Dodaj do ulubionych

Pytanie o przesłuchania do szkoły muzycznej.

28.03.10, 18:57
Dzień Dobry smile
Pisze tu pierwszy raz.
Chcę posłac dziecko do szkoły muzycznej. Maja być przesłuchania...i tu właśnie
mam problem.
Jak wyglądają takie przesłuchania, czy mamy sie do nich jakoś szczególnie
przygotować ?
Wiem, że nie będzie żadnych warsztatów wczesniej. Przychodzimy w dany dzień,
badają go pod kątem rytmicznym, tonalnym, pamięci muzycznej, słuchu
wysokościowego i harmonicznego.
Jak to wygląda, czy ktoś powie mi, jak mamy się przygotowywać ?
Zależy mi, by synek się dostał.
Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • marimagxxx 28.03.10, 20:44
    Witaj . U nas były egzaminy pisemne i ustne - podzielone na dwa dni.
    Z tego co pamiętam to trzeba było np określić , który z granych
    przez nauczyciela dzwięk był wyższy ( pierwszy czy drugi) , określić
    czy akord grany był smutny czy wesoły ( durowy-molowy) -były twarze
    laleczek i dzieci musiały narysować buźkę usmiechniętą lub smutną -
    chyba nic trudnego jeżeli jako tako się słyszy ... na ustnym było
    powtarzanie wystukanego rytmu , zaspiewanie piosenki , powtórzenie
    usłyszanej melodii, okreslenie ile nauczycie gra dzwięków 1,2 czy
    3 . Trochę tego było ale dzieci pozdawały więc nie ma się co
    martwić smileMożna zagrać na instrumencie .
  • basia.barbara 28.03.10, 20:48
    Moja córka musiała wyklaskać rytm, zaśpiewać jakąś piosenkę. Określić, czy nauczyciel gra 1 czy 2 dźwięki. Musiała dośpiewać ostatni dźwięk, określić czy piosenka jest smutna czy wesoła. Trochę tego jest, ale dała radę wink
    A na czym grać chce synek? smile
    --
    Mama szesnastoletniej wiolonczelistki smile
  • sylwik30 28.03.10, 22:58
    Dziękuję za odpowiedzi smile
    Widzę, że jest tego trochę.
    Synek chce grac na skrzypcach, jest to troszkę też moja podpowiedź.
    Mamy w domu pianino, jako dziecko uczyłam się na nim grać i tak już pozostało.
    Myślałam, że można by go wybrać jako drugi instrument.

    Jeszcze jedno pytanie, jakie u was są szkoły muzyczne ?
    U nas w pobliżu jest jedna wieczorowa. Dziecko uczęszcza normalnie do swojej
    podstawowej, a dwa razy w tygodniu do muzycznej.
    Jest też szkoła podstawowa muzyczna dzienna, ale jest oddalona o 30 km, więc
    dojazdy raczej odpadają. Dziecko mogłoby się zrazić. Co o tym myślicie ?
    Chyba nie napisałam, synek w listopadzie skończy 7 lat,w tym roku idzie do szkoły.

  • bb12 29.03.10, 08:09
    Przesłuchanie, to tylko badanie słuchu muzycznego. Ponieważ liczba miejsc jest
    ograniczona przyjmowane są te dzieci , które wypadną najlepiej.

    U nas też jest tylko szkoła popołudniowa. Lekcje wypadają różnie, zależy jak
    jest ułożony plan. Dwa razy w tygodniu są zajęcia teoretyczne i dwa razy w
    tygodniu gra na instrumencie [ w klasach młodszych]. Niektórzy mają teoretyczne
    i grę w tym samym dniu, wówczas chodzą tylko dwa razy w tygodniu smile

    Skrzypce + fortepian -> bardzo dobry wybór!

    Macie daleko do OSM, wybrałabym popołudniową.
    Trzymam kciuki, żeby plany Wasze się powiodły!
    --
    www.youtube.com/watch?v=en5XWuArWTk
  • sylwik30 29.03.10, 13:48
    Na razie nie dziękuję,by nie zapeszyć, ale mam nadzieję, że się uda.
    Przesłuchania sa w drugiej połowie maja.
  • nikusiaa.2 30.03.11, 21:53
    bb12 napisała:

    > Przesłuchanie, to tylko badanie słuchu muzycznego. Ponieważ liczba miejsc jest
    > ograniczona przyjmowane są te dzieci , które wypadną najlepiej.
    >
    > U nas też jest tylko szkoła popołudniowa. Lekcje wypadają różnie, zależy jak
    > jest ułożony plan. Dwa razy w tygodniu są zajęcia teoretyczne i dwa razy w
    > tygodniu gra na instrumencie [ w klasach młodszych]. Niektórzy mają teoretyczne
    > i grę w tym samym dniu, wówczas chodzą tylko dwa razy w tygodniu smile
    >
    > Skrzypce + fortepian -> bardzo dobry wybór!
    >
    > Macie daleko do OSM, wybrałabym popołudniową.
    > Trzymam kciuki, żeby plany Wasze się powiodły!

    W zupełności się zgadzam. Jednak gdyby Pani dziecko zraziło się do któregoś z instrumentów (pianino lub skrzypce), polecam gitarę (można zacząć od 4 klasy podstawówki).
    Mam 15 lat i rodzice chcieli mnie od zawsze wysłać do szkoły muzycznej jak byłam mała. Nie chciałam i bardzo, bardzo żałuję. Może dla 7-letniego dziecka nie jest to fajnie (tak go pchac na zajęcia muzyczne), ale naprawdę warto. Na szczęście moja mama gra na gitarze smile Od 12 roku życia też gram - bez szkoły muzycznej - jestem samoukiem.
    Zapewniam Panią, że jak Pani dziecko będzie w moim wieku wszyscy będą rozdźławiać usta w zachwyceniu jak syn gra. smile Życzę powodzenia w rozwoju kariery muzycznej wink
    Dla dzieci poniżej 12 lat polecam szkoły muzyczne 6-letnie. Dla młodzieży powyżej 12 lat - szkoły 4-letnie.
  • sylwik30 08.04.10, 08:49
    Powiedzcie mi, czy skrzypce są bardzo trudnym instrumentem ?
    Znajoma odradzała nam skrzypce. Mówiła, że wymagają bardzo wiele wysiłku nie
    tylko od dziecka, ale też od rodziców.
    Mówiła, że dostać się to jedno a ukończyć drugie. Zachęcała do nauki prywatnej
    w ognisku, najwyżej inny instrument.
    Co o tym myślicie, bo teraz jestem skołowana.

    --
    Wiosna...wiosna...ach to TY....
  • mama_dorota 08.04.10, 09:42
    Są naprawdę bardzo trudnym instrumentem. Dodatkowo naprawdę po kilku
    latach deformują kręgosłup. Wybiłabym je z głowy córce, gdyby się
    tylko dało. Trzeba to rzeczywiście kochać, żeby grać i się nie
    zniechęcić. Słuch trzeba mieć lepszy niż w przypadku większości
    innych instrumentów i jeszcze to, co powtarzam do znudzenia - dobrą
    koncentrację i koordynację ciała. Ale ja już dużo napisałam na ten
    temat niewiele jest tu osób, których dzieci grają na skrzypach, choć
    mam nadzieję, że tez się jednak odezwą. Boję się, że krzyczę za
    głośno wink

    Napiszę teraz trochę zdań na "tak", całkiem szczerze. Dają bardzo
    dużo satysfakcji, jeśli dziecko naprawdę ma ku temu predyspozycje.
    Bardzo trudne są na początku, gdy nauczyciel pracuje nad ustawieniem
    aparatu gry i jeśli zrobi to dobrze, to (z tego, co dowiedziałam się
    od tych, co wiedzą lepiej) potem jest już trochę łatwiej. Są
    instrumenty, gdzie fajne efekty pojawiają się szybciej, niż na
    skrzypcach (fortepian, gitara) i zachęcają dziecko, ale te
    instrumenty stają się potem coraz trudniejsze. Skrzypce są też takim
    instrumentem, który łatwo ze sobą gdzieś zabrać, choćby samolotem,
    nie są ciężkie i nie wymagają za dużo miejsca. Mnie pół rodziny
    namawiało, żebym córkę dosłownie zmanipulowała i przekonała do innego
    instrumentu, bo długo nie ma efektów, rodzicom niemuzycznym trudno
    pomóc dziecku itp. A mała nie chciała słyszeć o niczym innym (był
    moment, że myślała o fortepianie, ale krótko), tylko tupała nogami i
    powiedziała, że nie chce ze mną o tym rozmawiać, bo chcę ją
    zniechęcić.

    A tak naprawdę to najważniejsze jest pytanie "po co?". Czy chcę, aby
    moje dziecko po prostu rozwijało się muzycznie? Wtedy najlepsze jest
    ognisko lub szkoła Suzuki, ale to kosztuje 130-350 zł/mc. Jeśli
    chcesz, aby zostało wirtuozem, to najpierw zauważ, że spośród wielu
    dzieci w SM niewiele odniesie konkursowe sukcesy, a jeszcze mniej
    dostanie się na AM i jeszcze mniej dostanie później jakąkolwiek
    pracę, a wirtuozów w kraju może być na danym instrumencie kilku i
    trzeba bardzo dużo pracy i determinacji, żeby to osiągnąć.

    Nigdy w życiu nie namawiałabym dziecka na skrzypce, ale też nigdy nie
    zdobyłabym się na to, żeby mu zabronić, jeśli tego samo bardzo chce.
    Najwięcej zależy od niego.
    W rodzinie mamy dziewczynkę, teraz już nastolatkę, która uczyła się
    grać na skrzypcach przez rok. Ma słuch absolutny, więc nadzieje
    rodziców wielkie, ale po roku kiepskiego grania nastąpiła zmiana
    instrumentu na fortepian, później było ultimaum z SM, że musi odejść
    że szkoły, bo gra za słabo, kilka lat lekcji prywatnych i wreszcie
    ulga, że się skończyło. Powód? To mama chciała, aby córka grała, a
    najważniejsze jest to, czego pragnie dziecko.
    --
    www.odkryjradio.pl/pobieranie/index.php?wyk=Audycja%20Wyzwolony
  • nikusiaa.2 30.03.11, 22:09
    mama_dorota napisała:


    > Nigdy w życiu nie namawiałabym dziecka na skrzypce, ale też nigdy nie
    > zdobyłabym się na to, żeby mu zabronić, jeśli tego samo bardzo chce.
    > Najwięcej zależy od niego.
    > W rodzinie mamy dziewczynkę, teraz już nastolatkę, która uczyła się
    > grać na skrzypcach przez rok. Ma słuch absolutny, więc nadzieje
    > rodziców wielkie, ale po roku kiepskiego grania nastąpiła zmiana
    > instrumentu na fortepian, później było ultimaum z SM, że musi odejść
    > że szkoły, bo gra za słabo, kilka lat lekcji prywatnych i wreszcie
    > ulga, że się skończyło. Powód? To mama chciała, aby córka grała, a
    > najważniejsze jest to, czego pragnie dziecko.

    Mam 15 lat. I bardzo żałuję, że nie zgodziłam się na szkołę muzyczną mimo moich muzykalnych rodziców, którzy mnie do tego namawiali. (pisałam już o tym w innym temacie.)
    I niezupełnie się zgadzam z opinią, że najważniejsze jest to czego pragnie dziecko. Kilkulatek nie ma pojęcia o życiu. Nie wie nawet czego chce. Przychodzi potem taki czas (wiem to po sobie), że dziecko chciałoby na czymś grać, ale jest... za stare! Tak -za stare! Bo na pianino przyjmują do 12 roku życa. A w szanujących się szkołach nawet do 8 roku!
    A potem - jak już dziecko jest w gimnazjum i przychodzi porządna lekcja muzyki, to nastolatek ma się czym pochwalić! A inni - zazdroszczą! - bo większość na niczym nie umie grać. No może "wlazł kotek na płotek", bo to zagra cztero-pięcio-letnie dziecko.
    Polecam zafascynowanie kilkulatka jakimś instrumentem. Już namawiam siostrę do gry na gitarze. Ma 6 lat i jej się podoba jak gram. Gramy z rodzicami razem. Tata-pianino\fortepian\saksofon, mama-gitara i wokal i ja gitara i wokal. Moja kilkuletnia siostrzyczka przygrywa już na bębeknu baskijskim (tamburyno). Wiem, że ona nie popełni takiego samego błędu co ja. I że pójdzie za rok do szkoły muzycznej. I polecam wysłanie dziecka do SM rodzicom. Może pierwsze miesiące będa trudne i trzeba harować, bo s SM są normalne oceny i trzeba godzić naukę gry z podstawówką. Ale gwarantuję, że za kilka lat wszystko się opłaci.
  • mama_dorota 08.04.10, 09:55
    sylwik30 napisała:

    > Mówiła, że wymagają bardzo wiele wysiłku nie
    > tylko od dziecka, ale też od rodziców.

    Dokładnie. Ja jestem z córką na każdej lekcji i pilnuję ją w domu, aby wszystko robiła tak jak trzeba. Taki system ma nasz nauczyciel. Syn gra na trąbce i moja obecność na lekcji jest zbędna. Wprawdzie jest starszy, ale i tak uwagi nauczyciela odnośnie aparatu są tylko takie "na stać prostu i wyżej podnosić trąbkę". On i tak tego nie pilnuje, gra tak, jak mu łatwiej i czy jestem na lekcji, czy nie, to nie ma znaczenia.
    Kiedyś córka grała u babci sama przez 4 dni jedną melodię tylko 1-2 razy dziennie. Po powrocie do domu okazało się, że zaczęła robić wszystko nie tak i miesiąc trwało odkręcanie. Teraz już na wyjazdy w ogóle nie pozwalam jej skrzypiec zabierać.
    Są wprawdzie nauczyciele, którzy uczą bez rodziców, ale nie wiem, jak to robią i jakie są efekty. Teraz, gdy dwoje dzieci mam już w jednej szkole, w końcu zacznę chodzić na koncerty i zobaczę, czy jest różnica.
    Póki co, poczytaj sobie ten wątek na forum skrzypcowym:
    www.skrzypce.art.pl/viewtopic.php?t=180&postdays=0&postorder=asc&start=15
    szczególnie wypowiedź Izahe.


    --
    www.odkryjradio.pl/pobieranie/index.php?wyk=Audycja%20Wyzwolony
  • mama_dorota 08.04.10, 10:08
    >Zachęcała do nauki prywatnej w ognisku.

    Koleżanka mojej córki uczy się grac na fortepianie w ognisku od 2 lat. Do tej pory trzeba je nuty podpisywać i nikt jej nie mówi, że czas z tym skończyć. Dopiero po roku zaczęła grać drugą ręką. Tak sobie po prostu rekreacyjnie muzykuje.

    --
    www.odkryjradio.pl/pobieranie/index.php?wyk=Audycja%20Wyzwolony
  • bb12 08.04.10, 18:12
    Świetna jest wiolonczelasmile Barwa ładniejsza niż w skrzypcach [opinia mojej córki].
    My zachęcamy do wiolonczeli smile
    --
    www.youtube.com/watch?v=en5XWuArWTk
  • tijgertje 08.04.10, 18:25
    bb12 napisała:

    > Świetna jest wiolonczelasmile Barwa ładniejsza niż w skrzypcach
    [opinia mojej córk
    > i].

    Tez tak myslesmile Pozycja gry naturalniejsza, futeral ciezszy, ale
    wiolonczelistow jest duzo mniej niz skrzypkow i zawsze latwiej sie
    zalapac do jakiejs orkiestrywink
  • bb12 09.04.10, 10:30

    I jeszcze jedna przewaga wiolonczeli nad skrzypcami, wg Kai--->podczas długiej
    gry na skrzypcach robi się brzydki ślad na szyi[ pod brodą]. Ona teraz na wygląd
    też patrzysmile

    www.youtube.com/watch?v=en5XWuArWTk
  • mama_dorota 09.04.10, 10:44
    Dokładnie, a niektórzy mają jeszcze różne uczulenia i wtedy to
    miejsce wygląda jak poparzone. Małgosia takiego śladu jeszcze nie ma,
    ale jej koleżanka z klasy ma już siniaka, chociaż ćwiczy max. 30
    minut dziennie.

    Małą wiolonczelę, z tego co obserwuję, nosi się podobnie jak gitarę.
    --
    www.odkryjradio.pl/pobieranie/index.php?wyk=Audycja%20Wyzwolony
  • magdatysz 02.04.11, 21:38
    i wg mojego dziecka - nie trzeba stać tylko się siedzi i się tak nie męczy smile A brzmienie faktycznie dużo ładniejsze.
  • nikusiaa.2 30.03.11, 21:42
    Dzisiaj odpowiadałam na to samo pytanie. Zapraszam na forum:
    forum.o2.pl/temat.php?id_p=6039057
    Wchodzisz na salę przesłuchań. Pytają się, czy grasz na jakimś instrumencie. Jeśli tak mogą poprosić o demonstrację (więc lepiej się przygotować). Standardowo każą zaśpiewać np. jakąś piosenkę, lub pani/pan zagra coś na fortepianie i powie, żeby powtórzyć w jakieś określonej tonacji. (Tutaj radziłabym przygotować dobrze do-re-mi-fa-so-la-si-do). W niektórych szkołach m.in Katowice stawiają Cię tyłem do pianina lub fortepianu. Pani/Pan zagra na pianinie: naciska 1,2,3 lub 4 klawisze, a Ty musisz określić, ile klawiszy zostało naciśniętych. Wbrew pozorom (dla niektórych) nie jest to trudne. Wystarczy wyczucie. Najlepiej poćwiczyć kilka razy na keybordzie. [Różnica w naciśnięciu 1 a 2 klawiszy jest naprawdę wyczuwalna. Przede wszystkim liczy się skupienie no i oczywiście słuch - to przecież podstawa w szkole muzycznej.] I wcale nie trzeba super bezbłędnie, czysto śpiewać. Głos musi być do wyrobienia przez zajęcia wokalno-tonacyjne (nauczyciel prowadzący zajęcia tego typu ma za zadanie wyćwiczyć Twój głos. Można samodzielnie ćwiczyć"mi-mi-mi" ale wiadomo, że pod nadzorem fachowca bardziej poprawisz swój wokal.) Musisz znaleźć coś w swojej tonacji, bo bardzo fałszujących nie przyjmują . Oczywiście jeśli będzie 10 miejsc, a Ty nie masz super głosu to wiadomo, że przyjmą tych utalentowanych, więc wtedy o grze m.in. na pianinie (to najbardziej "oblegany" instrument) możesz sobie pomarzyć (no chyba, że uczyć się prywatnie).

    Życzę powodzenia. W razie jakichkolwiek pytań, chętnie udzielę odpowiedzi. Napisz na podanym wcześniej forum. Tam jest więcej odpowiedzi innych użytkowników. Jeszcze wejdę na niego kilka razy. Zapraszam i powodzenia! smile
  • cleris 10.04.11, 19:47
    Mamy przesłuchania do I st. OSM od najbliższego czwartku do soboty, ciekawe jak to będzie wyglądało organizacyjnie? Że nie spędzimy tam wielu godzin w nerwowym tłumie rodziców, pogoda mogłaby się poprawić, bo córka mówi, że kiepsko jej się myśli w taką aurę jak mamy za oknem, a przecież kawy nie wypije jak nauczyciele siedzący w komisji smile)
    Rozważam zabranie w sobotę przyjaciółki córki ( która sama prosiła, żeby córka ją zabrała ze sobą na to przesłuchanie), żeby ją rozweselała i rozluźniała przed przesłuchaniem, bo obawiam się, że atmosfera może być napięta, jest mnóstwo chętnych, a mało miejsc...
  • mama_dorota 11.04.11, 11:50
    To nie siedźcie przed drzwiami komisji, nie czatujcie na wychodzących. Lepiej idźcie do kina albo na lody, a przyjdźcie na samo przesłuchanie 10 minut przed terminem. Jeśli godzina nie jest wyznaczona, to faktycznie, lepiej wziąć i koleżankę i jej mamę ze sobą, bo i tobie przyda się pomoc na rozluźnienie.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • cleris 11.04.11, 15:48
    Na zajęciach przygotowawczych połowa dzieci dostała karteczki z godziną 11, a pozostali 12, w tym moja córka, to mnie zmartwiło, bo myślałam, że dostaniemy konkretną godzinę, zatem będzie żywioł, być może kluczem będzie alfabetyczne wywoływanie dzieci plus indywidualny test gotowości szkolnej, gdyż to OSM, chciałabym mieć to za sobą
  • mama_dorota 12.04.11, 11:26
    A kiedy dokładnie macie to przesłuchanie?
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • cleris 12.04.11, 11:50
    Egzamin jest w tą sobotę wink nie wiemy na jaką piosenkę się zdecydować, "Kurki trzy" czy "Kundel bury", a może coś innego? typu "serduszko puka", "o mnie się nie martw" itp.wink bo takie piosenki córka lubi
  • mama_dorota 12.04.11, 22:22
    "Kundel bury" chyba w sam raz, jeśli dziecko potrafi zaśpiewać czysto i te wyższe dźwięki. Najlepiej jak to będzie piosenka dziecięca, naprawdę. Te "dorosłe" nie są mile widziane ani na przesłuchaniach, ani na konkursach - są zdradliwe i zazwyczaj za trudne. W "serduszku" jest taka trudna zmiana rytmu na znacznie szybsze, a im to wcale nie jest potrzebne, żeby piosenki były w jakikolwiek sposób karkołomne.

    A tak naprawdę to piosenka nie jest aż tak ważna. Jeśli dziecko umie czysto śpiewać, to da się w ten sposób rozpoznać słuch od razu, a jeśli nie, to próbują inaczej. Jedno z moich dzieci nie umiało śpiewać prawidłowo z powodu za małej skali głosu - po prostu wcześniej prawie nigdy nie śpiewał, bo nie lubił. Słuch jednak nauczyciele rozpoznają nie tylko po piosenkach, więc mój 10-latek dostał się i z fałszowaniem, a nauczył się śpiewać dopiero w szkole. Nawet po 3 latach nauki w SM niektóre dzieci śpiewają nieczysto i to naprawdę nie są wyjątki - głównie są to chłopcy i nie chodzi o mutację.

    Powodzenia w sobotę! Zabierzcie ze sobą towarzystwo, a potem opisz wrażenia smile
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • linusia_75 13.04.11, 12:25
    Stanowczo coś w rodzaju "kundla burego".
    Piosenki nie śpiewa się na egzaminie dla sprawdzenia umiejętności wokalnych, bo tych można nie mieć nawet jako absolwent szkoły muzycznej, ale dla sprawdzenia słuchu i poczucia rytmu.

    Rodzice często popełniają błąd przygotowując z dzieckiem jakąś trudną, "dorosłą" piosenkę, znany hit na przykład. A takie piosenki mają zazwyczaj za szeroką skalę głosu i zbyt różnicowane tempo, aby siedmiolatek dał radę w miarę czysto i rytmicznie to zaśpiewać. Pomijam już fakt, że piosenki tego typu często brzmią śmiesznie w ustach dzieci, a zawodowi muzycy, z których składa się komisja, raczej nie przepadają za twórczością Dod czy innych Kaś Cerekwickich /dla przykładu i bez urazy/.
    Młoda śpiewała jakąś piosenkę o grabiach i łopatach i wiosennych porządkach. Nauczyła się jej w przedszkolu. Komisja była pod wrażeniem, chociaż głosu to na pewno córka nie miala i nie ma /a jest w 3 klasie/.
  • marcel-kasper 12.04.11, 21:29
    My jesteśmy po pierwszym dniu przesłuchań, dzisiaj były zajęcia rytmiczne. Zdajemy do OSM na gitarę, starszy syn jest w 3 klasie tej szkoły. Niby już to przerabiałam ale denerwuję sięjak głupia wink Młodszy jest sześciolatkiem i nie do końca wiadomo jaką decyzję podejmie dyrekcja w sprawie maluchów (wolą dzieci siedmioletnie).
    Jutro indywidualnie przed komisją - dobrze, że to tylko ja przeżywam, Mały jest spokojny wink
    --
  • mama_dorota 12.04.11, 22:12
    Myślę, że oni już mają doświadczenie z maluchami i jak synek jest gotów, to trafi do szkoły w tym roku, jak nie, to wtedy będziecie myśleć. A z tym martwieniem się to już chyba taki nasz urok matek sad Pamiętam to sprzed dwóch lat. Jakoś nie dało się wyluzować. Ala lada chwila będzie po wszystkim.
    Powodzenia!
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • marcel-kasper 15.04.11, 18:30
    Nie przeszliśmy ;-(
    Okazało się, że zdecydowali się na dzieci siedmioletnie (do drugiego etapu trafilo tylko kilku sześciolatków). O moim powiedzieli, że bardzo widać, że jest jeszcze bardzo malutki. Klasy będą mieszane (czyli 7 latki i jedne 6 latek wink)
    Ponieważ synek jest z końca roku, poślemy go chyba do zerówki i za rok będziemy zdawać jeszcze raz, może wtedy się uda
    jestem załamana podejściem szkoły do reformy, myślałam, że wyciągną rękę w kierunku 6 latków, a oni wybrali dzieci starsze, z którymi poprostu będzie im łatwiej pracować.
  • mama_dorota 17.04.11, 20:33
    Myślę, że takie rozwiązanie jest lepsze dla wszystkich, bo dla dziecka w tym wieku rok w rozwoju to bardzo dużo i wobec wymagań programowych młodszy wiek nie byłby wytłumaczeniem. To, co twoje dziecko osiągnęłoby jako młodsze mogłoby być osiągnięciem, a dla starszych przeciętnością. Wierzę, że jeszcze będziesz zadowolona z takiego obrotu sprawy. Znam kilkoro takich młodszych dzieci w muzyku,którym decyzja rodziców o wcześniejszej edukacji nie wychodzi na dobre. Są i takie, które radzą sobie doskonale, owszem, ale skoro twój synek jest aż tyle młodszy, od niektórych kolegów w klasie nawet 2 lata (!), to szanse na różne komplikacje byłyby bardzo duże. Pewnie będzie to dla was trudne logistycznie, z tego co pamiętam, ale to na szczęście tylko rok i wierzę, że za rok będzie już wszystko dobrze.

    A czy wiesz coś o ocenie zdolności muzycznych synka?
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • marcel-kasper 18.04.11, 07:43
    Dziękuję za slowa otuchy wink
    Byłam z Małym na początku roku u nauczyciela instrumentu, który po 20 min. lekcji był z niego bardzo zadowolony. Na egzaminie jednak poszło bardzo źle, podobno ciężko go było nawet ocenić (zaśpiewał nieczysto i był bardzo zdenerwowany).
    Pomysł z pierwszą klasa pojawił się gdy w szkole powiedziano, że może będzie klasa 6 i 7 latków (osobno). Teraz okazało się, że będą klasy mieszane, co już we wrześniu dyskwalifikowało by mojego Maluszka wink.
    Synek podszedł do tego spokojnie, ja juz też, chłopcy martwią się jedynie, że będą razem w szkole dopiero za rok. Dyrektor szkoły też przekonywał, żeby spokojnie zaczekać, martwi mnie tylko liczebność dzieci w przyszłym roku, ale trudno, los za nas zadecydował.
    Tak jak napisałaś, chciałabym żeby miał szansę być naprawdę dobry w tym co robi, a nie wiecznie doganiał grupę wink
  • linusia_75 18.04.11, 09:11
    Nie przejmuj się i skup na pozytywach takiego obrotu sprawy. A informację, że syn jest za mały potraktuj wprost jako ocenę i nie doszukuj się drugiego dna.
    To, że z młodszymi dziećmi pracuje się trudniej jest zapewne prawdą, ale to chyba pewne uproszczenie problemu. Młodsze dzieci po prostu wolniej się uczą, mają większe trudności z koncentracją i poza wybitnymi jednostkami /na tle innych uczniów SM/ będą zwyczajnie ostawać od starszych kolegów z klasy. A nic tak nie demotywuje dzieci jak świadomość, że pomimo wysiłku, są słabsze. Nauka w SM wymaga bardzo silnej, długofalowej motywacji. Jeśli dziecku zabraknie sukcesów /oczywiście takich bardzo subiektywnie rozumianych, na jego miarę a nie od razu miejsc w konkursach / to będzie po nauce, bo mając świadomość, że jest słabszy, nie będziecie w stanie go zmotywować i zachęcić do wysiłku.
    To naprawdę mógłby być falstart, a nie brak predyspozycji u syna.
    Niedawno rozmawiałam z nauczycielką córki o swoim synu 6-latku. Dziewczyna uczy córkę i kształcenia słuchu i instrumentu. Jeśli chodzi o instrument, to w pojedynczych przypadkach wyznaje się zasadę " im wcześniej tym lepiej', choć wydaje się, że zasada ta może dotyczy jedynie fortepianu.
    Co do kształcenia słuchu - stanowczo radziła poczekać jeszcze rok i twierdziła, że 6-latki z jej przedmiotem sobie zwyczajnie nie radzą, a doświadczenie ma spore. Nauczycielka zna trochę syna i widzi, że ,ma zarówno jego dobry słuch, poczucie rytmu jak i ogólne osłuchanie z muzyką przy starszej siostrze i... radzi próbować, ale dopiero za rok.
    A że syn jednak idzie do zerówki, a nie perwszej klasy - tym lepiej.
    To, że młodsze dziecko będzie potrzebować więcej czasu do opanowania tego samego, to pół biedy. To, że mając poczucie bycia gorszym w porównaniu z kolegą może na zawsze zniechęcić się do nauki, będzie błędem nie do naprawienia.

  • linusia_75 18.04.11, 09:14
    A, jeszcze co do samego egzaminu.
    To co ujęło komisję /chodzi mi o przesłuchania indywidualne, a nie testy/, gdy do SM zdawała córka, to jej odwaga i pewność siebie. Głos to ona ma taki sobie.
    Taka postawa to połowa sukcesu przy każdym egzaminie, gdzie komisja ma okazję porozmawiać ze zdającym. Rok dla dziecka w tym wieku to ogromnie dużo.
  • mama_dorota 19.04.11, 09:25
    Znam chłopca, teraz już 17-latka, który na ezgaminie wstępnym zachował się niemal dokładnie tak, jak twój synek. Zmieszał się, wstydził odezwać i poszło kiepsko. Na liście zdających był pierwszy pod kreską i dostał się tylko dlatego, że jedno dziecko zrezygnowało.

    Dzisiaj jest najlepszym gitarzystą w szkole, bardzo utytułowanym, podopiecznym Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci itd.

    Dlatego jego mama, nota bene nauczycielka w tej szkole, zachęcała mnie bardzo do zerówki muzycznej, jak moja córka zdawała. Nikt tam nie nauczy wiele dziecka, które nie ma predyspozycji muzycznych, ale ta sama pani, która zajęcia prowadzi jest obecna na egzaminie i dzieciom jest łatwiej odezwać się przy niej. Macie w szkole taką możliwość?
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • mama_dorota 19.04.11, 09:27
    Zerówka muzyczna to zajęcia popołudniowe (45 minut) 2 razy w tygodniu. Moja córka chodziła raz w tygodniu.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • czeresniowy_ogrod 14.04.11, 15:32
    Jak to wyglądało? Ile osób jest w komisji? Czy długo czekaliście?
  • mama_dorota 14.04.11, 16:46
    To różnie jest w różnych szkołach. U nas była jedna komisja z nauczycielami kilku instrumentów, ale w innej szkole do każdego instrumentu oddzielna komisja i szło się do tej, która dziecko interesuje, a jak się nie udało, to można do innej. Musisz się dowiadywać już w szkole. Moja córcia miała wyznaczoną godzinę.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • cleris 19.04.11, 16:20
    Córka się dostała!

    cieszymy się i świętujemy
  • mama_dorota 19.04.11, 20:06
    Gratulacje. Życzę wam dużo zapału (chociaż na 6 lat), radości, sukcesów i mądrości smile
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • mama_dorota 19.04.11, 20:08
    Opisz jeszcze trochę wasze wrażenia wink
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka