Kształcenie słuchu - zmora dzieci i rodziców?? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak sobie radzicie i Wasze dzieci oczywiście z kształceniem
    słuchu???? Szczególnie mam na myśli solfeże, ale tez inne zadania.
    Ja nie mam wykształcenia muzycznego i nie potrafię dzieciom pomóc w
    tym temacie. Żeby nie mieli zaległości musze wspomagać się pomocą
    fachowca - oczywiście odpłatnie. A jak to wygląda u Was??
    --
    Katarzyna mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antosia (2002) i
    Maksia (2005)
    • Moja starsza córka nie miała problemów z kształceniem słuchu ,liczę
      że Kai też nie będzie sprawiać trudności. Tak się złożyło ,że
      trafiła do tej samej nauczycielki co siostra.
      Korepetycje więc były zbędne.

      Na razie Kaja lekcjami zachwycona, wszystkimi ,w tym właśnie
      kształceniem słuchu.Zobaczymy jak w przyszłości.
    • U nas największą zmorą są nie tyle gamy i dyktanda muzyczne, ale
      solferze, czyli śpiewanie nutami. Ale ostatnio Jule kdostał z
      solferzu 5-tke, wiec początek mamy dobry. smile)
      --
      Katarzyna mama Mateusza (1996), Julka (1999), Antosia (2002) i
      Maksia (2005)
      • mój sobie na szczęście radzi (IV klasa podstawówki) i Bogu dziękuję,
        bo ja bym mu w solfeżach tudzież innych trudnościach nie pomogła,
        poza tym, że bardzo lubimy słuchać, o nutach żadne z nas nie ma
        prawie pojęcia, więc cieszę się, że chłopak sobie radzi sam, uff
        --
        Maciejek ma już 2 lata smile Moje starsze dziecko fotografuje
        (*) Zosia (20.X.2007 r. - 8 tc.)
        • no tu mamy czasem problem, niby słuch super, pani od teorii mówi że
          kuba "słyszy"- cokolwiek to znaczy -ale niestety tu jest dużo
          różnych zawiłości, ja też do pewnego etapu mogłam razem z nim się
          uczyć ale teraz już wymiękłam, mamy dziewczynę licealistkę która
          przychodzi raz w tygodniu z Kubą ćwiczyć skrzypce i jak trzeba to
          coś tam z nim z teorii zrobi ale to z rzadka, raczej radzi sobie
          sam, co oznacza ze nienawidzi tej teorii. Problem jest w tym że oni
          traktują to bardzo poważnie, nie ma żadnego klepania po główce tylko
          wymagają i lecą trójki i nawet minus trójki jak sobie dziecko nie
          radzi, a np teraz robią augmentację i diminucję- fajnie brzmi nie? A
          na rytmice jakieś wygibasy taktowania rękami nogami, przytupami i
          pieron wie czym jeszcze, Kuba mówi że jak robią na lekcji to mu
          super idzie a już w domu nie pamięta co to był za układ ruchów i
          klops! Ale podobno(jak mówi pani od tych lekcji) dzieci wszystkie w
          końcu to załapują, pocieszmy się więc że jakoś będzie!
          --
          Julka
          kliknij tu
          • ooo pamiętam dokładnie moje przygody jako ucznia na kształceniu słuchu. To się u
            mnie nazywało Umuzykalnienie (chodziłam do popołudniowej szkoły, tryb 4letni).
            Nuty znałam, bo wcześniej grałam na instrumencie ale bardzo źle wspominam
            interwały... dyktanda pisałam względnie ok, solfeż też nie najgorzej ale te
            interwały (kwinty, kwarty, tercje i jeszcze jakieś przymiotniki dochodziły:
            duże? małe? pomniejszone? - dokładnie już nie pamiętam) były to moja zmorą.
            Profesor wygrywał te interwały i kazał mówić jakie są. Miałam kłopot właśnie z
            tymi pomniejszonymi itp...uncertain
            Natomiast w szkole kochałam lekcje instrumentów i chór - i to wszystko
            przyćmiewało głupie umuzykalnieniesmile
    • A ja chodzę do szkoły muz. i szczerze to "walę" bo zawsze będą jedynki czy
      dwójki. Piątki rzadko się zdarzają... Dyktanda interwałowe jakoś się zalicza ale
      już dyktanda melodyczne są "dosyć" wink trudne.
      Ćwiczenia solfeżowe wystarczy poćwiczyć. Przedmiot żmudny, nudny i do życia
      człowiekowi nie potrzebny. Tą opinią kończę swoją wypowiedź.
      • piekarnik_pl napisał:
        Ćwiczenia solfeżowe wystarczy poćwiczyć. Przedmiot żmudny, nudny i
        do życia
        > człowiekowi nie potrzebny.

        Przedmiot faktycznie malo ciekawy, bo metodyka do duszy. Cwiczenia
        solfezowe wystarczy pocwiczyc? Ich zadaniem powinno byc rozwijanie
        sluchu i nauka czytania nut glosem, a nie wkuwania na pamiec melodii
        wstukanej jednym palcem na pianinieuncertain Przydac przecietnemu
        czlowiekowi do niczego sie nie przyda, ale jesli ktos lubi muzyke,
        to moze sie przydac, nawet bardzo. Pracowalam jakis czas w Holandii
        jako dyrygent choralny, prowadzilam 3 chory, z czego 2 koscielne i
        szczerze mowiac bylam pod ogromnym wrazeniem ich poziomu. Moja
        tresurka oczywiscie tez swoje zrobilawink Ludzie bez zadnego
        przygotowania muzycznego potrafili niezle czytac nuty a vista,
        spiewali niewiarygodnie szeroki repertuar 2-4 glosowy i nie bylo
        czasu na to, zeby wkuwac z kazdym glosem osobno melodie na pamiec,
        bo 2 razy w miesiacu trzeba bylo przygotowac liturgie, ludzie
        musieli jako tako czytac nuty.
        sama mam sluch bardzoz dobry, w ksztalceniu nikt mi nie pomagal, bo
        nie mial kto, ale i tak radzilam sobie bardzo dobrze, choc tak
        szczerze, naprawde zaczelam dobrze slyszec, jak zaczelam sie uczyc
        metoda relatywna. To dopiero bajkasmile 2 razy bylam na letnich
        seminariach Kodaly'owskich i ksztalcenie sluchu to byl jeden z
        ulubionych przedmiotowsmile Zeby nauczyc sie czytac nuty nazwami
        literowymi metoda absolutna, to trzeba miec sluch absolutny, albo
        prawie absolutny, ale metoda relatywna spiewania z nut moze sie
        nauczyc kazdy o przecietnym sluchu, bo zmieniajac tonacje nazwy
        poszczegolnych stopni gamy i odleglosci miedzy nimi pozostaja bez
        zmian, spiewa sie w zasadzie to samo transponujac. Dla mnie
        rewelacjasmile
        • Jak już profesjonalista przytekści to pewnie nie tylko ja, ale i większość rodziców nie wie o co chodzi.

          Ludzie, my tu niektórzy nieuczeni albo uczeni gdzie indziej i inaczej.
          • Hehe, faktycznie, dla mnie jasne, ale rzeczywiscie malo kto wie, o co
            chodzi. Ogolnie to caly myk polega na tym, ze w metodzie absolutnej
            trzeba zapamietac wysokosc dzwiekow w zapisie, tak jak dokladnie
            brzmia, czyli np a= 440Hz zgodie z kamertonem. Trzeba miec doskonale
            opanowana teorie muzyki, zeby sie w tym nie pogubic, bo w kazdej
            tonacji dzwieki brzmia inaczej (podwyzszane i obnizane krzyzykami).
            Metoda relatywna opiera sie na podstawowej budowie gamy durowej i
            molowej. Niezaleznie jaka sie gra czy spiewa, to zaczynajac od
            poczatku do-re-mi zawsze brzmi identycznie i odleglosci miedzy 12
            dzwiekami mozna dosc latwo zapamietac. Gamy rozne w zapisie ale w tym
            samym trybie (czyli dur albo mol) zawsze sa identyczne, trzeba je
            tylko nizej albo wyzej zaczac spiewacwink Kazcie dziecku zaspiewac na
            2 dzwiekach "a-a kotli dwa_", nawet jak jedno zacznie wyzej a inne
            nizej, to odleglosc miedzy dzwiekami zawsze jest taka sama. No bajka
            po prostuwink W bardzo prosty sposob mozna ze znakow przykluczowych
            znalezc pierwszy stopien tonacji, a potem to juz samo leciwink
    • Bardzo mi przykro , że kształcenia słuchu to taka WIELKA zmora
      rodziców i dzieci. Wszystko zależy od formy i sposobu przekazu
      wiedzy przez nauczyciela. JEśli mogę w czymś pomóc proszę pytać,
      jestem osobą kompetentną , pracuję z dziećmi w szkole muzycznej i
      znam problematykę.
      • Moje dziecko[ III klasa, I stopień, cykl 6-letni]ma duży problem z pisaniem
        dyktand melodycznych. A słuch ma niby dobry i nuty zna.
        W jaki sposób ćwiczyć z nią w domu, by wreszcie zaczęła otrzymywać dobre oceny?
        --
        www.youtube.com/watch?v=en5XWuArWTk
        • Mój syn miał podobny problem, niby wszystko dobrze a jednak oceny kiepskiesad i powiem Ci, że skusiłam się na ten program mijusic dyktando melodyczne bo doszłam do wniosku, że już albo to albo nic nie pomoże - bo ćwiczyć nie chciał a jak inaczej miał się nauczyć?! No i jak widać komputer do niego przemówił bo z programem sam się bawił i ćwiczyłsmile a w tym roku dostał nowy bo podobno wydawca zrobił nową wersję i starą za darmo nam wymienił, dokupiłam mu jeszcze dyktando rytmiczne i teraz sam ćwiczy i oceny też widać, że są wyższe smile
          • nie słyszałam o takich programach ale skoro pomagają to trzeba z nich korzystać.Pozdrawiam
            • My mieliśmy problem z kształceniem słuchu bardzo poważny, bo syn poszedł do SM od razu do IV klasy. Wcześniejsze jego doświadczenia z muzyką dotyczyły tylko instrumentu, więc znał bardzo dobrze nuty, trochę gamy, ale nadrobić trzeba było sporo.
              Po pierwsze zaangażowaliśmy korepetytorkę - nauczycielkę ze szkoły, uczącą inną klasę, spotykali się w szkole, co było dla mnie bardzo wygodne. Poza tym mniej więcej w połowie tego uzupełniania zaległości, na wakacje dostał od swojej pani od KSu klucz do programu Ear Master, do którego licencję zakupiła szkoła.
              Moim zadaniem to program i regularna praca z nim pomogły mu najwięcej właśnie w kwestii ćwiczenia. Korepetytorka wprowadzała teorię, a on stopniowo ćwicząc z programem (czasami 5-10 minut dziennie) zaczął rozróżniać co trzeba i nawet na półrocze w V klasie dostał 4-kę, podczas gdy w klasie jest niemało trójek, a nawet i jedna dwójka. Polecam wszystkim gorąco. Wersję demonstracyjną 7-dniową można ściągnąć za darmo, a może i w szkole zapytać, czy przypadkiem nie zakupiła licencji...
              Syn twierdzi, że z programem pracuje się generalnie trudniej, niż z prawdziwym pianinem. Często rozpoznawanie interwałów czy akordów na Ear Masterze szło mu słabiej, niż na lekcji, ale to chyba dobrze.
              --
              www.inteligentny-projekt.pl/
              • No tak tylko, że Ear Master to spory koszt, raczej nie osiągalny dla klasy nawet średnio zamożnej bo zawsze są ważniejsze wydatki.. więc albo trzeba mieć mnóstwo pieniędzy żeby go kupić, albo życzliwą nauczycielkę, która udostępni klucz licencyjny, co się raczej bardzo rzadko zdarza... U nas nie było takiej nauczycielki, mimo, że w szkole mieli ten program. Dlatego ja zaryzykowałam i kupiłam program tańszy, mniej na razie znany, a okazał się świetny smile i polecam go każdemu rodzicowi, który chce pomóc swojemu dziecku z kształceniem słuchu smile
                • >więc albo trzeba mieć mnós
                  > two pieniędzy żeby go kupić, albo życzliwą nauczycielkę

                  Licencja jest szkolna, nie nauczycielki. Faktycznie, sporo kosztuje nawet w tej najtańszej wersji i gdybym musiała kupić, to szukałabym tańszego.
                  Mój post miał być tylko potwierdzeniem twojego, że warto zainwestować w program, bo naprawdę dziecku pomaga.
                  Odgzrebałam link do znalezionego kiedyś na forum, które już nie istnieje darmowego programu:
                  www.doremi.sapirnet.pl/
                  Polecam zajrzeć. Kiedyś zaglądałam, ale wtedy nie miałam jeszcze pojęcia o co tam chodzi, więc ocenić nie potrafię.
                  --
                  www.inteligentny-projekt.pl/
                  • Mnie nauczyciel mojego syna polecił program do zdalnej nauki kształcenia słuchu i innych zagadnień muzycznych. Nauka z tego co mówił odbywa się w systemie e-learningu. Nie wiem jaki jest dokładny koszt tych lekcji, ale na pewno taniej niż korepetycje czy licencja. Portal nazywa się EduVivo, www.eduvivo.pl, to coś zupełnie nowego, wiec chyba warto zajrzeć
                    pozdrawiam mama Kamila 8 lat
                    • Cenna informacja smile
                      Napisz trochę o sobie i swoim dziecku. Witamy na forum smile

                      W II klasie u mojej córki w kończącym się roku szkolnym 3 lub 4 dzieci miało korepetycje z rytmiki i KSu, a dzieci w klasie 17-ro, więc procent całkiem spory. To jest naprawdę trudny przedmiot dla dzieci.
                      --
                      www.inteligentny-projekt.pl/
                      • Witamsmile Moj Kamil od dwóch lat uczy się prywatnie grać na pianinie. Na początku bardzo mu się podobało, ale jak to z chłopcami bywa, coraz częściej muszę go przymuszać do nauki, dlatego nie zdecydowałam się na zapisanie go do szkoły muzycznej. Ale dzieci moich znajomych, które uczęszczają na regularne zajęcia w szkole, również mają korepetycję, chociaż niechętnie się do tego przyznają. Stąd procent dzieci w klasie Twojej córki biorących dodatkowe lekcję może być jeszcze większy.
                        Staram się urozmaicić Kamilowi te lekcję stąd moje poszukiwania różnych alternatywnych źródeł i programów. Wiem, że za oceanem jest ich sporo, u nas jeszcze w powijakach, ale cieszę się, że coś się pojawia. Wyznaje zasadę, że w tym wieku najlepsze efekty daje połączenie nauki z zabawą, a niestety KSu to ciężki orzech do zgryzienia,
                        pozdrawiam
                        • Z polskich programów to faktycznie jeszcze nie ma zbyt dużo.

                          Mi udało się znaleźć 3 warte uwagi.

                          1) eduvivo.pl/ <- lekcje do wykupienia (interwaly / akordy / audycje muzyczne)
                          2) www.gimnastykasluchu.pl <- na razie za free, ale bedzie platne (interwaly / akordy)
                          3) Mijusic -> Różne pakiety, wersje pudełkowe. Z tego co zauważyłem bardzo skupiają się na teorii, a mało na ćwiczeniach praktycznych. Przynajmniej dla Akordów i Interwałów.

                          Pozdrawiam.
                          • 05.10.11, 21:53
                            Ta muzyka tylko się zareklamowała i nie pokazała więcej wink

                            Zajrzyjcie jeszcze tutaj. To jakiś darmowy program. Może się przyda.
                            www.doremi.sapirnet.pl/
                            --
                            www.inteligentny-projekt.pl/
                          • radektester napisał:
                            > Z polskich programów to faktycznie jeszcze nie ma zbyt dużo.
                            > Mi udało się znaleźć 3 warte uwagi.
                            > 1) eduvivo.pl/ <- lekcje do wykupienia (interwaly / akordy / audycje muzyczne)
                            > 2) www.gimnastykasluchu.pl <- na razie za free, ale bedzie platne (interwaly / akordy)
                            > 3) Mijusic -> Różne pakiety, wersje pudełkowe. Z tego co zauważyłem bardzo skupiają się na teorii, a mało na ćwiczeniach praktycznych. Przynajmniej dla Akordów i Interwałów.

                            Interwały i trójdźwięki można ćwiczyć za darmo na:
                            dur-moll.pl
                            Na tej stronie pojawiają się co jakiś czas nowe zadania i ćwiczenia.
    • Moja lubi kształcenie słuchu, jest dopiero w 2 klasie, moze dlatego, zobaczymy. W szkole salę mają wyposazoną w komputery i program, kazde dziecko ma swój komputer do dyspozycji, córce się podobają zajęcia, nauczycielkę mają tez bardzo fajną. Oceny na razie ok, mała ma ambicje, żeby mieć swiadectwo z czerwonym paskiem smile, zobaczymy czy jej się uda.
      --
      córcia - październik 2001
      synuś - listopad 2005
      synuś - grudzień 2008
      • Mój syn też lubi te zajęcia. Ale może wynika to z tego, że po prostu nie ma z nimi problemu, lubi śpiewanki/klaskanki z solfeża, dyktanda też. Ale generalnie muzyka to jego świat (jemu w głowie cały czas gra) więc nic co jest związane z muzyką nie jest "be".
      • mój też lubi kształcenie słuchu i ma same piątki smile jedyne z czym ma czasem problem to zaśpiewanie niektórych melodii bo ma słaby głos i małą skalę.
        --
        Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
        • A w której jest klasie? Mój dokąd nie poszedł do SM śpiewał kiepsko, a właściwie to nie śpiewał (tylko hymn), dlatego myślałam, że on to akurat słuch muzyczny ma kiepski. Odkąd jest w SM i chodzi na chór rozśpiewał się na tyle, że potrafi z lekkością wyciągnąć wyżej niż córka smile Oczywiście mutacji jeszcze nie zaczął. W SM jest teraz od półtora roku.

          Ze stopniami z kształcenia słuchu było oczywiście różnie, bo zaczął ten przedmiot pod koniec IV klasy. Dotąd prawie nie umie śpiewać solmizacją, ale ostatnio niespodziewanie nas zaskakuje, bo zebrał od początku IV klasy tylko i wyłącznie same piątki smile

          Córka ma oceny cząstkowe z KS zawsze 5 lub 6, ale z rytmiki 4, 5 lub 6. Czasem o czymś zapomni i jakaś 1-ka wpada wink
          --
          www.inteligentny-projekt.pl/
          • w drugiej. na chór nie chodzi, prawdopodobnie będzie orkiestra od 4 klasy. on ma naturalnie małą skalę, taki lekko zachrypnięty głos, ale umówił się z panią od teorii że najwyższe dźwięki może zaspiewac o oktawę niżej smile
            --
            Nie wystarczy kochać ludzkość, trzeba jeszcze umieć wytrzymać z ludźmi.
            • Tak, z tymi niższymi o oktawę dźwiękami to jest dobre rozwiązanie na KS. Fajnie, że mają orkiestrę od 4 klasy. U nas od 6 i to tylko dla smyczkowców, a pozostali chodzą na chór lub zespół. Dla dęciaków z I stopnia nie zrobili zespołu, więc zostaje chór, a chłopcy niekoniecznie chór lubią.

              Jeden chłopiec z Piotrka klasy ma tak niski głos, bez mutacji, że cały czas miał problem ze śpiewem, nawet w najniższym głosie. Matka, nauczyciel instrumentalista z naszej szkoły musiała go zwolnić z tych zajęć (opinia laryngologa).

              --
              www.inteligentny-projekt.pl/
              • Szanowni Państwo
                Jestem nauczycielem KS w PSM II stopnia, w I stopniu też uczyłam. Okazuje się, że odpowiednie podejście nauczyciela, zainteresowanie ucznia zadaniami, bezstresowe lekcje naprawdę "czynią cuda", nawet w przypadku uczniów mniej wyposażonych słuchowo. Z rozmów z uczniami wyciągnęłam wnioski - bardzo podobają im się lekcje przy użyciu komputera, jak również stosowanie różnych metod aktywizujących przez nauczyciela ( dla nauczyciela takie zajęcia są również b. interesujące wink) Słuch można wyćwiczyć pod warunkiem, że dziecko ma motywację i nie ma zbyt negatywnych doświadczeń. A to jest rolą nauczyciela właśnie, by zmotywować i zarazić chęcią poruszania się w temacie bez większych oporów. Programy wszelkiego rodzaju do KS są niewątpliwie alternatywą - moi uczniowie również z nich korzystają, zwłaszcza Ci, którzy mają przed sobą egzamin wstępny na uczelnie wyższą i chcą tym intensywniej przygotować się do egzaminu z KS. Ostatnio pojawił się równie w wyd. Triangiel program Amabile, ten może przydać się uczniom rozpoczynającym edukację w SM I stopnia ( kl. I)-jeszcze się z nim nie zapoznałam, ale niebawem to zrobię, zwłaszcza, że jest tani.
    • Dla matki zielonej czego uczą się dzieci w I klasie na kształceniu słuchu, jaki zakres materiału.
      • Po pierwsze uczą się pisać nuty, poznają podstawowe wartości rytmiczne, myślę też, że kilka interwałów, no a przede wszystkim uczą się czysto śpiewać, a wiele z nich, szczególnie chłopcy, nie potrafi tego jeszcze w IV klasie. Rozwój muzyczny chłopców przebiega w inny sposób, niż dziewczynek, ale wszystko w końcu jest na czas wink.
        --
        www.inteligentny-projekt.pl/
        • D_M a co masz na myśli mówiąc o różnicach w rozwoju muzycznym ch i dz?

          1 klasa: pisanie nut, gama c-dur, wartości rytmiczne, interwały, śpiewanie solmizacyjne utworów z solfeża, dyktanda (pani gra a dzieci zapisują nuty; pani gra a dzieci w książce muszą w kolejności ponumerować rozsypankę taktów). Ale bez obaw. Program jest taki, żeby dziecko się tego nauczyło samo, tak jak literek i cyferek w szkole podstawowej.
          • Dzięki wielkie a te interwały o których czytam że takie trudne to co to właściwie jest. Przeczytałam definicję ale nie za bardzo wiem o co chodzi.
            • Mówiąc kolokwialnie - "odległość" dźwięków od siebie, trzeba po prostu usłyszeć dźwięki i nazwać je. Odległości tych dźwięków w gamie to interwał - n.p. różnica całej gamy /8 dźwięków/ między c1 i c2 to oktawa, 6 - seksta, a 3 dźwięków to tercja itd. Do tego dochodzą krzyżyki i bemole /zmiana dźwięku o pół tonu niżej lub wyżej/, więc robią się jeszcze te wszystkie interwały duże lub małe.

              Przepraszam jak coś pomyliłam, nie mam zupełnie muzycznego wykształcenia, córka mnie tego nauczyła smile.
            • Odległość między dźwiękami. Tłumacząc łopatologicznie proste interwały: naciskając na klawiaturze pianina "do" dwa razy - to jest pryma; potem naciskasz kolejno "do" i "re" - to jest sekunda, naciskasz "do" a potem "mi" - to jest tercja, "do" i "fa" to jest kwarta......i tak dalej. Muzyczny dzieciak słysząc tę "odległość" jest w stanie powiedzieć co to za interwał.
              Dla dzieci to nie jest takie strasznie trudne bo nauczyciele mają sposoby, żeby to zrozumiale wyłożyć.
              • Jasność na mnie spłynęła wieelkie dzięki. Moje dziecię chodzi do Yamahy i ładnie odgaduje dźwięki. Pan gra do i inną nutę a dzieci mają powiedzieć jaka to nuta, więc w sumie podobnie tylko mniej informacji teoretycznych na dokładkę.
                Uspokoiłyście mnie bo już widziałam czarną dziurę wink)
          • Różnica w rozwoju ch i dz.
            Powtarzam po pewnej nauczycielce skrzypiec z naszej szkoły, która jest dla mnie autorytetem, ale nie udało się nam do niej zapisać z powodu braku miejsc. I faktem jest, że choć chłopców w klasie i grupie rytmicznej mojej córki jest 2 razy mniej, to na zajęciach wyrównawczych z KS i rytmiki chłopcy są większością. Jeśli się nie mylę, to prawie wszyscy chłopcy u nas w III klasie mają z tym jakieś problemy. W IV klasie, gdy chór się zaczyna też najczęściej to chłopcy właśnie nieczysto śpiewają. Ale ponieważ ich rozwój przebiega inaczej, ale wszystko jest na czas, to w pewnym momencie doganiają. W V-VI klasie chyba już wszystko się wyrównuje, ale wnioskuję to z obserwacji klasy syna, nie wiem czy mam rację.

            Na forum już trochę było o tym, ale nie pamiętam gdzie, bo to nie był jakiś specjalny wątek.
            --
            www.inteligentny-projekt.pl/
            • Czyżbym miała wyjątkowe dziecko pod tym względem? wink
              W naszej szkole trochę inaczej wygląda edukacja. Chór jest już od 1 klasy, od 4 jest obowiązkowa orkiestra, nie ma czegoś takiego jak zajęcia wyrównawcze. Może dlatego u was chłopcy w 4 klasie odstają od dziewczyn bo nie są rozśpiewani? A wtedy też dzieciaki zaczynają dojrzewać, mutować i trudno tu o czyste śpiewanie. Dlatego też u nas zachęcają, aby na chór zapisywać się już od 1 klasy (pianiści muszą zaliczyć chór obowiązkowo, inne instrumenty nie).
              • W klasie córki akurat najlepszy z KS jest chłopiec, wygrał regionalny konkurs z KS, na pewno ma świetny słuch. Jak śpiewa to nie wiem, ale z solfeżem musi sobie dobrze radzić skoro ma 6 z KS.
                Moja córka to typ, który z KS radzi sobie świetnie. Solfeż śpiewa czysto, bo ma bardzo dobry słuch, ale głosu nie ma jakiegoś super, jest dość niski i wyciąga max do 3 oktawy. Na chórze sobie radzi w altach, ale jest raczej przeciętna, za śpiewanie solfeża ma już 5 i 6.
                Czyste śpiewanie i dobry głos to chyba nie do końca jest to samo.
    • Np. na www.cdefgahc.com.pl/games.php można znaleźć kilka super gier edukacyjnych. Super połączenie zabawy i nauki.
    • Polecam proste gry rozwijające słuch. Bawią i uczą - sprawdzone wink

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.