Dodaj do ulubionych

samodzielne leczenie

15.04.09, 21:01
dzieci urodzonych w domusmile oczywiście - żeby nie było, że temat się
nie wiąże z forumwink, ale wszelkich pozostałych też wink.

Kiedyś było tu o okładach w czasie gorączki - bardzo mnie ten temat
interesuje, ale boje się jak to robić, nie wiem jak, paniukuję, że
coś źle zrobie i zaszkodzę. Kasiaimichael pisała, że kładzie okład
na wątrobę - też bym chętnie położyła w razie czego, ale chciałabym
wiedzieć coś więcej jak się do tego zabrać.

A dziś lekarka stwierdziła osłuchowe zmiany w lewym płucu. Nie
chciałam antybiotyku, Eurespalu tym bardziej - już chyba antybiotyk
bym wybrała z dwojga złego. Do piątku (kontrola) zostaję przy
Mucosolvanie, oklepywaniu, prawoślazowym, Pulmexie baby. Ale jak się
nie poprawi, to nie wiem - czy czekać jeszcze weekend i kontrola w
pn, czy co. Boję się, żeby nie doprowadzić do jakiegoś poważnego
zapalenia płucsad
Co Wy robicie w takim przypadku? A jak z wyjściem na dwór? -
wychodzicie czy dom?
Obserwuj wątek
    • monicus banki 15.04.09, 21:14
      cale dziecinstwo mama mi je stawiala i ja stawiam swoim tez. swietne na sprawy
      oskrzelowe. ostatnio dzieki nim udalo nam sie bez antybiotyku powazna infkcje
      zwalczyc. a co do eurespalu to chyba nie ma co go porownywac do antybiotyków bo
      to inne dzialanie (przeciwzapalne i chyba rozkurczowe) no i nie musisz go dawac
      jakos specjalnie dlugo. daje sie tyle ile jest potrzeba.
      • 987ania homeopatia 15.04.09, 21:30
        Mam kilka leków i podaję z dobrym skutkiem. Smaruję klatkę piersiową i plecy
        tłuszczem (najlepiej gęsim), okłady z wody z octem na czoło, bańki, inhalacje z
        soli fizjologicznej.
    • kaakaa Re: samodzielne leczenie 15.04.09, 21:51
      Spacery - owszem, jeśli tylko dziecko nie ma gorączki.
      Z domowych sposobów - podobnie jak przedmówczynie - polecam:
      * bańki (najlepsze bezogniowe, bo się malucha nie straszy)
      * inhalacje z soli fizjologicznej lub wody z sodą
      * oklepywanie
      * smarowanie pleców i klaty smalcem (ja używam wieprzowego, bo mam z dobrego źródła)
      * okłady chłodzące z wody z octem - na noc można założyć bawełniane skarpetki
      namoczone w wodzie z octem i dobrze wyżęte a na wierzch ciepłe, suche wełniane;
      można okręcać łydki w pieluchy namoczone w wodzie octem
      Oraz z własnego doświadczenia:
      * rozgrzewanie moksą (to takie chińskie zioła)

      Dwa razy przerabialiśmy w domu zapalenie płuc i udało się bez antybiotyku, więc
      potwierdzam, że można smile

      • karj-oka Re: samodzielne leczenie 15.04.09, 22:24
        Oj fajnie, że poruszyłyście ten temat. Siebie leczę sama i z dzieckiem także nie
        chciałabym nadużywać lekarskich recept. Tymczasem doświadczenie z dziećmi
        zerowe, ale czytałam "Odkrywam macierzyństwo" Preeti Agrawal i tam jest dość
        obszerny rozdział o domowym i samodzielnym pomaganiu dzieciom w chorobach. Nie
        napiszę "polecam", bo nic nie wypróbowałam (Gucio wszak nadal we mnie sobie
        siedzi), ale może któraś z was ma tę książkę i może coś nt. rad w niej zawartych
        powiedzieć?
          • kaakaa na zatoki... 15.04.09, 23:01
            ... oczywiście - nagrzewanie smile
            Jak masz specjalną lampę do nagrzewania (nie będę robić reklamy) to może być
            taką specjalną, a jak nie masz, to w biurkową lampkę trzeba wkręcić zwykłą
            żarówę 200W i na twarz sobie poświecić. Tylko koniecznie okularki na oczy. Mogą
            być takie jak na solarium albo zwykłe przeciwsłoneczne.
            O metodach rozrzedzających śluz (farmakologicznych i fizycznych) nie piszę, bo
            pewnie wypróbowałaś.
        • kaakaa ponoć rozgrzewa... 15.04.09, 22:58
          ... cokolwiek to znaczy z medycznego i naukowego punktu widzenia. Moja ulubiona
          nieodżałowana lekarka, która za mężem wyprowadziła się z Warszawy, polecała
          smalec twierdząc, że przy nim chowają się wszystkie "viki" i maści kamforowe. Na
          moich działa. Można go jeszcze przyrządzić z majerankiem i będzie przy okazji
          inhalacja.
          • oldzinka . 15.04.09, 23:13
            Ja też nie lubię leczyć się chemią. Na kaszel dla synka stosowałam
            syrop z cebuli i czosnku. Bardzo łatwo się robi i super działa (i
            smakuje).
          • kropkaa Re: polecam lekturę: 16.04.09, 22:59
            Nie no, jak przeczytałam rewelacje "mistrza" o kp to nie mam ochoty
            dalej się zagłębiać. I to nie tylko w wątku tematycznym. Ten gość ma
            jakąś schizę i całe zło widzi w mleku mamy.
            • fizula Re: polecam lekturę: 17.04.09, 00:37
              Aniu,
              dzięki za dzisiejszą niespodziankę.
              Też w wikszości leczę dzieci domowo. Kilkakrotnie leczyłam zapalenie
              oskrzeli w domu z powodzeniem.
              Również robię inhalacje z ziół: rumianku, macierzanki, szałwi. Może
              też być tymianek. Do picia też ziółka zaparzone: kwiat czarnego bzu
              i lipa (w przypadku gorączki).
              Stawianie baniek połączone z nacieraniem.
              Kropelki do nosa: mogą być zastąpione mlekiem mamy, może być sól
              fizjologiczna.
              Syrop cebulowy moje dzieci piłyby najchętniej litrami. Bardzo dobry
              jest też czosnkowo- ogórkowy (przekrojone ząbki czosnku zalewamy
              kwasem z ogórków kiszonych domowej roboty).
              Na przyszłość można Ci polecić książki: "Domowe sposoby leczenia
              dzieci" oraz "Leki z bożej apteki".
              --
              Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią
              abcrodzica
            • goblin.girl Re: kp 23.04.09, 10:51
              kropkaa napisała:

              > Nie no, jak przeczytałam rewelacje "mistrza" o kp to nie mam ochoty
              > dalej się zagłębiać. I to nie tylko w wątku tematycznym. Ten gość ma
              > jakąś schizę i całe zło widzi w mleku mamy.

