Dodaj do ulubionych

Rezygnacja w połowie roku

17.12.15, 21:37
Witajcie, forum podczytuję już od pewnego czasu, ale to mój pierwszy post tutaj.

Mamy ostatnio pewien dylemat...
Moja córka jest teraz w drugiej klasie SM, gra na wiolonczeli. Pierwszą klasę przeszła praktycznie bezproblemowo, nauczyciel ją chwalił i nawet zadawał trudniejsze utwory. Fakt, w wakacje nie ćwiczyła prawie w ogóle, ale od września z powrotem wzięła się do pracy. Na samym początku roku szkolnego jeszcze było jako tako, ale z biegiem czasu jest coraz gorzej. Nie radzi sobie z zadanymi utworami, tak że nauczyciel ostatnio musiał jej wyszukiwać łatwiejsze, w ogóle nie zapamiętuje wskazówek pana i właściwie nie poprawia własnych błędów. Nie jest to kwestia lenistwa, bo ćwiczy sporo, szczególnie ostatnio, ale chyba bardziej techniki tych ćwiczeń. Niestety, ja nie potrafię jej pomóc, bo słuchu nie mam za grosz, a sama ewidentnie sobie nie radzi.
Na początku stycznia ma egzamin i czarno go widzę. Jej nauczyciel wychodzi z siebie, aby jej jak najbardziej pomóc się przygotować, ale w tym tygodniu i on przyznał, że już nie ma żadnego pomysłu. Nie mamy pojęcia, w czym leży problem: nie w zdolnościach (bo te chyba same z siebie nie znikają), nie w lenistwie (bo ćwiczy) i nie w braku chęci (bo tych jest sporo).
Oczywiście, im gorzej jej idzie, tym córka jest bardziej załamana.
Bardzo mi jej żal, ale chyba nadszedł moment, aby się pożegnać ze szkołą muzyczną. Córka na początku nie chciała nawet o tym słyszeć, ale chyba powoli dochodzi do niej, że to przestaje mieć sens. Myślę, żeby egzamin był jej ostatnią szansą.
Może w przyszłym roku spróbuje od nowa?

Czy może ktoś miał podobne doświadczenia? A jeżeli nie, to może ktoś ma jakikolwiek pomysł, jak wyjść z tego impasu?
--
Mężowie są stworzeni, żeby do nich mówić. To im pomaga skoncentrować się na tym, co czytają.
Obserwuj wątek
    • tijgertje Re: Rezygnacja w połowie roku 18.12.15, 00:33
      dziwne to nieco, ze dziecko, ktore sobie swietnie radzilo ma nagle tak duze problemy. Czy to tylko kwestia gry na wiolonczeli, czy ogolnie zauwazylas roznice w zachowaniu i koncentracji corki ? Dla mnie brzmi to na tyle dziwnie, ze w pierwszej kolejnosci wykluczylabym problemy natury medycznej i zrobila podstawowe badania z okresleniem poziomu wit D. Moj 11- latek tez ma ostatnio na pienku ze swoim nauczycielem. Cwiczy tyle co nic, nie ma tego entuzjazmu co wczesniej, zacwicza bledy itp, choc wszyscy wiemy, ze stac go na znacznie wiecej. Niby wszystko jest ok, ale widze, ze jest zmeczony i koncentracja sprawia mu wiecej problemow niz zazwyczaj. Czy nauczyciel twojej corki przychodzi na lekcje z instrumentem? Wiem, ze nie wszyscy to robia ( co uwazam za skandaliczny nawyk). Dzieci ucza sie przez nasladowanie i dobrze jest, gdy nauczyciel nie tylko tlumaczy, prowadzi reke itp, ale pokazuje na wlasnym instrumencie jak cwiczyc, gra razem z dzieckiem. Dzieci siebie czesto po prostu " nie slysza". Warto, abys chodzila z corka jakis czas przynajmniej na lekcje, mozesz robic notatki, a potem siedziec przy corce jak cwiczy. Nie musisz byc muzycznym geniuszem, zeby widziec czy cwiczy tak, jak nauczyciel kazal. Zwrac uwage na to, jak cwiczy. Czasem ktos 3 godziny gra w kolko cos od poczatku do konca nie robiac zadnych postepow. Zwlaszcza przy dluzszych utworach wazne jest cwiczenie fragmentami, jak w ktoryms miejscu powtarza sie blad, gra sie tylko jeden motyw, takt, 2 takty, potem wiekszy fragment. Nauczyciel syna tlucze mu do glowy, ze ma cwiczyc krotki fragment tak dlugo, az zagra bez pomylki 5 razy z rzedy. Jak za czwartym razem sie pomyli, zaczyna liczenie od poczatku. Rozkladanie na czynniki pierwsze tez jest skuteczne, np nie wazne czy bedzie czysto, skupiacie sie wylacznie na tym, zeby wszystkie nuty zostaly zagrane prawidlowym smycKiem, innym razem na pustych strunach gracie tylko trudne rytmy, jak mala pracuje nad intonacja, to nie wazne jakim smyczkiem, byle czysto bylo, warto grac w rownych wartosciach, potem w roznych wymyslonych rytmach. Dopiero na koncu laczy sie wszystkie elementy razem. Tez gram na wiolonczeli, wracam do grania po kilku latach przerwy i smyczkowanie to droga przez meke, ale wlasnie w taki sposob od nowa ustawiam baze. Z synem czasem gram razem i wtedy " samo" wychodzi, choc najeczy sie przy tym dziecie okrutnie, bo na lekcji jest ok, ale w domu gra fragmentami to straszna kara big_grin Nawet jak przy dziecku gluchy muzycznie tato siedzi, to mlody cwiczy znacznie bardziej efektywnie. I wole, zeby przypilnowany solidnie pocwiczyl 15 minut dziennie, niz przegrywal w kolko ale bez wiekszego sensu cale utwory.
    • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 18.12.15, 05:56
      O ile w grę nie wchodzi jakaś sprawa z zupełnie innego porządku (a dobrze widzi? nie potrzebuje okularów?), to jedyny praktyczny sposób, który widzę to wziąć kogoś - nauczyciela, studenta - żeby jej w domu pomógł w ćwiczeniach. Może nie potrafi sama jeszcze ćwiczyć. Może za dużo elementów do kontrolowania. Może ma jakiś uraz, że "i tak źle, więc po co się starać". A może czegoś nie rozumie i sama nie wie, czego. Jeśli w pierwszej klasie dobrze sobie radziła i teraz chodziła na lekcje, to takich wielkich braków nie do nadrobienia mieć nie może chyba?

      Wiadomo, to powinna być sprawa szkoły i nie po to dziecko jest w szkole muzycznej, żeby chodziło na lekcje prywatne, ale też wiem, że wielu zwł. "niemuzycznych" rodziców korzysta z takiej pomocy, przynajmniej doraźnie.
      --
      Marianna 27 sierpnia 2007
      Helena 16 marca 2009

    • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 05.01.16, 14:55
      A to nie jest tak, że to Ty zniechęcasz w tym momencie córkę do szkoły muzycznej, bo na drodze pojawił się problem? Podejrzewam, że skoro córka świetnie radziła sobie w 1-ej klasie, to nauczyciel zadał jej trudniejsze utwory, a że święta itd., to tych ćwiczeń z nauczycielem nie było odpowiednio dużo i stąd wynikają problemy.
      Moja córka również jest teraz w 2-ej klasie, akurat na akordeonie i też bardzo jej się podwyższył poziom. Tymczasowo ma inną nauczycielkę, która jest ambitną osobą i córka dostaje utwory przeznaczone dla starszych klas. Przed świętami głównie pracowały nad utworem na jasełka, co córka się go nauczyła, to nauczycielka go poprawiała, zmieniała nuty, podwyższała poziom, żeby robił jak największe wrażenie, dodawała coś i ostatecznie dużo czasu na to zostało poświęcone przez ciągłe zmiany. Córka gra go świetnie, znacznie starsze dziecko by się nie powstydziło, ale dwa niełatwe utwory na egzamin, który ma być za 9 dni zostały zaniedbane i tych ćwiczeń z nauczycielką było niewystarczająco. Córka w dużej mierze umie je grać, są naprawdę ładne, miała ćwiczyć w święta, ale w obu utworach są momenty, że ona kompletnie nie ma pojęcia jak je grać na drugą rękę, do tego nauczycielka coś tam popodkreślała, pozmieniała i ona w tym momencie nie wie co i jak. Twierdzi, że bez wskazówek nauczycielki nie da sobie rady, a ja też jej nie pomogę, bo kompletnie się na tym nie znam. 9 dni to bardzo mało na opanowanie tego wszystkiego, ale to nie jest powód, żeby się załamywać, a jeśli słabiej jej pójdzie na egzaminie, to jeszcze nie koniec świata.
      • mysiaapysia Re: Rezygnacja w połowie roku 05.01.16, 17:04
        ale dwa niełatwe utwory na egzamin, który ma być za 9 dni zostały zaniedbane i tych ćwiczeń z nauczycielką było niewystarczająco

        Tego kompletnie nie rozumiem. Sorry, ale żaden odpowiedzialny nauczyciel tak by nie zrobił. Dziecko chodzące do szkoły muzycznej ma semestralne egzaminy na ocenę. Tego nauczyciel nie powinien lekceważyć.
        Nawet dzieci konkursowe muszą się przykładać do tych egzaminów. Popis, zwłaszcza świąteczny to fajna sprawa, ale są też obowiązki.

        Inna sprawa - czy ten świąteczny utwór nie może być grany na egzaminie? Skoro wyszedł dobrze, to na pewno podwyższyłby ocenę.
    • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 07.01.16, 12:26
      Hej, Wenus wink

      I jak sytuacja? Mała miała już egzamin? Czy dopiero przed nią? Daj znać, czy podeszła i czy jakieś dalsze decyzje.

      Koza - a jak Twoja akordeonistka?

      Po przeczytaniu tej dyskusji dochodzę do wniosku, że a) jednak mam dość luźne podejście do egzaminów, przynajmniej na etapie klasy drugiej, nasza nauczycielka najwyraźniej też - moja córka np. teraz dostała etiudę na 10 dni przed egzaminem, bo pani uznała, że ta poprzednia jej nie leży; egzamin był owszem ważny, ale jakoś przeszedł bez spinki - miała pokazać, co umie, tak jak umie; b)mimo wszystko cieszę się, że u nas egzaminy semestralne odbyły się przed świętami smile
      --
      Marianna 27 sierpnia 2007
      Helena 16 marca 2009

      • mysiaapysia Re: Rezygnacja w połowie roku 07.01.16, 18:29
        Trochę zazdroszczę wam luźnego, a właściwie normalnego podejścia do egzaminów, szczególnie semestralnych.
        Mój młodszy też skrzypek, pierwsza klasa, ma przesłuchanie za nieco ponad tydzień. Gra dużo powyżej programu tej klasy, ale i tak nauczycielka prosi o przyłożenie się do gam itd. Ona na szczęście też mówi, że egzamin ma pokazać ile dzieci umieją.
        Natomiast starsza córka w sekcji klawiszowej jest za każdym razem przerażona egzaminem. Nie ona jedna. Właściwie wszystkie dzieci strasznie to przeżywają. Jej nauczycielka mówi, że to z powodu nie najlepszej atmosfery tworzonej przez osoby wchodzące w skład komisji. Te panie są w ogóle nieprzyjemne jako ludzie, współczuję ich uczniom. Najgorsze, że strasznie czepiają się dzieci, które są laureatami konkursów. Zdarzają się kąśliwe uwagi, wcale niemerytoryczne. A zawsze myślałam, że wśród artystów jest inne podejście do drugiego człowieka.
        Jedna z matek próbowała ustalić, czy przypadkiem laureat (zwłaszcza kilku konkursów) nie powinien być zwolniony z egzaminów, ale nie uzyskała jasnego stanowiska szkoły.
        • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 08.01.16, 09:14
          > Trochę zazdroszczę wam luźnego, a właściwie normalnego podejścia do egzaminów,
          > szczególnie semestralnych.

          Ja cały czas się uczę takiego podejścia. W zeszłym roku córce nauczycielka dawała jakieś znaki na konkursie, córka nie bardzo wiedziała o co chodzi i siedziała zdezorientowana na scenie. Myślała, że nauczycielce chodzi o to, że na złe przyciski rękę ustawiła i ostatecznie już nie wiedząc o co chodzi zaczęła grać od złych klawiszy, co nigdy jej się nie zdarzyło. Oczywiście w trakcie grania to poprawiła. Kiedy zeszła ze sceny, to ja ją zestresowałam mówiąc co się stało, przecież była tak świetnie przygotowana i zawsze wiedziała jak zacząć grać. No i ona się wtedy rozkleiła. Miałam totalne poczucie winy, bo gdyby inne podejście z mojej strony, to ona by się tym jakoś nie przejęła. Od tej pory postanowiłam, że nigdy już nie popełnię takiego błędu.
          Na szczęście nadal bez stresu wychodzi na scenę. Na pewno pocieszający jest fakt, że akordeon to jest ogólnie taki instrument, że nawet najlepsi uczniowie popełniają błędy, bo tutaj nie widzi się klawiszy, więc ważne jest, żeby pomimo wszystkiego grać nadal jakby nic się nie stało.
        • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 08.01.16, 13:42
          A u nas skrzypkowie w pierwszej klasie w ogóle nie mają egzaminu.

          Nie wiem, jak to jest formalnie, ale wydaje mi się, że przynajmniej w młodszych klasach i tak nauczyciel ma decydujący głos w sprawie oceny semestralnej, za całokształt.


          Słynną "szkołomuzyczną presję" to ja zaobserwowałam na razie na konkursach. Wyraźnie jest to pole rywalizacji i uczniów, i nauczycieli. Na razie egzaminy (dwa) nie były stresującymi wydarzeniami. Chociaż oczywiście są rodzice , którzy ulegają nastrojom typu "siedmiolatek dostał cztery plus, to fatalnie wróży karierze".

          Najwięcej zależy od nauczycieli. W naszej szkole różne sekcje mają różne natężenie stresu egzaminacyjnego (tradycyjnie najluźniejszą atmosferę ma sekcja dęta smile)
          --
          Marianna 27 sierpnia 2007
          Helena 16 marca 2009
          • mysiaapysia Re: Rezygnacja w połowie roku 08.01.16, 15:27
            Mi raczej chodziło o podejscie nauczycieli. Rodzice właśnie dziwią się takiej atmosferze. Zwłaszcza rodzice dzieci konkursowych. Skoro uczeń zdobywa nagrody to przeciez umie na najwyzsza ocenę. A niestety nie zawsze tak jest oceniany na egzaminie. Czasami wyżej oceniani są przeciętni uczniowie z latwiejszym repertuarem. To nie jest ok i fatalnie wpływa na motywacje ambitnych dzieci
            • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 16.01.16, 08:50
              Zobacz, co znalazłam przepisach CEA:

              10. Laureaci ogólnopolskich konkursów, przesłuchań i przeglądów w zakresie przedmiotów artystycznych, których organizatorem jest Centrum Edukacji Artystycznej, otrzymują odpowiednio z danych zajęć artystycznych celującą ocenę końcoworoczną (semestralną), a w przypadku, o którym mowa w § 10 ust. 2, są zwolnieni z egzaminu promocyjnego.

              Może rodzice mogą się na to powołać (chociaż nie każdy konkurs jest tej samej rangi, przy konkursach np. regionalnych to być może nie obowiązuje, ale jednak logika nakazuje, żeby osiągnięcia konkursowe powinny być brane pod uwagę przy ocenie). U nas nie słyszałam o przypadku, żeby laureat konkursu nie miał piątki. Bardzo też te dzieci są przez szkołe doceniane - dyplomy zawsze się wiesza w holu, na stronie internetowej szkoły są gratulacje, dzieci dostają też wpis na świadectwie za wyróżnienia lub miejsca i dodatkowe nagrody "od szkoły" za świetne wyniki i reprezentowanie szkoły. Czy u Was np. Rada Rodziców nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie?



              --
              Marianna 27 sierpnia 2007
              Helena 16 marca 2009

              cosłychaćudziewczynek
          • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 08.01.16, 15:54
            W naszej szkole różne sekcje mają różne natęże
            > nie stresu egzaminacyjnego (tradycyjnie najluźniejszą atmosferę ma sekcja dęta
            > smile)

            To też zauważyłam w naszej szkole, że wszystko zależy od sekcji.
            Chyba najbardziej stresują się skrzypaczki. Akordeoniści akurat wydają się wyluzowani.
            Tylko jeden chłopak bardzo się stresował, płakał na popisach, inni go pocieszali, ale w tym roku wypisał się ze szkoły. Chyba emocjonalnie nie podołał.
      • wenus.z.willendorfu Re: Rezygnacja w połowie roku 10.01.16, 21:52
        Egzamin dopiero we wtorek i choć pan nie wróży młodej spektakularnych sukcesów, jest lepiej. Wygląda na to, że po przerwie świątecznej coś się w niej przełamało i chyba załapała, w czym rzecz. Wiadomo, przez tak krótki czas nie da się nadrobić wszystkich zaległości i poprawić wszystkich błędów (miała tylko 1 lekcję po świętach, a druga jutro), ale może wyjdzie na prostą. Ostatnio zaczęła sama siebie nagrywać komórką, a potem przesłuchiwać, jak idzie. Może to jej właśnie pomaga? Nie wiem, na razie jestem ostrożna z optymizmem. Więcej się dowiem po jutrzejszej lekcji.
        --
        Człowiek w końcu pochodzi od małpy, czy od dzidziusia?!
        • annagajda7 Re: Rezygnacja w połowie roku 11.01.16, 11:52
          nie będzie źle, ale może pomyślcie o kimś do pomocy? U mnie uczy się dziewczynka na skrzypcach.Chodzi do SM a do mnie prywatnie. Miała kilkumiesięczną przerwę i duże zaległości z powodu tragedii rodzinnej ( wybuch gazu w czasie kiedy miała zajęcia w SM pozbawił ją dachu nad głową i spowodował niezłe zamieszanie w rodzinie). Nauczycielka już niemal ją skreśliła. Z poczatku było ciężko, bo młoda nie wierzyła w siebie, jednak już po kilku miesiącach nabrała takiej werwy i ochoty że teraz skrzypiec nie da się jej wyrwać z rąk. Co prawda przychodzi do mnie 3 razy w tygodniu i mama bardzo pilnuje, ale dało się i jest świetnie a same 5 z egzaminów są dla mnie bardzo miłe i budujące. roszę zatem o cierpliwość. Uszy do góry! będzie dobrze
    • wenus.z.willendorfu Re: Rezygnacja w połowie roku 12.01.16, 19:07
      Młoda już po egzaminie. Sama nie mogę w to uwierzyć, ale dostała minus cztery. Na tę chwilę to naprawdę baaardzo dobra ocena! Nawet sam jej nauczyciel stwierdził, że gdyby egzamin odbywałby się tydzień wcześniej, to mogłaby liczyć co najwyżej na trzy z dwoma minusami. To dowodzi, że po prostu coś się ostatnio w niej odblokowało. Oczywiście bardzo mnie to cieszy, ale mam nadzieję, że problem już się nie powtórzy. Teraz młoda chodzi dumna i blada i po ostatnim stresie nie ma śladu smile

      --
      Mężowie są stworzeni, żeby do nich mówić. To im pomaga skoncentrować się na tym, co czytają.
      • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 13.01.16, 08:49
        Cieszę się bardzo! Brawo! Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

        Teraz zasłużony wypoczynek smile A do kolejnego egzaminu sporo czasu, żeby przemyśleć, jak ewentualnie córkę wesprzeć.

        --
        Marianna 27 sierpnia 2007
        Helena 16 marca 2009

        cosłychaćudziewczynek
      • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 15.01.16, 06:45
        No to brawosmile)).
        Naprawdę duży postęp.
        My wczoraj mieliśmy egzaminy. Córka miała sporo do nadrobienia, za mało lekcji z nauczycielką gdzie miałaby przećwiczone utwory na egzamin, ale wzięła się intensywnie do pracy i w środę ze 2 godziny ćwiczyła (wg jej nauczycielk codziennie powinna ćwiczyć 2 godziny, ale ja zastanawiam się kiedy). Nie było żadnej komisji, tylko ich nauczycielka oceniała, a jest bardzo wymagającą osobą. Córka dostała 4 i dużo pochwał na temat swoich możliwości i wrażliwości muzycznej. Czwórki były tylko dwie (drugą dostała bardzo zdolna 5-klasistka, z którą córka jest często porównywana, że mają taką samą wrażliwość i że może pójść w jej ślady), jedna piątka, a reszta to same 3-ki.
        Nie mam pojęcia jak inni oceniają na takich egzaminach. Dla mnie jednak ta 4-ka to duże osiągnięcie biorąc pod uwagę jak inni zostali ocenieni.
        • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 15.01.16, 12:07
          Gratuluję!

          Kurczę, powiem Wam że u nas w szkole to chyba jest baaaardzo lajtowo z ocenami z instrumentu, bo w pierwszych klasach nie stawiają trójek. Ze skrzypiec w drugiej klasie były w tym roku prawie same piątki, w trzeciej kilka czwórek - a szkoła ogólnie chyba uchodzi za b.dobrą i trzymającą poziom,. Czyli jak zwykle widać, że ocena ocenie nierówna...

          --
          Marianna 27 sierpnia 2007
          Helena 16 marca 2009

          cosłychaćudziewczynek
          • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 15.01.16, 14:23
            Podejrzewam, że w szkole mojej córki normalnie są lepsze oceny, bo dzieciaki wydawały się zaskoczone ocenami. W tym roku jest nauczycielka na zastępstwie, no i to taki typ perfekcjonistki. Nie każdy ją lubi, bo dużo wymaga.
            Tróję dostał nawet chłopak, który ma stypendium naukowe ze względu na swoje zdolności muzyczne i jest to jedyny uczeń tej szkoły, który na ten rok szkolny uzyskał takie stypendium. Normalnie 4 by mnie nie ucieszyła (ale też nie rozczarowała), ale w tym przypadku to jak 5 wink.
              • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 16.01.16, 08:27
                > Tylko mnie dziwi, że komisja była jednoosobowa. Tak chyba nie może być? Co to za szkoła? Publiczna?


                Tak, publiczna. Ponoć miała być jeszcze jakaś pani kurator, ale nie dotarła na czas.
                Mi to tam w sumie wszystko jedno ile osób oceniało, ważne, że to już za nami. Przyznam szczerze, że stresowałam się o wiele bardziej od mojego dziecka.
      • ag1235 Re: Rezygnacja w połowie roku 21.01.16, 09:13
        My też już po przesłuchaniu. I niestety nie poszedł tak jak na próbach. Grała nieczysto i bez tempa - fortepian sobie a ona sobie. Trochę to dziwne bo jak ćwiczyła zna lekcjach z pianinem to pani nic nie mówiła że zwalnia - czyli było dobrze. A tu na scenie sobie nie poradziła. Zastanawia mnie czy ona słyszy że fałszuje ( wiolonczela 2 kl)? . Nieraz jak gra w domu to gra tak nieczysto i nic z tym nie robi. Problem z rytmem miała " zawsze" ale jakoś na początku roku było dobrze aż sie pani zdziwiła że jest rytm dobrze grany. Teraz się zastanawiam czy dalsze chodzenie do szkoły ma sens? Za cale półrocze dostała 4 bo pani nie podobało się ten rytm. A poza tym to odstaje od grupy. Tamci jeżdżą na różne konkursy a ona nie możne zacząć grać dobrze. I w doborze utworów widzę różnicę tamci dostają utwory grane przez np. trzy pozycje a " my " ciągle tylko w jednej. Po prostu moim zdaniem nie idzie w technice dalej - chociaż pani ją chwaliła, że zmiany ma ładne i dobre? Po tym przesłuchaniu i po omówieniu występu to teraz dużo mam wątpliwości czy iść dalej czy dać sobie z tym spokój????
        • koza_w_rajtuzach Re: Rezygnacja w połowie roku 21.01.16, 09:53
          A córka chce grać? Bo to chyba jest najważniejsze, żeby dziecko chciało chodzić do szkoły muzycznej i czerpało z tego przyjemność.
          Jeśli dziecko czuje, że nie chce, ma świadomość tego, że odstaje, to dla zdrowia psychicznego chyba lepiej zrezygnować. Ale jeśli mimo wszystko chce uczęszczać do tej szkoły, to nie ma sensu rezygnować.
          Moja córka uwielbia szkołę muzyczną. Zawsze mówi, że chodzi tam dla odprężenia się. Wyniki to nie wszystko, chodzi chyba o to, żeby zajęcia dodatkowe były dla dziecka przyjemnością, a nie poczuciem zmarnowanego czasu. Poza tym skoro dziecko dostało się do szkoły muzycznej (nie wiem jak u Was, ale zakładam, że też zdecydowana większość nie dostaje się), to znaczy, że raczej nie jest tak źle.
          • ag1235 Re: Rezygnacja w połowie roku 21.01.16, 14:48
            "Poza tym skoro dziecko dostało się do szkoły muzycznej (nie wiem jak u Was, ale zakładam, że też zdecydowana większość nie dostaje się), to znaczy, że raczej nie jest tak źle. "
            Tak u nas egzamin był wieloetapowy i jeżeli dostana się na strunowe to musi co tam słyszeć - tak przynajmniej sobie to tłumaczę gdy w domu tak potrafi fałszować - i na tym przesłuchaniu też fałszowała na potęgę - chociaż jak to pani powiedziała, ze dopiero po jakimś czasie poprawiała się. Ja odnoszę wrażenie ,że ona teraz skupiła się na tym aby podczas całego grania nie pomylić się bo poprzednio taką miała wpadkę i to strasznie przeżyła. Musimy na spokojnie usiąść pogadać' co dalej. Ja po niej widzę ,że bardzo lubi chodzić na rytmikę.
            • mysiaapysia Re: Rezygnacja w połowie roku 21.01.16, 17:46
              A macie w domu pianino albo keyborda, żeby jej akompaniować tą samą linią melodyczną? Gdy mój synuś gra, a ja nie jestem pewna, czy zagrał czysto, wtedy gram na pianinie razem z jego skrzypcami i od razu słychać, czy faktycznie jest fałsz.
              Poza tym staram się szukać na youtubie jak inni grają dany utwór (jak da radę np. z jakiegoś konkursu).
              Nauczycielka proponuje też ... zamykać oczy podczas grania. Trochę to może dziwne, ale często pomaga.
              • tijgertje Re: Rezygnacja w połowie roku 22.01.16, 01:14
                Idealnie czyste skrzypce z fortepianem zawsze beda robic wrazenie falszywych. i na odwrot, to ze sie z fortepianem zgadza, nie znaczy, ze jest tak naprawde czysto wink Inny system strojenia. ale na poczatku nauki, jak dziecko nie potrafi sobie wyobrazic, jak cos ma brzmiec, to faktycznie pomaga. Moje poczatki na wiolonczeli to byla jazda, bo widzac nuty, wiedzialam, jak cos ma brzmiec, tylko czasem ciut trwalo, zanim to na strunie znalazlam big_grin
                zamykanie oczu to dobry sposob, bo pozwala lepiej sie skupic na tym, co sie slyszy.

                --
                autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/
                • ag1235 Re: Rezygnacja w połowie roku 22.01.16, 14:04
                  Spróbujemy z tym zamykaniem oczu, może to jej pomoże. Tylko , że mnie naszły wątpliwości czy mamy nadal tyle czasu ćwiczyć jak w tym półroczu? Naprawdę dużo czasu córka ćwiczyła czasami to trzeba było ją "troszkę zmuszać "( oczywiście słowem bo uważam, że jak nie będzie chciała grać to i tak nie zagra) a sam efekt był marny. W tej chwili to jestem na siebie zła za to ,że właśnie tyle czasu było poświęcone a pani zważyła tylko same minusy. Na szczęście ona tym się tak nie przejęła jak ja.
        • pepperann Re: Rezygnacja w połowie roku 21.01.16, 10:12
          Dokładnie to samo, co Koza chciałam napisać.

          Czy wątpliwości są Twoje czy córki?

          Po pierwsze - czy chce grać? Jeśli chce się nauczyć grać na wiolonczeli, a szkołę lubi (lub chociaż toleruje) to lepszego miejsca na nauczenie się grania na instrumencie pewnie nie znajdzie. Choćby miała grac nie aż tak świetnie jak koleżanka. Podstawówka trwa sześć lat i dzieci naprawdę wszystkie osiągają dobry poziom gry, jeśli skończą.

          Po drugie - wyniki w pierwszych klasach o niczym nie przesądzają. Owszem - geniusze zwykle się wcześnie ujawniają, ale tacy rodzą się bardzo rzadko. Zdarzają się super zdolne dzieci, które potem tę muzykę porzucają, bo im się nudzi. Są też dzieci, które powoli się rozkręcają, ale pomału można z nich ulepić dobrych muzyków.

          Jeśli lubi grać - nie rezygnujcie z powodu czwórki!

          --
          Marianna 27 sierpnia 2007
          Helena 16 marca 2009

          cosłychaćudziewczynek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka