Dodaj do ulubionych

Telefony komórkowe źródłem infekcji...

12.03.09, 16:17
Piszę to zainspirowana wątkiem o szczepieniach i higienie szpitalnej.
Rodziłam w domu, w posiewie miałam paciorkowce, e.coli i inne przesympatyczne
bakterie. Dlatego po urodzeniu robiliśmy synkowi też posiewy z moczu, czy się
czymś nie zaraził. W kilku posiewach wyszła klebsiella i w związku z tym
musiał mój synek iść do szpitala na 8 dni, mając trzy tygodnie, brać
antybiotyk (ja na szczęście razem z nim byłam w szpitalu). Nic mu więcej nie
dolegało, więc tego nawet nie odczuł, oprócz wkłuwania wenflonu, przepychania
antybiotyku przez zatykający się wenflon i wybudzania na poranne kąpiele.
Długo się zastanawialiśmy z mężem, z jakiego to powodu nasze dziecko ma
bakterię, którą ode mnie się nie mógł zarazić, a która zwana jest bakterią
szpitalną.
Ostatnio oglądaliśmy film z porodu. Pierwszy raz po kilku miesiącach, gdy już
emocje opadły. Nasza położna miała rękawiczki i przyjmowała mój poród, już
prawie wychodziła główka, potem odebrała telefon, potem znowu mój poród. Bez
zmiany rękawiczek. Tak samo pediatra, która była u nas w pierwszy dzień.
Przyszła, umyła ręce, badała dzieciątko, odebrała tel., dalej badała. A na co
dzień pracuje w kilku szpitalach. Prawdopodobnie wtedy się zaraził.
Przeczytałam jakiś artykuł na wp :

"Telefony komórkowe pracowników są źródłem infekcji w szpitalach - wykazało
badanie, którego wyniki opublikowano w najnowszym piśmie "Annals of Clinical
Microbiology and Anbtimicrobials".

Naukowcy z Wydziału Medycyny Uniwersytetu Ondokuz Mayis (Turcja) zbadali
telefony komórkowe lekarzy i pielęgniarek pracujących w salach operacyjnych i
oddziałach intensywnej terapii i odkryli, że blisko 95 proc. aparatów było
zanieczyszczonych różnymi szczepami bakterii, w tym mogących powodować choroby
śmiertelne, np. gronkowca złocistego.
Tylko 10 proc. pracowników czyściło swe telefony stosunkowo regularnie.
"Telefony te mogą być źródłem infekcji ułatwiającym przenoszenie bakterii z
jednego pacjenta na drugiego w placówce opieki zdrowotnej" - podkreślono w
opracowaniu. "

Być może to się wydawać oczywiste, my w ferworze rodzenia nie pomyśleliśmy o
tym, aby i tego dopilnować. Nie piszę po to, żeby kogoś oskarżać, bo i tak
jestem szczęśliwa, że rodziłam w domu i zrobiłabym tak samo jeszcze raz, jeśli
miałabym wybierać między domem a szpitalem, ale po to, bo może ktoś jeszcze
skorzysta na tej wiedzy (nieprzypilnowaniu wszystkiego), aby nie ignorować
telefonów komórkowych.
Edytor zaawansowany
  • sugarxxx 12.03.09, 21:54
    Fraktusia, a mówiłaś o tym położnej? Myślę, że to bardzo ważne, żeby w
    przyszłości wzięła to pod uwagę. Oczywiście nie chodzi o żadne pretensje czy
    oskarżanie, tylko o poprawę standardów porodu domowego w przyszłości smile
  • fraktusia 12.03.09, 22:42
    Teraz nie odczuwam takiej potrzeby, bo to tylko przypuszczenie, ale przed
    następnym porodem przeprowadzę oczywiście taką rozmowę z położną i z każdym
    lekarzem, który do nas przyjdzie, żeby nie odbierali telefonów albo potem myli
    ręce, bo jesteśmy na tym punkcie bardzo wrażliwi.
  • gustaw.jelen 13.03.09, 12:02
    tylko post trochę niefortunnie zatytułowany wink Bo to nie telefony
    są źródłem zakażenia, tylko brak higieny smile Podobnie przecież może
    być z długopisem, prawda?
  • pacsirta 14.03.09, 21:38
    hmmm.. e.coli? ciekawe, jak ta bakteria mogła zawędrować na telefon
    komórkowy?... może lepiej się nie zastanawiać...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.