              ja nie mam wyrobionego zdania nt. długiego karmienia. Osobiście nie wydaje mi
              sie, zebym miala chęc karmic jeszcze dwulatka, ale uwazam za naturalne, ze do
              roku mleko matki jest głownym pokarmem dziecka, jeśli nie jedynym, więc
              naturalne jest dla mnie też, ze w okresie umownym od roku do dwóch lat dziecko
              przechodzi etap posredni, z mniejszym lub większym udzialem roznych pokarmów i z
              fazami, kiedy wraca całkowicie na cyca na pewien czas. Ale tak poza tym wydaje
              mi sie, ze to, co jest dobre dla konkretnej pary matka-dziecko ustala sie
              na drodze wzajemnego zrozumienia między tym dwojgiem i nie ma uniwersalnej
              reguły, która jest dobra dla wszystkich. Mogłabym w myśl paru wypowiedzi z
              tamtego forum stwierdzic, ze ja np. byłam karmiona od początku sztucznie i
              jestem zdrowa, silna, bez alergii. Ale swoje dziecko jednak karmię piersią smile
              no i wyszło mi jednak własne zdanie wink ale ja nie o tym chciałam, tylko o tym,
              ze mnie osobiście wkurza strasznie, jak kolejny raz facet z pozycji medrca i
              eksperta wypowiada sie o tym, co dla kobiet najlepsze, i jeszcze ten tekst, o
              matkach, co mają dziwne mózgi. A kobiety nie dośc że te teksty przełykają, to
              jeszcze dziękują miszczowi, że je raczył oświecić. No qrna.
              • 987ania Re: kp 23.04.09, 13:11
                mnie wkurza jak ktoś siebie mistrzem nazywa! A po drugie trafiłam na wątek,
                gdzie miszczu tłumaczył mamusiom, że katar to oczyszczanie się organizmu a nie
                infekcja bakteryjna i wszystkie wydzieliny i choroby to oczyszczanie się. Po
                części na pewno rację ma, ale udzielanie porad w necie bez obejrzenia naocznie
                przypadku to jak dla mnie kryminał. Dziecko z 40 stopniami gorączki, katar ropny
                itd. a on będzie pierdoły z oczyszczaniem się i czekaniem. Matka matce nie
                równa, jedna obserwuje i wie kiedy czas wkroczyć a druga czyta net i nie myśli.
                Jako przykład: matka dzwoniła do poradni laktacyjnej po poradę, kazali
                przystawiać jak najczęściej itd., dziecko trafiło do szpitala skrajnie
                odwodnione, bo ona dostawiała ale ono się nie najadało, bo technika była zła i
                wędzidełko chyba za krótkie. I tak się mogą skończyć rady na odległość.
    • kropkaa Re: samodzielne leczenie 17.04.09, 22:54
      Szlaq, wcięło mi wszystko, a już kończyłam((
      Poszłam na kontrolę. Kaszel zdecydowanie mniejszy, rzadziej.
      Z tym płucem w porządku. Antybiotyku nie ma potrzeby rozważać.
      To dobre wieści.
      Poza tym lekarz wykrył zapalenie lewego ucha, lekkie zapalenie płuc
      i oskrzeli - wirusowe, atopowe lub alegriczne, katar, który IMHO
      jest reakcją na wyżynającą się trójkę - może być, ale nie musi - bo
      przyczyną może byc wszystko...
      Leki: Actifed (właśnie przeczytałam na forum, że od 7 r.ż.,
      opakowanie potwierdza), Buderhin (sterd do nosa) i Pulmicord (steryd
      do inhalacji z nebulizatora, nebulizator ok. 150 zł).
      Farmaceutkom gały wyszły jak usłyszały co jej jest wg lekarza w
      porównaniu z tym jak wygląda i się zachowuje... Ucho/uszy mogę
      dotykać kiedy tylko chcę i nie reaguje...
      Lekarka, ta środowa, do której zadzwoniłam, stwierdziła, że
      włączenie Pulmicortu nie było błędem, ale jeśli nie zdobędę tego
      nebulizatora (czy to już nie jest inhalator???) i leku nie podam, to
      nic się nie stanie...
      Miałam zdrowe dziecko, które miało raz gorączkę, 2 razy rota, kilka
      razy kaszelek i katar, zwykle przy ząbkowaniu, mam dziecko, które
      cierpi na zapalenia ucha, płuc, oskrzeli i należy je naszprycować
      sterydami wziewnymi i syropem usypiającym dla siedmiolatka
      przynajmniej... Wg lekarza. Czy ja+farmacetuki a pan doktor
      widzieliśmy to samo dziecko???
      • oldzinka Re: samodzielne leczenie 18.04.09, 07:27
        No cóż. Lekarze są specjalistami od patologii i chyba wydaje im się,
        że im więcej patologii znajdą tym lepiej. Nam swego czasu lekarz
        zapisał maść sterydową na ciemieniuchę, pani w aptece się za głowę
        złapała i stanowczo odradzała, używaliśmy oliwy i też pomogła.
        Ostrzegano nas przed sterydami dla tak małych dzieci (młody miał
        niecały rok). Są bardzo skuteczne, ale niosą dużo skutków ubocznych.
        Życzymy zdrówka i rozsądnych lekarzy smile
      • kropkaa Komedia czy tragedia?... 22.04.09, 20:40
        Wczoraj poszłam do kontroli, do tej lekarki, z którą negacjowałam
        antybiotyk. Dokładnie osłuchała młodą i była w szoku - NIC nie
        słychać, dziecko zdrowe jak ryba. Przyznała, że nie wierzyła, że
        obejdzie się bez antybiotyku. Pod wrażeniem wielkim, co wyraziła, że
        tak pięknie się wywinęła. Zaczęłam jej dziękować, że wyleczyła
        dziecko (bo faktycznie, ukierunkowała mnie bardzo). Przejrzała
        zalecenia lekarza piątkowego i mówi, że to właściwie nie ona, to
        chyba ten Pulmicort tak zadziałał. Ja na to, że nie podałam tego, bo
        nebulizatora nie znalazłam. Czyta dalej i mówi, że Buderhin był dany
        na ten wysięk w uchu. Nie przyznałam się, że też nie dałam, ale
        mówię, z uśmiechem, że wg mnie nic w tym uchu nie było (wczoraj też
        sucho). Lekarka - nie, skoro pan doktor coś widział, to płyn
        musiał
        być... Ostatnie pytanie o Actifed - mówię, że tez nie
        dawałam, bo to od 7 r.ż. - no rozumiem, że gdyby miała 5 lat, to ok,
        ale ona ma 2!
        Wyraziłam swe uznanie dla jej wskazówek, podziękowałam za
        konsultację telefoniczną, mała pacjentka w nagrodę, że taka dzielna
        dostała 3 patyczki do gardłasmile
        Podam pisemne podziękowanie do przełożonego, niech wiedzą, jaki
        skarb mają.
        A jak pomyślę, że dwuletnie dziecko bez potrzeby (!) byłoby leczone
        dwoma sterydami i syropem dla 7-latka, to mną telepie. A pan doktor
        wyleczyłby dziecko z czegoś, co jej nie dolegało.
        Czyli tak jak na porodówce - zrobić z normalnej ciąży patologię, a
        potem uświadomić matkę, że uratowało się jej dziecko...
          • oldzinka Re: Komedia czy tragedia?... 22.04.09, 21:21
            Dla mnie też tragedia. Lekarze mają obowiązek przestrzegania zasady
            leczenia "najmniejszą skuteczną dawką" czyli tylko tyle ile
            potrzeba. Leczenie małych dzieci tak silnymi lekami jest moim
            zdaniem błędem w sztuce. Zamiast obserwować osobę widzą tylko
            fragmencik całości (a w tym przypadku nawet i to niezbyt dobrze).
          • kropkaa Re: Komedia czy tragedia?... 22.04.09, 21:38
            List a propos lekarki (u niej byłam najpierw i drugi raz wczoraj).
            Ona przyjmuje we wt i śr, a przed weekendem kazała pokazać się komuś
            do osłuchania płuc i oskrzeli, tak w pt trafiłam do tego kolesia.
            Ona mnie pokierowała, nie wlepiła antybiotyku, zgodziła się, że
            jeśli nie chcę, nie muszę podawać Eurespalu, a potem telefonicznie
            tłumaczyła i jakoś mnie nastawiła, że bez tych sterydów da radę.
            Wyszliśmy z zapalenia płuca na syrpie prawoślazowym, mucosolvanie,
            oklepywaniu, Pulmexie, raz czy dwa dałam Claritine (nie podobały jej
            się policzki), po Waszych radach dodałam miód.
            Ona ma jakieś takie pozytywne nastawienie do świata, słucha i
            rozmawia - doszłam do wniosku, że tak chyba "działają" homeopaci.
            Oczywiście stosuje żelazne zasady lekarskie - skoro pan doktor
            widział, to było, ale no cóż, nikt nie jest doskonały.
            Porównując ją do tych, których do tej pory spotykałam, nikt nie
            pytał, co chcę, a czego nie, tylko wypisywali recepty, bez słowa
            wyjaśnienia, i kazali się stosować. I jeszcze np. wyrażali swoje
            zdanie, że tak się nie wychowuje dziecka, bo co to jest, że dziecko
            weszło do kałuży?!
            Należy się jej.
            • kaakaa Tragedia, bez wątpienia 22.04.09, 21:58
              Na zajęciach z farmakologii dowiedziałam się od bardzo miłej (i osobliwie
              szczerej) pani doktor, że większość leków lekarze przepisują nie dlatego, że
              uważają, że te leki są niezbędne do wyleczenia pacjenta, tylko dlatego, żeby
              pacjent (ew. rodzic/opiekun pacjenta) czuł się leczony. I to profesjonalnie
              leczony. A nie jakieś oklepywanie i pojenie syropem z cebuli...
              Sprawdziłam na sobie - poszłam kiedyś zupełnie zdrowa do internisty, bo chciałam
              dostać skierowanie na morfologie i b.o. moczu (końcówka ciąży to była). Ale,
              żeby nie było, że tylko skierowanie chcę wydębić, to użyłam pretekstu, że
              właśnie wychodzę z ciągnącego się dwa tygodnie przeziębienia (faktycznie
              wcześniej byłam przeziębiona) i proszę o osłuchanie, czy mi na oskrzela się nie
              rzuca, bo termin porodu tuż tuż i nie chciałabym chora rodzić. Taki wybieg
              taktyczny smile. Jako zupełnie zdrowa osoba (badanie nie wykazało odchyleń od
              normy) dostałam receptę na trzy leki a i to po negocjacjach z panią doktor,
              która chciała jeszcze hojną ręką antybiotyk dorzucić.

              BTW - ponoć trzy najpowszechniej przepisywane w Polsce leki na Alzheimera
              (wszystkie raczej drogie) mają nieudowodnioną skuteczność, choć udowodnione
              skutki niepożądane. Jednak lekarze rutynowo je przepisują, choć jeśli chodzi o
              działanie lecznicze, to równie dobrze mogliby przepisać witaminę C. I taniej dla
              pacjenta by było. Ale rodzina pacjenta czułaby, że pacjent jest ignorowany...
              • kropkaa smalczyk ;) 22.04.09, 22:19
                A tak w ogóle to mi się bardzo temat smalcu spodobał, najbardziej w
                wersji z majerankiemwink Gdyby nie to, że w oczach widać było, że jest
                lepiej, to pewnie bym pisała po prośbie.
                Ciekawa jeszcze jestem, kto Wam (tz. dzieciom) te bańki stawia.
                Same? Pewnie tak, by to zdolne towarzystwo. Skąd umiecie?
                  • kropkaa Kaakaa! Przywołuję do porządku! 22.04.09, 23:09
                    Nawet mnie nie denerwuj z tymi studiami, dziećmi, praktykami,
                    wykładami, organizacją i w ogóle, bo się załamię i będziesz musiała
                    mnie na jakąś psychoterapię wziąć. Tylko nie pisz, że nie masz
                    (jeszcze) uprawnień, bo i tak nie uwierzę.
                    • monicus Re: Kaakaa! Przywołuję do porządku! 22.04.09, 23:26
                      heh kropkaa wyluzuj. przy drugim dziecku tez bedziesz zorganizowana smile
                      ja sie smieje ze trzecie zmusi mnie do rozwiniecia firmy tak zebym miala wiecej
                      czasu i pieniedzy hihi.
                      btw. od kilku dni mam istny zawal robota nie wiem gdzie rece wsadzic. siedze z
                      dwojka i pracuje w miedzyczasie gotuje piore karmie i... wszelkie opoznienia sa
                      ze strony zlecajacej. ja sie wyrabiam na czas mimo ze na jeden mail wychodzacy
                      dostaje 5 przychodzacych. i niech mi kto powie ze matki z dziecmi sa malo
                      wydajne i niezorganizowane! ha!
                      wszystko przed toba.
                      • pacsirta właśnie nosiłam się z myślą, żeby temat chorowania 23.04.09, 21:37
                        dzieci urodzonych w domu na tym forum rzucić...
                        bo mi się wydaje, że dzieci urodzone w domu są generalnie zdrowsze
                        niż dzieci szpitalne, jako że na starcie nie zostały skolonizowane
                        przez różnorakie bakterie, które im potem przykrość sprawiają...
                        w każdym razie moje obie córki (jedna 7 lat a druga prawie 3) jak na
                        razie bez antybiotyków leczone, owszem katarów miały już mnóstwo,
                        obie alergiczki więc "łapliwe" - szczególnie do starszej infekcje
                        się kleją i młodszej podrzuca od urodzenia nieomalże, ale poza
                        katarem, kaszlem nic z tego wielkiego nie wynika...
                        druga sprawa, że ja długokarmiąca a to też nie jest bez znaczenia,
                        że układ odpornościowy, który się dopiero kształtuje dostaje
                        wspomaganie naturalne
                        no i trzecia rzecz, unikam lekarzy - z wyżej już przez Was
                        wymienionych powodów - zapisują przeróżne leki tak naprawdę bez
                        uzasadnionej przyczyny... mnie gorączka nie przeraża, póki nie
                        utrzymuje się zbyt długo i nie jest jakaś dramatycznie wysoka,
                        wstrzymuję się z jej obniżaniem (np. starszej pierwszy raz w życiu
                        podawałam leki obniżające gorączkę w styczniu tego roku przy okazji
                        grypy), "zielony katar" to też w większości wypadków mit (wszak
                        prawie każdy katar w drugiej fazie bywa różnego koloru), z bolącym
                        uchem też od razu nie biegnę do lekarza bo tzw. ucho kataralne można
                        z powodzeniem leczyć bez antybiotyków... oczywiście stosuję różne
                        wspomagacze naturalne typu miód z cytryną, zioła, inhalacje, bańki,
                        oklepywanie, itp. itd., jak tylko dziecko w miarę dobrze się czuje
                        spacerów nie unikamy, ale do przedszkoli, szkół czy innych tłocznych
                        miejsc nie posyłam, żeby nie szkodziło sobie i innym... staram się
                        dbać o to, co dzieci jedzą aczkolwiek w tej materii jest
                        najtrudniej, bo dzieci czasem stawiają opór, ale przynajmniej nie
                        jedzą byle czego (na ogół)... do leków chemicznych staram się
                        uciekać jak najrzadziej
                            • fizula Re: Wracając do tematu 27.04.09, 22:51
                              Zazwyczaj leczę dzieciska, ale też siebie po domowemu, ale niekiedy
                              życie uczy mnie pokory i zaufania lekarzom, choć raczej nie
                              bezwzgldnego. Im więcej mam dzieci i im więcej doświadczenia, tym
                              rzadziej korzystam z porad lekarskich- jeśli już to częściej z
                              telefonicznych.
                              Na początku roku szkolnego zdenerwowała mnie jedna sytuacja:
                              wychowawczyni mojej najstarszej córci (3 klasa) stwierdziła, że
                              zwolnienia rodziców będą honorowane tylko do 2 dni (sic!!), a
                              dłuższe nieobecności MUSI usprawiedliwić zaświadczenie lekarskie. Od
                              razu oświadczyłam, że nie zamierzam tego przestrzegać, ponieważ w
                              większości przypadków leczę dzieci domowymi sposobami i nie będę
                              tego zmieniać. Odesłano mnie do dyrekcji i musiałam przedstawiać
                              swoje argumenty dyrektorce. Na szczęście przyjęła to z jako takim
                              zrozumieniem, tyle że ja takiej ingerencji w życie rodzinne nie
                              akceptuję. Podobno to kuratorium tak narzuciło, by zmniejszyć ilość
                              nieobecności dzieci.
                              Niekiedy wyjazd do przychodni do lekarza wydaje mi się większą
                              szkodą dla dziecka niż sama choroba. Np. osłabione dziecko chorobą
                              mam wlec do lekarza?- a czy wśród innych chorych dzieci nie zarazi
                              się gorszym paskudztwem? Jeśli już uważam, że dziecko powinno być
                              koniecznie zbadane- zamawiam wizytę domową.
                              Zazwyczaj w czekaniu z podjęciem tego kroku pomaga mi, że nauczyłam
                              się:
                              *oglądać gardło, np. rozpoznam anginę, pleśniawki;
                              *rozpoznać objawy oponowe;
                              *poznać zapalenie wyrostka;
                              *nie panikować z powodu gorączki itp.
                              No i podstawa, tak jak pisała Kropkaa, to obserwacja i znajomość
                              własnego dziecka. No i trzeba zachować rozsądek: czasami nie można
                              zrezygnować z pomocy lekarskiej. Dzięki niej i Bogu mogę sobie
                              klikać, a było ciężko w tym tygodniu.
                              --
                              Dzieci pięknie wyrastają z karmienia piersią
                              abcrodzica
                              • pacsirta Re: Wracając do tematu 28.04.09, 16:46
                                <Niekiedy wyjazd do przychodni do lekarza wydaje mi się większą
                                szkodą dla dziecka niż sama choroba. Np. osłabione dziecko chorobą
                                mam wlec do lekarza?- a czy wśród innych chorych dzieci nie zarazi
                                się gorszym paskudztwem? Jeśli już uważam, że dziecko powinno być
                                koniecznie zbadane- zamawiam wizytę domową. >
                                ja właśnie z takiego założenia wychodzę i jeżeli sobie nie radzę tzn. objawy
                                wydają mi się podejrzane, inne niż zazwyczaj, wtedy wzywam lekarza (bardzo
                                rzadko, ale zdarzyło mi się)... do lekarza jeżdżę tylko ze zdrowym dzieckiem
                                (przynajmniej nie wtedy, kiedy ma ostre objawy)
                              • kropkaa Re: Wracając do tematu 29.04.09, 21:51
                                Dokładadnie tak - nikt przy zdrowych zmysłach nie kwestionuje
                                medycyny tylko dlatego, żeby powiedzieć nie. Tylko, że czasem z
                                lekkiej niedyspozycji wychodzi umierające dziecko... No i lekarzom
                                naprawdę ciężko dogodzić. Idziesz z problemem, jesteś nadwrażliwą
                                matką, przyjdziesz dzień póżniej, jesteś matką nieodpowiedzialną. I
                                do tego kompletny brak informacji co się dzieje i na co te leki.
                                Kiedyś mieliśmy śmieszną sytuację (notabene to był tem lekarz od
                                sterty sterydów, potem skojarzyłam) - poszliśmy po świętach BN, bo
                                małą strasznie obsypało. Wiedziałam, że to po mandarynkach, ale nie
                                chciało zejść, a miejscami bardzo swędziało. Lekarz obejrzał gardło,
                                węzły, uszy. I wypisuje receptę. Mąż lekko zdziwiony tajemniczym
                                milczeniem pyta i jak? A lekarz bardzo zdzwiony: "No przecież
                                dobrze!" Czy my na czole mieliśmy napisane, że państwo jasnowidzące
                                przyszło???
                                PS Fizula, ja na początku przeczytałam, że byłaś w szpitalu 3
                                tygodnie
                                i naprawdę się przeraziłam, że to coś naprawdę groźnego.
                              • monicus Re: Ostre zapalenie gardła... 23.06.09, 14:20
                                potrafisz smile najlepsze sa ogniowe, ale przy dzieciach lepiej sie sprawdzaja te
                                bez ognia. w aptece mozna kupic takie szklane i takei gumowe. gumowe lepsze dla
                                maluchow ( u nas nie bylo roczku jak stawialim) najlatwiej je postawic jak sie
                                mam smroda w pionie na ramieniu. wystarczy ok 10 min.
                                a inhalacje robie z olejkow herbacianego, tymiankowego, pichtowego
                                eukaliptusowego albo mieszanki np. olbas oil.
                                i nie tak ze glowa w parze tylko pare kropel do wanny i zamknieta lazienka albo
                                kominek na swieczke
                                    • annairam Re: Ostre zapalenie gardła... 23.06.09, 18:35
                                      Moja 3,5 letnia leczyłam tak:
                                      1. sól emska do picia 3 razy dziennie (rozpuszczałam w małej ilości wody i
                                      dawałam "popitkę"
                                      2. inhalacje z nebulizatora solą fizjologiczną lub mucosolvanem (jeśli pojawia
                                      się dodatkowo katar, kaszel mokry)
                                      3. homeopatia
                                      - angin heel (na początek 1 tabletka raz na godzinę, potem 3 razy dziennie)
                                      - krople traumeel (są przeciwzapalne (właściwie to jest arnica montana) i
                                      działają świetnie na gardło) (w Poznaniu dostanie się na pewno w aptece
                                      homeopatycznej Arnica przy ul. 3 maja)

                                      Powodzenia i pozdrowienia!
                          • mala_ika Re: Ostre zapalenie gardła... 24.06.09, 20:39
                            Tak sobie pomyślałam, że może eliksir czosnek+cebula+miód da radę i to był
                            strzał w dziesiątkę. Sprzedany młodzieńcowi z całą historią o cudownym eliksirze
                            - efekt: prawie bez kaszlu, po 2 dniach bez gorączki, pogodne dziecko, które
                            mówi "pycha" po zażyciu owego specyfiku (staram się nie okazywać niedowierzania).
                            I tak oto nasze życie bez antybiotyków trwa.
                            Dzięki za rady. Chyba rzeczywiście kupimy jeszcze bańki.
                            • globus.histericus Re: Ostre zapalenie gardła... 21.02.10, 22:44
                              Witajcie, odkopałam wątek, bo bardzo przydadzą mi się teraz Wasze
                              rady. Mój 9-miesięczny maluch pierwszy raz załapał jakieś świństwo.
                              Gorączka (na razie 38,5, więc jeszcze nie panikuje i nie zaczęłam
                              zbijać) katar-woda z nosa i mokry kaszel. Chciałabym uniknąć chemii,
                              dlatego przygotowuje się teoretycznie do "naturalnego" natarcia. Czy
                              tak małemu dziecku mogę postawić bańki i czy jeśli nigdy tego nie
                              robiłam dam sobie radę na podstawie załączonej instrukcji (oczywiście
                              myślę o bezogniowych)? Od jakiej temperatury dziecka można je
                              stawiać? Czy można 9-miesięczniakowi podać syrop z cebuli, czosnku i
                              miodu? Okłady z chłodnej wody i octu najlepiej kłaść na nadgarstki,
                              stópki i trzustkę, tak? I jaką temp. powinny mieć mniej więcej takie
                              okłady, bardzo zimne? Oprócz mleka z piersi i soli fizjologicznej do
                              noska, znacie jeszcze jakieś metody na katar? Klatkę piersiową będę
                              smarować pulmex baby, bo nie mam dostępu do dobrego smalcu. Na razie
                              też wlałam do nawilżacza kilka kropelek olejku olbas, żeby łatwiej
                              się oddychało, ale i tak budzi się co chwilasad Może moje pytania są
                              banalne, ale ja nigdy tak naprawdę nie choruję, dlatego nie wiem jak
                              leczyć. Ostatni raz poważnie chora byłam, myślę, z 20 lat temu.
                              Podpowiedzcie co robićsmile
                              • kaakaa Re: Ostre zapalenie gardła... 21.02.10, 23:32
                                Spokojnie... Może nie wszytko na raz... wink
                                Wg mojej ulubionej doktorki bańki można stawiać dzieciom, które ważą ponad 7 kg.
                                U takich maluchów tylko dwie bańki. I broń boże na kościach (uwaga na kręgosłup
                                i łopatki!) ani na wysokości nerek. Jak problem jest w nosie i w gardle to ja
                                bym stawiała wysoko - powyżej łopatek - ale nie pytaj mnie dlaczego - po prostu
                                nasza pani doktor tak robiła. Jak coś podejrzewasz w oskrzelach, to niżej,
                                między łopatkami na tej wysokości, gdzie są oskrzela. I na krótko, nie tak jak u
                                dorosłych. Ja maluchom stawiałam na ok 3 minuty.
                                W kwestii syropu - to zależy, co twój maluch już je i czy nie jest alergiczny -
                                miód mocno uczula.
                                Na mokry kaszel nie ma jak oklepywanie. Można go też rozrzedzać inhalacją z sody.
                                I poczekać aż przejdzie. wink
                                A smalec mogę udostępnić, bo mam w nadmiarze smalcu z dobrego źródła i już nie
                                wiem, co z nim robić. Ostatnio rozważałam przerobienie go na mydło, bo szkoda,
                                żeby się zepsuł a przejeść ani przesmarować nie ma komu.
                              • donkaczka Re: Ostre zapalenie gardła... 21.02.10, 23:52
                                9 miesiecy, katar i mokry kaszel (od kataru wlasnie) to moga byc zeby po prostu

                                olbas oil, mleko do nosa i mokre skarpetki u nas wystarczaly
                                wspolczuje, ja zawsze stoje na bacznosc gdy sie cokolwiek dzieje, bo to jednak
                                stres, zeby czegos powaznego nie przegapic
                                zycze szybkiego powrotu do zdrowia
                                --
                                "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                                prababcia Luśki
                              • anionka Re: Ostre zapalenie gardła... 21.02.10, 23:56
                                ja jeszcze smarowałam, a właściwie nacierałam półrocznej córce na noc stópki maścią rozgrzewającą VickVapoRub i spała w skarpetkach;
                                miodu nie podawałam, bo mam taki ciut alergiczny egzemplarz i nie będę jej dawać miodu co najmniej do 18 miesięcy, ale za to sok z ogórków kiszonych spożywała z wielką chęcią (chociaż też jej tego za wiele nie dawałam, bo się bałam nadmiaru soli);
                                spanie w pozycji półsiedzącej (książki pod wezgłowie łóżeczka);
                                oklepywanie plecków - dziecko na kolanach, dłoń rodzica w zgięta w literę C i od dołu do góry płuc, raz po razie;
                                samo stawianie baniek jest banalnie łatwe, ale ja się bałam, że trafię jednak w serce i się nie zdecydowałam;
                                duuuuużo picia przy katarze też pomaga
                                • globus.histericus Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 06:40
                                  >>9 miesiecy, katar i mokry kaszel (od kataru wlasnie) to moga byc
                                  zeby po prostu>>
                                  Jestem pewna, że to nie zęby, bo po pierwsze niedawno wyszły
                                  wszystkie jedynki, po drugie była wtedy marudna i miała stan
                                  podgorączkowy, ale nie aż tak, po trzecie zetknęła się z osobą, która
                                  miała leciutki katar.
                                  Kaakaa, dziękuję za propozycję smalcu, ale ja z Poznania, więc nie
                                  miałabym jak odebraćsad, zostaje pulmex, albo vaporub.
                                  A te bańki tak wysoko stawiać, prawie na ramionach, tak? I czy ma
                                  sens jak gorączka jest 38,5, czy nie warto przy "tak niskiej" temp.?
                                  No i jeszcze pytanie co do okładów, jaki to ma być ocet, może być
                                  jabłkowy albo winny? I jakie powinny być proporcje wody i octu, kilka
                                  kropel? Dziękuję za rady. Noc jakoś przetrwałyśmy z pobudkami co pół
                                  godziny, ale nie jest nic leiejsad
                                  • kaakaa Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 08:37
                                    globus.histericus napisała:


                                    > Kaakaa, dziękuję za propozycję smalcu, ale ja z Poznania, więc nie
                                    > miałabym jak odebraćsad,
                                    Hmmm, we środę mój m. będzie najprawdopodobniej w Poznaniu, więc, gdybyś jednak
                                    reflektowała, to daj znać.

                                    > A te bańki tak wysoko stawiać, prawie na ramionach, tak?
                                    Z grubsza tam, gdzie się masuje kark jak człowiek jest spięty smile (Ramiona to
                                    dla mnie, po przeszkoleniu anatomicznym, ręce, a przynajmniej ta ich część,
                                    która znajduje się między barkiem a łokciem, więc w tym znaczeniu - nie na
                                    ramionach, ale w potocznym, to chyba można tak powiedzieć)

                                    > I czy ma
                                    > sens jak gorączka jest 38,5, czy nie warto przy "tak niskiej" temp.?
                                    Ja stawiania baniek nie uzależniałam od wysokości gorączki a raczej od stanu
                                    dziecka.

                                    > No i jeszcze pytanie co do okładów, jaki to ma być ocet, może być
                                    > jabłkowy albo winny? I jakie powinny być proporcje wody i octu, kilka
                                    > kropel?
                                    Sugeruję jabłkowy (choć ja używałam różnych). Łyżeczka na szklankę wody. Jak za
                                    dużo, to może podrażniać skórę. Okład powinien być chłodny ale nie bardzo zimny
                                    (np. ok 20 st.)

                                    U moich dzieci bardzo ważne jest oczyszczanie noska, bo cały ten kaszel może być
                                    (przynajmniej na początku infekcji) efektem spływającego do gardła kataru. Można
                                    działać gruszką albo urządzeniem typu "Frida" ale mi się najlepiej sprawdza
                                    prowokowanie kichania. Może to się wydawać dość drastyczne ale z wielką
                                    skutecznością wdrażam taką metodę: zwijam róg cienkiej chusteczki higienicznej w
                                    długi cienki kwaczyk i ten kwaczyk wprowadzam głęboko do dziurki nosa i łaskoczę
                                    wewnątrz. Po chwili mam wszystkie gile wykichane na zewnątrz. Powtarzam tę
                                    procedurę kilkakrotnie aż z kolejnym kichnięciem nic z noska nie wyskakuje. Albo
                                    aż się dziecię wkurzy i odmówi współpracy wink U moich maluchów, szczególnie w
                                    wieku, gdy jeszcze nie potrafią efektywnie wydmuchać nosa, takie działanie
                                    świetnie udrażnia nosek i na jakiś czas powstrzymuje kaszel.
                                    • monicus Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 09:08
                                      nie wiem kaakaa, ktora z nas jest straszniejsza matka smile
                                      u mnie na goraczke najlepszy jest kompres z pieluchy umoczonej w cieplej wodzie
                                      i polozony na ciemie i okolice. gdzie indziej konczy sie awantura, a tam jest
                                      tolerowany i dziala blyskawicznie. czaszka odparuje i temp spada.
                                      wlasnie przerabiamy cos podobnego do tego co u globus.histericus. temperatura
                                      juz pokonana. od wieczora spokoj. zostaly gluciory.
                                      nastawilam w kominku do aromaterapii olejek tymiankowy (uwaga bo dziala
                                      wyprowadzajaco z rownowagi - wlasnie sie ze starszym synem bardzo na siebie
                                      zloscimy smile) ale kaszel ustepuje i ogranicza sie do smarkania od czasu do czasu.
                                      banki postawilam jak tylko zaczelo mi dziecie podejrzanie wygladac i kichac. po
                                      10 min dostal bardzo wys. goraczki (nie mierzylam, ale szacuje na jakies 39 i
                                      troche), a potem po 40 min zeszla. i tak sie bujala przez dobe 38,1 i 37. zla
                                      matka jestem - nic nie dawalam, zadnych lekarstw. ale chyba jestesmy na prostej.
                                      mam taka nadzieje. bo wisial na mnie dwa dni jak gorylatko
                                    • donkaczka Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 09:34
                                      moje dzieci fridy nie cierpia, stawialam na zakraplanie mlekiem/sola w duzych
                                      ilosciach i za jakis czas wszystko wyplywalo i bylo wykichane, w drastycznych
                                      przypadkach, gdy w nocy mlody sie wybudzal od zatkanego nosa, albo ssac nie mogl
                                      - sciagalam po omacku ustami smile nigdy sie o to nie wkurzaly

                                      a stosujecie inhalacje? dziewczyny sobie chwala bardzo, ja tu doswiadczenia nie
                                      mam, ale polecam uwadza
                                      --
                                      "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                                      prababcia Luśki
                                  • donkaczka Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 09:28
                                    > Jestem pewna, że to nie zęby, bo po pierwsze niedawno wyszły
                                    > wszystkie jedynki, po drugie była wtedy marudna i miała stan
                                    > podgorączkowy, ale nie aż tak, po trzecie zetknęła się z osobą, która
                                    > miała leciutki katar.


                                    dziewczyny juz ci napisaly z detalami co robic, ja tylko jeszcze do zebow
                                    nawiaze - kazde potrafia wychodzic inaczej
                                    czworki mojej corce wychodzily tak, ze miala pod 40 stopni, przelewala sie przez
                                    rece, nie chciala jesc i lalo sie jej z nosa, plus spala dwa razy tyle i wisiala
                                    na mnie przez 3 dni, mialam odciski na pupie od siedzenia z nia na kanapie wink

                                    38,5 to nie jest wysoka goraczka, ja bym sie zajela katarem tylko, goraczka
                                    akurat wam sprzyja i w takich granicach moze sie bujac

                                    zycze szybkiego wyzdrowienia, kazda taka infekcja jest na plus dla dalszej
                                    odpornosci smile
                                    --
                                    "tak jak siano ma się suszyć na grabiach, tak dziecko ma rosnąć na rękach" by
                                    prababcia Luśki
                                • fizula Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 12:10
                                  anionka napisała:

                                  > ja jeszcze smarowałam, a właściwie nacierałam półrocznej córce na noc stópki ma
                                  > ścią rozgrzewającą VickVapoRub i spała w skarpetkach;
                                  > miodu nie podawałam, bo mam taki ciut alergiczny egzemplarz

                                  Wiesz, dla alergicznych dzieciaczków, to nie warto nacierać Vickiem- ja tenże
                                  stosuję u dzieci, ale jednak nie nazbyt wcześnie. U mojej 3letniej nie nazbyt
                                  alergicznej Tośki wywołuje tenże piękną wysypkę. To, że teraz nie wychodzi
                                  Twojemu dziecku, nie znaczy, że później coś nie wylizie na skórze. Dlatego chyba
                                  jednak Pulmex Baby ma łagodniejsze, mniej alergizujące składniki.
                                  Mój Daniel miał stawiane bańki jak miał pół roku- przeżył :o)
                                  Ale to był bardzo chorowity egzemplarz- gdyby nie bańki to pewnie by nie raz
                                  miał antybiotyki. Chyba z raz czy dwa w jego 6-letnim życiu brał je, ale z
                                  perspektywy czasu wiem, że nie były potrzebne wtedy.
                                  --
                                  Dzieci piękniewyrastają ze ssania piersi
                                  Indywidualne przygotowanie do porodu, usługa douli - Lublin
                                  abcrodzica
                                  • globus.histericus Re: Ostre zapalenie gardła... 22.02.10, 18:55
                                    Okazało się, że tak jak na co dzień mam egzemplarz bezproblemowy, tak
                                    podczas choroby bardzo ciężki w obsłudze. Nosa nie da sobie dotknąć,
                                    jak tylko widzi gruszkę bądź fride wielki ryk,zakroplić też nie
                                    można. Tak więc uskuteczniałam dziś inhalacje, żeby łatwiej się
                                    oddychało. Okłady też niedobre - cieplejsze, zimniejsze, w różne
                                    miejsca - wielki ryk. Więc dałam spokój, szczególnie, że temperatura
                                    nie wzrosła powyżej 38,5. Jedyne co nas dziś ratowało to chusta.
                                    Prawie cały dzień byłyśmy omotane, tylko tam córa mogła zasnąć.
                                    Pewnie dlatego, że pionowa pozycja ułatwia wypłynięcie kataru. Myślę,
                                    że po prostu trzeba czasu, żeby organizm sam zwalczył choróbsko, i
                                    kilka dni będzie właśnie takich, a potem znowu zobaczę jej piękny
                                    uśmiech. Dziewczyny, dziękuję za rady, jakby co będę się jeszcze
                                    zgłaszać po Wasze mądrości.
                                    P.S. Kaakaa skoro Twój M będzie w Poznaniu to ja z wielką
                                    przyjemnością reflektuje na ten smalec. Napisałam ci na gazetowego.
                              • h_o_s_h_i Re: Zamiast baniek 23.02.10, 23:04
                                Nasza lekarka zaleca przy infekcjach oskrzeli okłady z gorczycy i siemienia
                                lnianego. Gotujesz siemię lniane w niewielkiej ilości wody. Pozwalasz trochę
                                przestygnąć i ciepłe rozsmarowujesz na szmatce. Na to sypiesz świeżo zmieloną
                                gorczycę (ja mielę w młynku do kawy). Zawijasz i kładziesz ciepłą stroną do
                                dołu. Trzeba uważać, żeby gorczyca nie miała kontaktu ze skórą dziecka- może
                                podrażniać!
                                Do tego mieszanka ziół wyksztuśnych i monodieta jaglana (ratunku!!!) albo dla
                                mamy jeśli dziecko jest tylko na piersi, albo też dla dziecka, jeśli przyjmuje
                                inne pokarmy.
                                Póki co sprawdzalność 100% smile
                                • marcy_83 Paznokcie? 27.02.10, 20:02
                                  Dziewczyny, zauważyłam dziś, że malutki ma 2 paluszki na końcu zaognione,
                                  czerwone, bardziej z jedej strony paznokcia i ciepłe. Wygląda to tak jak u
                                  dorosłych wygląda palec, gdzie wrasta paznokieć lub jest podrażniony i miałby
                                  zaropieć... Nie wiem co to może być i co z tym zrobić. Spotkała się któraś z was
                                  z czymś takim? Paznokcie Adasiowi obcinałam dość dawno i na prosto, nie wiem czy
                                  to od tego... Na razie na chwilkę obłożyłam mu to gazikiem nasączonym spritusem
                                  70% - czy wiecie co jeszcze mogłoby pomóc?
                                    • gos85 Re: Paznokcie? 27.02.10, 20:37
                                      mój Szymek tak miał jak był noworodkiem. zaczerwienione i lekko spuchnięte miejsce na jednym paluszku. tam gdzie paznokiec dotyka do skóry po obcięciu. nie wiem czy jasno napisałam..
                                      Ja miałam o to pytać lekarza ale zawsze mi się zapominało(bo to się robiło po obcinaniu pazn. a potem znikało) a za chwile mu sie to przestało robić.. skóra się wzmocniła może..

                                      ja bym nie kładła spirytusu tylko właśnie raczej rivanol..
                                      --
                                      http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5epgjgmrj5.png
                                  • globus.histericus Re: Paznokcie? 27.02.10, 20:57
                                    Mojej Marysi robiło się coś takiego regularnie na czwartych palcach obu
                                    rąk do ok. 4 miesiąca życia. Nigdy nie zauważyłam, żeby był to dla niej
                                    jakiś dyskomfort, nigdy też nie przerodziło się w coś poważniejszego.
                                    Po prostu po 2-3 dniach znikało. Myślę, że to z powodu delikatnej
                                    skórki przy paznokciach. Teraz jest wszystko ok, a paznokcie obcinam od
                                    urodzenia zawsze tak samo, czyli prosto, zgodnie z naturalną linią, nie
                                    bardzo krótko (lepiej dłużej, a częściej). Nie przykładałam wacika z
                                    rivanolem, choć słyszałam i czytałam, że można.
                                      • marcy_83 Jeszcze 2 pytania 28.02.10, 20:36
                                        Przeczytałam sobie wątek jeszcze raz i 2 pytania mi się nasuwają:
                                        -jak się robi syrop z czosnku, cebuli i miodu?
                                        -i jak inhalacje z sody - po prostu sie rozpuszcza w gorącej wodzie i oddycha?

                                        P.S. Wypróbowałam okład z soli na zatoki - rewelacja. Wieczorem zrobiłam a rano
                                        było po problemie smile
                                        • monicus Re: Jeszcze 2 pytania 28.02.10, 21:01
                                          syrop z czosnku - nasiekac pare zabkow czosnku, zasypac solidnie cukrem.
                                          postawic w cieplym na kilkanascie godzin - az pusci sok. potem dolac soku z
                                          wycisnietej cytryny i pic łyżeczką albo w herbacie. super robi na katar. ja nie
                                          moge dodawac do tego syropu wody (wtedy kiedy sie robi), zawsze mam wtedy
                                          straszne bóle żoładka.
                                          a cebulowy to cebule zasypac cukrem i poczekac az pusci soki.
                                          wszystko robie na oko
                                            • marcy_83 znowu wileka prośba 18.03.10, 15:38
                                              Znowu wielką prośba do was dziewczyny - czy znacie może jakieś sposoby na
                                              ropiejące oczko u dziecka? Adasiowi jedno ropieje odkąd wróciliśmy do domu -
                                              próbowałam już przemywanie solą fizjologiczną, rumiankiem, korą dębu, szałwią i
                                              ostanio świetlikiem. Niestety poprawa jest tylko na chwilę. W dzień generalnie
                                              rzadko widać tą ropę, ale po nocy dużo tego jest. Słyszałam że pomaga jakiś
                                              specjalny masaż - tylko nie wiem jak go wykonać.. Próbowałam mu ten kącik silnie
                                              punktowo uciskać, ale też nie przeszło.. A może to trzeba częściej przemywać -
                                              bo ja tak 3 razy dziennie to robiłam? Dostałam od lekarza krople do oczu, ale
                                              zanim je wypróbuję chciałabym sprawdzić czy nie ma jeszcze jakiegoś naturalnego
                                              sposobu, który by pomógł.
                                              A tak OT - był gdzieś na forum jakiś wątek w którym znalazłabym jakieś
                                              informacje na temat przyjaznych kosmetyków?
                                  • buncia3 Re: Paznokcie? 06.04.10, 17:03
                                    Moja mała ma paznokcie podwinięte pod palce - nie wiem co z tym zrobić, bo już
                                    chyba czas obcinać. Boję się je podginać, żeby nie oderwać od skóry. Czy to
                                    normalne? Którejś dziecko tak miało?
                                    I jeszcze jedno pytanie. W zgięciu ud i pod pachami mała ma coś białego,
                                    grudkowatego - podejrzewam, że skórka jej zeszła. W zgięciu ud ma wytartą skórę
                                    jakby z jednej warstwy. Czym to potraktować? Do smarowania ciałka używam
                                    parafiny, ale i tak dość mocno się łuszczy. Jak założyłam skarpetki to po
                                    zdjęciu schodziła jej skóra ze stópek...sad
                                    • kaakaa Re: Paznokcie? 06.04.10, 17:18
                                      buncia3 napisała:

                                      > Moja mała ma paznokcie podwinięte pod palce - nie wiem co z tym zrobić, bo już
                                      > chyba czas obcinać. Boję się je podginać, żeby nie oderwać od skóry. Czy to
                                      > normalne? Którejś dziecko tak miało?
                                      To zupełnie normalne. Większość dzieci tak ma. Dlatego nie należy zbyt wcześnie
                                      obcinać tych pierwszych paznokci, żeby dziecku krzywdy niechcąco nie zrobić.

                                      > I jeszcze jedno pytanie. W zgięciu ud i pod pachami mała ma coś białego,
                                      > grudkowatego - podejrzewam, że skórka jej zeszła.
                                      A nie jest to wyschnięta na wiór maź płodowa?

                                      W zgięciu ud ma wytartą skórę
                                      > jakby z jednej warstwy. Czym to potraktować?
                                      Można linomagiem albo alantanem plus.

                                      > Do smarowania ciałka używam
                                      > parafiny, ale i tak dość mocno się łuszczy.
                                      I z parafiną i bez może się łuszczyć tak samo.

                                      > Jak założyłam skarpetki to po
                                      > zdjęciu schodziła jej skóra ze stópek...sad
                                      Nie przypuszczam, że to ma związej ze skarpetkami. Noworodkom bardzo często
                                      schodzi skóra. Szczególnie to widać na stópkach i często na dłoniach (np. między
                                      palcami). To powinno samo przejść.
                                      • buncia3 Re: Paznokcie? 06.04.10, 20:51
                                        Uff, uspokoiłaś mniesmile Ja mam jakiś dziwny linomag, z czerwonym paskiem na
                                        opakowaniu - jest na nim napisane, że nie może być stosowany do dzieciuncertain
                                        • kaakaa Re: Paznokcie? 06.04.10, 21:26
                                          Jak napisane, że nie może być do dzieci, to nie stosuj. Kup coś, co może być do
                                          dzieci. Najlepsza maść na wszelkie uszkodzenia skóry to PURELAN (w zasadzie, to
                                          czysta lanolina) ale bardzo drogi jest i kobiety kupują go raczej tylko na
                                          uszkodzone przy karmieniu brodawki.
                                          No, i w sytuacjach uszkodzeń skóry bardzo ważne jest wietrzenie, czyli
                                          wystawianie uszkodzonego miejsca na działanie powietrza. Wiem, że przy zgięciach
                                          to bardzo trudne.
                                          • 987ania Re: Paznokcie? 06.04.10, 22:06
                                            linomag czerwony to krem, ja zawsze używałam linomagu zielonego czyli maści. A
                                            czystą lanolinę można też kupić tu, dużo taniej niż purelan:
                                            www.zrobsobiekrem.pl/?76,lanolina
                                              • sugarxxx Re: Paznokcie? 07.04.10, 16:09
                                                Też czasami u nich kupuję. Ale jeśli jesteście zainteresowane robieniem
                                                samodzielnie kremów i kosmetykami bez detergentów, to zdecydowanie polecam:
                                                fitomed.pl.
                                                Policzyłam, że jestem ich klientem od 14 lat smile
                                                Mają rewelacyjne szampony tylko na wyciągu z saponiny, żadnych detergentów, żele
                                                do mycia twarzy, higieny intymnej itp.
                                                Od jakiegoś roku robię krem do twarzy z ich składników. Nigdy lepszego nie miałam.
                                                A na stronie zrobsobiekrem z kolei jest super recepta na krem na spękane dłonie
                                  • eps Re: Zamiast baniek 25.03.10, 17:53
                                    Dziewczyny jak to jest waszym zdaniem z nacieraniem dzieci maściami
                                    rozgrzewającymi. Ja bylam przekonana że jak dzieciaka natrę i sie wypoci to mu
                                    lepiej zrobi.
                                    Moje chłopaki ostatnio zachorowały i poszłam do lekarza. mówię ze syna
                                    nacierałam maścią rozgrzewajacą (rubo rom czy jakos tak) a ona mnie delikatnie
                                    mówiąc zrugała strasznie że tylko dziecku krzywde robie bo teraz to sie dzieci
                                    nie rozgrzewa i nie naciera, nie przegrzewa w łózku. Wiec czy ja naprawde sie
                                    pomyliłam i teraz sie dzieci nie naciera niczym na rozgrzanie?
                                    Kurcze dawniej to byla ciepła kąpiel, maść albo smalec i pod kołde ta teraz nie?
                                    A moze to była jakas glupia nawiedzona lekarka?
                                    Zresza juz raz sie na niej zawiodlam bo nie słyszała że syn ma powazne zapelenie
                                    płuc i dała tylko syropek.
                                    --
                                    Dawid - 2006
                                    Krystian - 2007
                                    i Zocha - sierpień 2010
                                    • kaakaa Re: Zamiast baniek 25.03.10, 19:26
                                      Bo teraz to się na wszystko, pani kochana, antybiotyk daje! I jeszcze coś na
                                      zbicie temperatury... confused

                                      A na poważnie - nie rozgrzewałabym przy dużej gorączce. Z maściami uważałabym
                                      też przy alergiach wziewnych, bo intensywne zapachy mogą wywołać atak astmy.

                                      A do tego, co mówią lekarze podchodziłabym z pewną ostrożnością... Kiedyś
                                      dowiedziałam się od lekarki, że z gorączką nie wolno mi karmić piersią. Mówiła
                                      to z niezachwianą pewnością w głosie. Pewność ulotniła się natychmiast, gdy
                                      zapytałam, czy to jakieś nowe zalecenia, bo jeszcze dwa lata temu na kursie
                                      doradców laktacyjnych mówiono mi, że gorączka nie jest przeciwwskazaniem. Pani
                                      stuliła uszka i przyznała, że... tak ją na studiach uczyli ale skoro najnowsza
                                      wiedza mówi inaczej, to ona się spierać nie będzie...
                                    • soldie Re: Zamiast baniek 17.03.11, 21:59
                                      U nas nagrzewanie działa rewelacyjnie tyle że ja mam matę grzejąca z kamieni półszlachetnych, która emituje ciepło podczerwone wnikające wgłąb ciała do 4-5 cm. Po nocy na takiej macie dzieciakom wszystko się odkrztusza, można tym leczyć nawet zapalenie płuc, bo to ciepło rozrzedza flegmę, ułatwiając jej wydalanie. U nas zapalenia płuc nie było,ale po własnych doświadczeniach z tym sprzętem nie zawahałabym się leczyć bez antybiotyku. Wpiszcie sobie w google mata turmalinowa to coś znajdziecie, sprzęt nie jest tani ale rewelacyjny. Podobno zamiast nacierania maściami można użyć wełny i działa podobnie. Moja babcia smarowała nas smalcem i owijała wełną...
    • kropkaa Re: samodzielne leczenie 18.10.11, 01:16
      Dziewczyny, poza podziękowaniami za wszelkie razdy raz jeszcze smile, wracam do wątku, by wyrazić moje po trosze zdziwienieconfused, po trosze radość, że to działa!
      W życiu bym nie uwierzyła, że na gorączkę najlepszy jest okład na śledzionę. A gdybyście widziały miny moich rozmówców, gdy mówię, że dziecko gorące jak piecyk było, ale zrobiłam okład na śledzionę i rano człowiek wstał jak nowonarodzonywink Wszyscy wtedy szukają gorączkowo (nomen omen) w pamięci, gdzie jest ta śledziona, a ja uczciwie mówię: sama nie wiem, ale brzuszek jest mały, to kładę mokrą pieluchę po prostu na cały brzuchbig_grin
      O oklepywaniu już pisałam, że działa rewelacyjnie, tak więc jeszcze o wodzie z miodem. Działa wyśmienicie. Miód lipowy, spadziowy stosuję, też miód manuka (kupuję w Marks and Spencer). I jaki przyjemny dla chorego ten lek!
      Sezon na choroby się zbliża, także wątek pewnie będzie mieć kolejne życie.
      • hortensjaaaa Re: samodzielne leczenie 24.10.11, 13:00
        kropko
        No właśnie chyba masz rację, że wątek będzie miał kolejne życie...

        W domu mam małą tragedię... od 3,5 tygodni Łucja ma katar (a ma ona tylko przecież 6,5 tygodni!), oczywiście zaraził ją starszy brat, który zdążył się z tego jednego wykaraskać by znowu od tygodnia mieć następny sad Przy okazji tej edycji kataru i kaszlu, zaraził rodziców. Efekty są nie fajne.
        Do lekarza postanowiłam chodzić tylko z Łucją, żeby była osłuchiwana, i niestety przez ostatnie 10 dni dostawała antybiotyk, bo pomimo oklepywania, soli fizjologicznej do nosa, wyciągania "baboli" mieliśmy diagnozę: zapalenie oskrzeli. Gdzieś z tydzień temu wydawało mi się, że już jej przeszło a tu znowu katar co raz większy. Antybiotyk odstawiłam, a osłuchać idę jutro, bo nie udało mi się zarejestrować do lekarki (sic!). I już nie wiem co robić, może coś poradzicie, żeby przegonić paskudztwo? Dodam, że oczywiście karmię ją piersią i sama dzielnie jem czosnek, żeby go trochę jej tam przekazać.

        I jeszcze takie mam do Was pytanie. Czy któraś z Was, która ma dziecko alergika, daje mu tran? Alergolog Antka (2 lata) powiedziała, że do 3 roku życia nie powinien jeść ryb i orzechów bo to bardzo silne alergeny, i nie wiem teraz czy mogę mu dawać tran czy nie, a bardzo bym chciała jakoś wesprzeć jego odporność.
        --
        następny poród domowy! A jakże!!
        • aldakra Re: samodzielne leczenie 24.10.11, 20:39
          U nas też trwa od września, czyli od kiedy starsza w przedszkolu ciągle ktoś chory. Moja mała też mając jakieś 6 tygodni zaczęła katarem a skończyła zap.oskrzeli. W tym wątku dobre rady forumowiczek, może ci się przyda:
          forum.gazeta.pl/forum/w,45447,125875662,,nie_na_temat_.html?v=2
          --
          Anielka urodziła się 5 marca 2008 o 21:28 smile
          Łucja urodziła się 5 maja 2011 o 23:21 smile
            • deigratia Re: samodzielne leczenie 10.11.11, 20:49
              A co byście zrobiły, gdyby dziecko prawie 4-letnie, świeży przedszkolak, miało non-stop katar a w końcu od niego kaszel, raczej mokry, typowy? Dziś mija 5 tygodni tego kaszlu i mam wrażenie, że on nigdy się nie skończy. Ponieważ wspomniane dziecię zapada często na ucho kataralne (w momencie infekcji trzeci migdał powiększa się i zasłania ujście trąbki słuchowej), to nie odstawiam praktycznie antyhistaminików; jak mogę, daję nasivin (na razie nie wygląda to naturalnie smile)) Psikam solą morską. Wczoraj zajrzałam wreszcie do tego wątku i dziś zrobiłam inhalacje z olbas oil, bo to było szybko dostępne i dałam też za czyjąś radą syrop prawoślazowy. Ostatnie dwie nowości chyba były błędem w naszym przypadku, bo obaj (młodszy ma to samo od tygodnia) kaszlą teraz w łóżkach jak szaleni sad
              Znajoma lekarka osłuchiwała ich tydzień temu i kazała nic nie robić, ale mnie ten kaszel dobija. Dlaczego się nie kończy? Tak będzie całą jesień-zimę? U moich dzieci katar trwa ok. 14 dni. A mówi się, że tydzień uncertain Czy ktoś z Was jest w stanie powiedzieć, ile nebulizacje z soli fizjologicznej skracają katar (w dniach albo procentach? smile Czy Wasze dzieci też tak długo męczą się z katarem?
              • monicus Re: samodzielne leczenie 11.11.11, 23:30
                majne glutowe doswiadczenie mowi "glucior na zakrecie powodem 90% kaszlów". idac tym doswiadczeniem, serwuję wykrztusne syropy (np.flegamina) i doswiadczenie to mowi, ze to dziala wink
                w tomacie gluta mogę napisać książkę. jako wspomnienia i kontynuację w formie dzienników. taki tytuł mi chodzi po głowie: jak wypluć to z siebie huehuehue
        • kropkaa Re: samodzielne leczenie 12.11.11, 00:06
          Moja koleżanka tranu nie stosuje w ogóle (ze względów ideologicznych - bo ryby zatrute metalami ciężkimi etc.), ale twierdzi, że równie dobre działanie, nawet lepsze, ma olej lniany. Mieli też siemię lniane (max może leżeć 2-3 dni zdaje się, w każdym razie nie ma sensu kupować mielonego) i posypuje warzywa na obiad.
            • kropkaa Re: samodzielne leczenie 15.11.11, 23:21
              Teraz jest dobry czas na olej - jest to potrawa postna i przed Wigilią można dostać świeży olej. U mojej teściowej na targu sprzedają właśnie tyle co tłoczony. Kiedyś dostałam taki, do sałatek naprawdę ok. Aż się zdziwiłam, że rzecz tak zdrowa, tak tradycyjna, a właściwie zupełnie zapomniana.
    • kropkaa a jak angina 27.12.11, 09:53
      A czy anginę da się leczyć bez antybiotyków? Pewnie tak, tylko jak? Na razie dmucham na zimne, ale gdyby coś, to jest możliwe, że będę musiała skorzystać z tej wiedzy. Chory dzieć ma agumentin zapisany, jeśli moje będą zarażone, chciałabym obyć się bez.
        • kropkaa Re: a jak angina 29.12.11, 13:47
          Na razie rozeszło się po kościach, ale dziecko mi chyba niedługo zniknie - ileż można żyć na piersi??? Ale walczyła - gorączka jednej nocy była wysoka (jak - nie wiem, bo nie miałam czym zmierzyć).
          • kaakaa Re: a jak angina 29.12.11, 16:28
            Jak chore dziecko je tylko mleko z piersi, znaczy, że instynkt działa prawidłowo. Nawodni się odpowiednio, a nie traci energii na trawienie. Mądre dziecko!
      • fizula Re: a jak angina 29.12.11, 23:21
        Oczywiście każdy lekarz Ci powie, że nie można.
        Ale ja nie lekarz. Większość lekarzy, jakich spotkałam, to przepisywacze, a nie lekarze. Dlatego często jednak sięgam do leczenia, a nie tylko do wykupywania i karmienia cukrem w syropach.
        A przecież jest wiele naturalnych antybiotyków: cebula jest silnie przeciwbakteryjna. A więc i szczypior. Czosnek również. Także zioła, np. szałwia. Jak karmisz piersią, to sama jedz te specyjały p/bakteryjne. Już dwulatka można nauczyć płukać gardło jakimś naparem.
        Teraz jest wiele ciekawych książek, np. "Leki z bożej apteki- dla dzieci" czy coś w tym rodzaju.
        Skoro angina, a więc choroba bakteryjna, to warto zapytać: "dlaczego dziecko jest osłabione?" "jak je wzmocnić?"
        My w tym roku stosujemy wzmacniacze oprócz w/w: maliny, aronię, sok z kapusty kiszonej naturalnie, greipfruita, imbir. Mniam.
        --
        Mam wsparcie
        Karmienie piersią powyżej roku
        • 7surja Re: a jak angina 11.10.12, 10:08
          Witam
          Tak mi się wydaje że ważna jest świadomość że to nie "leki" leczą tylko organim ma zdolnosci do samoleczenia. Leki chemiczne są szkodliwe gdyż hamują wszelkie naturalne procesy lecznicze organizmu. Leki naturalne wspomagaja leczenie ale same w sobie nie leczą. Bardzo podobał mi się ten wykład:
          www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=l4l6vB4UE0w
          Tak jak w trakcie porodu organizm wie jak rodzić tak podczas choroby organizm wie jak sie leczyć.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka