Dodaj do ulubionych

Świadome ćwiczenie

16.01.10, 20:08
Jak to jest z tym świadomym ćwiczeniem? Moja córka jest często upominana przez nauczyciela za to, że nie ćwiczy świadomie, że się nie skupia i przez to powtarza te same błędy. On twierdzi, że przez to właśnie, mimo bardzo dużych możliwości rozwija się (w kwestii gry oczywiście) wolniej, niż można oczekiwać. Rzeczywiście tak jest, że pewne nawyki, mimo ciągłych moich upomnień, trwają bardzo długo, a zdarzało jej się też z dnia na dzień zrobić naprawdę duży krok. Ja sama wiele zrzucałam na stwierdzone u niej cechy nadpobudliwości. Razem z nauczycielem zaangażowaliśmy do pomocy panią psycholog i dzięki temu już od dłuższego czasu córka jest fajnie zaangażowana na lekcji, słucha nauczyciela, reaguje na uwagi, ale chwilę później sprawa, którą poprawiła wraca. To strasznie frustrujące, nie tylko dla mnie, widzę, że coraz bardziej też dla nauczyciela, który właśnie zarzuca jej bezmyślne ćwiczenie. Ostatnio, przez około tydzień, aby w końcu uporać się z pewnymi sprawami, ćwiczyła na moje polecenie po 1,5 godziny dziennie, z przerwami oczywiście, a to przecież dla I-klasistki naprawę dużo. Niestety na lekcji zagrała tak samo, jak kilka dni wcześniej, te same i to wszystkie, błędy. Teraz ustaliliśmy, że gra po 15-20 minut, ale ma naprawdę myśleć. Na razie robimy tak dopiero od 2 dni, więc trudno o wnioski. Okaże się, czy to dobry pomysł za kilka dni.

Napiszcie o swoich doświadczeniach i doradźcie coś ogólnie.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Świadome ćwiczenie 16.01.10, 20:32
      Oj, przerabialam kiedys to samouncertain Najczesciej bralo sie to u mnie z
      automatycznego grania od poczatku do konca. Duzo czasu zajelo mi
      zmienienie sposobu cwiczenia, najpierw wszystkie trudniejsze motywy,
      pojedyncze takty itp, dopiero potem wolno calosc. Trudniejsze
      momenty, w ktorych zawsze sie mylilam (bo one wlasnie to do siebie
      maja, ze sie cwiczy i cwiczy, a na lekcji i tak gra zle),
      zaznaczalam w nutach, jak na kopii to markerem, jak w ksiazce, to
      pol taktu wczesniej (zeby w pore zobaczyc) rysowalam miekkim
      olowkiem duuuzy wykrzyknik, wowczas jak zaczynalam grac
      automatycznie, to nie ma sily,musialam zobaczyc i skupic uwagewink
      Moja nauczycielka poleca wyciagania takich trudniejszych fragmentow,
      np 2-3 nuty i granie ich na rozne sposoby, rozna artykulacja i
      przere wszystkim w roznych rytmach. W pewnym momencie nie am sily,
      musi wejscwink
    • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 16.01.10, 20:35
      Zapomniałam dodać, że tak całkiem niedbale to ona nie ćwiczy, bo nie
      znosi fałszu i podobno gra naprawdę czysto. Jak nie trafi palcem, to
      powtarza poprawiony dźwięk. Mnie się ogólnie wydaje, że ona tak się
      koncentruje na dźwięku, że resztę zaniedbuje, trudno o to, aby zagrała
      cały utwór patrząc na ręce i smyczek.
      • otto_1 Re: Świadome ćwiczenie 18.01.10, 10:43
        mama_dorota napisała:

        > Zapomniałam dodać, że tak całkiem niedbale to ona nie ćwiczy, bo
        nie
        > znosi fałszu i podobno gra naprawdę czysto. Jak nie trafi palcem,
        to
        > powtarza poprawiony dźwięk.

        Tzn. powtarza nie przerywając gry? To akurat bardzo zły nawyk.
        Lepiej przerwać i zacząć fraze lub fragment od początku, albo nawet
        dograć do końca i poprawić następnym razem.
        • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 18.01.10, 11:00
          Cenna uwaga. Tak właśnie robi. Jak usłyszy, że wyszło nieczysto, to
          ponownie gra tę nutę i wtedy leci dalej. Czasem nawet po prostu
          przesuwa palec w czasie grania danej nuty. Jak najbardziej przyjmuję
          twoją uwagę, ale jak możesz ją jeszcze uzasadnić, żebym mogła to córce
          wytłumaczyć, to z zainteresowaniem przeczytam. smile
          • tijgertje Re: Świadome ćwiczenie 18.01.10, 11:46
            mama_dorota napisała:
            Jak najbardziej przyjmuję
            > twoją uwagę, ale jak możesz ją jeszcze uzasadnić, żebym mogła to
            córce
            > wytłumaczyć, to z zainteresowaniem przeczytam. smile

            Uzasadnienie jest bardzo proste. Jak sie gra, pomyli i leci dalej,
            tempo i rytm sie nie zmienia, jak ktos nie slucha uwaznie, moze nie
            zauwazyc pomylki. Nawyk dobry zwlaszcza jesli sie potem gra z
            pamieci, zlwaszcza na egzaminie z akompaniamentem, wowczas nie ma
            problemu z dalsza gra. Jak sie przerwie, czasem okazuje sie
            niemozliwe ponowne rozpoczecie w jakims sensownym miejscu i na pewno
            odbije sie to na ocenie. Trudne miejsca trzeba cviwiczyc osobno, ale
            potem rozszerzac to nie tyle do taktow, co logicznych calosci
            muzycznych, motywow i fraz, wowczas, myslac calosciami znacznie
            latwiej sie w uttworze odnalezc, a i znalcznie latwiej pracowac nad
            interpredtacja. Przyklad? To tak jak z mowa czy spiewem, w muzyce
            motywy to slowa, frazy to zdania. Zaspiewaj wlazl kotek i sprobuj
            zaczac od `tek` smile
              • otto_1 Re: Świadome ćwiczenie 18.01.10, 13:03
                Dokładnie tak, dodam jeszcze że takie granie może prowadzic do
                niechlujstwa rytmicznego. Np w takcie jest 8 nut, na jednej grający
                się sypnał i powtarza ją - teraz juz jest 9 nut i rytm szlag trafil.
                • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 27.01.10, 22:28
                  Nasz nauczyciel jednak stanowczo wymaga poprawiania nieczystych dźwięków od
                  razu. Twierdzi, że ważny jest ten moment porównania dźwięku czystego z
                  nieczystym. I faktycznie, jak przestała ostatnio poprawiać, to przyzwyczaiła się
                  po kilku razach do niewłaściwej intonacji. Nie wiem już kto ma rację, ale
                  będziemy nauczyciela słuchać. W każdym razie na czyste granie dobrze robi
                  ćwiczenie wspólnie z pianinem (oczywiście dobrze nastrojonym wink.
    • tijgertje Re: Świadome ćwiczenie 16.01.10, 20:35
      Jeszcze sobie cos przypomnialam. Jesli dziecko bardzo dobrze slyszy,
      to baaaardzo wazne jest, zeby prawidlowo rozczytalo otwor, dobrze,
      jesli nauczyciel zagra go ze 2 razy zanim maluch sie za niego
      zabierze. Dlaczego? Na poczatku nauki, gdzy dziecko nie czyta nut
      biegle opiera sie bardzo na zapamietanym brzmieniu, u niektorych ta
      pamiec pierwszego wrazenia jest tak silna, ze w zasadzie nie ma
      maozliwosci wytepic bledow calkowicie, nawet po doskonalym
      wycwiczeniu pod wplywem stresu zagra sie po raz pierwszy uslyszane
      bledyuncertain
      • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 16.01.10, 20:40
        On jej ostatnio rzadko gra zanim sama rozczyta. Gra jednak dobrze,
        biegle sobie radzi z nutami i palcami. Błędy, które robi dotyczą raczej
        aparatu, np. przechyla smyczek podczas gry w niewłaściwą stronę, a
        nauczyciel jest bardzo dokładny i nie popuszcza. Zapomina też czasami o
        jakimś szczególe typu powrót smyczka przy konkretnej nucie, takie
        szczegóły.
          • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 16.01.10, 20:45
            Po graniu G-Dur przez dłuższy czas, grała Fis zamiast F w "Cichej
            Nocy". Słyszała, ze wychodzi to źle, ale początkowo nie wiedziała,
            dlaczego. Ja sama do tego doszłam, a potem trzeba ją było odzwyczaić i
            wbić do głowy, że palec trzeba postawić trochę wcześniej niz się
            przyzwyczaiła. Trochę to trwało.
    • kasiask Re: Świadome ćwiczenie 17.01.10, 10:35
      Mamo_doroto!!
      Lejesz miód na moje serce!
      U nas jest dokladnie ten sam problem. Tyle,że Julek jest juz w 4
      klasie i wypadałoby, żeby zaczął myśleć przy ćwiczeniu. Od dwóch
      tygodni pani jest niezadowolona, bo Julek nie wyćwiczył nic z tego
      co zadało. A codziennie gra około 1.5 - 2 godzin!!! Nie wiem, jak
      mam go tego nauczyć. Ćwiczy sam, bo ja i tak nic z tego nie wiem.
      Obojętne jest, czy siedzę koło niego czy też nie i tak potem na
      lekcji okazuje się, że to co miał wyćwiczyć dalej leży. W rezultacie
      on jest coraz bardziej zniechęcony do gry na wiolonczeli. Nie chce
      grać twierdząc,że to nudne. Grać lubi, ale tylko to co jest fajne,
      miłe i przyjemne. Cwiczenia techniczne takie nie są, więc grać nie
      chce i już. Słuch ma świetny. Z egzaminu dostał plus pięć wiec
      szkoda by było rezygnować z gry na wiolonczeli. Wiec co
      robić????????? Ma ktoś jaki pomysł jak nauczyć dziecko świadomego
      ćwiczenia??
      To co pisze Tigjerte jest świetne, ale sprawdza się na dorosłym,
      świadomym i chętnym człowieku. A co zrobić z dzieckiem????????
      --
      Katarzyna mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antosia (2002) i
      Maksia (2005)
      • tijgertje Re: Świadome ćwiczenie 17.01.10, 12:28
        kasiask napisała:
        To co pisze Tigjerte jest świetne, ale sprawdza się na dorosłym,
        > świadomym i chętnym człowieku. A co zrobić z dzieckiem????????

        Dokaldnie to samowink Te metody, ktore wypisalam stosuje moja
        nauczycielka wlasnie w pracy z dziecmi, zroeszta tez tak robilam
        pracujac z dzieciakami, aler np w chorze, gdzie np jedna dziewczynka
        zmienila melodie i cala reszta poszla za nia. Czegos oduczyc jest
        znacznie trudniej niz nauczyc od nowa, ale sie da, tyle, ze nie
        grajac od poczatku do konca. W wielu kawalkach dziecko ma problem z
        2-3 taktami. Jesli poswieci 15 minut na ich wycwiczenie w roznych
        tempach, w roznych rytmach to bedzie to efektywne cwiczenie, ktore
        zostanie, powtorzyc mozna w tym czasie i ze 300 razywink Jesli jednak
        gra sie od poczatku do konca, zwlaszcza jak jeszcze nie w tempie, to
        dany motyw trafi sie 2-5 razy. Moj pierwszy nauczyciel w ognisku
        muzycznym wtedy jeszcze kazal mojej siostrze zaznaczac olowkiem
        wszystkie takty, ktore uwazala za trudne, albo gdzie sie mylila,
        potem cwiczyl z nia na lekcji fragmentami, ja sobie wowczas bardzo
        dobrze radzilam z czytaniem nut, a ze potem zmienil sie nauczyciel,
        to u pierwszego nie nauczylam sie roziwazywac problemow, drugi w
        ogole nauczycielem nie powinien byc i dzieki niemu nigdy nie bede
        swietna pianistka. Jeden rok przyspozyl mi potem mase problemow.
        Kasiask, jesli Julek sam nie potrafi wylowic tych trudnych momentow,
        poros nauczycielke, niech ci wszystko zapisuje, co i jak ma ciwczyc,
        dzieci niestety po prostu zazwyczaj zapominaja, co nauczyciel mowil
        (i nie tylko dzieci). Niech nauczycielka pozaznacza mu miejsca ,
        ktore sprawiaja mu problem i cwiczenie moze zaczac tylko od nich.
        Nie musisz znac nut, bedziesz slyszec, czy potrafi zagrac plynnie w
        jednym tempie jakis fragment, a jak powtorzy go 3 razy tak samo, to
        nie ma sily, zeby nie umial, jak pomyli sie na lekcji to
        prawdopodobnie rpzez to, ze mysli o zbyt wielu rzeczach
        jednoczesnie. Ja mam problem z podzielnoscia uwagi, jak rozczytuje
        nuty, to nie mysle o smyczkowaniu. Nie potrafie i zadna sila nie
        jestem w stanie sie tego nauczyc. Nauczycielka wie, ze zbyt wiele na
        raz wymagac nie moze i widzialam, jak pracuje z dziecmi. Jesli chce,
        zeby dziecko zagralo nuty, to nie zwraca uwagi na smyczkowanie, kaze
        sie skupic na zagraniu odpowiednich nut odpowiednimi palcami, jak
        pracuje nad smyczkowanie, dziecko moze sie mylic w lewej rece, ale
        podzial smyczka ma byc odpowiedni, dopiero jak jedno i drugie ma
        dobra baze, uczen musi wycwiczyc wszystko razem. Smyczkowanie czesto
        kaze cwiczyc na pustych strunach (tylko ja taka zbuntowana jestem,
        ze nie chce, bo slysze co innego niz widze), ale daje to naprawde
        swietne efekty. Trzeba grac patrzac w nuty ale bez lewej reki,
        kierunek smyczka i struny musza sie zgadzac. Jak wspomnialam, ja sie
        przeciw tej metodzie buntuje, ale widze, ze madre to nie jest, bo
        jak czasem jednak tak gram, to rzeczywiscie znacznie latwiej trafic
        w odpowiednie struny. Gram teraz preludium z I suity Bacha, ciagle
        zmiany strun i wlasnie ja grywam na pustych, lepiej ukladam reke i
        faktycznie gram te struny co trzeba a nie dwudziwiekismile


        kasiask napisała:
        Nie chce
        > grać twierdząc,że to nudne. Grać lubi, ale tylko to co jest fajne,
        > miłe i przyjemne.

        Czyli dokladnie tak jak ja, nic sie przez te wszystkie lata w moich
        upodobaniach nie zmienilo, zdazylam tylko dojsc do tego, ze to co
        nudne jednak bardzo ulatwia granie tych fajnych rzeczy i sama sie
        zmuszam, zaluje tylko, ze nie wymyslilam tego wiele lat wczesniej, a
        za Julka sumienie musisz niestety robic ty i nauczyciel
        (przynajmniej do momentu, az sam dojdzie do podobnych wnioskow jak
        moje).
        • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 17.01.10, 20:35
          Ja mam problem z podzielnoscia uwagi, jak rozczytuje
          > nuty, to nie mysle o smyczkowaniu. Nie potrafie i zadna sila nie
          > jestem w stanie sie tego nauczyc. Nauczycielka wie, ze zbyt wiele na
          > raz wymagac nie moze i widzialam, jak pracuje z dziecmi. Jesli chce,
          > zeby dziecko zagralo nuty, to nie zwraca uwagi na smyczkowanie, kaze
          > sie skupic na zagraniu odpowiednich nut odpowiednimi palcami, jak
          > pracuje nad smyczkowanie, dziecko moze sie mylic w lewej rece, ale
          > podzial smyczka ma byc odpowiedni, dopiero jak jedno i drugie ma
          > dobra baze, uczen musi wycwiczyc wszystko razem. Smyczkowanie czesto
          > kaze cwiczyc na pustych strunach (tylko ja taka zbuntowana jestem,
          > ze nie chce, bo slysze co innego niz widze), ale daje to naprawde
          > swietne efekty.

          To mi wygląda na świetną radę. Powiem jej, żeby tak ćwiczyła. Szczerze mówiąc spodziewałam się, że możesz rozumieć problem ze skupieniem się na kilku rzeczach jednocześnie i coś dobrego mi podpowiesz. smile
          • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 17.01.10, 20:57
            My za radą nauczyciela ćwiczymy metodą każdy takt oddzielnie. Mówi jej nawet,
            żeby ćwiczyła 1-2 takty dziennie, ale po 20 razy. Rozczytuje na razie dość
            dobrze, może dlatego, że na razie nie jest to zbyt skomplikowane, zresztą z
            nutami radzi sobie biegle, co wydawało mi się oczywiste, ale wiem od
            nauczyciela, że nie jest oczywiste. Jak widzę, że stale myli się w tym samym
            miejscu, albo że jest nieczysto (ja tego w nieznanej melodii nie wiem, ale ona
            wie i jej przeszkadza), to każę jej ćwiczyć kilka-kilkanaście razy nawet dwie
            nuty, aż robi to biegle. Kłopot jest z samym aparatem. Ostatnio ku mojemu
            przerażeniu wraca problem zginania lewego nadgarstka, a tego nie było już od 2
            miesięcy. Faktycznie o podobnej metodzie mówił nam nauczyciel, żeby przy każdym
            przećwiczeniu taktu zwracać uwagę na inną rzecz, czyli raz na przegięcie
            smyczka, raz na czystość dźwięku itd, tylko chyba tego nie załapałyśmy. Ty
            opisałaś to bardziej obrazowo.
      • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 18.01.10, 19:14
        A ja chodzę na wszystkie lekcje i wiem dokładnie, co jest nie tak, a mimo to nauczyć nie potrafię. Do tego z przerażeniem obserwuję powrót kolejnych starych nawyków, których już 2 miesiące temu się pozbyła. Już nie mam nawet siły na to patrzeć. sad. Ćwiczy źle i nawet skupianie się na samej prawej ręce nic nie daje.
        • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 18.01.10, 22:09
          Ale zawzięta jest. Przed napisaniem posta zabrałam jej skrzypce i powiedziałam, że dość tego na dziś. Przyszła potem po dobranocce i zapytała, czy pozwolę jej jeszcze poćwiczyć, bo ona nie chce ciągle grać tego samego, tylko zaliczyć to i uczyć się nowych rzeczy. I grała już lepiej. smile
            • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 19.01.10, 08:26
              Ja w ogóle nie chcę z niej robić żadnego muzykanta. Zawsze patrzyłam ze współczuciem na wszystkie dzieciaki ze szkół muzycznych, które "muszą" ćwiczyć na instrumentach. Jestem takim typem, któremu muzyka ani nie przeszkadza, ani nie jest konieczna.

              Dzieciakom się zachciało na tyle mocno, iż uznałam, że nie ma wyjścia, trzeba w to wejść, bo inaczej mi do końca życia nie darują i teraz w domu sceny dantejskie i totalny brak czasu na cokolwiek innego. Akurat świetnie sobie wcześniej zdawałam sprawę, że lekko i przyjemnie nie będzie, więc nie jest to dla mnie szok, ale lżej przez to też nie jest.

              A odnośnie Janka Muzykanta, to znacie historię Irka Boczka?
              www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=5811
            • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 19.01.10, 09:51
              Chyba źle zrozumiałam Twój żart o Janku Muzykancie. Wszystko wskazuje
              na to, że im dalej w las, tym bardziej jest na te skrzypce napalona i
              niepowodzenia jej nie zrażają do samego instrumentu. Zapytałam przed
              świętami, czy nie chciałaby odstawić ich na tydzień. Odpowiedziała,
              że najwyżej na 2 dni. Niestety, choć już była ładnie ustawiona przed
              wyjazdem, to po 4 dniach samodzielnego ćwiczenia tylko raz dziennie
              "Cichej nocy" wróciła tak przestawiona, że już 2 tygodnie to
              wykorzeniam. Wydaje mi się, że czasem dziecku dobrze robi zupełna
              przerwa, kiedy nawyki słabną i można na nowo przyzwyczaić się
              właściwie.

              Szkoda, że SM to nie szkoła Suzuki. Gdyby nie względy logistyczno-
              materialne, bez wahania wybrałabym Suzuki już rok temu. W SM jak
              dziecko boryka się z trudnościami, to wywierana jest presja na
              dziecko, na rodzica, bo egzamin trzeba zdać ... Ale to dla większości
              tutaj nic nowego. W Suzuki po prostu dłużej przechodzi przez dany
              etap i idzie dalej, jak jest gotowe. To najważniejsza różnica dla
              dziecka pomiędzy tymi dwoma podejściami.
        • kasiask Re: Świadome ćwiczenie 12.02.10, 07:42
          Co u nas?? Walczymy! smile)
          Przez 3 lata w poprzedniej szkole Julek uczył się grać bezmyślnie.
          Teraz pani wymaga od niego świadomości ćwiczenia i myślenia przy
          graniu. To wymaga więcej cierpliwości, a z cierpliwością u Julka
          krucho.
          W rezultacie jest różnie. Raz pani jest zadowolona, a raz dostajemy
          na piśmie, że lekcja słaba i że znów zrobić to wszystko, co zadała
          poprzednio. Wtedy kiedy pani jest zadowolona, to Julek dostaje
          kolejny materiał do przygotowania. Składają się na to wprawki, gamy,
          trójdźwięki, seksty, a ostatnio doszedł klucz tenorowy. No i
          oczywiście etiuda - teraz gra 2 z Lee. Julek chciałby, żeby pani
          więcej go chwaliła. Ale pani stosuje starą polską szkolę, czyli pochwał dużo, dużo mniej niż uwag krytycznych. Przy czym nie krytykuje go ciągle, tylko poprawia błędy,a Julek odbiera to jako
          krytykę. No takie trochę błędne koło. Dla mnie ważne jest to, że nie
          chodzę już na lekcje. To ogromna ulga! smile)Ale za to raz w tygodniu
          opłacam studentkę, która przychodzi mu trochę pomóc. Ciekawe jest to,
          że wizyta studentki wcale nie jest równoznaczna z tym, że pani będzie
          zadowolona. Tak czy tak wszystko zależy od Julka. Czyli wracamy do
          punktu wyjścia - Julek musi chcieć i myśleć. A z tym jest najgorzej.
          Przy czym zapytany o to, czy chce grać na wiolonczeli mówi, że tak,
          ale to co on lubi. Hough!
          --
          Katarzyna mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antosia (2002) i Maksia
          (2005)
          • mama_dorota Re: Świadome ćwiczenie 12.02.10, 11:33
            Wcale mu sie nie dziwie, ze chce grac to co lubi. Ze tez nikt tego w SMach nie rozumie i choc czasem, ale regularnie nie da do grania. Nasz pan zachorowal i caly tydzien go nie ma, poprzednio Malgosia chorowala, a jak nie chorowala, to robil szkolenie z gam do 3 znakow i klasowke (dostala 6 z plusem), wiec od 6 tygodni walkujemy jedno, od 2 tygodni drugie i jeszcze w ferie bedziemy musialy, ale wykorzystam to i podsune jej cos fajnego, zreszta juz sama zaczela grywac to, co chce, troche ze sluchu, troche ze sluchu zapisuje sobie w nutach i gra z nut.
    • mg-34 Re: Świadome ćwiczenie 17.01.10, 13:48
      Myślę,że o świadomym ćwiczeniu można mówić dopiero w III a nawet w
      IV klasie.
      Pamiętam jak ja zaczęłam IV klase (nie muzyczną)dopiero wtedy
      zaczęłam zauważać ,że moja praca ma przełożenie na oceny. Wtedy
      zaczęłam świadomiej wybierać co z danego materiału jest ważne a co
      mniej.W muzyce jest chyba jeszcze trudniej z tą świadomością. Trzeba
      najpierw wiedzieć co chce się zagrać ,a wtedy można świadomie dążyć
      do celu.
    • jankomama Re: Świadome ćwiczenie 17.01.10, 18:41
      mój syn gra już piąty rok, a ciągle ma problem ze świadomym graniem, gdy ćwiczy
      sam (właśnie jak ktoś wspomniał gra całość). Potrafi zrobić większy postęp w
      ciągu 20 minut kiedy dosłownie stoję przy nim i uważam, żeby grał tylko wybrane
      fragmenty, niż po godzinie pracy samodzielnej. Poza tym dość słabo czyta nowe
      nuty i nie pomaga w niczym to, że podobno egzamin do muzycznej zdał najlepiej z
      roku... Do dyplomu będę przy nim stała sad(
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka