Dodaj do ulubionych

Ogólnokształcąca, czy popołudniowa???

02.02.12, 11:57
Mam dylemat gdzie posłać mojego najmłodszego, 6-letniego syna. tarsi chodzili do ogólnokształcącej - jeden przez 7 i pół roku, drugi 6 lat i dalej będzie kontynuował w popołudniowej, trzeci jest w 3 kalsie OSM, ale nie wiem, czy nie zmienimy na popołudniową. Decyzje zależą od tego, gdzie pójdzie najmłodszy. No i co tu zrobić? Dać go do OSM (zakładając oczywiście, że go przyjmą), czy też wybrać jednak popołudniówke??
--
Katarzyna
Edytor zaawansowany
  • mama_dorota 02.02.12, 12:18
    Kasiu, jak ty nie wiesz, to kto ci doradzi? Chyba masz tu najwięcej do powiedzenia na ten temat. Myślę, że przy waszych doświadczeniach z najstarszym ten pomysł dla Julka jest bardzo dobry, skoro z poziomu ogólnych przedmiotów nie jesteście zadowoleni. A co z najmłodszym? Trzeba spróbować, żeby móc porównać.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • tijgertje 02.02.12, 12:19
    Ja chodzilam do popoludniowki i gdybym miala wybor, nawet kosztem poziomu niektorych przedmiotow, to wybralabym dzienna. wszystko w jednym miejscu, mniej czasu na dojazdy, co przy waszym trybie zycia i wieku dziecka na pewno nie jest bez znaczenia. Drugi moze chodzic do szkoly sam, ale co zrobisz, jak sie dzieciakom zajecia nie zgraja? z moja siostra przez 4 lata chodzilam do jednej szkoly i nigdy nie bylysmy w szkole jednoczesnie. tylko na egzaminie z fortepianu i przez rok na wspolnych wystepach choru i orkiestry, bo jak ona zaczynala chor, to ja z niego do orkiestry awansowalamsmile Jesli sadzisz, ze chlopaki do popoludniowej beda mogli chodzic razem, to przy decyzji nawet nie bierz pod uwage takiej mozliwosci. My bylysmy tzw "dojezdzajace", mialysmy pierwszenstwo w ustalaniu godzin zajec indywidualnych i i tak nigdy sie nie widzialysmy, jak ja do szkoly wchodzilam, to jej juz nie bylo, jak ja mialam wolny dzien, ona miala nawal zajec i na odwrot. Nawet do cwiczenia na pianinie w domu mialysmy w pewnym momencie harmonogram, ona cwiczyla zawsze tylko wtedy, gdy mnie w domu nie bylo, bo pianino stalo u mnie w pokoju.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • skarolina 02.02.12, 13:53
    A jak z dojazdami?

    My mamy i jedną i drugą pod domem i mimo to Majce, chodzącej do dziennej jest dużo lżej czasowo niż Gabryśce, która chodzi do popołudniówki. Popołudniowa szkoła zżera dużo więcej czasu. Z drugiej strony - codzienne dowożenie gdzieś daleko do dziennej też jest do bani.

    --
    Dzieciaki ze szkół muzycznych
  • jajko54 02.02.12, 14:12
    u nas do najbliższe OSM 15km (stolyca...) więc wyboru w zasadzie nie było - lepiej dojeżdżać 2xtyg do PSM która jest 8km od nas niż codziennie 15km przez całe miasto.
    --
    Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
  • skarolina 02.02.12, 14:27
    jajko54 napisała:

    > u nas do najbliższe OSM 15km (stolyca...) więc wyboru w zasadzie nie było - lep
    > iej dojeżdżać 2xtyg do PSM która jest 8km od nas niż codziennie 15km przez całe
    > miasto.

    Pod warunkiem, że masz tyle szczęścia, że zajęcia tylko dwa razy w tygodniu.
    --
    Dzieciaki ze szkół muzycznych
  • jajko54 04.02.12, 11:36
    skarolina napisała:
    > Pod warunkiem, że masz tyle szczęścia, że zajęcia tylko dwa razy w tygodniu.

    w klasach 1-3 są 2x w tyg - teoria i instrument w tym samym dniu. od 4 klasy dochodzi chór lub orkiestra.
    --
    Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
  • bb12 02.02.12, 14:47
    Gdyby w moim mieście była OSM, to do niej posłałabym dziecko.
    My mamy to szczęście, że muzyczna jest blisko domu, ale i tak muszę po nią chodzić, bo zajęcia kończy późno, 18-19.00, jest ciemno i przychodzę po nią. Poza tym w podstawowej nie patrzą przychylnie na muzyczną.
    Żeby mieć zachowanie bardzo dobre[ o wzorowym nawet nie marzy] , nie wystarczy, że ma średnią ocen powyżej 5, jest grzeczna, koleżeńska, nie spóźnia się na lekcje. Musi się w tej szkole dużo udzielać. Dodatkowe konkursy [wiele, nie jeden,dwa], dodatkowe kółka organizowane przez szkołę [chodzi tylko na taneczne a to za mało]...słowem UDZIELAĆ SIĘ JAK NAJWIĘCEJ. A jak dochodzi szkoła po południu, to zwyczajnie nie ma jak.
    Z oceną dobrą za zachowanie nie ma świadectwa z paskiem sad

    A, jeszcze... często szkoła muzyczna jest zaraz po podstawowej , więc dostarczam wiolonczelę przed lekcją. Nie dałaby rady dojść z instrumentem i ciężkim plecakiem.
    Dodatkowe utrudnienie, bo ja pracuję.

    OSM wydają mi się lepsze niż popołudniowe. Z tym, że nie mam porównania. Znam wyłącznie popołudniówki.
  • mama_dorota 02.02.12, 15:56
    Mój syn nie miał w zwykłej szans na bardzo dobre zachowanie. Wyjściowe było dobre i nie wiem czym musiałby błysnąć, żeby się podniosło, a słusznie czy niesłusznie jak coś tam się zadziało i nawet gdy sytuacja, że był ewidentnie ofiarą, a nie napastnikiem została przez nas wyjaśniona i niby przyjęta przez nauczycielkę, to i tak musiałam uwagi na wywiadówce podpisać. W muzycznej ma bardzo dobre z palcem w nosie, bo to jest wyjściowa. Jak ktoś bierze udział w konkursach muzycznych czy ogólnokształcących albo były jakieś inne pozytywne zachowania, to dostaje dodatkowe punkty i może się ich zebrać na więcej. I naprawdę te dzieci się dobrze zachowują.
    Dziwię się, że w szkołach masowych fakt nauki w SM nie jest dodatkowo punktowany. Problem jest czasem ze zmieniającym się planem. Masowa zmienia plan w trakcie roku szkolnego, a w muzycznej zostaje stary i klops. W zwykłej ci mówią, że przecież SM to zajęcia dodatkowe i to z nich trzeba zrezygnować, a nie np. z w-f czy plastyki.
    Problem jednak jest wtedy, gdy poziom przedmiotów ogólnych w OSM nie jest imponujący i pewnie z tego powodu Kasia ma dylemat.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • aniucha333 26.02.12, 19:05
    > Problem jednak jest wtedy, gdy poziom przedmiotów ogólnych w OSM nie jest impon
    > ujący i pewnie z tego powodu Kasia ma dylemat.

    A nie jest tak ze byla jakis czas temu zmiana programowa i teraz wszystkie szkoly artystyczne musza przerabiac to samo co te ogolnoksztlacace? Pytam, bo pamietam ze ktoras z mam u nas w Suzuki mi to mowila a sama jest po sredniej muzycznej i AM i podobno teraz w OSMach jest wysoki poziom z ogolnoksztlacacych...Tak slyszalam, ale czy to prawda to nie wiem. Ale jak zwykle i tak wszystko w rekach dobrego nauczyciela z ogolnoksztlacacych ktory przystepnie dzieciom wszystko wytlumaczy i zacheci do nauki.
  • jarkotowa1 03.02.12, 10:55
    Jajko, a do której szkoły chodzicie?
  • jajko54 03.02.12, 11:44
    Wiktorska
    --
    Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
  • jarkotowa1 03.02.12, 14:02
    My teżsmile
    1 klasa skrzypce
  • jajko54 04.02.12, 11:30
    my 2 kl. skrzypce a drugi syn zerówka (studio) smile
    --
    Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
  • mama_dorota 02.02.12, 15:47
    Kasiu! A może, jeśli cię na to stać, daj małego na Suzuki i będziecie mieli w domu więcej zabawy, mniej stresu, a zajęcia muzyczne nie będą was tak czasowo obciążać. Tego jeszcze nie próbowałaś.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • kasiask 02.02.12, 16:49
    Faktycznie! smile Suzuki jeszcze nie próbowałam. smile
    I nie spróbuję. Za drogo. Poza tym sprawdzałam kiedyś wiolonczelę i nie znalazłam żadnego nauczyciela w Krakowie, a skrzypiec, ani fortepianu nie chcę.

    Zmartwiłyście mnie trochę tym co piszecie, bo w zasadzie zaczęłam się już skłaniać w stronę tej popołudniowej. Ale jak nie ma szans, żeby dzieci - przynajmniej te młodsze - miały zajęcia w te same dni, to kaplica, bo nie dam rady ciągle jeździć na drugi koniec miasta. sad

    --
    Katarzyna
  • kocianna 03.02.12, 09:06
    Może będzie szansa ustalić zajęcia w te same dni?

    Jeśli po powrocie do Warszawy będę pracować po drugiej stronie Wisły, będę się starała zapisać Młodą do OSM i dowozić ją po drodze do pracy. Jeśli nie, a Młoda dotrwa z instrumentem do gimnazjum, będzie mi zależało na OSM ze względu na dramatyczny poziom gimnazjów w mojej dzielnicy.

    Myslałam, że generalnie gimnazja OSM są lepsze, bo idą do nich wybrane dzieci, uzdolnione w większym lub mniejszym stopniu, które przyzwyczajone są do ciężkiej pracy, nie sprawiają nadmiernych kłopotów, a rodzice się nimi przejmują. Więc nauczycielom jest po prostu łatwiej. Mniej tam z pewnością dzieciaków z FAS, ciężkimi formami ADHD, z orzeczeniem kształcenia specjalnego, z którego nikt sobie nic nie robi, z rodzin patologicznych, bluzgających bez przerwy, którym nikt nie miał czasu powiedzieć, co jest dobre, a co złe. Jak to sżło? Muzyka łagodzi obyczaje?

    Chociaż jeśli w OSM przedmiotowcy ogólni są po prostu leniwi, a w trudnej rejonówce jest genialny matematyk i świetna polonistka, to zaczęłabym się mocno wahać.
    --
    On nie jest winny, on jest inny

    Z dzieckiem w Moskwie
  • jarkotowa1 03.02.12, 11:07
    Dlaczego uważasz, że nie ma szans na zajęcia w te same dni?
    Mój syn chodzi do szkoły popołudniowej i plany są tak układane żeby dzieciaki miały w te same dni KS i instrument, żeby właśnie uciążliwości związane z dojazdami ograniczyć do minimum.
    Co prawda dochodzi też chór, ale ten jest raz w tygodniu więc uczniowie całej szkoły muszą się dostosować. Zajęcia z chóru są w trzech godzinach i pani nie zgadza się żeby dzieci z kl I przychodziły na ostatnią godzinę bo to dla nich zbyt obciążające.
  • tijgertje 03.02.12, 18:12
    jarkotowa, tyle, ze kasia ma 2 synow i co z tego, jak kazdy bedzie miec instrument i teorie jedno po drugim, jesli sa w zupelnie innych sekcjach i teorie moga miec w zupelnie inne dni. Naprawde nie ryzykowalabym, ze przez kolejne 3 lata beda miec na tyle szczescia, ze jakims cudem dzieciaki beda miec zajecia w te same dni czy w tym samym czasie.
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • jarkotowa1 04.02.12, 11:04
    Masz rację, trochę się pogubiłamsmile
  • mama_dorota 03.02.12, 17:44
    Jak cię sprawa Julka niepokoi, to daj go do popołudniowej, a maluchy zostaw w OSM. Tobie z małymi będzie łatwiej, a Julek już sobie poradzi.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • kasiask 03.02.12, 17:53
    Julek idzie do popołudniówki przede wszystkim ze względu na profesora, który akurat tam uczy.
    Z resztą ogólnokształcące gimnazjum dosyć mocno mi podpadło i nie chciałabym, żeby tam chodził.
    Maluchy chyba rzeczywiście zostawię w OSM. Chyba, że się Maks nie dostanie to wtedy całkowicie się przeorganizujemy.
    --
    Katarzyna
  • tijgertje 03.02.12, 21:46
    na perkusje na pewno by go przyjeliwink
    --
    autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
  • linusia_75 06.02.12, 10:51
    Ja tam na początku IV klasy w trybie 6-letnim /szkoła popołudniowa/przeżyłam szok logistyczny.
    Owszem, instrument 2 razy.
    Kształcenie słuchu 2 razy, audycja 1 raz / nie powiem zgrana z kształceniem,zaraz po/ i chór / w zupełnie inny dzień, po to, żeby właśnie z teorią i to we wszystkich klasach nie kolidował/.
    Do tego akompaniament. Wciśnięty ledwo ledwo, pół godziny po KS.

    Pierwsza wersja zakładała... zajęcia w soboty.
    Na szczęście córka i parę osób z jej szkoły miała /i nadal ma/ na drugą zmianę i pierwszy plan w muzycznej bardzo kolidował z lekcjami w podstawówce. Półtorej godziny z nauczycielem teorii, dyrekcją i kilkoma rodzicami kombinowaliśmy plan. Udało się, ale zajęcia ma 3 - 4 dni w tygodniu i to często po parę godzin /nauczyciel od chóru przed koncertami zarządza próby prawie codziennie !/. Instrument ma zawsze rano, przed podstawówką, często dodatkowe lekcje przed koncertami /konkursami/ więc 4 dni w muzycznej.

    Teraz jakoś to ogarnęliśmy, ale początki były masakryczne, a pan mówiący dzieciom, żeby się z lekcji w podstawówce zwalniały, bo próba chóru, doprowadzał mnie do rozpaczy.
    Mieszkam w małym mieście, nie ma tu OSM, a odległość między domem i obiema szkołami to max. 20 minut z buta.
    I jest ciężko.
    Córce często trzeba dowozić obiady, instrument, książki, podwozić, bo raz, że już ciemno i strach, dwa - z buta nie zdąży , bo ma 10 minut między podstawówką a muzyczną.

    Gdybym miała wybór, zdecydowałabym się na OSM tylko wiążąc przyszłość dziecka z zawodowym graniem. Czego niestety w wieku lat 7 nie da się w żaden sposób przewidzieć wink.

    Po prostu musicie sami oszacować jak bardzo Wam logistyka da w kość i czy w ogóle dacie radę ogarnąć wariant szkoły popołudniowej.
  • mama_dorota 06.02.12, 13:01
    Mnie najwięcej o tych problemach logistyczno-planowych mówi fakt, że w OSM rzadko ktoś odchodzi, kilkakrotnie więcej dzieci dochodzi w trakcie podstawówki, niż rezygnuje ze szkoły, a w popołudniowej, która jest najbliżej mnie zaczyna około 50-ki, a kończy czasem i kilkoro z rocznika. I na pewno nie chodzi tu o zdolności, tylko właśnie o trudności w pogodzeniu wszystkiego ze sobą. Córka znajomych, która chodziła do popołudniówki miała w IV klasie też zajęcia w SM 4 razy w tygodniu.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • feniks_z_popiolu 26.02.12, 07:21
    Logistyka, logistyka i jeszcze raz logistyka przemawia zdecydowanie na rzecz OSM.
    To mówię ja, w 5-tym roku szkoły popołudniowej. Dobrze jeszcze, że obie szkoły w miarę blisko i dzieci dają rade się same przemieścić. Na dodatek fortepian więc nie trzeba targać ze sobą instrumentu. Ale i tak zajęcia 3 razy w tygodniu po 2-3 godziny. Zmęczenie dziecka, brak czasu na ćwiczenia a także na inne aktywności. Gdybym wiedziała to wszystko te 5 lat wcześniejsad
  • mama_dorota 27.02.12, 09:43
    Ja wiedziałam i zdawałam sobie sprawę z tego, że u nas to by było niewykonalne, dlatego w grę wchodziło tylko SM.
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/
  • mama_dorota 27.02.12, 09:43
    *OSM
    --
    www.inteligentny-projekt.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.