieki tej metodzie czytać, po polsku i
    angielsku jak miała 5 lat. Szczególnie do nauki języka takiego jak angielski,
    gdzie wymowa nie jest zgodna z pisownią, metoda Domana wydaje mi się bardzo dobra.
  • soldie 14.07.08, 11:33
    Ja pokazuje małemu książeczki gdzie na jednej stronie jest napisany wielkimi
    czerwonymi literami wyraz krowa a na drugiej stronie obrazek-jeśli mówić o
    zainteresowaniu to mój synuś płacze, że chce oglądać te książeczki...A jeśli o
    akomodacji oka mówić, to Doman pisze ze trzeba odpowiednio duże wyrazy pisać i
    myślę że będzie ok-, zgadzam sie ze to najlepsza metoda szybkiego czytania.Poza
    tym tak daleko zaszliśmy że nie wyobrażam sobie zrezygnować to bardzo wciagające
    uczyć swoje dzieckosmile
    A jeśli o wadach wzroku-mój mąż pracuje w salonie z urządzeniami masującymi i
    tam ludzie przychodzą raz dziennie na bezpłatna prezentacje i używanie tego
    łózka i wielu ludzi zauważa poprawę wzroku, co jest związane z uciskiem na
    nerwy, wiec bardzo często do wad wzroku może sie przyczynić skolioza(u ponad 90%
    ludzi)i inne wady kręgosłupa.
  • soldie 14.07.08, 12:21
    Znalazłam taka informację:
    Skupianie wzroku, a kształt soczewki - do siódmego roku życia soczewka jest
    długa, dominuje widzenie horyzontalne, trójwymiarowe. Małe dziecko z łatwością
    spostrzega kota na fotelu, znacznie trudniej dostrzega mały rysunek zwierzęcia
    lub trzy literki, które go symbolizują. Po siódmym roku życia mięśnie
    zmieniające kształt soczewki (ciała rzęskowe) wydłużają się i soczewka może
    robić się bardziej okrągła. Możliwe jest wtedy przejście od widzenia
    trójwymiarowego do widzenia skupionego, dwuwymiarowego, które jest niezbędne do
    odczytywania liter. Przejście to nie powinno być jednak zbyt gwałtowne.

    Mamo, Tato: Pamiętajcie, że zbyt wczesne "zmuszanie" oczu do skupiania wzroku na
    płaskiej powierzchni kartki może zaowocować krótkowzrocznością (podobne skutki
    przynosi oglądanie telewizji i gra na komputerze). Pamiętajcie także, że przy
    czytaniu - oprócz dobrego oświetlenia - konieczne są przerwy na patrzenie w dal!

    No więc do 7 roku życia trzeba na pewno kontrolować czas przeznaczany przez
    dziecko na czytanie. Póki samo nie czyta, to na metodę nauki czytania poświęca
    sie nie więcej jak 10 min. dziennie a weźmy nawet maks 20, wiec myślę że
    zagrożenia wielkiego nie ma, natomiast jak zacznie samo czytać to lepiej
    przerywać jak czyta za dużo, mimo wszystko czytanie i tak polecam- z
    rozsądkiem(ja np.czytam od 5 r.ż, dużo czytałam w tym wieku i mam dobry
    wzrok,ale dużo bawiłam sie też na dworze)
  • kropkaa 16.07.08, 22:38
    No dobra, trochę zmieniłam zdanie. Koleżanka mi dziś też tę metodę
    zachwalała; nie do końca, ale może, może.
    Proszę więc o książkę na gazetowego od kogośsmile Przeczytam i się
    okaże.
  • 987ania 14.07.08, 08:51
    zastosowanie. Z Ginekologii Polskiej z nr kwietniowego z 2008 dla
    zainteresowanych. Jest i trochę historii i opis itd.
    www.gpsk.am.poznan.pl/ptg/gp2007.htm
  • sugarxxx 15.07.08, 22:44
    Kasiaimichael chyba chciała, żeby nie tworzyć nowych wątków nie na temat, a
    stare to chyba możemy odgrzebywać, nie? Tak jak ten wątek o pieluszkach.
    Piszę, bo zauważyłam, że w temacie szczepień powtarzamy się z argumentami,
    odgrzebaliśmy już nawet psa kaaki, jeszcze dwa posty i odgrzebię swoje hashimoto wink
  • monicus 15.07.08, 22:50
    a potem zaczniemy od nowa opisywac jak to bylo jak rodzily sie nasze dziecismile
  • sugarxxx 15.07.08, 23:38
    "...niech bawi nas to co jest, skąd wziąć dziś nowy tekst?..."
    A o tych dzieciach to byłoby fajnie, nawet jeszcze raz smile
  • monicus 16.07.08, 23:21
    eeee ja nie mam sily jeszcze. ale moge poczytac innych historie smile my jak
    inzynier mamoń
  • 987ania 17.07.08, 09:08
    ja też jeszcze swojego porodu nie opisałam, ale napiszę, jeszcze trochę, jak
    przetrawię...
  • sugarxxx 17.07.08, 13:49
    Ja też mam w planie opisać pewne refleksje na temat mojego porodu, ale to chyba
    książka wyjdzie...
  • monicus 27.07.08, 12:29
    bo wymyslilam, ze skoro te welniane otulacze tak dobrze robia, to pewnie skora polozona w cholernym foteliku do samochodu troche zmniejszy pocenie malucha. jak go wyciagam to ma "bloto" na plecach i knuje jak tu ulzyc mu w podrozy

    moze ktos probowal?
    i gdzie to mozna kupic w polsce?
  • kasiaimichael 27.07.08, 15:40
    napisalam na priva
    --
    moje allegro
  • jola-kropek 12.08.08, 17:22
    bedziecie swoje maluchy posylac do szkoly? jak tak patrez na to co sie dzieje w
    szkolach, to chyba raczej podziekuje za ta przyjemnosc. i w polsce i w stanach
    jest okropnie. a na prywatna szkole i wydawanie 6 tys dolarow na semestr mnie
    nie stac... wiec homeschooling... mysle ze tak do 10ego roku zycia. w mojej
    okolicy jest dosyc dobrze rowinieta "grupa wsparcia" rodzicow, ktorzy tak jak ja
    nie za bardzo widza swoje dzieciaki w szkolach. czy ktoras z was tez decyduje
    sie na takie rozwiazanie?
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html

    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday Ticker"
    border="0" /></a>
  • monicus 12.08.08, 17:37
    ooo ja o tym marze. ale w polsce... i jeszcze dziadek byly polonista wielbiciel
    szkoly... cienko to widze
  • sugarxxx 12.08.08, 18:01
    Ja od dziś się nad tym zastanawiam. Kiedyś sporo o tym czytałam. A dziś po
    artykule w gw, coraz bardziej się ku temu skłaniam. Jeszcze trza z małżem to omówić.
    Dziewczyny, znacie jakieś dobre ksiązki na temat? Pytanie szczególnie do joli.
    Wstukałam na amazonie homeschooling i tyle tego wyskoczyło... Nawet jest
    czasopismo practical homeschooling. Nie wiem jak oddzielić ziarno od plew.
    Amazonowe gwiazdki recenzji bywaja często zwodnicze.
  • monicus 12.08.08, 21:08
    ja ten temat mietole wewnetrznie zanim dzieci mi sie zaczely robic smile tak
    nienawidze szkoly (szkoly - nie uczenia sie), ze jak moj pierwszys sie urodzil i
    slyszalam "szkola" to mi lzy w oczach stawaly smile
    teraz knuje, ze jakby tak na odpowiednie zadupowo sie wyniesc to by sie musial w
    domu uczyc heh
  • kropkaa 13.08.08, 12:45
    No właśnie... Jak czytam takie artyluły, to się zastanawiam z czego
    ci ludzie żyją...
    A idea choć może jest i słuszna, to ja sobie zadałam pytanie - czy
    chciałabym, by MNIE rodzice uczyli w domu? I odpowiedziałam sobie,
    że nie. Bo choć w szkole nie jest idealnie (czy gdzieś jest?), to
    jest kontakt z innymi dziećmi, nauczycielami, bibliotekarkami.
    Klasówki, ściąganie, strach, by nie zapytali, radość, że się udało,
    podpowiadanie innym, usprawiedliwianie innym nieobecności etc., etc.
    Tego się w domu nie da zrobić. A niestety, w pracy potem przebywanie
    z innmi ludźmi to pikuś w porówaniu ze szkołą. I nie chciałabym tej
    nauki pozbawić swoich dzieci. Zresztą ja uważam, że przebywanie
    matki z dziećmi non stop przez naście lat jest chore. Dla obu stron.
    Może dla dzieci nadwrażliwych jest to dobra droga, dla rodziców
    pasjonatów też, ale ja nie wiem, czy bym swoje dziecko skutecznie
    wypowadziła na dobrego ucznia w przyszłości.
  • sugarxxx 13.08.08, 13:15
    Klasówki, ściąganie, strach, usprawiedliwianie - tak się kształci osobowość
    niewolnika. Ja chcę żeby moje dziecko miało motywację wewnętrzną.

    I nie mam ambicji wyprowadzenia swojego dziecka na DOBREGO UCZNIA, dla mnie =nie
    jest to żadna życiowa rola.
  • kropkaa 13.08.08, 13:35
    Sugar, bez przesady.
    Jakoś niewolnikiem się nie czuję. A dobry uczeń to nie znaczy kujon,
    tylko ktoś, kto wie, czego chce się uczyć i co mu będzie z życiu
    potrzebne.
    Poza tym weź pod uwagę, że dzieci uczone w domu i tak są
    egzaminowane przez szkołę.
    Dziękuję bardzo zdawać egzaminy co pół roku przed obcymi ludźmi -
    zupełnie obcymi. To dopiero musi być stres.
    A co do motywacji wewnetrznej, to u mnie z tym krucho... Dlatego ja
    muszę mieć pracę, do której trzeba wstać i iść. W domu bym zaczęła
    pracować chyba poźnym wieczorem - po 5. kawie, dokończeniu książki i
    posprzątaniu całego mieszkaniawink
  • abiela 13.08.08, 15:23
    Znalazłam ciekawą stronkę www.homeschooling.de/

    Nie bardzo widzę łączenie własnej pracy w domu, z nauczaniem
    dziecka, prowadzeniem domu i jakimś życiem własnym. Kiedy spać?
    I zgadzam się z kropkąą w wiely punktach. To że matka/ojciec mieli
    złe doświadczenia szkolne, nie oznacza, że dziecko też je będzie
    miało czy też, że będzie takie same doświadczenia interpretowało
    negatywnie.

    Znam osobiście przypadek nauczania domowego przez wiele, wiele lat.
    Nie jestem na 100% zachwycona, ale nie mówię oczywiście nie. Myślę,
    że dobra przyjazna szkoła moźe dać dziecku więcej profitu niź
    spędzanie wielu lat na nauce w domu. Nie można przecież zapomnieć o
    zapewnianiu dziecku kontaktów z rówieśnikami, a to kolejne
    czasochłonne i pewnie też w efekcie końcowym drogie zajęcie.
    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • monicus 13.08.08, 21:04
    a ja to mam tak (znowu wynurki)
    jako dziecko ciagle bylam w szpitalu, wiec moja mama przepisywal ami zeszyty
    kolezanek i prawie cala podstawowke skonczylam w domu,w szkole tylko bywajac
    czasami. umiem to czego nauczylam sie w domu. ze szkoly wynosilam tylko nerwy.
    jeszcze na studiach na zjazd (bo studiowalam zaocznie) dostawalam nagle
    zapalenia oskrzeli, ciezkiej grypy i na kazdym mialam potworne migreny, mialam
    nawet wrzody w uchusmile
    praca w biurze u kogos to dla mnie tez stres potworny.w zwiazku z tym udalo mi
    sie rozkrecic wlasna firme i nie wychodze teraz z chaty. jak mam isc na
    spotkanie to jestem chora.
    dla mnie siedzenie w salach szkolnych w tlumie, czy na wykladach = dupogodziny.
    nic prawie nie wynosze, wychodze potwornie zmeczona.
    i dla mnie tak samo jak dla ktorejs przedpiszyń smile najgorsze wspomnienia nerwowe
    sa ze szkoly (zaraz po szpitalu - ale to inna bajka).
    co roku pod koniec sierpnia ciesze sie, ze nie musze isc do szkoly.
    widze, ze moj syn ma taka sama konstrukcje emocjonalna. w tlumie sie uwstecznia,
    zwija. jednoczesnie w malych grupkach funkcjonuje super, jest bardzo spoleczny,
    zwlaszcza na swoj wiek.
    nie wyobrazam go sobie w przedszkolu (probowalismy) a na mysl o szkole
    przechodza mnie ciarki. bede kombinowac - wiem to od chwili gdy pojawil sie na
    swiecie smile chyba ze on da mi znak, ze jest na to gotowy.
  • sugarxxx 13.08.08, 13:04
    Abielo, ja kombinuję jak tu zrezygnować z pracy (takiej, do której się chodzi).
    Coraz lepiej mi to kombinowanie wychodzi smile
    Ja widzę, jak mi szkoła zaszkodziła, jaką wodę z mózgu robili. Teraz, będąc po
    30-ce dopiero sobie na nowo formatuję szare komórki. Ale ten czas stracony...
    Chcę aby moja córka (a w przyszłości i inne moje dzieci mam nadzieję) tego uniknęła
  • sugarxxx 12.08.08, 18:04
    A kto słyszał o unschooling? Znowu tyle tego na amazonie. Z tego co się
    zorientowałam to jakiś rodzaj homeschooling czyli uczyć bez szkoły.
  • jola-kropek 12.08.08, 19:45
    to mniej wiecej to samo. mozesz sama zrobic sobie podzial ze homeschooling to
    przerabianie materialu ze szkol publicznych w domu, a unschooling to uczenie
    tego, co uwazasz za stosowne i w swoim czasie i w swoj sposob... przynajmniej ja
    to tak rozrozniam z grubsza.
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html

    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday Ticker"
    border="0" /></a>
  • oldzinka 12.08.08, 20:54
    Mi się bardzo nie podoba metodyka nauczania w polskich szkołach i
    chętnie bym syna nie posyłała do takiej zwykłej szkoły. A nie jest
    przypadkiem tak, że w Polsce jest obowiązek szkolny? Tzn. że
    wszystkie dzieci w 7 roku życia muszą iść do szkoły podstawowej?
    Pewnie jest podobnie jak ze szczepieniami. Trzeba i już...
  • oldzinka 12.08.08, 22:19
    Sugar fajny artykuł! W ogóle na edziecko.pl jest dużo dobrych
    artykułów.
  • sugarxxx 13.08.08, 11:48
    Oldzinko, jest jeszcze jeden artykuł, który własnie wczoraj jako pierwszy
    przeczytałam, i chciałam Ci zalinkować. Chyba nawet lepszy niż ten. Ale słuch o
    nim zaginął. Może Ty znajdziesz.

    O ponawiam pytanie do joli kropek: polecasz jakąś fajną książkę w temacie?
  • sugarxxx 13.08.08, 13:07
    Eeee, wyczytałam w tym artykule że w niemczech zabroniona jest edukacja domowa.
    Taka szkoda, bo chciałam bardzo pomieszkac w berlinie... Najfajniesze miasto na
    świecie. Ten berlin to w ogóle nie neimcy. Nie czuje się tego. Co z tego, jak
    obowiązuje prawo helmutów sad

    W ogóle to tam dziećmi rządzą jugendamty. Pod byle pretekstem zabieraja dziecko
    rodzicom. Od czasów hitlerjugend niewiele się widac zmieniło.

    Ciekawe czy wykasują mi posta za niepoprawność polityczną smile
  • abiela 13.08.08, 15:18
    sugarxxx napisała:

    > Eeee, wyczytałam w tym artykule że w niemczech zabroniona jest
    edukacja domowa.
    > Taka szkoda, bo chciałam bardzo pomieszkac w berlinie...
    Najfajniesze miasto na
    > świecie. Ten berlin to w ogóle nie neimcy. Nie czuje się tego. Co
    z tego, jak
    > obowiązuje prawo helmutów sad

    Nie wierzę, zaraz się zorientuję.

    >
    > W ogóle to tam dziećmi rządzą jugendamty. Pod byle pretekstem
    zabieraja dziecko
    > rodzicom. Od czasów hitlerjugend niewiele się widac zmieniło.

    Przesadzasz.
    >
    > Ciekawe czy wykasują mi posta za niepoprawność polityczną smile

    Tego nie wiem, ale wiem, ze w Berlinie jest multum ciekawych szkół,
    które na pewno nie skrzywdzą dzieckasmile


    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • sugarxxx 13.08.08, 22:48
    Tak, sama widziałam kilka fajnych szkół w Berlinie smile Waldorf, Montessori itp.
    Mieszkasz w Berlinie? Ale Ci fajnie.
    Generalnie nie przepadam za Reichem, nimieckie miasta... nuda i sztampa, ale ten
    Berlin... smile
  • monicus 13.08.08, 23:09
    no ja rzeszy tez nei lubie, a miasta to lubie poniemieckie smile naprawde lubie -
    juz nie sa takie od linijki, a zielen zostaje (za to lubie je przede wszystkim,
    bo w polsce to trawnik i thuje z cmentarza kroluja)
  • sugarxxx 13.08.08, 23:11
    Aaaa, poniemieckie to ja też lubię. Bo w nich taka tajemnica...
  • abiela 14.08.08, 11:47
    sugarxxx napisała:

    > Tak, sama widziałam kilka fajnych szkół w Berlinie smile Waldorf,
    Montessori itp.
    > Mieszkasz w Berlinie? Ale Ci fajnie.

    Tak, mieszkam tu.

    > Generalnie nie przepadam za Reichem, nimieckie miasta... nuda i
    sztampa, ale te
    > n
    > Berlin... smile

    O, a które masz na myśli?


    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • oldzinka 14.08.08, 17:09
    Abiela! Skoro mieszkasz w berlinie to ja mam do ciebie pytanko.
    Jeśli nie uda mi się załatwić na drugi poród położnej to planuję
    pojechać do mojego taty do Schwedt. To jest niedaleko ode mnie a
    podobno warunki do rodzenia są nieporównywalne. I mam pytanko: jak
    by tu zrobić wywiad o szpitalu w Schwedt? Jak się dowiedzieć o
    stosowane procedury, możliwości wyboru pozycji, itp. Nie znam i nie
    mogę znaleźć nikogo, kto by tam rodził a podobno bardzo warto, ale
    nie chcę w ciemno jechać, bo nie chcę powtórki z pierwszego porodu.
    Masz jakiś pomysł?
  • monicus 14.08.08, 20:25
    a ja z ciekawosci wrzucilamw net i tam sa strony o szpitalach w schwedt z wersja
    polska smile
  • sugarxxx 14.08.08, 20:47
    A ja czytałam kiedyś artykuł, że była jakaś awantura. Polski nfz nie chciał
    płacić. Oskarżal o wyludzenie świadczenia. Ale nie wiem kogo: szpital czy
    kobiety? I nie wiem jak to się skonczyło.
  • abiela 15.08.08, 10:17
    Każda porodówka organizuje dni otwarte, oporwadzanie, informuje
    ciężadne itd.
    Nie znam tego szpitala, podejrzewam, że jak na warunki niemieckie
    nie będzie rewelacyjny, tzn. na pewno będzie czyściutko, przytulnie,
    intymnie (tak jest wszędzie) ale procedury mogą być różne -
    widziałam (jak jeszcze oglądałam tv, praę lat temu) porody z
    pomniejszych szpitali i było mierzenie i ważenie zaraz po, parcie w
    leżeniu itd. Ale położna zawsze miła i wogóle warunki na oko
    luksusowe w porównaniu z wieloma szpitalami w PL.

    Znalazłam ich stronę:
    www.asklepios.com/Schwedt/Kliniken/Gyn/Gynaekologische_Klinik.asp
    Oferują poród indywidulany, w wodzie, ambulatoryjny.
    Tu jest kontakt to głónej połoźnej:
    Monika Koberstein
    Leitende Hebamme
    Tel. 0 33 32 - 53 22 33
    E-Mail schreiben...

    Proponuję się z nią skontaktować mailowo i telefonicznie i omówić
    wszystko. Zazwyczaj przed porodem przychodzi się na wizytę, żeby
    wszystko omówić i wypełnić papierki.

    Stronka jest w budowie, więc moźe w najbliższym czasie dodadzą
    jakieś zdjęcia.
    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • sugarxxx 14.08.08, 20:52
    Które mam na myśli? Byłam w kolonii, dusseldorfie, monachium, moguncji,
    ratyzbonie, augsburgu, linz, norymberdze, trewirze, frankfurcie. Tyle sobie
    przypomniałam...

    Większości tych miejsc nie można odmówić urody, ale to nie ten klimat co BERLIN
  • monicus 14.08.08, 21:09
    heh w berlinie nie bylam smile mie sie w giermanskich miastach podoba to, ze nie
    czuc w nich molocha (przynajmniej w tych w ktorych ja bywalam - dortmund,
    oberhausen, bielefeld), miasta rozlegle jak warszawa a mieszkancow znaaacznie
    mniej.
    a wezmy przy tym postawmy taki belchatow smile
    no ale niemcy siebie szanuja, a my to siebie nie bardzo
  • abiela 15.08.08, 10:25
    Oskarzony został były ordynator oddziału oraz klinika
    o wyłudzanie pieniędzy od niemieckich kas chorych ze względu na
    rzekome nagłe porody Polek:
    www.berlinonline.de/berliner-zeitung/archiv/.bin/dump.fcgi/2008/0409/brandenburg/0067/index.html

    Artykułów o tym znalzałam sporo.
    Np po polsku
    www.transodra-online.net/de/taxonomy/term/172
    A tu na pewno istotne info o porodzie:
    www.geburtstermin.de/br_berl/schwedt_ucker.html
    Procent nacięć 31%, cesarek 14%
    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • oldzinka 15.08.08, 20:46
    Abiela dzięki wielkie za informacje. W sumie to wygląda na to, że
    różnie może być w takim szpitalu, ale jedno mnie ujęło: to, że tam
    rozmawia się z pacjentką. Jest możliwy dialog. W polskim szpitalu
    lekarz jest nieomylnym bogiem i przed nikim nie musi uzasadniać
    swoich decyzji a tam mam wrażenie, że można sie targować o swoje i
    nikt siłą nie będzie na plecy kładł tak jak w Polsce.
    Chętnie skorzystam z dni otwartych. Tylko czy NFZ mnie potem do
    więzienia nie wsadzi za wyłudzanie uncertain
  • abiela 15.08.08, 20:58
    Oldzinko ja bym się na Twoim iejscu wpierw zorientowała czy nadal Polki
    przyjmują. Dialog to tu podstawa. Jak pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda tu
    rozmowa z lekarzem to padłam z wraźenia - a mam za sobą długą odyseję po
    polskich szpitalach.
    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • abiela 15.08.08, 10:20
    sugarxxx napisała:

    > Które mam na myśli? Byłam w kolonii, dusseldorfie, monachium,
    moguncji,
    > ratyzbonie, augsburgu, linz, norymberdze, trewirze, frankfurcie.
    Tyle sobie
    > przypomniałam...
    >

    Kolonia nudna?? Nie byłam, ale mam jakoś zupełnie inne wyobrażenia o
    stolicy homoseksulaistów.
    Większość z tych miast to albo Bawaria albo Asutria - nie dziw, że
    nudno.

    --
    Filipiny, USA, Fuerteventura...
    Ciągle czytam
  • 987ania 14.08.08, 00:26
    > Ciekawe czy wykasują mi posta za niepoprawność polityczną smile

    a tam od razu kasować mam, my tu jak w domowym zaciszu mamy, więc przemilczymy.
  • sugarxxx 14.08.08, 09:48
    Nie o nasze moderatorki mi chodziło. Te pilnują wolności słowa. Raczej o
    jakiegoś oberadministratora z GW smile
  • monicus 14.08.08, 11:18
    mysle, ze maja nas za bande niegroznych czubkow i nas nie sprawdzaja smile ale kto
    wie.
  • jola-kropek 13.08.08, 12:13
    ksiazek nie... nie czytalam jeszcze nic ciekawego na ten temat w druku, tyle co
    w niecie... no i pracowalam z pewna babka ktora cala swoja trojke w domu uczyla,
    jedna z jej corek wlasnie konczy studia, druga jest na pierwszym roku a
    najmlodsze ma 10 lat, chlopak. mowi (ta babka) ze z synem jest ciezej niz z
    dziewczynkami, trudno mu sie jakos skupic, ale to chyba taka chlopieca natura,
    ze musi latac, biegac i w ogole wszedzie go pelno... smile ja mam jeszcze troche
    czasu. moj starszak ma dopiero (az!!!! kiedy to minelo) 3 lata, a niuska 6
    miesiecy. troche sie wlasnie martwie jak to z nim bedzie, bo to taki zywiol... w
    szkolnej lawce na pewno nie usiedzi... mam nadzieje ze w domu jakos go
    przekonam. w sumie jest bardzo rozgarniety jak na swoj wiek (tak mi sie
    wydaje-ale moze to kazdej matce tak sie wydaje?), tylko, zeby dal mi czas na
    wytlumaczenie mu pewnych rzeczy smile jakies sposoby na rozbrykanych chlopcow
    polecacie?
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html

    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday Ticker"
    border="0" /></a>
  • 987ania 15.08.08, 13:00
    Autor: ciociacesia☺ 14.08.08, 21:32

    wiem ze trochę nie na temat forum ale nie mam siły wchodzić na forum
    'szpitale' czy inne 'CiP', a wy tu takie pomocne jesteście smile chce sobie
    przygotować karteczkę do szpitala z wypisanymi odpowiedziami na te wszystkie
    głupie a ważne pytania, które zadane być muszą koniecznie miedzy skurczami...

    potem potrzebuje się dowiedzieć gdzie najlepiej rodzic pośladkami do przodu, ale
    już wymiękam z dalszymi pytaniami, bo tak wiele zależny tu od tego na jaki dyżur
    na jaki humor personelu się trafi...

    pan jeszcze-nie-mąż powiedział wprost - dbam bardziej o swój zadek i wygodę niż
    o dobro naszego dziecka i ze ja ogólnie zbyt wygodna jestem, bo tyle kobiet na
    świecie, tylko ja wydziwiam...
    ale jak przekonać mężczyznę który nie wierzy w zakażenia szpitalne i procenty
    nacięć krocza u pierworódek. nie wierzy tez w wyciąganie łożyska i łyżeczkowanie
    oraz w to że dziecko dostaje się na brzuch tylko na kilka minut.
    bo w pracy mu mówili ze dziecko leży dopóki nie powiesz ze masz dość...
    no wiec zwątpiłam i dociekać będę jak to jest z tym dzieckiem i łyżeczkowaniem
    ale kogo ja mam zapytać?
  • 987ania 15.08.08, 13:01
    To pytanie powinnaś zadać na forum Szpitale, Dobry Poród albo właśnie na CiP.
    Ewentualnie wpisać się w wątek Nie na temat.
    Na tym forum rozmawiamy o porodach domowych.
  • 987ania 15.08.08, 13:02
    Autor: nuit4☺ 15.08.08, 11:29

    ciocia,czyli jednak w szpitalu rodzisz??

    masz jakiś ludzki koło siebie?w ogóle jak się czujesz??
    trzymam kciuki żeby było dobrze!!

    pytają o pierdoły: jak się nazywasz,adres itp.historie położniczą 9momo że
    wszystko w książeczce mają) chyba o ostatnie wyniki,na pewno o choroby w
    rodzinie jakie były,uczulenia na leki.jak sobie przypomnę to jeszcze dopisze.
  • ciociacesia 15.08.08, 14:01
    nie wiedziałam ze jest nowa. z poprzednia nie potrafiłam nawet własnego postu
    odnaleźć czasami... co tu kryc, nie ufam rozwiązaniom technicznym forum - znam
    ludzi którzy tam pracują wink
  • ciociacesia 15.08.08, 13:59
    po pierwsze wziełam zwolnienie w koncu i teraz załuje bo mam wyrzuty jak cały
    dzień w domu siedze... dobija mnie tez niepewna styacja z przdłuzeniem umowy -
    boje sie ze sobie nabruździłam z tym zwolnieniem.

    facetowi zaproponowali etat i podwyzke - od wrzesnia smile

    mieszkanie sie nalazło, ale przy podpisywaniu umowy okazało sie ze nie jest tak
    rozowo jak było w czasie ogladania - teraz włascicielka ma do nas pretensje ze
    opróznilismy szafki w kuchni i juz przestałam sie czuc u siebie - przeczuwam
    przeprowadzke rychłą... juz nawet nie mam siły sie tym załamać

    spotkanie z Irenką nie do konca sie udało, bo okazało sie ze moje kochanie
    zapomniało ze spotkanie jest i w trakcie patrzyło cały czas na zegarek. ja z
    kolei zapomniałam ile potrzeba czasu zeby zwlec kochanie z łózka i zbyt pozno
    zabrała sie za budzenie - w efekcie skonczyło sie na tym ze spoznilismy sie pol
    godziny i Irenka tez czasu na swobodną rozmowe nie miała. w drodze powrotnej
    zaliczyłam awanture ze jestem wygdna, nieodpowiedzialna i rozrzutna i jeszcze
    przy okazji mi sie dostało ze nogi mam nieogolone. Co moja druga połowa uwaza o
    połoznych-wyzyskiwaczach to nawet pisac nie bede...

    z decyzją i tak musze wstrzymać sie do wyników posiewu na paciorkowce - Irenka
    od tego uzaleznia swoją zgodę. na szczescie nie przeraziła jej moja hemoglobina
    na poziomie 10.9. pokazała cwiczenia pomagajace sie dziecku odwrócic, tylko
    teraz nie bardzo mam z kim cwiczyc bo małzon sie obraził...

    siedze, czekam ze sie moze przekreci sam z siebie i płacze w poduszke jak to mam
    ciezko i jak to sobie sama jeste winna i nie potrafie sobie przypomniec dlaczego
    ja w ogóle chciałm miec dziecko. a wtedy wpadam w jeszcze wiekszy dół ze biedne
    to dziecko z taką durna matką i spirala sie nakreca...
    niech on sie odwróci, ja nie chce cesarki sad
  • monicus 15.08.08, 15:50
    jak czytam co piszesz, to przepraszam - mam ochote walnac twojemu chlopu.
    az strach pomyslec, jak dziecko zacznie psuc mu noce kolkami sad
    trzymaj sie dzielnie kobito
  • 987ania 15.08.08, 19:55
    monicus, można walnąć, tylko pytanie czy on będzie wiedział o co chodzi. Do
    pewnych rzeczy trzeba dojrzeć, a on widocznie jeszcze nie dojrzał. Może jak
    zobaczy takie maleństwo, to mu Bóg rozum odda?
    Ciocia a Ty się zwolnieniem nie przejmuj, jak trzeba będzie to sobie inną pracę
    znajdziesz. Ja siedziałam w domu od początku ciąży, i tak już sobie siedzę rok!
    I nie miej wyrzutów sumienia, że nic nie robisz. Jak urodzisz, to się narobisz.
    Ja trzy dni po porodzie pomyłam podłogi w domu, bo w ciąży siły nie miałam, ale
    za to po porodzie...
  • monicus 19.08.08, 20:07
    poprosze o namiar takiego pediatry w warszawie. proooszu.
  • jola-kropek 28.01.09, 05:32
    w koncu w koncu w koncu ... z jednej strony sie ciesze, z drugiej jestem
    przerazona, zabieram ze soba moje male przedszkole i lece skonczyc studia!!!!
    kurka dziewczyny, przez 6 lat prawie nie mowilam po niemiecku, licze strasznie
    na to, ze jak przylece i wciagne sie w klimat to wszytsko jakos do mnie
    wroci... a jak nie, to leze i kwicze!!! musze skonczyc pisac prace (najpierw
    musze dojsc o co mi w nije chodzilo!!!), potem sie obronic i i i to byloby na
    tyle... prosze o kciuki i dobre fluidy... bede ich bardzo potrzebowac!
    --
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html

    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday Ticker"
    border="0" /></a>
  • 987ania 28.01.09, 17:41
    a do Wawy przylatujesz?
  • kropkaa 28.01.09, 23:11
    Mogę Cię przywitać na Okęciu chlebem i soląsmile
  • 987ania 28.01.09, 21:17
    Vega-medica ja chodzę do dr Kalwajt ale inni też nie są za szczepieniami.
  • maj16 06.02.09, 20:31
    ale zauważyłam, że wiele wie na temat ciąży i porodu. Czy jest położną czy
    kandydatką na położną? Wstyd mi za wścibskość, ale nie mogę powstrzymać się od
    pytania...
  • kaakaa 06.02.09, 21:59
    kaakaa to ja!
    Informacji o mnie na tym forum znajdziesz bez liku. Wystarczy troszkę poszperać
    i poczytać. Popieram aktywność intelektualną wink a nie tak na łatwiznę - kto to
    jest? proszę mi na złotej tacy informację dostarczyć... wink
    Miłej lektury życzę!
    Mam nadzieję, że nikt nie popsuje Ci zabawy dostarczając info na złotej tacy wink
  • maj16 07.02.09, 00:19
    Dziękuję za zmuszenie mnie do wysiłku, bardzo przyjemnie mi się szperało i czytałosmile Zainteresowałam się Tobą, bo wszelkie Twoje i forumowiczek wpisy wskazywały, że albo studiujesz położnictwo, albo już jesteś położną. I niby nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że wyczytałam, iż masz czworo dzieci (tak jak jasmile ) Czyli nie możesz być bezpośrednio po maturze, czyli studiowanie położnictwa zaczęłaś mając już liczną rodzinkę. A to się często nie zdarzasmile I gratuluję, i zazdroszczę, bo ja nie miałam odwagi zrealizować podobnego planu. Pamiętam, jak w przedszkolu mojej córki wisiało ogłoszenie o naborze do studium położnictwa (wtedy było przy liceum medycznym, nie tak jak teraz wyłącznie na AM). Męki przeżywałam, przechodząc codziennie koło tego ogłoszenia, okropnie chciałam spróbować, ale... Ale dzieciaki jeszcze małe, ale wyobrażanie sobie, że nauczyciele i koleżanki z roku śmiechem mnie zabiją, itp., itd.
    Cieszę się, że Tobie się udało, że miałaś i masz odwagę, że przecierasz szlakismile Jestem pewna, że będziesz świetną położną. Szkoda tylko, że tak daleko...
    Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie zdenerwowała Cię moja ciekawośćsmile
  • maj16 07.02.09, 00:59
    A dziewczynka - jaka malutka smile Masz siłę kobieto! Czwórka jeszcze małych dzieci, w tym niemowlę, niełatwe studia - SZACUNEK!
  • oldzinka 07.02.09, 07:00
    No i nie zapominaj o porodzie między angielskim a odebraniem dzieci
    ze szkoły smile
  • kaakaa 07.02.09, 08:44
    ... za wykonany wysiłek intelektualny wink... dla Ciebie i innych ciekawskich,
    krótkie resume:
    Z wykształcenia jestem psychologiem. Ale nie pdychoterapeutą. Pracuję na uczelni
    na stanowisku adiunkta. Po obronie doktoratu z psychologii przeszłam kryzys
    zainteresowania wiedzą ściśle akademicką. A że po drodze urodziłam trzech synów
    (w domu, a jakże), to zagadnienia związane z położnictwem stały mi się bardzo
    bliskie. Obecnie, po długim czasie dojrzewania do tej decyzji, jestem na drugim
    roku studiów położniczych. Pocieszające jest, że mam w grupie jeszcze jedną taką
    "emerytkę" jak ja. Moje ostatnie dokonanie to dwumiesięczna córeczka smile
  • maj16 07.02.09, 17:41
    Serdecznie dziękuję za przybliżenie siebie. Jesteś tak wyjątkową osobą, że wcześniej czy później, będą z Tobą wywiady w gazetach (a może już były, tylko przegapiłam?). Ileś lat temu czytałam (chyba w Wysokich Obcasach) o pani dr inżynier, która wyemigrowała do Izraela. Będąc w dojrzałym wieku, podjęła odważną decyzję by zostać pielęgniarką. Cel zrealizowała (choć nie było łatwo, podczas nauki zaznała upokorzeń), z poczuciem misji pracowała potem na OIOMie. Nie myślałam, że jeszcze usłyszę o podobnej historiismile
    Powodzenia "kaakaa", córeczkę widziałam na zdjęciu (śliczne bobo), z wypiekami czytałam o jej urodzeniu.
    Pozdrawiam, życzę Ci takiej siły i energii jak dotądsmile
  • kaakaa 07.02.09, 18:42
    Skoro masz takie fajne stadko dzieci, to może spodiba Ci się to miejsce:
    www.wielodzietni.pl ?
  • maj16 07.02.09, 18:45
    Dzięki, zajrzę tam.
  • eszmeraldka 07.02.09, 21:33
    Proszę, zdradź mi jedno... jak mając gromadkę+maleństwo godzisz to ze studiami?
    Ja już teraz kombinuję jak to rozwiązać... co-noworodka w chustę i na uczelnię??
  • kaakaa 07.02.09, 22:07
    eszmeraldka napisała:

    >co-noworodka w chustę i na uczelnię?
    > ?
    Owszem... smile
  • monicus 07.02.09, 23:08
    ale chusta sie przydaje. cyc baaardzo pomocny i generalnie trzeba troche
    zluzowac i sie jakos toczy smile z dziecmi mozna naprawde duzo zdzialac. az sama w
    to nie wierze. a jeszcze jak sobie powiesz, ze nasze babcie nie mialy pralek,
    odkurzaczy, mikserow, lodowek za to czesto mialy stadko dzieci i dawaly rade. to
    co to dla nas! smile
  • kaakaa 07.02.09, 23:34
    Słusznie prawisz Moniko - trzeba nieco zluzować i z optymizmem podchodzić do
    różnych zadań! smile W kwestii naszych babek mam tę samą refleksję, tym bardziej
    budującą, że moja ukochana ś.p. babcia wychowała w bardzo spartańskich warunkach
    dziesięcioro dzieci (urodziła 13!) i wszystkie wyrosły na porządnych ludzi.
    Żeby nie bylo, że jakiś cyborg jestem, to przyznam się uczciwie, że w ramach
    zluzowania mam w pracy urlop macierzyński i odkąd młoda się urodziła byłam tam
    tylko taz - żeby zanieść zaświadczenie o urodzeniu.
  • goblin.girl 08.02.09, 14:22
    odnosnie szczepien - zapodalismy małemu obowiazkowe szczepienie gruzlica + wzw
    b w pierwszym tygodniou zycia. Czy druga dawke trzeba koniecznie po 6
    tygodniach, czy cos sie stanie, jesli poczekamy dłuzej i jaki moze byc
    maksymalny odstep czasu miedzy szczepieniami?
  • kaakaa 08.02.09, 21:10
    Powinno być 6-8 tygodni odstępu. Przy innym czasie rośnie ryzyko, że nie
    wytworzy się prawidłowo odporność poszczepienna. Trzecia dawka 6-12 miesięcy po
    pierwszej.
  • eszmeraldka 08.02.09, 21:51
    Sporo tu nawet wielodzieciatych, sporo z nastawieniem pronaturalnym...
    Co robicie, jak wam dzieć zachoruje? z tym że nie mam tu na myśli "prawdziwych" chorób, jak to ja mówię, tylko "zwykłe" przeziębienie.
    Mój prawie dwulatek właśnie takie coś zaliczył.. zaczął churchlać - teściowa+mąż "Ale idz z nim do lekarza...", ja mówię, że nie, pójdę, jak coś z tego wyniknie, co mi teraz powie lekarz. W weekend, jak to w weekend wink nastąpiło zaostrzenie, gorzej churchlał, i był baardzo niemrawy... no to panika, "A może na pogotowie jechać.." Dostał syropek, na noc czopka z nurofenem i przetrwaliśmy. W pn już widać było, że mu przechodzi, ale dla spokoju świętego pojechałam do lekarza (Potem się dowiedziałam, że teściowa dzwoniła do męża, żeby mu powiedzieć, jaki on chory i żeby z nim jechać do lekarza, a sąsiadom się żaliła, że ma grype i ciężko chory). U lekarza się dowiedziałam (po ciężkich bojach w poczekalni i na przebadaniu... ), że osłuchowo gicio, gardło troche gorzej. Dostałam receptę na 5 czy 6 pozycji ( Nurofen 3xdzienne, lakcid, malia, costam jeszcze... no i jak się okazało - antybiotyk. NIby nie najgorszego kalibru, bo Novamox, ale skurczybyk lekarz określił go jako "zawiesinka na gardło", a ten lakcid nie że osłonowo dla antybiotyku, tylko że cośtam. I tu się zaczęly dylematy... No bo widzę, że mi dzieć zdrowieje - to dawać, nie dawać? Potem co marudzenie większe miałam wyrzuty, że może jednak lepiej było dać... Jeszcze się babci nieopatrznie zwierzyłam, że Kuba miał zapisany antybiotyk, ale mu go nie dałam, bo myślę, że nie ma takiej potrzeby.. "No nie wiem, nie jesteś lekarzem....". Koniec końców dobijając, po tygodniu dziecko rozpiero energia, ma apetyt, wszystko super, antybiotyku nie dostał.
    I się zastanawiam... czy głupi ma szczęście.. czy lekarz daje na wszelki wypadek.. czy co.
    A poza tym, bo w ogole to o to chciałam spytać głównie - kiedy idziecie do lekarza? Jak tylko coś wyjdzie, czy jak już widać, że kiepsko, kiepsko...

    Coś to forum dziwnie na mnie działa, ledwo się zarejestrowałam, to się rozpisuje, że pewnie nikomu nie chce się czytać.
  • monicus 08.02.09, 22:27
    zwykle daja dla swietego spokoju. zwlaszcza, ze przeziebienia to wirusy a na
    wirusy... wink
    ja stawiam banki. ostatnio zaliczylismy z jednym dzieciem trzy ostre infekcje
    pod rzad (goraczki kolo 40) i z roczniakiem dwie takie. gluty ze glowa mala. i
    grane byly bańki, syropki wykrztusne i nurofen, ktorego nie daje jak jest
    ponizej 38,5. ale niestety bylo kolo 40 wiec juz z litosci nad dziecmi
    serwowalam, ale tez bez przesady. przezylismy bez zap. oskrzeli i innych takich.
    i mimo, ze mam ciocie pediatre, to raz tylko poprosilam o zbadanie, czy na
    oskrzela nie zeszlo, bo kaszel byl paskudny. nie miala mi za zle i wrecz
    narzekala na rodzicow blokujacych przychodnie katarem i temperatura, bo ona i
    tak na to nic nie poradzi. trzeba wylezec i wychorowac. a jak mowi: antybiotyk
    to sie zdazy dac.
    moze lepiej sie nie dziel z rodzina takimi informacjami smile metoda na "yhm" jest
    dosc skuteczna.
  • 987ania 08.02.09, 22:35
    O tak moja teściowa nawet do mojej mamy wydzwania, że ja nie chcę iść z
    dzieckiem do lekarza, taka straszna jestem, nie szczepię itd. Ja na szczęście
    znalazłam pediatrę-homeopatkę i jak coś to stawia ją na nogi. Zwykłych lekarzy
    omijam szerokim łukiem, bo się normalnie boję.
  • kaakaa 08.02.09, 23:02
    Ja tylko któtko - rozpisywać się nie będę, żeby nikomu w głowie nie mieszać, bo
    lekarzem nie jestem.
    Pozwolę sobie tylko uświadomić nieuświadomionych, że lekarze bardzo często
    przepisują antybiotyki (a także inne leki) *na wszelki wypadek*, choć nie ma po
    temu wskazań. A dlaczego tak robią? Bo:
    1. Są przekonani, że rodzice tego oczekują
    2. Obawiają się, że jak się dziecku pogorszy, to głupi rodzić nie przyjdzie po
    raz drugi
    3. Są niedouczeni
    4. Wierzą w "osłonowe" działanie antybiotyku w przypadku infekcji wirusowej
    5. Nie przejmują się spustoszeniem jakie antybiotyk robi w organiźmie dziecka,
    bo to nie ich dziecko
    6. W razie komplikacji i powikłań mniej się boją, że ktoś ich będzie ciągał po
    sądach za przepisanie antybiotyku niż za zaniechanie leczenia
    Taka to polska rzeczywistość sad Ponoć jesteśmy drugim na świacie (po Turcji)
    krajem, jeśli chodzi o ilość antybiotyków spożywaną na głowę.
  • oldzinka 09.02.09, 08:24
    No i właśnie dlatego ja nie chodzę do lekarza. Nigdy. No a
    przynajmniej jeszcze nie było potrzeby. Zaliczyliśmy jak do tej pory
    trzydniówkę i ostatnio mały kaszel. U nas we wsi wizyta u lekarza =
    antybiotyk, bez względu na wszystko. Dlatego nie chodzę. Poza tym
    lekarz (jedyny we wsi) jest alkoholikiem aktywnym i strach mu
    dziecie do rąk dawać. Wszyscy o tym wiedzą, ale lekarz jest bogiem,
    więc mu wszystko wolno...
    Jeśli chodzi o teściową i rodzinę w ogóle, to daj sobie spokój, nie
    tłumacz się. To twoje dziecko i tylko ty decydujesz o nim.
  • maj16 09.02.09, 22:47
    Gratuluję wytrzymania presji! Ja ze swoimi dzieciskami też chodzę dopiero, jak
    widać coś wyraźniejszego. Katar czy zwykły kaszel zwalczam domowymi sposobami.
    Najbardziej panikowałam przy pierwszym dziecku, ale przekonałam się, że lekarze
    mają duży problem z diagnozą przy pierwszych objawach. Niepotrzebnie męczyłam
    syna i siebie wyprawą do przychodni. Nauczyłam się wyczuwać moment, kiedy z
    pewnością trzeba korzystać z pomocy lekarza. Ale w grudniu zmiękliśmy, niestety.
    Niedługo przed świętami moje czwarte z kolei dziecko dostało wysokiej gorączki z
    wszelkimi objawami silnego przeziębienia czy grypy. Była to sobota, nasza
    przychodnia nieczynna. Na wszelki wypadek mąż pojechał z dzieckiem do
    dyżurującej przychodni. Lekarka stwierdziła, że syn ma... alergiczny
    kaszel(???). Nie wiem jak doszła do tego, bo w 100% nie miał ani w przeszłości,
    ani wtedy, ani teraz - żadnej alergii!. Przepisała Zyrtec!!! Bez żadnych
    głębszych badań, bez wglądu w jego "przeszłość"! Oczywiście nie daliśmy.
    Zastosowaliśmy leczenie tak jak przy grypie, w końcu mąż postawił bańki i było
    po sprawie.
    Super eszmeraldko, że masz wyczucie. Antybiotyk zawsze zdąży się podać w razie
    pogarszania się stanu dziecka. Jedna z lekarek mówiła mi kiedyś, że antybiotyk
    lepiej podać później niż za wcześnie. Ważne by organizm sam rozpoczął walkę z
    infekcją. Jeśli rzeczywiście nie daje rady, można rozważyć na podanie
    antybiotyku. Pozdrawiamsmile
  • fraktusia 07.09.09, 13:20
    Szukam osób zainteresowanych Edukacją Domową we Wrocławiu (mogą być okolice),
    które razem z nami chciałyby zacząć tą przygodę - to może być jeżdżenie na
    wspólne wycieczki, uzupełnianie się wiedzą itp. Dowolność całkowita, bo jeszcze
    nie mamy z góry określonych pomysłów. Nasz synek ma dopiero roczek, ale
    intensywnie się przygotowujemy do ED.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka