Dodaj do ulubionych

załamka dziewczyny nad moda cc

20.04.08, 23:02
przeraziła mnie ta stronka cesarskie-ciecie.pl/, niby reklamujaca
plastry na zrosty bliznowe po cc ale generalnie odebrałam ja jak pro cc,
zwłaszcza cytowane wypowiedzi znanych osob o cc, oczwiscie to wszystko ma niby
dotyczyc nieplanowanego cc ale wydaje mis ie ze utwierdzi to tylko kobiety
planujace cc w ich przekonaniu- pisze to tu bo to jedyne chyba forum ktore
nie jest pro cesarskie i jakos tak chciałam sie wygadacwink oczywiscie odnosze
to wszystko do ciec na zyczenie
co do samej kwesti plastrów to dobra rzecz ale czy nie jest kolejnym krokiem w
kierunku wiekszej ilosci cc zyczeniowych?
Edytor zaawansowany
  • kropkaa 21.04.08, 00:36
    Szkoda słów po prostu.
    Niestety, nie umieścili tam opinii 4 dziewczyn ze szpitala MSWiA w
    Krakowie, które po cc przez kilkanaście dni walczyły o życie, po tym
    jak zarażono je bakteriami, które wywołały sepsę. Moim zdaniem tylko
    dzięki temu, że były 4 i media się zainteresowały sprawą, lekarze
    tak się bali, że zrobili wszystko, by przeżyły. I Bogu dzięki
    przeżyły wszystkie. I to był CUD. Mimo, że 2 z nich wyszły jako
    kaleki - bez połowy narządów wewnętrznych. Ale żyją i dzieciaczki
    nie są sierotami.
    A cc to taki tam "zabieg"... Nie żadna operacja, tylko nożyka
    dranięcie. Oczywiście "gwiazdki" z telewizora to najlepsza
    rekomendacja cc. Specjalistka od śpiewania lub serialówa wszakże
    wie, co w medycynie dobre.
  • anamalia 24.04.08, 16:01
    Mysle, że każda ze stron ma swoje racje, ale bezmyslny upor przy
    swoim czesto prowadzi do powaznych komplikacji. znam pare przypadkow
    z wlasnego otoczenia gdzie idiotyczny upor lekarza przy naturalnym
    porodzie spowodowal ciezkie niedotlenienie dziecka i trwale
    uszkodzenie. Ale coz nie wszystko da sie przewidziec, i jak mowi
    moja babcia :"gdyby człek wiedział ze sie przewroci to by se usiadł"
    --
    Anamalia
  • imbirka 24.04.08, 16:20
    Też znam takie przypadki, tylko że nie były to porody naturalne w rozumieniu
    choćby WHO (www.tinyurl.pl?06WrNZQa), tylko skrajnie zmedykalizowane, z
    oksytocyną, przymusowym leżeniem, licznymi badaniami wewnętrznymi, sztucznym
    przebiciem pęcherza etc. a na koniec z zastosowaniem Kristellera.
  • kropkaa 24.04.08, 22:12
    Wyrażę się jeszcze raz jasno: nie podważam sensu operacji zwanej
    cesarskim cięciem tylko wypowiadam się na temat cc na życzenie.
  • rogatek_bambi 25.04.08, 07:47
    dokładnie kropkaa, samo istnieni cc jest dobra sprawa, ratuje wiele dzieci i
    kobiet, jesli ma pomoc w zdrowiu dziecka lub matki to ok ale nie popieram
    kwestii rodzenia w ten sposob z lenistwa zwł. za pierwszym razem gdy kobieta nie
    ma pojecia co to jest porod
  • kropkaa 02.06.08, 01:27
    Jest też forum Cesarskie cięcie, a na nim masa wypranych z mózgu
    chyba zwolenniczek, by ten ZABIEG był przywilejem kobiety...
    Przegladnęłam kilka postów, ale jestem tak zbulwersowana głupotą
    ludzką, że na więcej nie mam siły. Te, które piszą, że dla nich cc
    to był koszmar od razu dostają dawkę bluzgów. Bo to ich prawo dać
    się pociąć.
    Miałam coś napisać, ale doszłam do wniosku, że szkoda mojego czasu i
    nerwów.
    --
    Macierzyństwo jest czymś, czego zrozumieć nie można. Najwspanialszą,
    na pewno najwspanialszą miłością świata i piekłem.
    Natalia Rolleczek
  • 987ania 02.06.08, 10:17
    kropkaa i nie pisz nic, bo tylko się zdenerwujesz. A po co? To nie jest forum,
    które rzeczywiście wspiera kobiety po cc, tylko jakaś odmiana CiP, gdzie jest
    tylko jedna, słuszna droga i koniec! No bo jak to można nie chcieć się pociąć???
    W Łodzi mogą mnie pociąć bez żadnych wskazań i kiedy chcę, bo mam tam ciocię
    ginekologa, tylko że ja taka głupia i wolę w domu.
  • kaakaa 02.06.08, 10:33
    A nie sądzicie, że gdyby ktoś z tamtego forum zabłądził do nas, to miałby
    poczucie, że trafił na jakiś oszołomów, którzy sami chcą narażać siebie i swoje
    dzieci i nie dają innym wolności wyboru?
    Może to zabrzmi głupio - ale jako psycholog mam sporo dystansu do opinii, jakie
    ludzie wyrażają. Myślę, że nie ma co wchodzić na to ich forum i jątrzyć, bo i
    tak posty przeciw cc będą tam traktowane jak trolowanie. Nasze wypowiedzi tam,
    mogą tylko umocnić osoby, które są za prawem do cc w ich przekonaniu. Podobnie
    jak u nas nikt nie traktuje poważnie osób, które chcą nas "nawracać" na jedynie
    słuszny poród w szpitalu.
  • kropkaa 02.06.08, 10:58
    Wszystko się zgadza, dlatego też po chwili refleksji szybko
    opuściłam ten przybytek wzajemnej adoracji. Bo faktycznie
    pomyślałam, że jak panna stamtąd przyszłaby z misją tu, to szybko
    bym ją usunęła.
    Różnica tylko jest taka, że ja nie uważam, że poród domowy jest
    idealny dla wszystkich i choć swój zachwalam, to nikomu nie
    odważyłabym się "polecić".
    --
    Macierzyństwo jest czymś, czego zrozumieć nie można.
    Najwspanialszą, na pewno najwspanialszą miłością świata i piekłem.
    Natalia Rolleczek
  • kaakaa 02.06.08, 14:56
    kropkaa napisała:

    > Różnica tylko jest taka, że ja nie uważam, że poród domowy jest
    > idealny dla wszystkich i choć swój zachwalam, to nikomu nie
    > odważyłabym się "polecić".

    Ale to nie kwestia poglądów, tylko indywidualnej wrażliwości! W materiale o
    sobotnim zjeździe (tu:
    miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5266897,Zlot_urodzonych_w_domu.html )
    podsumowaniem jest następująca wypowiedź mamy, która rodziła w domu: "Maria: - W
    każdym razie jak pani będzie rodzić, to tylko w domu. Proszę spojrzeć na nas.
    Jesteśmy żywą reklamą."
    Myślę, że zwolenników rodzenia w miejscach innych niż dom to może drażnić tak
    samo, jak Ciebie drażni nachalne przekonywanie do cesarki na życzenie...
  • jola-kropek 02.06.08, 19:36
    hmmm... a ja wam powiem ze gdybym miala wybierac, porod naturalny
    (z "atrakcjami" w postaci oxy i innych) w polskim szpitalu czy cc na
    zyczenie to wolalabym cc...
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html


    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd
    Birthday Ticker" border="0" /></a>
  • monicus 02.06.08, 20:04
    wiesz co, ja bym nie wolala. mam 2 cc za soba i wspominam to jako najgorsze
    epizody w moim zyciu. w rownym szeregu ze szpitalnymi mekami z dziecinstwa.
    pomijam juz ból - ktory jest potworny i skurcze to poprostu pikus (przynajmniej
    dla mnie) ale najgorsza ta rozlaka z dzieckiem i to kalekie matkowanie...
  • sugarxxx 02.06.08, 21:14
    jola, bez przesady. Sama jestem fanką porodów domowych, ale mam za sobą poród "3
    w jednym" czyli dom narodzin, psn w szpitalu i wreszcie zakonczony cc. I mój
    poród szpitalny był naprawdę bardzo spoko. Czego nie mogę powiedzieć o cc. mniej
    więcej z podobnych powodów, o których pisze monicus.
  • memphis90 29.06.08, 21:22
    A nie sądzicie, że gdyby ktoś z tamtego forum zabłądził do nas, to miałby
    poczucie, że trafił na jakiś oszołomów, którzy sami chcą narażać siebie i swoje
    dzieci i nie dają innym wolności wyboru?

    No, przyznaję, weszłam tu przypadkiem, zaciekawiona tematem porodów domowych w
    Polsce- i wizja przetrzymywania łożyska latami w zamrażarce, porodów lotosowych
    czy jedzenia łożysk wywołała u mnie mieszane uczucia... Dla mnie to już
    dziwaczne (trzymanie łożysk), niebezpieczne (przetrzymywanie przy noworodku pół
    kilo gnijącej tkanki) i niesmaczne (jedzenie łożysk). Ale sama wizja porodu
    domowego niezwykle mi się podoba- może kiedyś się odważę?
  • monicus 29.06.08, 21:58
    tu nikt gnijacych lozysk nie trzyma. zamrozone nie gnija
  • ciociacesia 30.06.08, 13:43
    chyba ze kulkowe tongue_out
  • memphis90 01.07.08, 18:29
    No, potraktowałam znalezioną tu wzmiankę o porodach lotosowych szerzej, bo
    trafiłam kiedyś na obszerną relację z tych praktyk w jednym magazynie. I tam
    kobiety opisywały, jak trzymały łożysko na nieodciętej pępowinie przy noworodku
    aż samo nie odpadło... Nie, nie, przepraszam "aż dziecko samo nie zdecydowało,
    że pora oddzielić się od łożyska"- jak to opisywano. Dla mnie osobiście było to
    przerażające, bo nawet zwierzęta przegryzają pępowiny swoim młodym...

    A trzymanie zamrożonych- jak pisałam- dla mnie osobiście dziwaczne, ale przecież
    zupełnie nieszkodliwe.
  • kaakaa 30.06.08, 23:39
    memphis90 napisała:
    > No, przyznaję, weszłam tu przypadkiem, zaciekawiona tematem porodów domowych w
    > Polsce- i wizja przetrzymywania łożyska latami w zamrażarce, porodów lotosowych
    > czy jedzenia łożysk wywołała u mnie mieszane uczucia... Dla mnie to już
    > dziwaczne (trzymanie łożysk), niebezpieczne (przetrzymywanie przy noworodku pół
    > kilo gnijącej tkanki) i niesmaczne (jedzenie łożysk).
    Czuję się trochę wywołana do odpowiedzi (choć cytat nie podpisany) wink
    Cóż, jestem dziwaczką i pogodziłam sie z tym, i chyba taką siebie lubię. Chyba
    są gorsze (czytaj: bardziej szkodliwe dla otoczenia) zboczenia niż
    kolekcjonowanie łożysk (nawet nie kulkowych) wink
    Co do porodu lotosowego (sama bym się z różnych względów nie zdecydowała,
    raczej) sugeruję jednak odrobinę bliższe zapoznanie się z tematem przed
    wydawaniem sądów, o tym, że jest to niebezpieczne. Tak się składa, że po takim
    porodzie łożysko pielęgnuje się w odpowiedni sposób. Nie ma problemu
    "przetrzymywania przy noworodku pół kilo gnijącej tkanki", bo właściwie
    konserwowane łożysko nie ma prawa gnić. Podobnie jak właściwie pielęgnowany
    kikut pępowiny, choć martwy, to nie gnije. Tylko po co, o tym czytać, jeśli
    można z góry potępić i posądzić o narażenie zdrowia dziecka? Wrrr...
    O konsumowaniu łożysk (bynajmniej nie kulkowych) pisałam w innym miejscu, więc
    powtarzać się nie będę.

    Ludzie, błagam, trochę więcej tolerancji! Co komu przeszkadzają moje łożyska w
    mojej zamrażarce? Nawet gdybym miała pomysł je zjeść (fuj!), to, co komu do
    tego, jeśli go nie częstuję? Co komu przeszkadza łożysko przyczepione przez 2
    tygodnie do cudzego dziecka? Jak komuś się chce o to dbać, to jego sprawa.

    Aż się dziwię, że jeszcze nikt nie zaprotestował na wątku pieluchowym (może
    przegapiłam?), że osoby trzymające swoje dzieci w tetrze znęcają się nad nimi...
  • monicus 30.06.08, 23:51
    skoro lozysko jest obrzydliwe to co dopiero takie jajko!? toc tam caly plod jest
    tylko ze ma 2 mm. a cielęcinka... takie smaczne niemowlęta.
    wszystko jest wzgledne. wink
  • memphis90 01.07.08, 18:34
    > Ludzie, błagam, trochę więcej tolerancji! Co komu przeszkadzają moje łożyska w
    > mojej zamrażarce?

    A gdzie wykazałam brak tolerancji? Gdzie pisałam, że mi to przeszkadza? Ale mogę
    mieć na ten temat swoją opinię, szczególnie, że ta nie obraża przecież nikogo...
    Ale rozumiem, że na tym forum panuje jednak ta sama mentalność, co na CiP'ie-
    albo się zgadzasz, albo jesteś nietolerancyjna... Szkoda. Po prostu nie będę tu
    zaglądać.

    Nie ma problemu
    > "przetrzymywania przy noworodku pół kilo gnijącej tkanki", bo właściwie
    > konserwowane łożysko nie ma prawa gnić.
    Ale przecież jeśli zachodzi potrzeba jakiegoś konserwowania, to znaczy, że nie
    jest to naturalne. Pępowina zasycha, bo jest zbudowana z galarety Whartona,
    łożysko- naturalnie rozkłada się. Ale to tak na marginesie.
  • kaakaa 02.07.08, 10:37
    Mniam, jaki smaczek:

    memphis 90 napisała:
    > Szkoda. Po prostu nie będę tu zaglądać.
    > Nie ma problemu

    Cenię takie dojrzałe podejście - jak Wam się nie podoba to, co piszę, to
    zabieram swoje zabawki i idę na swoje podwórko...
  • kropkaa 04.07.08, 01:49
    E tam, u nas nie jest tak wesoło jak na CiPiesmile Tam non stop jakieś
    jatki o L4, wyzywanie od leni, nierobów i złodziei składek.
    A bardziej na temat - o porodzie lotosowym czytałam kiedyś
    w "Zwierciadle" i nawet mi się idea spodobała. Tyle, że trudno coś
    znaleźć jak potem się z łożyskiem obchodzić no i przede wszystkim z
    dzieckiem - jak nosić, co ze spaniem.
    Tak samo mi się podoba idea zakopania łożyska pod progiem czy
    zasadzenie na nim drzewa. I nic tu dziwnego dla mnie nie ma.
    Jedynie temat jedzenia mnie tak obrzydza, że na vomity mi się zbiera
    i za nic w świecie tego nie rozumiem i nie chcę próbować rozumieć,
    no ale co mi tak naprawdę przeszkadza czym kto się żywi. Byle mnie
    nie częstował i nie wcinał tego przy mnie. Błeeee.
    --
    Macierzyństwo jest czymś, czego zrozumieć nie można.
    Najwspanialszą, na pewno najwspanialszą miłością świata i piekłem.
    Natalia Rolleczek
  • pillow-book 03.06.08, 10:05
    Przeczytałam radosną wiadomość dziewczyny chyba na Szpitalach, że będzie miała
    drugą cesarkę (pierwsza jako wskazanie do drugiej) i że dziecko będzie z nimi
    tydzień wcześniej i że nie ma żadnych wskazań do wcześniejszego cięcia. Bo po co
    się męczyć...

    I taki obrazek mi do głowy przyszedł, że kiedyś takim kobietom te ich dzieci
    powiedzą, że nie będą się z nimi męczyć i oddadzą je do domów starców, gdzie
    będą więdły albo gdzie psychopatyczne pielęgniarki będą się na nich wyżywać.

    Bo przecież kogo innego może taka laska wychować? Dziecko z serii "Nie kop pana
    bo się spocisz."

    A może się mylę. Ale szkoda mi tych dzieci, które wygoda mamusi naraża na
    pierwszy kontakt ze światem zewnętrznym polegający na duszeniu się po przecięciu
    pępowiny... rany boskie, jak mi ich szkoda...
  • ciociacesia 03.06.08, 10:55
    nie przesadzaj. raczej rzadko jest tak ze kobieta decyduje sie
    swiadomie na jakas krzywde dla dziecka w imie własnej wygody.
    najczesciej nie wie, lub nie przyjmuje do wiadomosci ze dziecku
    dzieje sie krzywda. albo wychodzi z zalozenia ze male jest i
    zapomni. no i wiele kobiet boi sie szpitalnego psn nie tylko ze
    wzgledu na własny dyskomfort ale na uszkodzenia okołoporodowe ktore
    bywaja bardziej realne a ich skutki bardziej dotkliwe niz jakies
    wydumane 'duszenie sie po przecieciu pepowiny'
    sama wg. opini wielu lekarzy narazasz dziecko na straszne
    niebezpiecenstwo decydujac sie na poród domowy... wiem ze ty
    wierzysz tym lekarzom ktorzy uwazaja akurat inaczej, ale tamta
    laeczka moze wierzyc lekarzom ktorzy uwazaja ze dla dziecka mniejsza
    trauma jest wyjecie z brzucha niz przeciskanie sie przez ciasne
    otwory smile
  • pillow-book 03.06.08, 11:20
    Cytat: "Wskazań oprócz tego że miałam pierwsza cesarkę żadnych innych nie mam.
    Po prostu nie chce mieć takiego porodu jak za pierwszym razem (najpierw się
    męczyłam naturalnie a pod koniec i tak cc) Zresztą dziecko jest duże i ciężko
    byłoby sn. A co do terminów to poród 2 tygodnie przed terminem i dwa tygodnie po
    jest w normie."

    Ja nigdzie nie napisałam, że ktokolwiek chce narażać dziecko w imię własnej
    wygodysmile Mnie po prostu uderzyło stwierdzenie "najpierw się męczyłam", nie że
    dziecko się męczyło... Tak, masz rację - ta dziewczyna pewnie nie do końca wie
    jakie konsekwencje niesie ze sobą cc i pewnie nikt jej wyraźnie nie powiedział,
    że drugi poród może być skrajnie różny od pierwszego, choć oczywiście nie musi.
    Ale znam bardzo dużo lasek, które mają cc dokładnie z własnej wygody i się z tym
    nie kryją.

    Swoją drogą szkoda, że nie można takich dziewczyn wziąć gdzieś nad morze, dać im
    sprzęt, posłać pod wodę i przeciąć rurkę z powietrzem w chwili miłego i
    przyjemnego obcowania z naturą... Bo tak opisują lekarze to co się dzieje z
    dzieckiem, któremu pępowina przecinana jest za wcześnie. Zresztą nawet moja
    mama, stary lekarz, która ma totalne poglądy na ciążę, badania i rodzenie (jak
    to nie nacinać??? co za herezje!!! seks w ciąży? no chyba żartujesz!!!) mówi, że
    pępowiny zanim nie przestanie tętnić przecinać nie wolno... A przy cc przecina
    się ją od razu.

    Acz przyznaję, że już od dawna nikogo nie nawracałam na naturalne rodzenie...
    nie chce mi się... podobne to do rozmów o polityce albo o aborcji smile

    /oczywiście nie jestem przeciwniczką cc z prawdziwych wskazań lekarskich lub w
    sytuacji ratowania życia/

    //powinnam liczyć testy na zaliczenie seminarium ale tak cholera nienawidzę
    testów, że robię wszystko aby tylko nie liczyć, jeszcze się zaraz wdam w jakąś
    zupełnie nie rokującą dyskusję na CiP smile))//
  • juleg 03.06.08, 14:24

    --Moja kuzynka twierdzi, ze jej dziecko się nie musiało męczyć a zdaniem jej gina, jest to najbezpieczniejszy sposób wydostania się na swiatbig_grin
  • myroad 09.07.08, 07:59
    To może ja dopisze coś od siebie.
    "Najpierw sie meczyłam a pozniej i tak zrobili mi cesarke" hmmm...to
    tez moja histroria tylko że Oni prawie zabili moje dziecko
    rozumiesz????
    Urodziło sie w zamartwicy bo nikt nie chciał mi wczesniej zrobic
    cesarki i rodziłam naturalnie 20 godzin i pozniej operacja
    Teraz zastanów sie dlaczego chce od razu druga cesarke ??!!
  • kaakaa 09.07.08, 11:03
    Przykro mi z powodu Twoich traumatycznych doświadczeń sad
    Jednak, jestem zdania, że często problem polega na tym, że większość z osób,
    które mają podobne doświadczenia jak Ty (nie twierdzę, że ciebie to dotyczy, bo
    nie znam szczegółów Twojego porodu) w żadnym momencie nie rodziło naturalnie.
    Często ich "naturalny" poród zaczął się od kroplówki z oksytocyną i było to
    kilkanaście godzin różnych procedur medycznych - oksytocyna na początek, stały
    monitoring KTG (przy podawaniu oksytocyny wskazany), ciągłe leżenie (bo
    monitoring), leki rozkurczowe, przebijanie pęcherza, znieczulenia (narkotyczne
    lub przewodowe). Jeśli do tego dołożyć niefrasobliwość personelu - "na salę
    operacyjną blisko, więc w razie czego zawsze zdążymy" - to łatwo sobie
    wyobrazić, że do nieszczęścia niewiele trzeba.
    Uważam cc za jedną z najwspanialszych operacji jaką wymyślili medycy - za jednym
    zamachem ratuje się dwa (czasem więcej) życia. Jednak po licznych lekturach
    literatury fachowej, nigdzie nie znajduję uzasadnienia dla stosowania cc przy
    braku wyraźnych wskazań medycznych. Problem kobiet wybierających "z góry"
    cesarkę, często polega na tym, że postrzegają ją jako jedyną alternatywę dla
    tego, co trzeba przeżywać w przeciętnym polskim szpitalu. A poród wcale nie musi
    wyglądać tak traumatycznie jak doświadcza tego większość Polek.
  • myroad 09.07.08, 18:55
    Mój porod ????
    Jade na porodowke o 4 rano ( bole zaczeły sie o 12 w nocy)
    Pani mówi Eeeeeeee dziewczyno co tak wczesnie jeszcze mnostwo czasu
    przed toba.
    Robia mi podstawowe badania , wychodzi że miednica jest za mała a
    dziecko za duże ( rożnica według nich mała wiec jestem młoda to
    URODZE NATURALNIE)
    chodze sobie do 12 mam pełne bóle porodowe , rozwarcie sie nie
    zwieksza nawet cenymetr. Cały czas 6 cm.
    Przebicie pęcherza , pierwsza okstycyna.
    Chodze pod prysznic , kapiel w wannie i nic. Cały czas spaceruje po
    korytarzu i mam wrazenie że zaraz umre i moj wysiłek nic nie daje bo
    nic nie idzie ku dobremu.
    Godzina pozniej dostaje zastrzyk z tym samym swinstwem.
    Dalej zero postepu w porodzie. Po 2 godzinach dostaje kroplowke z
    tym samym swinstwem i leze i maze o samobojstwie.
    Po wykonczeniu tego swinstwa dostaje kroplowke przed operacyjna i
    wzywaja lekarza który siedzi sobie w domu i musi dotrzec do
    szpiatala. Mowia mi że nie wiadomo czy bedzie czas na znieczulenie
    dolendzwiowe...
    Godzina 18 15 rodzi sie mój syn... 4030 kg i 61 cm wzrostu.
    Ja ma 160 i jestem bardzo drobna.
    Uwierz mi cholernie sie boje nie o siebie ja moge zniesc wszystko
    jeszcze raz ale o moje dziecko.

    Tyle mam do powiedzenia.


  • monicus 09.07.08, 19:03
    poczytaj w porod po cc o oksy i o przebiciu pecherza u nas.
    zrobili ci krzywde.
    obejrzyj link z filmem youtube.com/watch?v=roFVkDV45MM o tym jak kobiety
    byly ciete z powodu dysproporcji plodu do miednicy (cpd) ijak potem w domu
    rodzily same znacznie wieksze dzieci.
    wiem, ze przezylas cos strasznego, ale moze mozna inaczej?
    a moze ty jestes wskazaniem do cc ze wzgledu na wspomnienia.
    my tu mowimy raczej o tych co sa leniwe, nieswiadome kompletnie itp.
    cc jest potrzebne, chociazby zeby ratowac ofiary poloznych
  • kaakaa 09.07.08, 21:42
    Myroad, bardzo mi przykro sad
    Moim zdaniem, zostałaś w szpitalu potraktowana rutynowo i niepoważnie. Nie znam
    wymiarów Twojej miednicy ale synek rzeczywiście spory Ci się przytrafił. Nie
    chce mi się wierzyć, że na USG to nie było do oszacowania. Tzw. "niestosunek
    porodowy", czy też "niewspółmierność porodowa" (mała miednica + duże dziecko)
    może być istotnym wskazaniem do cc. Twój wzrost i budowa ogólna nie mają nic do
    rzeczy (bywa, że bardzo niepozorne kobiety rodzą bez trudu dzieci imponujących
    rozmiarów) ale skoro wymiary miednicy były poniżej normy, to powinnaś być
    traktowana ze szczególną uwagą. Standardowym postępowaniem przy podejrzeniu
    niewspółmierności lub przy stwierdzeniu niewspółmierności niewielkiego stopnia
    jest próba porodu drogami natury, więc postępowanie podjęte w Twoim przypadku
    było rutynowe. Jednak dziwi mnie, że pomimo braku postępu czekano tak długo z
    interwencją.
    Zastanawiam się, czy w Twoim przypadku wskazaniem do cc był brak postępu porodu,
    czy raczej zagrożenie życia dziecka (zaburzenia tętna). Czy w czasie porodu ktoś
    próbował oceniać stopień niewspółmierności, choćby przez badanie zewnętrzne
    (odpowiednie układanie rąk na brzuchu, pozwalające ocenić, jak główka dziecka
    wstawia się do miednicy)? No, wiele pytań i wątpliwości tu mi się ciśnie ale
    pewnie nie da się tych kwestii już teraz rzetelnie ocenić.
    Tak swoją drogą, to lekarz wykonujący cc miał niepowtarzalną okazję by ocenić
    budowę Twojej miednicy "bezpośrednio". Asystujący przy cc zdarzało mi się
    słyszeć komentarz lekarza, że u danej kobiety wchód miednicy jest tak ciasny, że
    nie miałaby ona szans na poród naturalny. To, czego nie potrafię zrozumieć, to,
    że nikt nie informuje o tym samej kobiety, więc jeśli postanowi mieć jeszcze
    jakieś dziecko, to często zupełnie niepotrzebnie przechodzi drugi raz te same
    męki i ponownie kończy na stole operacyjnym, czasem ze wskazań bardzo
    dramatycznych. A czy Tobie lekarz po cc powiedział coś o budowie Twojej miednicy?
    Jeśli chodzi o lęk o dziecko, to chyba każda kobieta to przeżywa. Większość z
    nas, matek rodzących w domu, wybierając takie miejsce do porodu również kieruje
    się troską o swoje dziecko. (Jeśli niewiele się wie o porodzie domowym, to
    pewnie trudno w to uwierzyć wink )Rozumiem, że opinie o kobietach serwujących
    sobie cc "na życzenie" by uniknąć bólu muszą być dla ciebie bardzo przykre.
    Podobnie, jak przykre są dla kobiet rodzących w domu zarzuty, że to egoizm, bo
    narażają własne dziecko by zapewnić sobie komfort.
    Mam nadzieję, że Twoje kolejne dziecko urodzi się w mniej dramatycznych
    okolicznościach. Ze swojej strony mogę tylko zasugerować konsultacje z jakąś
    mądrą, doświadczoną położną, która byłaby w stanie porządnie zmierzyć Twoją
    miednicę oraz przeanalizować informacje z Twojego poprzedniego porodu i ocenić,
    czy w Twoim przypadku kolejna próba psn w ogóle ma sens.
  • sugarxxx 09.07.08, 22:03
    kaakaa, czytam z rozdziawioną gębą...
    Powinnaś napisać poradnik z rodzaju "jak dobrze urodzić dziecko i nie dać się
    sużbie zdrowia". I piszę to zupełnie serio, pomyśl o tym.
    To forum robi się powoli forum z ekspertem smile
  • monicus 09.07.08, 22:09
    noooo. ale to dobrze. nikt nam przynajmniej nie zarzuci, ze stado glupich bab...
  • kaakaa 09.07.08, 22:27
    Trochę się wstydam, ale, co tam...
    Oczywiście, są tacy, co mają mnie za głupią babę, ja z nimi nie dyskutuję, ale
    jak chcę sobie poprawić mniemanie o sobie, to biorę do rąk lipcowy numer
    "Charakterów" - jest tam notka o pewniej młodej i dobrze zapowiadającej się pani
    naukowiec... Zgadnijcie, o kim? Hi, hi, hi.
    Jak ktoś czyta "Charaktery", to może próbować znaleźć wink
  • kropkaa 12.07.08, 00:06
    Już wszystko wiemsmile
    I jestem pod wrażeniem!
    Ale nie napisali, że studiujesz położnictwo.
    Czyli mamy forum eksperckie podwójniesmile
    Nie chcę być wścibska, ale kiedy Ty to wszystko zrobiłaś???
    Miałam takie teorie - było mniej ciąż niż dzieci, ale wtedy to
    jeszcze większy sajgon więc odpada; ew. adoptowałaś dorosłe, no ale
    wtedy poród domowy się nie pokrywa. Więc jestem w punkcie wyjścia.

    A z tym czekaniem na nagrodę to moja teoria jest taka - po co
    odkładać - coś się stanie i przyjemność szlag trafił, a w dodatku
    nagroda przepada... wink))
  • aniazolsztyna 12.07.08, 13:08
    Hi,hi!
    Dzięki za dobre słowo!
    To, że studiuję położnictwo w najmniejszym stopniu ich nie interesuje.
    A zdążyłam z tym wszystkim, bo ja już starsza pani jestem smile
  • kaakaa 12.07.08, 13:09
  • kropkaa 12.07.08, 14:12
    E tam, na zdjęciu wyglądzasz jak nastolatkasmile
  • kaakaa 12.07.08, 21:33
    smile
  • kaakaa 09.07.08, 22:24
    Nie zawstydzaj mnie, please...
    Moja wiedza jest tyciutka, choć intensywnie nad nią pracuję. Tego, co wiem, uczą
    na I roku położnictwa. Potencjalnie więc wie to każda położna. Czy z tej wiedzy
    korzystają, to już inny temat. Przez całe praktyki w szpitalu nie widziałam
    niestety, by ktokolwiek (poza studentkami) stosował w czasie porodu badanie
    zewnętrzne umożliwiające szczegółową ocenę ułożenia dziecka i jego zaawansowanie
    w kanale rodnym (bez potrzeby badania wewnętrznego i pod pewnymi względami daje
    to nawet więcej informacji niż bad. wewnętrzne). Widziałam jak położna usiłowała
    rodzącemu się dziecku odkręcić główkę w kierunku przeciwnym niż zamierzało się
    ono odkręcić - zaniemówiłam, zamurowało mnie tak, że nie byłam w stanie nawet
    kwiknąć, nie byłam w stanie zrobić nic choć wiedziałam jak ułożone jest dziecko
    (robiłam wcześniej badanie zewnętrzne) i w którą stronę będzie się odwracać,
    potem wielokrotnie chodziłam do tego dziecka na oddział położniczy sprawdzać,
    czy wszystko OK.
    Jednym słowem, wiedza, wiedzą ale najbardziej rozwala mnie rutyna, lenistwo,
    brak odpowiedzialności i totalny brak empatii ze strony medyków. Jak się czyta
    Irenkę Chołuj, to człowiek ma poczucie, że dla niej rodząca kobieta jest co
    najmniej równoprawnym partnerem, a w szpitalu... po prostu gadać szkoda.
    A ja jestem z tych nadwrażliwych i wczuwających się - w każdym dziecku, przy
    którego narodzinach asystowałam, widziałam moje dziecko, w każdej rodzącej
    kobiecie widziałam siebie. Nieodmiennie szwendało mi się po głowie pytanie: czy
    chciałabym, żeby ktoś tak traktował moje dziecko? czy chciałabym, żeby ktoś tak
    traktował mnie? Na zdrowie psychiczne, to nie idzie wink

    Tak OT, to chciałabym napisać książkę. Ze względów zawodowych pewnie będę
    musiała to kiedyś zrobić. Jednak poradnik jaki sugerujesz, już jest - to książka
    Irenki! Ja będę musiała zająć się czymś innym smile
  • monicus 09.07.08, 22:41
    cholera, jak nie lubie gazety wyb. to to jest temat na ten wlasnie nosnik.
    rodzic po ludzku dalo duzo. ale teraz by sie nadalo jak sie rodzi nieludzko. ehhh
  • sugarxxx 10.07.08, 15:32
    kaakaa, tak właśnie pisał pschyrembel: w każdej pacjentce widzieć własną żonę
    (hmm, zakładał, że tylko faceci mogą być położnikami), a w każym dziecku własne
    dziecko. Więc o Twoją psyche jestem spokojna smile po prostu masz intensywniejsze
    przeżycia niż typowa położna/położnik. Ale to chyba lepiej. Raczej nie chciała
    bym w życiu ciągle stać obok.

    Co do wiedzy: można mieć ją małą albo b dużą. Ale najcenniejszy jest i tak
    sposób jej przekazania. A Ty masz taki dar.

    Charakterów nie czytałam, postaram się i gratuluję!

    A trzecią ciążę zamawiam u Ciebie - razem z czwartą monicus smile
  • kaakaa 10.07.08, 20:35
    sugarxxx napisała:

    > A trzecią ciążę zamawiam u Ciebie - razem z czwartą monicus smile

    Monika nie chce czekać, aż zrobię dyplom wink
    A tak serio, nie masz pojęcia, jak miło czytać takie słowa...
  • sugarxxx 10.07.08, 20:46
    Jak Monika nie chce czekać, to przyspieszamy o jedną, czyli ja drugą, ona
    trzecią i trzymamy kciuki za dyplom. Chociaż u Ciebie to chyba formalność smile

    Czy Monika przyjęła do wiadomości? wink
  • monicus 12.07.08, 21:50
    dobra - wchodze w to!
  • monicus 10.07.08, 20:36
    heh, to by byly jaja!
  • myroad 10.07.08, 09:08
    Co słyszałam ??
    " Ona ma dziwny brzuch , szpiczasty "
    " Głowa dziecka nie chce wejsc w kanał rodny jest za wysoko ,
    sprobujemy to zmienic"

    Oczywiscie że badali mi brzuch i dobrze wiedzieli że trzeba było
    robic cc ale nie było odgornej zgody a ja głupia nie wiedziałam że
    nawet gdy sa powody medyczne do cc to trzeba zapłacic...
    Ja chciałam rodzic naturalnie dla mnie porod do momentu podania "
    dopalacza" był znosny i do wytrzymania ale wyszło jak wyszło.
    W karcie informacyjnej mam napisane że porod przez cc przez brak
    postepu w porodzie i duzy płod. O prawie uduszonym dziecku nie
    wspomnieli uncertain
    Ja po cc meczyłam sie strasznie , komplikacje , zle oczysczona
    macica wspominam to jako moj najwiekszy jak dotad koszmar.

    Co do porodu domowego smile Gdybym miała odwage tez bym chciała tak
    urodzic smile
  • monicus 10.07.08, 10:49
    zyczymy odwagi i powodzenia
  • kasia130300 10.07.08, 10:52
    mam 41 lat 2 porody 1 naturalny 2 cc
    po 1 mam traumę do końca życia podobno był normalny ból ból ból kilka miesięcy
    dochodziłam do siebie fizycznie i psychicznie w pewnym momencie porodu
    pomyślałam CHCę UMRZEć NIECH TO SIę SKOńCZY
    nigdy nie zdecydowałam się na 2 dziecko
    2 ciąża była szokiem na pierwszej wizycie u ginekologa poród stał mi przed
    oczami zasłaniał radość macierzyństwa.
    powiedziałam nie rodzę cc lekarz odpowiedział ok dzięki tej myśli przetrwałam
    ciąże przed samym cc stało mi wszystko przed oczami cały ból i cierpienie
    gdy było już po wszystkim odeszło mi znieczulenie mogłam tańczyć żadnego śladu
    po porodzie dla mnie to też było dziwne lekarze żartowali że ja to chyba jestem
    na wczasach a nie po cc
    nikogo nie namawiam każdy ma własne zdanie jeśli mogłabym wybierać na pewno cc
    nawet jeśli miałabym się zadłużyć
    po 5 latach okazało się że moje dziecko ma niedosłuch lekki przyczyną może być
    ciężki poród jeśli rodziłabym naturalnie miałabym świadomość że to ja
    przyczyniłam się do tego wiem że zrobiłam wszystko by ochronić dziecko
    ryzykowałam tylko ja a czy można poświęcić więcej niż życie dla dziecka.
    w mojej dalekiej rodzinie 1 dziecko porażenie mózgowe 2 zmarło zaraz po porodzie
    3 babcia sprzedała krowę i zapłaciła za cc jest ok 2 pierwsze przypadki
    ciężki poród
  • konfietka.14 11.07.08, 23:00
    tez sie meczylam.tez strasznie bolalo.po drugiej kroplowce z oksy
    myslalam ze oszaleje z bolu.tez mialam prawo sie zrazic do porodu bo
    znowu bedzie bolalo.ale kiedy zobaczyla te sliczne oczki te
    najpiekniejsze i najkochansze jak moge nie chciec zobaczyc ten cud
    jeszcze raz?albo i nie raz.teraz walcze z checia znowu byc w ciazy i
    urodzic kolejny cud.
    i niech to kurcze boli!!!!!!!
  • magdam110 22.07.08, 18:57
    Ja też dwa razy rodziłam (obydwa porody na Zelaznej w W-wie lata 96-
    97). Pierwszy poród naturalny, pierwsze skurcze poczułam około 21
    dziecko urodziłam o 17,40. Wydaje mi się ze mam wysoki próg bólu
    dlatego też pomimo silnych skurczy nie krzyczałam tylko oddychałam i
    oddychałam. W czasie partych też. Naczytałam się, że krzykiem nie
    pomagam dziecku a tylko przedłużam poród. Chociaż dziewczyny po
    szkole rodzenia twierdziły, że kobieta w czasie porodu powinna robic
    to co chce łącznie z krzykiem. Po samym porodzie byłam wycieńczona,
    i kiedy zaszłam w drugą ciążę ( Mati miał 4 mies.)to trochę byłam
    przerażona samym porodem. Drugą ciążę pod koniec musiałam spędzic w
    szpitalu ( podwyzszone tętno dzidziusia). I w końcu po 4 tygodniach
    leżenia chyba znudziłam się lekarzom i postanowili wywoływac poród
    chociaż termin był przekroczony 2 dni. Zaplanowano wywoływanie na
    poniedziałek. Rano na KTG pokazały się delikatne skurcze ( wcześniej
    nie miałam żadnych) i pomimo moich próśb, żeby zaczekac jeszcze
    jeden dzień, może poród sam się zacznie ,powiedziano mi że tak
    zaplanowano i nie można tego zmienic( teraz napewno bym się nie
    zgodziła). Podłączono mnie pod kroplówkę i po godzinie dostałam
    takich skurczy , jakich nie pamiętałam przy I porodzie. Było mi
    zimno, więc siedziałam na łóżku , przykryta kołdrą i chciałam żeby
    te skurcze jak najszybciej się skończyły. Po pewnym czasie
    powiedziałam połoznej, że chyba wody mi odchodzą. Po badaniu okazało
    się, ża to krew a szyjka wcale się nie otwiera. Zawieziono mnie na
    porodówkę i czekano.( kroplówki już nie miałam). Niestety tętno
    dzidziusia zaczęło spadac i zrobiono mi cesarkę, ze znieczuleniem
    ogólnym. Gdy zaczęto mnie wybudzac myślałam, ze jestem jeszcze
    operowana bo strasznie bołało mnie miejsce cięcia. Później dostałam
    zastrzyk i było trochę lepiej. Dla mnie po cesarce było okropnie.
    Bolący brzuch, chodzenie w zgięciu, problemy z myciem. Bałam się
    kasłac czy smiac tak bardzo bolało miejsce cięcia. Problemy z
    podnioszeniem dzidziusia. Moja córeczka była malutka(ok.3 kg) ale
    koleżanka w pokoju miała 4,5 bobasa i nie byłam wstanie go podnieśc.
    Do tej pory skóra na brzuchu jest inna tak jakby nie miałam tam
    pełnego czucia. Dla mnie poród naturalny i okres po był
    nieporównywalnie lepszy niż po cc. Miałam nacinane krocze ale to mi
    w niczym nie przeszkadzało. Po naturalnym porodzie miałam dzidziusia
    cały czas przy sobie po cesarce niestety nie a to było dla mnie
    bardzo ważne.
    Dlatego nigdy nie zdecydowałabym się na cesarkę na życzenie.
  • kaakaa 10.07.08, 13:35
    Ja nie miałam odwagi rodzić w szpitalu i szarpać się z systemem smile
  • jola-kropek 10.07.08, 14:56
    to sie nazywa udowadnianeim wyzszosci swiat bozego narodzenia nad swietami
    wielkiej nocy wink))))))))))) wiadomo ze porod naturalny jest najlepszy i dla
    matki i dla dziecka, a ze zdarzaja sie wyjatki... coz, one tylko potwierdzaja
    regule.
    --
    www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/wsldaenc5fqo0tp9.html

    b3.lilypie.com/3F1zm6.png""
    target="_blank">b3.lilypie.com/3F1zm6.png"</a> alt="Lilypie 3rd Birthday Ticker"
    border="0" /></a>
  • ann_a30 11.07.08, 15:35
    To ja już wolę to forum czytać niż CiP. Mimo iż do porodu domowego nie nadaję
    się. A co więcej jest wciąż ryzyko cc. Kolejne USG wykaże jak się sprawy mają.
    Wiem jedno: jak się mięśniak rozrośnie, to nie ma innej drogi...
    Ale to nie znaczy, że mam się z czego cieszyć. Bo planowałam poród w domu, moja
    położna już się ucieszyła, nawet wspominała poród w wodzie... A tak to ja liczę
    każdy tydzień, byle do przodu, byle nie było porodu przedwczesnego, który może
    się zdarzyć w mojej sytuacji.
    Mam wrażenie że tam zrobiono z patologii normę. Bo to, że ja mam mięśniaka (i
    inne atrakcje), to nie znaczy, że wszystkie kobiety są zagrożone porodem
    przedwczesnym i krwotokiem poporodowym.
  • rogatek_bambi 11.07.08, 17:25
    dla mnie wazne jest ze ktos ma wogole idee porodu natruralnego, domowego,
    lotosowego ze ktos podziela taka forme porodu a ze czasem wychodzi inaczej to
    juz inna sprawa
  • kropkaa 26.07.08, 15:33
    Była/ jest dyskusja na Dobrym porodzie o łożysku.
    Wywlekli mnie z tego watku i zjechali...
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=82270861
    Przejęłam się bardzowink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.